Dodaj do ulubionych

Jezyk gietki

14.08.09, 12:39
To tak troche do "ogrodka" Meto.
Ale i nas pozostalych dotyczy.
Chyba juz nie raz pisalam, ze zaczelam forumowac, zeby uniknac "zarchaizowania
mojej polszczyzny.
Wyjechalam z Polski 25 lat temu a w miedzyczasie przeciez jezyk ewoluowal,
pojawialy sie nowe powiedzonka lepsze i gorsze, nie mialam ochoty byc "zywa
skamielina" wiec - o, naiwna, uznalam, ze bedzie to dobra metoda "recyklingu".
No wlasnie - wtrety z jezykow obcych albo swiadome kaleczenie polskiego, by
upodobnic go do "inglisza" czy "hamerykana" (ja oczywiscie mam na sumieniu
wtrety hhhhrancuskie). Co Wy na to? Jakie sa Wasze kryteria dobrego jezyka i
jakie sa najgorsze zbrodnie forumowe przeciwko jezykowi? "Lit.rowki",
"ortografy" czy cos innego jeszcze.
A w jezyku mowionym do szalu doprowadza mnie...powszechny w najmlodszym
pokoleniu zanik spolglosek miekkich i wymowa twarda z,s,n,c.
Takie "szeleszczenie" jezykiem.
Skad sie to bierze? Albo neologizmy takie jak znienawidzone przeze mnie (czy
slusznie?) "ubogacanie"?
Obserwuj wątek
    • dacard Re: Jezyk gietki 15.08.09, 01:26
      Nie znoszę żydłaczenia (nagminne używanie Mi zamiast Mnie na
      początku zdania), rusycyzowania, anglicyzowania itd, o ile nie jest
      świadomym zabiegiem.

      Uwielbiam piękne, bogate zwroty w polszcyźnie (nie mylić z
      nadużywaniem słownika wyrazów obcych - przykładem jest własnie owo
      ubogacenie, ale bez cudzysłowia, w tzw. tekście ciągłym.

      Ale największym przestępstwem są dla mnie błędy gramatyczne, głownie
      nagminne mylenie dopełniacza z biernikiem, brrr!

      W języku mówionym gwara mnie rozczula (jestem ze wschodu, mąż się
      śmieje ze mnie, że słychać, kiedy przez telefon rozmawiam z
      rodzicami, bo zaczynam "śpiewać"), natomiast wkurza mnie błedny
      puryzm językowy, czyli słynne wymawianie "jabłko" zamiast
      prawidłowego obezdźwięcznionego brzmienia "japko" smile

      Oj, długo tak jeszcze bym mogła....
    • metodiw Re: Jezyk gietki 17.08.09, 10:03
      Nie jestem jedyną polonistką tu zaglądającą smile

      Poddałaś, Feline, temat do dyskusji, a to jest temat na pracę doktorskąsmile
      Pozwolę sobie pokrótce. Na forach denerwuje mnie przede wszystkim całkowite
      lekceważenie wszelakich norm językowych. Pisanie z najbardziej rażącymi błędami
      ortograficznymi typu "ó, u, rz, ż, ch, h" sad W następnej kolejności lekceważenie
      wielkich liter w nazwach własnych, głównie krajów i ich mieszkańców, a także w
      zwrotach grzecznościowych typu "Ciebie".
      To wymogi młodszych klas szkoły podstawowej, elementarny zasób umiejętności
      człowieka niebędącego analfabetą. Jednocześnie jestem tolerancyjna wobec osób
      mieszkających od dawna za granicą i wobec ewidentnych dyslektyków (aczkolwiek
      dyslektyk powinien częściej korzystać ze słownika, bo post forumowy to nie
      dyktando i można sprawdzić przed wysłaniem).
      Robienie błędów jest rzeczą ludzką, czasem więc bardziej od samego błędu
      interesuje mnie reakcja na zwrócenie uwagi: jeden mówi "przepraszam", inny z
      oślim uporem i radością debila złośliwie powtarza błędnie napisany wyraz.
      Cieszę się, że mimo dopracowania się opinii największego zgreda na WM udało się
      (z moim - chyba - udziałem) wypracować sytuację, ze stali uczestnicy JEDNAK
      kontrolują swoją pisownię bardziej niż na innych forach, na które zaglądam smile
      Udało się też ukrócić błędy językowe: "mi się, mnie się" oraz "Tobie - Ci".

      W następnej kolejności powszechnym błędem na forach jest nieznajomość pisowni
      łącznej i rozdzielnej ("także i tak że" Jolixa smile, wszelkie wyrażenia
      przyimkowe) oraz lekceważenie istnienia znaków interpunkcyjnych poza kropką,
      ewentualnie przecinkiem oraz znaków diakrytycznych, zważywszy że większość używa
      klawiatury z polskimi znakami.
      Oczywiście wiem, że Wy - Feline i TL - piszecie na "swoich" smile



      Dalszy ciąg napiszę później smile
      • azalijazaza Re: Jezyk gietki 17.08.09, 10:12
        Mam jezcze godzinke do wyjazdu na kongres. Dorzuce wiec moze nie az 3 ale 1
        grosik do tego, co mowisz o reakcjach na zwrocona uwage - nie tylko odnosnie
        popelnionego bledu ale bardziej ogolnie, kiedy nastepuje ostrzejsza wymiana
        zdan, po czym jedna ze stron "podsumowuje" przeciwnika a ten wykrzykuje ze
        swietym oburzeniem, ze nie "zamawial analizy psychologicznej" - alisci przeciez
        produkujac sie, niejednokrotnie przez dluzszy czas i az nazbyt
        ekshibicjonistycznie na forum MUSI sie miec swiadomosc, ze inni nas oceniaja,
        analizuja a nie preyjmuja bezkrytycznie wyidealizowana wersje siebie, ktora chca
        publicznie zaprezentowac i sprawic, by zostala uznana za jedyna sluszna i
        obowiazujaca.
          • azalijazaza Re: Jezyk gietki 17.08.09, 10:27
            Ale przeciez ona pasuje i w moja, to dotyczy kazdego uczestnika forum.
            Chociaz ja sie chyba nigdy od takich "analiz" nie odzegnywalam, majac te
            swiadomosc, ze wystawianie ich jest nieodwracalnie zwiazane z obecnoscia na
            forumie. Ale sprobuj np "podsumowac" hienke - zreszta probowalas wiec wiesz
            (zaraz pewnie bedziemy miec wizytke ;-P...)
            • metodiw Re: Jezyk gietki 17.08.09, 10:38
              Ja tylko nienawidzę nadinterpretacji, w których celuje Joanka oraz
              strywializowania problemu tak jak w mojej słynnej dyskusji na W., gdzie mnie
              podsumowano, że "epatuję sraczką", podczas gdy ja pisałam, że moje dziecko ledwo
              przeżyło w okresie noworodkowo - niemowlęcym.
              • azalijazaza Re: Jezyk gietki 17.08.09, 10:44
                Sraczke przegapilam - nie jestem dosc "pilna" czytelniczka tego forum ;-D
                Z J. jest ten problem, ze Ona albo uzywa schematow pasuje - nie pasuje (blat
                marmurowy wylacznie w lazience wink, "prawd oczywistych" czy swoistych "madrosci
                ludowych albo wlasnie przechodzi w skrajnosc i nadinterpretuje.
                Aaaa, - co jeszcze uwielbiam - "buhaszki" i inne infantylizmy podobnego rodzaju
                ;-PPP
                    • felinecaline Re: Jezyk gietki 30.08.09, 14:29
                      Sybaryce sie dzis przed tivizja, konkretnie TVN Style, w ktorym jakas
                      malownicza osoba ponoc po wyzszych studiach (nie podano jakich) po raz enty w
                      ciagu 5 minut wywiadu uzyla sformulowania "tE dziecko".Czy w mniemaniu nowego
                      polskiego spoleczenstwa (w domysle: czesci conajmniej sredniopolkowej")
                      gramatyka jest li tylko "kula u nogi"?
                      A we "wnetrzach" znowu pojawily sie "kafelki" w dopelniaczy l.mn jako
                      "kafelek"!!!!!!!!!!!!!
                      • metodiw Re: Jezyk gietki 30.08.09, 15:16
                        Ja dziś na razie jestem zajęta - skończyła się moja laba, jutro konferencja na
                        szczycie, grzebię w przepisach prawnych i produkuję na tej podstawie twórczość
                        własną uncertain
      • jolix Re: Jezyk gietki 18.08.09, 13:56
        Brawo, Metodiw ....
        Za wyczerpujący komentarz do "giętkości" forumowego języka służy wymiana poglądów (błędy w kontekście szpanowania książkami) w jednym z wątków na WM uncertain
    • metodiw Ze świeżych spostrzeżeń: 03.09.09, 09:37
      Zaczyna mnie doprowadzać do szału coraz częstsze dołączanie sygnaturek w języku
      angielskim uncertain uncertain uncertain
      Niedługo każdy na forum, dowodząc, że też gęś i cudzego języka używa, sprawi
      sobie sygnaturkę w obcym języku, wrrrrr....
      • felinecaline Re: Ze świeżych spostrzeżeń: 03.09.09, 10:16
        Dziendobry (znad kubka sakramentalnej kawy miedzy 2 "delikwentami".
        - to tak, gdyby ktos sie dziwil, ze w robocie sobie forumuje)

        Ja sygnaturek w ogole nie lubie, uwazam w wiekszosci za przesadzone, wydumane,
        wrecz zionace snobizmem i to niezaleznie od uzytegop jezyka.
        Niektore mozna uznac za wrecz obrazliwe dla czytajacego choc - o! przewrotnosci
        losu! zaleznie od punktu widzenia mozna w nich wykryc podwojne dno i glupote
        "nosiciela" takiej sygnaturki.
        Wkurzaja mnie tez sygnaturki na 4-5 linijek przy poscie w postaci rownowaznika
        zdania.
        Milego dnia zycze dopijajac ostatni lyk mojej "smoly" ;-D
        • metodiw Re: Ze świeżych spostrzeżeń: 03.09.09, 11:36
          No tak, wielolinijkowe sygnaturki też mnie wkurzają...
          A najbardziej ze wszystkich wkurza mnie umieszczanie w sygnaturkach tzw. "suwaczków" albo zdjątek swoich pociech z serduszkami i komentarzem: "mój aniołek", "moje słoneczko"... O ile mają jakiś sens na forum "e-mama" (czy coś w tym rodzaju), o tyle na wszelkich innych zawsze mam wrażenie, że ta osoba nic więcej w życiu nie osiągnęła oprócz rozmnożenia się, co raczej jest dość powszechne wink
          I jeszcze te infantylne nicki z formantami deminutywnymi sad
          • felinecaline Re: Ze świeżych spostrzeżeń: 03.09.09, 12:10
            A czy ja napisalam, ze mi sie ona nie podoba? Wrecz przeciwnie, jest na tyle zab
            wna, ze zawsze sie do niej usmiecham ;-D mimo, ze NIEKTORE Twoje posty mnie
            wk.....aja, ale nie przechwalajac sie -ja umiem sondowac pod naskorkiem ;-D ;-P
              • felinecaline Re: Ze świeżych spostrzeżeń: 03.09.09, 13:33
                Tralka, chyba kazdy ma w "dorobku" jakies ostrzejsze posty i nie to, zeby MNIE
                to przeszkadzalo, ja baaaaardzo wytrzymala jestem.
                Ale szepne Ci cos: znacznie latwiej przemycic gorzka pigulke w slodkiej
                "polewie" - Hrancuzy mowia: latwiej zwabic muchy na miod niz na ocet" i
                cholerniki maja racje.
                Ty czesto "kosisz sobie trawke pod stopami" nazbyt ostrymi sformulowaniami, co
                zamiast wzmacniac sile Twojego przeslania zniecheca do czytania Twoich postow.
                Ja taki styl akurat nawet ...lubie, czego dowodem bylo zaproszenie Cie na nowo
                zalozone lono sybarutow.
                Ja wiem, ze Tobie nie zalezy na poklasku i popularnosci, ale powtarzam -
                oslabiasz swoje argumenty a szkoda.

                • tralalumpek Re: Ze świeżych spostrzeżeń: 03.09.09, 14:01
                  no bo widzisz tak to juz jest ze jeden lubi to a drugi tamto
                  ja lubie wyraziste przekazy a inni dupotrucie i oblude i wydaja im
                  sie ze to sie nazywa dyplomacja
                  ja nie lubie obludy, obgadywania za plecami, falszu,
                  nielojalnosci...i tej tu na forach nagminnie spotykanej
                  powierzchownosci ale tej zlej, lekcewazacej
                  ...
                  paru innych rzeczy tez nie lubie ale nie bede tu tworzyc listy

                  lubie proste formy, nie tylko we wnetrzach ale i w kontaktach,
                  jednoznaczne sytuacje a na szczescie internet i towarzystwo
                  inetrentowo nie jest moim zyciem a prywanie jakos nie narzekam na to
                  zeby mnie ludzie unikali
                  z bździągwami, mentalnie bedacymi na poziomie 15latki dyskutowac o
                  ich postrzeganiu swaiata w sposob kojacy oczy nie bede, kijem rzek
                  zawracac sie nie da
                  dlatego jezeli pozwolisz pozostane soba netowo
                  pisze tu dobrowolnie, bez umizgow i bez namawiania
                  jak mi sie znudzi to przestane ale nie bede pisac na komende, ani
                  ilosciowo ani osobowo
                              • felinecaline Re: Z najswiezszych spostrzeżeń: 22.01.10, 21:01
                                Zeby byl z tego watku jakis pozytek dubluje tu nasze niedawne rozwazania o
                                ewolucji pisowni "nie + czasownik/imieslow/przymiotnik
                                wszystkie
                                Re: Piesn starofrancuska:
                                metodiw 22.01.10, 19:39 Odpowiedz
                                mila1974 napisała:

                                > Metodiw, nie do końca masz rację. Uchwała, na którą się powołujesz, n
                                > ie znosi możliwości pisania rozdzielnego i łącznego, oddającego różnicę mię
                                > dzy czasownikowym a przymiotnikowym użyciem imiesłowu.

                                No to się czuję rozgrzeszona smile
                                • marguyu Re: Z najswiezszych spostrzeżeń: 22.01.10, 21:41
                                  A ja mojej sygnaturki nie oddam. Przywiazalam sie do niej.
                                  A bylo to tak: w czeskiej tv byl dlugi reportaz o leciwej juz
                                  aktorce Lubie Skorepovej. Ta energiczna osiemdziesieciolatka
                                  maszerujac z werwa po gorach tym zdaniem podsumowala swoje dlugie
                                  zycie.
                                  Gdy byla mloda szla w nieznane niesiona mlodzienczym glodem
                                  poznania, w wieku srednim szla w przyszlosc bogata w doswiadczenia,
                                  dojrzala. Na starosc idzie, cieszy sie, ze ma na to sile i checi, i
                                  wciaz nie mysli o tym dokad, bo jest przekonana, ze wciaz podaza
                                  wlasciwa droga.

                                  smile
                                  • felinecaline Re: Z najswiezszych spostrzeżeń: 22.01.10, 21:57
                                    Miala Pani Luba slusznosc big_grin
                                    Ale ktoz by smial kazac Ci oddawac sygnaturke?
                                    Pani Luba pasuje bardzo do naszego podsstarzalego wszak grona LESerek.
                                    Dzis dowiedzialam sie, ze wciaz zyje jedna z moich dawnych pacjentek big_grin - ma 104
                                    lata big_grin
                                    Pomyslec, ze na niektorych forach uznano by Ja za...conajmniej zywa skamieline.
                                    • bi_scotti Bledy wzruszajace 26.01.10, 03:02
                                      Mam 3 dzieci (juz prawie 19, juz prawie 23, jeszcze troche do 26)
                                      urodzonych poza Polska. I te moje dzieci mowia, czytaja i pisza po
                                      polsku ale bledy robia, szczegolnie w pisaniu. Wynika to najczesciej
                                      z tlumaczenia wprost tego, co chca powiedziec w jezyku Im blizszym
                                      na oczekiwane przez rodzicow slowo pisane w jezyku polskim.
                                      Te moje dzieci gdyby MUSIALY (np. do pracy czy codziennego uzywania,
                                      to by pewnie szybko te swoja polszczyzne podszlifowaly ale poki co,
                                      to czesto wyglada mniej wiecej tak (pelny cytat z email):
                                      Czesc!!
                                      Kupilam kortke dzisiaj z takiego sklepu Expeditions na przeciwko
                                      MEC. WOOHOO!
                                      I wiecie co, byla na przecenie... wiec po -50% z $230 - tylko
                                      zaplacilam $132 (tax included). WOOHOO!
                                      Idziemy dzisiaj na obiad do japonskiej restauracji z Nick i Steph
                                      kolo 6:30 - 7pm.
                                      (Mozecie do mnie zadzownic dzisiaj albo jutro, jezeli chcecie.)
                                      Kocham Was bardzo,
                                      Irka
                                      *P.S. Moja kortka jest "final sale" (wiec nie moge ja oddac) ale
                                      juz ja uwielbiam i nie chcem nic zlego o niej uslyszec kiedy wroce
                                      do domu!!!


                                      I ja sobie rozne takie "kortki" i inne cudka zachowuje i nad
                                      smieszniawa gramatyka sie rozczulam, bo Oni juz sa dorosli wiec moje
                                      poprawianie nie na wiele sie zda jesli sami nie odczuja potrzeby
                                      kontrolowania czystosci jezyka. A mnie i tak cieszy jak slysze
                                      dzieci (swoje i cudze) urodzone, wychowane, wyksztalcone daleko od
                                      kraju nad Wisla robiace wysilek zeby po polsku sie komunikowac.
                                      Niedawno taki jeden synalek znajomych spotkal mnie w tramwaju i
                                      rozmawialismy sobie przyjemnie choc ja wiem, ze Jemu by bylo
                                      znacznie latwiej opowiedziec mi wszystkie swoje uczelniane przeboje
                                      w jezyku lokalnym.
                                      Nie wiem jak sa ci nasi "polsko-niepolscy" mlodzi odbierani przez
                                      rodakow gdy sami po Polsce podrozuja. Z Ich opowiesci wynika, ze
                                      zawsze jest swietnie i ludzie sa wspaniali, czyli z komunikacja
                                      problemow nie ma smile
                                      Chyba skrecilam nieco watek ... "sorry" wink
                                      • felinecaline Re: Bledy wzruszajace 26.01.10, 11:07
                                        To fajnie, ze Twoje dzieci czuja potrzebe wyrazania sie po polsku ( chocby tylko
                                        w takim prywatno - sentymentalnym zakresie, bo niewatpliwie, w razie potrzeby
                                        ten zakres by blyskawicznie mogly rozszerzyc a znajomosc jezyka poprawic).
                                        A dlaczego tak jest? Zapewne dlatego, ze rozmawialas z Nimi po polsku - zreszta
                                        zapewne nie tylko z nimi - z mezem, jakimis znajomymi czy ja wiem.
                                        A jakze czesto sytuacja bywa odwrotna - rodzice slabo jeszcze mowiacy jezykiem
                                        kraju zamieszkania usiluja uzywac go w obecnosci dzieci w przeswiadczeniu, ze
                                        pomoze to owym dzieciom lepiej go poznac i latwiej sie zasymilowac.
                                        Paradoksalnie dochodzi do tego, ze owszem, dzieci nabywaja blyskawicznie
                                        znajomosc jeazyka i jednocczesnie...pogarde dla rodzicow za...brak jego znajomosci.
                                        Mialam kiedys przyjaciolke w Polsce.
                                        Wyjechawszy kontynuowalam z Nia kontakty a po paru latach "wydalam Ja za maz" we
                                        Francji.
                                        Przyjezdzala do Niej nie znajaca Francuskiego Jej Mama.
                                        Kiedy wychodzilysmy do miasta owa Mama i ja paplalysmy po polsku a moja
                                        pryjaciolka zachowujac od nas dystans paru krokow zwracala sie do nas po francusku.
                                        Po kilku latach urodzil sie jej synek, opiekowala sie nim owa Babcia - Polka i
                                        synek szybko i naturalnie stal sie dziecieciem dwujezycznym.
                                        Starsza, urodzona w Polsce corka z pierwszego malzenstwa niemal nie mowi po
                                        polsku ...
                                        • bi_scotti Re: Bledy wzruszajace 26.01.10, 15:28
                                          felinecaline napisała:

                                          >
                                          > Starsza, urodzona w Polsce corka z pierwszego malzenstwa niemal
                                          nie mowi po
                                          > polsku ...

                                          Widzisz i to sa rzeczy, ktore mnie jest trudno zrozumiec, bo chocbym
                                          nie wiem jak byla biegla w jezyku, ktory mnie otacza, to gdy moja
                                          corke rzucil chlopak i cierpiala tragicznie jak kazda panna w takich
                                          okolicznosciach, przeciez jedyne najczulsze slowa jakie moglam Jej
                                          zaoferowac byly po polsku! Jak ja bym miala Ja inaczej "opatulic"
                                          niz misiaczkami/tygryskami/slonikami i calym zestawem domowych
                                          pocieszen, zaklec, wybrykow jezykowych mozliwych dla mnie (i dla
                                          Niej) jedynie po polsku? Podobnie przeciez w tysiacu innych smutnych
                                          czy radosnych sytuacji, gdy zwyczajnie polszczyzna "cisnie sie na
                                          usta" i zaden inny jezyk swiata nie jest w stanie jej zastapic.
                                          Wiem, ze ludzie maja kompleksy, wielu z nas wolaloby pewnie nie byc
                                          rozpoznawanym po akcencie wink Ale metoda na pewno nie jest totalne
                                          odrzucenie polskiego. Tylko jak to reszcie swiata wytlumaczyc? wink
                                          • metodiw Re: Bledy wzruszajace 26.01.10, 15:49
                                            Nie reszcie świata, tylko części Polaków za granicą...
                                            Pięknie wyraziłaś swoje zdanie na temat kształcenia polszczyzny u dzieci Polaków, żyjących poza naszym krajem smile Mocno, gorąco popieram!
                                            • ewa9717 Re: Bledy wzruszajace 26.01.10, 21:23
                                              A ja ze zgrozą patrzę, że słówka "pan" czy "pani" są pisane już
                                              prawie zawsze wielką, to samo dotyczy wszelkich zaimków, a
                                              już "ty", "ciebie", "ci" obowiązkowo, nawet w takim zdaniu: "to
                                              właśnie Ci ludzie widzieli sprawcę". Podobnie
                                              z "mama", "babcia" "wujek"...
                                              Irytuje mnie też stawianie przecinków tak: mimo, że jako, że
                                              • felinecaline Re: Bledy wzruszajace 26.01.10, 22:22
                                                Ale jest zasadnicza roznica:
                                                Pisanie "to niewatpliwie Ci ludzie", wg Twojej wersji jest niewatpliwie bledem,
                                                ale napisanie "powiem Ci, ze ... jest naturalnie warazem szacunku dla drugiej
                                                strony.
                                                Wsztstko zalezy od funkcji owego nieszczesnego zaimka "Ci" a nie jest to TEN SAm
                                                zaimek w obu przypadkach - wbrew pozorom.
                                                Na moj moze juz nieco nieostry "nos" pierwszy jest wskazujacym a drugi osobowym,
                                                ot i co.
                                                Co do pisania majuskula "mama, babcia, wujek" tez wszystko zalezy od
                                                okolicznosci. Co do przecikow to na ich temat wole sie nie wypowiadac, dla mnie
                                                to takie male insekty, ktorych uzycie rozni sie w j. fr, ktorym "przesiaklam" i
                                                byc moze w polskim wstawiam per analogiam nie zawsze poprawnie.
                                                  • metodiw Re: Bledy wzruszajace 26.01.10, 23:11
                                                    Moim zdaniem, są formą PISANĄ a nie MÓWIONĄ, zatem wielka litera jest jak
                                                    najbardziej wskazana.

                                                    W przypadkach poruszonych przez Ciebie poniżej - oczywiście wielka litera jest
                                                    błędem, chociaż tak samo nie lubię pisania małą literą wszystkiego, nawet po
                                                    kropce, bo komuś się nie chce nacisnąć klawisza.
                                                  • felinecaline Re: Bledy wzruszajace 26.01.10, 23:32
                                                    A ja bym chciala na chwilke wrocic do...wzruszenia.
                                                    Dla mnie wzruszajace jest to, co widze u jednej mojej "kumy" w realu i u Janou,
                                                    po czesci tez u jednej z moich tutejszych kuzynek:
                                                    chec "odbudowy" swojej znajomosci "jezyka przodkow" - cala moja wieloletnia
                                                    przyjazn ze wspomniana wyzej "kuma" zaczela sie od tego, ze ktos-tam, gdzies
                                                    poradzil Jej wink (to w kontekscie majuskul), by zwrocila sie do mnie w sprawie
                                                    tlumaczenia juz nie pamietam z czy na polski.
                                                    Wtedy bylam okazem rzadkim na tutejszym "rynku translatorskim).
                                                    No i pojawila sie Annick, przetlumaczylam, czego potrzebowala a Ona (wink bis)
                                                    opowiedziala mi swoja historie.
                                                    I tu moglabym Jej (...) powiedziec: "urzekla mnie Twoja (....) historia), bo
                                                    rzeczywiscie jest urzekajaca i stanowilaby swietna baze na retrospektywna ksiazke.
                                                    Potem przez lata, mozolnie uczyla sie Annick ze mna podstaw polskiego, na
                                                    poczatku towarzyszyl Jej Kicur, alisci odpadl w przedbiegach.
                                                    Kilka razy bylismy razem w Polsce (Jej rodzina i moi przyjaciele mieszkaja o
                                                    rzut kamieniem), czesto razem swietujemy rozne okazje - dzis rozmawialam z Nia
                                                    przez telefon, powiedziala mi, ze wlasnie miala dzien lekkiej chanderki
                                                    (urodziny) i poprawiala sobie nastroj sluchajac polskichj plyt, ktore Jej
                                                    przywiozlam z Walacji.
                                                    Mam wrazenie, ze historia Janou bylaby rownie ciekawai na serio, marzy mi sie
                                                    ich obu (a moze i innych spisanie "ku pamieci" - tylko kto poprawilby moje
                                                    bledy? tongue_out....
                                                    Przepraszam za przynudzenie.
                                                  • bi_scotti Re: Bledy wzruszajace 27.01.10, 00:00
                                                    Do wzruszen polsko-jezykowych dorzuce moje doswiadczenie szkolne,
                                                    ktore sie zaczelo kilka lat temu i wciaz trwa.
                                                    Pracuje z mlodzieza, glownie w szkolach srednich, czasem tez i w
                                                    podstawowych. Pracuje z tzw. mlodzieza z problemami. Dostaje od
                                                    sekretarki liste "na dzis" i delikwenci przychodza pogadac.
                                                    Bylo tak: czytam na liscie "Stanislaw Wisniewski" i spodziewam sie
                                                    swojskiego chlopaka z kraju nad Wisla. Wchodzi piekny, wysoki,
                                                    czarny bog z Haiti, usmiecha sie bialym zebem i gada horrendalna
                                                    mieszanka anglo-franko-kreolska. Zajmuje nam kilka miesiecy zeby sie
                                                    dogadac, wyprostowac faldy zachowania, zaplanowac jakas przyszlosc
                                                    i ... podociekac przeszlosci. Stanislaw Wisniewski jest potomkiem
                                                    polskiego legionisty, ktory dal sie Bonapartemu wrobic w dlawienie
                                                    ruchow niepodleglosciowych na pieknej wyspie. Dopiero jako emigrant
                                                    w Kanadzie, po ujarzmieniu angielskiego i pogodzeniu sie z jako-
                                                    takim literackim francuskim, Stanislaw sam z siebie zainteresowal
                                                    sie swoimi polskimi korzeniami i pogrzebal po rodzinnej pamieci,
                                                    chyba nawet dotarl do jakiegos dokumentu potwierdzajacego pobyt
                                                    Polaka na wyspie. Teraz Stanislaw juz sam jest nauczycielem (religii
                                                    i social sciences) w innej niz moja prowincji, korespondujemy przez
                                                    email. Stanislaw umie odspiewac polski hymn (spiewa jak wyglada -
                                                    jak mlody bog) tudziez pociagnie Poszla Karolinka do Gogolina i inne
                                                    przyspiewki tego typu. Od dluzszego czasu chodzi na lekcje polskiego
                                                    oraz nalezy do klubu, w ktorym tancza polskie tance ludowe. W Polsce
                                                    jeszcze nie byl; stwierdzil, ze pojedzie dopiero wtedy gdy sie
                                                    bedzie czul w pelni swobodnie i samodzielnie jezykowo.
                                                    To tak przy okazji wzruszen cudzymi historiami i w obliczu strasznej
                                                    tragedii wyspy Stanislawa.
                                                  • felinecaline Re: Bledy wzruszajace 27.01.10, 00:08
                                                    Ja wczoraj sie poplakalam przed tivizorem ogladajac reportaz z ladowania 30
                                                    takich "Stanislawow Wisniewskich" prosto z Haiti we Francji, gdzie z zapartym
                                                    tchem czekaly na nie rodziny adopcyjne (dluga i wyczerpujaca psychicznie
                                                    procedura adopcji wszczeta byla juz dawno przed seizmem i swoistym "szczesciem"
                                                    tych dzieci bylo to, co sie stalo - w obliczu katastrofy skrocono wszelkie
                                                    formalnosci. TV pokazywala te dzieciaki przed odlotem pod opieka wychowawcow,
                                                    ktorzy jakims cudem uchronili je przed zaginieciem w "dzungli ruin" i po
                                                    wyladowaniu juz z nowymi rodzicami a nawet w warunkach domowych i w towarzystwie
                                                    pozostalych dzieci w danej rodzinie.
                                                    Odnalazly sie cudownie w nowych warunkach, paplaly po kreolsku a sliczne sa
                                                    jak...jak sam Stanislaw chyba.
                                                    A mnie sie slozy polaly...
                                                  • felinecaline Re: Bledy wzruszajace 29.01.10, 22:43
                                                    Znow przelecialam sie po forach i co? Nowy "hit" - nie taki nowy, tylko
                                                    niedawno zauwazony, nie zrzedzilam od razu, kiedy mi sie rzucil w oczy, ale juz
                                                    dzis mam powyzej uszu.
                                                    Chodzi mi o przymiotnik "perfekcyjny", ktory rozpycha sie tak bezczelnie i
                                                    brutalnie, ze juz niemal z kretesem wyparl poczcicego "doskonalego" - no ale jak
                                                    mu sie oprzec? Wystarczy wlaczyc tivizjer na jakis program prosto zza "Wielkiej
                                                    Kaluzy" albo conajmniej zza "rekawa" i juz wszyyyysciutko sie staje perfekcyjne:
                                                    nawet gazetowe forum ma "perfekcyjne panie domu", ktore na innych forach
                                                    perfekcyjnie smaza placki ziemniaczane itp.
                                                    Cholerka, a ja taka nieperfekcyjna jestem i tylko bezskutecznie tesknie za
                                                    stara, dobra, polska - ciut przasna "doskonaloscia" - zdewaluowala sie....
                                                  • fettinia Re: Bledy wzruszajace 30.01.10, 18:54
                                                    Ojeje ale wateksmile
                                                    Ja wyjechalam z Polski jak mialam 23 lata-czyli podstawy ortografii i gramatyki
                                                    mialam zakorzenionesmileI staram sie by moj "jezyk gietki" owych nie zapomnialbig_grin No
                                                    dobra-zdarza mi sie postawic przecinek nie tam gdzie trzeba,ale z tym mialam
                                                    zawsze problemy hehesmile
                                                    Moje dzieci mowia po polsku chociaz wszystkie urodzone tu w DE.
                                                    Starsze rowniez pisza w miare poprawnie.Mielismy maly epizod-krotki pobyt w PL i
                                                    chodzily do polskiej szkoly.I z tego sie ciesze a one tez.Teraz im to czasem sie
                                                    przydaje przy wyborze w szkole jezyka "obcego".
                                                    Przyznaje-czasem w trakcie jakiejs rozmowy zdarza mi sie wtracic slowko po
                                                    niemiecku,ale nie dlatego ze ja taka "wielka Niemka" tylko z roztargnienia po
                                                    prostubig_grin
                                                    A na forum jednak dobieram slowasmile
                                                    Taa..co do slowek "niepolskich" to chyba niektorym po prostu wygodniej takowych
                                                    uzywac.No i wiele jest nalecialosci szczegolnie angielskich,ktore sie w Polsce
                                                    przyjely.
                                                  • marguyu Re: Bledy wzruszajace 30.01.10, 19:03
                                                    feline trafia szlag gdy czyta perfekcyjny, a mnie rzuca po scianach
                                                    gdy czytam, ze ktos cos tam "preferuje". Ja tam prosta kobieta
                                                    jestem i zwyczajnie wole cos lub lubie bardziej lub mniej.
                                                    O niewlasciwym uzyciu slow obcego pochodzenia nawet nie wspominam,
                                                    bo musialabym ksiazke napisac.
                                                  • felinecaline Re: Bledy wzruszajace 30.01.10, 20:06
                                                    Preferencje preferowania zauwazylam tez juz dawno, ale przemilczalam, bedac x
                                                    razy oskarzona o "czepialstwo" najdelikatniej mowiac przez osobe, ktora wlasnie
                                                    ma zwyczaj preferowac.

                                                    A teraz biore kuper w troki i jade na baaaaal!!!!!!!!!!!!!
                                                    Cala w strassach big_grin
    • a74-7 Re: Jezyk gietki 30.01.10, 21:17
      W Kopalinski wydal juz w 1978 roku slownik wyrazow obcych w ktorym
      uwzglednil uzywanie tych wg was" kontrowersyjnych " slow -w jezyku
      polskim . A teraz narzekanie na inny temat - very welcome big_grinDD
      • ewa9717 Re: Jezyk gietki 30.01.10, 21:36
        Powiem więcej: on go wydał po raz pierwszy już w 1967 chyba roku.
        Ale to, że uwzględnił przeniknięcie do języka jakichś wyrazów i
        zwrotów, nie oznacza zgody na ich używanie i nadużywanie. Kopaliński
        tylko rejestrował pożyczki, natomiast to, jak, kiedy, po co, w jakim
        kontekście i czy w ogóle jakieś coś powinno być używane, rozstrzyga
        NAJNOWSZY słownik poprawnej polszczyzny. Po Szoberze i Doroszewskim -
        Markowski.
        • a74-7 Re: Jezyk gietki 30.01.10, 21:53
          chcialam tylko delikatnie powiedziec ze moje pokolenie
          bylo "wykszalcune" na takich a nie innych prawidlach jezyka
          polskiego z _uwzglednieniem_ dosc wczesnym ,(niz fora
          gazety ),wyrazow z obcych jezykow . Ale od kiedy pozmienialy sie
          prawidla gramatyki i pisowni tudziez mowienia , moge tylko
          dodac :well, good luck to you .
          umarl krol ,niech zyje krol smile)
          Tyle ulic w Warszawie rowniez zmienilo nazwe....wreszcie to nie ja
          tu narzekam :_)
          • ewa9717 Re: Jezyk gietki 30.01.10, 22:03
            Nie wiem, do jakiego należysz pokolenia, ale wyobraź sobie, że i
            starsi od ciebie różnymi językami władali, co wcale nie znaczy, ze
            trzeba polszczyznę bezkrytycznie szpikować zapożyczeniami - często
            zbędnymi, bo odpowiednie słówko w naszym języku istnieje i ma się
            dobrze.
            • a74-7 Re: Jezyk gietki 30.01.10, 23:11
              ewa9717 napisała:

              > Nie wiem, do jakiego należysz pokolenia, ale wyobraź sobie, że i
              > starsi od ciebie różnymi językami władali,
              bez twojej podpowiedzi nigdy bym na to nie wpadla big_grinDD





              co wcale nie znaczy, ze
              > trzeba polszczyznę bezkrytycznie szpikować zapożyczeniami - często
              > zbędnymi,


              Polacy w kraju robia to na codzien ;gdybys byla laskawa przeczytac
              powyzsze posty ,bys sie zorientowalatongue_out,jesli nie wiesz do tej
              pory big_grinD ,
              Moze napisz stoswny list do Radia ,TV i Prasy - bys moze cus sie
              zmieni big_grinD
              A jesli uzywaja wtretow z za wielkiej kaluzy -chyba tylko dlatego ze
              byl to zawsze uniwersalny jezyk biznesutongue_out .



              bo odpowiednie słówko w naszym języku istnieje i ma się
              > dobrze.
              Oczywiscie i jak dodam stary przyklad: zamiast tworzyc nowotwory
              jezykowe typu calujkam - mozna po prostu powiedziec
              caluje,buziaczki , albo pocaluj mnie wink
              Co kto lubi .
              • metodiw Re: Jezyk gietki 30.01.10, 23:44
                Stop!
                Nie mylmy dwóch pojęć!
                Zachwaszczanie polszczyzny wyrazami obcego pochodzenia jest szkodliwe dla naszego języka, natomiast tworzenie neologizmów - wręcz odwrotnie tongue_out

                Zapożyczenia były, są i będą. Moda na ich używanie jest równie stara jak sam język. Przez wieki kochaliśmy się w łacinie, potem we francuskim, obecnie w angielskim... W naszym języku mamy masę spolszczonych wyrazów czeskich, rosyjskich, węgierskich, niemieckich, tureckich... Wszystko to jest normalne do momentu, dopóki ktoś nie zaczyna przesadzać. Śmiano się z tego juz w XVIII i XIX wieku.
                "Szopen gdyby żył, to by pił", a Kochanowski współcześnie pisałby fraszki po angielsku wink
                • jolix Re: Jezyk gietki 31.01.10, 10:33
                  metodiw napisała:

                  > Stop!
                  > Nie mylmy dwóch pojęć!
                  > Zachwaszczanie polszczyzny wyrazami obcego pochodzenia jest
                  > szkodliwe dla naszego języka, natomiast tworzenie neologizmów -
                  wręcz odwrotnie tongue_out

                  Z pierwszą kategoryczną oceną polemizowałabym - jeżeli nie ma w
                  polszczyźnie adekwatnej nazwy na coś, to zapożyczajmy (vide komputer
                  itp.), ale jeśli jest polska nazwa, to zapożyczanie synonimów
                  rzeczywiście zachwaszcza.

                  Przy formułowaniu ocen - i potępianiu w czambuł zapożyczeń -
                  pamiętajmy o tym, o czym wspomniała Metodiw: język - każdy, nie tylko
                  polski - ma słownik zbudowany z rozmaitych zapożyczeń lub z wyrazów
                  tworzonych na wzór obcych struktur.
                  • metodiw Re: Jezyk gietki 31.01.10, 10:48
                    jolix napisała:
                    Z pierwszą kategoryczną oceną polemizowałabym - jeżeli nie ma w
                    > polszczyźnie adekwatnej nazwy na coś, to zapożyczajmy (vide komputer
                    > itp.), ale jeśli jest polska nazwa, to zapożyczanie synonimów
                    > rzeczywiście zachwaszcza.

                    To właśnie miałam na myśli, tylko nie chciało mi się nocą wypisywać długiego wywodu smile
                    Zapożyczenie ma sens wówczas, kiedy we własnym języku nie ma odpowiednika. Stąd najczęściej mamy zapożyczenia od narodów, stojących wyżej kulturowo, cywilizacyjnie czy technicznie.
                    Natomiast używanie obcego wyrazu w prostych sytuacjach komunikacyjnych, dotyczących spraw dnia powszedniego, jest szkodliwą manierą, która nie najlepiej świadczy o rozmówcy.
                    • metodiw Re: Jezyk gietki 31.01.10, 10:54
                      Chociaż przyznam Wam się, że OK weszło na trwałe do mojego języka smile
                      Czasem ten sam wyraz w obcym języku używany jest w innej sytuacji komunikacyjnej i w innym kontekście, niż rodzimy. Ja np. w innej sytuacji użyłabym: Yes! Yes! Yes!, a w innej: Tak! Tak! Tak! smile
                      Tak samo używam sorry, kiedy chcę przeprosić za jakąś błahostkę i przepraszam, kiedy chcę wyrazić szczerą skruchę smile
                      • felinecaline Re: Jezyk gietki 31.01.10, 11:52
                        Moje widzimisie w porownaniu z Oboma waszymi fachowymi opiniami zawazy zapewne
                        lekce , ale i ja sie do tych waszych opinii przychylam .
                        Niewatpliwie, gdzies tam u zarania cywilizacji byl epizod, ktory potem
                        pprzeszedl do legendy - pomieszania jezykow przy okazji budowy wiezy Babel.
                        Byly tez w historii cywilizacji ruchy migracyjne z zachodu na wschod
                        i spowrotem, tudziez z poludnia na polnoc i wprost przeciwpoloznie ;P
                        No i zrobila sie mieszanka, w naszych kregach kulturowych w duzej mierze oparta
                        o lacine, z ktorej pierwiastki i zdziebelka odkrywamy na przelaj przez cala Europe.
                        Osobiscie bardzo na tej sytuacji skorzystalam, zobowiazana ale nie zmuszana w
                        moim PRLowskim epizodzie akademickim do nauki laciny po zmianie kraju i jezyka
                        i wznowieniu studiow w duzej mierazez pomagala mi owa lacina w przyswojeniu
                        sobie terminologii francuskiej, choc jako taka w naukach medycznych juz wtedy
                        byla zarzucona.
                        Patrzono wtedy na mnie troche jak na "dinozaura" a ja dziekowalam w mysli mojej
                        dawnej pani lektorce - lacinniczce.
                        Natomiast mniej wiecej w tym samym okresie do medycyny weszla cala masa okreslen
                        anglo-amerykanskich, co stalo sie glownie dlatego, ze to w USA dysponowano
                        najwiekszymi srodkami materialnymi na badania naukowe i publikowano najwiecej
                        doniesien o ich efektach.
                        Tak samo bylo w innych dziedzinach nauki.
                        Ale ze badacze owi choc majacy jako wspolny mianownik prace w laboratoriach USA
                        tez pochodzili z roznych krajow calego globu i niejednokrotnie jezykiem
                        miejscowym wladali nie najlepiej to i ow jezyk naukowohamerykanski zaczal
                        nabierac egzotycznych akcentow.
                        Jak i caly nie tylko naukowy zreszta, boc naukowcy po trudach dnia wiekopomnych
                        odkryc chadzali spozyc to i owo u chinczyka czy gdziekolwiek indziej.
                        To w skali swiatowej taka "wieza Babel bis", zwlaszcza po upadku Sowieckiego
                        Sojuza , ulatwieniach komunikacyjnych , wprowadzeniu internetu i otwarciu granic.
                        A skoro internet to i forumy.
                        Ja trafilam na forum dlatego, ze mi zalezalo na tym, by po raz drugi nie stac
                        sie "dinozaurem", tym razem, aby nie wpasc w pulapke skostnienia mojej wlasnej
                        polszczyzny.By wiedziec, ze koszmarna "laska" to po prostu "dziewczyna" z
                        okresu kiedy sama nia bylam, ze "kasza" moze i szczesliwie zastapila "szmal" itepe.
                        Teraz namnozylo sie "celebrytow", ktorzy usuneli w cien dawne "slawy", - ot-
                        jeszcze jedno slowko od ktorego dostaje gesiej skorki.
                        Ale i co zauwazylam tez? Owo wklejanie sobie obcojezycznych sygnaturek czy
                        wtracanie - uzasadnione czy nie (a glownie nie) slowek i zdan
                        "anglohamerykanskich" - w charakterze "kwiatka do kozucha".
                        Owszeeeeem, i mnie zdarza sie wtracanie "hrancuzczyzny", ale kiedy juz naprawde
                        nie moge inaczej, alboli gwoli swawoli i hecy, ale przewaznie w cudzyslowie a
                        przynajmniej w jego polowie (to z pospiechu w pisaniu.
                        Nie chce sie kreowac na bohaterke z szancow obrony jezyka polskiego ale ta
                        maniera wklejek wywoluje we mnie "buhaszki i politowanie.
                        To mowiac calujkam Was i zycze milego dnia.


    • a74-7 Re: Jezyk gietki 31.01.10, 00:35
      dzis juz nie odpowiem , a jutro moge nie zdazyc wink)
      ale pzresylam kojaca muzyke na dobranoc ... poza slowem perfect
      nie ma nic wspolnego z tematem smile

      www.youtube.com/watch?v=pgviDNeXQ2w&feature=related
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka