ignorant11
19.07.08, 06:59
Sława!
www.dziennik.pl/dziennik/europa/article171153/Rosjanie_obala_putinowski_rezim.html
Rosjanie obalą putinowski reżim
Bilans epoki
Trzy dni temu Dmitrij Miedwiediew oficjalnie objął władzę w Rosji.
Obserwatorów rosyjskiej polityki bardziej od planów nowego prezydenta
interesuje jednak na razie bilans rządów poprzedniej głowy państwa. Czy
rzeczywiście Putinowi udało się ustabilizować Rosję po latach chaosu - jak
wszem wobec głosi kremlowska propaganda? Czy dzisiejsza rosyjska prosperity ma
charakter trwały? I czy system Putina rzeczywiście jest tak niewywrotny, jak
twierdzą niektórzy? Borys Niemcow w rozmowie z "Europą" powątpiewa niemal we
wszystkie oficjalne twierdzenia rosyjskiej władzy. Jego zdaniem Rosja jest
krajem rozpadającym się od wewnątrz. Putin nie był w stanie rozwiązać bardzo
wielu problemów - związanych na przykład z ujemnym przyrostem naturalnym,
pogrążoną w ciężkim kryzysie armią czy niewydolnym systemem opieki zdrowotnej.
W tej sytuacji rzekoma stabilizacja to tylko propagandowa fikcja. Rzeczywiste
jest natomiast ubożenie obywateli i gigantyczne nierówności, które czynią z
Rosji kraj podobny do bliskowschodnich autokracji. Wedle Niemcowa obecny reżim
trzymają przy życiu wyłącznie wysokie ceny surowców energetycznych. To one
pozwalają pacyfikować wszelkie odruchy buntu przez podwyższanie płac czy
emerytur. Gdy tylko takie premie się skończą, ludzie natychmiast stracą
zaufanie do władzy. A system Putina rozsypie się niczym domek z kart.
rozmowę prowadzi
Filip Memches
W lutym tego roku opublikował pan wspólnie z Władimirem Miłowem książkę
"Putin. Itogi. Niezawisimyj Ekspertnyj Dokład" (Putin. Bilans. Niezależny
Raport Ekspercki) będącą bardzo krytycznym podsumowaniem dwóch kadencji
prezydentury Władimira Putina. W obliczu zbliżających się wyborów
prezydenckich nie miała ona żadnych szans na to, by wpłynąć na rosyjską opinię
publiczną. Zwycięstwo kandydata kremlowskiego było już przesądzone. Po co więc
ten raport?
Kreml zareagował na publikację dość nerwowo, a to już o czymś świadczy.
Księgarze byli zastraszani i w rezultacie wycofali "Itogi..." ze sprzedaży.
Poza jednym kioskiem w Moskwie książki właściwie już nie można nigdzie kupić.
Natomiast znalazła się ona w całości w internecie. Nawiasem mówiąc, internet
stał się miejscem ożywionej dyskusji na jej temat. Oprócz tego próbowano
wywrzeć na mnie nacisk, robiąc mi czarny PR, ale to nie wypaliło. Media
putinowskie zaś postanowiły publikację po prostu przemilczeć. W związku z tymi
wszystkimi trudnościami Miłow i ja zdecydowaliśmy się promować "Itogi..." poza
Moskwą. Spotkania promocyjne odbyły się nie tylko w wielu miastach rosyjskich,
lecz także w Kijowie. Książka natychmiast została przełożona - bynajmniej nie
z naszej inicjatywy - na język angielski.
Naświetlenia jakich spraw mógł i w dalszym ciągu może najbardziej obawiać się
Kreml?
Oczywiście najważniejszy jest wątek korupcji, który dotyczy najbliższych
współpracowników Putina. Chodzi tu zwłaszcza o przejęcie kontroli nad
Gazpromem i wyprowadzenie z niego takich cennych aktywów jak Gazprombank,
firma ubezpieczeniowa Sogaz, fundusz emerytalny Gazfond, holding
Gazprom-Media, w skład którego wchodzą m.in. kanały telewizyjne NTW i TNT.
Aktywa te zostały przekazane - bez stosowania procedur i bez organizowania
konkursów - ludziom z najbliższego otoczenia Putina. Szczególnie obłowił się
jego przyjaciel Jurij Kowalczuk, czołowy akcjonariusz banku Rosja. To był mały
bank z Sankt Petersburga, a teraz w jego posiadaniu jest imperium Gazpromu.
Poza tym w książce poruszamy sprawę tajemniczego zniknięcia sześciu procent
akcji Gazpromu wartych 20 miliardów dolarów. Piszemy także o dziwnej
znajomości Putina z Romanem Abramowiczem, dzięki której ten drugi, sprzedając
państwu po zawyżonej cenie 75 procent akcji Sibnefti, zarobił ponad 13
miliardów dolarów. W każdym kraju demokratycznym tego rodzaju afery stałyby
się przedmiotem publicznego śledztwa. Zajęłyby się nimi nie tylko policja,
prokuratura i sąd - do wyjaśnienia tych spraw powołane zostałyby komisje
parlamentarne. W Rosji jednak nikt się tym nie zajmuje. Ale przyjdzie i na to
czas.
Społeczeństwo rosyjskie pozostaje jednak wobec tego typu rewelacji dość
bierne. Bo przecież, jak sam pan mówił, ma ono do nich dostęp chociażby za
pośrednictwem internetu, a jednak nie reaguje. Może polityka w ogóle nie
zaprząta głów przytłaczającej większości Rosjan.
Po pierwsze, tak naprawdę ludzie o niczym nie wiedzą. Oglądają telewizję, a ta
rozpowszechnia propagandę, wedle której Putin jest wielki i wszystko idzie we
właściwą stronę. Po drugie, władza sądownicza znajduje się pod całkowitą
kontrolą ekipy kremlowskiej i głównie ją obsługuje. Sądownictwo nie realizuje
więc swoich podstawowych obowiązków. Po trzecie, do parlamentu zostały wybrane
osoby w pełni posłuszne Putinowi. Podobnie jest z gubernatorami, bo mianuje
ich prezydent. Opozycja pozostaje podzielona, rozbita, stłamszona, dlatego nie
jest zdolna informować ludzi. Ale jedno wydaje się pewne: prędzej czy później
wszystkie afery staną się przedmiotem śledztw. Reżimy autorytarne nie trwają
wiecznie. Przychodzi moment, gdy korupcja dyktatorów zostaje ujawniona i
spotyka ich za to kara. Nie mam wątpliwości co do tego, że i w wypadku Rosji
wszystkie brudne sprawy zostaną rozliczone.
Czy przypadkiem sam pan sobie nie zaprzecza? Z jednej strony, pańskim zdaniem,
obecny obóz władzy jest praktycznie politycznym monopolistą i nie ma takiej
siły, która byłaby w stanie zagrozić jego pozycji. Z drugiej zaś przewiduje
pan upadek tej ekipy, chociaż tak naprawdę nie wiadomo, jak miałoby do tego dojść.
W rezerwie waluty i złota Rosja posiada 500 miliardów dolarów. Wzrost
gospodarczy wynosi sześć, siedem procent rocznie. Rząd - jeśli tylko zechce -
może podwyższać pensje i emerytury. Takiego reżimu nie można z dnia na dzień
obalić. Dla ludzi to będzie kompletnie niezrozumiałe. Dlatego opozycja powinna
się nastawić na długoletnią walkę. Realny termin zwycięskiego zakończenia tej
batalii to rok 2020.
Dlaczego akurat ta data?
Chodzi o pewną prawidłowość rosyjskich dziejów najnowszych. Chruszczow
obiecywał, że w roku 1980 zostanie ostatecznie zbudowany komunizm. Później
Gorbaczow obiecywał, iż w roku 2000 każda rosyjska rodzina będzie mia ła
własne mieszkanie. Wreszcie Putin obiecuje, że w roku 2020 klasę średnią
stanowić będzie 70 procent społeczeństwa, średnia wysokość zarobków sięgnie
2,7 tysiąca dolarów miesięcznie, a średnia długość życia wyniesie 75 lat.
Obietnice te cechują się tym, iż one nigdy nie zostały spełnione, a ich
autorzy przepadali w niebycie historii. Chruszczow i Gorbaczow przepadli i ten
sam los czeka Putina. Jednak oczekiwanie, że to nastąpi za rok czy dwa byłoby
rzeczywiście zbyt optymistyczne. Musimy być realistami.
Wbrew wielu opiniom uważa pan iż Rosja jest organicznie częścią Europy, więc
jej naturalnym przeznaczeniem pozostaje zachodnia demokracja liberalna. Ale
dotychczasowe rewolucje liberalno-demokratyczne ponosiły w Rosji klęskę. Tak
było z powstaniem dekabrystów czy rewolucją lutową. Przemiany lat 90. nie
zyskały aprobaty społecznej. Może jednak Rosja powinna podążać swoją własną
odmienną od Europy drogą?
Ale to właśnie owe liberalne fale okazały się gwarantem postępu w kraju.
Putin, na przykład, chwali się, że wszystko idzie świetnie. Ale może tak
twierdzić tylko dlatego, iż Jelcyn przeprowadził reformy liberalne. To za jego
prezydentury pojawiły się rynek, własność prywatna, miliony ludzi biorących
sprawy w swoje ręce itd. Ekipa Putina poszła natomiast ścieżką autorytaryzmu,
która gwarantuje cywilizacyjną degradację. Można to porównać z sytuacją na
przykład w Arabii Saudyjskiej. Jest tam niewielka liczba bardzo bogatych
ludzi, którzy mają wszystko - od samolotów po will