Dodaj do ulubionych

Ambitne plany Orlenu

19.11.05, 01:52

Sława!
Orlen wiąże się z ropą kremlowskiego Rosnieft
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3022032.html
Andrzej Kublik, Dariusz Malinowski 18-11-2005 , ostatnia aktualizacja 18-11-
2005 20:55

PKN Orlen postanowił kupować ropę naftową ze złóż koncernu Rosnieft. Jeśli
jest to surowiec ze złóż odebranych przez Kreml Jukosowi, to nie można
wykluczyć, że do Orlenu pewnego dnia zapuka komornik

PKN Orlen ogłosił, że podpisał umowę o zakupie za ok. 1 mld dol. 2,7 mln ton
rosyjskiej ropy naftowej "w oparciu o zasoby koncernu Rosnieft". Surowiec
będzie dostarczać jeden z głównych pośredników Rosnieft, zarejestrowana w
raju podatkowym na wyspie Guernsey firma Petraco Oil. Kontrakt przewiduje
dostawy od początku grudnia 2005 r. do końca 2006 r. z możliwością
przedłużenia o dwa lata.

Może to ze złóż Jukosu, może nie

Nowa ropa zastąpi częściowo surowiec, który od 2003 r. płocki koncern kupował
od rosyjskiego prywatnego koncernu Jukos za pośrednictwem związanej z nim
szwajcarskiej spółki Petroval. Na początku tego roku dostawy nagle
wstrzymano, bo władze Rosji na przymusowej aukcji sprzedały główne złoża
Jukosu. Po serii zagmatwanych transakcji trafiły one w ręce małego
państwowego koncernu paliwowego Rosnieft. Dzięki temu Rosnieft z dnia na
dzień został jednym z największych producentów ropy naftowej w Rosji.

Ta niezwykła łaska dla państwowej firmy nie dziwiła. Rosnieft od dawna
uchodzi za jednego z faworytów prezydenta Rosji Władimira Putina. Na czele
rady dyrektorów Rosnieft zasiada Igor Sieczyn, który formalnie jest zastępcą
szefa administracji Putina, lecz ma opinię szarej eminencji Kremla. Swoją
pozycje Sieczyn zawdzięcza niezbędnym we współczesnej Rosji powiązaniom ze
służbami specjalnymi.

A jeśli zapuka komornik...

Jeśli do Orlenu będzie trafiała ropa ze złóż Jukosu przejętych przez
Rosnieft, dla polskiej spółki może to oznaczać kłopoty. Jukos i jego
udziałowcy już wielokrotnie zapowiadali, że będą ścigać firmy, które
skorzystają na "grabieży" złóż przez Kreml. Grozili sankcjami także nabywcom
surowca ze swoich znacjonalizowanych złóż, na przykład zajęciem dostaw ropy
na poczet roszczeń wobec władz Rosji i Jukosu.

Teoretycznie polska spółka nie ma się czego obawiać. PKN nie prowadzi
interesów w USA i Wielkiej Brytanii, a więc w państwach, w których do
procesów mogłoby dojść najszybciej. Jednak wśród posiadaczy tzw. globalnych
kwitów depozytowych PKN (odpowiednik akcji, które są emitowane dla
zagranicznych inwestorów płockiej spółki i notowanych na zagranicznych
giełdach) są amerykańskie fundusze inwestycyjne. A te mogą sobie nie życzyć
rozgłosu związanego ze sporem o ropę ze znacjonalizowanych złóż Jukosu.

- Nie spodziewamy się kłopotów związanych z miejscem wydobycia ropy - mówi
rzecznik PKN Dawid Piekarz. - Sami nie jesteśmy nawet pewni, skąd pochodzi
dostarczana nam przez Petraco. Złoża Jukosu to tylko jedna z wielu
możliwości. Rosnieft ma bardzo wiele terenów, gdzie prowadzi wydobycie -
twierdzi Piekarz.

Nie sposób jednak nie dostrzec, że w kilka miesięcy po znacjonalizowaniu złóż
Jukosu, nagle znaczącym graczem na polskim rynku zostało związane z Rosnieft
Petraco. Kilka lat temu spółka ta dostarczała np. do PKN z Litwy i
Kaliningradu niewielkie ilości tzw. lekkiej ropy. Teraz Petraco sprzedaje zaś
polskim rafineriom bardzo duże ilości "ciężkiej" rosyjskiej ropy,
transportowanej rurociągiem "Przyjaźń". Pod koniec kwietnia Petraco podpisało
już ponad roczny kontrakt na dostawy do gdańskiej rafinerii Grupy Lotos.
Teraz po podpisaniu kontraktu z PKN, Petraco stało się po cypryjskiej firmie
J&S drugim co do wielkości dostawcą surowca do polskich rafinerii i zajęło
pozycję zajmowaną wcześniej przez Petroval. Z rosyjskiej prasy można się było
dowiedzieć, że Polska był największym importerem ropy ze znacjonalizowanych
złóż Jukosu.

Negocjacje z Rosnieftem są prowadzone od kilku miesięcy. PKN zdecydował się
podpisać większy kontrakt, gdyż wcześniej Petraco bardzo dobrze wywiązywała
się z realizacji kontraktów krótkoterminowych. Rosyjska spółka zaoferowała
także bardzo korzystną cenę. Po wyeliminowaniu przez Moskwę dostaw do Polski
ze złóż Jukosu prawie połowa ropy kupowanej przez Orlen pochodziła z
kontraktów krótkoterminowych. Narażało to płocką firmę na straty w przypadku
gwałtownego wzrostu cen. - Stąd umowa z Rosnieft - tłumaczą w Orlenie.

Możejki z cichym błogosławieństwem Kremla

Stabilizacja cen dostaw jest ważna dla Orlenu, bo płocka spółka planuje spore
inwestycje. Chce m.in. kupić kolejne stacje benzynowe w Niemczech i większość
akcji litewskiej rafinerii w Możejkach, która obecnie jest kontrolowana przez
balansujący na granicy bankructwa Jukos.

Ze względu na plany litewskiej inwestycji zakup ropy od "prokremlowskiego"
koncernu ma dla płockiej spółki dodatkową zaletę. Rosjanie mogą
przychylniejszym okiem spojrzeć na ewentualną litewską inwestycję PKN, skoro
jest to firma związana z Rosnieftem kontraktami handlowymi.

Formalnie Moskwa nie ma nic do wyboru nowego strategicznego akcjonariusza
litewskiej rafinerii. Zadecyduje o tym rząd Litwy. Ale władze Rosji chcą mieć
wpływ na decyzję Wilna. Dziennik "Wiedomosti" poinformował, że państwowa
firma Transnieft, która ma monopol na eksploatację rosyjskich rurociągów, nie
chce dać kazachskiemu koncernowi KazMunaiGaz gwarancji transportu ropy do
Litwy. To może utrącić ofertę kazachskiego koncernu, który dotąd oferował
najwięcej na akcji litewskiej rafinerii. W holenderskim sądzie Rosnieft stara
się też przejąć od Jukosu akcje firmy w Możejkach.


Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka