Dodaj do ulubionych

Mąż i jego koleżanka

11.01.10, 08:57
Mam pewien problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Może to ze mną jest
coś nie tak a może mój mąż jest egoistą... Wystarczy jeden telefon koleżanki X
a ten zawsze jest gotowy umówić się z nią na spotkanie. Spotkanie beze mnie
oczywiście bo koleżanka mnie dobrze nie zna i raczej nie potrzebuje mojej
przyjaźni. Z X znają się od lat (dłużej niż ze mną). Ta kobieta działa mi na
nerwy a prośby, ze by mąż się z nią nie spotykał nie docierają do niego.
Przeciwnie oskarża mnie o zazdrość i mówi, ze nie zerwie tej znajomości dla
mojego widzi misie. Pani X jest zaręczona, ale nie zamierza wychodzić za mąż
(nie jest gotowa... jak twierdzi).
Proszę poradźcie mi coś.
Obserwuj wątek
    • agnisia77 Re: Mąż i jego koleżanka 11.01.10, 10:27
      ...o kochana a ja bym mojemu nie pozwoliła:))) Może wychodzę na heterę, ale ja
      już tak mam jak mój to mój:) Kiedyś jeszcze przed ślubem tak odpaliłam jego
      koleżance której ja nie znałam a ona rzuciła mu się na szyję żę im szczęki
      opadały:)) jak chce się z nią spotykać to niech ją przyprowadzi do domu. Moim
      zdaniem powinien przedstawić jej swoja żonę...
    • evrin Re: Mąż i jego koleżanka 11.01.10, 12:38
      w moim malzenstwie taka sytuacja jest nie do pomyslenia i nie wazne czy to facet czy kobieta. Ani ja ani maz nie mamy w zwyczaju leciec na byle zawolanie znajomych. Poza tym nie wyobrazam sobie nie znac znajomych meza(nawet ze znajomymi z pracy spotykamy sie razem bo tamci tez maja rodziny/ sa w zwiazkach).
      Moim zdaniem ta znajomosc smierdzi i tyle, bo reakcja Twego meza na Twoje obawy jest taka, no dziwna!
    • ktoregos_dnia Re: Mąż i jego koleżanka 11.01.10, 12:54
      Kiedyś miałam podobną sytuację, ale to ja miałam przyjaciela do
      którego leciałam na każdy telefon. Młoda byłam i głupia, szkoda
      gadać... Mój obecnie już narzeczony, zagrał bardzo niby prostacko,
      ale nawiązał kontakt ze swoją przyjaciółka i zaczął traktować mnie
      tak jak ja Jego. Zadziałało na mnie bardzo szybko jak kubeł zimnej
      wody. Oczywiście nie polecam takiego rozwiązania, bo jest dosyć
      ryzykowne no i każdy moze zareagować inaczej, ale jest to jedna z
      opcji.
      • heniahenkowska Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 12:33
        O to to to. Właśnie to miałam napisać autorce wątku.
        Prosi "poradźcie,co mam zrobić". Otóż znaleźć sobie takiego samego
        kolege/przyjaciela, a najlepiej odświeżyć jakąś szkolną przyjaźń,
        żeby nie było, żeś specjalnie jakiego wyrwała. Za każdym razem,jak
        mąż poleci do przyjaciółki Ty leć do przyjaciela :-)))) Może
        najzwyczajniej powinien poczuć z tej drugiej strony,jak to jest.
        Faceci to prosty gatunek, nie czytają między wierszami i trzeba im
        wprost wyłożyć, jak chłop krowie na rowie.
        A ta przyjaciółka...może to rzeczywiście niegroźna zażyłość (pod
        warunkiem,że brzydka he he he) ze szkolnej ławy, z którą można
        przysłowiowe konie kraść, świetnie się gada i piwo pije.Ale
        postępująć w ten sposób mąż rani Twoje uczucia,a chyba nie powinien.
        No i...jest inne ryzyko...taka niegroźna zażyłość może stać się
        groźna w pierwszym lepszym małżeńskim kryzysie...
      • ktoregos_dnia Re: Mąż i jego koleżanka 11.01.10, 13:32
        Nie chodzi o to, że ma się nie spotykać, ale mógłby to robić w
        normalny sposób, czyli nie lecieć jak nastolatek po każdym
        telefonie, nie zważając, ze żonie się to nie podoba. Wygląda to tak,
        jakby przyjaciółka była ważniejsza i to może, według mnie,
        zaniepokoić. Po drugie, sprawę podejrzewam załatwiło by bardzo
        proste rozwiązanie. Mianowicie poznanie dobrze żony z przyjaciółka,
        zapraszanie jej do domu, żeby żona nie miała wrażenia, ze coś się
        dzieje za jej plecami i jest w tym jakaś tajemnica. W zasadzie to
        nie jest nic wyjątkowego i jest tak we wszystkich zdrowych
        małżeństwach jakie znam.
          • ktoregos_dnia Re: Mąż i jego koleżanka 11.01.10, 21:38
            Przy mnie nie, ale przy żonie owszem. Poza tym nie przesadzajmy, że cały czas
            siedzą i wspominają, coś ich musi łączyć teraz, jakieś tematy, sprawy itp i
            dziwne jest to, że nie mogą o tym porozmawiać w trójkę czy w czwórkę, razem z
            narzeczonym przyjaciółki. Taki układ byłby normalny i nikt by się nie czepiał. A
            mąż na pewno zdaje sobie z tego sprawę, bo zakładam, że ostatnim głupkiem nie
            jest, a skoro jest taki bez zastrzeżeń, mógłby w ten sposób postępować chociażby
            dla spokojnego snu żony, bo przecież ją kocha i nie chce żeby się martwiła o to,
            o co nie musi.
            • mala220 Re: Mąż i jego koleżanka 11.01.10, 22:36
              uwazam ze nie powinien leciec na kazdy telefon. jesli jest wobec Ciebie fair, to
              gdy X ma problem i chce sie spotkac, powinien zaprosic ja do domu, no kurcze,
              masz prawo czuc sie zazdrosna!
              Niech ja zaprosi gdy wszyscy macie super humory, na pewno znajdzie sie mnostwo
              wspolnych tematow. Dobrze byloby zebys ja blizej poznala. jesli maz nie zechce-
              cos tu nie gra.
            • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 21:19
              Jakbym to ja miała przyjaciela ileś tam lat, powiedzmy 10 lat, który w trakcie się ożenił i jest od 2 lat z tą kobietą, to nic by mi nie dało to, że próbuje się mnie z nią w jakiś zażyły sposób związać. Jeśli miałabym jakieś problemy, to chciałbym pogadać właśnie z nim, a nie z nim i z jego żoną. Mam znajomych których znam też po 10 lat i mimo to do nich nie będę leciała opowiadać o problemach, bo tu chodzi o konkretną relację łączącą Cię z konkretną osobą. Z tym, że rozumiem, że dla żony jest to bardzo nieprzyjemne i jednak powinni o tym na spokojnie porozmawiać i dojść do jakiegoś porozumienia, które usatysfakcjonuje obie strony.
              • lucusia3 Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 00:31
                Przyjaźnie przyjaźniami, rodzina rodziną.
                Ja myślę, że "przyjaciółka" bardzo lubi Twojego męża a Ty jej przeszkadzasz. Może jak nie był żonaty, to jej był tylko kumplem, teraz,ja stawiam, że musi sobie udowodnić, że jest od Ciebie silniejsza.
                Ja bym nie startowała w tych zawodach - tak jak radzili Ci już inni, znajdź sobie ekipę (jak nie masz starych znajomych, to się zapisz na jakiś kurs, zaraz tam się zrobi grupka), najlepiej mieszaną, a najczęściej wspominaj jednego. Ale grupka bezpieczniejsza, nie będzie wyglądało, że odgrywasz się za "przyjaciółkę", ale , że się z mężem nudzisz. No i daj mu to odczuć. Jak będzie się musiał starać, by Tobie zapewnić rozrywkę, to nie będzie miał czasu dla przyjaciółki.
                I pamiętaj! NIGDY nie "więcej dobrego". To działa odwrotnie. Zaniedbuj go, zacznij bardziej dbać o siebie - nowy styl, mowa fryzura, może kolor " bo mówią Ci, że w tamtym wyglądasz mamuśkowato". Podkreślaj zachowaniem, że jesteś kobietą a nie Matką Polką.
          • freepalikot to jasne jak słońce 31.01.10, 00:11
            on tą swoją przyjaciółkę , zwyczajnie dupczy poza twoimi plecami, ma
            już dwie do dupcenia, jedną na telefon nie gotową i drugą z urzędu
            co już gotowa, proste... radzę pozbyć się takiego męża, nic z tego
            nie będzie dobrego dla ciebie
      • fajny-dom Re: Mąż i jego koleżanka 12.01.10, 16:05
        megi1973 napisała:

        > nie przesadzaj!!! facet ma rację-skoro zna ją dłużej niż ciebie to
        > dlaczego ma nagle nie spotykać się z nią???

        Chyba przesadzasz!!!Oczywiście ta znajomość może trwać ale na innych
        warunkach,powinien przedstawić ją żonie i spotykać się wspólnie.
    • madziaq Re: Mąż i jego koleżanka 12.01.10, 10:02
      A co to znaczy na każdy telefon? Jak często się zdarzają takie sytuacje? Bo to
      właściwie od tego wszystko zależy. Jestem w stanie zrozumieć, że mąż nie chce
      zerwać znajomości z koleżanką, którą zna wiele lat i nic poza przyjaźnią ich nie
      łączy, tylko dlatego, że Ty masz napady zazdrości. Rozumiem tez, że skoro wy (ty
      i koleżanka) prawie się nie znacie i chyba nie chcecie poznać bliżej to
      spotykają się bez Ciebie. Jakbyś się czułą robiąc za przyzwoitkę? Spróbuj
      postawić się w sytuacji Twojego męża - on każe Ci przestać spotykać się z
      przyjacielem z piaskownicy, bo taką ma fanaberię, że gośc mu się nie podoba i
      jest o niego zazdrosny. Chyba byś nie chciała czegoś takiego?

      Z drugiej strony jeśli nagminnie zdarza się, że on zostawia cię w domu i idzie
      spotykać się z nią to rzeczywiście masz prawo być zaniepokojona.
    • black-mama Re: Mąż i jego koleżanka 12.01.10, 13:32
      Mój mąż też ma taka przyjaciółkę z którą zna się dłużej niz ze mną,
      ale wiem, że nic ich nigdy nie łaczyło, ona jest rozwódka z masa
      problemów na głowie. Z tym, że mój mąż od razu mnie z nią zapoznał i
      spotykamy się teraz wspólnie (przewaznie zapraszamy ja do siebie do
      domu). Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji jak u autorki wątku,
      zachowanie jej meża jest bardzo nie fair..
    • aniula155 Re: Mąż i jego koleżanka 14.01.10, 18:27
      Problem masz Ty. Jak widać ani Panna X ani Twój Mąż nie widzą problmu. Proponuję porozmawiać z Panną X że uważasz ją za zagrożenie, że boisz się, że odbije Ci Męża (bo o to Ci przeceż chodzi). Przedstaw Jej swoje obawy i zapytaj, jakie jest Jej stanowisko w tej sprawie i jakby Ona zareagowała będąc na Twoim miejscu. Może okaże się człowiekiem i dojdziecie do porozumienia. Ta rozmowa powinna także podbudować wątłe (jak wiadać) Twoje zaufanie do Męża.
      • izabelka0207 Re: Mąż i jego koleżanka 14.01.10, 19:16
        Następnym razem jak poleci na spotkanie z nią, też sobie gdzieś idź, (chociaż by
        z koleżanką na kawę), ale tak, że jak wróci do domu ciebie jeszcze nie będzie.
        Wtedy on poczuje się zaniepokojony, że nie czekałaś na niego :).
        Byłam w podobnej sytuacji... Na początku byłam zazdrosna jak cholera, ale mój
        wtedy jeszcze chłopak powiedział, że nie zerwie kontaktów ze swoją przyjaciółką.
        Zadziałało to, że przestałam pokazywać moją zazdrość i bez emocji pozwalać na
        spotkania. On zobaczył, że mnie to nie rusza i wychodzi teraz już tylko
        sporadycznie.
        No ale kazda sytuacja jest inna... Jadnak myślę, że przydało by mu się jak byś
        to ty dała mu powody do zazdrości...
        • agusia3107 Re: Mąż i jego koleżanka 14.01.10, 19:47
          Moj maz, wtedy jeszcze chlopak, tez mial taka kolezanke Ewe. Do dzis jak slysze
          jej imie, to dostaje dreszczy. Wiem, ze pisywali do siebie sms-y, ona czesto
          potrzebowala jego pomocy przy komputerze, a nweet potrafila zadzwonic, zapytac
          "czy mozesz teraz rozmawiac" (taka wersje przedstawial mi maz) i odkladala tel.
          Z przymrozeniem oka na to wszystko patrzylam, ale do czasu. W koncu ta kobieta
          zaczynala mnie draznic, sczegolnie po tym jak moj maz nie mowil nic o spotkaniu
          z nia. Tlimaczyl sie, ze niby nie chcial mnie denerwowac itp. Ktoregos razu
          miarka sie przebrala. Jest wieczor, my jemy wlasnie kolacje i nagle tel.
          Przeczucie mi mowilo, ze to ta kobieta. Moj wtedy chlopak odpowiadal na jej
          pytania zdawkowo -"nie ma mnie w miescie, nie dam rady itp." Po rozmowie
          zapytalam go czy to Ewa, maz stwierdzil, ze dzwonila poniewaz zaciely jej sie
          drzwi wejsciowe i nie mogla wejsc do domu" rozbawilo mnie to niesamowicie,
          poniewaz kobieta mieszka na 2 koncu miasta i dzwoni akurat do mojego chlopaka,
          jakby sasiadow w bloku brakowalo. Do dzis maz twierdzi, ze tak akorat bylo, ale
          ja uwazam, ze ona miala inne zamiary. Nie twierdze, ze maz mnie zdradzal lub
          mial jakies zamiary. Ale uwazam, ze ta kobieta to podstepne babsko, ktore z byle
          pretekstu probowala go sciagnac do siebie. Ja sprawe postawilam jasno, albo przy
          nastepnym zaproszeniu jedziemy razem i mi ja przedstawi albo ja sama to zalatwie
          po swojemu. Albo niech sie sam zdecyduje czego chce? Maz wiedzial do czego
          jestem zdolna i ze nie rzucam slow na wiatr. Z czasem sprawa ucichla, a pozniej
          zmiana nr tel zalatwila sprawe do konca. Teraz ona nie dzwoni, a ja mam spokojna
          glowe.
          Zaraz ktoras z was napisze, ze jesli sie ufa to nie ma podejrzen i ufa sie bez
          granicznie. Tak to prawda, mezowi ufam, ale kobieta nie. Sa zdolne naprawde do
          wielu rzeczy aby dotrzec do celu.
    • plchris Re: Mąż i jego koleżanka 25.01.10, 15:56
      Moim zdaniem, wszystko zalezy od kontekstu. Jeśli jest to koleżanka,
      z którą wiążą twojego męża jakieś sprawy zawodowe, np. pracują, bądź
      pracowali razem albo są kolegami po fachu, to nie powinno się
      zabraniać takich spotkań. W dzisiejszych czasach nigdy nie wiadomo,
      kiedy jakaś znajomość może się w zyciu przydać. Jeśli, natomiast,
      twój facet spotyka sie z koleżanką na pogaduchy i dla rozrywki, to
      oczywiście taka znajomość powinna być pod kontrolą, czyli powinni
      spotykać się, generalnie, w Twojej obecności (np. u was w domu). Nie
      oznacza to, że twój mąż nie ma nigdy prawa się z nią spotkać w
      cztery oczy (np. zjeść wspólnie lunch). Ważne jest też, czy twój mąż
      spotyka się z koleżanką kosztem czasu spędzanego z tobą (np. zamiast
      wyjścia z tobą na spacer czy do kina itp.), czy robi to w czasie,
      który i tak spędziłby bez ciebie. Sytuację trzeba monitorować, ale
      staraj się nie popadać w skrajności, bo twój mąż wskutek
      nieuzasadnionych pretensji może poczuć się osaczony w małżeństwie i
      może zacząć dochodzić do dużo głębszych konfliktów.
    • moniakociara Re: Mąż i jego koleżanka 26.01.10, 13:08
      Rozumiem Cie chociaż nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji. Dla mnie
      policzkiem byłoby, gdyby mąz inna kobiete nazywał przyjaciółka, leciał na każdy
      telefon. Bo jego przyjaciółka, koleżanka, kochanka to jestem ja, ja jestem od
      wysłuchania jego problemów, zmartwień, uczuć a nie jakas obca baba, która nie
      chce mnie poznać... Ja bym takie zachowanie szybko ukruciła, chociaz nie bede
      pewnie mieć okazji, bo mój mężczyzna uważa, ze nie ma przyjaźni damsko-męskiej,
      gdzie chociaż jedna ze stron po jakimś czasie nie bedzie chciała czegoś więcej,
      nawet samego seksu, jest też dla niego niepojete jak zajety facet może mieć inna
      przyjaciółkę niż żona/dziewczyna.
      W liceum miał jakieś koleżanki, które nawet nazywał przyjaciołkami, ja go
      poznałam 2 lata po zakończeniu przez niego liceum, kontakt utrzymywał przez
      jakiś czas, poznałam większosć jego znajomych, ale okazało się, ze nie
      przypadłam im do gustu, bo oni chcieli go swatać z jakąs swoja koleżanka, a ja
      im wlazłam w parade. Teraz spotyka się z nimi raz na ruski rok, ostatni raz
      chyba z 2 lata temu był...
      Ja zreszta też nie mam przyjacilea, takiego 'prywatnego' :D
      • szakira11 Re: Mąż i jego koleżanka 26.01.10, 13:27
        kurcze myslałam że ja mam tylko takie problemy, nawet fajnie ze
        jestescie !!!!!ja mam tez problem z mezem ciagle mam wrażenie że
        wiele rzeczy przedemna ukrywa, głownie wlasnie kolezanki z pracy a
        raczej kolezanke .....był na imprezie, i za bardzo relacji mi nie
        zdał z tej imprezy, ciekawe co ukrywa????może mi ktos doradzi?
      • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 21:41
        No tak, ale tu wychodzisz z założenia, że człowiek może mieć tylko 1 przyjaciela. A przecież może być inaczej. Moim zdaniem chodzi tu raczej o to, że jeśli mąż potrafi swoją kobietę zapewnić o swoim uczuciu, tak, żeby nawet nie miała jakichkolwiek podejrzeń, co do jego uczciwości i miłości do niej, jeśli poświęca jej czas, jeśli oboje się w związku czują pewnie i są ze sobą szczęśliwi, to nie powinno mieć znaczenia, że oprócz tego mają jeszcze innych przyjaciół, czy znajomych.
    • freeaga88 Re: Mąż i jego koleżanka 27.01.10, 11:10
      Cześć, jesteś w dość ciężkiej sytuacji. Twój mąż powinien zachowywać się
      inaczej. Możesz jednak udowodnić mu co znaczy strach przed utratą drugiej osoby.
      Zacznij od poprawienia swojego wyglądu podaję link do strony, która pomoże Ci
      zadbać o swoje ciało: www.kosmetyki-porady.pl. Zrób sobie nowy makijaż(
      porady znajdziesz na tej stronie co podałam link) i powiedz mu, że wychodzisz z
      domu bo umówiłaś się z dawnym znajomym. Na takie spotkania umawiaj się często
      najlepiej wtedy jak on przychodzi do domu po spotkaniu z Panią X. Zobaczymy jak
      się poczuje. Jeżeli Cię kocha to wszystko się ułoży a jeżeli nie to nie przejmuj
      się wszystko jeszcze przed tobą. Powodzenia.
    • elza78 Re: Mąż i jego koleżanka 29.01.10, 13:36
      w ogole co za bzdury - przyjazn damsko meska bez seksualnych podtekstow nie
      istnieje!!!
      wez pana za kolnierz i przywolaj do porzadku, albo porozmawiaj sobie z adresatka
      jego zainteresowania, moje zdanie jest takie ze w tym ukladzie na bank ktores ma
      lozkowe zamiary tylko moze sie z tym kryje...
      • resident_troll Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 13:10
        elza78 napisała:

        > w ogole co za bzdury - przyjazn damsko meska bez seksualnych podtekstow nie
        > istnieje!!!

        To akurat trzecia z prawd ks. Tischnera.
        Wieloletnie osobiste doświadczenie potwierdza fałszywość stwierdzenia, jakie zacytowałem powyżej.

        > wez pana za kolnierz i przywolaj do porzadku, albo porozmawiaj sobie z adresatk
        > a
        > jego zainteresowania, moje zdanie jest takie ze w tym ukladzie na bank ktores m
        > a
        > lozkowe zamiary tylko moze sie z tym kryje...
        >

        A najlepiej kupić mu kaganiec i sprawić krótką smycz, żeby za daleko od nogi nie odchodził. Jeśli pracuje w firmie z załogą mieszaną - niech się zwolni i poszuka zawodu w 100% zmaskulinizowanego (o ile takowe w ogóle są). Każde wyjście z domu - tylko z dziewczyną/żoną lub teściową. Zło wszak czai się wszędzie.

        Jeśli gość jest typem pantoflarza, to pewnie da się go spacyfikować. Będzie stłamszony, ale autorka wątku będzie mogła z dumą ogłosić "mój ci on". Przynajmniej do czasu.
        Jeśli z kolei facet ma poczucie godności, to z czasem może się zacząć zastanawiać, czy aby na pewno dobrze zainwestował uczucie - związek z kobietą niepewną własnej wartości i pozbawioną poczucia pewności w relacji mężczyzną, która z czasem zapewne będzie coraz bardziej zazdrosna i zaborcza, nie ma wszak większego sensu. Żeby nie było,że mam jakieś kwasy do kobiet - tak samo to działa w drugą stronę.

        A co do meritum...
        I owszem, sytuacja nie powinna wyglądać tak, jak wygląda. Laski powinny się poznać, facet powinien respektować potrzeby partnerki, ale bez podporządkowywania się jej urojeniom. Przy odrobinie dobrej woli z obu stron powinien być możliwy akceptowalny kompromis.
        Natomiast sugerowane przez część Miłych Pań "spotkania grupowe", to kompletny nonsens. Jak to sobie wyobrażacie? Zaprzyjaźnione osoby poruszają tematy znane tylko im i tylko dla nich interesujące, zaś kontrolująca spotkanie partnerka faceta dyskretnie poziewując spogląda co pięć minut na zegarek? Poza tym z przyjaciółmi rozmawia się czasem o sprawach związkowych - facet ma zwierzać się czy pytać przyjaciółkę o jakieś sprawy dotyczące relacji z partnerką, kiedy ta siedzi obok i ze wściekłą miną miesza od godziny kawę w filiżance?
        • elza78 Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 17:35
          opisana przez autorke watku sytuacja jest nie do przyjecia, mimo wszystko smiem
          twierdzic rowniez z wlasnego doswiadczenia (jeden z moich wieloletnich
          przyjaciol jest moim mezem) ze w wiekszosci przypadkow takich roznoplciowych
          przyjazni podteksty seksualne istnieja istnialy lub zaistnieja i nie ma o co
          kruszych kopii.
          wracajac do pierwszego posta - tu przyjazn jest ewidentnie jedynie dosc wygodnym
          tlumaczeniem chorej sytuacji boniby dlaczego maz nie moze spotykac sie z
          "psiapsiolka" w obecnosci zony?
          i jeszcze jedno - przyjaciele sa najlepszymi partnerami zyciowymi - rowniez z
          doswiadczenia :D
          co do smyczy - nie jestem jej zwolenniczka nie jestem rowniez zwolenniczka
          przymykania oczu na to ze jest sie ewidentnie walonym w rogi z glupim
          tlumaczeniem ktore lykneloby moze dziecko z przedszkola - sorry lajf is brutal a
          kiedy maz spotyka sie z przyjaciolka bez zony wlacza sie czerwone swiatelko
          ostrzegawcze zeby nie doszlo do tego ze sie pewnego dnia z rogami w futrynie
          drzwi nie zmieszcze :D
          • resident_troll Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 19:38
            elza78 napisała:

            > opisana przez autorke watku sytuacja jest nie do przyjecia, mimo wszystko smiem
            > twierdzic rowniez z wlasnego doswiadczenia (jeden z moich wieloletnich
            > przyjaciol jest moim mezem) ze w wiekszosci przypadkow takich roznoplciowych
            > przyjazni podteksty seksualne istnieja istnialy lub zaistnieja i nie ma o co
            > kruszych kopii.

            Dlaczego "nie ma co kruszyć kopii"? Postawiłaś pewną tezę, która odpowiada rzeczywistości w iluś przypadkach, nie zamierzam z tym polemizować, ale zarazem w iluś przypadkach nie znajduje potwierdzenia i domagasz się, by uznać ją za prawdę absolutną, którą nie jest. Dowodem na jej mało uniwersalny charakter są chociażby moje własne relacje z dziewczyną, którą poznałem na studiach i mimo upływu lat utrzymujemy bliski kontakt, w tym regularnie się spotykamy na pogaduchy. Ona ma swoje życie, ja mam swoje. Żadnych podtekstów. Dla uniknięcia ewentualnych spekulacji: żadne z nas nie odstrasza powierzchownością, sposobem bycia czy umysłowymi niedostatkami.

            > wracajac do pierwszego posta - tu przyjazn jest ewidentnie jedynie dosc wygodny
            > m
            > tlumaczeniem chorej sytuacji boniby dlaczego maz nie moze spotykac sie z
            > "psiapsiolka" w obecnosci zony?

            Może dlatego, że z przyjaciółmi rozmawia się również o bolączkach i problemach dotyczących aktualnego związku? Nie sądzisz, że byłoby to trochę dziwne, gdyby opowiadała mi o zgrzytach w relacjach z mężem w jego obecności? Czy też ja bym się uzewnętrzniał na temat problemów w ułożeniu sobie relacji z aktualną dziewczyną, gdyby ona się temu przysłuchiwała?

            > i jeszcze jedno - przyjaciele sa najlepszymi partnerami zyciowymi - rowniez z
            > doswiadczenia :D

            Ale czy to oznacza, że mając dobrego życiowego partnera, takiego obdarzanego ze wzajemnością uczuciem, i tak szuka się związku z przyjacielem?

            > co do smyczy - nie jestem jej zwolenniczka nie jestem rowniez zwolenniczka
            > przymykania oczu na to ze jest sie ewidentnie walonym w rogi z glupim
            > tlumaczeniem ktore lykneloby moze dziecko z przedszkola - sorry lajf is brutal
            > a
            > kiedy maz spotyka sie z przyjaciolka bez zony wlacza sie czerwone swiatelko
            > ostrzegawcze zeby nie doszlo do tego ze sie pewnego dnia z rogami w futrynie
            > drzwi nie zmieszcze :D

            Krótko mówiąc - wbrew deklaracji - jesteś zwolenniczką smyczy i kagańca. Musisz mieć władzę nad swoim facetem, bo jak pojawia się sytuacja, nad którą nie masz kontroli, to czujesz się "walona w rogi", niezależnie od stanu faktycznego. To sugeruje, że jesteś niepewna w swoim związku, czujesz się zagrożona, nie ufasz człowiekowi, z którym żyjesz.
            Heh, nie pamiętam, kto powiedział "piekło, to my", ale - skubany - miał rację.
            • elza78 Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 11:14
              ja czlowiekowi z ktorym zyje ufam w 100% pisalam o sytuacji opisanej przez
              autorke watku - tak bym zareagowala gdyby do czegos takiego doszlo...
              a odnoszac sie do ciebie i twojej przyjaciolki, to mysle ze nie jestes w stanie
              do konca wiedziec co siedzi w JEJ glowie - kwestia jest tego typu ze kazdy
              odpowiada tylko za siebie i nie masz pojecia czy babka nie ma jakichs zamiarow
              wzgledem ciebie o ktorych oczywiscie nie powie ci bo to bez sensu :D
              druga rzecza jest wywlekanie spraw o ktorych sie powinno dyskutowac z partnerem
              na forum takiej przyjazni - ja poczulabym sie conajmniej dziwnie gdyby moj chlop
              na temat naszych zalozmy sprzeczek dyskutowal ze swoja przyjaciolka, albo
              wywlekal jej najintymniejsze szczegoly naszego pozycia, no wybacz :D to nawet
              nie jest smieszne :D
              to jak dla mnei forma zdrady - udowadnia ze komus masz wiecej do powiedzenia niz
              zonie/partnerce w sensie checi, ze lepiej ci z kims innym psychicznie to juz
              jest niefajne :/
                • elza78 Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 16:18
                  mozliwe ze to z tego wynika, wiem ze dla mnie gdyby sie tak zdarzylo ze moj maz
                  wywnetrznial by sie jakiejs innej kobiecie byloby to bardzo niewygodne i byloby
                  sygnalem ze jednak cos u nas w zwiazku nei gra, ja rozumiem nowoczesne podejscie
                  i spojrzenie na zwiazek z boku i takie tam pierduty, ale sorry nie pozwolilabym
                  sobie na takie akcje bo to dla mnie pogwalcenie pewnych zasad - jak mam problem
                  malzenski to gadam z partnerem a nie z przyjaciolmi nie mam w zwyczaju wywlekac
                  swoich brudow na forum publicznym :) czemu o moich niedyspozycjach czy
                  pretensjach do meza ma wiedziec obca dla mnei zupelnie osoba? nie uwazasz ze to
                  jest nienormalne?
                  • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 17:48
                    Ale przecież ten mąż może chcieć porozmawiać zupełnie o czymś innym a nie o swojej żonie. Może ma problem, bo w pracy jest jakaś laska, która się do niego przystawia i nie wie jak najskuteczniej powiedzieć jej nie, a żony nie chce denerwować. Mogą być też setki innych tematów.
                    • elza78 Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 21:52
                      odnioslam sie do konkretnie TEJ wypowiedzi trolla, ktora miala na celu
                      wytlumaczenie czemu zona nie moze poznac sie z przyjaciolka.

                      > Może dlatego, że z przyjaciółmi rozmawia się również o bolączkach i problemach
                      > dotyczących aktualnego związku? Nie sądzisz, że byłoby to trochę dziwne, gdyby
                      > opowiadała mi o zgrzytach w relacjach z mężem w jego obecności? Czy też ja bym
                      > się uzewnętrzniał na temat problemów w ułożeniu sobie relacji z aktualną dziewc
                      > zyną, gdyby ona się temu przysłuchiwała?
      • luna337 Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 13:16
        Też tak uważam! Ja miałam podobna sytuacje, tylko trwało to ok. 2 lat. Ciągłe
        telefony, od - do "koleżanki", spotkania itp. Zarzucał mi, że nie daję mu
        swobody i wolności. Teraz ją ma, od miesiąca mieszka osobno. Tylko nasz dziecko
        na tym ucierpiało:(
        • luna337 Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 13:43
          SPROSTOWANIE - "też tak uważam" dotyczyło wypowiedzi elzy78, a nie wypowiedzi następnej.
          Co do wypowiedzi resident_troll sądzę, że jest to właśnie taka "koleżanka", z którą nasi mężowie się umawiają.
          • resident_troll Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 14:05
            luna337 napisała:

            > Co do wypowiedzi resident_troll sądzę, że jest to właśnie taka "koleżanka", z k
            > tórą nasi mężowie się umawiają.

            Hehe, jako żywo jestem samcem. Takim z bagażem rozmaitych doświadczeń życiowych, w tym związanych z przyjaźnią z przedstawicielką płci odmiennej.
            A to, czy mi uwierzysz, czy też nie, jest - przynajmniej dla mnie - zupełnie bez znaczenia. Tak na marginesie - to musi być straszne czuć się tak niepewnie, ja Ty musisz w odniesieniu do relacji ze swoim mężem, skoro po przeczytaniu jednego postu włącza Ci się syndrom oblężonej twierdzy i skrzykujesz wszystkie "Was", posiadaczki mężów, będących niewątpliwie przedmiotem niegodnych ataków obmierzłych bab, kryjących się pod kryptonimem "przyjaciółka", które nawet posuwają się do tego, by - udając faceta - sączyć jad w serca na internetowych forach...
            You made my day, really...
            Tyle jarmarcznej psychologii na dziś :-)
            Miłego popołudnia.
        • resident_troll Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 14:10
          luna337 napisała:

          > Też tak uważam! Ja miałam podobna sytuacje, tylko trwało to ok. 2 lat. Ciągłe
          > telefony, od - do "koleżanki", spotkania itp. Zarzucał mi, że nie daję mu
          > swobody i wolności. Teraz ją ma, od miesiąca mieszka osobno. Tylko nasz dziecko
          > na tym ucierpiało:(

          Tylko co konkretnie było przyczyną Waszego rozstania?
          To, że miał romans i zdecydował się odejść do tej drugiej, ew. Ty wystawiłaś mu rzeczy na wycieraczkę i kazałaś spadać, czy może to, że Ty robiłaś mu sceny, bo miał jakieś życie (nie uczuciowe czy erotyczne) poza małżeństwem i w końcu coś w nim pękło?
          • luna337 Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 14:25
            Do resident_troll: Miał jakieś życie? Dwa lata temu miał romans z koleżanką z pracy i wyprowadzał się chyba z 4 razy i za każdym razem go przyjmowałam (postawiłam tylko warunek, że zerwie definitywnie jakiekolwiek kontakty z tą osobą), bo mu wierzyłam i chciałam uratować ten związek. Niestety nadal utrzymywał z nią kontakt i stało się. Teraz nareszcie nie muszę patrzeć na niego i słuchać kłamstw i wykrętów, dlaczego to później z pracy wrócił. A skoro jesteś facetem, to bardzo mocno się zastanawiam, czy nie czasem moim mężem, bo czytając Twoich wypowiedzi czuję się jakbym słuchała jego.
            • resident_troll Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 14:39
              Krótko mówiąc - facet miał kochankę a nie przyjaciółkę. Mieszacie, Drogie Panie, pojęcia i potem wyciągacie cokolwiek nieuprawnione wnioski.
              A z innej beczki - bardzo Ci się dziwię, że tyle razy pozwalałaś mu "wracać". W życiu różnie bywa, zdarzają się przypadkowe przygody, jeśli ktoś jest wielkoduszny i bardzo zaangażowany, to może przełknąć taką zdradę i próbować ratować związek, choć i tak już ulega on nieodwracalnej zmianie. Natomiast jak facet się ileś tam razy wyprowadzał do jednej i tej samej kochanki, to nie było czego ratować.
      • turzyca Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 15:37
        > w ogole co za bzdury - przyjazn damsko meska bez seksualnych podtekstow nie
        > istnieje!!!

        Jesli czyjes horyzonty ograniczaja sie tylko do seksu, to owszem pewnie nie
        istnieje. Ale jesli ktos ma jakies hobby albo pasjonujacy zawod, to istnienie w
        poblizu innej osoby, ktora tez dostanie orgazmu na wiesc, ze np. odkryto
        nieznane nagranie Presleya, jest po prostu bezcenne. I bardzo zdrowe dla
        zwiazku, bo jesli maz/zona nie dziela zainteresowan, to ich w ktoryms momencie
        szlag trafi, bo ile razy mozna sluchac tej samej piosenki. Niezlym rozwiazaniem
        moze byc wybranie sobie partnera dzielacego nasza pasje, ale niestety zdarza sie
        tak, ze zaden wielbiciel Presleya nie spelnia naszych warunkow wobec partnera
        zyciowego.
        A i posiadanie przyjaciela, ktory nie dzieli z nami pasji, tylko po prostu jest,
        z ktorym mozna obgadac gryzace nas problemy jest bardzo cenne. Moj zwiazek trwa
        wlasnie dzieki takiemu mojemu bliskiemu przyjacielowi, bo jak zaczelam miec
        straaaszne watpliwosci, to mnie przekonal, ze to, co sie dzieje jest normalne,
        za jakis czas sie unormuje, a facet sam w sobie jest wart, zeby przeczekac ten
        kryzys. Przyjaciel mial racje, kryzys minal, zwiazek trwa dalej i wrecz kwitnie.
        Spotykamy sie czasem we trojke, ale duzo czesciej spotykam sie z moim
        najblizszym przyjacielem tylko we dwoje, bo tematy, ktore dla nas sa
        pasjonujace, mojego chlopa nuza. W druga strone to tez dziala. Dlatego ze
        wspolnymi znajomymi spotykamy sie wspolnie, ja z moimi oddzielnie i on ze swoimi
        tez oddzielnie. I nawet jak ta znajoma jest przesliczna blondynka z jego roku,
        to nie zastanawiam sie nad "pozwoleniem" mu na to spotkanie, bo i tak wiem, ze
        beda rozmawiac o mozliwych rozwiazaniach jakiegos problemu, a nie sie obmacywac.
        I jak dzwonila po nocy po pomoc, to tez za normalne uznalam, ze chlop powinien
        stanac na wysokosci zadania i najblizsza przyjaciolke wspomoc. W koncu
        prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie.

        No i w efekcie zgadzam sie z trollem.
        • luna337 Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 15:54
          > Spotykamy sie czasem we trojke, ale duzo czesciej spotykam sie z moim
          > najblizszym przyjacielem tylko we dwoje

          Amerykański związek, Ty się na taki godzisz, to ok. Przeważnie jednak jest tak, że facet ma żonę tylko do roboty i traktuje ją jako pomoc domową. Natomiast ta druga - 'przyjaciółka' jest do innych celów, takich jak rozrywka i łóżko, bo żona jest zapracowana i cały dzień tylko spędza w kuchni, albo przy żelazku - czyli nic ciekawego od takiej nie usłyszysz. A, że robi to abyś miał co żreć i nie chodził obszarpany, to juz inna kwestia.

          > I jak dzwonila po nocy po pomoc, to tez za normalne uznalam, ze chlop powinien
          > stanac na wysokosci zadania i najblizsza przyjaciolke wspomoc. W koncu
          > prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie.

          jeszcze się okaże jaka to była pomoc, może brakowało jej chłopa do łóżka i Twój stanął na wysokości zadania i ją wspomógł...
          • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 21:56
            Przeważnie jednak jest tak,
            > że facet ma żonę tylko do roboty i traktuje ją jako pomoc domową.

            Jakiego się chłopa wybrało, takiego się ma. Jak się pozwala kobieta traktować to tak się ją traktuje. Nikt nie każe gotować, żeby mąż miał co żreć, ani prasować, żeby nie chodził obszarpany. Przestań to robić, będziesz miała czas na dbanie o siebie, na rozwijanie swoich zainteresowań, a tym samym ciekawą rozmowę z mężem, a taki mąż obdartus będzie miał mniejsze szanse na kochankę :) Same pozytywy normalnie :)

            > jeszcze się okaże jaka to była pomoc, może brakowało jej chłopa do łóżka i Twój
            > stanął na wysokości zadania i ją wspomógł...

            A może to jednak była normalna pomoc w normalnej sprawie, dlaczego niektórzy myślą tylko o seksie? Poza tym nawet jeśli była zdrada to zawsze można się rozstać lub wybaczyć. Jak dla mnie to lepsze rozwiązanie niż ciągłe pilnowanie kogoś.
    • anilva Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 14:03
      Ale jednak wybrał Ciebie a nie ją:-)I tego powinnaś się trzymać:-)
      Mój mąż tez ma taka przyjeciółkę jeszcze z czasów liceum i czasmi się spotykają.Na poczatku miałam mieszane uczucia i słyszałm ciągle "ja bym nie pozwoliła..."Doszłam do wniosku jednak że trzeba mieć do siebie zaufanie.Bo czy będe to kontrolować czy nie i tak na pewne rzeczy nie będe miała wpływu...Po prostu mu ufam:-)
    • maryjan_pazdzioch Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 14:23
      Jesli jakis kumpel zastanawia sie czy powinien zakladac kaganiec i chomąto (czytaj: ozenic sie) to wystarczy mu podsunac do poczytania tego typu wątki i na pewno od razu mu przejdzie :-D

      Biedni ci wszyscy stlamszeni pantoflarze, ktorzy musza sie ze wszystkiego tlumaczyc, bo luba nie wyobraza sobie, ze to czy tamto :-DDD

      Pamietajcie jednak, ze nawet wiekszosc pantoflarzy ma swoj limit cierpliwosci, ktorego przekroczenie moze spowodowac prawdziwa explozje i podjecie drastycznej decyzji. Wtedy zostaniecie starymi zgorzknialymi babami, ktore beda mogly kontrolowac co najwyzej pilota TV :PPP
        • resident_troll Ach ten czarno-biały świat, 30.01.10, 14:46
          w którym są tylko dwa typy zaobrączkowanych facetów: albo dobrzy mężowie, przykładnie trzymający się żoninej spódnicy, albo źli zdradzacze, co to tylko kombinują, jak by tu kochającą połowicę zostawić w domu z rozwrzeszczanymi i usmarkanymi bachorami, a sami - pod pozorem pójścia na kawę - hyc-hyc do kochanki, gzić się w atłasowej pościeli i śmiać do rozpuku z głupoty i naiwności bogu ducha winnej małżonki.
      • miszi Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 14:41
        Wreszcie jakiś głos rozsądku, jak czytam te wcześniejsze wypowiedzi
        typu: ja bym MOJEMU na to nie pozwoliła, u mnie by to nie przeszło, to
        włos się jeży na głowie - jak wy durne baby w ogóle mężów znalazłyście?
        Aż mi głupio, że jestem kobietą i bywam postrzegana przez pryzmat
        takich zaborczych *** jak wy. Makabra!!!!

        • loolek Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 19:02
          Tez sie zastanawiam, skad sie biara takie baby! co to w ogole znaczy "pozwoilc"
          mezowi na cos.. pozwolic to mozesz zjesc dzieciakowi loda przed obiadem...takie
          zachowanie bierze sie, moim zdaniem, stad ze sporo bab jest glupich, poluje na
          meza, a jak go juz zlapie to cale jej zycie sie kreci wokol niego i dzieci. Taka
          nie ma kolezanek, o kolegach nie wspominajac, a wyjscia to wspolnie do cioci na
          imieniny. Mowie ze swojej prespektywy - jak by mi moj maz "zabronil" czegos to
          bym mu powiedziala zeby sie puknal w glowe. Maz nie zastapi mi przyjaciolki,
          tak samo jak nie zastapi mi kumpla, ktorego znam od dziecka! To sa w ogole
          zupelnie inne relacje!
          Jesli wieszkosc bab mysli, ze przyjaciolka to podejrzana sprawa, a jak widac po
          postach tak jest , nie ma dziwne ,ze faceci nie pala sie do malzenstwa. Autorka
          powinna znalezc sobie kolege nie dla zemsty, ale dla zdrowia psychicznego - zeby
          zobaczyc jak to jest miec KUMPLA.
          • resident_troll Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 19:54
            O właśnie, święte słowa. Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami (mogę, bo trolle mają chwytne odnóża).
            Nie wyobrażam sobie, bym miał zabronić np. spotkań ze znajomymi mojej kobiecie i vice versa. Należy cieszyć się bliską relacją i dbać o nią ale zarazem trzeba szanować indywidualność każdego z partnerów. A dbanie o związek nie oznacza obsikiwania terenu, warczenia na potencjalnych rywali i zamykania się w gnuśnym bagienku życia we dwoje.
            Z moich obserwacji - bynajmniej nie naukowych ani nawet nie "naukawych" ;-) co nie oznacza, że nie można mnie dalej cytować ;-P - wynika, że te pary, które są dobrane pod kątem oczekiwań wobec partnera i ze wzajemnością nastawione na okazywanie mu szacunku takiego, jakiego samemu się oczekuje, są najszczęśliwsze, najmniej jest w nich złości i łez.
        • tk_s Złapały i trzymają 30.01.10, 19:04
          Wiedzą, że o nowego będzie trudno więc chronią swoją cenną inwestycję.
          --------------------------------------------------------
          Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter)
          --------------------------------------------------------
    • constelacja Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 15:22
      Zwyczajnie pokaz mu jak to jest... niech dzwoni do Ciebie kolega (popros go o
      to) i biegnij na pomoc, na ratunek...
      Nie odbieraj mu prawa do zachowania tej przyjaźni, swoim zachowaniem naucz go
      tylko, ze wszystko w życiu musi mieć pewne granice

      i tyle
    • urashima Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 16:08
      Taka chęć kontrolowania drugiej osoby, bierze się z niskiego poczucia własnej wartości. Nie przyszło mi do głowy nigdy zabraniać mojej dziewczynie spotkań z innymi facetami na stopie koleżeńskiej, tak samo jak ona mi nie zabrania spotkań z koleżankami. Znam je dłużej niż moją dziewczynę, niby dlaczego więc miałbym zrywać dobre znajomości? Człowiek ma także swoje potrzeby towarzyskie, nie można wszystkiego robić we 2 osoby. Nasz związek jest głęboki, więc nie mamy żadnych pokus na szukanie przygód poza nim. Oczywiście o spotkaniach sobie mówimy, nie robimy z tego tajemnicy.
      • rach.ell Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 17:49
        urashima napisał:

        > Taka chęć kontrolowania drugiej osoby, bierze się z niskiego
        poczucia własnej w
        > artości. Nie przyszło mi do głowy nigdy zabraniać mojej
        dziewczynie spotkań z i
        > nnymi facetami na stopie koleżeńskiej, tak samo jak ona mi nie
        zabrania spotkań
        > z koleżankami. Znam je dłużej niż moją dziewczynę, niby dlaczego
        więc miałbym
        > zrywać dobre znajomości? Człowiek ma także swoje potrzeby
        towarzyskie, nie możn
        > a wszystkiego robić we 2 osoby. Nasz związek jest głęboki, więc
        nie mamy żadnyc
        > h pokus na szukanie przygód poza nim. Oczywiście o spotkaniach
        sobie mówimy, ni
        > e robimy z tego tajemnicy.
        co innego kolezanki i koledzy a co innego jedna wierna i oddana
        przyjaciolka, ktora nie akceptuje obecnosci zony na spotkaniach:)
    • feeelip Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 16:52
      Hej, odpisujac na Twoj post i wiekszosc w tej dyskusji... jestem
      facetem, mam podobny problem, tyle ze widze go z drugiej strony. Moja
      dziewczyna jest piekielnie zazdrosna o kazde moje wyjscie, w zasadzie
      jedyne na ktore mi pozwala to takie gdy spotykam sie z jednym kolega
      i wracam do domu szybko, spotkania w towarzystwach mieszanych
      przyjmuje z wrogoscia (zawsze zapraszam ja zeby poszla ze mna ale
      prawie zawsze znajduje jakas wymowke zeby tego nie pojsc). Raz
      spotkalem sie ze swoja kolezanka sprzed wielu lat ktorej nie
      widzialem dwa lata, awantura trwala tydzien.

      Jestesmy razem ponad 5 lat, i w zasadzie byc moze przyszedl juz czas
      na sformalizowanie zwiazku, ale takie akcje (wybuchy zazdrosci) sa
      glownym powodem ktory powstrzymuje mnie przed oswiadczynami. Bo co
      jezeli po slubie ona postanowi juz wogole zabronic mi wychodzenia z
      domu? Na razie zawsze moge jeszcze zagrozic odejsciem, kazdy docisk
      sruby kaze mi rozwazac czy czasem nie byloby mi lepiej zyjac samemu.
      Zazwyczaj dochodze do wniosku ze jednak nie, ale, zazdrosne kobiety,
      uwazajcie.

      Nie jestem zwolennikiem pozwalania partnerowi na absolutnie wszystko,
      ale wymuszanie zerwania kontaktow ze znajomymi moga doprowadzic do
      skuktu przeciwnego do zamierzonego. Jezeli zostane przez moja kochana
      przycisniety, i bede mial wybrac pomiedzy zyciem z fajna kobieta ale
      oddzielony murem od swiata, a samotnoscia ale z potencjalna
      mozliwoscia kontaktu z innymi ludzmi, wybiore samotnosc, nawet jesli
      bede potem zalowal tej decyzji.
        • kecsam74 Moja żona miała przyjaciela 30.01.10, 17:10
          Moja żona miała przyjaciela. Pisała z nim czasem do północy, do 1.00 w nocy na
          internecie. A ja szedłem spać. Spałem sam w łóżku a żona pisała sobie ze swoim
          byłym chłopakiem. Nie było to oczywiście każdego dnia ale dość często. Tak
          często że teraz już nie jesteśmy razem.
          Długo bym musiał ci pisać. Ale nie jesteśmy teraz razem. W tym roku planuję
          złożenie pozwu o rozwód.
          Nie wiem jaki więzi łączą twojego męża z jego koleżanką. Ale będzie ci bardzo
          ciężko. Wiem bo ja miałem taką sytuację.
          I nie wiem co masz zrobić. Nie sądze że rozmowa coś pomoże . Choć oczywiście
          spróbój . Powodzenia
          • feeelip Re: Moja żona miała przyjaciela 30.01.10, 17:34
            A mi sie dostalo (byly lzy przez pol nocy) za jedna (slowem: JEDNA)
            wiadomosc do dziewczyny, ktora byla badaczka zagadnienia ktorym tez
            sie zajmuje. oboje dawalismy wyklad (byl to pierwszy raz kiedy
            widzialem ja osobiscie), ja przeciagnalem troche swoj, przez co ona
            musiala swoj skrocic. potem napisalem wiadomosc ktora brzmiala mniej
            wiecej 'zaluje ze nie moglismy dluzej tego wieczora porozmawiac'.

            moja dziewczyna wygrzebala ta wiadomosc z archiwum i sie zaczelo...

            nie wiem, moze faktycznie nieco zbyt smialego tonu uzylem, no i
            przyznaje ze dostalem wczesniej bana na kontaktowanie sie z nia, wiec
            troche faktycznie w tej sytuacji zawinilem, ale trwa u nas ciagly
            proces poszlakowy, w ktorym kazdy gest, spojrzenie i slowo sa
            rozpatrywane jako szukanie okazji do zdrady, a jezeli do obecj
            dziewczyny sie usmiechne to jest juz bezposredni dowod zlych
            intencji. Jedno co dobre ze podbudowalo mi to moje poczucie
            atrakcyjnosci i powoli sam zaczynam wierzyc ze moglbym miec kazda
            kobiete na skinienie reki....

            prawie ze nabieram ochoty sprawdzic...
            tyle tylko ze nie potrafilbym Mojej tak po prostu zostawic, ani
            zdradzic.
      • feeelip Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 17:06
        innymi slowy, moja dziewczyna wciaz jest moja dziewczyna a nie moja
        zona bo nie doszlismy na razie do porozumienia w sprawie z kim i na
        jakich warunkach wolno mi sie spotykac. zaakcepowalbym kazdy rozsadny
        limit ktory bysmy przyjeli, wiedzialbym gdzie jest granica i nie
        przekroczylbym jej, ale ataki zazdrosci wynikajace z braku poczucia
        wlasnej wartosci nie, bo wiem ze po slubie tylko by sie nasilily, i
        ze jezeli znajdziemy sie juz na tej rowni pochylej to kazdy moj
        kontakt, ba, spojrzenie na inna kobiete, bedzie grzechem smiertelnym,
        a na takie zycie sie nie godze
    • sonia.2009 Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 17:38
      A ty nie masz "własnych" znajomych? Oj biedna jesteś.
      Materiał na ofiarę losu. Ja nie znam wszystkich znajomych męża -
      zwłaszcza tych z pracy a on części moich i jakoś nie mam z tym
      problemu.
      Twoim problemem nie jest ta panna i jej znajomość z twoim mężem ale two
      brak zaufania i najwyraźniej niska samoocena. Z czasem będzie gorzej.
      Możesz się z nim rozwiesc. To najprostsze rozwiazanie.
      Po co związek z kimś komu nie ufasz?
      Uważasz, ze jest taki wspaniały, ze każda panna naniego ma chrapke?
      Kobieto to żałosne... Szczerze mówiąc na jego miejscu bym Cię puścił
      kantem. Zazdrosny partner/partnerka jest jak zgaga.
      Współczuje twojemu mężowi. Pewnie czuje się jak przydysxony
      szczeniaczek. Ucieklabym gdzie piprz rośnie... Inaczej zdechnie przy
      tobie.
      • liqier Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 21:19
        Ja tam nie wiem, czy istnieje przyjaźń damsko- męska. Mój przyjaciel jest moim
        mężem. Wcześniej miałam innego męża, ale się zaprzyjaźniłam i naprawdę nie
        chciałam, żeby to tak wyszło. Ale tak fajnie nam było razem, a mąż mnie nie
        rozumiał tak dobrze. Dzisiaj już bym nie chciała takiej przyjaźni. Wyszło, jak
        wyszło. Kocham mojego obecnego męża, z byłym się lubimy. Ale ta przyjaźń...nie
        wierzę.
        • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 30.01.10, 23:15
          Ale Twoja sytuacja jest nieco inna, bo Ty poznałaś "przyjaciela", gdy już byłaś z mężem. Po prostu nie trafiliście na siebie wcześniej, bo wtedy to pewnie z nim byś sobie ułożyła życie. Ja z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że mam kilku przyjaciół, ale właśnie przez to, że znam ich tak dobrze to wiem, że z żadnym z nich nie mogłabym się związać. Jako przyjaciele są ok, ale nie są to kandydaci na partnera. I były sytuacje gdzie nasi partnerzy się zmieniali, gdy oboje byliśmy sami, a jednak do niczego nie dochodziło między nami. Jedynie na początku gdy ich poznawałam mogła być jakaś fascynacja ale w miarę poznawania okazywało się to, co napisałam powyżej.
          • liqier Re: Mąż i jego koleżanka 04.02.10, 01:46
            e.i.t.h.e.l napisała:

            > Ale Twoja sytuacja jest nieco inna, bo Ty poznałaś "przyjaciela", gdy już byłaś
            > z mężem. Po prostu nie trafiliście na siebie wcześniej, bo wtedy to pewnie z n
            > im byś sobie ułożyła życie. Ja z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że mam k
            > ilku przyjaciół, ale właśnie przez to, że znam ich tak dobrze to wiem, że z żad
            > nym z nich nie mogłabym się związać. Jako przyjaciele są ok, ale nie są to kand
            > ydaci na partnera. I były sytuacje gdzie nasi partnerzy się zmieniali, gdy oboj
            > e byliśmy sami, a jednak do niczego nie dochodziło między nami. Jedynie na pocz
            > ątku gdy ich poznawałam mogła być jakaś fascynacja ale w miarę poznawania okazy
            > wało się to, co napisałam powyżej.
            Pewnie masz rację
    • 40cztery Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 01:10
      hania0001 napisała:
      > Mam pewien problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Może to ze mną jest
      > coś nie tak a może mój mąż jest egoistą... Wystarczy jeden telefon koleżanki X
      > a ten zawsze jest gotowy umówić się z nią na spotkanie. Spotkanie beze mnie
      > oczywiście ...

      Każdy facet musi mieć przyjaciela z którym gada bez żony (musi obgadać Ciebie i
      problemy przyjaciela). A że akurat jego przyjaciel jest kobietę? Marudzisz

      40cztery
      --------
      Zdrada nie jedno ma imię
    • podpseudonimem Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 09:32
      Mój niemąż też ma koleżankę którą znał długo przede mną. I też jest tak że jeśli
      ona ma jakiś problem to on biegnie jej na pomoc. I wiecie co, to jest piękne, że
      ona może na niego liczyć a on na nią. Związek związkiem, ale to że się z kimś
      jest nie oznacza że trzeba przekreślać wcześniejsze przyjaźnie.
          • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 12:18
            Odnoszę wrażenie jakby niektórzy za dużo się naczytali for i naoglądali filmów i teraz myślą, że wszystkie kobiety poluj na ich misiów, nie mają żadnych moralnych zasad, skrupułów. A faceci nie mają żadnego wyboru, są bezwolni i nie zauważają, gdy kobieta się do nich dostawia. A może po prostu oceniacie inne kobiety swoją miarą?
            • rach.ell Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 13:14
              e.i.t.h.e.l napisała:

              > Odnoszę wrażenie jakby niektórzy za dużo się naczytali for i
              naoglądali filmów
              > i teraz myślą, że wszystkie kobiety poluj na ich misiów, nie mają
              żadnych moral
              > nych zasad, skrupułów. A faceci nie mają żadnego wyboru, są
              bezwolni i nie zauw
              > ażają, gdy kobieta się do nich dostawia. A może po prostu
              oceniacie inne kobiet
              > y swoją miarą?
              Wychodzimy z zalozenia, ze nikt nie panuje nad swoimi popedami w
              stopniu wystarczajacym do calkowitego zaufania, my rowniez:)
              • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 14:02
                No dobrze, ale jeśli się nie panuje nad swoim popędem, to raczej coś w stylu działania w afekcie, a nie zimnego wykalkulowanego uwodzenia czyjegoś faceta. To w taki sam sposób mogę stwierdzić, że skoro mój facet nie panuje nad swoim popędem to boję się go po bułki do sklepu wysłać, bo jeszcze się na Panią Krysię rzuci.
                • rach.ell Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 14:12
                  e.i.t.h.e.l napisała:

                  > No dobrze, ale jeśli się nie panuje nad swoim popędem, to raczej
                  coś w stylu dz
                  > iałania w afekcie, a nie zimnego wykalkulowanego uwodzenia
                  czyjegoś faceta. To
                  > w taki sam sposób mogę stwierdzić, że skoro mój facet nie panuje
                  nad swoim popę
                  > dem to boję się go po bułki do sklepu wysłać, bo jeszcze się na
                  Panią Krysię rz
                  > uci.
                  to lekka przesada, zakupy moze robic:) przyznaj jednak, ze sa
                  kobiety bardzo uwodzicielskie, ktore lubia i potrafia czarowac
                  faceto podobnie jak mezczyzni, ktorym trudno sie oprzec. To bardzo
                  trudne zapanowac nad soba jesli sie w srodku gotujesz.
                  • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 14:27
                    Tak, są tacy faceci, ale jeszcze nigdy się nie złamałam, wierzę więc, że są też tacy mężczyźni, którzy potrafią oprzeć się seksownym kobietom, bo są po prostu wierni, bo mają takie zasady moralne. A jeśli już się złamią, to potrafią ponieść tego konsekwencje. Poza tym co innego jednorazowa zdrada wynikająca z nieumiejętności panowania nad popędem, a co innego trwający kilka miesięcy lub lat romans. Tego nie umiem wytłumaczyć nieumiejętnością panowania nad popędem.
                    • rach.ell Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 17:40
                      e.i.t.h.e.l napisała:

                      > Tak, są tacy faceci, ale jeszcze nigdy się nie złamałam, wierzę
                      więc, że są też
                      > tacy mężczyźni, którzy potrafią oprzeć się seksownym kobietom, bo
                      są po prostu
                      > wierni, bo mają takie zasady moralne. A jeśli już się złamią, to
                      potrafią poni
                      > eść tego konsekwencje. Poza tym co innego jednorazowa zdrada
                      wynikająca z nieum
                      > iejętności panowania nad popędem, a co innego trwający kilka
                      miesięcy lub lat r
                      > omans. Tego nie umiem wytłumaczyć nieumiejętnością panowania nad
                      popędem.
                      ja rowniez nie zdradzilam nikogo ale bylam blisko. poza tym juz samo
                      marzenie o innym facecie wpedzalo mnie w poczucie winy. zdrada
                      emocjonalna jest bardziej krzywdzaca niz cielesna. ja bardziej o
                      uwage, mysli bylabym zazdrosna i to chyba problem autorki tematu
                      • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 17:46
                        Ogólnie kobiety są bardziej zazdrosne o zdradę psychiczną, a faceci o fizyczną.
                        W samej przyjaźni nie ma nic złego, tu problemem jest właśnie to, że ta żona nie jest zadowolona z relacji jakie ma z mężem. W innym przypadku, nie miałaby powodów do obaw.
                        • rach.ell Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 18:48
                          e.i.t.h.e.l napisała:

                          > Ogólnie kobiety są bardziej zazdrosne o zdradę psychiczną, a
                          faceci o fizyczną.
                          >
                          > W samej przyjaźni nie ma nic złego, tu problemem jest właśnie to,
                          że ta żona ni
                          > e jest zadowolona z relacji jakie ma z mężem. W innym przypadku,
                          nie miałaby po
                          > wodów do obaw.

                          cos tu mi sie jednak wydaje dziwne; czasami zdarza sie, ze mezczyzna
                          zdradza partnerke, z ktora pozostaje w stalym zwiazku, czyli idzie
                          do luzka z inna babka. jednak w tym przypadku sytuacja wydaje sie
                          byc odwrotna, w luzku uzywa sobie ze stala partnerka, potencjalna
                          zona, a porozmawiac idzie z kolezanka... to musi byc dosyc dla
                          partnerki upokazajace.
                          • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 19:28
                            Ale skąd wiadomo, czy z żoną w ogóle nie rozmawia? Może rozmawia i z żoną i z koleżanką. Ty rozmawiasz tylko ze swoim facetem a z koleżankami nie? Ona po prostu jest innej płci niż standardowe przyjaźnie jednopłciowe.
                            • rach.ell Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 20:12
                              e.i.t.h.e.l napisała:

                              > Ale skąd wiadomo, czy z żoną w ogóle nie rozmawia? Może rozmawia i
                              z żoną i z k
                              > oleżanką. Ty rozmawiasz tylko ze swoim facetem a z koleżankami
                              nie? Ona po pros
                              > tu jest innej płci niż standardowe przyjaźnie jednopłciowe.

                              Kolezanka nie lubi, zeby on na spotkania z partnerka przychodzil, z
                              tad wnioskuje, ze na spotkaniach poruszaja tematy osobiste czy wrecz
                              intymne, o ktorych partnerka nie musi wiedziec. Uwazam, ze ten Pan
                              powinien z kolezanka porozmawiac i powiedziec jej, ze ta jesli chce
                              te przyjazn zachowac musi zaakceptowac obecnosc jego drugiej
                              polowki.
                              • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 20:46
                                Ja bym w życiu nie zaakceptowała takiego warunku, żebym na każde spotkanie, z każdym znajomym musiała zabierać mojego faceta. Paranoja jakaś. Są spotkania, na które chodzimy w większym gronie, są takie, na które chodzimy np. ja, mój facet i jakiś znajomy czy przyjaciel, ale są też takie, na które chodzę sama z innym facetem. Tak samo mój mężczyzna. Nie mam nawet nic przeciwko jeśli się raz na jakiś czas spotka ze swoją byłą. I nawet nie wyobrażam sobie, żebym miała się na takie spotkanie wpraszać. I cieszę się, bo skoro tak traktuje kogoś z kim spędził kilka lat, to gdybyśmy my się rozstali, mam nadzieję, że i mnie będzie tratował podobnie.
                            • rach.ell Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 20:19
                              e.i.t.h.e.l napisała:

                              > Ale skąd wiadomo, czy z żoną w ogóle nie rozmawia? Może rozmawia i
                              z żoną i z k
                              > oleżanką. Ty rozmawiasz tylko ze swoim facetem a z koleżankami
                              nie? Ona po pros
                              > tu jest innej płci niż standardowe przyjaźnie jednopłciowe.

                              Z kolegami czasem pozartuje, porozmawiamy ale tylko do tych moich
                              postow w internecie wolalabym zeby moj Pan kiedys mi sie nie
                              dorwal:) o wszystkim innym moze wiedziec i byc przy tym obecny (moi
                              koledzy sa przewaznie mojego Pana przyjaciolmi wiec trzeba
                              ostroznosc zachowac-to zart...)
                        • aniaburzy Re: Mąż i jego koleżanka 15.04.10, 10:50
                          A mój mąż też ma przyjaciółkę... Zna ją nawet tydzień krócej niż mnie. Różnica
                          polega na tym, że ona jest od niego starsza o jakieś 8 lat i kocha go jak brata.
                          Była nawet naszym świadkiem na ślubie I to akurat rozumiem. Szczególnie, że ma
                          swojego męża, ja kocham ich dzieci jak swoje, oni kochają nasze itd.

                          Wiem, że z jednej strony zwierzają się sobie jakoś wzajemnie, z drugiej strony
                          często i gęsto kłócą się. Jak mój mąż wyjechał na dłużej, ona mnie przygarnęła,
                          jak jej wyjeżdża, to my się nią opiekujemy. W sumie to narodziła się ważna więź
                          między nami wszystkimi. Na przyjaźń damsko-męską z takimi konsekwencjami wierzę
                          i takiej kibicuję.

                          Wyobrażam sobie, co musisz czuć. Znam taka koncepcję, że jak mąż opuszcza
                          kobietę dla innej, to ta nie powinna odwracać się od niego, za przeproszeniem,
                          dupą i pokazywać jaka to jest silna i niezależna. Powinna właśnie wzbudzić
                          poczucie winy i pokazać swój smutek i niezadowolenie. Może warto wykorzystać tę
                          teorię w tej sytuacji.

                          Udawanie, że nic się nie dzieje, albo dobra zabawa ze swoimi znajomymi, bez męża
                          utwierdzi go tylko w tym , że dobrze robi.
                          Robienie na złość mężowi i szukanie na siłę kontaktu ze znajomymi może zakończyć
                          się katastrofą. Zapętlicie
                  • e.i.t.h.e.l Re: Mąż i jego koleżanka 31.01.10, 14:37
                    Tak, są mężczyźni, którym się trudno oprzeć, jednak jak na razie się nigdy nie złamałam. Wierzę więc, że są mężczyźni, którzy potrafią się oprzeć seksownym kobietom. Bo po prostu są wierni, bo takie mają zasady moralne. A nawet jeśli się złamią i zdradzą, to potrafią ponieść tego konsekwencje. Poza tym czym innym jest jednorazowa zdrada spowodowana nieumiejętnością panowania nad popędem, a czym innym romans trwający kilka miesięcy lub lat. Tego nie potrafię wytłumaczyć nieumiejętnością panowania nad popędem.
                    • pacio Re: Mąż i jego koleżanka 24.05.10, 10:17
                      Popęd jest instynktem raz słabszym a raz mocniejszym, a najtrudniej panować
                      właśnie nad instynktami. Tak z definicji, tak jak zdrada jest przemocą w
                      rodzinie. Definicje zdrady każdy ma własną zbudowaną na podstawie doświadczeń i
                      własnych poglądów.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka