Dodaj do ulubionych

Rosja w kryzysie

24.11.08, 12:18
wyborcza.pl/1,76498,5976199,Rosja_jak_kipiacy_czajnik.html
Rosja jak kipiący czajnik
Lilia Szewcowa*2008-11-22, ostatnia aktualizacja 2008-11-21 17:31

Chodzimy bez spodni, tylko boimy się do tego przyznać - o skutkach
światowego kryzysu dla Rosji mówi znana moskiewska politolog

Lilia Szewcowa: Kryzys był całkowitą niespodzianką zarówno dla
rosyjskiej elity, jak i dla polityków. Tandem Miedwiediew i Putin
nie był przygotowany, że Rosję dotknie amerykański, a potem globalny
kryzys. Jeszcze w sierpniu czy we wrześniu obaj twardo powtarzali,
że Rosji to nie dotyczy.

Słowa "kryzys" w odniesieniu do Rosji nie używano i nadal nie używa
się go w oficjalnej retoryce, także w mediach kontrolowanych przez
Kreml. Ale liczby pokazują, że kryzys jest, i to głęboki. Nasz rynek
giełdowy zawalił się od sierpnia o 70 proc. To prawie katastrofa.
System bankowy nie daje sobie rady. Państwo przeznaczyło już 50 mld
dol. na ratowanie niektórych banków i wzmocnienie kursu rubla.

Jeszcze w sierpniu mówiono, że Rosja ma tak wielkie rezerwy, że z
łatwością poradzi sobie z kryzysem.

- Rezerwy walutowo-kruszcowe Rosji wynosiły latem 600 mld dol. Ale
dziś jest to już 420 mld na skutek wahań kursów. Nikt nie podejmuje
się robić odpowiedzialnych prognoz, co dalej. Weźmy wielkie firmy,
np. giganta naftowego Łukoil. Wszystkie ich prognozy zakładały, że
cena ropy utrzyma się na poziomie 150 dol. za baryłkę. Na podstawie
tej wielkości planowano inwestycje, zaciągano kredyty. Niedawno ropa
spadła poniżej 70 dol. i pewnie będzie utrzymywać się na tym
poziomie z możliwymi wahaniami. To znaczy, że cały budżet Łukoilu
należy zmniejszyć o połowę. W podobnej sytuacji są inne firmy.
Czy obecny kryzys można porównać do kryzysu z 1998 r., który
wstrząsnął Rosją i doprowadził do ogromnego spadku wartości rubla?

- Na razie państwo utrzymuje kurs rubla na w miarę stałym poziomie,
ale to nie może trwać w nieskończoność. Być może kiedyś trzeba
będzie ogłosić dewaluację jak w 1998 r. A to może mieć niezwykle
groźne konsekwencje społeczne. Żadne społeczeństwo nie lubi, gdy
jego oszczędności i pensje z dnia na dzień tracą na wartości.

Ale przecież rosyjscy przywódcy z taką dumą mówili o rezerwach,
które Rosja zgromadziła w ostatnich latach.

- Rezerwy nie są już świętą krową. Państwo używa ich, żeby ratować
sytuację. Odbywa się to zresztą całkowicie nieprzejrzyście. Pomoc
dostają przede wszystkim banki i firmy związane z władzą. Nie chroni
to jednak gigantów przed spadkiem wartości. Kapitalizacja Gazpromu
spadła ostatnio ze 120 do 80 mld dol. Kilka miesięcy temu wynosiła
ponad 300 mld. Prezes Gazpromu jeszcze niedawno chwalił się, że
będzie to pierwsza firma świata, której kapitalizacja przekroczy
bilion dol.

Państwo wydaje pieniądze nie po to, żeby ratować gospodarkę, ale
bliskich sobie oligarchów. Nasza gospodarka opiera się dziś na
faworytyzmie i paternalizmie. Biznes jest niezadowolony, że pomoc od
państwa dostał magnat metalurgiczny Oleg Deripaska, a inni nie. Gdy
ludzie to wreszcie zrozumieją, to wybuch może być potężny.

A może wszystko rozejdzie się po kościach?

- Z kryzysem finansowym Rosja mogłaby sobie poradzić. Bo system
finansowy nie ogarnia całej naszej gospodarki. Konta w bankach ma
zaledwie 30 proc. ludzi. Na razie najbardziej cierpi więc wielki
biznes, czyli oligarchowie. Ktoś policzył, że dotąd stracili oni 230
mld dol., ale nie wiem, na jakiej zasadzie opiera się to wyliczenie.

Jednak kryzys finansowy powoli przechodzi w Rosji w kryzys
gospodarczy. Negatywne skutki zaczynają dotykać małego i średniego
biznesu. A w końcu poczują je także przeciętni ludzie.

W jaki sposób?

- Cały nasz handel opiera się na kredycie. Od czasu rozpoczęcia
kryzysu hurtownie nie mogą wziąć w bankach kredytów albo są one dla
nich zbyt drogie. Podobnie detaliści. Grozi więc nam wzrost cen albo
poważne utrudnienia w zaopatrzeniu. Może po prostu zabraknąć
pieniędzy w obrocie. Już teraz inflacja jest wysoka, ale może być
jeszcze wyższa. Ceny tzw. koszyka produktów spożywczych wzrosły
jesienią o 38 proc. Inflacja wynosi na razie 12 proc. Ale wzrost cen
produktów spożywczych uderzy przede wszystkim w najbiedniejszych.

Kolejny problem to import. Więcej przywozimy zagranicznych towarów
do Rosji, niż sami eksportujemy. W Moskwie towary z importu stanowią
70 proc. sprzedawanych dóbr. Jeśli chodzi o lekarstwa, to import
wynosi 80 proc. Ceny będą rosły, mogą się pojawić problemy w
sprowadzaniu lekarstw. Całe grupy społeczne mogą zostać postawione w
bardzo trudnej sytuacji. Generalnie sytuacja jest taka, że chodzimy
bez spodni, tylko boimy się do tego przyznać.

A jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że od czasu upadku ZSRR
Rosja nigdy nie była tak potężna.

- Powiem o jeszcze jednej rzeczy. Długi naszych największych firm -
Gazpromu, Łukoilu, Rosniefti - wobec zachodnich banków przekraczają
dziś 500 mld dol. W większości to kredyty udzielone pod akcje, które
tracą na wartości. Trzeba więc refinansować te kredyty. Państwo
pomaga, żeby terminowo spłacać odsetki. Ale długi rosyjskich firm są
większe niż nasze rezerwy walutowo-kruszczowe. Jeżeli ceny ropy będą
nadal spadać, to grozi nam katastrofa. Już zimą, wiosną kryzys
finansowy może przekształcić się w kryzys całej gospodarki, a kilka
miesięcy później możemy zacząć odczuwać pierwsze skutki społeczne.

Jak rosyjskie władze zamierzają reagować na te zagrożenia?

- Niestety, nie rozumieją, że kryzys to dobra okazja, by
przeprowadzić niezbędne reformy. Prezydent Miedwiediew ogłosił w
orędziu 5 listopada, że żadnych reform nie będzie. Nie rozumie, że
system, w którym nie ma miejsca na krytykę, w którym wykluczono
rywalizację i konkurencję, nie poradzi sobie z kryzysem. Władza
pozbawiła się bezpieczników sprawiających, że protest społeczny
przebiega w bezpiecznych, cywilizowanych granicach. Jej jedyny
pomysł na kanalizowanie niezadowolenia to retoryka antyzachodnia,
zwłaszcza antyamerykańska.
--
Źródło: Gazeta Wyborcza
Obserwuj wątek
    • eliot Re: Rosja w kryzysie (2) 24.11.08, 12:23
      Rosja jak kipiący czajnik
      Lilia Szewcowa*2008-11-22, ostatnia aktualizacja 2008-11-21 17:31

      Czy elity rosyjskie rozumieją, że reformy są potrzebne? Czy ludzie
      tak myślący są w stanie wyrazić swój głos? I czy jest szansa, że
      zostaną usłyszani przez władze?

      - Z powagi sytuacji zdają sobie sprawę nawet eksperci wspierający
      system, czyli tzw. umiarkowani pragmatycy. Są świadomi, że
      proponowane przez rząd kosmetyczne zmiany nie rozwiążą problemu.

      Pokazują to wstrząsające wyniki dwóch sondaży, w których pracowników
      sztabu generalnego, dowództwa milicji, prokuratury generalnej,
      urzędników ministerstw i departamentów pytano, czy są zadowoleni z
      funkcjonowania systemu i zachowania liderów. Aż 45 proc.
      stwierdziło, że nie! I - co najważniejsze - powiedzieli, że Rosja
      nie powinna dalej iść drogą wzmocnienia państwa czy budowy imperium.
      Czyli powinna zbliżać się do Zachodu, a nie oddalać się.

      Problem w tym, że elity nie są jeszcze gotowe do walki o zmiany.
      Kryzys nie jest jeszcze dla nich śmiertelny. Na razie jakoś sobie
      dają radę.

      Co Rosja powinna zrobić, by uniknąć pogłębienia kryzysu?

      - Jeśli ceny ropy będą nadal spadać i kryzys ogarnie całą
      gospodarkę, to stanie się jasne, że wcale nie jest winien Zachód,
      jak to się wmawia ludziom, tylko nasz system. Tylko że wtedy będzie
      już za późno. Publiczna debata ze społeczeństwem powinna się zacząć
      już teraz. Kanały społecznej komunikacji, zatkane przez ekipę na
      Kremlu, powinny być udrożnione. W telewizji powinni pojawiać się
      ludzie o różnych punktach widzenia. A władza powinna podejmować
      decyzje po publicznej dyskusji. Dzięki temu nastąpiłaby wreszcie
      konsolidacja sił demokratycznych i społeczeństwo zdolne byłoby do
      stawienia czoła kryzysowi. W sondażach proliberalne sympatie
      deklaruje 30 proc. Rosjan. Problem w tym, że nie reprezentuje ich
      żadna siła, partia, żaden ruch. Publiczna dyskusja powinna pomóc, by
      taka siła powstała.

      Kolejna sprawa to wprowadzenie większej konkurencji do polityki i
      biznesu oraz otwarcie na inwestycje zagraniczne. W warunkach
      większej konkurencyjności mały, średni i wielki biznes znajdą w
      sobie więcej energii, by stawić czoła kryzysowi.

      Obawiam się jednak, że zmiany, o których mówię, staną się możliwe
      dopiero wtedy, gdy rozbijemy się o ścianę kryzysu.
      Prokremlowscy eksperci często straszą, że lepszy jest Putin i
      Miedwiediew niż rosyjski nacjonalizm czy populizm w rodzaju
      Żyrinowskiego.

      - Zawsze gdy zdejmuje się pokrywkę z kipiącego czajnika, to na
      wierzchu widać różne szumowiny. Pewnie tak samo będzie w Rosji.
      Część Rosjan rzeczywiście szuka ratunku w radykalnym nacjonalizmie.
      Być może wejdzie on także do polityki, a ludzie siedzący obecnie na
      Kremlu w porównaniu z nim okażą się aniołami. Na tym właśnie polega
      nasz dramat. Jeśli zliberalizujemy system, może dojść do ekscesów
      pseudopatriotów. Ale im bardziej trzymamy społeczeństwo w okowach
      autorytaryzmu, tym bardziej wybuch ten będzie silniejszy i trwalszy.

      Czy Zachód może pomóc Rosji? Co powinniśmy robić, żeby Rosja znowu
      wróciła na drogę rozwoju z lat 90. czy pierestrojki?

      - Na Zachodzie istnieją dwa podejścia wobec Rosji i b. ZSRR, łącznie
      z Ukrainą i Gruzją. Pierwsze zakłada, by odgrodzić się od nas murem,
      zbudować nowy kordon sanitarny. I niech się tam gotuje. Drugie
      podejście to cyniczna Realpolitik. Oba podejścia są błędne.
      Realpolitik prowadzono wobec Rosji przez ostatnie osiem lat i nic to
      nie dało.

      Jako rosyjski liberał i demokratka liczę, że Zachód przynajmniej
      zerwie z dotychczasową polityką ustępstw wobec Kremla. Powinien z
      jednej strony zakładać zaangażowanie, rozmowy, dialog. Z drugiej
      jednak Zachód musi zdecydowanie przypominać rosyjskim liderom o
      zobowiązaniach wynikających z członkostwa w Radzie Europy, G8 itd. I
      wykorzystać to, że spora część rosyjskiej elity biznesowej i
      politycznej ma konta, nieruchomości, biznesy na Zachodzie.

      I już zupełnie ostatnia rzecz to stabilne i rozwijające się
      otoczenie Rosji, czyli Ukraina, Białoruś, Gruzja, Mołdawia. Może ono
      mieć bardzo pozytywny wpływ na Rosję. Ale stabilności i dobrobytu w
      tych krajach nie uda się zbudować bez udziału Zachodu. Dlatego każde
      zaangażowanie Zachodu u naszych najbliższych sąsiadów będzie mieć
      pozytywny wpływ na Rosję, choć oczywiście Kreml rozumie to zupełnie
      inaczej.

      Duma w błyskawicznym tempie zatwierdziła propozycję prezydenta
      Miedwiediewa, by wydłużyć kadencję prezydenta do sześciu lat, a
      parlamentu do pięciu. Czy rzeczywiście chodzi o szybki powrót na
      Kreml dla Władimira Putina?

      - Im gorsza będzie sytuacja gospodarcza, tym więcej będzie takich
      prób, by utrzymać się jak najdłużej u władzy. Po raz pierwszy
      zmieniono w tym celu konstytucję. Nie ma znaczenia, czy przedłużenie
      kadencji zrobiono z myślą o Putinie, czy Miedwiediewie. Być może w
      nadzwyczajnej sytuacji czekają nas przedterminowe wybory i powrót
      Putina, choć na razie mówi się, że zmiany mają wejść w życie dopiero
      po roku 2012. W gruncie rzeczy nie ma znaczenia, kto będzie kiedyś
      ważniejszy - Miedwiediew czy Putin. Może się zresztą znajdzie inny
      Pupkin, Tubkin, nieważne. Chodzi o stworzenie takiego systemu, który
      zapewni władzę ludziom z jednej korporacji.

      Czy widzi pani choćby potencjalną alternatywę dla ludzi rządzących
      obecnie Rosją?

      - Są dwa główne sposoby rozwoju historii. Zmianę mogą przynieść
      przywódcy - na miarę de Gaulle'a, Gorbaczowa, de Klerka. Ale też
      sama historia może stworzyć liderów. Gdy znacznie się jakiś ruch,
      pojawią się ludzie mogący stanąć na czele. Barack Obama w krótkim
      czasie stał się liderem dzięki telewizji i internetowi, choć
      niedawno był przecież drugorzędnym politykiem. Mam nadzieję, że
      Rosja doczeka się swojego Obamy, który zaproponuje zmianę na naszą
      miarę.

      Czyli kluczem jest wolność słowa i niezależne media.

      - Wolność słowa jest absolutnie kluczowa. Nie wiem kiedy, ale wciąż
      nie tracę wiary w Rosję. Kryzys gospodarczy może przyspieszyć ten
      proces.

      Rozmawiał Marcin Wojciechowski

      *Lilia Szewcowa jest ekspertką moskiewskiego Centrum Carnegie. Od
      lat zajmuje się przede wszystkim badaniem rosyjskich instytucji
      politycznych. Jest autorką znanej książki „Rosja Putina” (Putin's
      Russia). Otwarcie deklaruje swoje liberalne i prodemokratyczne
      poglądy. Wykłada na uczelniach w Rosji i USA.

      Źródło: Gazeta Wyborcza
      • ignorant11 Po rosji juz:)) 07.12.08, 20:52
        Sława!

        A w kazdym razie po mrzonkach imperialnych text tak fantastyczny,
        ale zacytuje jeden szczególnie interesujqaacy fragment:

        A jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że od czasu upadku ZSRR
        Rosja nigdy nie była tak potężna.

        - Powiem o jeszcze jednej rzeczy. Długi naszych największych firm -
        Gazpromu, Łukoilu, Rosniefti - wobec zachodnich banków przekraczają
        dziś 500 mld dol. W większości to kredyty udzielone pod akcje, które
        tracą na wartości. Trzeba więc refinansować te kredyty. Państwo
        pomaga, żeby terminowo spłacać odsetki. Ale długi rosyjskich firm są
        większe niż nasze rezerwy walutowo-kruszczowe. Jeżeli ceny ropy będą
        nadal spadać, to grozi nam katastrofa. Już zimą, wiosną kryzys
        finansowy może przekształcić się w kryzys całej gospodarki, a kilka
        miesięcy później możemy zacząć odczuwać pierwsze skutki społeczne.

        +++A do tego rosnace niezadowolenie w nawet na najwyzszych szczytach
        rezymu.
        smile)

        Nie putinizm dłuugo sie nie utrzyma.

        Zreszta nawet z ropa po 150$ Rosji nie stac było na konfrontacje z
        Zachodem, a jedynie na pyskówki.., teraz nie stac jej juz nawet na
        pyskówki.
        smile)




        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • eliot Re: Po rosji juz:)) 08.12.08, 11:58
          ignorant11 napisał:

          > Sława!
          >
          > A w kazdym razie po mrzonkach imperialnych text tak fantastyczny,
          > ale zacytuje jeden szczególnie interesujqaacy fragment:
          >
          > A jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że od czasu upadku
          ZSRR
          > Rosja nigdy nie była tak potężna.
          >
          > - Powiem o jeszcze jednej rzeczy. Długi naszych największych firm -

          > Gazpromu, Łukoilu, Rosniefti - wobec zachodnich banków
          przekraczają
          > dziś 500 mld dol. W większości to kredyty udzielone pod akcje,
          które
          > tracą na wartości. Trzeba więc refinansować te kredyty. Państwo
          > pomaga, żeby terminowo spłacać odsetki. Ale długi rosyjskich firm

          > większe niż nasze rezerwy walutowo-kruszczowe. Jeżeli ceny ropy
          będą
          > nadal spadać, to grozi nam katastrofa. Już zimą, wiosną kryzys
          > finansowy może przekształcić się w kryzys całej gospodarki, a
          kilka
          > miesięcy później możemy zacząć odczuwać pierwsze skutki społeczne.
          >
          > +++A do tego rosnace niezadowolenie w nawet na najwyzszych
          szczytach
          > rezymu.
          > smile)
          >
          > Nie putinizm dłuugo sie nie utrzyma.
          >
          > Zreszta nawet z ropa po 150$ Rosji nie stac było na konfrontacje z
          > Zachodem, a jedynie na pyskówki.., teraz nie stac jej juz nawet na
          > pyskówki.
          > smile)
          >
          A tu ropa niebezpiecznie blisko granicy 40 $...
          i Gazprom wstrzymuje różne inwestycje i planuje ograniczenie
          wydobycia...
          wink))
          • ignorant11 Re: Po rosji juz:)) 08.12.08, 17:11
            eliot napisał:


            > A tu ropa niebezpiecznie blisko granicy 40 $...
            > i Gazprom wstrzymuje różne inwestycje i planuje ograniczenie
            > wydobycia...
            > wink))
            >


            Sława!

            Brent przebiła te granice. A to własnie sami Rosjanie prognozowali
            trudnosci juz przy 70$ za duzo tansza urals...
            smile)

            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
            • eliot Re: Po rosji juz:)) 09.12.08, 15:00
              ignorant11 napisał:

              > Sława!
              >
              > Brent przebiła te granice. A to własnie sami Rosjanie prognozowali
              > trudnosci juz przy 70$ za duzo tansza urals...
              > smile)
              Ropa spada do 40 $, Chiny odmówiły Rosji (formalnie chyba Gazpromowi)
              25 mld $, obiecanej wcześniej pożyczki, Gazprom stracił ponad 2/3
              swojej wartości i ma trudności ze sprzedażą... w efekcie usiłuje
              wymusić na nas kupno dodatkowo 2,5 mld metrów sześciennych gazu
              rocznie...
              Do czego to doszło...smile)))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka