Dodaj do ulubionych

Tańce na rurze

14.03.06, 01:02
Sława!
Tańce na rurze
Tygodnik "Wprost", Nr 1213 (12 marca 2006)
www.wprost.pl/ar/?O=87555

Liczenie na Kijów w naszej polityce energetycznej może się okazać czystą
naiwnością

Agnieszka Korniejenko

Oczywiście, nie doszło do rozstrzygnięć, poza podpisaniem deklaracji, bo
takie decyzje nie rodzą się w ciągu kilku tygodni" - zastrzegał w Kijowie
prezydent Lech Kaczyński po podpisaniu deklaracji o polsko-ukraińskiej
współpracy energetycznej. Dokument w zasadzie niczego nie zmienił na rynku
energetycznym, podobnie jak dwustronne rozmowy w Kijowie ministrów gospodarki
i obrony. Ogłoszone deklaracje nie wyjaśniają ani sprawy budowy rurociągu
Odessa - Brody - Gdańsk, ani powtórnego odwrócenia kierunku przepływu ropy na
już istniejącym odcinku. Co więcej, Arsenij Jaceniuk, ukraiński minister
gospodarki, zasugerował, że Kijów może stracić kontrolę nad siecią rurociągów
tranzytowych na Ukrainie.
Ukraiński minister wie, o czym mówi, należy bowiem do tej części rządu, która
ostro przeciwstawia się negocjacjom energetycznym z Rosją. Trwające od dwóch
miesięcy rozmowy dowodzą, że "pomarańczowa rewolucja" była w istocie
przewrotem pałacowym. Politycy na Ukrainie nadal grają znaczonymi kartami,
nie przestrzegając reguł państwa prawa. Trzeba też przypomnieć, że w ramach
trwającej właśnie kampanii wyborczej Rada Najwyższa zdążyła w styczniu obalić
rząd Jurija Jechanurowa, aby dojść do wniosku, że jednak parlament nie ma
prawa powoływania nowego gabinetu. W efekcie rząd Jechanurowa rządzi nadal i
w dodatku podejmuje decyzje o strategicznym dla Ukrainy znaczeniu, bo
dotyczące bezpieczeństwa energetycznego regionu. Polska delegacja po
ukraińskiej stronie stołu zastała "pełniących obowiązki" członków rządu oraz
prezydenta Juszczenkę, który mógł jedynie wykonywać przyjacielskie gesty, co
też czynił.

Parszywe umowy
Iwan Płaczkow, minister paliw i energetyki, i Ołeksij Iwczenko, szef koncernu
NAK Naftohaz Ukrainy, przez kilka miesięcy renegocjowali podpisaną półtora
roku wcześniej umowę z Rosją na lata 2005-2009, aby w końcu - po przykręceniu
przez Gazprom kurka - podpisać 4 stycznia 2006 r. nowy, tajemniczy dokument.
O tym, co zawierały zapisy tej ugody, nie dowiedziała się nie tylko opinia
publiczna, ale nawet pozostali członkowie rządu Jechanurowa. Do publicznej
wiadomości przeciekł tylko jeden dokument, na którego podstawie komentatorzy
orzekli, że Ukraina będzie kupować gaz za 95 dolarów za 1000 m3, a Gazprom
będzie go sprzedawać za 230 dolarów. Szybko znalazło się wytłumaczenie tego
dziwnego biznesu: Gazprom będzie mieszać tani gaz środkowoazjatycki z
droższym rosyjskim. Tym nielogicznym wyjaśnieniem zadowolili się niemal
wszyscy odbiorcy zachodni, w tym Polska. Ciśnienie gazu wróciło do normy,
Rosja usłyszała kilka komentarzy na temat wykorzystywania przez Gazprom
energetycznego monopolu do celów politycznych, premier Marcinkiewicz ogłosił
konieczność budowy gazoportu, a UE postanowiła się zastanowić nad
zarządzaniem zasobami ropy i gazu.
Szybko wyszło na jaw, że ugoda podpisana na początku roku między Ukrainą i
Rosją to zaledwie początek gazowej epopei. Do gry włączono trzecią stronę -
spółkę RosUkrEnergo, o której wiadomo niewiele prócz tego, że jest
zarejestrowana w Szwajcarii przez rosyjski Gazprombank i austriacki bank
Raiffeisen. Dzięki niej powstał nowy ukraińsko--rosyjski podmiot, którego
struktury własnościowej nikt nie potrafi wyjaśnić. Dziennikarze
tygodnika "Dzerkało Tyżnia" wytropili, że w Moskwie podpisano nie jedną
umowę, ale siedem dokumentów: umów oraz aneksów. Ministrowie ukraińskiego
rządu przez miesiąc nie mieli okazji zapoznać się z ich pełnymi wersjami, a
kiedy w końcu zdołali je przeczytać, wnieśli poprawki i wyłącznie krytyczne
uwagi. Premier pominął je i szybko podpisał nowy statut spółki UkrHazEnergo,
ogłaszając jednoosobową odpowiedzialność za zawarte w nim regulacje. W
odpowiedzi minister finansów Wiktor Pynzenyk zaproponował rozpoczęcie
ukraińsko-rosyjskich negocjacji od nowa: "Mamy przewagę, której nie ma nikt
inny. Rurociąg można zbudować w jakimkolwiek miejscu, ale dysponowanie
systemem gwarantującym utrzymanie ciśnienia w całej Europie i
zabezpieczającym eksport gazu to inna sprawa. Nie wolno nie wykorzystać tej
pozycji Ukrainy pozwalającej na partnerskich zasadach prowadzić rozmowy na
temat gazu" - mówi.
Gdy Pynzenyk natrafił na opór, 16 lutego podał się do dymisji, choć po
namyśle odszedł tylko na urlop. Gazowe kontrakty stały się argumentem w walce
przedwyborczej: Julia Tymoszenko uczyniła ich bezzwłoczne wypowiedzenie
warunkiem pomarańczowej koalicji wyborczej i powyborczej. Takie samo
stanowisko zajęła podczas spotkania z Lechem Kaczyńskim. Kiedy polski
prezydent ogłosił poparcie w wyborach dla "pomarańczowych", w gruncie rzeczy
poparł piękną Julię.

Kapitulacja?
Warto podkreślić, że jednoosobową decyzją o podpisaniu statutu nowej spółki
UkrHazEnergo ukraiński premier wytrącił z rąk swoich negocjatorów ostatni
argument w rozmowach ze stroną rosyjską. "Do czego zobowiązują Ukrainę
dokumenty podpisane 4 stycznia?" - pytają dziennikarki Julia Mostowa i Anna
Jeromenko. Sugerują, że zawieranie ugody 4 stycznia nie było konieczne.
Domyślają się, że ukraińskich negocjatorów po prostu nastraszono. Albo
kupiono. Szef ukraińskiego parlamentu dodał do tej sugestii mało
dyplomatyczny komentarz: "Głupota albo zdrada!", a Tymoszenko nazwała ugodę
hańbą Ukrainy. Na koniec premier skierował do szefa rosyjskiego rządu
propozycję, aby zmienić RosUkrEnergo na innego, być może wygodniejszego dla
strony rosyjskiej pośrednika. Usłyszał od Gazpromu, że jest to możliwe, ale
cena gazu dla Ukrainy wzrośnie do 230 dolarów.
Podpisane dotychczas umowy i aneksy rzucają nowe światło na informacje
dotyczące obrony przez Ukrainę gazowej niezależności i infrastruktury
gazociągowej. Część z nich została rozciągnięta na lata 2005-2030 - te umowy
podpisane między NAK Naftohazem Ukrainy a spółką RosUkrEnergo gwarantują
transport gazu przez terytorium Ukrainy i udostępnienie 13 podziemnych
magazynów gazowych po cenach niższych niż obowiązujące w Europie. Za
magazynowanie 1000 m3 gazu Ukraina otrzyma 2,25 dolara, podczas gdy Węgrzy
żądają około 20 dolarów. W ten sposób Ukraina straci 150 mln dolarów rocznie
i przez 25 lat będzie mieć magazyny pełne cudzego gazu sprzedawanego przez
Gazprom na wolnym rynku - także ukraińskim, jeśli dojdzie do dodatkowych
zakupów - po 230 dolarów. Ukraina zgodziła się do 2030 r. otrzymywać 1,6
dolara za tranzyt 1000 m3 gazu na trasie 100 km (zamiast obowiązującej w
Europie stawki 2,5 dolara), a nawet w geście dobrej woli w latach 2006--2009
trzymać się starej ceny 1,09 dolara za tranzyt. O tym, że z sytuacją rynkową
wszystkie te uzgodnienia mają mało wspólnego, świadczy to, że cena tego
samego gazu przesyłanego raz rurami Gazpromu, innym razem Naftohazu Ukrainy
wynosi od 50 do 95 dolarów, aby po przekroczeniu granic Ukrainy podskoczyć do
230 dolarów. Warto dodać, że Turkmenistan w 2006 r. w ogóle przestał się
wywiązywać z umów o dostawach gazu i zapowiedział niemal dwukrotne podwyżki
cen, co dodatkowo obciąży ukraiński budżet. Nawet te skrajnie niekorzystne
dla Ukrainy umowy nie pokrywają jej zapotrzebowania na gaz. Tylko w lutym
premier Jechanurow chce zakupić dodatkowo 500 mln m3 gazu od Gazpromu - nie
warto chyba pytać, po jakiej cenie.

Bez złudzeń, panowie
Ukraiński przemysł już odczuwa konsekwencje gazowej pułapki. Ograniczono
dostawy gazu dla 120 firm, a 16 lutego Państwowa Komisja ds. Regulacji
Energetyki podniosła ceny gazu dla odbiorców przemysłowych o 30 proc.
Ponieważ gazem rosyjskim i środkowoazjatyckim ma zarządzać nowa rosyjsko-
ukraińska spółka, odbiorcy przemysłowi będą skazani na jej pośrednictwo.
Wcześniej czy później oznacza
Obserwuj wątek
    • asta7 Re: Tańce na rurze - mielismy rację..:( 14.03.06, 15:27
      Na forum P-U,pisalam ze Ukraina długo jeszcze nie bedzie samodzielna i wolna, i
      na nic zda się "pomarańczowa rewolucja".Argumentowalam,iż "rosyjski niedzwiedz"
      dla zachodu jest zbyt grozny by UE chciała popierać i pomagac Ukrainie.Rosja
      swymi potężnymi bogactwami długo jeszcze nie bedzie miała konkurenta.W innym
      watku,uwazałam ze Polska nie powinna koncentrowac sie tylko na "rurze Brody",z
      w/w powodów.Ukrainą długo bedą rządzić niejasne powiązania o których sami
      Ukraińcy nie maja pojęcia i nie przyjmuja argumentów o jakby nie było
      wciąż "potężnej Rosji".Ignorancie ,sam potwierdzałes tę teze ,niestety w imie
      dobrego samopoczucia Ukraińców,zostalismy zakrzyczani.I kto kogo nie potrafi
      słuchać ,na czyje wychodzi ?.Szkoda ,ze wciąż mamy rację.......,dla nas Polaków
      zniewolona Ukraina /bo taka wciąż jest/,oznacza brak partnera i ciągły niepokój
      o przyszłość.
      • ignorant11 Re: Tańce na rurze - mamy racje! 16.03.06, 02:52
        Sława!

        Bo tylko wolna Ukraina zabezpiecza Polske od wschodu.

        Tylko przez Ukraine możemy transportowac rope i gaz kaspijskie

        I tylko w sojuszu z Ukraina mozemy nie obawiać się Rosji...
        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
    • fidel.castrol Re: Tańce na rurze 16.03.06, 10:06
      eeee, a ja juz mysllem ze chodzi o te rury co to w klubach nocnych tancza wokol
      slupka!
      • ignorant11 Re: Tańce na rurze 17.03.06, 04:12
        fidel.castrol napisał:

        > eeee, a ja juz mysllem ze chodzi o te rury co to w klubach nocnych tancza
        wokol
        >
        > slupka!

        Sława!

        smile))

        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka