Dodaj do ulubionych

Slowianie o sobie - Slowency

30.01.05, 17:06
Słoweniec nie jest osobnikiem nazbyt mobilnym. Więcej siedzi na miejscu niż
jeździ, choć pokonanie samochodem odległości od wschodnich do zachodnich
granic państwa zajmuje nieco ponad trzy godziny, a z północy na południe
wystarczą nawet dwie.


BERNARD NEŽMAH


Przez cały miesiąc Słoweńcy ustawiali się karnie w długiej kolejce, by w
końcu trafić do mrocznej sali Biblioteki Narodowej w Lublanie, gdzie w małym
zaciemnionym pomieszczeniu ustawiono przeszkloną witrynę. Spoczywał w niej
średniowieczny manuskrypt. W czasach komunistycznego reżimu kolejek w mieście
nie brakowało, a to po cukier, a to po mięso lub węgiel. Teraz, w czasach
demokracji, ludzie tłoczą się co najwyżej po bilety na atrakcyjny film lub
spektakl. Co zatem sprawiło, że oto książka stała się przedmiotem pożądania?
Przecież ani wystawiony w gablocie zbiór tekstów liturgicznych, ani tym
bardziej gwałtowna potrzeba kontaktu z Bogiem, nie przyciągnęły tłumów przed
gmach biblioteki. Zresztą tekst na pergaminowych kartach napisany został w
starym języku słoweńskim, którym posługiwano się pod koniec X w.

Wydarzenie to – pośrednio – zawdzięczają Słoweńcy przystąpieniu do Unii
Europejskiej, które zostało symbolicznie upamiętnione decyzją niemieckiego
archiwum, by po raz pierwszy publicznie pokazać w Słowenii najstarszy zabytek
słoweńskiego piśmiennictwa, tzw. Fragmenty fryzyńskie. W kolejnych relacjach
telewizyjnych można było zobaczyć pochylonego nad księgą prezydenta,
premiera, prymasa... To prawdziwie groteskowa sytuacja, kiedy posługiwanie
się językiem – praktycznie niezrozumiałym dla kogokolwiek poza garstką
współrodaków – wyzwala serię wydarzeń, które w konsekwencji kształtują
wizerunek narodu.

Jak widzą Słoweńców Włosi, Szwajcarzy, Anglicy? Na to pytanie nie ma
odpowiedzi, jako że tak naprawdę większość z nich nie wie nawet, gdzie ma ów
kraj zlokalizować na mapie. Pół biedy, kiedy Słoweniec udaje się w podróż do
Ameryki albo do odległych egzotycznych krajów. Zaczyna wtedy działać
specyficzne modus vivendi, gdyż każdy urzędnik, przed którym staje, sprawia
wrażenie, jakby ujrzał ósmy cud świata. Chcąc nie chcąc, każdy dialog trzeba
zaczynać od krótkiej prezentacji, wyszukiwania szczegółów, które pozwolą
rozmówcy z okruchów zbudować przybliżony obraz ojczyzny przybysza.




Obserwuj wątek
    • starymason Re: Slowianie o sobie - Slowency 30.01.05, 17:06
      Natomiast ogólne wyobrażenie, jakie o sobie samych mają Słoweńcy, przesycone
      jest wyraźnie zaznaczoną narodową dumą. Najpierw przez wiele dziesięcioleci
      obowiązywało przekonanie, że Słowenia jest najlepiej rozwiniętą i najbardziej
      kulturalną republiką Jugosławii. W ciągu ostatnich piętnastu lat zadowolenie to
      zastąpiła satysfakcja płynąca z obserwacji danych statystycznych, z których
      jasno wynika, że spośród wszystkich nowych środkowo- i wschodnioeuropejskich
      członków Unii Europejskiej to Słowenia ma zdecydowanie najwyższy dochód na
      głowę mieszkańca. To tym właśnie argumentem szermuje głównie rządząca partia
      liberalno-demokratyczna, prezentując siebie jako niezastąpionego lidera władzy.

      Znamienny dla współczesnych Słoweńców jest fakt, że mimo fascynacji zachodnią
      kulturą nie podejmują decyzji o emigracji, nie szukają pracy i nie robią
      kariery na Zachodzie. Chociaż przystąpienie do UE zostało przez nich hucznie
      zaakceptowane, to jednak wyraźnie obecna jest pewna rezerwa wobec centrum
      wspólnoty. Bruksela jako stolica licznych państw Europy przypomina im Belgrad,
      a nawet Wiedeń. Poza bowiem ostatnim okresem niezawisłości po 1992 r. Słoweńcy
      zawsze żyli w państwach wielonarodowych. Najpierw w Austro-Węgrzech, potem w
      Jugosławii i wszędzie w tych narodowych konglomeratach towarzyszył im
      niezmiennie sceptycyzm wobec biurokratycznych instytucji stolicy.

      Duma narodowa bywa dla Słoweńców istotnym czynnikiem wyboru, stąd też na
      przekór otwartemu dla producentów piwa rynkowi, wbrew mnogości znakomitych
      światowych marek, zdecydowana większość Słoweńców zamawiając w restauracji
      piwo, wybiera jedną z dwóch najpopularniejszych marek krajowych: Laszko albo
      Union.

      Jednak tak naprawdę zjawiskiem niezmiennym jest tu balansowanie między pochwałą
      swojego i uwielbieniem cudzego. Kiedy do Słowenii przybył Jan Paweł II, rzesze
      Słoweńców odśpiewały mu w przypadającym akurat dniu jego urodzin... „Happy
      Birthday to You”. Papież Polak skonstatował ów fakt z nieskrywanym zdumieniem.

      W czasach wspólnego państwa jugosłowiańskiego, kiedy do Słowenii emigrowało
      wielu serbskich, chorwackich, bośniackich, albańskich i macedońskich
      robotników, którzy z oporami przyswajali sobie miejscowy język, Słoweńcy
      natychmiast zinterpretowali to zjawisko w sposób dla siebie satysfakcjonujący:
      słoweński jest tak trudnym językiem, że cudzoziemcy nie są w stanie się go
      nauczyć! Nieco później, już w niezawisłym państwie, zdarzył się niewiarygodny
      cud – nagle ów skomplikowany język opanowali Niemcy, Amerykanie i Rosjanie, nie
      mówiąc już o nowych Serbach. I tak to język słoweński z wybranego – niemal
      nadjęzyka – stał się znowu językiem całkiem zwyczajnym.



    • starymason Re: Slowianie o sobie - Slowency 30.01.05, 17:07
      Tę cechę pragmatycznego oglądu świata zakłóca element nacjonalizmu.
      Najpoważniejszy obecnie w Słowenii konflikt polityczny rzuca na Słoweńców cień
      ksenofobii. Oto bowiem mieszkańcy Lublany domagają się rozpisania referendum,
      protestując przeciwko planom budowy meczetu w ich mieście. W państwie, w którym
      żyje ponad 50 tys. muzułmanów, nie ma ani jednego islamskiego obiektu kultu
      religijnego!

      To kolejny paradoks, muzułmanie w większości pochodzenia bośniackiego, a zatem
      i słowiańskiego, odprawiają praktyki religijne w zaadaptowanych budynkach
      mieszkalnych lub dostępnych obiektach użyteczności publicznej, a przeciętnemu
      Słoweńcowi wydaje się czymś niesłychanym, by na swojej ziemi miał ujrzeć
      świątynię Allaha. Przy czym nie dochodzi tu wcale do antymuzułmańskich
      ekscesów, nie ma wrogości. Ot, po prostu aprioryczny sprzeciw, teraz rzecz
      jasna w opakowaniu demokratycznego referendum, mającego rozstrzygnąć
      niestosowność lokalizacji meczetu, a zwłaszcza wysokości górującej nad nim
      wieży.

      Ten strach jest oczywiście irracjonalny, gdyż słoweńscy muzułmanie nie tylko
      mówią po słoweńsku, ale nawet na pierwszy rzut oka są zupełnie zasymilowani i
      nie afiszują się wcale swoimi symbolami wiary. A jednak ów problem ma swoje
      źródło w archetypowym strachu, że Słoweńcy z powodu swojej znikomej liczebności
      i agresywnych sąsiadów (niegdyś włoski faszyzm, niemiecki nazizm) mogą przestać
      istnieć jako naród. Działają tu siły konfrontujące ów prastrach jeszcze
      przedpaństwowego narodu z pojęciem nowoczesnego państwa, któremu przecież udaje
      się jakoś emigrantów różnych wiar, narodowości i ras umieścić w jednolitej
      kategorii mieszkańców i obywateli Słowenii.

      Bez wątpienia polityczny sprzeciw wobec budowy meczetów jest głęboko
      zakorzeniony w starej komunistycznej mentalności, dla której religia była opium
      dla mas, środkiem tumanienia ludu, co przejawiało się w systematycznym
      uniemożliwianiu i ograniczaniu rozbudowy obiektów sakralnych, i to zarówno
      katolickich jak też prawosławnych czy muzułmańskich.

      Specjalne miejsce w narodowej ideologii zajmuje w Słowenii przyroda, co do
      której przeciętny Słoweniec żywi głębokie przekonanie, że jest najpiękniejsza
      na świecie. Patrząc na nią z okien swojego mieszkania w bloku, puchnie z dumy
      na myśl, że w leśnych ostępach na południu kraju żyje na swobodzie kilkaset
      niedźwiedzi. Specyficzna więź z zamieszkującą ich kraj populacją zwierząt
      manifestuje się wśród Słoweńców nie tylko poprzez cyniczny proceder masowych
      polowań, ale – w nie mniejszym stopniu – w symbolicznym zbrataniu z
      mieszkańcami lasów, łąk i pól. Wymowne jest brzmienie najpopularniejszych
      słoweńskich nazwisk: Niedźwiedź, Wilk, Zając, Jeleń, Borsuk, Orzeł, Wróbel,
      Owca, Mucha, Sroka, Sikora, Kos, Gil, Dzik, Kot, Żuraw...



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka