Dodaj do ulubionych

CZARNE ZŁOTO W BAKU?

10.11.05, 09:13
Do połowy grudnia Kompania Węglowa, przy współpracy kilku ośrodków naukowych,
opracuje i przedstawi studium opłacalności produkcji paliw płynnych z węgla.
Przedstawiciele firmy i współpracujący z nią eksperci są zgodni, że benzyna z
węgla może być tańsza od tradycyjnej, a jakością nie będzie ustępować paliwu
otrzymywanemu z ropy - informuje Polska Agencja Prasowa.

- "Baryłka ropy kosztuje dziś 60 dolarów i jak twierdzi większość analityków
nie będzie już nigdy tańsza, przeciwnie - będzie drożeć. Dlatego z całą
pewnością trzeba zastanowić się nad alternatywnymi źródłami energii, czyli
przywrócić do łask temat biopaliwa i szukać kolejnych alternatywnych źródeł,
do których należy możliwość produkcji paliw z węgla" - mówi prezes Polskiej
Izby Paliw Płynnych, Aureli Kuran-Puszkarska. Z jednej tony ropy, kosztującej
ponad 400 dolarów, uzyskuje się poniżej tony paliwa, natomiast aby otrzymać
tonę benzyny syntetycznej potrzeba w sumie jedynie 5 ton węgla, który np. w
kopalniach dawnej Nadwiślańskiej Spółki Węglowej wraz z transportem
kosztowałby maksymalnie ok. 38 euro za tonę.
Ponieważ wyraźnie widać, na jak duże oszczędności mogłoby pozwolić
rozwinięcie produkcji benzyny syntetycznej, takie możliwości intensywnie
badają naukowcy z Głównego Instytutu Górnictwa, Akademii Górniczo-Hutniczej i
Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla. Opracowanie ocenią także niezależni
eksperci, następnie - jeśli resort gospodarki je zaakceptuje - firma będzie
mogła szukać inwestorów. Jeśli produkcja miałaby się opłacać, musiano by
produkować ok. 8-10 tys. ton paliw płynnych na dobę, na co byłoby potrzebne,
łącznie z węglem do celów energetycznych, ok. 40-50 tys. ton węgla.

Badania nad produkcją benzyny z węgla prowadzono już w hitlerowskich
Niemczech, a po wojnie także w Polsce, jednak nie zdobyły one dużej
popularności. Współcześnie zajmuje się tym południowoafrykański koncern
SASOL, który produkuje 150 tys. baryłek paliwa dziennie, podobne do polskiego
projekty opracowały Chiny, Katar i Nigeria. Może właśnie teraz pojawia się
szansa dla polskiego górnictwa?

Obserwuj wątek
    • 1szylider Szef Łukoilu: Szokujące ceny ropy należą do przesz 18.11.05, 14:50

      Witam!
      gielda.onet.pl/0,1197883,wiadomosci.html
      Szef Łukoilu: Szokujące ceny ropy należą do przeszłości
      (PAP, tm/18.11.2005, godz. 13:10)

      Według szefa Łukoilu Wagita Alekperowa, na rynku ropy nie przewiduje się
      drastycznych podwyżek.


      R E K L A M A czytaj dalej








      Ceny będą stopniowo obniżać się i w 2006 r. cena baryłki wyniesie 40 do 50
      dolarów - poinformował w piątek Alekperow w wywiadzie dla największego
      bułgarskiego dziennika "Trud".

      "Szokujące ceny ropy należą do przeszłości. Obserwujemy tendencję do obniżania
      cen i uważamy, że tendencja ta utrzyma się także w przyszłym roku" - powiedział
      Alekperow. Dodał, że nowe zasoby ropy odkryte w tym roku w Rosji napawają
      optymizmem. Mogą one zwiększyć dotychczasowe wydobycie o 50 proc.

      "Na rynku jest wystarczająco ropy. Wydobycie w Rosji zwiększa się, dostatecznie
      duże ilości zapewniają również państwa OPEC, które podjęły kroki dla
      zwiększenia wydobycia" - podkreślił szef Łukoilu.

      Według niego, w swoich planach na przyszły rok Łukoil zakłada ceny 40-50
      dolarów za baryłkę. Koncern liczy się również z sezonowymi wahaniami cen. Na
      razie ceny są niższe, ponieważ wciąż i w Europie, i w Rosji, i w Stanach
      zjednoczonych utrzymuje się ciepła pogoda.

      W czwartek cena ropy naftowej na światowych giełdach spadła o 2,7 proc. do
      najniższego poziomu od 15 czerwca. To największy jednodniowy spadek od trzech
      tygodni. W czwartek za baryłkę surowca płacono 56,34 USD.

      Alekperow podsumował także 7-letni okres od nabycia petrochemicznego kombinatu
      Neftochim-Burgas; stosunki z władzami bułgarskimi w tym zakresie
      scharakteryzował jako "bardzo konstruktywne".

      "Produkcja w Bułgarii jest stabilna, co skłania koncern do zwiększenia
      inwestycji w kraju. Nasz program zakłada do 2012 r. zainwestowanie 750 mln
      dolarów w kombinacie Neftochim. Do 2015 r. zostanie dokonana całościowa
      rekonstrukcja chemicznej części produkcji. Około 10 proc. inwestycji zostaną
      przeznaczone na ekologię. Po zakończeniu programu rekonstrukcji, kombinat
      będzie przerabiał ok. 7,5 mln ton ropy rocznie" - poinformował Alekperow.

      Obecnie Neftochim-Burgas przerabia ok. 6,5 mln ton ropy. Łukoił planuje również
      budowę nowego terminalu w porcie burgaskim, by móc tam przyjmować większe
      tankowce. "Inwestycja ta będzie finansowana całkowicie przez Łukoil, koncern
      liczy na współpracę ze strony władz bułgarskich w rozwiązywaniu problemów
      administracyjnych" - wyjaśnił Alekperow.


      wszystkie wiadomości »



      Klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
      Pozdrawiam i zapraszam! gg172 85 85
    • bolko_turan Re: CZARNE ZŁOTO W BAKU? 18.11.05, 15:52
      witomir napisał:

      > Do połowy grudnia Kompania Węglowa, przy współpracy kilku ośrodków naukowych,
      > opracuje i przedstawi studium opłacalności produkcji paliw płynnych z węgla.
      > Przedstawiciele firmy i współpracujący z nią eksperci są zgodni, że benzyna z
      > węgla może być tańsza od tradycyjnej, a jakością nie będzie ustępować paliwu
      > otrzymywanemu z ropy - informuje Polska Agencja Prasowa.



      Benzyna z wegla nie tylko ze oznacza przyszlosc dla polskich kopalni i wielu
      polskich miejsc pracy jak i energetyczna niezaleznosc, ale i wraz z energia
      atomowa uwolni Polske od presji do brania udzialu w przyszlych wojnach, a zatem
      i pobytu w Arabii w celu osiagniecia poczucia bezpieczenstwa nieeuropejskiego
      panstwa.
      • bolko_turan Re: CZARNE ZŁOTO W BAKU? 19.11.05, 10:18
        bolko_turan napisał:

        > Benzyna z wegla nie tylko ze oznacza przyszlosc dla polskich kopalni i wielu
        > polskich miejsc pracy jak i energetyczna niezaleznosc, ale i wraz z energia
        > atomowa uwolni Polske od presji do brania udzialu w przyszlych wojnach, a
        zatem i pobytu w Arabii w celu osiagniecia poczucia bezpieczenstwa
        nieeuropejskiego panstwa.


        Nalezy dodac ze chodzi tu o osiagniecie poczucia bezpieczenstwa pewnego bardzo
        konkretnego panstwa w Arabii, dla ktorego to kuszaca ropa Arabow jest nosnikiem
        w realizacji tego strategicznie nawet zrozumialego celu.
    • witomir Czysty węgiel szansą dla Śląska 25.11.05, 11:12
      „Wirtualny Nowy Przemysł” cytuje Klausa Brendowa ze Światowej Rady
      Energetycznej. Twierdzi on, że z węgla będzie się otrzymywało energię w
      sposób "czysty". Za kilkadziesiąt lat mają powstać pierwsze duże instalacje,
      zajmujące się m.in. gazyfikacją tego surowca, co może być dużą szansą dla
      regionów, gdzie wydobywa się „czarne złoto”.

      Prelekcja Klausa Brendowa o przyszłych technologiach energetycznych, w tym
      czystym spalaniu paliw kopalnych, odbyła się podczas Międzynarodowej
      Konferencji Energetycznej Krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Według statystyk,
      na świecie zaledwie 12 przedsiębiorstw wydobywających węgiel to spółki
      publiczne, notowane na giełdach papierów wartościowych. Wynika z tego, że
      nadzór nad pozostałymi sprawują państwa, w związku z tym nie przywiązuje się do
      węgla wagi jako do surowca przyszłościowego. – „Należy pamiętać, że węgiel to
      nie tylko paliwo, ale minerał, materiał technologiczny. Trzeba zastanowić się
      jak go korzystnie wykorzystać” – przekonywał prelegent.
      Do 2030 roku zwielokrotni się popyt na węgiel, zwłaszcza, że spadnie popyt na
      inne źródła energii na świecie. Może to oznaczać jednocześnie rozwiązanie
      zarówno problemów energetycznych, jak i problemów sektora górniczego a
      zwłaszcza kopalń węgla, który mógłby być przetwarzany w gaz. „Czysty węgiel” to
      technologia polegająca na oddzieleniu dwutlenku węgla podczas spalania węgla
      brunatnego w czystym tlenie i składowaniu tego pierwszego gazu pod ziemią.

      -„Gazyfikacja węgla jest jak potwór z Loch Ness. Wszyscy o tym słyszeli, ale
      nikt nie widział dowodów, że można uruchomić takie procesy w skali przemysłu i
      nikt nie patrzy z ufnością na to zjawisko. Osobiście uważam, że za około 40 lat
      powstaną zakłady, w których, w jednej lokalizacji będzie się otrzymywało tą
      metodą ciepło a następnie przetwarzało je w energię elektryczną a także
      ogrzewało wodę” – twierdzi Brendow. W jego ocenie, w przyszłości Śląsk a
      szczególnie Katowice, przestaną być zagłębiem energetycznym a zmienią swój
      charakter na centrum chemiczne. I oby tak się stało, bo w inne pomysły na
      rozwój Śląska (Dolina Krzemowa zamiast kopalń, szklane domy zamiast familoków)
      uwierzyć jeszcze trudniej, niż w bestię ze szkockiego jeziora.

    • witomir Węgiel da się lubić 12.12.05, 10:31
      „Rzeczpospolita” pisze, że Unia Europejska przekonuje się do "czystego" węgla,
      z którego można produkować energię w sposób względnie nieszkodliwy dla
      środowiska.

      W najbliższym czasie planowane jest wydanie ogromnych pieniędzy na badania i
      technologie, które podniosą sprawność istniejących elektrowni oraz pozwolą na
      zbudowanie w Europie instalacji produkujących paliwo z węgla. Problem
      sprawności jest szczególnie aktualny w Polsce, gdzie wynosi ona średnio ok.
      35%, tj. tylko jedna trzecia energii zmagazynowanej w węglu zamieniana jest w
      energię elektryczną. Reszta się marnuje, a do atmosfery uchodzą ogromne ilości
      dwutlenku węgla, zwiększającego efekt cieplarniany.
      Dziennik pisze, że jeszcze bardziej skomplikowanym przedsięwzięciem, lecz
      technologicznie realnym, jest produkcja z węgla jednocześnie energii
      elektrycznej i paliw ciekłych, w tym metanolu i wodoru. Sprawność takich
      instalacji, które zaczynają powstawać m.in. w USA i RPA, przekracza 60% i coraz
      więcej producentów jest zainteresowanych tego typu możliwościami.

      Dla Polski te nowe technologie są szansą na przetrwanie kilku branży przemysłu.
      Główny Instytut Górnictwa zaczął ubiegać się o państwowe fundusze na badania
      nowych technologii w górnictwie, energetyce i chemii. Instytucje zaangażowane w
      to przedsięwzięcie liczą także na środki z VII Ramowego Programu
      UE. „Rzeczpospolita” pisze, że Kompania Węglowa, główny producent węgla w
      kraju, zlecił już badania nad efektywnością ekonomiczną budowy instalacji
      produkcji paliw z węgla. Wedle szacunków, paliwa węglowe mogą być tańsze niż
      ropa.

    • algimin CZARNE ZŁOTO W BAKU? tak ale nie tak drogo 17.12.05, 18:25
      witomir napisał:

      > Z jednej tony ropy, kosztującej
      > ponad 400 dolarów, uzyskuje się poniżej tony paliwa, natomiast aby otrzymać
      > tonę benzyny syntetycznej potrzeba w sumie jedynie 5 ton węgla, który np. w
      > kopalniach dawnej Nadwiślańskiej Spółki Węglowej wraz z transportem
      > kosztowałby maksymalnie ok. 38 euro za tonę.

      Jestem na ogół zwolennikiem rodzimych rozwiązań technologicznych,
      ale wtym przypadku lepiej zakupić nową i sprawdzoną technologię
      i ją rozwijać.
      Kalorycznie tonie ropy odowiada 1,5-2 tony węgla nawet miału, gdyby trzeba było
      aż 5 ton węgla to sam surowiec, bez kosztów wytworzenia benzyn
      kosztował by 30 dolarów za tonę,
      nowe technologie produkcji syntetycznej benzyny
      dają koszty poniżej 30 dolarów za baryłkę benzyny czyli
      180 dolarów za tonę takiej benzyny.
      • bolko_turan e-petrol.pl / Benzyna z węgla 17.12.05, 19:13
        (Energia Gigawat) 2005-11-14 / 09:55

        www.e-paliwa.pl/index.php/display,publish.html?idpub=22710

        Na blisko 4 miliardy euro szacowany jest koszt budowy w Polsce zakładu produkcji
        benzyny z węgla. Mógłby on wykorzystywać ok. 50 tys. ton węgla na dobę,
        wytwarzając ponad 90 tys. baryłek paliwa.
        Energia GigawatKoszt litra tak wyprodukowanej benzyny wyniósłby równowartość ok.
        64 eurocentów (ponad 2,50 zł), co po powiększeniu o podatki, na stacjach
        benzynowych dałoby cenę porównywalną z cenami tradycyjnych produktów naftowych.

        Takie wyliczenia przedstawił Kompanii Węglowej (KW) - Maksymilian Klank,
        powołując się na analizy Polskiej Izby Paliw Płynnych oraz doświadczenia
        Głównego Instytutu Górnictwa. Zainteresowanie projektem wyrażają już niektóre
        koncerny paliwowe, gotowe sfinansować studium wykonalności. Na projekt z
        zainteresowaniem patrzy także prezes giełdowej spółki chemicznej Ciech - Ludwik
        Klinkosz.

        Jak powiedział M. Klank, według wcześniejszych analiz, produkcja paliwa z węgla
        jest opłacalna i konkurencyjna wobec ropy, jeżeli jej ceny sięgają 20-30 USD za
        baryłkę. Przypomniał, że obecnie cena baryłki ropy przekracza 60 USD, a prognozy
        mówią o dalszym wzroście.

        Jeżeli analizy udowodnią, że produkcja benzyny z węgla może był opłacalna,
        następnym krokiem ma być poszukiwanie przez KW inwestora zainteresowanego tym
        przedsięwzięciem. Obecnie technologia produkcji z tego surowca benzyny i oleju
        napędowego jest stosowana w Republice Południowej Afryki, gdzie koncern SASOL
        przerabia w ten sposób ok. 80 tys. ton węgla dziennie, produkując 150 tys.
        baryłek paliwa. Paliwo sprzedawane jest w sieci stacji benzynowych, stanowiąc
        dużą część miejscowego rynku.

        Obecnie polskie górnictwo wydobywa rocznie ok. 100 mln ton węgla, z czego piąta
        część trafia na eksport. KW daje ponad połowę całego krajowego wydobycia. W 2007
        r. pierwszy zakład produkcji benzyny z węgla ma być uruchomiony w Chinach.
      • bolko_turan Już się opłaci robić benzynę z węgla 17.12.05, 19:18
        Już się opłaci robić benzynę z węgla

        www.superfakty.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=371&Itemid=46

        ImageWkrótce może powstać w Polsce fabryka benzyny syntetycznej. W pewnym
        stopniu uniezależni ona kraj od dostaw importowanej ropy.

        Na blisko 4 miliardy euro szacowany jest koszt budowy zakładu produkcji benzyny
        z węgla. Mógłby on wykorzystywać ok. 50 tys. ton tego surowca na dobę,
        wytwarzając ponad 90 tys. baryłek paliwa.
        Koszt litra tak wyprodukowanej benzyny wyniósłby równowartość ok. 64 eurocentów
        (ponad 2,50 zł), co po powiększeniu o podatki, na stacjach benzynowych dałoby
        cenę porównywalną z obecną. Takie wyliczenia przedstawił w prezes Kompanii
        Węglowej Maksymilian Klank, powołując się na analizy Polskiej Izby Paliw
        Płynnych oraz doświadczenia Głównego Instytutu Górnictwa.
        W tym tygodniu przedstawiciele Izby i KW mają rozmawiać o dalszych działaniach
        zmierzających do kompleksowego zbadania opłacalności takiego przedsięwzięcia.
        Zainteresowanie nim - według prezesa - wyrażają już niektóre koncerny paliwowe,
        gotowe sfinansować studium wykonalności.
        Na projekt z zainteresowaniem patrzy także prezes giełdowej spółki chemicznej
        Ciech Ludwik Klinkosz, który w czwartek spotkał się z Klankiem. Od niedawna KW
        jest największym akcjonariuszem Ciechu, posiadając prawie 37% jego akcji.
        - Czynniki makroekonomiczne sprzyjają temu projektowi. Nasze analizy
        potwierdzają, że ceny ropy na pewno nie będą spadać; popyt na nią cały czas
        rośnie, m.in. pod wpływem wciąż rozwijających się rynków chińskiego i
        indyjskiego. Ta sytuacja sprzyja takiemu przedsięwzięciu. Pomyślimy o
        partycypowaniu w nim, a na pewno będziemy mu sprzyjać - powiedział Klinkosz.
        Jak powiedział Klank, według wcześniejszych analiz produkcja paliwa z węgla jest
        opłacalna i konkurencyjna wobec ropy, jeżeli jej ceny sięgają 20-30 USD za
        baryłkę. Przypomniał, że obecnie cena baryłki ropy przekracza 60 USD, a prognozy
        mówią o dalszym wzroście.
      • bolko_turan Czarne wygrywa 17.12.05, 19:29
        Czarne wygrywa

        www.wprost.pl/ar/?O=76287

        To, że łatwej do wydobycia ropy jest coraz mniej, nie oznacza więc kryzysu.
        Obecnie cena baryłki ropy sięga niekiedy nawet 60 USD, a jeśli ropa kosztuje
        połowę mniej, to już opłaca się produkować benzynę... z węgla. W USA
        udoskonalono wykorzystywaną przez Niemców w czasie II wojny światowej metodę
        przerobu węgla na benzynę. W ubiegłym roku w stanie Wyoming rozpoczęto budowę
        fabryki, która w 2008 r. będzie produkować 1,5 mln ton benzyny i oleju
        napędowego, czyli tyle, ile w Polsce zużywa się przez miesiąc. O tym, że jest to
        realna alternatywa, świadczy przykład RPA, która przetrwała międzynarodowe
        sankcje właśnie dzięki paliwu uzyskiwanemu z węgla. Zakłady podobne do tych w
        Wyoming powstają w innych stanach USA oraz - przy udziale amerykańskich
        koncernów - w Chinach w prowincji Yunnan i w regionie Mongolia Wewnętrzna (są
        tam duże złoża węgla). Amerykanie już oszacowali, że zastąpienie połowy ropy
        obecnie importowanej do USA benzyną wytwarzaną z węgla będzie kosztować 350 mld
        USD. Znane światowe zasoby węgla wystarczą co najmniej na 200 lat. - Przy nowych
        wysokich cenach ropy węgiel jest realną alternatywą dla nafty, także w Polsce -
        ocenia Ludwik Kossowicz, ekspert Instytutu Technologii Nafty w Krakowie.
      • bolko_turan Kompania Węglowa będzie produkować paliwo z węgla? 17.12.05, 19:35
        Czy Kompania Węglowa będzie produkować paliwo samochodowe z węgla?

        Tomasz Głogowski 18-10-2005 , ostatnia aktualizacja 18-10-2005 21:44

        serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2974295.html

        Kompania Węglowa analizuje możliwości wybudowania na Śląsku... rafinerii węgla
        kamiennego. Produkcja mogłaby być opłacalna. Baryłka ropy wyprodukowanej ze
        śląskiego węgla kosztowałaby ok. 30-35 dolarów i byłaby o połowę tańsza niż obecnie.

        Szefowie kompanii oraz przedstawiciele Polskiej Izby Paliw Płynnych spotkają pod
        koniec października, by wspólnie zastanawiać się nad możliwościami przerabiania
        węgla kamiennego na paliwo samochodowe. - To wbrew pozorom nie jest wirtualny
        pomysł - zapewnia Zbigniew Madej, rzecznik kompanii.

        Sprawę zainspirował raport przygotowany przez prof. Włodzimierza Kotowskiego o
        możliwości wybudowania na Śląsku rafinerii węgla kamiennego. Zakład taki, choć
        pod względem wielkości produkcji nie mógłby konkurować z tradycyjnymi
        rafineriami, byłby w stanie przetwarzać 15 mln ton węgla rocznie i produkować z
        niego ok. 5 mln ton ropy.

        Sama technologia wytwarzania etyliny i oleju napędowego z węgla kamiennego nie
        jest niczym nowym. W RPA już od lat 50. ub. wieku działają trzy tego typu
        zakłady, a jeszcze w tym roku węglową rafinerię uruchomią Chiny i prawdopodobnie
        Indie. Jak oceniają władze kompanii i eksperci z Polskiej Izby Paliw Płynnych,
        Śląsk to idealne miejsce na budowę przyszłej rafinerii, bo musi ona stanąć tam,
        gdzie są ogromne zapasy węgla i niskie koszty jego transportu. - Mamy węgiel,
        kopalnie, tereny inwestycyjne oraz, co równie ważne, determinację, by szukać
        alternatywnych źródeł jego wykorzystania. Węgiel to paliwo przyszłości -
        zapewnia Madej.

        Problemem jest brak pieniędzy, Kompania ich nie ma. Ale to miałby załatwić
        przyszły inwestor. Firm wykorzystujących technologię tzw. upłynniania węgla nie
        brakuje, a przodują w tym przede wszystkim Amerykanie. Baryłka ropy
        wyprodukowanej ze śląskiego węgla kosztowałaby ok. 30-35 dolarów, czyli byłaby o
        połowę tańsza niż obecnie. Koszt litra benzyny z węgla nie przekraczałby 4 zł. -
        Będziemy lobbować za tym pomysłem - mówi Aurelia Kuran-Puszkarska, prezes PIPP.
        - Węgiel jest tani i produkcja z niego ropy przy obecnych cenach za baryłkę już
        jest opłacalna - dodaje.

        Według obliczeń inwestycja będzie dochodowa, dopóki cena baryłki na światowych
        giełdach przekracza 50 dolarów. Szanse, że ropa stanieje, są minimalne.

        Prawdopodobnie w styczniu przyszłego roku w Katowicach zorganizowana zostanie
        duża konferencja naukowa poświęcona paliwom alternatywnym. Wiodącym tematem ma
        być wytwarzanie paliw samochodowych z węgla kamiennego.
    • bolko_turan Pierwsza nanotechnologia produkcji paliwa 17.12.05, 19:39
      Pierwsza nanotechnologia produkcji paliwa

      www.cxo.pl/news/45856.html
      Paliwo syntetyczne o bardzo wysokiej czystości będzie wytwarzane bezpośrednio z
      cząsteczek węgla otrzymywanych w procesie nanotechnologicznym. Metoda jest
      opłacalna i nie zanieczyszcza środowiska.

      Andrzej Góralczyk

      Metoda o nazwie HTI Coal Process została uznana za jedną z najważniejszych
      technologii węglowych ostatniego 50-lecia, a jej wynalazca dr Theo Lee dostał
      się na prestiżową listę 10 czołowych innowatorów roku 2002, prowadzoną przez
      magazyn Red Herring. Z tej okazji warto bliżej przyjrzeć się samej metodzie,
      która wykorzystuje niezwykły potencjał nanotechnologii.

      Zainteresowanie produkcją paliw płynnych z węgla i odpadów organicznych
      powróciło w latach 70-tych XX wieku, w reakcji na kryzys naftowy. Istniejące
      wówczas technologie pośrednie były nieopłacalne - wytworzenie baryłki paliwa
      kosztowało ok. 70 USD. Paliwo płynne powstaje w wyniku połączenia węgla z
      wodorem, ale w warunkach przemysłowych proces zużywał kosztowne katalizatory i
      wodór, niezwykle trudno było także pozbyć się zanieczyszczeń siarką, azotem i
      minerałami (dającymi po spaleniu popiół).

      Theo Lee rozpoczął swe prace w połowie lat 70-tych XX w. Zajął się w
      szczególności procesem, w którym bardzo drobny pył węglowy zmieszany
      równomiernie z olejem traktowany jest wodorem w podwyższonej temperaturze w
      obecności katalizatora. Pierwszy istotny wynalazek ogłosił w końcu lat 80-tych,
      jako pracownik firmy Hydrocarbon Research Inc. Pomysł polega na rozdzieleniu
      stosunkowo krótkotrwałego procesu na dwa etapy zachodzące w nieco różnych
      warunkach. Uzyskaną w ten sposób kontrolę nad jego przebiegiem można wykorzystać
      do częściowego rozdzielenia samej konwersji wodoru w węglowodór od procesów
      zachodzących z udziałem zanieczyszczeń. Całość kończy się destylacją, która daje
      czyste lekkie benzyny, czysty olej napędowy do silników Diesla oraz olej
      odpadowy, z którego częściowo odfiltrowuje się zanieczyszczenia już w postaci
      stałej. Zanieczyszczony olej zawraca do początku procesu, gdzie mieszany jest z
      nowymi porcjami pyłu węglowego. W ten sprytny sposób w jednej instalacji
      odbywają się dwa częściowo rozdzielone procesy: wzbogacania głównego produktu w
      wodór i wzbogacania zanieczyszczeń w zanieczyszczenia. Dziś jest to najlepiej
      zbadana metoda, konwertująca ok. 70% węgla w czyste paliwo, którego koszt nie
      przekracza 30 USD za baryłkę.

      Dopracowując technologię dwuetapową na początku lat 90-tych, Theo Lee rozwijał
      dalej ideę wzmocnienia kontroli nad procesem. Badał szczegółowo, w nanoskali,
      zachowanie drobin węgla na aktywnej powierzchni wielu katalizatorów, zaczynając
      od stałego niklowo-molibdenowego, stosowanego w pierwszym wynalazku. W momencie,
      gdy nowy proces był gotów do wyjścia z laboratorium, w 1995 roku, wynalazca z
      kilkoma kolegami założył firmę Hydrocarbon Technologies Inc. (HTI). Od nazwy
      firmy nowy proces wziął część swojej nazwy: HTI Coal Process. Jest wieloetapowy,
      a zachowaniem drobin i cząsteczek substratów precyzyjnie sterują specjalnie
      opracowane katalizatory dyspersyjne żelazowo-molibdenowe. W szczególności
      kontrolowane jest oddzielanie się pojedynczych cząsteczek węgla od drobiny i
      łączenie ich z wodorem, a oddzielanie zanieczyszczeń sterowane jest aż do
      poziomu atomowego i przybrało nazwę separacji atomowej.

      Podejście i metody inżynierii molekularnej okazały się tak skuteczne w
      rozdzielaniu procesów i sterowaniu nimi, że dziś do mieszaniny wejściowej dodaje
      się duże ilości odpadów gumowych i plastikowych. Są one bogate w wodór, który
      oddają do procesu, a same upłynniają się, wracając do postaci surowca.

      Pierwsza fabryka wykorzystująca nową metodę bezpośredniego upłynniania węgla
      powstanie w Chinach. Licencję kupiła największa firma z branży, Shenhua Group,
      ale już nie od HTI, lecz od Headwaters Inc., która przejęła HTI w sierpniu 2001
      r. Fabryka będzie przerabiała dziennie 4.300 ton węgla na 50.000 baryłek paliwa.
      Chiny mają ogromne zasoby węgla, ale nie mają ropy naftowej, więc Shenhua
      planuje budowę kilku następnych zakładów na technologii HTI.
      • algimin Re: Pierwsza nanotechnologia produkcji paliwa 17.12.05, 20:04
        bolko_turan napisał:
        > r. Fabryka będzie przerabiała dziennie 4.300 ton węgla na 50.000 baryłek
        paliwa
        > .
        Tu jest jakiś błąd w obliczeniach z 4300 to węgla
        nigdy nie powstanie 8300 ton benzyn,
        chyba, że będą jakieś duże domieszki
        gumy z utlizowanych opon, czy starego oleju.
    • bolko_turan Na Śląsku powstanie fabryka paliwa przyszłości? 17.12.05, 19:42
      Na Śląsku powstanie fabryka paliwa przyszłości?

      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2896682.html

      Rozmawiał Andrzej Hołdys 01-09-2005, ostatnia aktualizacja 01-09-2005 18:39

      Mamy szansę na wartą ponad miliard euro inwestycję naukową! W Polsce może
      stanąć pierwsza w Europie doświadczalna fabryka, w której z węgla wytwarzać się
      będzie paliwo przyszłości - wodór. Nasi naukowcy zabiegają o to w Brukseli

      Andrzej Hołdys: Ile wodoru można wyprodukować z polskiego węgla?

      Dr Jan Rogut, Główny Instytut Górnictwa w Katowicach: Mnóstwo, wystarczyłoby na
      zaspokojenie wszystkich potrzeb naszego transportu, który rocznie zużywałby
      około 4 mln ton wodoru. Taką ilość można wyprodukować z 20 mln ton węgla, a my
      przecież wydobywamy go kilka razy więcej. Mając wodór, moglibyśmy znacznie
      ograniczyć import coraz droższej ropy naftowej. Oczywiście nie od razu, ale
      dopiero wtedy, gdy w kraju powstanie infrastruktura do magazynowania i
      dystrybucji paliwa wodorowego, a na nasze ulice wyjadą pojazdy z ogniwami
      paliwowymi.

      Trudno uwierzyć, że to się może ziścić.

      J.R.: My wierzymy. W Europie powinna jak najszybciej powstać doświadczalna
      fabryka, w której można by rozwijać nowoczesne technologie produkcji wodoru z
      węgla. Badania laboratoryjne nie wystarczą. Potrzebna jest instalacja próbna w
      skali 1:1. Amerykanie już przystąpili do jej budowy - w ramach wartego miliard
      dolarów projektu FutureGen. Za 10 lat go podsumują i zdecydują, co dalej.
      Również w unijnym budżecie na lata 2007-13 zaplanowano 1,3 mld euro na budowę
      takiej fabryki. Gdzie ona powstanie, zdecyduje Komisja Europejska po
      wysłuchaniu opinii ekspertów i oczywiście polityków.

      Może w Polsce?

      Prof. Jan Kozubowski, Politechnika Warszawska: Zabiegamy o to razem z Czechami,
      Niemcami i Słowakami. Złożyliśmy w Brukseli wspólny projekt, przekonujemy
      urzędników, próbujemy zainteresować sprawą naszych polityków. Mocno wsparł nas
      były premier Jerzy Buzek, obecnie poseł do europarlamentu. Powinniśmy zabiegać
      o tę pionierską inwestycję choćby dlatego, że u nas jest połowa wszystkich
      łatwo dostępnych zasobów węgla kamiennego Unii Europejskiej. Dzięki tym zapasom
      Europa mogłaby przynajmniej częściowo uwolnić się od importu ropy i w ten
      sposób zwiększyć swoje bezpieczeństwo energetyczne.

      Czemu nie startujemy sami?

      J.K.: Przegralibyśmy. Bruksela popiera projekty, na których może skorzystać nie
      jedno państwo, lecz cały region. Poza tym Niemcy i Czesi dużo lepiej od nas
      znają się na zgazowywaniu węgla, od czego rozpoczyna się produkcja wodoru.

      Kiedy zapadnie decyzja?

      J.R.: Najpierw wymieniano datę 1 stycznia 2005 r., ale nic z tego nie wyszło.
      Teraz mówi się o przyszłym roku. Jak widać, Europa wciąż się waha. Trudno się
      dziwić, bo to jest bardzo kosztowna inwestycja, na którą muszą się zrzucić
      wszystkie kraje Unii.

      Węgiel ma jeszcze przyszłość? Przez wielu został już skreślony jako paliwo, bo
      jest uznawany za największego truciciela Ziemi.

      J.R.: Jak wszystkie surowce kopalne kiedyś się wyczerpie. Ale jego zasoby są
      znacznie większe niż ropy i gazu, więc jeszcze długo będziemy z niego
      korzystali. Niestety, rzeczywiście jest brudny. Podczas jego spalania w
      tradycyjnych elektrowniach w powietrze wędrują olbrzymie ilości zanieczyszczeń,
      w tym dwutlenku węgla. Dlatego intensywnie poszukuje się czystych metod
      wytwarzania energii z węgla.

      Na przykład robiąc z niego wodór, na którym świat ma jeździć w przyszłości?

      J.R.: To nie jest propozycja na zawsze, lecz na najbliższe kilkadziesiąt lat.
      Tyle potrzeba, byśmy nauczyli się tanio produkować wodór, korzystając z
      odnawialnych źródeł energii.

      Do tego czasu musimy przetrwać na tradycyjnych surowcach?

      J.K.: Raczej tak, bo pozyskiwanie energii z takich źródeł jak słońce, wiatr czy
      biomasa jest wciąż za drogie mimo olbrzymiego postępu technologicznego, jaki
      dokonał się w ostatnich latach. Natomiast tradycyjna energetyka jądrowa to
      raczej ślepa droga. Uran do celów energetycznych zdrożał trzykrotnie w ciągu
      paru lat. To surowiec równie wrażliwy na politykę jak ropa - jedni go mają,
      inni nie. Zresztą jego zasoby też się kiedyś wyczerpią, a im więcej będzie
      elektrowni jądrowych, tym szybciej to nastąpi. Również idea zbudowania "małego
      Słońca na Ziemi", czyli elektrowni termojądrowej, to jeszcze daleka perspektywa.

      Jak zrobić wodór z węgla?

      J.K.: To akurat wiadomo od dawna, bo zanim przyszła era gazu ziemnego, to
      właśnie węgiel mniej więcej od połowy XIX w. służył do wytwarzania gazu, który
      oświetlał miasta i był wykorzystywany w przemyśle. Produkowano go w gazowniach,
      gdzie węgiel najpierw rozgrzewano do białości, a potem dmuchano w niego parą
      wodną. W wyniku reakcji utleniania powstawał gaz z dużą domieszką wodoru, który
      po oczyszczeniu wędrował do sieci miejskiej lub fabryk.

      Czasy gazowni minęły. Jak dziś można zmienić węgiel w wodór?

      J.K.: Najlepiej w nowoczesnej elektrowni, w której węgiel jest najpierw
      zgazowywany. Powstaje wtedy mieszanka gazów, w której dominuje wodór. Trzeba go
      odseparować, oczyścić i zamienić na paliwo.

      Skąd wziąć u nas takie elektrownie? Większość z nich ma urządzenia nadające się
      raczej do muzeum niż do produkcji wodoru.

      J.K.: Paradoksalnie to może być nasz atut, bo nasze elektrownie są już tak
      wyeksploatowane, że muszą przejść gruntowną modernizację. Inaczej będą
      produkowały zbyt drogi prąd i zbankrutują. Trzeba z nich wycofać przestarzałe
      kotły parowe, w których węgiel spala się w zwykłym powietrzu. Powinny je
      zastąpić nowoczesne urządzenia, w których węgiel zamienia się w gaz, który
      porusza podobną do silnika odrzutowego turbinę. Jest ona znacznie wydajniejsza
      od kotła parowego, co samo w sobie jest już korzystne dla środowiska. Na
      dodatek w tym strumieniu gazu jest mnóstwo wodoru, który można odzyskać i
      przesłać odbiorcom.

      Załóżmy, że mamy już mnóstwo wodoru. Komu go sprzedamy?

      J.K.: Chętnych na pewno nie zabraknie, choć pewnie jeszcze nie dziś. Jednak za
      parę dekad świat zacznie się masowo przestawiać na paliwo wodorowe. Koncern
      gazowniczy Linde, który zaczyna właśnie stawiać stacje napełniania wodorem w
      pobliżu dużych miast w Niemczech, zamówił ostatnio ekspertyzę na temat
      przyszłości gospodarki wodorowej. Według tej prognozy za 15 lat po Europie
      będzie jeździć 6 mln pojazdów napędzanych wodorem i obsługiwanych przez ok. 3
      tys. stacji. W 2030 roku na kontynencie będzie już 40 mln takich samochodów, a
      stacji - kilkanaście tysięcy. Wodór do nich - podkreślają autorzy tej analizy -
      może być dowożony cysternami nawet z dużych odległości. Na początek możemy więc
      sprzedawać to paliwo sąsiadom. Z czasem i u nas pojawią się samochody i stacje
      wodorowe. Ale wodór to coś więcej niż transport - ogniwa paliwowe mogą służyć
      do zasilania przenośnych urządzeń elektronicznych, domów i małych osiedli.

      Wróćmy do instalacji, o którą zabiegacie w Brukseli. Gdzie można ją zbudować?

      J.R.: Na Górnym Śląsku, na przykład przy nieczynnej kopalni Morcinek niedaleko
      granicy polsko-czeskiej. Pamiętajmy, że idea produkowania wodoru z węgla ma
      sens tylko wtedy, gdy równocześnie pozbędziemy się dwutlenku węgla. Inaczej
      nadal będzie on wędrował w powietrze. Jeden z pomysłów testowanych na świecie
      polega na wpompowaniu CO2 głęboko pod ziemię. Proces ten nazywa się
      sekwestracją. Górny Śląsk doskonale nadaje się do tego celu. To olbrzymia
      niecka geologiczna z dwoma poziomami węgla. Pierwszy z nich sięga do około
      tysiąca metrów, drugi zaczyna się jakieś 300-400 metrów niżej. Tylko z tego
      wyższego wydobywa się węgiel, niższy jest nienaruszony. Do niego właśnie można
      wpompować dwutlenek węgla.

      I nic się złego nie stanie?

      J.R.: Mogłoby, gdybyśmy wtłoczyli gaz do wyższego poziomu. Jest on już
      częściowo wybrany, więc istnieje pewne ryzyko,
      • algimin Re: Na Śląsku powstanie fabryka paliwa przyszłośc 17.12.05, 20:06
        Gdyby choć jeden z tych projektów zrealizowano
        byłoby bardzo dobrzesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka