Dodaj do ulubionych

Przemówienie Busha

05.06.04, 16:03

Bush: z terrorem walczmy jak z komunizmem



Prezydent USA George W. Bush i premier Włoch Silvio Berlusconi na wspólnej
konferencji prasowej
Fot. AP


ZOBACZ TAKŻE

• "FAZ": Papieża i Busha mimo Iraku wiele łączy (05-06-04, 12:30)
• George W. Bush z wizytą we Włoszech: zdjęcia (04-06-04, 11:06)


IAR, pi 05-06-2004, ostatnia aktualizacja 05-06-2004 13:14

George Bush zakończył swą 36-godzinną wizytę w Rzymie. W czasie konferencji
prasowej po rozmowach z premierem Silvio Berlusconim prezydent Stanów
Zjednoczonych porównał walkę z terroryzmem do walki z komunizmem po II wojnie
światowej

czytaj dalej »
r e k l a m a




Najskuteczniejszym lekarstwem na terroryzm są wolność i demokracja, powiedział
prezydent Bush. Wyraził przekonanie, że wolny Irak ucieszy wszystkich i że po
przyjęciu nowej rezolucji ONZ w tej sprawie, inne kraje przyłączą się do
obecnej koalicji. Amerykański przywódca porównał terroryzm do totalitaryzmu i
powiedział, że Zachód powinien prowadzić z nim taką samą walkę, jak swego
czasu z komunizmem. Bez żadnych ustępstw ani obaw. Nawiązując do wczorajszego
spotkania z Janem Pawłem II George Bush określił je jako konstuktywne i
przyznał, że podziela zaniepokojenie papieża traktowaniem więźniów irackich.
Zapytany, co sądzi o wczorajszych protestach przeciwko jego wizycie w Rzymie,
prezydent stwierdził, że były one wyrazem wolności przekonań, a więc i
demokracji. Premier Berlusconi, poirytowany faktem, że nie został zaproszony
do Francji na uroczystości z okazji rocznicy D-Day, oświadczył, że wolał być
przez 36 godzin gospodarzem prezydenta Stanów Zjednoczonych, aniżeli jednym z
siedemnastu oficjalnych gości na plaży w Normandii
Obserwuj wątek
    • alex.4 Re: Przemówienie Busha 05.06.04, 16:04
      Nawet jeśli atak na Irak był związany z ropą to rezultatem walki z terrorystami
      fundamentalizmem islamskim może być demokratyzacji bliskiego wschodu. Rezultat
      wielce chwalebny.
      pozdr
      • kanuk Re: Przemówienie Busha 05.06.04, 17:20
        czy Gospodarz tego forum podziela w/w poglad ? dziekuje za odpowiedz.
    • alex.4 Re: Cele USA 1 05.06.04, 18:18
      Niedługo przekazanie włądzy w Iraku irackiemu rządowi tymczasowemu. W tym
      samym czasie nagrodę festiwalu w Cannes dostaje Moore za paszkwil na Busha. Ma
      rację czy nie?
      Ropa nie rządzi światem. Ale jest istotna. Szczególie mozna to odczuć teraz
      gdy cena za baryłke przekracza 40 dolarów. Nawet jeśli szybko pańśtwa OPEC
      zwiększą wydobycia może byc źle. Zwieksza się cały czas zuzycie ropy (rozwój
      Chin i w mniejszym stopniu Indii). Tymczasem rozpoznanych zasobów ropy wcale
      nie przybywa. dziś znaczna część specjalistów uważa, że szacunki zasobów
      publikowane jeszcze kilka lat temu były mocno optymistyczne, były po prostu
      przesacowane. dzis specjaliści uważają, że ropy moze wystarczyć na najbliższe
      20 lat a potem będą problemy. Tylko na bliskim wschodzie nie wydobyto jeszcze
      ponad połowy złóż. To powoduje, że rejon ten jest tak istotny. Po co te truizmy?
      Kiedy Amerykanie zaatakowali Irak chodziło tez o ropę. Ale nie tylko. Chodziło
      tez o dominacje. I sprawowanie kontroli nad bliskim wschodem jednym z
      kluczowych miejsc na ziemi. Dotychczasowe sposoby kontroli tego rejonu przez
      Amerykanów uległy skompromitowaniu po 11 września i ulegają rewizji. W skrócie
      do tej pory Amerykanie kontrowali sytuację na bliskim wschodzie poprzez
      skorumpowane rezimy napół feudalne. takie jak Arabia Saudyjska vczy Kuwejt.
      REzimu które dawno straliły zęby, ale rządziły samowładczo. Po 11 września
      jednak Amerykanie dojrzeli żecz oczywistą, reżimy aby zapewnić sobie spokój
      kupują ją flirtujac i finansujac fundamentalizm. Do niedawna rezim w arabii
      Saudyjskiej był wolny od gróźb zamachów ze strony fundametalizstów. Ale z
      drugiej strony przymykał oko na działanie fundamentalistów. Co wiecej nadal to
      robi. Tu trzeba pamiętać, że Arabia Saudysjka narodziłą się z sojuszu
      Wahhabitów - czyli fundamentalistów z saudami. Receptą na wzrost wpływów
      fundamentalistó nie mogły być także świeckie reżimy takie jak Irak, Syria,
      Egipt czy przed dojściem do włądzy Chomeiniego Iran. W kazdym tych pańśtw,
      które przywócy aby zdobyć wiekszą siłę potęgę modernizowali naturalnym
      sposobem artykułowania niezadowolenia z ich rządów dyktatorskich było
      związanie się z frakcja przeciwną im czyli fundamentalistami.
      Fundamentalizm islamski czerpał siłe nie z poczucia siły islamu ale jego
      słąbości. Świat islamu był praktycznie całkowity poddany kolonializmowi. Prądy
      pochodzące z zachodu, przemiany obyczajów jasno wskazuja, że islam nie jest
      odpowiedzią na wyznania współczesności. A przynjamniej taki islam jaki panuje
      na bliskim wschodzie.
      Fundamentaliści zaatakowali USA w takim samym stopniu jak aby dokopać
      Amerykanom, aby skonsolidować świat islamu wokół fundamentalizmu. iedzieli, że
      tylko wojna cywilizacji jest w stanie skonsolidować a społęczeństwa islamskie
      wokół fundamentalizmu. ten sam trick wykorzystują reezimy arabskie wobec
      opinii publicznej w sprawie Izraela. Syria czy inne pańśtwa arabskie nie są
      zainteresowane pokojem w Palestynie czy stowrzeniem pańśtwa palestyńskiego
      gdyż z tego czerpia ideologiczne podstawy swoich dyktatorskich rzadów.
    • alex.4 Re: Przemówienie Busha 05.06.04, 18:19
      Wydaje się, że fundamentaliści atakujac WTC w części zrealizowalis woje
      zamierzenia. Co parwda Afganistan pierwsze pańśtwo rzadzone przez
      fundamentalistów zostało przez nich utracone, a rządy państw sprzyjajacym im jak
      Sudan zaczeły zmieniać orientacje, ale dla fundamenatlistów wazniejsze były
      odczucia w państwach arabskich. Umocnienie tam swojej pozycji. Jeśli prawdziwe
      są dane publikowane przez Brytyjczyków Al-Kaida wcale nie jest słąbsza niż przed
      11 wsześnia.
      W tym momencie dla Amerykanów celem numer dwa był Irak. Jako cel wojny z
      terroryzmem było to chybione uderzenie. Irak miał swojego dykatora, który zaczął
      flirtować z religią w latach 90dziesiątych ale z Ak_kaidą związany nie był. Atak
      na Irak i konsekwencji jego okupacja mógł (i wywołał) chęć odwetu u Arabó,
      którzy czuja się niedowartościowani i słabi. To wzmacniało fundamentalizm. Ale z
      drugiej strony wybór tego celu pokazuje zmianę w nastawieniu Amerykanów.
      Popieranie skorumpowanych rezimów mogło być niebezpieczne. Arabia saudyjska jest
      o tyle niepwenym sojusznikiem, że narasta tam kryzys. A dyktatury upadaja nie
      wtedy gdy najbardziej gnebią ludzi, ale gdy nie mają juz zebów są słabe, chca
      się zmieniać. Przy niezadowoleniu mieszkańcó Arabii saudyjskiej panujacą tam
      sytuacją ekonomiczna (jak bezrobocie) reformy jakie chce wprowadzić do Arabii
      saudyjskiej Abdullah następca tronu moga ten reżim doszcetnie pograżyć. Ropa w
      rękach radykałów, to sen mocno niepokojacy.
      Dlatego amerykanie za Busha postawili na inne rozwiązanie. Popeiranie
      działalności dundacji pozarządóych w krajach arabskich sprzymierzonymi z USA czy
      obalenie Saddama jest forma demokratyzacji regionu. Demokratyzacji, któa ma
      poprawić kontrole Amerykanó nad regionem, ale ma oddać władzę ludowi. Demokracja
      może byc lepszym sojusznikiem niż reżimy, któe paktuja z fundamentalistami.
      Plan ten był bardzo ryzykowny i jest bardzo ryzykowny. Z jednej strony
      Amerykanie nie spodziewali się takiego oporu. Oporu który wynika z kilku
      podstaw. Po pierwsze Al-Kaida dzięki Irakowi zdobywa nowych poplecznków. Po
      drugie państwa arabskie czuja się niezadowolone z demokratyzacji i zrobią
      wszystko aby sytuacje zdestabilizowany. Po tzrecie niechętny zmianom jest Iran.
      amtejsza elita chce dzięki wspólnocie wiary utrzymać pozycję dominujaca nad
      Irakiem. Moga to uczynić tylko gdy erozji uległy wpływy USA. Po czwarte byli
      pretorianie Saddama nie mieli wiele do stracenia. Albo doprowadzą do uznania ich
      roli w nowym Iraku, albo zostana rozliczeni za swoje zbrodnie. Wybór jest dosyć
      oczywisty. Wreszcie po piatę mieszkańcy Iraku nie znaja procedur
      demokratycznych. Pokusa silnej włądzy jest silna. Tym bardziej, że państwo jest
      kilku narodowe i skłąda się z trzech grup ludności w tym jedna szici-arabowie
      stanowia ponad 50%. Istnieja silna rywalizacja między imanami szyickimi.
      Cieszący się największym autorytetem Histani słabo mówi po arabsku. To jeden z
      powodów dla których trzyma się z boku. Sadr nie miał autorytetu i chciał
      zbudować go na dumie i oporze skierowanych przeciw USA. I ostatnie. Nie
      przyszedł cud, amerykańskie włądze nie umiały zapewnić szybko pracy, naprawić
      infrastruktury, przetargi odbywały się czasami w atmosferze skandalu.
      Dzis nie sposób jak skończy sie eksperyment wyborów w Iraku
    • alex.4 Re: Cele USA - 3 05.06.04, 18:21
      Amerykanie wchodząc do Iraku mieli swoje własne cele. Geopolityczne i
      merkantylne. skutkiem ubocznym zmian prowadzanych przez USA może być pjawienie
      się demokracji w świecie arabskim - a bez zmian region ten zawsze bedzie
      zacofany. Ropa za kilkadziesiąt lat sie skończy. Ropa jest tyle dobrodziejstwem
      co też przeklęństwem Arabów (tu odsyłąm do pracy Landes Bogactwo i bieda narodów
      - bogactwa naturalne paradoksalnie nie wpływaja korzystnie na rozwój
      gospodarczy). Reżim saddama srozyłby się jeszce wiele lat i pochłonałby wiecej
      ofiar niż obecna destabilizacja. Rezimy okrutne nie upadaja pod ciśnieniem
      poddanych. Muszą one stracić siły, aby mozliwa byłaby rewolucja.
      Obecne wyjście Amerykanów wprowadziłoby próznię, kttórą mogli świetnie
      wykorzystać fundamentaliści. Nie przyniosłoby korzyści Irakijczykom, którzy
      szybko mogli by znaleść się pod rządami nowego dyktatora.
      Oczywiście pozostanie Amerykanów nosi też niebezpieczeństwa. Cały czas może
      dojść do wajmy cywilizacji, pzreciwstawienie świata islamu śwaitowi zachodu.
      Wtedy zrealizowany byłby cel fundamentalistów. Obrócić wąsna słąbość w siłę. W
      sytuacji gdy jest wróg narodu/państwa/ludu/religii nie istotne staje się kim są
      rządzący i jak rządzą.
      Dlatego tzreba zostać w Iraku. Tymbardziej, że nasze koszta pozostawania tam nie
      są wielkie.
    • alex.4 Re: Cele USA - 4 05.06.04, 18:24
      Na koniec mozna przypomnieć sytuację z 1939 r. Francuzi nie chcieli umierać za
      Gdańsk. Włąściwie to mieli zupełna rację. Miasto było parwie czysto Niemieckie.
      Gdańsk był silnym gniazdem nacjonalizmu niemieckiego. Polska budziłą tam
      nienawiść. Gdyby szanować wolę narodów to alianci powinni wymusić na Polsce
      wycofania się z wpływów z tego niemieckiego miasta. Ale nie minał rok I Niemcy
      defilowali w Paryzu.
      Dlatego wolę Amerykanów którzy chcąć rónież irackiej ropy wprowadzą demokracje w
      Iraku (albo bedą próbowali) niz Francję, która chce irackiej ropy i nie ma nic
      przeciwko dyktatorom
      pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka