Dodaj do ulubionych

Sarmacki Katyń. Bitwa i rzeź na uroczysku Batoh

01.10.07, 20:03
Sarmacki Katyń. Bitwa i rzeź na uroczysku Batoh w 1652 roku

2007-08-29 Piotr Galik

portalwiedzy.onet.pl/,6169,1434168,czasopisma.html

Historia państw i narodów sąsiadujących, często obfituje w wydarzenia rodzące
resentymenty, które trwają i nawarstwiają się przez dziesięciolecia i wieki.
Mało jest jednak wypadków tak krwawych jak te, którymi zapisane są dzieje
trudnego sąsiedztwa Polski i Ukrainy.

W czasach dzisiejszej „mody na Ukrainę” w polskich kręgach opiniotwórczych
należy szczególnie pamiętać o mrocznym dziedzictwie wielowiekowych konfliktów,
gdyż prawdziwie dobrosąsiedzkie stosunki mogą opierać się jedynie na prawdzie,
choćby najboleśniejszej. Gdy „mroczne karty dziejów” stają się z powodu
doraźnych układów politycznych „białymi plamami historii”, jad wzajemnej
niechęci zatruwa opinię publiczną mimo najpiękniejszych nawet słów przywódców
państw. Jednym z najtragiczniejszych i zarazem najmniej zbadanych wydarzeń w
trudnej, polsko-ukraińskiej historii jest starcie na uroczysku zwanym Batoh, a
raczej jego dramatyczne pokłosie, które sprawiło, że drogi Polski i Ukrainy
rozeszły się na dobre.

Kozacy – narodziny narodu

Jedną z wielu osobliwości ustrojowo-prawnych dawnej Rzeczypospolitej było
ukształtowanie się Kozaczyzny, specyficznej grupy społecznej zamieszkującej
„gorące” południowo-wschodnie pogranicze Korony. Ze względu na praktyczny brak
aparatu państwowego, na tych terenach osadnictwo żyznych ziem Rusi napotykało
wiele trudności. Częste najazdy łupieżcze Tatarów, z rzadka tylko skutecznie
odpierane przez wojska prywatne i królewskie, zmuszały mieszkańców Ukrainy do
szukania opieki wielkich posiadaczy ziemskich lub stworzenia swoistej
para-państwowej organizacji, zdolnej do zapewnienia im ochrony. Poddanie się
feudalnym strukturom własności magnackiej prowadziło jednak do szybkiej utraty
tradycyjnych swobód i przywilejów, a zwłaszcza wolności od świadczeń na rzecz
szlachty. Szybko polonizująca się w XVI wieku elita społeczna Rusi,
przechodziła zwykle z wyznania prawosławnego na rzymsko-katolickie, co budziło
dodatkową niechęć jej poddanych, przywiązanych do „staroj wiry”. W obliczu
tych niekorzystnych uwarunkowań zaznaczyło się zjawisko zbiegostwa chłopów z
dóbr szlacheckich Ukrainy. Uciekinierzy – zwykle młodzi i silni mężczyźni –
utworzyli swój główny ośrodek, znany jako Sicz Zaporoska, na wyspach
otoczonych trudnymi do pokonania, wzburzonymi wodami dolnego Dniepru. Z czasem
dołączali do nich przybysze z Korony, Litwy, Mołdawii, a także Rusi
Moskiewskiej. Byli to nie tylko plebejusze, ale także przedstawiciele stanu
szlacheckiego, często skłóceni z prawem, czasem poszukiwacze przygód i okazji
do szybkiego zarobku. Kozacy zajmowali się bowiem nie tylko pracą na roli,
hodowlą i rzemiosłem, ale także handlem i rozbojem, uprawianym głównie kosztem
Turcji i podległych jej Tatarów. Władze polskie od początku usiłowały
uporządkować i poddać kontroli działania Kozaków, których „chadzki” –
łupieżcze rajdy sięgające aż do przedmieść Stambułu – powodowały groźne dla
Rzeczypospolitej zaostrzenie stosunków z Portą Otomańską. Prekursorem tych
działań (podjętych jeszcze przed oficjalnym wcieleniem ziem Ukrainy do Korony)
był pochodzący ze Śląska oficer Berhardt von Prittwitz herbu Wczele
(1526-1561), znany w Polsce jako Bernard Pretficz, starosta trembowelski w
latach 1552-1561. Jego zasługą było wzniesienie szeregu zamków i warowni oraz
stworzenie sieci wywiadowczej, której powierzył zbieranie informacji i
ostrzeganie o zagrożeniu tatarskim.

W roku 1572 po raz pierwszy sporządzono tzw. „Rejestr kozacki”, czyli imienną
listę Kozaków uznanych za żołnierzy Rzeczypospolitej. Pierwotnie rejestr
obejmował zaledwie 300 ludzi, otrzymujących po 2,5 złotego kwartalnie oraz
przydział sukna. Z czasem rozrósł się do ośmiu tysięcy (1637 r.). Kozacy
rejestrowi – oprócz pieniędzy – uzyskali szereg przywilejów, dających im
szczególną pozycję wśród ogółu kozactwa Ukrainy. Dlatego też postulat
znacznego rozszerzenia rejestru znajdował wielu zwolenników. Niestety, w
ramach obowiązującego w Koronie ustroju skarbowego na takie proste i korzystne
dla wszystkich (z wyjątkiem wrogów Rzeczypospolitej) rozwiązanie po prostu nie
było pieniędzy. Sytuacji nie poprawiały także powtarzające się często bunty,
wywoływane przez niezadowolonych z polityki królewskiej (niewielki rejestr,
zakaz napaści na Turcję, promowanie katolicyzmu) Kozaków. Kolejne powstania:
Kosińskiego (lata 1591-93), Nalewajki (lata 1595-96), Żmajły (1625 r.),
Fedorowicza (1630 r.), Sulimy (1635 r.), Pawluka (lata 1637-38) i Ostrzanicy
(1638 r.) tłumione były krwawo przez wojska królewskie i magnackie, czasem z
udziałem Kozaków rejestrowych, zmuszonych do walki z pobratymcami. W obliczu
tych oczywistych błędów i krótkowzrocznych decyzji władz Rzeczypospolitej,
wśród Kozaków i prawosławnej ludności Ukrainy narastała wobec Korony
nieufność, z czasem przeradzająca się w głęboką wrogość. Wobec zdrady
(polonizacji i katolicyzacji) rodzimej szlachty naturalną elitą
wyodrębniającego się narodu ukraińskiego została Kozaczyzna, symbol oporu
wobec Polski i szerzonej przez nią cywilizacji łacińskiej, obcej wzorcom
kulturowym Rusi.

Bohdan Zenobi Chmielnicki herbu Abdank – polski szlachcic, ukraiński hetman

W roku 1648 rozgorzał konflikt polsko-ukraiński, który przyniósł korzyść
jedynie Moskwie i w ostatecznym rozrachunku przesądził o dziejach świata,
otwierając sukcesorom Iwana Kality drogę do pozycji supermocarstwa. Tragicznym
bohaterem i uosobieniem tej najokrutniejszej z wojen domowych Rzeczypospolitej
stał się Bohdan Chmielnicki (1595-1657), syn dworzanina hetmana Żółkiewskiego,
Michała Chmielnickiego herbu Abdank. Bohdan pobierał nauki w lwowskim kolegium
jezuickim, gdzie posiadł biegłą znajomość łaciny. Brał później udział w
feralnej kampanii 1620 roku, zakończonej klęską pod Cecorą i śmiercią ojca.
Bohdan trafił wówczas do niewoli, gdzie poznał dobrze język tatarski i
turecki. Po dwóch latach powrócił w rodzinne strony. Traumatyczne przeżycia
wojenne zaważyły na jego charakterze i dalszych losach. Chmielnicki dał się
wkrótce poznać jako człowiek niepokorny i porywczy. Z powodu konfliktu ze
swoim chlebodawcą musiał opuścić dwór Mikołaja Potockiego, gdzie pełnił
funkcję koniuszego. Bogaty ożenek z siostrą majętnego Kozaka otworzył
Bohdanowi nowe kontakty i horyzonty. W roku 1637 został pisarzem wojska
zaporoskiego i posłował do Warszawy, by uzyskać łaskę dla pobitych powstańców
kozackich. Był także uczestnikiem zarzuconych przez Władysława IV przygotowań
do wielkiej wyprawy przeciwko Turcji. Wobec rezygnacji króla z wojny, która
była niecierpliwie oczekiwana przez Kozaczyznę jako okazja do rozbudowy
rejestru i szansa bogatych łupów, Chmielnicki wykorzystał zawiedzione nadzieje
i – zapewne także pod wpływem osobistej krzywdy, jakiej doznał ze strony
Daniela Czaplińskiego, podstarościego czechryńskiego, dotarł w roku 1648 na
Sicz, gdzie stanął na czele kolejnego buntu Kozaków jako ataman, czyli hetman,
naczelny wódz i dyktator o władzy dużo większej niż ta, jaką miał polski król.
Powstanie to miało wreszcie przynieść Kozakom zwycięstwo, choć za straszliwą cenę.

Marcin Kalinowski herbu Kalinowa – ukraińskie królewiątko, polski hetman

Pochodzący z bardzo zamożnej rodziny szlacheckiej Marcin Kalinowski
(1605-1652) był dziedzicem posiadłości w województwie bracławskim, leżącym nad
Bohem w południowej Ukrainie. Ojciec Marcina, Walenty Aleksander Kalinowski,
starosta generalny Podola, poległ pod Cecorą jako towarzysz broni ojca Bohdana
Chmielnickiego. Młodszy od tego ostatniego o całe 10 lat Marcin Kalinowski nie
brał udziału w fatalnej kampanii 1620 r., gdyż studiował najpierw
Obserwuj wątek
    • bolko_turan (2) Sarmacki Katyń. Bitwa i rzeź na uroczysku Bat 01.10.07, 20:07
      gdyż studiował najpierw w Polsce, a później w Louvain (miasto w księstwie
      Brabantu, dzisiaj w Belgii, siedziba najstarszego uniwersytetu krajów
      niderlandzkich). Po powrocie do kraju poślubił kniaziównę Helenę Korecką,
      pochodzącą z bojarskiego rodu ruskiego, co jeszcze powiększyło majątek i wpływy
      polityczne Kalinowskich. Na czele swoich prywatnych wojsk brał udział w bitwach
      z Tatarami pod Martynowem (1634 r.) i Ochmatowem (1644 r.) oraz w tłumieniu
      kozackiego powstania Pawluka. Służbę państwową rozpoczął przyjmując w roku 1632
      urząd podkomorzego podolskiego. Wkrótce otrzymał nominację na stanowisko
      wojewody czernihowskiego, co oznaczało osiągnięcie godności senatorskiej. W roku
      1646, dzięki protekcji spowinowaconego z Kalinowskimi magnackiego rodu
      Ossolińskich Marcin został hetmanem polnym koronnym. Okazać się jednak miało, że
      nawet najlepsze układy polityczne i ogromny majątek nie są w stanie zastąpić
      doświadczenia, umiejętności i talentu dowódczego. Hetman Kalinowski nie umiał i
      zapewne nie chciał zabiegać o popularność wśród drobniejszej szlachty, źle też
      ułożył swoje stosunki z wielkim hetmanem koronnym Mikołajem Potockim (z którym
      wcześniej nie umiał znaleźć wspólnego języka także Chmielnicki). W efekcie nie
      był ceniony ani przez podwładnych, ani przez przełożonego. Nie pozostało to bez
      wpływu na jego wojenne losy. W trakcie pierwszej kampanii wojny z Kozakami
      Marcin Kalinowski przegrał bitwę pod Korsuniem (1648 r.) i został wzięty do
      niewoli, która trwała aż do roku 1650, kiedy po wypłaceniu okupu hetman polny
      powrócił do Korony. Brał też udział w bitwie pod Beresteczkiem (1651), jednak
      dowodził tam tylko częścią wojsk, pozostając pod dyskretną opieką znakomitego
      wodza, jakim był kniaź Jarema Wiśniowiecki. Wiosną roku 1652 wyruszył ponownie
      przeciwko Kozakom, tym razem udając się w swoje rodzinne strony – nad Boh. Tam
      miał dopełnić się los tak Marcina Kalinowskiego, jak i tysięcy jego żołnierzy.

      Od Żółtych Wód do uroczyska Batoh

      Zawodowi żołnierze, jakimi w istocie byli Kozacy, bez trudności wygrali pierwszą
      kampanię rozpętanej przez nich wojny domowej w Rzeczypospolitej. Lekceważący
      przeciwnika żołnierze koronni odebrali pierwszą lekcję pokory nad Żółtymi Wodami
      w maju 1648 roku. Hetman Potocki podzielił swoje i tak szczupłe siły na trzy
      grupy i – nie czekając na prywatną armię księcia Jaremy Wiśniowieckiego –
      wyruszył przeciw „zbuntowanym chamom”. Tymczasem Chmielnicki uzyskał wsparcie ze
      strony Tatarów krymskich, których władca, chan Islam III Girej z chęcią przyjął
      ofertę „odwrócenia sojuszu”. Połączone siły kozacko-tatarskie zmusiły do
      kapitulacji liczący zaledwie 1200 żołnierzy oddział Stefana Potockiego (syna
      hetmana), osłabiony dodatkowo przejściem na stronę powstańców Kozaków
      rejestrowych. Wbrew warunkom umowy (Polacy mieli pozostawić Kozakom działa w
      zamian za prawo swobodnego odejścia) Tatarzy za wiedzą i zgodą Chmielnickiego
      zaatakowali wycofujących się żołnierzy koronnych. Większość z nich wymordowali,
      a część (w tym rannego Stefana Potockiego) uprowadzili w jasyr, licząc na okup.
      Ku oburzeniu Polaków Kozacy pojmali także oficjalnego posła i negocjatora,
      Stefana Czarnieckiego. Najwyraźniej świadomie odrzucili zachodnie, europejskie
      tradycje i zwyczaje wojenne, bo nie sposób twierdzić, że ich nie znali. Fizyczne
      wyniszczenie znienawidzonych Lachów stało się i celem, i środkiem walki
      powstańców Chmielnickiego. Rozpoczęła się wojna nie tylko wodzów, armii i
      narodów, ale przede wszystkim wojna kultur – Zachodu i Wschodu. Cywilizacji i
      barbarzyństwa.

      Dziesięć dni później, siły główne (6 tys. ludzi) armii koronnej pod buławą obu
      hetmanów (Potockiego i Kalinowskiego) doznały ciężkiej klęski pod Korsuniem.
      Połączone oddziały kozacko-tatarskie, trzykrotnie silniejsze od przeciwnika,
      zmusiły do odwrotu Polaków. Tabor „koroniarzy” został rozbity w zasadzce, a do
      niewoli trafili hetman wielki i hetman polny koronni, armia utraciła więc obu
      najwyższych dowódców. Śmierci lub uwięzienia uniknęło zaledwie około 1000
      żołnierzy, którzy zdołali konno przebić się i umknąć. Na wieść o zwycięstwie
      Ukrainę ogarnął powszechny bunt ludowy, który przerodził się w masową rzeź
      szlachty i Żydów. Warto zaznaczyć, że pogromy Żydów na Ukrainie w okresie
      powstania Chmielnickiego były aż do XX wieku najkrwawszym aktem ludobójczego
      antysemityzmu w dziejach świata. Tysiące „czerni”, jak kozacka elita z pogardą
      nazywała swoich plebejskich ziomków, po spustoszeniu okolicznych dworów i
      miasteczek dołączały do wojsk powstańczych, zwiększając tak liczebność, jak i
      radykalizm oddziałów Chmiela.

      Tymczasem Bohdan Chmielnicki zażądał od Rzeczypospolitej wydzielenia ziem
      Ukrainy zadnieprzańskiej jako odrębnej, autonomicznej części królestwa, równej w
      prawach Koronie i Litwie oraz uznania przywilejów dla religii prawosławnej.
      Ataman zresztą prowadził już politykę godną udzielnego władcy – zawierał
      zagraniczne sojusze, organizował nowe wojska i negocjował z Warszawą z pozycji
      siły. We wrześniu 1648 roku ruszył na Lwów. Pospiesznie zebrane oddziały wojska
      koronnego i chorągwie magnackie oddano pod dowództwo trzech regimentarzy,
      zastępujących pozostających w niewoli hetmanów. Pierzyna, Łacina i Dziecina,
      czyli gnuśny Władysław Dominik Zasławski, teoretyk bez praktyki Mikołaj Ostroróg
      i młody (28 lat) Aleksander Koniecpolski, skłóceni i nieudolni dowódcy armii o
      załamanym morale ponieśli katastrofalną klęskę pod Piławcami nad rzeką Ikwą.
      Oddziały polskie mimo przewagi liczebnej rozpierzchły się na wieść o rzekomo
      nadciągających Tatarach i ucieczce regimentarzy. I nie było to pospolite
      ruszenie, ale zawodowe wojsko! Kozacy wdarli się na rdzenne ziemie Korony,
      oblegając Zamość i Lwów, które okupiły się ogromnymi kwotami (załoga Lwowa
      odmówiła wydania Żydów, czego oprócz pieniędzy zażądał – w wiadomym celu –
      Chmielnicki).

      Wstąpienie na tron Jana Kazimierza Wazy przyniosło chwilowe zawieszenie walk.
      Chmielnicki triumfalnie powrócił do Kijowa. Kampania roku 1649 nie była już tak
      udana dla Kozaczyzny. Wojna podjazdowa, jaką prowadził na Zadnieprzu z równą
      Kozakom bezwzględnością i okrucieństwem kniaź Jarema Wiśniowiecki, Rusin z
      pochodzenia, ostudziła znacznie wojenny zapał „czerni”. Skuteczna obrona Zbaraża
      i nadejście odsieczy, prowadzonej przez samego króla, skłoniły Chmielnickiego do
      zawarcia rozejmu. Zawarta w Zborowie ugoda, mocą której wydzielono z Korony
      województwa kijowskie, bracławskie i czernihowskie jako hetmańszczyznę,
      autonomiczny kraj kozacki, wolny od Lachów i katolików, przewidywała także
      zwiększenie rejestru do 40 tysięcy szabel, co de facto oznaczało opłacenie
      sowitego okupu powstańcom.

      Po roku walki rozgorzały ponownie. Tym razem Polacy byli przygotowani do wojny
      znacznie lepiej. W epickiej, trzydniowej bitwie pod Beresteczkiem, największej
      batalii lądowej stoczonej w XVII wieku, wojska Rzeczypospolitej dowodzone przez
      Jana Kazimierza, stosującego nowoczesne, zachodnie metody walki, pokonały
      Kozaków, a Tatarów zneutralizowała polska dyplomacja i gotówka. Jednak sukces
      militarny nie mógł zostać właściwie wyzyskany. Zdradziecka działalność
      Stanisława Kostki Napierskiego, opłacanego przez Szwecję agenta, doprowadziła do
      rozruchów w Małopolsce i zmusiła króla do wycofania znacznych sił. Zmęczona
      wojną szlachta poparła stronnictwo ugodowe, przeciwne dalszej walce. Zawarta w
      Białej Cerkwi umowa rozejmowa zmniejszyła rejestr do połowy, a obszar
      hetmańszczyzny ograniczyła do województwa kijowskiego. Bohdan Chmielnicki nie
      zamierzał na tym poprzestać. Rozpoczął intensywne przygotowania do zmiany
      proporcji sił na korzyść Kozaczyzny. W roku 1652 postanowił wyrwać spod wpływu
      Rzeczypospolitej Mołdawię. Państwo, którym władał ówczesny jedyny
      sprzymierzeniec Polski, hospodar Bazyli Lupul, wydawało się łatwą zdobyczą.
      Ataman zamierzał ożenić z hospodarówną Domną Ro
      • bolko_turan (3) Sarmacki Katyń. 01.10.07, 20:11
        Ataman zamierzał ożenić z hospodarówną Domną Rozandą swojego syna Timoszkę
        (Tymoteusza), w ten sposób czyniąc z niego następcę Lupula. Ten zaś, przerażony
        ofensywą dyplomatyczną Chmielnickiego, poprosił o pomoc hetmana Kalinowskiego
        (który po śmierci Mikołaja Potockiego w roku 1651 nie miał już nad sobą
        zwierzchnika) i sam wystawił dwunastotysięczną armię, gotową do obrony kraju
        przed Kozakami. Wojska koronne wyruszyły nad Boh, aby zablokować przeciwnikowi
        drogę do Mołdawii. Kolejne starcie zbliżało się nieubłaganie. Z końcem maja
        Polacy umocnili się na uroczysku Batoh w pobliżu wsi Czetwertynówka nad Bohem.

        Rzeź batohowska – mord w afekcie czy zbrodnia z premedytacją?

        Oddziały polskie, choć złożone z doświadczonych żołnierzy, weteranów poprzednich
        kampanii, trapiło niskie morale, spowodowane przede wszystkim zerwaniem sejmu,
        na którym miano uchwalić wypłatę zaległego żołdu, ale także słabo ukrywanymi
        animozjami wśród kadry dowódczej. Hetman Marcin Kalinowski, człowiek konfliktowy
        i apodyktyczny, z trudem tolerował obecność Zygmunta Przyjemskiego, generała
        artylerii koronnej, zazdroszcząc mu (nie bez racji) talentów taktycznych i
        popularności wśród wojska. Przyjemski z kolei nie ukrywał krytycznego
        nastawienia wobec wybranego na obóz warowny armii terenu. Niezadowolenie
        podwładnych hetmana przybrało groźne rozmiary. Znaczna część chorągwi otwarcie
        groziła nieposłuszeństwem swojemu dowódcy. W takim położeniu skuteczność walki z
        groźnym, liczniejszym przeciwnikiem była bardzo wątpliwa. Według ustaleń
        Wojciecha Jerzego Długołęckiego siły koronne, zebrane w Batohu składały się z
        ośmiu chorągwi husarskich (873 konie), czterech chorągwi arkebuzerów (359 koni),
        dwudziestu ośmiu chorągwi pancernych (2732 konie), dwóch regimentów rajtarów
        (850 koni), trzech regimentów dragonów (1383 konie), jednej chorągwi jazdy
        lekkiej (92 konie) oraz czterech regimentów piechoty cudzoziemskiej (4100
        porcji) i trzech chorągwi piechoty polskiej (466 porcji). W sumie było to nie
        mniej niż dziesięć tysięcy zbrojnych, w tym ponad połowa należała do tak zwanych
        regimentów autoramentu cudzoziemskiego, znanych z doskonałego wyszkolenia i
        nieustępliwości w boju.

        Do rozprawy z wojskami Kalinowskiego szykowały się połączone oddziały
        kozacko-tatarskie. Sześć pułków Kozaków rejestrowych (czehryński, czerkaski,
        humański, kaniowski, korsuński i nieżyński) w ogólnej sile blisko 9 tysięcy
        zbrojnych wspierało około 8 tysięcy Kozaków nierejestrowych. Liczebność
        oddziałów tatarskich pod wodzą Nuradyna sołtana mogła wynosić około 8 tysięcy.
        Razem było to więc w przybliżeniu 25 tysięcy żołnierzy, co zapewniało atakującym
        ponad dwuipółkrotną przewagę. Sprzymierzeni nadciągali z ostrożnością, obawiali
        się zaskoczenia przez inne zgrupowania wojska królewskiego. Wreszcie, 1 czerwca
        1652 roku rozpoczęła się bitwa. Przez cały dzień hetman Kalinowski zmagał się
        bardziej z własnymi oddziałami niż z tatarskimi podjazdami nękającymi polski
        obóz, by odwrócić uwagę obrońców od przeprawiającej się przez Boh głównej siły
        Chmielnickiego. Znaczna część żołnierzy koronnych odmówiła respektowania
        rozkazów wodza. Doszło więc do otwartego buntu w obliczu wroga! Tymczasem
        właśnie wtedy należało zdecydowanie uderzyć na Kozaków w niekorzystnym dla nich
        położeniu, osłaniając się przed Tatarami własną konnicą. Zdesperowany Kalinowski
        postanowił zwołać naradę podległych mu dowódców, by załagodzić rozłam we
        własnych szeregach. Spotkanie nie tylko nie przyniosło efektu, ale wręcz
        nasiliło ferment. Generał artylerii Przyjemski zaproponował, aby część wojska
        pozostała w taborze i broniła się w nim wykorzystując przewagę umocnień.
        Pozostali mieli natomiast ratować się odwrotem, by sprowadzić odsiecz. Hetman
        Kalinowski odrzucił ten plan. Spór się zaostrzał, gdy tymczasem Kozacy
        przeprawiali się przez Boh i sytuacja obrońców pogarszała się systematycznie w
        miarę przybywania pułków Chmielnickiego.

        Według nielicznych relacji o przebiegu bitwy, w ciągu drugiego dnia jej trwania
        (2 czerwca) dojść miało nawet do bratobójczej wymiany ognia pomiędzy skłóconymi
        chorągwiami polskimi. Otóż hetman rozkazał piechocie cudzoziemskiej ostrzelać
        wycofującą się z walki jazdę polską. Być może działał w samoobronie, gdyż
        powstał ponoć zamysł wydania dowódcy Kozakom, by za tę cenę uzyskać prawo
        bezpiecznego odejścia. W efekcie wybuchu walk bratobójczych w szeregach obrońców
        taboru do szturmu na umocnienia wyruszyli Sprzymierzeni. W obozie polskim
        wybuchł pożar, ogień ogarnął zgromadzone zapasy furażu dla koni. Oddziały
        hetmańskie poszły w rozsypkę. Część żołnierzy usiłowała ratować się wpław,
        jednak Kozacy czujnie dobijali płynących rzeką Polaków. Inni postanowili poddać
        się Tatarom, licząc na rychły wykup z niewoli. Kalinowski zamierzał opuścić pole
        bitwy w asyście 500 piechurów, jednak na wieść o pojmaniu przez Tatarów jego
        syna, Samuela Jerzego podobno zawrócił, aby go odbić z niewoli. Wtedy poległ w
        walce. Wkrótce wygasł zorganizowany opór Polaków. Poległo w boju i odwrocie
        około 5 tysięcy ludzi. Tysiące niedobitków trafiły do niewoli. Jednak tym razem
        jeńcy, będący zazwyczaj „żywym zastawem” zwalnianym po wypłaceniu okupu, zostali
        w ogromnej większości wymordowani. Rzeź bezbronnych, często rannych żołnierzy
        trwała przez trzy kolejne dni. Nielicznych szczęśliwców ocalili przed zagładą
        Tatarzy, liczący na sowitą zapłatę za życie i wolność. Niektórych tak ratowanych
        Kozacy wykryli przeszukując w kolejnych dniach tatarskie obozowisko. Los
        odnalezionych Polaków był przesądzony. Według relacji świadka tych tragicznych
        wydarzeń, Krzysztofa Koryckiego „Chmielnicki dał zaraz Nuradyn sołtanowi 50 000
        talarów, Kamieniec mu obiecał był poddać, żeby niewolnika wszystkiego ścinać
        pozwolił. Po rozgromieniu wojska w poniedziałek (3 czerwca) i wtorek (4 czerwca)
        wszystkich niewolników ścinano”. Liczbę ofiar tej masakry szacuje się na blisko
        trzy i pół tysiąca, głównie szlachty posesjonatów, zdolnych do opłacenia okupu,
        jak to powszechnie praktykowano w poprzednich kampaniach.

        Dlaczego Chmielnicki podjął tak drastyczną decyzję? Odpowiedź na to pytanie nie
        jest łatwa. Istnieje szereg hipotetycznych wyjaśnień celu tej zbrodni. Ataman
        mógł kierować się typowym dla niego porywem gniewu i pragnął w ten sposób
        „przykładnie ukarać Lachów” za próbę udaremnienia jego planów. Mógł też – co
        bardziej prawdopodobne – podjąć zimną kalkulację, że pozbawienie przeciwnika
        tysięcy doświadczonych żołnierzy skutecznie osłabi jego siły w przyszłości. W
        istocie tak też się stało. Pozostaje jednak jeszcze inna możliwość – być może
        masakra bezbronnych jeńców wojennych została mu zasugerowana jako cena za sojusz
        przeciw Rzeczypospolitej. Taki zbrodniczy czyn stawiał pod znakiem zapytania
        możliwość ugody Kozaków z Polską, pragnącą od tej pory zemsty, nie porozumienia.
        Tym bardziej kierował więc Chmielnickiego ku przymierzu, a potem unii z Moskwą.
        Już w roku poprzednim carski Sobór Ziemski zadecydował, że „spełni prośbę
        Chmielnickiego”, czyli przyłączy Ukrainę do Moskwy. Ataman potrzebował jednak
        jeszcze nieco czasu, by „zrozumieć, co jest dla niego korzystne” i dopiero w
        roku 1654 doszło do niesławnej (zd)Rady Perejasławskiej, oddającej carom
        wschodnie ziemie Ukrainy. Moskwa zdobyła swoją pierwszą, strategiczną kolonię, a
        zarazem przyczółek do ekspansji na Zachód. Rosja rozwiązała później problem
        kozacki w sobie właściwy sposób, grzebiąc na ponad trzy wieki kwestię
        niepodległości Ukrainy. Tak więc masakra polskich jeńców po klęsce batohowskiej
        symbolizuje początek końca mocarstwowości Rzeczypospolitej i zarazem pierwszy
        krok ku potędze późniejszego rosyjskiego „Imperium Zła”.

        Nie unikajmy pamięci o tragicznych, kontrowersyjnych wydarzeniach z naszej
        przeszłości. Kto bowiem nie chce czerpać nauki z historii, bywa zmuszony do
        ponownego przerabiania jej bolesnych lekcji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka