Dodaj do ulubionych

Strzembosz obywatelem Jedwabnego

04.10.04, 10:47
Sława!
Strzembosz obywatelem Jedwabnego

• Gross kontra Strzembosz (02-04-01, 18:46)


Profesor Tomasz Strzembosz odbierze dziś tytuł Honorowego Obywatela Miasta
Jedwabne. Decyzję w tej sprawie radni miejscy podjęli jednogłośnie
dziewiątego września. Profesor Strzembosz, jako jedyny historyk o takim
autorytecie, stanął w obronie mieszkańców Jedwabnego podczas fali oskarżeń,
które pojawiły się przed trzema laty po publikacji książki Jana
Grossa "Sąsiedzi". Okazją do przyznania mu tytułu Honorowego Obywatela
właśnie teraz jest promocja najnowszej książki profesora - "Antysowiecka
partyzantka i konspiracja nad Biebrzą X 1939-VI 1941". Profesor Tomasz
Strzembosz będzie pierwszym Honorowym Obywatelem Jedwabnego.


Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: Strzembosz obywatelem Jedwabnego (1) 04.10.04, 10:50
      Sława!
      Manipulacje Grossa?
      Tomasz Strzembosz 02-04-2001, ostatnia aktualizacja 02-04-2001 19:00

      Jan Tomasz Gross pominął kilkadziesiąt zeznań różnych osób - świadków,
      oskarżonych itd. - którzy mówili o sprawczej roli Niemców, a przytoczył jedynie
      zeznania mówiące o udziale Polaków. Fragmenty artykułu prof. Tomasza
      Strzembosza "Inny obraz sąsiadów" ("Rzeczpospolita")

      Poniższy artykuł nie jest wyjaśnieniem tego, co zdarzyło się w Jedwabnem 10
      lipca 1941 r., lecz dotyczy zawartości specyficznego źródła, jakim są zeznania
      przed oficerami śledczymi, prokuratorami i sądem, składane w Łomży w 1949 roku,
      a także tego, w jaki sposób źródło to odczytał prof. Jan T. Gross, dając temu
      wyraz w swej książce "Sąsiedzi". (...)

      Nie sposób w artykule prasowym zawrzeć to wszystko, co wynika z lektury owych
      dokumentów. (...) Mogę jednak przekazać kilka stwierdzeń, które wynikają
      expressis verbis z dokumentów, które prof. Gross uznał za tak istotne dla
      procesu dochodzenia prawdy.

      Dotyczyć one będą:

      - Liczby osób oskarżonych o udział w morderstwie obywateli polskich żydowskiego
      pochodzenia w mieście Jedwabne.

      Będzie tu mowa jedynie o mieszkańcach tego miasteczka, gdyż uczestnicy mordu
      spoza niego występują w dokumentach zbyt ogólnikowo i anonimowo, by można było
      ich zidentyfikować.

      - Udziału w tym morderstwie Niemców, tzn. umundurowanych i uzbrojonych
      funkcjonariuszy formacji policyjnych. (...)

      A więc - Niemcy!

      Ilu ich było? Nie wiemy. Być może, iż mówiła prawdę kucharka posterunku
      żandarmerii w Jedwabnem Julia Sokołowska, która podczas rozprawy 17 maja
      zeznała: "Dnia krytycznego było 68 gestapo, bo dla nich szykowałam obiad, zaś
      żandarmerii było bardzo dużo, bo przyjechali z różnych posterunków". (...)

      W zeznaniach widzimy ich, jak wyciągają z mieszkań miejscowych mężczyzn i pędzą
      ich na rynek lub do "zganiania" Żydów.

      W innych, niecytowanych tutaj zeznaniach, mówi się o żandarmach i
      gestapowcach "pędzących" Żydów przez ul. Cmentarną ku stodole Śleszyńskich.
      Nigdzie jednak nie zeznaje się o ich roli w podpaleniu stodoły. Zresztą, jak
      już pisałem, ów moment jest starannie omijany w zeznaniach.

      Jedynie jeden świadek wymienia konkretnego podpalacza - Polaka (mowa tutaj o
      Józefie Kobrzenieckim). Nie wydaje się jednak, aby było możliwe, by Niemcy,
      kontrolując cały przebieg przygotowań do mordu, pozostawili Polakom ostateczne
      jego wykonanie. (...)

      Liczba Polaków biorących udział w zbrodni. (...)

      Jeżeli podsumujemy (...) dane, wyniknie z nich, że (...) w którejś z faz
      zbrodniczego aktu z 10 lipca 1941 r. uczestniczyły 23 osoby spośród
      społeczeństwa polskiego. Jest to liczba dość prawdopodobna, gdyż podobne liczby
      wymieniają relacjoniści - świadkowie zdarzenia (m.in. Stefan Boczkowski). Mamy
      więc do czynienia nie ze "społeczeństwem" Jedwabnego, lecz grupą
      kilkudziesięciu mężczyzn. (...)

      Wśród tych współuczestników zdarzeń z 10 lipca niewątpliwymi zbrodniarzami
      numer jeden byli: Marian Karolak, burmistrz komisaryczny, i Karol Bardoń,
      występujący wielokrotnie wraz z Niemcami jako ten, który wywierał przymus na
      innych.

      Mówi się także parokrotnie w zeznaniach o jakichś niezidentyfikowanych
      młokosach z okolicznych wsi i o zwykłych gapiach, towarzyszących zdarzeniom i
      zapewne nieświadomych tego, czym one się zakończą. Podobnie było (...) z
      większością bezpośrednich uczestników - Polaków. (...)

      Podsumowując, decydujące były: rola Niemców - jako inspiratorów, organizatorów
      i współsprawców - i udział kilkudziesięciu Polaków, w tym także przymuszonych.
      Sąd w uzasadnieniu wyroku z 1949 roku wyraźnie podkreślił, że oskarżeni
      działali pod wpływem niemieckiego terroru. A jednocześnie postawa innych,
      uciekających w zboże, ukrywających się w domu, wreszcie - jak Józef Żyluk -
      opiekujących się pozostałymi z masakry współobywatelami. Józef Żyluk,
      przymuszony do prowadzenia na rynek dwóch Żydów z młyna mieszczącego się na
      skraju Jedwabnego, puścił ich, ratując im życie. Jeden z nich, o nazwisku
      Zdrojewicz, przeżył wojnę. Podobnie Zofia Górska w piśmie z 2 marca 1949 roku
      skierowanym do Sądu Okręgowego w Łomży, pisząc w sprawie swego aresztowanego
      męża Romana, powiada, iż już po masowym mordzie w Jedwabnem małżeństwo Górskich
      ukrywało w swoim domu dwóch sąsiadów pochodzenia żydowskiego Partyjera
      Serwetarza i jego brata (...).



      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      • ignorant11 Manipulacje Grossa? (2) 04.10.04, 10:51

        Sława!
        Manipulacje Grossa? (2)


        Obraz zasadniczo inny niż ten, który zarysował prof. Jan Gross w
        swych "Sąsiadach". Skąd zatem pochodzi owa różnica? Otóż Jan Tomasz Gross
        pominął kilkadziesiąt zeznań różnych osób - świadków, oskarżonych itd. - którzy
        mówili o sprawczej roli Niemców, a przytoczył jedynie zeznania mówiące o
        udziale Polaków. Oparł się m.in. na pierwszych, później odwołanych, zeznaniach
        kucharki Julii Sokołowskiej oraz pismach niemieckiego żandarma Karola Bardonia,
        który skazany na karę śmierci stara się rozmyć swoją odpowiedzialność,
        obciążając winą mieszkańców miasteczka. Nie wytłumaczył nigdzie powodów takiej
        selekcji. Nie wyjaśnił, dlaczego uwzględnia jedne, a odrzuca drugie dokumenty.

        Zwraca również uwagę fakt, że relacja nieprzesłuchanego przez sąd Szmula
        Wasersztajna oraz zeznania świadków oskarżenia Abrama Boruszczaka i Eljasza
        Grądowskiego zostały faktycznie zdezawuowane. Okazało się bowiem zarówno w
        świetle zeznań mieszkańców Jedwabnego, jak i obywatela polskiego pochodzenia
        żydowskiego Józefa Grądowskiego, że Abram Boruszczak nigdy nie mieszkał w
        Jedwabnem, a Eljasz Grądowski, skazany za kradzież, został przez władze
        sowieckie uwięziony i jeszcze w 1940 roku wywieziony w głąb ZSRR. Powrócił do
        Polski dopiero w 1945 roku, a więc niczego nie widział. Tenże Józef Grądowski
        powiedział, że dzięki pomocy nieznanego mu bliżej Polaka wyrwał się z rąk
        niemieckich w dniu morderstwa.

        Wszyscy trzej oskarżyciele zostali przez sąd potraktowani jak ludzie, którzy o
        czymś słyszeli, ale nie byli bezpośrednimi świadkami. W skardze kasacyjnej do
        Sądu Najwyższego obrońcy skazanych zwrócili uwagę na fakt, że Szmul Wasersztajn
        nie został przesłuchany ani przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, ani
        przez prokuratorów, ani podczas przewodu sądowego.

        Odpowiadając na ten zarzut, Sąd Najwyższy stwierdził, że było to poważne
        uchybienie, jednak rozpatrując sprawę, nie opierał się na relacji Wasersztajna,
        lecz świadków bezpośrednich, uchybienie to więc nie miało większego znaczenia.
        Właśnie od Szmula Wasersztajna pochodzą najbardziej drastyczne fragmenty
        książki profesora Grossa. Te tak bardzo działające na wyobraźnię fakty nie
        uzyskały potwierdzenia w żadnych innych źródłach.

        Czytelnikowi pozostawiam wszelkie komentarze.

        "Rzeczpospolita" 31 marca - 1 kwietnia 2001


        Tomasz Strzembosz


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka