mysia25
28.01.04, 18:33
dylemat moj dotyczy - pracy, dziecka i - poniekad - faceta.
z moim M znamy sie juz 2 latka, planujemy wspolne zycie, mielismy wynajac
mieszkanie i zamieszkac razem, ale nieoczekiwanie on stacil prace, ja
zarabiam niezbyt wiele, to wyklucza zycie z mojej tylko pensji. tymczasem w
firmie gdzie ja pracuje szykuje sie redukcja etatow. zaniepokoilo mnie to
bardzo, bo moze tak byc, ze za chwile okaze sie ze i on i ja pracy nie mamy i
wtedy nasze plany o wspolnym zyciu odsuna sie na nie wiadomo kiedy. nawet nie
umiem wyrazic jak bardzo mnie to doluje :(( owszem, moge poszukac nowej
pracy, niewykluczone, ze znalazłabym nawet lepsza niz obecna, ale tu plusem
jest to, ze mam umowe na czas nieokreslony, a wiadomo jak jest w nowej pracy -
okres probny, okreslony, albo tylko na zlecenie. szkoda troche mi rezygnowac
z tego co mam, bo byly takie plany, ze wezmiemy kredyt mieszkaniowy, a do
tego stala umowa jest niezbedna, w planach - choc dalekich - jest tez dziecko
i tu tez dobrze by bylo zalapac sie na macierzynski, wychowawczy itp.
przywileje dostepne tylko na etacie.
wpadlam na taki pomysl - moze niepowazny, ale dlatego o nim pisze byscie to
ocenily - czy bardzo glupim pomyslem byłoby gdybym teraz zaszla w ciążę???
plusem byloby to, ze w ciazy z pracy zwolnic mnie nie moga, potem jeszcze
macierzynski, czyli przez ponad rok dochod zapewniony. ale minusy sa tez
niemale - przeciez nie mamy gdzie mieszkac (kazde z nas mieszka u rodzicow),
on nie ma pracy - tak na zdrowy rozum jest to bardzo nieodpowiedzialne
podejscie, ale z drugiej strony taka sytuacja jak jest teraz moze sie
przeciez przez te 9 miesiecy zmienic - ja bede dostawala wynagrodzenie z
dotychczasowej firmy, on - mam nadzieje - przez tyle czasu chyba w koncu te
prace znajdzie, a wtedy z mieszkaniem tez cos wymyslimy...
dodam, ze bardzo pragne miec dziecko, nie jest to tylko taka czysta
kalkulacja, dojrzalam w pelni do tego, jestem tego na 100% pewna, ale tu
pojawia sie problem... moj facet twierdzi, ze czas jest nieodpowiedni, bo
własnie brak pracy, brak mieszkania... ja sie z tym zgadzam, ale moze sie tez
okazac, ze za chwile rowniez ja bede bez pracy i nasze "dzieciowe plany"
trzeba bedzie juz na 100% odlozyc ;((
czy to moje kombinowanie jest naprawde bardzo nieodpowiedzialne??? co byscie
zrobily na moim miejscu? jak przekonac faceta, ze poradzimy sobie we trojke,
ze zajscie w ciaze teraz , a nie za pol roku na przyklad - bo przeciez tak
tez moze sie nieplanowo zdarzyc - pozwoli mi zachowac prace, ze do czasu gdy
dziecko sie urodzi on tez juz bedzie pracowal i ze ogolnie wszystko sie ulozy?
sorki, ze tak chaotycznie, ale dzis rano dowiedzialam sie co moje szefostwo
kombinuje i teraz mam nerwowke straszna. On bedzie zu mnie za jakies 2
godzinki, przed nami decydujaca rozmowa - jakich argumentow uzyc? poradzcie!
a moze ja glupia jestem, ze w ogole tak mysle - jesli tak, to badzcie szczere!