Dodaj do ulubionych

mieszkanie z rodzicami

03.05.10, 10:56
Macie jakies doswiadczenia odnosnie mieszkania ze swoimi rodzicami?Po slubie
oczywiscie z mezem.Taki ukłąd wam odpowiadał czy zupełnie nie?Jakie jest wasze
zdanie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: mieszkanie z rodzicami 03.05.10, 11:25
      Wrzuć w wyszukiwarkę: temat wałkowany był setki razy.
      1. Zależy od rodziców i układu w rodzinie.
      2. Zależy czy mówimy i pokoiku w mieszkaniu, czy piętrze w domu
      jednorodzinnym.

      Dla mnie opcja mieszkania dorosłych niby ludzi po ślubie razem z
      rodzicami/teściami jest z gatunku: nigdy w życiu. Dorosłość=
      samodzielność, no ale możesz myśleć inaczej.
      Pomijam, że jak poczytasz różne wątki: to często przyczyna wielu
      spięć w rodzinie, we własnej ma przykład rozwodu po 2 latach
      mieszkania chłopaka u teściów, którzy o wszystkim decydowali.
      • pelna_pytan123 Re: mieszkanie z rodzicami 04.05.10, 13:15
        Po swoim doświadczeniu wiem, że to najgorsza opcja ze wszystkich.
        Moi teściowie miesiąc po slubie już mówili o naszym rozwodzie!!! I
        do tego dążyli przez cały czas.
        Wszystko im nie odpowiadało nawet to, że wracamy 10 min póżniej z
        pracy bo ... oni nie wiedzą o której obiad zrobić. Nie było opcji,
        że możemy sobie z mężem gdzies pojechac albo zrobic obiad samemu
        bo.... przeciez ona chca naszego dobra. Na początku może to było
        fajne ale z czasem uciążliwe.
        Póżniej mieli pretensje, że ja powinnam sprzątać w domu chociaż
        wszystkich było 5 osób. Tłumaczyli to tym, że przeciez oni sa już
        starsi i mogą być zmęczeni (teść na emeryturze, siedzi w domu i
        patrzy na telewizor).
        Kiedy teśc zachorował to była nasza wina.... bo gdybyśmy chodzili do
        ojca i z nim rozmawiali to by nie zachorował :).
        Póżniej jeszcze doszło, że nie pozwalałam im wtrącać sie w nasze
        małżeńskie sprawy i tutaj było najgorzej bo okazało sie ze jestem
        wredną synową. Cała sprawa zamknęła sie kiedy zarządali abym moją
        działkę zapisała na współwłasność z mężem. Kiedy powiedziałam
        nie .... zastałam wyrzucona z ich domu.
        Wszystko trwało 1,5 roku. I powiem Ci, że że po tym wyrzuceniu byłam
        w stanie wziąć rozwód.
        Więc zastanów sie czy warto niszczyć swoje małżeństwo, tracic
        godność na rzecz kilku stów miesiecznie. Ja wiem, że nie warto.
        • mala220 Re: mieszkanie z rodzicami 05.05.10, 10:00
          My od razy poszlismy na stancje i uwazam ze to byla najlepsza decyzja w moim
          zyciu, choc te kilka stow m-c to bylo duzo w porownaniu z tym gdybym mieszkala z
          rodzicami.
          ALE! wiem ze gdybym mieszkala z rodzicami to czulabym sie jak corka, a nie jak
          zona, a gdybym mieszkala z tesciami (taka opcja wchodzila w gre) to nigdy nie
          poczulabym sie jak u siebie, bo oni wiecznie sie kloca, a moj maz stalby miedzy
          mlotem a kowadlem (mna i mama) i nie mielibysmy swojego zycia. a tak? robimy co
          chcemy, kiedy chcemy.. i nikomu nic do tego :)
    • horpyna4 Re: mieszkanie z rodzicami 05.05.10, 19:30

      Nigdy w życiu nie brałam pod uwagę takiej opcji, chociaż była
      możliwość zamieszkania u teściów.
    • majaa Re: mieszkanie z rodzicami 05.05.10, 20:20
      Nawet nie braliśmy takiej opcji pod uwagę. Po co kusić los?
    • futurebride Re: mieszkanie z rodzicami 05.05.10, 22:35
      Nigdy, nigdy i jeszcze raz nigdy nie zgadzaj się na mieszkanie z teściami czy
      rodzicami jeśli sytuacja życiowa Cię do tego nie zmusza. Mówię to z własnego
      doświadczenia. Już po kilku dniach brakuje prywatności i zaczynają drażnić
      drobiazgi, choćby rodzice byli najwspanialsi. Młodzi ludzie muszą mieć swoje
      życie i możliwość żeby się pokłócić i godzić bez udziału osób trzecich.
      • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 11.05.10, 22:35
        Mieskzam od 3 lat. Musialam z racji kasy. Dzięki temu za nic nie
        placimy. I tak:

        = nie traktuje tego domu jak swojego,
        = wszystko jest przejsciowe, prowizoryczne, krotkotrwale,
        tymczasowe, a ja np. lubie sie do czegos przywiązać, a jak tu sie
        przywiązac, skoro to "na chwile",
        = nie ma prywatności, nad czym bardzo ubolewam i jest to dla mnie w
        tej chwili priorytetem!, wszystkie nasze klotnie, wszystkie rozmowy,
        musza odbywac sie 'przy sciszonym" glosie, w całkowitej kontroli
        = musialam wylaczyc opcje pt. dbam o dom, sprzatam, kupuje do domu
        detale, urzadzam gniazdko, bo.. to nie jest moj dom, przyjdzie mama
        mojego lubego i bedzie ja to draznilo, cos zmieni, to mnie to
        rozdrazni itd, wiec unikam takich sytuacji i nie robie nic
        = przychodzą do nich goście, dzwonią telefony, a ja np. po 22:00
        lubie miec cisze i spokoj, zwlaszcza, ze jest dziecko
        = jak mamy problem to dyskusjadzieli sie na 4. Każdy musi wtrącic
        sowje 4 grosze, zwlaszcza, ze moj chlopak jest.. hm...
        niesmaodzielny i bez mamy trudno mu cokowliek zorbic samemu..

        Powiem tak: jest wygodnie. Zawsze mozna z kims dziecko zostawic,
        (nawet jak sie po glupie bulki schodzi do kiosku, na 5 minut) Obiad
        na czas zrobiony. Nie wynajmujemy, nie placimy komus za niezależność
        2 tysiecy meisięcznie. Nie wtrącają sie w nasze sprawy, tylko wtedy
        gdy sie do nich z nimi zgłosimy. Sa naprawde neutralni, bardzo
        kulturalni. Nawet jezeli cos mi sie wymsknie i powiem na glos, ze to
        i to mi sie nie podoba, to starają sie cos zmienic. Nigdy nie doszlo
        do konfrontacji. Bardzo przychylni, nastawieni ugodowo, unikaja
        konfliktu jak ognia. Mysle, ze malo kto jest taki, ale to taki typ
        ludzi. Wole przemilczec, znieśc swoje, a nie zostrzac niczego. I tak
        np. nie oglabym miekszac usiebie, bo byly by awantury z moja
        rodzina. u nich zmaiekszlaismy bo sa to spokojni, wywazeni ludzie.
        Sojwa droga naprawdę sie dizwie, pewnie mi tylek obamwaiają za
        palcemi niezle, ale coz taka jest cena. Syn kończy w tmy roku 5 lat
        i mzoe w 2015 wyprowadzamy sie.
        • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 13:32
          Przepraszam, tylko jedno pytanie: Jak to "za nic nie płacimy"?
          Nie dokładasz się do czynszu, światła, wody, gazu, internetu etc??
          Oki, może masz ten luz że mąż dużo zarabia, wszystko Ci oddaje i możesz siedzieć z dzieckiem, ale rozumiem że on w takim razie uczestniczy w wydatkach w skali 1/2, za siebie i za Ciebie. Skoro założył rodzinę to uczestniczy w jej utrzymaniu...
          Nie piszę złośliwie, po prostu ciekawi mnie opcja, ze można "za nic nie płacić", nawet mieszkając z rodzicami. Sama motywacja ok, w grupie jest zawsze taniej, ja też nie wyobrażam sobie mieszkać sama bo czynsz bez opłat wyniósł by mnie tyle ile cała moja pensja (a gdzie tzw. życie?) ale czemu wydatki rozkładają się u was tak nieproporcjonalnie?
          • amona13 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 14:17
            można moja szwagierka za nic nie płaci ( opłaty i jedzenie ) jeszcze ma darmową
            gosposię i służącą w postaci teściowej , ale teściowa ich krzywdzi bo kiedyś jak
            jej zabraknie to będą musieli się utrzymywać sami a jeszcze dojdzie do tego
            kredyt na spłatę rodzeństwa ( mieszkają u teściów , mieszkanie jest własnościowe )
          • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 00:09
            akle2 napisała:

            > Przepraszam, tylko jedno pytanie: Jak to "za nic nie płacimy"?
            > Nie dokładasz się do czynszu, światła, wody, gazu, internetu etc??
            > Oki, może masz ten luz że mąż dużo zarabia, wszystko Ci oddaje i
            możesz siedzie
            > ć z dzieckiem, ale rozumiem że on w takim razie uczestniczy w
            wydatkach w skali
            > 1/2, za siebie i za Ciebie. Skoro założył rodzinę to uczestniczy
            w jej utrzyma
            > niu...
            > Nie piszę złośliwie, po prostu ciekawi mnie opcja, ze można "za
            nic nie płacić"
            > , nawet mieszkając z rodzicami. Sama motywacja ok, w grupie jest
            zawsze taniej,
            > ja też nie wyobrażam sobie mieszkać sama bo czynsz bez opłat
            wyniósł by mnie t
            > yle ile cała moja pensja (a gdzie tzw. życie?) ale czemu wydatki
            rozkładają się
            > u was tak nieproporcjonalnie?
            >
            >
            Nie dokładamy sie, bo meiskzamy razem z tesciami. Wlsnie dlatego.
            Gdybysmy z nimi nie meiskzlai, to sami regulowalibysmy sowje
            rachunki-siła rzeczy. Ale w tej chwili nie ma innej opcji, jezeli
            chce sie miec miekszanie bez kredytu i jako taki start w zyciu.
            ROzumiesz?
            • milu100 Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 00:36
              > Nie dokładamy sie, bo meiskzamy razem z tesciami. Wlsnie dlatego.
              > Gdybysmy z nimi nie meiskzlai, to sami regulowalibysmy sowje
              > rachunki-siła rzeczy. Ale w tej chwili nie ma innej opcji, jezeli
              > chce sie miec miekszanie bez kredytu i jako taki start w zyciu.
              > ROzumiesz?

              Ja nie rozumiem, dla mnie jesteś typem pasożyta.
              Przecież zużywacie prąd, wodę, gaz. Korzystacie być może z telefonu a na pewno z
              internetu.

              > Nie dokładamy sie, bo meiskzamy razem z tesciami.

              Proponowaliście im to chociaż, czy są naprawdę na tyle ugodowi i wola
              przemilczeć wszystko i was utrzymują bez słowa.
              • gku25 Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 11:43
                Sorry ale pasożytowanie jest obrzydliwe. I współczuję teściom w tym przypadku:/
              • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 13:24

                > Proponowaliście im to chociaż, czy są naprawdę na tyle ugodowi i
                wola
                > przemilczeć wszystko i was utrzymują bez słowa.

                Co mamy im proponowac? Przeciez to oczywiste, z tkaim zamairem z
                inmi zmaieszkalismy. Oni sie godza, bo rozumieją dzisiejszy system.

                Mamy opcje - albo mieskzamy z nimi i odkladamy kase, albo meiskzamy
                sami NIEZLAEZNIE i sie kredytujemy, odmawiając sobie teraz i na
                przyszłe lata wszystkiego/prawie wszystkiego.

                Przeciez to nie tylko pieniadze, to tez opieka nad dziekiem, nasze
                wakacje. Z kim mamy zostawic dziecko na 5 dni, gdy jedziemy w gory?
                kto odbierze dziecko, gdy ja wracam pozno?
                Cos za coś.

                To naprawdę spokojni ludzie. Stateczni. Doceniam to, bo z moimi
                rodzicami tak sie nie da, gdyz moze i zorbią duzo dla nas, ale są
                kłotliwi, a my cemiy sobie spokoj, kosztem miekszania z dziadkami.
                • milu100 Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 14:33
                  > Co mamy im proponowac? Przeciez to oczywiste, z tkaim zamairem z
                  > inmi zmaieszkalismy.

                  dla ciebie to oczywiste, ale ja mam wrażenie, że im oznajmiliście swoją decyzję
                  niczego nie uzgadniając,
                  skąd wiesz, że w głębi ducha nie uważają, że jakiś podział kosztów by się
                  przydał, nie mówię tu przecież o płaceniu im czynszu czy za opiekę nad
                  dzieckiem, ale o uczciwym płaceniu za to co zużywacie, czyli prąd, wodę, jedzenie...

                  skoro z nimi nie rozmawialiście to skąd wiecie, że oni wiedzą o waszych
                  zamiarach, skąd wiesz, że nie mają nadziei, że będziecie z nimi mieszkać zawsze,
                  że nie boją się zostać sami w domu, skąd wiesz, że nie będzie im przykro gdy
                  oznajmicie, że ich kosztem zaoszczędziliście pieniądze i się wyprowadzacie

                  z twojego podejścia wnioskuję, że za kilkadziesiąt, a może kilkanaście lat
                  dojdziesz do wniosku, że starzy rodzice są ciężarem i niesprawiedliwe jest, że
                  trzeba im poświęcić trochę czasu bo

                  > to tez opieka nad dziekiem, nasze
                  > wakacje.

                  a oni są obciążeniem więc pewnie będziesz ich chciała oddać do domu opieki,
                  a może dziecku będzie potrzebny ich dom? to tez do domu opieki

                  naprawdę im współczuję synowej, znam takie przypadki osobiście i nie jest to ciekawe
            • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 13:24
              awawawaaaa napisał:

              > >
              > Nie dokładamy sie, bo meiskzamy razem z tesciami. Wlsnie dlatego.
              > Gdybysmy z nimi nie meiskzlai, to sami regulowalibysmy sowje
              > rachunki-siła rzeczy. Ale w tej chwili nie ma innej opcji, jezeli
              > chce sie miec miekszanie bez kredytu i jako taki start w zyciu.
              > ROzumiesz?

              Nie, kompletnie nie rozumiem.
              Ja bym nie miała sumienia kazać czy to własnym czy to męża rodzicom mnie utrzymywać. Byłby to dla mnie wstyd. Jeśli bym była zmuszona z nimi mieszkać, to na zasadzie sprawiedliwego podziału kosztów utrzymania a nie pasożytowania.
              Jedyne wytłumaczenie, to to, że Twoi są prezesami banku i im wisi, czy utrzymują psa, kota, czy dwoje pasożytów z rodziny, bo i tak po odjęciu kosztów tego utrzymania zostaje im 99% rozporządzalnego dochodu. No, ale skoro to lubią...


              ------------------
              Zwycięzca bierze wszystko.
              • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 13:39
                Nie wydaje mi sie, ze mi to wisi. Nie sa zamozni, oszczedzaja, ale
                niestety nie wyborazam sobie placenia za rachunki. W takim razie po
                co bylaboby to meiskzanie razem?
                Jestesmy jeszcze mlodzi. Nie przekroczylismy 26 lat. nie stac na na
                smaodzielne utrzymanie się. Nic nie kupujemy synowi, malo sobie.
                Zyjemy jak nastolatki z kieszonkowego. Z czego mielibysmy placic
                rachunki? Wszystko regulują rodzice.
                Wiem, ze dzieki temu bedziemy mogli normalnie wejsc w zycie bez
                obciązen. Taka jest cena. Gorzka cena.
                • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 13:57
                  awawawaaaa, nie miałam zamiaru Cie obrażać,
                  chodziło mi o to, że ja bym tak nie potrafiła, żeby nie zapłacić
                  ułamka kosztów utrzymania np 1/5 ceny czynszu, prądu czy wody, no i
                  całych rachunków na mnie przypadajacych czyli moja komórka, mój
                  Internet z którego tylko ja korzystam, moje czesne na studiach
                  zaocznych itp. Nie miałabym serca ani sumienia żeby ktoś to robił za
                  mnie, mając małą emeryturę.
                  A człowiek 26-letni, owszem, "jeszcze" młody, ale "w życie" to moim
                  zdaniem powienien wejść już dawno, wszak pełnoletność w naszym kraju
                  uzyskuje się w wieku lat 18. Jedyne co uważam za błogosławieństwo
                  (nie przymus), to chęć teściów do zajmowania się dzieckiem jak wy
                  pracujecie, bo żeby się dokładać to trzeba pracować i koło się
                  zamyka.
                • beverly1985 Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 18:49
                  > Jestesmy jeszcze mlodzi. Nie przekroczylismy 26 lat. nie stac na na
                  > smaodzielne utrzymanie się. Nic nie kupujemy synowi, malo sobie.
                  > Zyjemy jak nastolatki z kieszonkowego. Z czego mielibysmy placic
                  > rachunki? Wszystko regulują rodzice.

                  To po kiego diabla braliście slub i macie
                  dziecko??????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                  • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 19:27
                    beverly1985 napisała:

                    > > Jestesmy jeszcze mlodzi. Nie przekroczylismy 26 lat. nie stac na
                    na
                    > > smaodzielne utrzymanie się. Nic nie kupujemy synowi, malo sobie.
                    > > Zyjemy jak nastolatki z kieszonkowego. Z czego mielibysmy placic
                    > > rachunki? Wszystko regulują rodzice.
                    >
                    > To po kiego diabla braliście slub i macie
                    >
                    dziecko??????????????????????????????????????????????????????????????
                    ??????????
                    > ??


                    Nie wszystko tu zostalo powiedziane. Sytuacji sie nie wybiera.
                    Za wszlekie inne oplaty pt. komorki, ciuchy, wyjazdy itd.. płace
                    sobie sama. Ale sa to oplaty na ktore zbieram, na ktore sie
                    oszczedza... Tak naprawde oni opłacaja utrzymanie domu. Jedzenie.
                    Tylko i az tyle, bo my jak bysmy mieli wydac 2 tysiace za żlobki,
                    ubranka, prąd i inne podstawoe rzeczy, to nigdy bysmy niczego nie
                    zaoszczedzili.
                    Musismy jeszcze troche tu mieskzac, rok, dwa az bedziemy pewni, że
                    damy sobie sami rade. Musialam zajśc w ciąze z przyczyn medycznych.
                    Nie moge miec wiecej dzieci, wiec byl woz, albo przewoz.
                    Oni wiedza o naszych planach, bardzo aktywnie nas wspieraja.
                    Decyzja byla świadoma, chociaż oni uważali, ze po zabiegu moglabym
                    jeszcze miec dzieci, ale lekarze mowili swoje. Musialam sie
                    zdecydowac.
                    • raohszana Re: mieszkanie z rodzicami 27.05.10, 17:02
                      Kurde, a może oni chcą jeszcze kogoś na utrzymanie wziąć, bo ja chętnie sobie
                      tak pożyję, jak wy - pasożytując i dojąc rodziców chłopaka ile wlezie.
                • raohszana Re: mieszkanie z rodzicami 27.05.10, 17:01
                  No nie wiem, z czego płacić rachunki... Może ruszyć dupę i iść do PRACY?
                • culebre Re: mieszkanie z rodzicami 01.06.10, 22:07
                  Nic dziwnego, że "sobie nie wyobrażasz"... To ja ci wytłumaczę: w wieku 26 lat
                  nie jesteś za młoda żeby ruszyć dupę do pracy. Może mniej tych 5-dniowych wkndów
                  w górach, księżniczko. Bo z taką postawą i mocno zaburzonym postrzeganiem
                  rzeczywistości to ty nigdy bez obciążeń w nic nie wejdziesz, oprócz
                  patologicznej wegetacji gdy rodziców "zabraknie".
        • pejot65 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 21:53
          > Mieskzam od 3 lat. Musialam z racji kasy.
          Mieszkam ponad 40 lat,18 od ślubu, w zeszły roku mama założyła sprawę w sądzie
          żeby wygonić z domu moją Żonę, płacę za wszystko, remontuję sam i za swoje, obie
          mają do mnie pretensje, jedna o drugą,
          Chyba się powieszę.
          • limonka-2 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 23:56
            pejot65 napisał:

            > > Mieskzam od 3 lat. Musialam z racji kasy.
            > Mieszkam ponad 40 lat,18 od ślubu, w zeszły roku mama założyła
            sprawę w sądzie
            > żeby wygonić z domu moją Żonę, płacę za wszystko, remontuję sam i
            za swoje, obi
            > e
            > mają do mnie pretensje, jedna o drugą,
            > Chyba się powieszę.

            Współczuję Ci, ale na pewno nie jesteś odosobniony, wiem jak mój mąż
            się "wił" między mną i matką, gdy u niej mieszkaliśmy, rozumiałam
            Go, nie wymagałam, żeby oficjalnie "zajął stanowisko" mimo, że po
            cichu chciałam, żeby był po mojej stronie, ale matka to matka, nawet
            jeśli jest jędzą dla żony. Na szczęście udało się nam
            wyprowadzić "na swoje", chociaż chyba z lekko nadszarpniętym
            zdrowiem.
      • limonka-2 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 18:10
        futurebride napisała:

        > Nigdy, nigdy i jeszcze raz nigdy nie zgadzaj się na mieszkanie z
        teściami czy
        > rodzicami jeśli sytuacja życiowa Cię do tego nie zmusza. Mówię to
        z własnego
        > doświadczenia. Już po kilku dniach brakuje prywatności i zaczynają
        drażnić
        > drobiazgi, choćby rodzice byli najwspanialsi. Młodzi ludzie muszą
        mieć swoje
        > życie i możliwość żeby się pokłócić i godzić bez udziału osób
        trzecich.

        100 % racji, polecam powyższy post wszystkim, którzy rozpatrują
        opcję mieszkania z rodzicami lub teściami, wiem co mówię, bliżej na
        ten temat w innym moim poście.
    • bellis.blog.onet.pl Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 14:23
      My mieszkamy z moimi rodzicami w jednym domu. Mamy niezależne
      mieszkania i wejścia. Wspólny jest ogród i część rachunków. Reszta
      osobno. Widzimy się z moimi rodzicami jak mamy chęć :) Nie ma mowy o
      przysłowiowym zaglądaniu sobie do garów. Na dzień dzisiejszy jest aż
      nadto w porządku - statystyczna scysja między nami a rodzicami to jedna
      na rok, więc nikt nie narzeka :D Lubimy się po prostu.
      • kontestatorbg Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 16:41
        Tak bardzo podobało mi sie mieszkanie z tesciami, że juz od 3 lat mieszkam 300
        km od nich
        • monaga A jednak można 15.05.10, 17:21
          Od ośmiu lat mieszkam z moimi teściami. Na początku było "trudnawo",
          ale trzeba było powiedzieć, "stop". Na początku mieliśmy jedną
          kuchnię i gotowałyśmy oddzielnie na moje zyczenie. Teściowa jest
          wredna i nie można jej ufać, choć ona ufa mnie. Żenada.Były momenty,
          gdy gadała ze swoją córeczką i mówiła o mnie "mała żmija". Pamiętam
          takie żeczy i nie wybaczam.Ale nie o tym.
          Teraz oki., bo mamy mieszkanie na piętrze, ale gdybym miała mieszkać
          wspólnie na 50 m2, to z pewnością nie byłoby takiego życia. Żyj
          swoim życiem i nigdy nie uzalezniaj się od nikogo.Nawet od męża, a
          tym bardziej od teściów.
          • monaga Re: A jednak można 15.05.10, 17:23
            rzeczy, oczywista;-))
            • przytulia_czepna Re: A jednak można 15.05.10, 17:47
              Zależy.
              Miałam taką oto sytuację w rodzinie: ona przeprowadziła się do domu
              teściów (mieli piętro dla siebie), przyszły dzieci. On po kilku
              latach związku powiedział że wyprowadza się do innej pani. Po
              rozwodzie teściowie powiedzieli że Ona z ich wnukami ma się
              wyprowadzić. Gdzie? Tego już nie powiedzieli.

              W sumie logiczne - dlaczego mieliby mieszkać z obcą kobietą której
              ich syn już nie chciał.
      • aretahebanowska Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 20:57
        Dokładnie to samo. Tylko faktycznie trzeba się lubić i jednak opcja
        oddzielnych mieszkań dużo daje. Ja tam na swoją teściową złego słowa
        nie powiem. Gorzej z moją mamą, bo choć fajna kobita to ma
        upierdliwy, nauczycielski charakter i ciągle coś jej nie pasuje.
      • jehanette Re: mieszkanie z rodzicami 27.05.10, 22:34
        Bellis, szok, taki post mogłam ja napisać O_o

        Według mnie wszystko zależy jakimi ludźmi są rodzice i młodzi. Jeśli rodzice są
        w typie wymagającym i rządzącym (wszystko po mojemu, mieszkasz pod moim dachem
        to się dostosuj alvo wynocha) albo wręcz przeciwnie, "służalczym"
        (matka/teściowa gotuje, sprząta...) to układ raczej nie wypali.

        My mieszkamy razem już 2,5 roku, zdarzają się scysje, ale się dotarliśmy. Mamy
        oddzielnie kuchnie, łazienki, łączą nas drzwi z korytarza i ogród. Oczywiście
        dzielimy się opłatami odkąd zaczęliśmy w miarę normalnie zarabiać, to było
        oczywiste dla nas (i nastąpiło po ok 5 miesiącach, kiedy skończyliśmy studia).

        Myślę, że ten układ jest korzystny dla obu stron. Rachunki się rozkładają na 4
        pensje a nie na 2. Nie musimy się martwić o zwierzaki, podlewanie kwiatków,
        odebranie paczki od kuriera, pożyczenie przysłowiowej soli jak zabraknie, bo
        zawsze da się jakoś ułożyć to z "sąsiadami", żeby sobie pomóc.

        Ponieważ dom jest duży, nie wypobrażam sobie żebyśmy mieli my z mężem gnieść się
        w jakimś wynajmowanym mieszkaniu i płacić za to ciężką kasę, podczas gdy rodzice
        mieszkali by z moim bratem w domu za dużym na ich troje i ponosili niepotrzebnie
        duże koszty.

        Nie ukrywam, że wielopokoleniowa rodzina była moim marzeniem ;)
    • pall11 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 17:44
      Tylko totalni nieudacznicy mieszkają z rodzicami po ślubie.
      • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 19:47
        ... czyli połowa naszego społeczeństwa

        Trollu jeden, a jeśli rodzice są chorzy i trzeba się nimi opiekować?

        Druga opcja - jeśli mama z własnej woli chce się zaopiekować twoim dzieckiem gdy ty i żona cały dzień pracujecie - nie skorzystasz z tego?
        Tobie gosposie pucują podłogę, wyprowadzają psa rasy chihuahua i bujają dziecko?
        Nie wszyscy są prezesami i niejeden by się dał pokroić aby mieszkać gdziekolwiek w jako-takich warunkach.
        Nie twierdzę, że mieszkanie z teściami jest dobre ale czasem nie ma innego wyjścia bądź są okoliczności które przemawiają za tym pierwszym
        Ręce nogi i biust opadają jak się czyta takie posty

        ---------------
        Zwycięzca bierze wszystko.
        • ansak Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 21:03
          > Tobie gosposie pucują podłogę, wyprowadzają psa rasy chihuahua i bujają dziecko
          > ?
          A Ty masz od tego mamę?
          • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 22:26
            No faktycznie, napisało mi się trochę nieskładnie, sorki.
            Moja mama ma swoje życie, z racji jej choroby wolę ją mieć na oku,
            co umożliwia na szczęście osobne mieszkanie z osobnym wejściem w tym
            samym domu. Nikogo mi nie pilnuje i nie buja (a psami nie przepadam
            a o dziecko dopiero się staram).
            Chodziło mi o to, że taki krezus jak pall11 może się zgubić w lewym
            skrzydle swojego pałacu otoczonego parkiem z fontanną, ale
            niejeden "normalny" Kowalski albo zarzyna się płacąc raty kredytu -
            nierzadko z jednej pensji, albo mieszka z mężem, żoną i dziećmi u
            rodziców lub teściów i dziękuje Bogu codziennie, że ma taką
            możliwość.
    • limonka-2 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 18:07
      Przerabiałam w dwóch opcjach, najpierw kilka lat z rodzicami(był
      spokój), potem kilka lat u teściów, książkę można by napisać.
      Znalazłam gdzieś taką skalę stresu, różne zdarzenia, punktowane,
      zgodnie z tą skalą i punktami zebranymi w czasie mieszkania u
      teściów powinnam już nie żyć. Teść w zasadzie się nie wtrącał,
      teściowa brudne majtki mi oglądała (weszłam do łazienki w tym
      momencie), na każdym kroku pokazywała, że nie jestem u siebie, gdy
      wypucowałam całe mieszkanie, nie odzywała się przez tydzień, bo
      niby "chciałam ją upokorzyć", setki podobnych zdarzeń, złośliwa,
      zawistna, było, minęło, ale nie zapomnę jej tego czasu nigdy.
    • teodor23 mieszkać z teściami - mój ulubiony temat 15.05.10, 19:18
      Mogłabym pisać o tym godzinami. Pewnie spodziewasz się wypowiedzi
      ludzi młodych. Ja natomiast zamieszkałam z teściami 10 lat po
      ślubie. Najpierw mieszkaliśmy sami, ale kiedy wybudowaliśmy dom, a
      teściowie trochę zestarzeli się postanowiliśmy zaopiekować się nimi.
      Ja tu chcę być dobrą synową, wprowadzam ukochaną teściową do mojego
      nowiutkiego domu (nie dołożyli ani grosza do budowy) a ona zabiera
      mi się za rządzenie. Zupełnie jakbym to ja u niej zamieszkała. O
      reszcie nawt nie wspomnę bo szkoda słów. Musieliśmy przebudować dom
      i wydzielić im oddzielne mieszkanie z oddzielnym wejściem. Teraz
      mieszkają za ścianą - na szczęście, bo inaczej oszalałabym.
    • litwor Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 21:04
      Witam piszę jako człowiekdoświadczony i już teść. NIGDY NIGDY NIGDY,
      Młodzi mają mieć poślubie czas na dogranie się, dogadanie i
      uzgodnienie priorytetów. Muszą mieć swobodę aby czasami pobiegać w
      domu w majtkach lub bez. Z teściami czy rodzicami w domu to mordęga.
      Dla jednej i drugiej strony. Co innego jest wpaść z wizytą na kilka
      dni, ale mieszkać razem 24 na dobę zawsze zacznie się konflikt.
      Konflikt o byle co. Kazda ze stron ma własne upodobania ( starsi)
      młodzi maja swą żywiołowość. Nie do pogodzenia. Na szczęście moje
      dzieciaki nie musiały jak na razie z nami mieszkać są dość daleko i
      to jest piękne. Mają swobodę i kochających rodziców. Jak nas będą
      potrzebowac to telefon i jedziemy jako oczekiwani goście. I Jeszcze
      jedno z twego pytania wynika że j3esteś młodą mężtką lub będziesz
      niedługo. Piękną konsekwencją ( ale czasami upierdliwą) jest
      dziecko. Wasze dziecko nie babci czy dziadka. Po porodzie będziesz
      na pewno słaba, ale goń babcie od TWEGO i TWOJEGO MĘŻA dziecka .
      Sama wychowuj sama kąp ( ew, Mąż jak odważny) sama karm. Nawt
      najlepsze porady babci będą z innej epoki. One więdzą dużo ale nie
      na czasie.
      I tak dla prezentacji, 57 lat, jedna żona, trójka dzieci ( dwa w
      związkach) jedno chyba niedługo, dwie wnóczki. Mieszkała z nami
      Teściowa 27 lat, o 26 lat 11 miesięcy 29 dni za długo.

      Pozdrawiam
      • kinga_n1 Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 22:52
        Mielismy do wyboru-mieszkanie z teściami i jego siostrą w dużym
        mieszkaniu lub z moją mamą (nie było innej opcji).Oczywiście
        wybraliśmy tą drugą i muszę powiedzieć, że z perspektywy czasu nie
        jest źle.
        Były kłótnie, stawanie po stronie mamy, wymiana krótkich lecz
        treściwych zdań na temat wychowania dziecka... ale opłaciło się.
        Dorosłam, dojrzałam. (mogłam skonfrontować poglądy)
        Sprawdzaliśmy się z Mężem i przeszliśmy ten test pozytywnie, teraz
        czekamy na wyprowadzkę mojej mamy (kupiła sobie mieszkanie) i
        jesteśmy szczęśliwi. :) (choć dziwnie będzie bez Niej)
        Nie wyobrażam sobie natomiast mieszkania z teściami, moja
        mama "ustąpiła mi pola" w domu, z moją teściową byłaby walka :(
      • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 00:15
        litwor napisał:

        >Muszą mieć swobodę aby czasami pobiegać w
        > domu w majtkach lub bez.

        masz tu racje:)
    • wiosnawiosna Re: mieszkanie z rodzicami 15.05.10, 23:52
      Spotkalo mnie to chociaz nie zaraz po slubie. Przez 3 lata po slubie
      mieszkalismy w Werszawie w naszym wlasnym mieszkaniu. Maz, ktory nie
      jest warszwiakiem chcial wrocic do rodzimego miasta. Wiedzialam jak
      bardzo jest to dla niego wazne wiec przenieslismy sie do
      miejscowosci, z ktorej pochodzi. Musielismy zaczynac od zera-brak
      pracy...brak mieszkania. Zamieszkalismy tymczasowo z tesciami. Po
      miesiacu tesc i tesciowa byli wobec mnie bardzo nieprzyjemni, a tesc
      nawet agresywny ( werbalnie, fizycznie nie).Maz stanal pomojej
      stronie i wynajelismy mieszkanie gdzies indziej. Po kolejnych 3
      latach wynajmowania tesciowie kupili sobie nowe mieszkanie w domu, w
      ktorym sa razem 4 mieszkania z duzmym ogrodem dla wszystkich
      mieszkancow domu. Lokatorka jednego z tych mieszkan zmarla i
      tesciwoei tak wplyneli na mojego meza, zebuysmy kupilli to
      mieszkanie. A wiec mieszkamy pod jednym dachem, dzielimy
      ogrodek,wejsceioddzielne, od 7 juz lat. A malzenstwo sie sypie i
      nieslugo zakonczy sie rozwodem. Maz byl pod wlyem rodzico, ktorzy
      nalegali abysmy kupili mieszkanie, nie umial powiedziec nie - a ja
      balam sie choc maz wiedzial doskonale jak bardzo nie chcialam tego
      mieszkania.Tesciwie nieprzyjemni,brak prywatnosci. Czuje , ze
      poslubilam tesciow razem z mezem. Nieprzyjemne sytuacje i teksty ze
      strony tesciow.Zawsze myslalam, ze takie sytuacje zdzraja sie
      tyullkojakims idiotom, bo jak mozna dopuscic do mieszkania razem z
      tescia,ki w xxI wieku??? Ale trafilo i na mnie. Jestem w dole. Dpo
      tego doklada sie agresja meza.zmarnowane zycie. Nie wiem co
      robic ,mamy 3 letnie dziecko.
      • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 00:13
        Chyba sama sobie na sowje yzczenie taką sytuacje stworzyłas. Nie
        wiem, jak mozna czy to rodzicow męza, czy wlasnych ciągac ze soba w
        życiu. Bo to jest takie ciąganie ich, czy to ze wzgledu na ich
        starośc, cyz niedolestwo czy cos innego np. sentyment meza do mamy:)
        Powinnas sprzedac swoja częsc i sie wynieśc, jezeli stanowi to tak
        ogromny problem. Ja bym tak zorbila, ale w tej chwili jest m idobrze
        i ta pomoc jest nieoceniona, z punktu widzenie opieki nad dizekciem
        i peiniedzy.
        • wiosnawiosna Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 00:29
          moja odp brzmi:nie sama sobie takiej sytuacji nie stworzylam. To moj
          maz byl pod wplywem tesciow, ktorym zalezlalo,zebysmy sie tam
          wprowadziali. Maz po ktorym niegdy bym sie nie spodziewala wybral
          kilkakrotnie rodzicow a nie mnie. Tak jak pisalam: zawsze myslala,ze
          nieudacznicy znajduja siew takich sytuacjach,Powtarzam za Panem,
          ktory napisal wczesniej: NIGDY, NIGDY, NIGDY nie zamiszkaj z
          tesciami.To Cie zniszczy. Tak sie tez stalo ze mna. A moj 39-letni
          maz powtarza tak jak moj 3 letni dziciak: mama, mama, mama. Ludzie,
          gdyby wiedziala od poczatku, ze wychodze za mamisynka nigdy bym tego
          nie zrobila. Nie spofziewalam sie, Nie przewidziala. Przegralam
          zycie. Moje dziecko kocha nas obooje a my sie rowodzimy. Gdyby ktos
          kiedym powiedfzial, ze spotka mnie taki los wysmialabym go. Ja???
          Tlkaz niezalezna???I los mnie ukaral. Czuje sie FATALNIE.
          • rhinbac Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 01:10
            im starsi rodzice, tym trudniej nam jest ich urazić, przeciwstawić i nie tylko
            dorośli faceci mają z tym problem, kobiety też
            to, że mąż przyznawał rację matce, nie Tobie, wcale nie musi świadczyć o tym, ze
            jest maminsynkiem
            nie pomyślałaś, że może podejmowałaś złe decyzje i teściowa miała jednak rację?
            one czasami miewają jednak rację, przekonuję się o tym niekiedy, mimo iż to
            przyszła teściowa
            • deodyma Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 08:57

              rhinbac napisała:

              > im starsi rodzice, tym trudniej nam jest ich urazić, przeciwstawić
              i nie tylko
              > dorośli faceci mają z tym problem, kobiety też
              > to, że mąż przyznawał rację matce, nie Tobie, wcale nie musi
              świadczyć o tym, z
              > e
              > jest maminsynkiem




              od TYLKO przyznawania racji ludzie sie nie rozwodza.
              najwidoczniej tesciowa wtracala sie w ich zycie a maz nigdy nie
              stanal po stronie zony, chocby jego matka nie miala racji.
              kto nie ma takjiej tesciowej, ten tego nie zrozumie.
        • kloceklego Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 10:10
          nie dokładasz się, nie dbasz o dom a narzekasz, że glosno, ze dzwonią, że
          znajomi przychodzą do nich. pasożytnictwo.
          dla mnie ktoś, kto z takich powodów wprowadza się do teściów/rodziców jest
          leniem/nieudacznikiem i nie potrafi sam zatroszczyc sie o swoje zycie. i nie
          przemawia do mnie tutaj brak pieniędzy czy cos w tym stylu. nam jak zaczelo
          brakowac pieniedzy to zacisnelismy zeby, przewegetowalismy kilka miesiecy
          praktycznie tylko mając pieniądze na jedzenie. pozniej ja wyjechałem za granicę
          a żona z synem przyjechali do mnie po 6 miesiacach. i teraz zyjemy z dala od
          tego wspaniałego przybytku mlekiem i miodem płynącego.
          jak się nie ryzykuje, to się nie żyje a potem kończy u teściów/rodziców

      • deodyma Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 08:59
        teraz doczytalam, ze chodzi o tesciow, nie tylko o tesciowa.
        zrobiliscie blad, mze przeprowadzilisciue sie do miasta rodzinnego
        meza.
        nigdy bym na to nie pozwolila.
    • kinjuszka Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 00:25
      Ja mieszkałam u teściów prawie 3 miesiące. Przeprowadziliśmy się do kraju męża
      (wcześniej mieszkaliśmy w Polsce), potrzebowaliśmy czasu na znalezienie swojego
      mieszkania, urządzenie się z grubsza itp.
      To były tylko 3 miesiące, moi teściowie są wspaniałymi ludzmi i oboje mamy z
      nimi świetny kontakt, w dodatku mają b. duży dom, a mimo to nigdy w życiu nie
      chciałabym z nimi mieszkać na stałe!
      Jak już ktoś wspomniał wyżej, jeżeli mieszkasz u teściów/rodziców to nie jesteś
      w 100% u siebie nigdy. Niby są to drobiazgi (nie mogę przejść nago z łazienki,
      nie mogę posłuchac głośniej muzyki itp), ale jednak składają się one na ogólny
      dyskomfort.

      Mój brat i jego żona mieszkają u moich rodziców. Niby mają całkiem osobne
      mieszkanie, osobne wejście itp, ale wiadomo, że i tak widzą się codziennie.
      Bardzo współczuje swojej szwagierce- moja mama wtrąca się do wszystkiego,
      krytykuje wszystko, łącznie z opieką nad dzieckiem mimo iż szwagierka jest
      lekarzem pediatrą! :/

      Podsumowując, jestem zdania, że jeżeli tylko ma się możliwość mieszkac osobno,
      nawet w lokalu o niższym standardzie/gorszej dzielnicy itp to warto to wykorzystać!
    • mynia_pynia Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 08:34
      Koleżanka właśnie się rozwodzi, wystarczyło 6 miesięcy aby dojrzała
      do tej decyzji. Jest mi strasznie przykro, w pewnym stopniu jestem w
      szoku, bo koleżanka jest świetną osobą, i nawet jej mąż był bardzo
      fajny - nie wiem co mu odbiło gdy zamieszkali z jego rodzicami.
      • malwinette Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 08:49
        Ja mam dobre doswiadczenia. Mieszkaliśmy z moimi rodzicami 4 lata, podczas
        budowy włąsnego domu. Potem po dwóch latach wróciliśmy z powrotem, tym razem na
        rok( w tym czasie dom nr 1 został sprzedany,a nr 2 był wykańczany). Wspominam
        cudownie, zarówno ja jak i mąż - OBIADY, pełna chata - nikt się nigdy nie
        nudził, zawsze mieliśmy z kim zostawić psy, gdy chcielismy wyjechać, a później
        również synka, gdy chcielismy gdzies wyjść.Fajnie było- oboje z mężem
        pracowaliśmy,syn do przedszkola - nie było czasu na zmęczenie rodzinną atmosferą:)
        • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 13:28
          malwinette napisała:

          > Ja mam dobre doswiadczenia. Mieszkaliśmy z moimi rodzicami 4 lata,
          podczas
          > budowy włąsnego domu. Potem po dwóch latach wróciliśmy z
          powrotem, tym razem n
          > a
          > rok( w tym czasie dom nr 1 został sprzedany,a nr 2 był
          wykańczany). Wspominam
          > cudownie, zarówno ja jak i mąż - OBIADY, pełna chata - nikt się
          nigdy nie
          > nudził, zawsze mieliśmy z kim zostawić psy, gdy chcielismy
          wyjechać, a później
          > również synka, gdy chcielismy gdzies wyjść.Fajnie było- oboje z
          mężem
          > pracowaliśmy,syn do przedszkola - nie było czasu na zmęczenie
          rodzinną atmosfer
          > ą:)


          no to jest jak u nas, nie zawszem iekszanie z rodzicami oznacza
          koszmar:)
    • 737ng Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 09:11
      Tuz przed wyjazdem z Polski, kiedy juz sprzedalismy mieszkanie, mieszkalem z
      tesciami. Bylo strasznie - musielismy byc na czas na obiad, byc cicho
      wieczorami, wracac kiedy obiecalismy wrocic. W sumie OK, ich mieszkanie i ich
      zasady, ale na dluzsza mete: NIGDY. Po przyjezdzie do kraju do ktorego
      wyjechalismy musielismy mieszkac u moich rodzicow i bylo to samo - brak
      niezaleznosci byl okropny, nawet porzadnie poklocic sie nie mozna bylo!!!
      Wyprowadzilismy sie po dwoch miesiacach kiedy tylko moglismy kupic wlasne
      mieszkanie.

      Nigdy, ale to NIGDY nie zamieszkam z rodzicami, tesciami, rodzenstwem czy
      jakakolwiek rodzina poza zona i dziecmi. Od moich synow oczekuje, ze wyprowadza
      sie kiedy tylko zaloza wlasna rodzine lub dostana stala prace.

      Amen.

      K.
    • uknown fatalnie 16.05.10, 10:43
      Mieszkaliśmy z teściami tylko przez 4 miesiące pomiędzy sprzedażą jednego
      mieszkania a kupnem drugiego i już nigdy więcej tego nie powtórzę, moja żona też
      nie mogła się odnaleźć w swoim rodzinnym domu jako dorosła osoba. Moi teściowie
      są mili, kulturalni, nienarzucający się, zostawiali nam dużą swobodę i nie
      wtrącali się, ale mimo to dla obu stron było nieznośnie krępująco. Rzeczywiście
      - kompletny brak prywatności, wchodzenie sobie w drogę w łazience, w kuchni,
      różne przyzwyczajenia, style życia, sposoby spędzania czasu - to wszystko pod
      jednym dachem jest nie do zniesienia na dłuższą metę. Człowiek w domu musi czuć
      się swobodnie, móc chodzić w samych gaciach, spać do której chce, jeść co i
      kiedy chce, bawić się z dzieckiem albo z przyjaciółmi hałaśliwie, czasem głupio,
      po nocy ale beztrosko, bez oglądania się co powiedzą rodzice/teściowie. Jak te
      warunki nie są spełnione to jest zwyczajna męczarnia i wchodzenie sobie na
      głowę. Lepiej mieszkać nawet najskromniej, w ciasnocie, bez wygód ale ODDZIELNIE
      i SAMODZIELNIE, ze świadomością że się jest u siebie a nie w gościach w nieswoim
      domu.
      • awawawaaaa istota rzeczy:) 16.05.10, 13:30
        uknown napisał:
        > nie mogła się odnaleźć w swoim rodzinnym domu jako dorosła osoba.
        Moi teściowie
        > są mili, kulturalni, nienarzucający się, zostawiali nam dużą
        swobodę i nie
        > wtrącali się, ale mimo to dla obu stron było nieznośnie krępująco.
        Rzeczywiście
        > - kompletny brak prywatności, wchodzenie sobie w drogę w łazience,
        w kuchni,
        > różne przyzwyczajenia, style życia, sposoby spędzania czasu - to
        wszystko pod
        > jednym dachem jest nie do zniesienia na dłuższą metę. Człowiek w
        domu musi czuć
        > się swobodnie, móc chodzić w samych gaciach, spać do której chce,
        jeść co i
        > kiedy chce, bawić się z dzieckiem albo z przyjaciółmi hałaśliwie,
        czasem głupio
        > ,
        > po nocy ale beztrosko, bez oglądania się co powiedzą
        rodzice/teściowie. Jak te
        > warunki nie są spełnione to jest zwyczajna męczarnia i wchodzenie
        sobie na
        > głowę. Lepiej mieszkać nawet najskromniej, w ciasnocie, bez wygód
        ale ODDZIELNI
        > E
        > i SAMODZIELNIE, ze świadomością że się jest u siebie a nie w
        gościach w nieswoi
        > m
        > domu.
    • wj_2000 Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 11:37
      Z zażenowaniem (i smutkiem) czytam większość wypowiedzi! Jedną z głównych
      przyczyn frustracji jest skrępowanie w kłótni z mężem!!!
      A niech Was diabli!

      Ja mam dwojakie doświadczenie. Przed laty do naszego dwupokojowego mieszkania
      wprowadziła się (na 3 lata) moja dużo starsza siostra z mężem. Mąż wprawdzie nie
      cudzoziemiec, ale Wielkopolanin z inteligenckiej rodziny do nas, wtedy jeszcze
      rzekłbym, proletariuszy. Było cudownie, mimo że oprócz rodziców, brata i siostry
      z mężem, wkrótce pojawiłą się siostrzenica. Szwagier z moją mamą jedli sobie z
      dzióbków. Mnie i brata uczył grać w skata i prowadzał na mecze piłkarskie.
      Po trzech latach doczekali się swojego mieszkania kilka kilometrów dalej.
      Stosunki pozostały serdeczne do końca (siostra i szwagier już nie żyją).
      Ja sam, po skończeniu studiów w stolicy i rozpoczęciu pracy na UW w roku 1962
      mogłem liczyć tylko na zameldowanie okresowe, bez prawa do wstąpienia do
      spółdzielni. Wynajmowałem 1 pokój za wartość pensji asystenta. Kilka godzin
      korepetycji tygodniowo dawało dochód pozwalający na utrzymanie.
      Po dwóch latach poznałem przyszłą żonę i szybko wzięliśmy ślub. Zamieszkaliśmy z
      jej rodzicami i rodzeństwem w mieszkaniu średniej wielkości.
      I znów była idylla. Żadnych kłótni, bo o co?
      Po pięciu latach wyprowadziliśmy się do swojego mieszkania, gdzie po 2
      tygodniach przyszło na świat drugie nasze dziecko.
      Być może pewne znaczenie miało to, że zarówno w przypadku mojej mamy w stosunku
      do swojego zięcia, jak i mojej teściowej w stosunku do mnie, występowała różnica
      ze trzech szczebli wykształcenia. I szwagier i ja mieliśmy postawy bardzo
      delikatnego odnoszenia się do osób o niższej pozycji społecznej i dużo niższym
      wykształceniu, a obie teściowe z kolei miały szacunek do naszych pozycji. W
      końcu jeszcze za życia teściowej (3 klasy podstawówki), zostałem profesorem
      Uniwersytetu Warszawskiego ( a mój szwagier dyrektorem naczelnym dużej firmy w
      Katowicach za życia naszej mamy).
      Osoby na analogicznych pozycjach mają większe szanse walczyć ze sobą o przywództwo.
      • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 13:14
        Po prostu miałeś szczęście, że rodzina była zgrana.
        Jednakże wszyscy mamy tendencję do zaznaczania własnej przestrzeni na zasadzie: moje/nie moje. W swoim czujemy pełen luz psychiczny i możemy zmienić wszystko, łącznie z pomalowaniem ścian na czarno, bo taką mamy akurat psychodeliczną wizję. Bo to ja jestem panem/panią tego domu i swoje decyzje mogę co najwyżej konsultować jak nie jestem pewna a nie prosić o zgodę na ich realizację. Mieszkając u kogoś, trzeba przyjmować jego warunki, nawet tak drobnych sprawach jak to gdzie ma stać cukiernica, czy mogę trzymać kota lub do której może być włączony telewizor. Te kłótnie, o których wspominasz, nie muszą oznaczać prawdziwych kłótni we włoskim wydaniu, z fruwającymi talerzami i krzykiem, który słychać po drugiej stronie ulicy. Może to być zwykła wymiana zdań, a i tak ten brak intymności może rodzić frustracje, że oprócz rozmówcy ktoś tę dyskusję usłyszy i się do mniej włączy. Potrzeba posiadania własnego gniazda jest całkowicie zdrową i uzasadnioną potrzebą, a to że nie jest wcielana w życie, ma swoje podłoże ekonomiczne. Mieszkamy razem ze starszymi pokoleniami lub rodzinami naszego rodzeństwa nie dlatego że tak się wszyscy kochamy, ale dlatego że na samodzielne mieszkanie nas nie stać (pomijam przypadki piotrusiów panów, którym mama pierze skarpetki do emerytury i obojgu to się podoba). Mieszkanie z kimś jest zatem zjawiskiem wtórnym, wymuszonym ekonomicznie poprzez brak oszczędności finansowych i bieżących dochodów na odpowiednio wysokim poziomie, a nie celem samym w sobie. Większość chce sama (tudzież z partnerem) ale nie każdy może.
        Kiedyś w weekendy dorabiałam sobie opieką nad pewną staruszką. Dla świętego spokoju szanowałam "zwyczaje" jej domu (gdzie co ma stać, wisieć, leżeć bo od 50 lat tam leżało i wisiało), choć niektóre wydawały mi się śmieszne. Nie daj Boże było zapomnieć, że solniczka stała na trzeciej półce a nie na czwartej. Gdyby analogicznie przyszło mi się "użerać" z teściową, chyba bym przedwcześnie osiwiała. Swoją niedoszłą teściową ubóstwiałam, bo była fantastyczną kobietą - ale na odległość. Nie wiem, jakby ułożyła się nasza "współpraca" pod jednym dachem, bo mój związek się skończył i kontakt z teściówką siłą rzeczy też. Może nie byłoby już tak ciekawie i ta potrzeba walski o własną przestrzeń zaczęłaby coraz bardziej się materializować.
        • awawawaaaa Re: mieszkanie z rodzicami 16.05.10, 13:31
          akle2 napisała:
          Mieszkamy razem ze starszymi pokoleniami lub rodzinami naszego
          rodzeństwa
          > nie dlatego że tak się wszyscy kochamy, ale dlatego że na
          samodzielne mieszkani
          > e nas nie stać

          dokladnie!
    • beverly1985 Re: mieszkanie z rodzicami 23.05.10, 15:35
      Dla mnie to, co piszecie, to jakiś kosmos. Osobiście nie znam ani jednej pary,
      która mieszka z rodzicami! Nikt ze znajomych nie pobiera się, gdy nie ma gdzie
      mieszkać, a najpóźniej po zakończeniu studiów każdy wyprowadza się z domu
      (choćby do wynajętego pokoiku w mieszkaniu studenckim).
      Nie stać? Gdy dwie osoby pracują to nawet przy stosunkowo niewielkich zarobkach
      mozna dostac kredyt na zakup kawalerki na obrzeżach miasta.
      • tosia.ru Re: mieszkanie z rodzicami 25.05.10, 11:04
        mieszkalam z tesciowa 4 lata...
        ... obecnie tesciowa mieszka w naszym mieszkaniu a my od pol roku wynajmujemy
        (paranoja, no nie?)
        tak jest lepiej
        przynajmniej nikt nie dolewa mi do garow domestosa
        o reszcie nie wspomne
      • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 25.05.10, 23:34
        W takim razie bardzo mało jeszcze widziałaś. Albo nie masz 18 lat i fiu bździu w głowie. A już z pewnością nigdy nie starałaś się o kredyt hiopoteczny

        >
        > przy stosunkowo niewielkich zarobkach mozna dostac kredyt na zakup kawalerki na obrzeżach miasta.
        >

        Ha ha
        • beverly1985 Re: mieszkanie z rodzicami 25.05.10, 23:43
          Mam 25 lat i pracuję od 3. Kredyt hipoteczny dostałam, choc ja akurat mało nie
          zarabiam.

          Zauważ, ze napisałam, iż gdy dwie osoby pracują (dwie, a nie jedna), to nawet
          jeśli zarabiają tylko te 2- 2,5 tys to razem jest 4-5. Zdolność kredytową na
          kawalerkę na Białołęce za to masz. Zaraz ktos mi pewnie napisze, że to nie są
          "niewielkie zarobki"- jak na Warszawę są, a w takich realiach funkcjonuję. W
          innych miastach pewnie zarabia się mniej, ale i mieszkania są proporcjonalnie
          tańsze.

          akle2 napisała:

          > W takim razie bardzo mało jeszcze widziałaś. Albo nie masz 18 lat i fiu bździu
          > w głowie. A już z pewnością nigdy nie starałaś się o kredyt hiopoteczny
          • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 26.05.10, 14:42
            Oki, tylko że na zdolność kredytową wpływa o wiele więcej czynników, niż tylko dochód za ostatnie trzy miesiące. Trzeba mieć umowę o pracę na czas nieokreślony i wynagrodzenie wypłacane REGULARNIE a nie tylko wtedy jak szef ma, a tu wiele osób już jest wykluczonych - mają umowy na czas określony albo zlecenie, o dzieło, itp. Bywa też że dochód jest dzielony na pół bo jedno z małżonków nie pracuje gdyż nie ma z kim zostawić noworodka. Trzylatek pójdzie do przedszkola, a co z młodszym? Zaraz mi odpiszesz że po co decydują się na dzieci w takich realiach - do trzydziestki można próbować zdobywac świat i wstrzymywać się z macierzyństwem że może będzie lepiej ale jeśli się to nie uda i Twoja pensja nie wykraczy poza średnią krajową to po trzydziestce już się zdecydujesz na to dziecko w każdych w miarę dobrych warunkach bo zwyczajnie później organizm odmówi Ci posłuszeństwa i nie urodzisz wcale. Kolejna sprawa - jeśli ktoś chce zdobyć wykształcenie wyższe, a jego rodziców nie było stać utrzymywać go po maturze, to jasne że będzie wolał przeznaczać część dochodu na czesne, niż na wysoki czynsz w wynajmowanej klitce u obcych ludzi, gdzie są problemy z zagotowaniem herbaty i włączaniem światła o 21:00, nie mówiąc o wzięciu kąpieli czy zrobieniu prania.
            Nie twierdzę, że mieszkanie z teściami jest supersprawą i osobiście nigdy bym się na to nie zdecydowała. Tylko że wiele osób po prostu nie ma innego wyjścia.

            ---
            • aneta-skarpeta Re: mieszkanie z rodzicami 01.06.10, 23:13
              jakbym nie miala innego wyjscia i bylabym w takiej sinej dupie za
              przeproszeniem jak to opisujesz to bym sie nie zwiazala slubem- bo i
              tak utrzymac sie sama nie moge, a juz napewno nie zmachalabym sobie
              2 dzieci mimo ze musze siedziec na kupie z czyimis lub swoimi
              rodzicami- bo z 2 dzieci, mieszkajac w pokoju u rodzicow to trudno
              cokolwiek zdzialac.

              • akle2 Re: mieszkanie z rodzicami 02.06.10, 02:13
                Ja też bym sobie dwojga nie zmachała, ale na szczęście osobiście mam trochę inną sytuację.
    • tola_i_tolek Re: mieszkanie z rodzicami 25.05.10, 15:03
      My zamieszkaliśmy w domu moich rodziców- mamy samodzielne
      mieszkanie. Generalnie jest ok, choć nieporozumienia sie zdarzają.
      Mieszkamy tu już trzy lata, oczywiście płacimy rachunki ,ale i tak
      sporo udaje nam się zaoszczędzić i dzięki temu za rok, dwa kupimy
      cos swojego. Oczywiście uważam, że lepiej mieszkać samodzielnie niż
      z rodzicami, ale w naszym wypadku warto było się pomęczyć.
    • kobietka_29 Re: mieszkanie z rodzicami 26.05.10, 12:57
      W zyciu nie rozwazalabym chocby przez chwile takiej mozliwosci. Ani z moimi ani
      z jego rodzicami. Od jego rodzicow dzieli nas 700 km a i tak dzwonia codziennie
      i chcieliby o wszystkim decydowac. Od moich rodzicow wyprowadzilam sie zaraz po
      studiach- 3 lata przed slubem. Nie bez powodu, wiec powrot do nich bedac mezatka
      bylby co najmniej groteskowy. Jesli sie ma wybor, nalezy sie usamodzielnic.
      • forumowe_ciacho Re: mieszkanie z rodzicami 01.06.10, 23:14
        Niezdrowo jest być dorslym i fukncjonowac z rodzicami. To przeciez
        mniej sa rodzice, a wiecej rowni nam donownicy

        Dla zdrowia psychiczne warto meiskzacoddzielnie i nie chodzi o to,
        ze rodzice czy tesciowie to KANALIE!! Ale o to, ze dla higieny jest
        lepiej mieskzac na swoim!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka