ignorant11
03.03.05, 05:22
Sława!
Komentarz Marcina Wojciechowskiego
ZOBACZ TAKŻE
• Otoczenie Kuczmy zamieszane w śmierć dziennikarza (03-03-05, 01:00)
Marcin Wojciechowski 03-03-2005, ostatnia aktualizacja 02-03-2005 18:46
Przy okazji odkrywania makabrycznych kulis zabójstwa Georgija Gongadzego na
jaw wychodzą mechanizmy funkcjonujące w państwach postradzieckich, o których
głośno się nie mówi.
Bo byłoby naiwnością twierdzić, że władza była tak cyniczna, brutalna i
skorumpowana wyłącznie na Ukrainie Leonida Kuczmy. Stworzony przez niego
system biurokratyczno-autorytarny był na tyle miękki, że mogła funkcjonować w
nim legalna opozycja, że miała silną pozycję w parlamencie, i że w końcu
udało się jej zdobyć władzę, dzięki czemu dziś dowiadujemy się prawdy o
śmierci Gongadzego. Gdzie indziej jest znacznie gorzej i nie widać nadziei,
by coś się zmieniło.
Na Białorusi głośna kilka lat temu sprawa szwadronu śmierci zabijającego
przeciwników reżimu przycichła. Rodziny nadal szukają zabójców wiceszefa
parlamentu Wiktara Hanczara i b. szefa MSW Jurija Zacharenki. Nie wiadomo,
jak zginął operator rosyjskiej telewizji ORT Dmitrij Zawadzki. Aresztowanego
przez Łukaszenkę korespondenta ORT w Mińsku Pawła Szeremieta uwolniono z
więzienia dopiero po interwencjach ówczesnego prezydenta Rosji Borysa
Jelcyna. Być może uratowało mu to życie. Sam Szeremiet, który mieszka dziś w
Moskwie, uważa, że niewiele brakowało, by został białoruskim Gongadzem.
Jeszcze gorzej jest w postradzieckiej Azji Środkowej, gdzie tortury i
prześladowania inaczej myślących weszły do codziennego repertuaru metod
politycznych. Dowiadujemy się o nich przy okazji kolejnych raportów
organizacji praw człowieka. Kto interesuje się wolnością słowa w
Kazachstanie, do cna spacyfikowaną opozycją uzbecką, czy Turkmenistanem, w
którym stalinowski kult Turkmenbaszy - dożywotniego prezydenta i Ojca
Wszystkich Turkmenów - kwitnie w najlepsze.
W tym morzu niesprawiedliwości, biedy i nieszczęścia Rosja rości sobie prawo
do przywództwa na gruzach imperium jako spadkobierczyni ZSRR. Ale sama
zniszczona dziesiątkami lat totalitaryzmu, spustoszona nieracjonalną
gospodarką radziecką, cierpiąca na chorobę utraconej wielkości, jest za
słaba, by wysyłać pozytywne sygnały do swych najbliższych sąsiadów, dla
których mogłaby być przykładem do naśladowania.
Prawa człowieka, demokracja, wolność słowa są ostatnim tematem poruszanym na
szczytach Wspólnoty Państw Niepodległych. Rosja toleruje odchodzenie od
demokracji swoich satelitów i sama podąża w tę stronę, bo jej przywódcy boją
się konkurencji politycznej, wolności słowa, czy osłabienia roli służb
specjalnych. Strach przed utratą władzy przeważa nad dalekowzroczną wizją
rozwoju.
Ale to się może zmienić, dzięki takim ludziom jak Micheil Saakaszwili w
Gruzji, czy Wiktor Juszczenko na Ukrainie. Skoro zbuntowali się Ukraińcy, to
dlaczego nie mogą tego zrobić Białorusini, Rosjanie i inne narody b. ZSRR?
Inaczej Europa będzie nadal podzielona. Już nie żelazną kurtyną zimnej wojny,
ale granicą tych, dla których demokracja jest wartością i tych, dla których
demokracja jest wyłącznie pustym słowem wytrychem, by zdobyć władzę.
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2581185.html
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie