Dodaj do ulubionych

Zagrajmy w europejskiej pierwszej lidze

11.01.06, 04:19
Sława!
Zagrajmy w europejskiej pierwszej lidze
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3106833.html


Jacek Saryusz-Wolski * 10-01-2006, ostatnia aktualizacja 10-01-2006 19:04

Awans Polski do "pierwszej ligi europejskiej" powinien być dalekosiężnym
celem naszej polityki zagranicznej. Powinna to być polityka na wyrost,
polityka na miarę stanów przyszłych, na miarę Polski za dwadzieścia lat, a
nie na miarę dzisiejszą, a tym bardziej wczorajszą - o polskiej polityce
zagranicznej w zorganizowanej przez Fundację Batorego debacie "Ciągłość i
zmiana w polityce zagranicznej RP" mówił


Panuje przekonanie, że Polska prowadzi dobrą, a zdarza się, że nawet
błyskotliwą politykę zagraniczną. Powstaje zatem pytanie: dlaczego ją
zmieniać? Odpowiedź jest prosta: właśnie dlatego, że nadal chcemy mieć dobrą,
a może nawet bardzo dobrą politykę zagraniczną. Zatem na pytanie: "ciągłość
czy zmiana?" można odpowiedzieć: zasadniczo ciągłość, z niezbędnymi zmianami.

Odzyskać stracony czas

Jednak sam powiedziałbym inaczej: potrzebna jest nam nowa polityka
zagraniczna oparta na fundamencie dotychczasowych osiągnięć. Znaleźliśmy się
bowiem na nowym etapie, odkąd zrealizowaliśmy główne cele polskiej polityki
zagranicznej minionego piętnastolecia: zostaliśmy członkami NATO i Unii
Europejskiej, fundując tym samym nasze bezpieczeństwo i tworząc szanse na
osiągnięcie dobrobytu. Jesteśmy na dobrym szlaku, otrzymaliśmy potężne
instrumenty i mocne kotwice. Wchodzimy w dorosłe życie i potrzebne jest
określenie nowych celów prowadzących do osiągnięcia naszych pragnień.

Nie wystarczy bowiem radość z samego faktu, że dotarliśmy do portu. Konieczne
jest wykorzystanie członkostwa w UE i wypełnienie go treścią. To nasza szansa
na emancypację i - nie waham się użyć tego słowa - na awans Polski w
stosunkach międzynarodowych, zarówno wobec partnerów w Unii, jak i wobec
Stanów Zjednoczonych. Powinniśmy przecież zmierzać do uzyskania pozycji, w
której zajęciu przeszkodziły nam tragiczne wyroki historii i jałtański
podział naszego świata. Musimy, przywołując Marcela Prousta,
odzyskać "stracony czas".

Za 20 lat w G8

Proszę potraktować moje propozycje z pewnym dystansem, ale warto mówić - w
perspektywie dekady czy dwóch - o awansie Polski do "pierwszej ligi
europejskiej". To powinien być nasz dalekosiężny cel. Jest nim wejście do G5 -
najważniejszych krajów UE - i kiedyś, może za 20 lat, do G8, czyli
dołączenie do klubu najbardziej rozwiniętych państw świata. Co to oznacza?
Maksymalnie szybkie odrabianie dystansu w gospodarce. Zapewni nam to dobra
polityka wewnętrzna, lecz polityka zagraniczna powinna tworzyć po temu
odpowiednie warunki. Dziś to ta druga powinna pełnić funkcję bardziej
usługową względem polityki wewnętrznej. Niech przykładem dla nas będzie
Hiszpania czasów premiera José Mar~i Aznara.

Powinna to być polityka na wyrost, polityka na miarę stanów przyszłych, na
miarę Polski za dwadzieścia lat, a nie na miarę dzisiejszą, a tym bardziej
wczorajszą. Polityka podobna w niektórych aspektach do tej, jaką od lat
realizuje Francja, polityka mierzenia sił na zamiary. Wreszcie powinna być to
polityka prowadzona na dwóch poziomach. Pierwszy znajduje się wewnątrz Unii
Europejskiej, ponieważ to ona stanowi najbliższy punkt odniesienia naszej
polityki. Drugi to klasyczna polityka zagraniczna dwu- i wielostronna, której
ważną częścią są strategiczne związki ze Stanami Zjednoczonymi.

Nie tylko Unia

Czy można zatem mówić o „nowym paradygmacie” w polityce zagranicznej? Na
pewno powinna być w swej treści, a również w odbiorze, bardziej asertywna,
bez kompleksów, odważna. Powinniśmy wyzwolić się z syndromu młodszego
partnera. Używając określeń zaczerpniętych ze świata dzisiejszego biznesu:
mamy być senior partner [starszym partnerem - red.], a nie junior partner
[młodszym partnerem - red.], co oznacza zmianę języka i stylu. Nasza polityka
powinna być aktywna, a nie reaktywna, twórcza, a nie dostosowawcza, mniej
naśladowcza, bardziej samoistna i samodzielna. Musimy dążyć do partnerskich
relacji, a nie godzić się na paternalistyczne traktowanie. Polska polityka
zagraniczna winna opierać się na twardej ocenie realiów i własnych interesów
politycznych i gospodarczych, a mniej troszczyć się o to, jak widzą nas inni:
powinniśmy nieco pozbyć się - jak mówią socjologowie - „jaźni
odzwierciedlonej”. Nasza polityka musi być bardziej zajęta naszym interesem,
ale jednocześnie nie „wąskonarodowa”.

Należy skończyć z tak częstym myśleniem "nasza chata z kraja", wyjść także
poza horyzont europejski. Nie redukować ambicji do haseł: "Unia, pieniądze,
spójność, polityka wschodnia" ani "NATO, USA, bezpieczeństwo". Powinniśmy już
dzisiaj zacząć, mając od maja 2004 w kieszeni świadectwo dojrzałości, jakim
jest członkostwo w Unii, patrzeć na politykę całościowo, na całe jej
spektrum: polityka śródziemnomorska, rozwojowa w Trzecim Świecie, Indie,
Chiny, gospodarka globalna, terroryzm światowy, globalne wyzwania
technologiczne, środowisko globalne, traktat z Kioto, relacje
transatlantyckie, prawa człowieka, demokracja i tak dalej. Polityka
zagraniczna powinna także być używana jako dźwignia modernizacji, czyli
służyć do przekładania na politykę wewnętrzną zewnętrznych impulsów i
nowoczesnego widzenia świata.

Potrzebni nowi partnerzy

Następna sprawa to zmiana podejścia do sojuszy. Przestraszyłem się,
obserwując polskie reakcje na poświęcony budżetowi Unii na lata 2007-13
szczyt w Brukseli. Podkreślano w nich: znakomicie, oto wróciliśmy w objęcia
Trójkąta Weimarskiego. Czyżbyśmy znowu uważali, że wystarczy tylko
wkomponowywać się w już istniejący układ? Uważam, że należy kontynuować nasze
zaangażowanie w takich inicjatywach jak Grupa Wyszehradzka czy Trójkąt
Weimarski, ale bez niepotrzebnych złudzeń. I proponowałbym odejście od -
mówiąc trochę prowokacyjnie - "choroby sierocej polskiej polityki
zagranicznej", czyli syndromu "kto nas pokocha?", na rzecz geometrii
zmiennych sojuszy celowych. Zaangażowanie w Trójkąt Weimarski powinno służyć
realizacji naszych konkretnych interesów. Sojusze z Wielką Brytanią
powinniśmy zawierać w sprawach, które nam dobrze służą. Udaną próbą
korzystania z takiej metody było rozegranie batalii o nowy budżet Unii. Ale
powinniśmy szukać sojuszników wszędzie, w tym nowych partnerów dla naszych
priorytetów.

W polskiej polityce zagranicznej powinno być mniej dostosowywania się do
otoczenia międzynarodowego, a więcej prób wpływania na to otoczenie i
tworzenia go, oczywiście na miarę naszych sił i środków. I wreszcie w
polityce zagranicznej musimy odejść od postrzegania jako jej aktorów
wyłącznie państw narodowych w układzie światowym i europejskim na rzecz
dostrzegania innych istotnych, a pomijanych elementów, takich jak korporacje
gospodarcze, organizacje międzynarodowe i opinia publiczna, w tym media. To
są dzisiaj poważni aktorzy polityki międzynarodowej, często przez nas
niezauważani.

Konieczne jest zachowanie zasady nadrzędności interesu bezpieczeństwa i jego
zakotwiczenia w wielorakich instytucjach i układach dwu- i wielostronnych:
Unia, współpraca w regionie, NATO i USA. Musimy całościowo traktować tę
kwestię, to znaczy widzieć aspekty polityczne, militarne, gospodarcze (w tym
energetyczne), kulturalne, wreszcie sprawy bezpieczeństwa wewnętrznego.
Niezbędna jest również "ekonomizacja polityki zagranicznej", łączne
traktowanie interesów politycznych, gospodarczych i bezpieczeństwa oraz
wzajemne ich wzmacnianie, na przykład wykorzystywanie naszych zdolności
militarnych jako budulca naszej pozycji w polityce międzynarodowej. Konieczne
jest wreszcie - powtarzam - niezmienne dostrzeganie związku między polityką
wewnętrzną a polityką zagraniczną.
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: Zagrajmy w europejskiej pierwszej lidze(2) 11.01.06, 04:21
      Konieczne jest zachowanie zasady nadrzędności interesu bezpieczeństwa i jego
      zakotwiczenia w wielorakich instytucjach i układach dwu- i wielostronnych:
      Unia, współpraca w regionie, NATO i USA. Musimy całościowo traktować tę
      kwestię, to znaczy widzieć aspekty polityczne, militarne, gospodarcze (w tym
      energetyczne), kulturalne, wreszcie sprawy bezpieczeństwa wewnętrznego.
      Niezbędna jest również "ekonomizacja polityki zagranicznej", łączne traktowanie
      interesów politycznych, gospodarczych i bezpieczeństwa oraz wzajemne ich
      wzmacnianie, na przykład wykorzystywanie naszych zdolności militarnych jako
      budulca naszej pozycji w polityce międzynarodowej. Konieczne jest wreszcie -
      powtarzam - niezmienne dostrzeganie związku między polityką wewnętrzną a
      polityką zagraniczną.

      Dbać o politykę historyczną

      Sądzę również, że potrzebne jest uczynienie z naszej polityki sprawy mniej
      elitarnej, a bardziej obywatelskiej, uspołecznionej, opartej na zrozumieniu i
      solidnym poparciu społecznym, oraz sprawy wypracowywanej w debacie publicznej.
      Co więcej, niezbędne jest dopuszczanie sporu o politykę zagraniczną, ponieważ
      wtedy się ona lepiej krystalizuje i zyskuje solidniejsze podstawy. Dopiero na
      takim fundamencie można przystąpić do budowania pożądanego konsensusu wokół
      polityki zagranicznej.

      Gdzie jeszcze potrzebne są zmiany? Ważna jest lepsza koordynacja
      instytucjonalna, profesjonalizm kadr, lepsze zaplecze analityczne, planowanie
      strategiczne, zwiększenie środków, nowoczesna infrastruktura, zadbanie o kadry
      w instytucjach międzynarodowych, co jest tematem zlekceważonym. Musimy też
      lepiej się promować i lepiej budować obraz naszej polityki. Polityka
      zagraniczna powinna też zauważyć wciąż niedostrzeganych zagranicznych aktorów:
      wspólnoty regionalne, lokalne, środowiskowe - do nich też powinna być ona
      adresowana, a nie widzieć państwa jako swoich jedynych rozmówców. Wreszcie,
      poprawy wymaga komunikacja społeczna.

      Gdzie zatem potrzebne jest zachowanie ciągłości? Na pewno w przywiązaniu do
      zasad i wartości, takich jak: demokracja, prawa człowieka, solidarność w
      stosunkach międzynarodowych. Powinniśmy dbać o politykę historyczną, wierną
      prawdzie historycznej. Należy kontynuować politykę "dobrego sąsiedztwa",
      jakkolwiek jej prowadzenie byłoby trudne - Niemcy, Rosja, członkowie Grupy
      Wyszehradzkiej, obszar Morza Bałtyckiego. Potrzebna jest ciągłość polityki
      wschodniej w realizowaniu testamentu Jerzego Giedroycia. Polska musi być
      autorem i motorem polityki europejskiej w tej dziedzinie. Podsumowując: w
      różnych proporcjach, zależnie od przedmiotu, niezbędne jest zachowanie
      ciągłości, ale konieczne są też zmiany wynikające z nowego etapu, w jaki
      wkroczyła Polska.

      * eurodeputowany PO, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, minister ds.
      europejskich w rządzie Jerzego Buzka

      Tekst wystąpienia wygłoszonego podczas debaty „Ciągłość i zmiana w polityce
      zagranicznej RP” zorganizowanej przez Fundację im. Stefana Batorego 22 grudnia
      2005 r.


      Tytuł i śródtytuły od redakcji. Tekst drukujemy z niewielkimi skrótami.

      W najbliższych dniach opublikujemy wystapienia Bronisława Geremka i Dariusza
      Rosatiego.
    • zenta1 Saryusz-Wolski - szefem MSZu !!!! 11.01.06, 12:23
      Słusznie zauważył S-W, że Polska znalazła sie na nowum etapie (NATO,UE), w
      związku z czym potrzebna jest nam nowa polityka zagraniczna.

      Nie wykorzystujemy wszystkich mozliwości z zakotwiczenia w zachodnim porcie
      cywilizacyjnym, by oddziaływać na kraje byłego ZSRR.
      Udział w wypracowywaniu tzw Wymiaru Wschodniego UE nie powinien zwalniać nas z
      prowadzenia własnej polityki zagranicznej z np. Ukrainą, w celu realizacji
      naszych, własnych interesów politycznych, gospodarczych itd.
      Aby polityka była bardziej asertywna, odważniejsza, twórcza potrzebne są zmiany
      kadrowe. I to na wszystkich szczeblach instytucji realizujących polską politykę
      zagraniczną. Meller, jak i Rotfeld są świetnymi urzędnikami, mogą być dobrymi
      realizatorami polityki zagranicznej państwa ale to nie oni moga nadać ożywczy
      impuls naszej polityce wschodniej.

      Zgadza się, że ani Trójkąt Weimarski ani też martwa Grupa Wyszehradzka nie
      powinny ograniczać naszej samodzielności i aktywności na possowieckim
      Wschodzie. Związki z Ukrainą (Litwą, Białorusią) są naszym żywotnym interesem
      strategicznym, naszą swoistą plisą ubezpieczeniową. Nie "wkomponowywać" się a
      TWORZYC nową jakość w stosunkach, np z Ukrainą.
      • zenta1 Re: Saryusz-Wolski - szefem MSZu !!!! 11.01.06, 12:28
        Świetnie, że S-W podniósł również kwestię tzw polityki historycznej, co do
        której jest wiele niejasności i wątpliwości. Dodałbym jedynie to, że testament
        J. Gierdroycia i J. Mieroszewskiego należy twórczo rozwijać a nie ciągle tkwić
        w przekonaniu, że nic tu nie należy zmieniać.Bo w takim razie nie będziemy ani
        motorem ani autorem unijnej polityki wschodniej.
        • ignorant11 Testament GM 11.01.06, 13:50

          Sława!

          Ja wielokrotnie pisałem,że publicystyka GM dawno się zdezaktualizowała..,
          podobnie jak idee federacyjne Pilsudskiego.

          Teraz jest czas na polityke neojagiellonska na budowe i integracje
          infrastruktury np transportowej, energetycznej, wojskowej...

          Polityka neojagiellońska powinna polegać na zapewnieniu bezpieczeństwa i
          wspolpracy obszarów postjagiellonskich, na utrwaleniu wartosci zachodniej
          cywilizacji i ich obronie.

          Elementami takiej polityki bedzie wspołpraca w ramach NATO, czy UE, ale
          przecież nic nie przeszkadza i scislejszej integracji niz wymaga tego NATO i UE.


          Pozdrawiam i zapraszam na:
          Forum Słowiańskie
          • zenta1 Re: Testament GM 11.01.06, 18:57
            ...no dobrze, czy idea federacyjna Piłsudskiego da się na tyle zmodernizować,
            by jakoś nałożyć się na to, co nazywasz ideą neojagiellońską ?(Dobre).
            Jak zwać, tak zwać - wiemy o co chodzi.
            Dlaczego Wyszehrad nie cieszy się moją specjalną sympatią ? Ponieważ wydaje mi
            się, że Polacy z Czechami zbyt daleko od siebie odeszli. Stereotypy,
            steretypami ale jednak w Czesi w swojej mentalności mają zakodowany obraz
            Polaka - kołtuna, zacofańca, klerykała, ponuraka, brudasa... To. co ważne dla
            Polaków - nie ma znaczenia dla Czecha.
            • ignorant11 Re: Testament GM 12.01.06, 01:49
              zenta1 napisał:

              > ...no dobrze, czy idea federacyjna Piłsudskiego da się na tyle zmodernizować,
              > by jakoś nałożyć się na to, co nazywasz ideą neojagiellońską ?(Dobre).
              > Jak zwać, tak zwać - wiemy o co chodzi.
              > Dlaczego Wyszehrad nie cieszy się moją specjalną sympatią ? Ponieważ wydaje
              mi
              > się, że Polacy z Czechami zbyt daleko od siebie odeszli. Stereotypy,
              > steretypami ale jednak w Czesi w swojej mentalności mają zakodowany obraz
              > Polaka - kołtuna, zacofańca, klerykała, ponuraka, brudasa... To. co ważne dla
              > Polaków - nie ma znaczenia dla Czecha.


              Sława!

              Wlasnie błedem RP byla zbytnia orientalizacja w stylu Pilsudskiego i GM.

              Ostatnimi, ktorzy trzymali rownowage E-W byli Jagiellonowie.

              A co masz przeciwko Czechom, bo wyglada NATO,ze wspolczesnie sa bardziej
              antyniemiecccy niz my sami.

              PO drugie oni coraz czesciej w nas upatruja sojusznicze mocarstwo.
              Wiec czemu chesz ich z tego bledu( nie ze sojusznicze, ale ze mocarstwosmile)
              wyprowadzac..?


              Pozdrawiam i zapraszam na:
              Forum Słowiańskie
              • zenta1 Re: Testament GM 12.01.06, 13:49
                ...ignor, to że Czesi są bardziej antyniemieccy od nas, nie ma dla mnie
                znaczenia. Różni nas wszystko.
                Co do Piłsudskiego. Wiedział on, że Rzeczpospolita była państwem polsko-rusko-
                litewskim (co przypomniał w swoim tekście "Rodzinna Ukraina" A. Romanowski).
                Plany polityczne, do których przekonał Semena Petlurę mogły naprawić wielki
                błąd naszych przodków. Słusznie zauważył to marcus-crassus na forum P-U.
                Może wyjaśnijmy jedno. Jestem całkowicie przekonany, że powinniśmy otworzyć się
                na Wschód, ba - przypomnieć sobie to, co było istotą Rzeczpospolitej ON -
                demokracja,wolnośći, tolerancja, samorządność itp przy jednoczesnym
                pielęgnowaniu naszych związków z Zachodem.I dlatego mam nadzieję, że polskie
                elity konserwatywne wypracują w końcu jakieś sensowne podstawy i tezy tzw
                polityki historycznej odnoszące się do narodów bliskich nam historycznie.
                Lewica tego nie mogła zrobić. Ukraina obecna jest kompletnie nieprzygotowana do
                aliansu z Polską, tkwi jeszcze głęboko w bagnie sowietyzmu, ignorancji
                historycznej, mentalneego rabstwa w stosunku do Moskwy (przynajmniej część
                wschodnia z Donieckiem, Charkowem, Dniepropietrowskiem). To są sprawy na
                dziesięciolecia. Prawdę mówiąc, moje nadzieje na trwały alians polsko-
                ukraiński "pływają" w morzu wątpliwości...Strategiczne błędy Moskwy są
                jednak "paliwem napędowym" dla moich nadziei smile
                • ignorant11 Re: Testament GM 12.01.06, 20:51
                  zenta1 napisał:

                  > ...ignor, to że Czesi są bardziej antyniemieccy od nas, nie ma dla mnie
                  > znaczenia. Różni nas wszystko.
                  +++No nie wszystko, łacza Karkonosze i umiłowanie do piwasmile)
                  Jak sam powiedziałes rowniez stale istotne zgrozenie od dziczy germańskiej.

                  Laczy rowniez Odra i Toyota, tóra inwestuje po obu stronach granicy, no i dalej
                  kolej wiedeńska.

                  Czechy jako państwo tranzytowe dla kierunku południowego, adriatyckiego.

                  Wsolne interesy nowych i biednych w UE, w NATO ( wspolny obszar strategiczny,
                  wspolne zagrozenie ruskim monopolem na weglowodory.

                  Zatem jest bardzo duzo mozliwosci wspołpracy.

                  > Co do Piłsudskiego. Wiedział on, że Rzeczpospolita była państwem polsko-rusko-
                  > litewskim (co przypomniał w swoim tekście "Rodzinna Ukraina" A. Romanowski).

                  +++To iwemy, gdy pamietamy nieco. Warto jednak zwrócić uwage że Korona była
                  pasńtwem polsko-ruskim, ale W Ksiestwo już panstwem litewsko-ruskim.

                  Warto zwrócic uwage,że niektóre terytoria jak POdlasie i Wołyń i Kijowszczyzna
                  przeszly z Litwy do Korony za Zygmunta Augusta.

                  Ale za Chrobrego byly powazne próby zbudowania państwa czesko-polskiego i to
                  ciazenie było znacznie trwalsze niz pokazuje pobiezny oglad. Przypomne, kilka
                  wojenek, oraz przechodzenie z rak do rak Slaska z Wroclawiem, a nawet
                  Małopolski z Krakowem. Oraz wspolny los w czasie zaborów.


                  > Plany polityczne, do których przekonał Semena Petlurę mogły naprawić wielki
                  > błąd naszych przodków. Słusznie zauważył to marcus-crassus na forum P-U.
                  +++NIe mogly bo zabrakło sily militarnej.

                  > Może wyjaśnijmy jedno. Jestem całkowicie przekonany, że powinniśmy otworzyć
                  się
                  >
                  > na Wschód, ba - przypomnieć sobie to, co było istotą Rzeczpospolitej ON -
                  > demokracja,wolnośći, tolerancja, samorządność itp przy jednoczesnym
                  > pielęgnowaniu naszych związków z Zachodem.I dlatego mam nadzieję, że polskie
                  > elity konserwatywne wypracują w końcu jakieś sensowne podstawy i tezy tzw
                  > polityki historycznej odnoszące się do narodów bliskich nam historycznie.
                  > Lewica tego nie mogła zrobić. Ukraina obecna jest kompletnie nieprzygotowana
                  do
                  >
                  > aliansu z Polską, tkwi jeszcze głęboko w bagnie sowietyzmu, ignorancji
                  > historycznej, mentalneego rabstwa w stosunku do Moskwy (przynajmniej część
                  > wschodnia z Donieckiem, Charkowem, Dniepropietrowskiem). To są sprawy na
                  > dziesięciolecia. Prawdę mówiąc, moje nadzieje na trwały alians polsko-
                  > ukraiński "pływają" w morzu wątpliwości...Strategiczne błędy Moskwy są
                  > jednak "paliwem napędowym" dla moich nadziei smile

                  +++ Do tego wcvale nie musisz mnie przekonywać, bo unie z Ukrainą I jagiellonie
                  caly czas uwazam za alternatywe wobec UE. Ale i ramach ue i NATO wygodniej sie
                  bedzie integrować jako region NATO-ue niz bez tej czapki, ze wzgledu na jakies
                  resentymenta oraz szczupłosc srodków i zapusznienie technologiczne i
                  nfrastrukturalne.

                  Tu paradoksalnie mozemy wykorzystac francuskie i niemieckie moskalofilstwo aby
                  nad Bialorusia Ukraina Baltia przerzucac pomostu do Moskwy. Bo chyba
                  wszystkiego nie chcą zalatwic via Baltic..?
      • ignorant11 Nie rozumiem, czemu... 11.01.06, 13:44

        Sława!

        .. przeciwstawiasz Trojkat Weimarski Grupie Wyszechradzkiej...???

        TYm bardziej,że to raczej TW jest martwym tworem wylacznie propagandowym, w
        przeciwieństwie do GW, ktora jednak caly czas realizuje swoje zalozenia.

        GW ma sprzyjać integracji wewnatrz ESW. W jej ramach jest mozliwa wspolna czy
        racej skoordynowana polityka energetyczna, bo mamy wspolne interesy i jedziemy
        na jednym wózku, podczas gdy FraNIe chca nas caly czas traktowac
        instrumentalnie i protekcjonalnie...

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        • zenta1 Re: Nie rozumiem, czemu... 14.01.06, 12:27
          Geremek słusznie zwrócił uwagę na to dlaczego powinniśmy brać udział w pracach
          Trójkąta Weimarskiego:
          "Dla Polski bardzo ważne jest istnienie w Europie przeciwwagi dla potęgi
          Niemiec, a Francja, jako kraj założycielski Unii Europejskiej, odgrywa taką
          rolę. Z kolei nasza obecność w Trójkącie Weimarskim odsunie groźbę dążenia
          Niemiec lub Francji do hegemonii w Unii." (GW,13 I 05, "Po pierwsze Europa").
    • zenta1 Rosati o polskiej polityce zagranicznej 12.01.06, 18:06
      ...lewica w Polsce nie raz udowodniła, że jej pamięć historyczna sięga co
      najwyżej do Manifestu lipcowego PKWN smile
      Na temat polskiej polityki zagranicznej zabrał głos Darisz Rosati
      (eurodeputowany z partii Marka B.)(GW 12 I 2006 "Europa albo śmierć").
      Pamięć historyczna narodu (element stałej polityki zagranicznej), wg Rosatiego
      wpycha Polskę w pułapkę izolacji, :"...bo dominuje w niej poczucie lęku i
      stereotypy wyniesione z przeszłości." Oczywiście, nie sposób nie zgodzić się z
      tym stwierdzeniem w odniesieniu do partii populistycznych, odwołujących się do
      lęków i strachow słuchaczy pewnego radia.
      Rosati postuluje -"...powinniśmy prowadzić politykę zróżnicowania (w
      odniesieniu do państw leżących na wschód od naszych granic). Inna powinna być
      polityka Polski wobec Ukrainy, inna wobec Białorusi, jeszcze inna wobec Rosji.
      Jednak we wszystkich tych przypadkach powinnismy starać się przenieść ciężąr
      tej polityki na szczeble UE i wykorzystywać naszą pozycję, aby polski sposób
      patrzenia na te panstwa był w większym stopniu przyjmowany jako stanowisko
      Berlina, Paryża czy Brukseli."

      O święta naiwności !!! No tak, a Berlin i Paryż zgodzą się patrzeć na Rosję
      przez polskie okulary smile))
      Rosati proponuje, ni mniej ni więcej aby Polska zrezygnowała z samodzielnej
      polityki wschodniej. Owe "przeniesienie ciążaru" oznaczałoby bowiem rezygnację
      ze strategicznego partnerstwa z Ukrainą oraz podporządkowanie interesów
      Warszawy interesom Paryża Berlina a na to Polska nie może dać swojego
      przywzwolenia. I tak prostą sprawę rozumie "prosty internauta" z FS a nie
      rozumie były minister Spraw Zagranicznych smile
      • ignorant11 Re: Rosati o polskiej polityce zagranicznej 12.01.06, 21:05
        zenta1 napisał:

        > ...lewica w Polsce nie raz udowodniła, że jej pamięć historyczna sięga co
        > najwyżej do Manifestu lipcowego PKWN smile
        > Na temat polskiej polityki zagranicznej zabrał głos Darisz Rosati
        > (eurodeputowany z partii Marka B.)(GW 12 I 2006 "Europa albo śmierć").
        > Pamięć historyczna narodu (element stałej polityki zagranicznej), wg
        Rosatiego
        >
        > wpycha Polskę w pułapkę izolacji, :"...bo dominuje w niej poczucie lęku i
        > stereotypy wyniesione z przeszłości." Oczywiście, nie sposób nie zgodzić się
        z
        > tym stwierdzeniem w odniesieniu do partii populistycznych, odwołujących się
        do
        > lęków i strachow słuchaczy pewnego radia.
        +++ Niewatpliwie sekularyzm, promocja pedalstwa zanik prawa i brukselski
        socjalizm-biurokratyzm sa zagrozeniami.

        Ale nie globalizm, który jest jedynym rozsadnym modelem miedzynarodowego
        podziału pracy.

        Przeciwko globalizmowi najglosniej protestują najrozmaitsze odłamy lewactwa, a
        to,ze niektóre z nich ochrzczone to juz inna sprawa. Warto zauwzyc że Ksociól
        Katolicki jest bardziej globalny i globalistyczny niz wiekszosc wielkich
        korporacji...

        To lewackie rzady blokowały laczenie się naszych firm w ponadnarodowe
        struktury, w wyniku czego MOL OMV bardzo wyprzedziły ORLEN.


        > Rosati postuluje -"...powinniśmy prowadzić politykę zróżnicowania (w
        > odniesieniu do państw leżących na wschód od naszych granic). Inna powinna być
        > polityka Polski wobec Ukrainy, inna wobec Białorusi, jeszcze inna wobec
        Rosji.

        +++Tu z powodzeniem mozna i nalezy zastoswać rosyjski model bliskiej i dalszej
        zagranicy...
        Bo co nam z integracji z Chorwacja i Slowenia, gdy bysmy doprowadzili do
        powstania np czeskiej czarnej dziury


        > Jednak we wszystkich tych przypadkach powinnismy starać się przenieść ciężąr
        > tej polityki na szczeble UE i wykorzystywać naszą pozycję, aby polski sposób
        > patrzenia na te panstwa był w większym stopniu przyjmowany jako stanowisko
        > Berlina, Paryża czy Brukseli."
        >
        > O święta naiwności !!! No tak, a Berlin i Paryż zgodzą się patrzeć na Rosję
        > przez polskie okulary smile))
        > Rosati proponuje, ni mniej ni więcej aby Polska zrezygnowała z samodzielnej
        > polityki wschodniej. Owe "przeniesienie ciążaru" oznaczałoby bowiem
        rezygnację
        > ze strategicznego partnerstwa z Ukrainą oraz podporządkowanie interesów
        > Warszawy interesom Paryża Berlina a na to Polska nie może dać swojego
        > przywzwolenia. I tak prostą sprawę rozumie "prosty internauta" z FS a nie
        > rozumie były minister Spraw Zagranicznych smile

        +++NO jasne! Ale lobbować w Berlinie Madrycie czy Rzymie za nasza wizja
        polityki wschodniej jak najbardziej nalezy.
    • zenta1 Re: Zagrajmy w europejskiej pierwszej lidze 13.01.06, 13:49
      ...to nie sentymenty, to nie mrzonki inspirują mnie do nawoływań o odnalezienie
      polsko-ruskiego sensu wspólnotowego (nie mylic "ruskiego" z "rosyjskim"). To
      pamięć o tym, że i Polska i Ukraina były częściami wspólnej Rzeczypospolitej.
      To wiedza o tym, że historyczna Korona i WKL wykształciły cztery narody:
      polski, ukraiński, białoruski i litewski. Ani Ukraina bez Polski ani też Polska
      bez Ukrainy nie odnajdą pełnej tożsamości narodowej. Nasza zgoda z Moskwą nigdy
      nie może zaistnieć na trupie Ukrainy.
      To nie sentymenty ani mrzonki... Czy też sentymentem (czy resentymentem) nie
      są parafialne wycieczki polskie do Lwowa i Wilna i odśpiewywanie na grobie
      Konopnickiej - "Jeszcze Polska nie zginęła" ? I wzdychanie pod nosem - "Ach
      jakiż ten Lwów piękny i polski" bez refleksji na temat przyszłości ?
      Pielęgnowanie tych wszystkich "Tońciów i Szczepciów" sprzyja porozumieniu
      polsko-ukraińskiemu ?
      • ignorant11 Re: Zagrajmy w europejskiej pierwszej lidze 13.01.06, 14:54
        zenta1 napisał:

        > ...to nie sentymenty, to nie mrzonki inspirują mnie do nawoływań o
        odnalezienie
        >
        > polsko-ruskiego sensu wspólnotowego (nie mylic "ruskiego" z "rosyjskim"). To
        > pamięć o tym, że i Polska i Ukraina były częściami wspólnej Rzeczypospolitej.
        > To wiedza o tym, że historyczna Korona i WKL wykształciły cztery narody:
        > polski, ukraiński, białoruski i litewski. Ani Ukraina bez Polski ani też
        Polska
        >
        > bez Ukrainy nie odnajdą pełnej tożsamości narodowej. Nasza zgoda z Moskwą
        nigdy
        >
        > nie może zaistnieć na trupie Ukrainy.

        +++ No jeszcze jest krwawiąca Bialorus. Jak nasz wrzód na sumieniu, ziemia
        Mickiewicza, Orzeszkowej, Kosciuszki...

        > To nie sentymenty ani mrzonki... Czy też sentymentem (czy resentymentem)
        nie
        > są parafialne wycieczki polskie do Lwowa i Wilna i odśpiewywanie na grobie
        > Konopnickiej - "Jeszcze Polska nie zginęła" ? I wzdychanie pod nosem - "Ach
        > jakiż ten Lwów piękny i polski" bez refleksji na temat przyszłości ?
        > Pielęgnowanie tych wszystkich "Tońciów i Szczepciów" sprzyja porozumieniu
        > polsko-ukraińskiemu ?
        +++Resentymenty to ciagłe powolywanie sie na wojny kozackie( NB byla to woja
        domowa na Ukrainie a interwencja Królewska miala miejsce dopiero ponajeździe
        tatarskim) Czy Wołyń. Ale przeciez konlikty zdrazaja sie wileu ludom. NB do
        unii z Litwa przeslismy swiezo po calej serii bardzo krawawych najazdow
        litewskich. Ostatnio weszlismy do unii z Niemcami, tez krotko po najbardziej
        krwawej wojnie w dziejach.

        A Lwów? No coz byl ukraińskim miastem pod polska administracja to teraz niech
        bedzie polskim miastem pod administracja ukraińska. Lwów powienien łaczyć ima
        NATO wielka szanse.
        • zenta1 Re: Zagrajmy w europejskiej pierwszej lidze 13.01.06, 23:35
          ...pięknie powiedziane - "Lwów powinien łączyć i ma NATO wielkie szanse." Tak,
          tak... ale wytłumacz to tym wszystkim parafialnym wycieczkom jeżdżącym do Lwowa
          i Wilna.
          Pielęgnowaniu mitu kresowego (zresztą pięknego a i bardzo niebezpiecznego) nie
          towarzyszy refleksja nt ułożenia wspólnej przyszłości z obecnym
          administratorami dawnych rubieży Rzeczypospolitej. I Litwini, i Białorusini i
          Ukraińcy muszą wiedzieć, że żadnych rewizji granic nie będzie. Ale też muszą
          wiedzieć, że Polacy mają prawo do własnej pamięci.
          • ignorant11 Re: Zagrajmy w europejskiej pierwszej lidze 14.01.06, 03:38
            zenta1 napisał:

            > ...pięknie powiedziane - "Lwów powinien łączyć i ma NATO wielkie szanse."
            Tak,
            > tak... ale wytłumacz to tym wszystkim parafialnym wycieczkom jeżdżącym do
            Lwowa
            >
            > i Wilna.
            +++Ale czemu chcesz im zabronic odwiedzania ziemii ich ojców?
            To walsnie chyba dobrze,ze oni pokaza iz Wilno jest polskim miastem pod
            administracja litewska..? I że teraz nasze lotnictwo broni go ptrzed
            moskiewskimi samolotami...



            > Pielęgnowaniu mitu kresowego (zresztą pięknego a i bardzo niebezpiecznego)
            nie
            > towarzyszy refleksja nt ułożenia wspólnej przyszłości z obecnym
            > administratorami dawnych rubieży Rzeczypospolitej. I Litwini, i Białorusini i
            > Ukraińcy muszą wiedzieć, że żadnych rewizji granic nie będzie. Ale też muszą
            > wiedzieć, że Polacy mają prawo do własnej pamięci.
            +++Nie tyle do pamieci, co maja prawo do lacznika naszych kultur...
    • zenta1 Geremek - Ukraina Wyszehradzka 13.01.06, 23:20
      ...z tekstu w GW "Po pierwsze Europa" 13 I 2006)

      "Wreszcie bardzo istotne jest, aby w formowaniu polityki zagranicznej Unii
      Europejskiej Polska tworzyla jej politykę wschodnią. Powiedzmy szczerze, że to
      oznacza, z punktu widzenia polskiego honoru dotrzymanie zobowiązań i odpowiedź
      na nadzieje innych krajów, z ktorymi łączy nas wspólnota losu. Przde wszystkim
      jest jest to jednak konieczność polityczna. Uważam, że Grupa Wyszehradzka
      ożyłaby, gdyby w jej skład weszła Ukraina. Miałoby to niezwykle istotne
      znaczenie dla sposobu myślenia Unii Europejskiej o tym kraju i o polityce
      wschodniej w ogóle.
      Polska - powtarzam - powinna bowiem wpływać na tworzenie sie polityki
      wschodniej UE. A obecnie, należy to wyraźnie poweidzieć, nie ma nawet śladu
      takiej polityki."

      ...szkoda tylko, że to nie ja wpadłem na pomysł wciągnięcia Ukrainy do Grupy
      Wyszehradzkiej. Z drugiej strony, nie ukrywam, że GW nie wniosła niczego nowego
      do polityki Europy Srodkowej. Z budżetem 3mln euro rocznie i kilkuosobowym
      biurem w Bratysławie oraz corocznym oficjalnym (Odpękanym)spotkaniem premierów
      idea Wyszehradu rozmyła się w jałowych dyskusjach. Zawiedzione nadzieje...
      Geremek ma absolutną rację, że wciągnięcie tak dużego kraju do Grupy, może
      stanowić istotne wyzwanie dla GW. Europejska odpowiedzialność za Ukrainę byłaby
      rozłożona na barki czterech państw a nie jednego, jak do tej pory. To wyzwanie
      stymulowałoby we wszystkich pięciu krajach ciekawą dyskusję nt przyszłości tej
      części Europy.
      • ignorant11 Re: Geremek - Ukraina Wyszehradzka 14.01.06, 03:42

        Sława!

        Pieprzenie geremkowo-profesorskie i kompletnie oderealnione. Bo ja nie licze na
        zaden honor polityków, bo go nie maja szczególnie eurokraci...

        W polityce liczy sie sila, ale rowniez wplyw i to jest odpowiedz na pytanie
        Stalina ile Papiez ma dywizji.

        A widzielismy te dywizje papieskie w mohairowych chelmach co zmiotly komunizm...

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        • zenta1 Re: Geremek - Ukraina Wyszehradzka 14.01.06, 12:36
          ... pieprzenie, niepieprzenie... Geremek ma dobry pomysł pomysł z wciągnięciem
          Ukrainy do Grupy W.
      • bolko_turan Re: Geremek - Ukraina Wyszehradzka 14.01.06, 11:02
        zenta1 napisał:

        > ...szkoda tylko, że to nie ja wpadłem na pomysł wciągnięcia Ukrainy do Grupy
        > Wyszehradzkiej.



        Mowilem o takim programie juz podczas rewolucji pomaranczowej.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10382&w=18194704&a=18194704
        • zenta1 Re: Geremek - Ukraina Wyszehradzka 14.01.06, 12:47
          bolko_turan napisał:

          > zenta1 napisał:
          >
          > > ...szkoda tylko, że to nie ja wpadłem na pomysł wciągnięcia Ukrainy do Gr
          > upy
          > > Wyszehradzkiej.
          >
          >
          >
          > Mowilem o takim programie juz podczas rewolucji pomaranczowej.
          >

          > *** świetny wątek smile ignor też znajdzie tam coś dla siebie.
          >
          • zenta1 Re: Geremek - Ukraina Wyszehradzka 14.01.06, 12:58
            bolko - zapomniałem dodać, że masz rację. Byłeś pierwszy smileBardzo dobry pomysł.
        • ignorant11 NIe GW, ale ABC 14.01.06, 22:38

          Sława!
          Oczywiscie,że dobrze jest,ze istniej GW, ale nie powinniśmy traktowac jej jako
          zamknietej całości.
          Przeciwnie: własnie mówimy o Ukrainie, wiec przypomnę rowniez,ze byly projekty
          rozszerzenia jej o Chorwacje.

          Bo tylko w trójkacie MÓrz Adriatyckiego, Baltyckiego i Czarnego mozliwe w pelni
          rozwiazanie podtsawowych problemów logistycznych ESW, a więc wymiany handlowej,
          bezpieczeństwa energetycznego i militarnego.

          Pozdrawiam i zapraszam na:
          Forum Słowiańskie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka