Dodaj do ulubionych

nie daj się doić francuskiej dojarce;)

25.03.05, 20:17
niezłe jestem zachwycona,
porusza mnie do głębita reklama, ze wszech stron skłania do myślenia wink
bo z jednej strony jakie to patriotyczne
-jakaśtam francuska dojarka
a co to my gęsi własnych dojarek nie mamy?
my chcemy być dojeni tylko przez polskie dojarki!!!!!

a z drugiej strony jakież to ekologiczne
krowa, dojarka, kończynka, trawka...
znak że wiosna idzie i ludzie przchylniejszym okiem patrzą na światsmile
i ja także...
Obserwuj wątek
    • 1szylider ?????????? 25.03.05, 22:46

      Witam!

      Ja oczywiście jestem przeciwnikiem francuskiego imperializmu serowego i nawet
      koniakowego...


      Ale co autor watku miał na mysli?



      Chcesz więcej,klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
      Pozdrawiam i zapraszam!
      gg 172 85 85
      • kugliczka Re: ?????????? 26.03.05, 10:51
        Chodzi o reklamę tanich połączeń telefonicznych,
        która wczoraj przypadkowo wpadła mi w oko i w ucho,
        Przecież wiadomo, że „tepsa” należy w większości do francuzów
        „nie daj się doić francuskiej dojarce”

        Przynajmniej tak mi się wydaje że chodzi o to?smile
        • ignorant11 Popieram!!!/nt 26.03.05, 12:40

          • kugliczka fracuska a francuska? 30.03.05, 22:48
            zauważyliście tę subtelną różnicę??
            fracuska a francuska??
            ja też się nabrałamsmile

            Kontrowersyjna kampania spółki MediaTel




            Vadim Makarenko, Paweł Rożyński 30-03-2005 , ostatnia aktualizacja 30-03-2005
            17:49

            Już nie tylko Tele2 gnębi TP SA reklamami porównawczymi. Warszawski operator
            telekomunikacyjny MediaTel zaatakował giganta hasłem "nie daj się doić
            fracuskiej dojarce"

            Notowana na giełdzie firma MediaTel to maluch o obrotach w wysokości 33,2 mln
            zł i z ledwie kilkoma tysiącami klientów w woj. mazowieckim. Rzuciła wyzwanie
            Telekomunikacji Polskiej - gigantowi, którego ubiegłoroczne przychody
            przekroczyły 18,5 mld zł. "Nie daj się doić!" - nawołuje nowy operator w
            internecie, na 300 billboardach i w prasowych ulotkach. W reklamach
            internetowych za krową biega kobieta w barwach i z logo uderzająco podobnymi do
            znaku France Telecom, właściciela TP SA. - To nie francuska dojarka,
            ale "fracuska" - zwraca uwagę Wojciech Gawęda, prezes MediaTelu. - Jeżeli
            występuje zbieżność nazw, to jest ona zupełnie przypadkowa.

            W ten sposób MediaTel promuje swoje połączenia telefoniczne tańsze niż w TP SA.
            Na kampanię w marcu i kwietniu wyda milion złotych. Największy operator
            telekomunikacyjny w Polsce już ją dostrzegł. TP SA poinformowała nas,
            że "prawnicy analizują ten przypadek pod kątem jego niezgodności z zasadami
            uczciwej konkurencji". - TP SA nie protestuje, szkoda, zyskalibyśmy dodatkowy
            rozgłos - żałuje prezes Gawęda i dodaje, że niektórzy pracownicy giganta
            prywatnie dzwonią do niego, gratulując reklamy.

            Horror abonenta

            To nie pierwszy przypadek skłaniający do wysiłku biuro prawne TP SA. Szwedzka
            firma Tele2 regularnie atakuje giganta reklamami porównawczymi. Najpierw były
            Ania i Kasia, które korzystały z telefonów TP SA i Tele2, płacąc różne stawki
            za rozmowy. Na końcu lektor pytał widza, która z nich była lepsza z matmy.
            Jedna z ostatnich reklam Szwedów miała już klimat horroru. Najpierw słychać
            kruka, potem niedźwiedzia i wycie wilka, a na koniec rozpaczliwy krzyk
            dobiegający z domu na odludziu. Ktoś dostał rachunek telefoniczny (w domyśle -
            z TP SA).

            - TP SA bezskutecznie oprotestowywała w sądzie niemal każdy nasz spot
            reklamowy. Ostatnio już tak nie robi. Zapewne zrozumiała, że to tylko
            marnowanie pieniędzy abonentów na prawników - mówi Karol Wieczorek, rzecznik
            Tele2. Według niego szwedzki operator stosuje reklamy porównawcze we wszystkich
            krajach, gdzie są one dozwolone. Podobnie jak w Polsce porównuje swoje ceny z
            ofertą największego operatora. - To obiektywne kryteria - dodaje Wieczorek.

            Na razie operatorzy telekomunikacyjni w Polsce porównują się do konkurentów
            zdecydowanie częściej niż firmy w innych branżach. Co ich do tego skłania?
            Specjaliści powtarzają, że w tym sektorze rynku gwałtownie rośnie konkurencja.
            Jednak równie ostro o klienta walczą producenci napojów czy sieci stacji
            benzynowych, ale nie kręcą takich reklam.

            - Usługa telekomunikacyjna jest specyficzna, bo klient wiąże się z firmą,
            podpisując długoterminową umowę. I trzeba włożyć sporo wysiłku w nakłonienie go
            do zmiany operatora - tłumaczy Marek Gargała, dyrektor zarządzający agencji
            reklamowej Publicis.

            I operatorzy nie ustają w wysiłkach. W reklamach gryzą się również Heyah
            (własność PTC) i Simplus (Polkomtel). W reklamie tej ostatniej marki dziewczyna
            z dużym biustem idzie korytarzem, a rozmarzeni chłopcy odprowadzają ją
            wzrokiem. Kiedy lektor mówi o "wspaniałych warunkach" oferty, przed oczyma
            dwóch młodzieńców staje mało atrakcyjna dziewczyna i mówi "Heja!". Zostaje
            zignorowana. - To nie jest nawiązanie do sieci Heyah. To przecież często
            używane pozdrowienie wśród młodzieży - mówi rzecznik Polkomtela Elżbieta
            Sadowska. W kolejnych reklamach Simplusa pani o dużym biuście chce
            zademonstrować "warunki" ze sceny, ale brzydula symbolizująca Heyah próbuje
            bezskutecznie przerwać występ.

            Heyah ripostowała dostępną tylko w internecie makabryczną reklamówką, w której
            sztuczny biust pęka w zderzeniu z wajchą obniżającą ceny (to motyw przewodni
            obecnej kampanii Heyah). Właścicielka biustu lamentuje, że straciła "promocyjne
            silikony", a głos zza kadru przekonuje, że niskie ceny w Heyah są na stałe, a
            nie tylko w promocji.

            Porównywać tylko ceny

            Reklama porównawcza jest w Polsce dozwolona od 2000 r., ale firmy niezbyt
            często jeszcze po nią sięgają. Wojny producentów proszków do prania pokazują,
            że porównania nie zawsze są jasne i łatwe do sprawdzenia. Potyczka Ariela i
            Dosi w 2000 roku jest dobrym tego przykładem. Procter & Gamble (producent
            Ariela) opublikował w prasie wyniki testów, przeprowadzonych przez Instytut
            Chemii Przemysłowej w Warszawie. Wynikało z nich, że "w 25 z 40 badanych
            układów testowych Ariel jest wyraźnie lepszy, a w pozostałych 15 oba proszki
            dały podobne efekty prania". Spór zakończył się polubownie, ale przeciętny
            konsument niewiele z niego zrozumiał. - Żadna nowa firma w tej branży nie
            będzie walczyć wizerunkiem, bo żeby go zbudować, trzeba czasu i pieniędzy. Musi
            zatem zaoferować konsumentowi jakąś konkretną korzyść, a jedynym dostępnym tu
            rozwiązaniem jest niższa cena - mówi Marek Gargała, dyrektor zarządzający
            agencji reklamowej Publicis.

            Jego zdaniem reklam porównawczych w telekomunikacji przybędzie, bo mamy obecnie
            ledwie przedsmak prawdziwej wojny o ten bogaty rynek. - Zacznie się ona, gdy
            rynek się nasyci i telefony będą mieli wszyscy - mówi szef Publicisa.

            - Na jesień planujemy podobną kampanię - mówi prezes Gawęda. - Na pewno krowa
            pozostanie.

            Można się porównywać, byle uczciwie

            Reklama porównawcza jest w Polsce dozwolona. Prawo stanowi jednak, że nie może
            być ona "sprzeczna z dobrymi obyczajami". A więc nie może:

            • wprowadzać klienta w błąd (np. co do ceny czy wyglądu produktu);

            • porównywać towarów różnych kategorii (np. płynu do zmywania makijażu z
            kremem);

            • zacierać różnic między tym, kto się reklamuje i jego konkurentem;

            • dyskredytować wyrobów konkurenta;

            • przedstawiać imitacji istniejących na rynku zarejestrowanych znaków
            towarowych

            "Nie daj się wydoić fracuskiej dojarce" - woła w swych reklamach MediaTel.
            Spółka przekonuje, że "fracuska" to nie to samo co "francuska" i wszelkie
            skojarzenia z France Telecom (właściciel kontrolnego pakietu TP SA) są
            przypadkowe. Ale skrót fd (od fracuska dojarka) opatrzony znaczkiem "&" tak
            bardzo przypomina logo France Telecom (po prawej), że trudno uniknąć takich
            skojarzeń

    • odarpi Re: nie daj się doić francuskiej dojarce;) 31.03.05, 10:09
      www.fellatio.republika.pl/
      • eliot Re: nie daj się doić francuskiej dojarce;) 31.03.05, 15:11
        odarpi napisał:

        > www.fellatio.republika.pl/


        Przeciw takim francuskim dojarokom raczej nie protestyjemy, Eskimosie...
        wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka