ignorant11
24.07.06, 17:39
Sława!
Dmowskiego do Ligi bym nie przyjął
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3484547.html?as=1&ias=4
Roman Giertych
Fot. Robert Kowalewski / AG
ZOBACZ TAKŻE
• Giertych naraził się LPR wywiadem w "GW" (24-07-06, 01:00)
• Giertych - gorszy Heider (19-07-06, 01:19)
• Zły minister, groźne protesty (13-07-06, 02:05)
• Giertych szuka wyjścia z zamrażarki (12-07-06, 23:29)
Rozmawiał Paweł Wroński 16-07-2006 , ostatnia aktualizacja 14-07-2006 18:00
Skąd się brał antysemityzm Romana Dmowskiego? Szczerze? Z politycznego
cynizmu - mówi Roman Giertych, wicepremier i przewodniczący Ligi Polskich
Rodzin
Paweł Wroński: Roman Dmowski pisał o sobie, że nie chce być przywódcą, ale
nauczycielem narodu. Czego, Pana zdaniem, Dmowski nauczył Polaków?
Roman Giertych: Myślenia politycznego. Trzeźwej oceny warunków zewnętrznych i
wewnętrznych, kalkulacji zysków i strat, poczucia interesu narodowego. W
wielu krajach sztuka polityczna była dziedziczona z pokolenia na pokolenie. U
nas ta tradycja myślenia politycznego została przerwana gdzieś chyba w XVIII
w. Czas niewoli - wiek XIX - to okres marzycielstwa i mesjanizmu. Dmowski z
tym zerwał. Nauczył nas Realpolitik.
Co ważne, nie tylko pokazał metodę, ale też sam ją stosował. To dzięki niemu
Polska w 1919 r. znalazła się w gronie mocarstw zwycięskich, a on złożył swój
podpis pod traktatem wersalskim. To zasługa, której nie kwestionują nawet
najwięksi wrogowie Dmowskiego. Zresztą także przeciwnicy Dmowskiego przejęli
jego "metodę polityczną".
Ale przecież spójne programy polityczne formułowano już w pierwszej połowie
XIX w. Co nowatorskiego było w propozycji Dmowskiego?
- Porzucenie marzycielstwa, wiary, że racje moralne stanowią przesłankę
działania politycznego. W XIX-wiecznym myśleniu politycznym dominujące
znaczenie miał mit powstania aktu zbrojnego, który wyzwoli Ojczyznę. Polska
była Mesjaszem, Chrystusem narodów. Istniało przekonanie: my Polacy mamy
rację, nasza sprawa jest słuszna i sprawiedliwa, a zatem Europa musi nas
poprzeć, bo powinna popierać sprawy słuszne i sprawiedliwe. Powstania
kończyły się bezsensownym rozlewem krwi i nasileniem represji. A Europa
współczuła nam, ale nas nie popierała.
Z mitem powstania polemizował nurt polityczny ugodowców, np. Aleksander
Wielopolski czy krakowscy stańczycy. Ci z kolei twierdzili, że trzeba wyrzec
się powstań i nadziei na niepodległość, Polacy zaś muszą się rozwijać w
ramach większego tworu - imperium Romanowów albo Habsburgów.
Dmowski nie wyrzekał się akcji powstańczej, ale na przełomie wieków
mówił "nie" zwolennikom powstania, nie widząc szans na jego sukces. Mówił
też "nie" ugodowcom, bo jego zdaniem zabory i rozdzielenie kraju na trzy
części blokowało rozwój aspiracji narodowych.
Co w takim razie radził?
- By wszystko robić inaczej. Analizować sytuację i do tej oceny dobierać
środki działania. Dlatego nie rezygnował z akcji zbrojnej, ale - gdy uznał,
że można coś ugrać - w 1906 r. wszedł do rosyjskiej Dumy Państwowej, a rok
później uczestniczył w zjeździe neosłowiańskim. Gasił akcję bojkotu szkół
rosyjskich.
Mówi Pan, że Dmowski nie wyrzekał się akcji zbrojnej, ale gdy Józef Piłsudski
wyjechał do Tokio, by zaoferować Japończykom toczącym wojnę z Rosją
współpracę militarną, Dmowski pojechał tam, by pokrzyżować jego plany.
- Piłsudski chciał wzniecać powstanie antyrosyjskie, choć wojna toczyła się
tysiące kilometrów od Polski i miała charakter lokalny. Dmowski uważał, że
takie powstanie skończyłoby się kolejną tragedią narodową.
Kiedy w 1906 r. Dmowski podjął współpracę z Rosją, w liście do Ignacego
Paderewskiego tak to oceniał: "Jeśli jest nagroda w życiu przyszłym za dobre
czyny, to fraternizowanie się z bydłem, do którego nikt większego wstrętu nie
miał, będzie mi policzone jako największe poświęcenie w życiu".
- I czego to ma dowodzić? Że Dmowski był dwulicowy? To jakaś nowość w
polityce? Umiejętność panowania nad własnymi emocjami jest chyba zaletą, a
nie wadą polityka.
To prawda, on zawsze nienawidził Rosjan. Mimo olbrzymich zdolności językowych
nie mówił po rosyjsku. Uznał jednak, podobnie zresztą jak Piłsudski, że
szansą na niepodległość Polski jest wielki konflikt zbrojny. A w takim
konflikcie trzeba postawić na Rosję.
Dlaczego?
- Ucząc się o bohaterskim oporze Polaków przeciwko germanizacji, pamiętamy
wóz Drzymały i "Placówkę" Bolesława Prusa. Nie zdajemy sobie jednak sprawy,
że postęp germanizacji w Poznańskiem i na Pomorzu był ogromny. Dmowski uznał,
że Niemcy to dla istnienia narodu przeciwnik groźniejszy.
Zdawał sobie też sprawę, że dominantą polityczną Europy na przełomie wieków
był antyniemiecki sojusz francusko-rosyjski z 1893 r. poszerzony w 1904 r. o
Anglię. Nie sposób było prowadzić politykę profrancuską i równocześnie
antyrosyjską. Dla Francji ten sojusz był jedyną szansą na ocalenie w
konflikcie z Niemcami. Taką rolę zresztą odegrał. Bitwa pod Tannenbergiem z
1914 r., w której oddziały rosyjskie poniosły druzgocącą klęskę w Prusach
Wschodnich, ocaliła Paryż. Tylko dzięki niej Francuzi zwyciężyli nad Marną.
Francja, a za nią mocarstwa zachodnie, w żadnej mierze nie były skłonne
poświęcić sojuszu z Rosją na rzecz Polski.
Ale to wiedział Piłsudski i właśnie dlatego postawił na Austro-Węgry.
- A Dmowski działał inaczej. Przede wszystkim uświadomił Zachodowi, że w
ogóle istnieje coś takiego jak "problem polski". Jego broszura "Niemcy,
Rosja, kwestia polska" z 1908 r. miała wpływ nie tylko na Polaków, ale także
na elity europejskie. Została wydana po rosyjsku, chyba też po angielsku, ja
mam wydanie francuskie. Po raz pierwszy od pół wieku w Europie ponownie
pojawiło się pytanie o Polskę.
Już w trakcie trwania wojny jego sukcesem było zbudowanie wśród polityków
Ententy - wespół z Ignacym Paderewskim i Maurycym Zamoyskim - przekonania, że
po zakończeniu wojny musi być miejsce dla takiego kraju jak Polska. To
przekonanie zostało poparte takimi argumentami jak armia Hallera i przejęcie
władzy przez Polaków na ziemiach polskich. W 1918 r. Dmowski potrafił się
porozumieć z Piłsudskim. Udało mu się objąć nasze terytorium rozejmem z
Niemcami. To był istotny moment; na wschodzie stacjonowała bowiem
wielomilionowa armia niemiecka, która zawarła pokój z bolszewikami w Brześciu.
Forum Słowiańskie
gg 1728585