Dodaj do ulubionych

Odkryjmy razem Białoruś!

03.04.06, 10:00
Odkrywam Białoruś. To sąsiedni kraj, a przecież my Polacy tak mało o nim wiemy.

Nie jestem żadnym ekspertem od Białorusi. Nie byłam tam nigdy.

Jednak interesuję się wschodem Europy. Bywam od czasu do czasu na Ukrainie.
Znam rosyjski, czytam po ukraińsku i białorusku. Zbieram informacje z różnych
miejsc w internecie.

Dlatego chcę na tym blogu opisać moją prywatną historię odkrywania Białorusi.
Będę tu zamieszczać wszystko, co ciekawego uda mi się znaleźć na temat tego
niezwykłego kraju. Zwłaszcza informacje z białoruskich forów, blogów i mediów,
które ze względu na barierę językową mogą być trudne do uzyskania dla
większości Polaków.

Będę wdzięczna za wszelkie komentarze i sprostowania, zwłaszcza od tych,
którzy znają Białoruś. Zachęcam do dzielenia się waszymi odkryciami.

Chcę, żeby inni Polacy mogli idąc moim śladem odkryć Białoruś dla siebie. To
przecież nasi sąsiedzi. Dowiedzmy się czegoś o nich.

.
..
...
→ → → → → → → → → →
Odkryjmy Białoruś!
odkryjmybialorus.blox.pl
→ → → → → → → → → →
Obserwuj wątek
    • lacietis Re: Odkryjmy razem Białoruś! 03.04.06, 13:17
      цiкава... паглядзем шта з тага будзе
      • bolko_turan Odnosniki 06.04.06, 10:36
        belarus.indymedia.org/

        www.br23.net/en/

        www.svaboda.org/

        www.juras14.net/open.php?r=4
    • eliot Re: Odkryjmy razem Białoruś! (1) 04.04.06, 10:36
      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

      > Odkrywam Białoruś. To sąsiedni kraj, a przecież my Polacy tak mało o nim
      wiemy.
      >
      Europa, w tym Polska jako sąsiad, ma kłopot z Białorusią nie tylko z powodu
      dyktatury Łukaszenki. Europa , a tym bardziej Polska, ma kłopot z historią
      Białorusi. To jeden z najmłodszych organizmów państwowych w dziejach
      kontynentu, o wciąż chwiejnej suwerenncości. A Białorusini to nacja, która
      wciąż definiuje swoją tożsamość.
      Sokrat Janowicz.

      JANOWICZ SOKRAT (ur. 1936), pisarz białorus.; 1990–92 przewodn. Białoruskiego
      Zjednoczenia Demokratycznego w Polsce; współzałożyciel Białorus. Stow. Lit.
      Białowieża; w twórczości ukazuje życie prowincji, zwł. środowisko białorus.-
      pol.; autor lirycznych miniatur prozą (pol. wybór Zapomnieliska 1978),
      opowiadań (pol. wybory, m. in. Wielkie miasto Białystok 1973, Srebrny jeździec
      1984), powieści (Ściana 1979); rozrachunkowe spojrzenie na stosunki pol.-
      białorus. w esejach Białoruś, Białoruś (1987); szkice lit. Dolina pełna losu
      (1993).


      "BIAŁORUŚ: cóż to takiego? Naród z Polsko-Litewskiego pogranicza". Sokrat
      Janowicz w: Pomocnik Historyczny, nr 1, luty 2006.

      Białorusini nigdy nie wybili sie na długo trwającą niepodległość państwową. Byc
      może przyczyn tego należy doszukiwać sie w ich przeszłości etnicznej - są
      zeslawizowanymi Bałtami.
      Dociekliwi badacze dziejów białoruskich koncentrują swa uwagę na schyłkowych
      dekadach pierwszego tysiąclecia, kiedy władcy w Kijowie przystąpili do
      kategorycznej chrystianizacji, wywołująć fale exodusu pogan za północne błota
      Polesia, w bezpieczne puszcze Bałtów, przodków dzisiejszych Litwinów i Łotyszy.
      Przy czym wypada też wiedzieć o istnieniu kontynentalnego naówczas szlaku "z
      Waregów w Greki", funkcjonującego od antycznych wszak czasów. Na nim wytworzyły
      się, głównie za sprawą tychże Waregów-wikingów, wczesne formy protopaństwowe z
      ośrodkami w Kijowie, Nowogrodzie Wielkom, Połocku na Dźwinie.
      Połock poczatkowo nie stanowił domeny słowiańskiej; władza spoczywała w rekach
      wojowników skandynawskich, wśród ludności zaś przeważał element właśnie
      bałtyjski, po części ugryjski. Slawizacja dokonywała się stopniowo, wskutek
      wyższej kulturalności Słowian, później ogarnietych cywilizacją chreścijańską,
      finalnie bizantyjską.
      --------------
      c.d.n.
    • eliot Re: Odkryjmy razem Białoruś(2) 05.04.06, 17:42
      Historyczna Białosuś kojarzymy z Wielkim Księstwem Litewskim, które wespół z
      Koroną polską powołało do życia Rzeczpospolitą Obojga Narodów w Lublinie w 1569
      r. Księstwo zakiełkowało w warunkach swoistej ciszy dziejowej, jaka zapanowała
      na wschodnojaćwieskim dorzeczu górnego Niemna, znajdując oparcie w bogacącym
      się grodzie Mendoga, w Novahradku (Nowogródku). Wokół szalały wojny - Połock
      załamywał sie pod ciosami Teutonów, Ruś dogorywała pod kopytami mongolskich
      ord, na Żmudzi i w prusiech dorzynano barbarzyńców, a w Polszcze Łokietek
      czynił wysiłek, by odnowić królestwo. I tylko w Navahradku miewano wroga
      lichego, w postaci bałaganiarskich Galicjan, podbechtywanych przez Węgrów spoza
      Karpat lubo mongołów rozsiadłych nad Dnieprem. Wielkie Księstwo Litewskie
      przeżywało swą mocarstwowość za życia genialnego kniazia Witowta (Witolda). W
      epoce bitwy pod Grunwaldem ogarnęło ono obszary "od morza do morza",
      przenikając nawet w stepy dońskie i sadowiąc się na przedpolach Moskwy.
      Jednocząc w swych granicach mrowie władyków ruskich, bezlitośnie shołdowanych
      uprzednio przez ordyńców, nie miało zarazem szans na rozwój wewnętrzny. Jego
      ogrom terytorialny charakteryzował się rozległymi połaciami martwicy
      gospodarczej, wywołanej totalną dewastacją po najazdach Czyngis-chana.
      Czarnoziemmne Przyczarnomorze wraz z włościami ukrainnymi, a także pustoszone
      przez Tatarów południe Moskiewszczyzny czekały na zasiedlenie i uprawę roli
      dopiero z nastaniem potęgi Rzeczypospolitej. Witowt, jak i królewscy nastepcy
      po nim, mogli liczyć na stosunkowo utrwalony w swej zamozności pobałtyjski
      areał między grodami poleskimi, ruchliwą deltą Dźwiny i zadnieprzańską
      Smoleńszczyzną. W niedalekiej przyszłości ukształtował sie tutaj etnos
      białoruski - po odłączeniu Rusi i Podlasie od Litwy historycznej za ostatniego
      Jagiellona Zygmunta Augusta. Do ostatecznego sfederowania się z Koroną Polską
      zmusił Wilno gwałtowny rozrost Wielkiego księstwa Moskiewskiego, niebawem
      przemianowanego na carstwo. Stale ustępowano mu pola; w końcu Iwan Groźny był
      bliski zawładnięcia stolicą wileńską. Sytuacje uratowały hufce polskie, tudzież
      regimenty węgierskie Stefana Batorego. Z epoką renesansu w kulturze
      starobiałouskiej jescze nie było xle, mimo zywiołowego już samopolonizowania
      się bojarstwa, uszlachcania się. Szerzenie sie unityzmu w schułku Złotego Wieku
      oraz katolicyzacja elit społecznych jest poniekąd paradoksalną zasługą carów na
      Kremlu. Cieżko wystraszone jarzmem moskiewskim dwori i dworki na Litwie rzuciły
      się w objęcia atrakcyjnej politycznie Polski i polskości. Nasiliło się
      zbiegostwo chłopów i tyraństwa do krainy praw polskich, według których chłop
      mógł jednakże czegoś dochodzic w sądach, a jego żony i córki nie uważano za
      harem pana dziedzica. Wielu wieśniaczych synów kończyło nawet studia wyższe w
      krakowie czy na Zachodzie, natomiast Moskwa pod żadnym względem nie swieciła
      zachęcającym przykładem. Druk książek postrzegano tam jako diabelską sztuczkę.
      Zupełna ciemnota! Nie istniało w tym pomongolskim władztwie nic, co mozna by
      nazwać okresem w twórczości literackiej, malarstwie czy architekturze. Próbował
      to rozkazodawczo przełamać Piotr I Wielki (miłośnik polszczyzny).
      ---------
      Sokrat Janowicz
      • ignorant11 Do Eliota:))) 05.04.06, 23:39
        Sława!

        Napisałeś:
        Białorusini nigdy nie wybili sie na długo trwającą niepodległość państwową. Byc
        może przyczyn tego należy doszukiwać sie w ich przeszłości etnicznej - są
        zeslawizowanymi Bałtami.

        To jednak jest nieco bardziej skomplikowane.

        W Wlk X Litewskim jezykiem urzedowym byl wlasnie starobiałoruski. A i zywioł
        ruski był raczej dominujacy w nim. Podobno Jogajła u nas znany jako Władyslaw
        II mowił nie po litewsku( żmudzku), ale wlasnie po rusku przeklinałsmile)
        ( Czy joby rzucał na Krzyżaków i Moskali???)

        Podobnie nasi Wielcy Bialoruscy Bohaterowie Narodowi Mickiewicz pisząc o swojej
        ( teza Janowicza calkiem prawdopodbna) Ojczyźnie Litwie miał na mysli Bialorus(
        warto przypomniec,że Mićka to zdrobnienie od Dymitra, podobnie jak slynny
        usański jenerał miał przodka Kostje...

        W sumie to z tymi Bialorusinami jest chyba podobnie jak z Żydami(żydami),
        którzy tez nigdy nie wybili sie na niepodległość, bo Izrael nie przez
        wszystkich żydów jest uznawany.

        No ale po cóż żydzi (Żydzi) mieliby sie wybijąc na niepodleglosc skoro i tak
        rządzą światem( podobno?)

        A Białorusini na nieco mniejsza skale tylko Wielkim Ksiestwem...


        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • eliot Re: Do Eliota:))) 06.04.06, 08:07
          ignorant11 napisał:

          > Sława!
          >
          > Napisałeś:
          > Białorusini nigdy nie wybili sie na długo trwającą niepodległość państwową.
          Byc
          >
          > może przyczyn tego należy doszukiwać sie w ich przeszłości etnicznej - są
          > zeslawizowanymi Bałtami.
          >
          > To jednak jest nieco bardziej skomplikowane.
          >
          To nie ja napisałem tylko Sokrat Janowicz. Chodziło mi o zaprezentowanie
          spojrzenia niekoniecznie "skażonego" etnicznym polonizmem. Z drugiej strony
          trudno od pisarza domagać rygorów przynależnych historykowi. Chodzi raczej o
          pewną wizję, "mit załozycielski" narodu. Szczególnie w tak trudnym dla niego
          momencie dziejów.
          Pozdr.
    • eliot Re: Odkryjmy razem Białoruś(3) 06.04.06, 10:10
      Polski naród szlachecki pochłaniał litewski naród bojarski. Taki był skutek
      zlania się Wielkiego Ksiestwa Litewskiego z Korona Polską. Kultura wyżej
      rozwinięta w jednym państwie zawsze przetrawi kulturę słabszą. Tak też się
      stało z Białorusinami-Rusinami, których tożsamość psychojęzykowa uległa
      redukcji do chłopstwa pańszczyźnianego. Jeśli kultura polska, a w niej
      literatura, wskutek silnie zakorzenionej państwowości narodowej nie mogła być
      inna niż szlachecka, to kultura białoruska mogła odrodzić się jedynie jako
      chłopska. Wzorem rustykalnych potem nacji od Skandynawii po Bałkany. Dlatego
      wspomniana Litwa już w latach potopu szwedzkiego zaczęła przypominać sobą
      podpanstwo polskie, zarówno kulturowo jak i wyznaniowo (dziejową odwrotnością
      tej sytuacji jest obecna republika Białoruś, uchodząca za podpaństwo
      rosyjskie). Ta huśtawka - od całkowitej polonizacji do całkowitej rusyfikacji -
      znajduje nie tylko oczywiste wyjaśnienie, lecz także rodzi określone dylematy w
      tej części Europy. Podatność uchłopionej Białorusi na obcą dominantę - w
      odróżnieniu np. od kozackiej Ukrainy - kryje w sobie nieprzewidywalny ładunek
      katastrofy historycznej. Najdobitniej objaśniają to mechanizmy konfliktów w
      przyrodzie. Roman Dmowski był kiedyś zdania, że najbezpieczniej byłoby
      podzielić Białoruś między Rosję i Polskę, w przeciwnym bowiem razie stale
      będzie jakaś rywalizacja o ten teren. Upadek Rzeczypospolitej nie wywołał na
      Litwie powszechnego szoku, jak tego chciał Adam Mickiewicz w "Panu Tadeuszu".
      Nadal rządziła tutaj szlachta, panowała w najlepsze polszczyzna łącznie z
      polskopatriotycznym szkolnictwem parafialno-podstawowym, średnim i wyższym;
      rugowanie białoruszczyzny dotknęło wnet wsi. Postrzeganie to odmieniła dopiero
      przegrana powstania styczniowego; uwłaszczenie chłopstwa, które przedtem
      dostrzegali po ludzku jeno poeci romantyczni oraz idealiści sentymentalni i
      uduchowione panny z dworków. Maryla Wereszczakówna kochała piosenki wieśniacze
      znad Niemna i Dźwiny, ale nie inaczej niż pułkownik byłych wojsk polskich
      Aleksander Rypiński, pisujący wierszyki w "tym polskim wysłowiu białoruskim",
      dodając: "Tey Polskiey Prowincyi". Jednakowoż zrodzenie się narodowości
      białoruskiej, a zatem idei Białorusi jako państwa, okazało się czymś
      nieuniknionym. Na arenę dziejową wstapiła przecież najliczniejsza z klas
      społecznych, mianowicie włościańska. Mająca czujne ucho na taką tektonikę Maria
      Konopnicka, po odwiedzeniu Elizy Orzeszkowej w Grodnie, napisała, że nad
      Niemnem w przyszłości będzie właśnie Białoruś i nic innego prócz Białorusi.
      Kresy Wschodnie są wszakże serdecznym wymysłem pieknoduchów, głównie
      międzypowstaniowych liryków. (Za szlacheckiej Rzeczypospolitej to pojęcie w
      ogóle nie istniało). Zasadniczym warunkiem całkowitej asymilacji danego obszaru
      zawsze jest gospodarcze zintegrowanie go przez wiekszą całość; ten sam chleb
      dla wszystkich. Czyjaś dominacja kulturalna w tym wypadku nigdy nie ma
      porównywalnej mocy sprawczej. Nowożytna literatura Białorusinów, runiejąca w
      okresie pouwłaszczeniowym, charakteryzowała się rzymskokatolicką proweniencją i
      łacińskim alfabetem na wielomilionowej gładziźnie tej Białej Rusi. Wierszy
      wszak nie pisują analfabeci. Ludzie wykształceni tutaj posiadali kulturalność
      wyłącznie polską i przez długi czas nie uważali się za Białorusinów, mimo że
      tworzyli w tym języku. Autor patriotycznego zawołania " Nie porzucajmyż mowy
      naszej białoruskiej, byśmy nie pomarli" adwokat wileński Franciszek Bahuszewicz
      szczęśliwie posłuchał był znającej się na rzeczy Elizy Orzeszkowej, przechodząc
      na białoruskie poezjowanie, jako że dobry pisarz skazany jest wręcz na słowo
      ojczyste, owo naturalne odzienie duszy człowieczej. To niełatwa decyzja mimo
      Bożej pomocy.
      -----------
      Sokrat Janowicz
      -----------
      c.d.n.
    • eliot Re: Odkryjmy razem Białoruś (4) 12.04.06, 08:50
      Wyprawa kijowska Józefa Piłsudskiego w 1920 r. nie miała na celu odbudowy
      śnionego imperium Polaków od morza do morza. Szło o Międzymorze - od państw
      nadbałtyckich po Ukrainę z Krymem i Besarabię - pod przewodem Polski. Pomysł ów
      nie wypalił jako przedwczesny. Dochodzący do głosu obóz Narodowej Demokracji
      uparcie trzymał się nacjonalistycznego egoizmu, pomimo ostrzeżeń marszałka, że
      osamotniona Druga Rzeczpospolita nie przetrzyma jednego pokolenia. Niebawem
      znajdzie się w stalinowsko-hitlerowskich cegach. Z białoruskiego punktu
      widzenia kampanię 1920 r. z kretesem przegrano. Powstanie słuckie oraz Armia
      Białoruska gen. Bułhak-Bałachowicza zostały zdradzone przez krótkowzrocznie
      myślących decydentów warszawskich, rozbrojone i po części wprost wydane
      Sowietom. Tak realizowano traktat ryski, za zawarcie którego Piłsudski odgrażał
      się "odstrzeleniem komuś głupiego łba". Od tego historycznego momentu
      białoruski ruch wyzwoleńczy, przesiąknięty dotąd polonofilstwem, zaczął
      zmieniać swą orientację polityczną na prosowiecką. Czerwony Kreml poczynał
      sobie ostro: republika białoruska zyskiwała z jego łaski na samodzielności,
      rugowano w niej z życia publicznego język rosyjski, usamodzielniono siły
      zbrojne, wszczęto totalną białorutenizację, rozszerzono teryterium etniczne.
      Szybko wznoszono tzw. Białoruski Bom, do którego wnet lgnęło białorusiństwo
      także z Polski. Nikt nie podejrzewał wtedy, że zagrano znaczonymi kartami.
      Trudno orzec, czy przedwojenna Polska dobrze by wyszła na animacji w swych
      granicach narodowości białoruskiej i ukrainskiej mimo oczywistych szkód
      politycznych. Ostatecznie postawiono w latach trzydziestych na tzw. wzmocnienie
      polskiego stanu posiadania na wschodzie. Masowe burzenie cerkwi prawosławnych
      na Chełmszczyźnie (ok. stu) czy zamierzone przesiedlanie w głąb kraju elementu
      niepolskiego, obowiązkowo za Wisłę, ogromnie jątrzyło społeczeństwo, popychając
      mniejszości narodowe w objęcia internacjonalnego komunizmu. Prawdopodobnie
      sensowne wyjście wówczas w ogóle nie istniało, o czym świadczy rozpad
      Czechosłowacji, państwa wzorcowo demokratycznego przed dramatem monachijskim.
      Zwolennicy posiadania przez Polskę kolonii zamorskich wystąpili z pretensjami
      wobec ministra Becka, na które odpowiedział on nastepującą reprymendą: "Moi
      panowie, przecież mamy kolonie: na wschód od Rembertowa..." Kresy Wschodnie
      okazały się niewyobrażalnie ubogie względem zawiślańskiego centrum, nabytkiem
      raczej skazanym na ciągłe dotacje z budżetu centralnego, na pewno
      niedochodowym "szczęściem", utrzymywanym w imię racji bezpieczeństwa
      narodowego. Jeśli poszukać analogii europejskich - nasuwa się przykład
      ówczesnych Prus Wschodnich, usychających mimo olbrzymich pieniędzy pompowanych
      weń z Berlina. Zmieniajaca się geografia gospodarcza nie jest czuła na bieżące
      potrzeby ideologiczne czy szerzej: duchowe.
      --------------------------
      Sokrat Janowicz
    • eliot Re: Odkryjmy razem Białoruś (5) 13.04.06, 15:49
      Druga wojna światowa ostatecznie pokawałkowała Europę na państwa narodowe.
      Spośród dziesiątków narodów najmniej wyraziście postrzegali Polacy właśnie
      Białorusinów, terytorialnie utożsamianych z pradawną Polską Jagiellonów.
      Żywiołowo zaś pamiętano o tych narodowościach, w kontaktach z którymi została
      obficie przelana krew; Białorusini niczym szczególnym nie zaznaczyli się w
      zbiorowej pamięci Polaków, zwłaszcza czymś tragicznym. Po części uważano ich
      za "źle mówiących po polsku" współziomków, kresowiaków, przewidzianych
      wczesniej przez władze sanacyjne do masowej asymilacji-polonizacji. W latach
      trzydziestych bowiem nakazywano np. duchownym prawosławnym posługiwanie się w
      cerkwiach wyłącznie językiem polskim. Nauczycieli szkół podstawowych natomiast
      zobowiązywano do stosowania kar cielesnych względem uczniów posługujących się
      publicznie mową białoruską. Razy na dupę! Przejęto bez skrupułów arsenał
      restrykcji carskich rusyfikatorów. Oczywiście wszystko to zostało boleśnie
      zapamiętane przez żywioł białoruski, co w czas drugowojennych aneksji
      przybierało nierzadko postać krwawych epizodów. Polski podwórkowy imperializm
      skrzętnie wykorzystywali potem zarówno Sowieci jak i hitlerowcy, chociaż na o
      wiele mniejszą skalę aniżeli w Galicji i na Wołyniu (białoruski nacjonalizm
      przecież dopiero sie rodził). Do dziś nie ma uniwersalnej definicji
      narodowości. Minione stulecia podpowiadają jednak, że nację - czyli poczucie
      samych swoich - wytwarza wspólnota losu, zawsze inicjowana, np. w średniowieczu
      najpierw przez ukształtowaną na danym terenie władzę - w myśl aforyzmu
      dziewiętnastowiecznych ojców Królestwa Włoch: "Już stworzyliśmy Włochy, teraz
      trzeba stworzyć Włochów". Polski los po Jałcie był atrakcyjny, powojenna
      repatriacja z kolonialnych Kresów Wschodnich objęła setki tysięcy chętnych; w
      tymże okresie z czechosłowackiego Zaolzia repatriował się do Polski tylko jeden
      jedyny obywatel. Zdumiewające? Patriotyzm jest wszak pięknym uczuciem, lecz
      wcale nie zmuszającym do porzucenia lepszej doli, co wprost rzuca się w oczy w
      obecnej dobie.
      -------------------
      Sokrat Janowicz
    • eliot Re: Odkryjmy razem Białoruś (6) 13.04.06, 16:27
      Stereotyp Białoruskiej nędzy ciągle jest żywy wsród starszego pokolenia
      Polaków, pamiętających jej rzeczywisty wymiar. Trudno im wytłumaczyć teraz, że
      współczesna Białoruś już niewiele się różni pod względem dobrobytu od Treciej
      czy Czwartej Rzeczypospolitej. Wystarczy spojrzeć na ulice tamtych miast, nie
      mówiąc o prawie dwumilionowym stołecznym Minsku z rozległym i eleganckim metrem
      i obszarowo wszakże przewyższającym Warszawę - w tym ledwie
      dziesięciomilionowym kraju. Jego łacinoamerykańskość polega na czym innym, na
      duchowym uciśnieniu. Politycy polscy nie mają zielonego pojęcia o tym, że
      Republika Białoruś nie jest państwem narodowo-bialoruskim, lecz socjalno-
      sowieckim. To uprzemysłowiona resztówka Związku Radzieckiego. Stąd wynikają
      wszelkie konsekwencje. Autentyczna popularność osławionego Aleksandra
      Łukaszenki jest generowana przez ciągle żywą pamięć o ubogim życiu w niedawnych
      dekadach, w których ekonomika była orientowana na Kreml na gigantyczne
      zbrojenia, utrzymywanie największej armii swiata, finansowanie rebelii
      prowadzących do zwycięstwa globalnego komunizmu. Rozpad ZSRR na państwa
      narodowe siłą rzeczy spowodował koncentrację na problemach wewnętrznych. W
      Białorusi zapełniły się puste przedtem pólki sklepowe, w domach towarowych
      pojawiły się towary wręcz luksusowe (także z importu). Ulicami mkną oto tabuny
      aut zachodnich marek. Przeciętny Białorusin, ukształtowany przez wieki i
      pokolenia biedy, nie ma wygórowanych ambicji materialnych; nic w nim ze
      szlachty. Polak nadal jest postrzegany przez niego jako nieobliczalny pan
      dziedzic i babiarz kierujacy się zawołaniem "Zastaw się, a postaw się". Cóż w
      tym mądrego? Zaściankowa nadęta głupota, godna politowania!. Łatwiej ze
      szlachciurą dojdzie do ładu wolny kozak zaporoski. Podobny do białoruskiego
      problem psychosocjalny z arystokratyzującymi Polakami męczy Litwinów-Żmudzinów,
      Łotyszy-Zemgałów, Estów czy Finów-Suomi. Białoruski naród chłopski źle
      kontaktuje się ze szlacheckim narodem polskim. Dwa różne światy, różne
      filozofie. Gdyby wnikliwiej przyglądano się w Warszawie dziejom
      Rzeczypospolitej Obojga Naroodów albo przynajmniej czytano z namysłem "Lalkę"
      Bolesława Prusa lub analizowano upadek gospodarczy Polski międzywojennej, dawno
      by zrozumiano, że znaczenie Polski w Europie bierze się z jej znaczenia na
      wschodzie. Ilekroć upadała Litwa-Białoruś, tylekroć upadała i sama Polska.

      (Koniec)
      ---------------------
      Sokrat Janowicz
      • ignorant11 Re: Odkryjmy razem Białoruś (6) 14.04.06, 02:02
        Sława!

        I dlatego nie wolno nam porzucic i zdradzic Białorusi.

        Nie wolno nam pozwolić na pogrązanie się bratniego kraju w barbarzyństwie
        łukaszenowskim

        Nie wolno nam tez pod żadnym pozorem pozwolić na moskiewksa aneksje tego
        zniewolonego jeszcze kraju.

        Ale polemizowałbym z Janowiczem, bo chłopskie pochodzenie Białorusinow wcale
        nie musi oznaczać uwielbienia sowietyzmu.

        Mamy w nie tylko w Europie sporo narodów wybitnie chłopskich, poza wymienionymi
        jeszcze są Czesi, Słowacy i najstarsza demokracja- Szwajcarzy.

        A pierwiastki chlopskie w naszej kuturze?

        Bo by dobrego nie powiedziec o Góralach, to przeciez jest kud wybitnie
        chłopski, który zrobił taaka karierę na chlopomanii własnie...

        Tak wiec jest duuuuuża przesada z utożsamianiem Polaka ze szlachtą czy
        arystokracją...
        Zreszta mit polskiego pana jest szkodliwy dla naszych stosunków zagranicznych i
        jest szkodliwy dla nas samych.

        Wspomniany Prus, czy Sienkiewicz to przeciez krytycy arystokracji.

        Przygladając się twórczości Mickiewicza zaużymy również wysmiewanie
        arystokracji, przeciez jego szlachta to zaścianek, pracujący w polu tak samo
        jak chłopi, jeno bez siermięgi...

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • eliot Re: Odkryjmy razem Białoruś 14.04.06, 08:15
          Oczywiście, że porzucenie Białorusi nie wchodzi w rachubę. Sokrat Janowicz
          pokazała pewien zespól stereotypów funkcjonujących wśród Białorusinów (np.
          polski 'arystokratyzm"). Wbrew temu co pisze nie zauwazyłem "chlopskich"
          kompleksów wobec "arystokratycznych" Polaków np. wśród Estonczyków, Finów, czy
          Łotyszy, problem, jesli jest, dotyczy raczej małego czy wręcz znikomego
          zainteresowania polsa w tych krajach. Pewne problemy były wsród Litwinów, ale
          obecnie szybko znikają, strach przed "polonizacją" tak żywy jeszcze w
          poczatkach lat 90-tych XX w., obecnie wegetuje gdzieś na marginesie życia w
          szowinistyczno-oszołomskim skansenie. Natomiast parę rzeczy Sokrat rozpoznał
          trafnie: obecna łukaszenkowska Repoblika Białoruś to nie Białoruś tylko
          resztówka po ZSRR, stąd tępienie języka białoruskiego i przymusowa rusyfikacja
          panstwa. Stąd też propaganda usiłuje, wzorem sowieckim, potrzymać mit
          rzekomej "pańskości" Polski. Jeśli już bylismy "panami" to razem z nimi...
          Białorusinami... Charakterystyczne 'polskie' nazwiska Białorusinów
          (Szuszkiewicz, Kalinowski-Kalinouski, Milinkiewicz itd,) to nazwiska
          białoruskiej szlachty, a są ich miliony...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka