Dodaj do ulubionych

znowu teściowie - pomocy!!

22.03.04, 15:07
Mam problem z teściami, jak większość z nas J
Na początku wydawało mi się, ze oboje i teść i teściowa są w miarę w
porządku. Mieszkają ok. 200 km od nas, więc wiedziałam, że nie będziemy się
często widywać, tylko raz na jakieś 2 – 3 miesiące.
I było by powiedzmy ok., gdyby nie to, ze ich podejście do życia, ich
mentalność jest tak skrajnie różna od mojej i poniekąd od mojego Męża, że
przed każdym spotkaniem tydzień chodzę zła, a każdy telefon od nich (dzwonią
raz na tydzień) wyprowadza mnie z równowagi na jakieś 2-3 dni.
Zaczęło się od organizacji ślubu. Teściowie pochodzą z małego miasteczka, ale
raczej mentalność maja głęboko „wsiową”. Wszystko było nie tak: dlaczego
restauracja, a nie jakaś sala szkolna z balonami, dlaczego „tylko” 50 osób,
musi być taniec do białego rana ( z mężem chcieliśmy obiad dla najbliższych),
teściowa chciała, aby ona z moją Mamą same gotowały i jak moja Mama
powiedział, ze nie, to teściowa była lekko obrażona, bo „na pewno będzie za
mało jedzenia”. Wesele odbyło się w moim mieście, to też źle, bo u nich na
pewno było by taniej...
Potem wielkie oburzenie, bo od razu po ślubie my w samochód i w podroż
poślubną, bo moglibyście z nami posiedzieć skoro już przyjechaliśmy, a po co
wy w ogóle w te góry jedziecie...
Po ślubie wykańczaliśmy mieszkanko, moi Rodzice troszkę nam pomogli
finansowo, a teściowie ależ skąd!! I nie o to chodzi, ze nic nie dali, tylko
o ich podejście, ze skoro moi rodzice dali, to mogliby nam większy telewizor
jeszcze dokupić, a w ogóle to wzialiście pożyczkę z pracy, a to teściowie,
(czyli moi rodzice) nie mogli wam dać tych pieniędzy?? Wkurza mnie to
strasznie.
Następna sprawa to podejście do prowadzenia domu. Ja nie jestem typem kury
domowej, dla mnie posprzątać i zampomnieć. Gotowanie lubię, ale traktuje to
bardziej jako hobby, a nie codzienne odbebnianie obiadu, na ktore i tak nie
mam czasu, bo pracuję do późna. Teściowa potrafi czasami zadzwonić do mojego
Męża (do 30-to letniego faceta!!), z pytaniem czy aby nie chodzi, aby
głodny... W ogóle to ona żyje tylko gotowaniem. Każda czynność
podporządkowuje posiłkom i dosłownie całymi dniami siedzi przy garach. Musze
przyznać, ze gotuje świetnie, ale wmusza na sile jedzenie, u nich posiłek to
wielka uczta, głupio mi odmawiać, ale musze. Po pobycie weekendowym musze
dojść do siebie przez parę dni.
Noi ich teksty: ty czytasz książki?? A po co?? Ty masz czas?? Powinnaś
przyjść do domu i zrobić mężowi obiad. Ja na to, ze czytanie to dla mnie
wielka przyjemność i odpoczynek, a oni, ze przecież obiad, mąż musi odpocząć,
na co ja, ze ja tez musze odpocząć, a oni, ze przecież maź pracuje, ja ze ja
także pracuje równie ciężko, co on...
Następny tekst: wy znowu jedziecie w góry?? A po co?? Szkoda pieniędzy,
jeszcze sobie nogi połamiecie chodząc po tych górach... Na narty?? Przecież
to tak drogo, a w ogóle, po co wam to, a co będziecie tam jeść??
Ostatnio jednak obydwoje przegięli: to kiedy będziecie mieli dziecko?? Ja na
to, ze w swoim czasie, najpierw musimy się oddluzyc (tutaj pytanie pada po
raz kolejny w moja strone: a to twoi rodzice nie dadzą wam pieniędzy??),
Mowie, ze z jednej pensji czyli mojego męża to trudno by nam było w trójkę,
na co teśiowa: przecież twoja mama może się dzieckiem zając, a Ty do pracy.
Na co ja, ze moja mama się nie zajmie, na co teściowa: no to dziecko do
żłobka... Prawie wybuchnelam, własnego wnuka do żłobka posyłać!! Grzecznie
odpowiedzialam, ze nie po to chce mieć dziecko, aby mi go jacyś obcy ludzie
wychowywali. Teść oczywiście się musiał wtrącić: ale przecież szkoda Twojego
miejsca pracy....
Zbilżają się święta. Teściowie maja przyjechać na parę dni. Ostatnio
(odwiedzają nas raz na rok, na szczęście) poprzestawiała mi kwiatki,
przniosła komodę na buty w inne miejsce „bo tak jest przecież
wygodniej”...Teraz na pewno przyjdzie i znowu będzie krytykować urządzenie
naszego domu, że po co nam tyle książek, tutaj to powinny stać w szafce w
widocznym miejscu jakieś zastawy,
Najbardziej się boje momentu kiedy wybuchnę!! Oni i tak już mnie chyba nie
lubią, bo zawsze neguje ich podejście. Nie dlatego aby im zrobić na złość,
tylko dlatego ze oni maja jakieś dziwne podjecie do wszystkiego: tz
najważniejsze jest jedzenie (zdecydowanie) i sprzątanie... Nie mają żadnych
zainteresowań, nic nie czytają, tylko siedzą w domu i gotują i sprzątają. I
nie potrafią zaakceptować, że ktoś może mieć inny tryb życia niż oni.
Co mam zrobić?? Mąż to widzi, ale on jest przyzwyczajony to znosić ze
stoickim spokojem. Fakt, teściowie nie maja na nasze życie wpływu, nie
wtrącają się do nas jako do pary. Tylko w sumie komentują. Ale ja nie
potrafię już dłużej siedzieć cicho.
Kocham mojego Męża najbardziej na świecie i jestem z nim niesamowiecie
szczęścliwa i nie chcę aby doszło do takiego momentu kiedy powiem mu: albo
ja albo oni...
Obserwuj wątek
    • carri Re: znowu teściowie - pomocy!! 22.03.04, 16:36
      Moge Ci tylko powiedziec, ze Cie podziwiam, ze i tak tyle wytrzymalas. Jedyna
      madra rada, jaka mi przychodzi do glowy, to pogadaj ze swoim mezem i powiedz
      mu, ze Ty tego nie wytrzymujesz i niech on cos z tym zrobi. Jemu jest latwiej
      pogadac z rodzicami i wytlumaczyc im, zeby wzieli troche na wstrzymanie, a nwet
      sie z nimi poklocic, gdy zaczna przemeblowanie. Ja juz sie nie odzywam, gdy
      mnie cos wkurza, tylko kopie meza pod stolem, a on prosi mame, zeby sie
      uspokoila. Moze u Ciebie tez poskutkuje. I pamietaj: na takich ludzi szkoda
      Twojego zdrowia, nawet jesli to Twoi tesciowe.
    • erintall Re: znowu teściowie - pomocy!! 22.03.04, 16:43
      Głowa do góry. Pamiętaj że żyjesz z mężem a nie z teśćmi. Ja też mam takich słodziutkich "rodziców męża " powiem Ci że ze względu na męża przez bardzo długi czas starałam się powstrzymać przed powiedzeniem im co myślę i ogólnie przed wybuchem. Do czasu. Nie wytrzymały mi nerwy i w końcu to nastąpiło. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy :) i teraz jak dla mnie są bo są. A najważniejsze, że z mężem mi się układa i nawet ich próby wtykania się między nas spaliły na panewce. A mojej teściowej też sensem życia jest tylko sprzątanie i gotowanie a teścia narzekanie. Samo życie. Pozdrawiam i Zyczę dużo cierpliwości.
      • nina32 Re: znowu teściowie - pomocy!! 23.03.04, 09:27
        Hej. Mam ten sam problem tylko że ja mieszkam z tesciami. Moje problemy dotyczą
        przedewszystkich codziennych czyności.Wciąż tylko wymopinki że to źle robię, że
        za dużo oleju leję do kotletów, ze źle pranie robię, czym ja się męczę przecież
        siedzę cały czas w domu. Jeśli krzyknę na swoją córkę to jestem niedobrą matką
        bo krzyczę. Czasami mam tego po dziurku w nosie ale co zrobię przecież muszę to
        tolerować. Bo gdzie pójdzioemy mieszkać .Moi rodzice mieszkają 200 km. odemnie
        i niestety do nich z przeprowadzką nie mam szans. A może któraś z was wie coś o
        mieszkaniach dla młodych małżeństw.Byłabym bardzo wdzięczna. A ty głowa do góry
        wiedz o tym że wiele kobiet męczy się tak jak ty .Mi niestety rozmowa z mężem
        nie pomaga bo on jest ukochanym syniuniem mamuni i nigdzie od niej nie chce
        odejść .Życzę chociaż tobie powodzenia i pozwól by teściowie wtrącali się w
        wasze życie bo w końcu doprowadzą do nieszczęścia. Pozdrawiam.Nina
        • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 23.03.04, 10:32
          Cześć Nina
          No to muszę stwierdzić, że Ty gorzej trafiłaś. Ja bym nigdy nie zgdziła się
          mieszkać z teściami. Nigdy!! Jakiś czas mieszkaliśmy z moimi Rodzicami i było
          naprawde wspaniale. Jak z teściami jestem weekend to dla mnie to koszmar.
          Chociaż za każdym razem jak do nich jadę to jadę z przeświadczenim, że teraz
          będzie lepiej, staram się być pozytywnie nastawiona i początek wizyty przebiega
          nawet znośnie.
          Zaczyna się jak zaczynają krytykować nasz sposób życia, że tego się tak nie
          robi, a po co to, a po co tamto.
          Gdy zbliżają się świeta, to są źli, że np przyjeżdżamy dopiero drugiego dnia
          świat, albo wcześniej wracamy od nich aby spędzić część świat z moimi
          Rodzicami. "Bo przecież moich Rodziców mamy na codzień" (mieszkają 20 km od
          nas). Nie rozumieją, że dla mnie święta bez moich Rodziców nie są świętami. A
          pozatym robimy sprawiedliwie "pół na pół"... Ale im i tak nie pasuje...
          Aż boją się co bedzie jak pojawią się dzieci. Wtedy się zacznie na dobre.
          Dobrze, że tylko telefonicznie w sumie to jakoś sobie poradzę :)
          Na razie boją się ich wizyty światecznej. Ich krytyki o brak potomstwa i gadki
          po co mi książki, po co basen, po co studia podyplomowe...
          Na szczęści mój Mąż nie jest synusiem mamusi. Dla teściowej ważniejsza jest
          moja szwagierka i jej dzieci więc to na nich skupia większą uwagę :)

          Naszła mnie refleksja, dlaczego większość problemów z teściami odgrywa się w
          relacji synowa - teściowa. Wszystkie tutaj narzekamy przeważnie na matki swoich
          partnerów, a to jednak one wychowały naszych mężów, ktorych kochamy. To one
          miały dosyć duzy wpływ, że oni są tacy jacy są i są nam najdrozsi. I napewno
          chcą aby ich syn był szczęśliwy. Więc w sumie mamy wspólny cel. Z tym, że one
          chcą aby byl szczęśliwy według nich, a my według siebie i tutaj rodzi sie
          konflikt.
          Pozdrawiam wiosennie :)
          Violetta
          • erintall Re: znowu teściowie - pomocy!! 23.03.04, 11:18
            Cześć Violetta.
            Napisałaś " Ja bym nigdy nie zgdziła się
            > mieszkać z teściami. Nigdy!!"
            A jak nie miała byś wyjścia. To nie jest takie proste ja mieszkam ze swoimi rodzicami i też nie jestem szczęśliwa z tego powodu. A taka jest rzeczywistość w Polsce aby mieć mieszkanie trzeba albo cholernie oszczędzać, lub zadłużyć się. Ja wybrałam pierwszą opcję. A znam dużą ilość par które nie miają poprostu wyjścia, drogi ucieczki i muszą się męczyć wspólniemieszkając. Chociaż jeśli młode małżeństwo nie jest silne takie wspólne mieszkanie z upierdliwymi teściami może doprowadzić do jego końca. Można pomarzyć gdyby w Polsce dawali młodym małżeństwom mieszkania na dogodnych kredytach.....:))Pozdrawiam.
            • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 23.03.04, 11:48
              Witaj
              Napisałam tak, sory, poprostu to była moja pierwsza reakacja, jak sobie przez
              chwilke wyobraziłam mieszkanie z teściami. Dawno juz bym chyba uciekła...
              Wiem, ze nie jest łatwo. Sami spałacamy kredyt, inne pożyczki. Mam szczęście:
              mieszkam sama z Mężem, teściowie 200 km od nas, moi Rodzice niby blisko, ale w
              ogole sie nie wtracają.
              Pzdr
              • nina32 Re: znowu teściowie - pomocy!! 23.03.04, 15:14
                Dzięki. Niestety no własnie nie miałam innego wyjścia niż mieszkanie z teściami
                i niestety do tych dziwnych sytuacji muszę się przyzwyczaić. Dziewczyny nie
                znacie miejsca gdzie można się starać o mieszkanie dla młodego małżeństwa?
                • erintall Re: znowu teściowie - pomocy!! 23.03.04, 17:41
                  Miejsca gdzie można starać się o mieszkanie dla młodego małżeństwa. Nie wiem gdzie takowe jest, ale podejrzewam, że w naszej realnej rzeczywistości młode czy stare małeństwo nie ma to większego znaczenia. Mam na myśli Polskę. Tak mi się wydaje. Ale to tylko moje zdanie. Jeśli się dowiesz, że jednak takowe miejsce istnieje daj znać też z chęcią się tam wybiorę :). Mam dość życia z rodzinką (rodzicami) Pozdrawiam.
                  • monika_h Re: znowu teściowie - pomocy!! 24.03.04, 10:46
                    moi teściowie staraja sie byc mili ale za to ja czesto jestem nieustepliwa, no
                    ale tez staram sie byc mila;)
                    za to co mnie wkurza to moja szwagierka: jest bardzo leniwa,ale mamusia
                    zakochana w niej jak w obrazku, choc mi nieraz uszy wiedna jak coreczka sie do
                    niej zwraca. jednak nie to mnie boli tyle, co inna kwestia: nie tak dawno jak
                    moj maz wybieral sie na studia mama stawala na glowie by mu wybic bardzo dobra
                    bezplatna uczelnie na ktora sie oczywiscie bez problemu dostal, mimo kilkunastu
                    kandydatow na miejsce - bo to tyle pieniedzy na miesiac (ok. 400 zl na zycie) i
                    po co, bo przeciez moze isc do policealnej na miejscu, tyle pieniazkow by sie
                    zaoszczedzilo. postawilismy na swoim, ale maz ma nadal wyrzuty sumienia,
                    winduje srednia w gore i zreszta pracujemy oboje jak woly by jakos wydoic. a
                    siostrzyczka? ubrana jak gwiazda, wymyslila sobie prywatna szkole fryzjerska za
                    700 zl miesiecznie... i nie ma problemu! noz sie w kieszeni czasem otwiera...
        • lara27 Re: znowu teściowie - pomocy!! 28.03.04, 19:17
          kochana dobrze że jesteś!
          myślałam że już nikogo nie znajdę z mężem - synusiem mamusi. mija sytuacja jest
          także nie ciekawa ze względu na to że ja też mieszkam z "mamusią" raczej że
          muszę! jestem w o tyle dobrej sytuacji że mieszkamy w domku JEDNORODZINNYM
          teściowa na górze ja z M na dole, teoretycznie mamy osobne mieszkania i
          wszystko było by dobrze gdyby nie te same wejścia Co w konsekwencji wygląda
          następująco: teścoiwa wpada do nas od 5-20 razy
          dziennie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          wyobraż sobie siebie w różnych sytuacjach dnia - koszmar! (właśnie idzie....)
          codziennie otwieram drzwi jej koleżankom i koledze (teść już nie żyje) i
          odbieram telefony - teściowej no i swoje też ale nie mam ani chwili
          wytchnienia, jestem cały czs spięta bo nie wiem kiedy wpadnie (nie puka)nie
          czuję się swobodnie we "własnym" domu. nie chcę tu już wypowiadać się o życiu
          seksualnym w napięciu i nasłuchiwaniu czy idzie ? czy nie?
          żeby było mało spotkań mój M wymyślił ok. rok temu wspólne obiadki z mamusią
          CODZIENNIE! no bo jak mama sama będzie sobie gotowała...
          i jest wiele innych...problemów z którymi jest mi ciężko przecież ja chcę tak
          nie wiele ...kochać w spokoju mojego M
          • 30i Re: znowu teściowie - pomocy!! 13.04.04, 21:31
            Pisała na forum dziewczyna mająca T ,która nie puka zanim wejdzie. U mnie jest
            podobnie. Jak oduczyć? Zasuwka nie pomaga, jest to najlepsza zabawka naszego
            synka. Moi T mieli fajny zwyczaj przychodzenia na dziennik (sami maja stary
            telewizor) nastawiany na fuul (słabo słyszą) w czasie gdy usypiałam dzieci.
            Próbowałam różnych rzeczy z rozbieraniem łóżek i się włącznie , z ostentacyjnym
            wychodzeniem z pokoju do nich i oglądaniem w tym czasie ich telewizora np.
            Samego życia. Dopiero musiałam wprost powiedzieć. Starczyło na jakiś czas.
            Niestety muszę im to często przypominać. I jak tu czuć się jak u siebie?
            • lara27 Re: znowu teściowie - pomocy!! 18.04.04, 19:49
              cześć to ja mam taką T jest ciężko... czasem już nie mam siły z tym walczyć.
              nie mam jeszcze dzieci z resztą z wyboru ponieważ dopóki nie uporządkuję życia
              z teściową nie chcę ich mieć Za to teraz też nie jest kolorowo T już dwa razy
              weszła zastając nas w jednoznacznej pozycji lecz niczego ją to nie nauczyło...
              Pozdrawiam
              lara
    • burza4 Re: znowu teściowie - pomocy!! 25.03.04, 12:48
      Hi, hi - tak sobie zajrzałam do was i traktuję to wspominkowo, bo sama
      przechodziłam przez takie cyrki kilkanaście lat temu. Też dostawałam szału przy
      kazdym spotkaniu z tesciami, denerwowało mnie ich wtrącanie się do każdej
      czynności, szopki były na kazdym kroku...

      A teraz, z dystansem mogę wam powiedziec jedno - jedynym skutecznym sposobem
      jest zmiana WŁASNEGO podejścia. Bo starszych ludzi się nie zmieni... A ze sobą
      coś da się zdziałać. I po pierwsze - nie przejmować się głupim ględzeniem, po
      drugie - nie wdawać się w dyskusje (po co? przecież i tak ich się nie przekona,
      bo wiedza lepiej?), po trzecie - magiczne słowo - asertywność...
      I po prostu mówić głośno i spokojnie: to mój dom, robię po swojemu, mam inne
      zdanie, robimy tak, bo tak postanowiliśmy itd. NIE TŁUMACZYĆ SIĘ!!! Po czwarte -
      kupić telefon z automatyczną sekretarką (genialny pomysł mojej koleżanki) i
      filtrować rozmowy...

      Viola - twój opis jest mi bliski o tyle, że mój osobisty ojciec czytanie
      książek tez uważa za stratę czasu. "W szkole się trzeba było naczytać, teraz
      weź się za robotę" - ciągle to słyszałam, kiedy po rozwodzie musiałam na rok
      zamieszkać z powrotem z rodzicami, a ja jestem molem książkowym i książki były
      dla mnie jedynym wytchnieniem. Z kolei wyjazdy - tu moja babcia gra pierwsze
      skrzypce "a po co to się tłuc po świecie? pieniądze wydawać i jeszcze życie
      narażać???". Z tym, że do wypowiedzi babci podchodzę od lat czysto
      humorystycznie... A gadanie ojca doprowadzało mnie do szewskiej pasji, tym
      bardziej, ze nigdy nie miał nic przeciwko temu, żeby np. siedzieć i
      oglądac "zbuntowanego anioła" ale jak zobaczył tylko książkę w ręku, zaczynał
      wywód... Z biegiem czasu nauczyłam się dokładnie zlewać tego wypu teksty, od
      rodziców, teściów i innych. O dziwo okazało się przy okazji, że jak postawię na
      swoim, to jakoś nie wywołuje to trzęsienia ziemi, nic specjalnego się nie
      dzieje, po prostu zaczęli przyjmować pewne sprawy do wiadomości i tyle.

      Krótko i na temat - "mamo, to moja sprawa", szczególnie co do wychowania
      dziecka - parę razy musiałam powiedzieć to dość kategorycznie "możesz mieć
      swoje zdanie, ale ja zrobię tak jak uważam za stosowne, a jak będę potrzebowała
      rady, to cię spytam". Rodziców udało mi się wychować dość szybko, tym bardziej,
      że wyprowadziłam się. Naturalnie mieli mnóstwo uwag co i jak powinnam zrobić.
      Pamiętam, jak ukrywałam przed nimi fakt, że wynajęłam panią do sprzątania - bo
      wiedziałam jakie będą komentarze "no jasne, księżniczka, nie chce się tyłka
      ruszyć itd." Jak się w końcu wydało, to załatwiłam sprawę krótko "to moje
      pieniądze, a to co z nimi robię to nie wasza sprawa".

      Paradoksalnie z teściami dogaduję się lepiej od kiedy się rozwiodłam. Bo nic
      nie muszę! bywam u nich, i dzwonię wtedy, kiedy chcę. Mój ex-teść jest facetem,
      który wtrącanie się we wszystko ma po prostu genetycznie zakodowane. I niestety
      spotykają go dość duże rozczarowania, bo jakoś nikt tych rad już nie chce
      słuchać. I okazało się, że wcale nie jest tak strasznie trudno wypowiedzieć
      słowa "tato, daj spokój, nie będę na ten temat dyskutować" - a co ważniejsze -
      ich wypowiedzenie nie powoduje dziury w niebie!
    • anuteczek Re: znowu teściowie - pomocy!! 26.03.04, 13:39
      Mam identyczną sytuację, tylko do teściów dochodzi jeszcze szwagierka 0
      wiecznie biedna i pokrzywdzona przez los (rzekomo przez nasz ślub musiała się
      przenieść na studia zaoczne)i dwunastoletni potwór - szwagier (który mnie
      nienawidzi bo zabrałam mu brata). Teściowie chcieliby mieszać się we wszystko -
      najbardziej boli ich jednak moja samodzielność i ... studia doktoranckie.
      Pochodzą z małego miasteczka (tzw. pierwszy miot ze wsi). O cyrkach z weselem
      nie chcę nawet wspominać, fakt, że za wszystko płacili moi rodzice nie
      przeszkadzał im się mieszać i sprawdzać rachunków z restauracji. W momencie,
      kiedy się dowiedzieli ile kosztowała moja sukienka (średnia krajowa)
      skomentowali, że lepiej było wypożyczyć, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć
      na studia szwagierki (no bo brat ma obowiązki wobec siostry)...
      Wprowadziliśmy się do mieszkania, które kupili nam moi rodzice. Na meble
      dostaliśmy pieniądze od mojej babci. Kiedy mąż stracił pracę mój ojciec
      załatwił mu drugą.
      Teściowie telefonują codziennie, na szczęście nie odwiedzają nas, kiedy my
      przyjeżdżamy słyszymy komentarze szwagierki, że państwo przyjechało i "nie
      siedź tak, bierz się do garów".
      komentarze co do prowadzenia domu wypisz wymaluj jak u violetty76, tylko że ja
      za przeproszeniem zapieprzam na uczelni, w szkole językowej i jeszcze korki
      daję. Mój teść, kiedy dowiedział się, że mąż myje okna stwierdził " TY JUŻ NIE
      CHŁOP"
      Na początku to mnie wkurzało, wyłam w nocy, no ale w końcu ślub bierze się też
      z rodziną. Raz drugi napomknęłam, że niestety ale więcej pieniędzy do domu
      przynoszę ja (wiem, że to chamskie, ale inne argumenty do nich nie trafiają) i
      niech się odczepią i moich pieniędzy mi nie liczą. Krótko i ostro.
      Teraz widzę, że teściowa zrozumiała w końcu i szanuje mnie, nawet kiedyś
      przyznała, że podziwia nasz sposób dzielenia obowiązków (robi ten, kto ma czas)
      i że żałuje, że ona tak nie potrafiła. Teść z kolei się do mnie nie odzywa, ale
      jakoś mi to nie przeszkadza, zreszą mieszka 300 km od nas, więc tym bardziej mi
      rybka.
      A co do pieniędzy, możesz powiedzieć przy najbliższej okazji, że jak im się coś
      nie podoba to niech kupią lepsze, tylko markowe, bo chłamu w domu trzymać nie
      będziecie.
      duuuużo cierpliwości nam wszystkim życzę
      andzia
    • krysia79 Re: znowu teściowie - pomocy!! 26.03.04, 15:00
      Nie daj się! Tak samo zrobiłam ja. Mieszkaliśmy razem przed slubem (dom
      jednorodzinny) i tesciowie caly czas przychodzili i przesiadywali na dzialce i
      w domu. Mieli swoje klucze bo maz dal im jeszcze kiedys za kawalera, i tak nie
      bylo go czesto w domu. Jak ja sie wporwadzilam to narzucali mi swoje zdanie a
      jak sie z czyms nie zgadzalam to i tak po przyjsciu z pracy zastawalam rzeczy
      zrobione wg ich zdania....Przyszly maz rozmawial z nimi wielokrotnie, ja tez,
      ale mnie olewali cos obiewywali i dalej robili swoje a przyszly maz nie mial
      zadnej sily przebici (matka skutecznie podtrzymywala z nim wyrzuty sumienia...)
      Az w koncu zwolalam spotkanie rodzinne (oni i my) i jasno bez owijania w
      bawelne powiedzialam, ze nie zycze sobie takiego zachowania, zeby oddali klucz.
      Przy tym zapewnilam, ze beda czesto zapraszani, zeby zrozumeli ze jestsmy
      dorosli i mamy swoje zycie i swoje decyzje (tesciowa parsknela smiechem i
      powiedziala, ze klucza nie odda i bedzie przychodzila kiedy bedzie chciala.
      Wtedy wybuchalm i powiedzialam, ze nie bedzie. Przyszly maz bardzo delikatnie
      mnie popieral, bal sie rodzicow. Ostatecznie obrazili sie na miesiac ale teraz
      jest ok. Chociaz jak gdzies wyjezdzamy i maja przypilnowac domu i dzialki
      (nakarmic psa itp) to i tak musza dorzucic swoje 5 groszy. Skutecznie to
      ograniczam. Musisz miec odwage powiedziec ostro NIE.
    • krysia79 Re: znowu teściowie - pomocy!! 26.03.04, 15:04
      I jeszcze jedno.
      Ja, po roku wtracania sie tesciow powiedzialam: albo ja albo oni.
      To jest uczciwe. Nie zakazuje mu kontaktu z nimi,nie kaze wybierac siebie
      kosztem rezygnacji z matki i ojca, prosze o zadeklarowanie sie co do mojego
      miejsca w jego zyciu/sercu.
      Żona powinna byc najwazniejsza dla meza. Rola matki jest wazna, ale bo slubie
      schodzi na dalszy plan. Jak maja watpliwosci to niech poczytaja biblię :-))))
      Nie moga Wam sie narzucac a maz powinien cos zrobic a nie chowac glowe w piasek
      bo to jego mamusia i czuje respekt. Jest doroslym mezczyzna, ktory zalozyl juz
      swoja rodzine i to powinno byc jego celem.
      Pozdraiwam serdecznie!
      • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 26.03.04, 15:50
        Wlasnie sie wyzalalam Tacie na tesciowa bardziej w sumie niz na tescia.
        Powiedzial, aby sie nie przejmowala, bo sa daleko, za na Meza nie maja i tak
        wplywu, bo on pozamna swiata nie widzi :)
        Maz jest kochany. Pomaga mi w pracach domowy, a wlascieie ona sprzata ja
        gotuje, czyli dzielimy sie obowiazkami tak, ze kazdy robi to co mu sprawia
        przyjemosc. Ale tesciowa juz wtracila swoje 5 groszy, ze dlaczego on myje
        okan...
        Zblizaja sie siweta, ich przyjad coraz blizej. Juz sobie wyobrazam, jak teciowa
        panoszy sie po mojej pieknej czysciutkiej kuchni. Jak znou zapakuje nam lodowke
        tonami jedzenie, ktore sie w koncu popsuje, bo nie bedziemy go w stanie zjesc.
        Jej uwagi co do naszego wystroju mieszkania (ona by widziala rozowe foranki i
        jakies festyniarskie rozowe sztuczne kwiatki... Czeka mnie ciezki tydzien...
        Postanowilam juz, ze tym razem bede siedziec jeszcze cicho, za to po ich
        wizycie wszystko co mnie zdenerwowalo z ich strony opowiem Mezowi. Nie chce mu
        sprawiac przykrosci. On juz kiedys powiedzial: nie denerwuj sie, moi rodzice sa
        protymi ludzmi i trzeba ich akceptowa takimi jakim sa. Ok prosci ludzie to mi
        nie przeszkadzaja, ale przeszkadzaj mi prosci ktorzy uwarzaja sie za starsznie
        madrych...
        Pozdrawiam (juz prawie weekend) :)
        Violka
        • anuteczek Re: znowu teściowie - pomocy!! 26.03.04, 16:06
          Violu,
          Rada na zapychanie lodówki - powiedz, że masz zrobione zakupy i żeby nic nie
          przywozili ze sobą, bo Ty kupisz taniej, zresztą nie masz miejsca - bo ostatnio
          na wyprzedaży kupiłaś .... . Powinno pomóc - nie dość że jesteś oszczędna to
          jeszcze gospodarna.
          Ja do dziś pamiętam dzien, kiedy teściowie kupili i przysłali przez znajomych
          pół świni - po prostu zemdlałam (na widok takiej góry mięcha i świńskich
          cycków), gdy tylko oprzytomniałam - dałam mężowi nóz do jednej ręki, telefon do
          drugiej i kazałam dzwonić do nich i pytać co się z tym robi...
          Wieprzowiny do tej pory nie jem, ale nikt już mi takich prezentów nie robi.
          Z drugiej strony możesz zadzwonić do nich wcześniej, udać głupią i poprosić,
          żeby ugotowała/ upiekła ulubione potrawy męża, bo ty nie umiesz. Wybierz te
          najdroższe i najbardziej pracochłonne - tak żeby się babsztyl zmęczył i nie
          miał siły na więcej.
          Przy stole zaś - nie musisz tego jeść, zawsze możesz powiedzieć, oj coś mdli
          mnie od rana... (będzie od razu domyśł, że być może jesteś w ciąży i dadzą ci
          spokój)
          trzymaj się i w razie czego pisz na priva anuteczek@gazeta.pl
          andzia
          • wawrz Do anuteczek!!! 28.03.04, 22:42
            Poprawiłaś mi humor tą świnią i tych świńskich cycków!!!!Super Pozdrów teściów:)
          • anna_ada Re: znowu teściowie - pomocy!! 29.03.04, 02:09
            anuteczek napisała:
            > żeby ugotowała/ upiekła ulubione potrawy męża, bo ty nie umiesz. Wybierz te
            > najdroższe i najbardziej pracochłonne - tak żeby się babsztyl zmęczył i nie
            > miał siły na więcej.

            Współczuję Twojej teściowej bardzo "kulturalnej i wyjątkowo "taktownej"
            synowej. A
            • anuteczek do anny_ady 29.03.04, 23:03
              Wiesz co, ty chyba nie wiesz co to znaczy mieć lodówkę zapchaną przez górę
              tłustego mięcha, nie wiesz co to znaczy dostać nagle 50 kotletów mielonych, tak
              tłustych, że przy odgrzewaniu tłuszcz wypływa, 10 słoików zimnych nóżek z
              nieogolonymi kawałkami świńskiej skóry w środku lub powiedzmy 5 kg kiełbachy,
              której nikt nie będzie jadł.
              Ja znalazłam sposób- mój mąż uwaielbia kartacze (cepeliny), a to bardzo
              pracochłonne danie - ja niestety nie mam czasu, żeby to przygotować (kilka
              godzin sterczenia przy kuchni). Kiedy słyszałam, że teściowie chcą nas
              odwiedzić lub przesłać przez kogoś, TAKTOWNIE prosiłam o przesłanie kartaczy i
              wędzonego węgorza, bo oni mieszkają w Augustowie. Wilk syty i owca cała.
              Zresztą pomyśl, jakie uczucia byś żywiła do osoby, która pod Twoją nieobecność
              przegląda twoją kosmetyczkę i bieliznę, przy rodzinnym obiedzie stwierdza, że
              jesteś rozrzutna, bo Twoje majtki i staniki to kosztują więcej niż ona ma
              emerytury, a w kosmetyczce to masz więcej niż ona na wyżywienie rodziny na
              miesiąc wydaje? A teść z kolei zaraz po moim poronieniu (w dniu wyjścia ze
              szpitala) stwierdza, że ja to się do rodzenia nawet nie nadaję, a najpóźniej za
              rok to ma być dziadkiem?
              Sam takt i kultura.
              Jest takie stare stwierdzenie klina klinem, jeśli ktoś traktuje mnie po
              chamsku, ja niestety nie będę dłużna, bo nie dam sobą pomiatać. Parę
              ostrzejszych zagrań typu - ja zarabiam, moje pieniądze, chleba nikomu nie
              zabieram i się skończyło. Inne bardziej taktowne stwierdzenia nie docierały.
              teraz nie mam z nimi praktycznie problemów, teściowa wychwala mnie.
              Zresztą nie uważam, żebym kogokolwiek uraziła swoim stwierdzeniem. To forum
              jest po to by sobie pomagać. Teściowe nas nie oszczędzają i wytaczają
              najcięższą artylerię - my synowe nie możemy być dłużne - bo nas zniszczą.
              pozdrawiam
              ania


















              • kokosia Re: do anny_ady 14.04.04, 12:52
                ja dostałam kiedyś sagan bigosu z celofanem w srodku. Nic mnie juz nie zdiwi.
              • oldbay Re: do anny_ady 22.06.04, 12:49
                Bardzo dobrze. Popieram.
          • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 29.03.04, 08:53
            Anuteczek
            Widzisz z nia nie jest tak prosto. Ona zyje gotowaniem jedzenia. Ona uwaza, ze
            to jest najwazniejsze zajecie!!
            Jak do nich przyjezdzamy to od 7 rano juz cos gotuje, a o 8 budzi mnie, bo
            sniadanie przygotowala. Ja ogolnie jestem spiochem, a do tego po tygodniu pracy
            chociaz w sobote/niedziele chce troszke odespac, ale ona tego nie przyjmuje do
            wiadomosci tylko mowi: no ale przeciez musisz cos zjesc...
            Kiedys moj Maz wygadal sie przy nich, ze ja to potrafie spac do 1 popoludniu ;)
            Tesciowie byli oburzeni: a sniadanie to jak mezowi szykujesz?? Ja no to, ze Maz
            jest dorosly i moze sobie sam zrobic przeciez (w niedziele to dostaje zreszta
            sniadanie do lozka od Meza, nawet o 1 popoludniu ;), jego wlasna inicjatywa).
            tesc szczegolnie byl oburzony, bo on jest typem faceta, ktory siedzi i gapi sie
            bezczynnie w telewizor, a tesciowa robi wszystko...
            Jak projektowalismy kuchnie, to pokazalismy im projekt, i tesc oglada i sie
            pyta o jakas tam szafke, co to jest. Na co ja, ze zmywarka (dostalismy od moich
            Rodzicow), a tesc do mnie: a to raczek do zmywania to nie masz?? Tlumacznie, ze
            zmywarka zluzywa duzo mniej wody niz zwykle zmywanie nic nie dala. O czasie
            starconym przy zmywaniu i takze o rekach nic nawet nie wspominalam. Dopiero jak
            podpuscilam tesciowa, zobaczyla i przez tydzien uzywala u swojej corki a mojej
            szwagierki, zaczela dostrzegac zalety, ja ja dalej bede podpuszczac jakie to
            cudo i w koncu skoncza sie docinki. Bo oczywiscie siostra meza to jak sobie
            kupila zmywarke to wszystko bylo w porzadku, ale ja to nie.... Ehhh
            Uslyszalam tez, ze jak to mozliwe ze rano nasze sniadanie wyglada: byl co i do
            pracy. I polecnie tescia: mozesz przeciez godzine wczesniej wstawac i robic
            porzadne sniadanie dla Meza...
            Sory, moze troszke wyolbrzymiam, moze nie wiem, nie jest dokladnie tak. Oni w
            sumie maja dobre checi, ale ja poprostu tego nie dostrzegam... Ale przy kazdej
            ich wizycie jak slysze: co ty tak malo jesz, no wez wiecej, moze cos zjesz i
            tak w kolko to mi sie odechciewa zyc... Ty taka chudziutka jestes, a chudiutka
            to ja nie jestem, no ale fakt przy tesciowej i szwagierce to fakt: same kosci i
            skora na mnie ;))
            • anuteczek Re: znowu teściowie - pomocy!! 29.03.04, 23:19
              Wiolu,
              Zupełnie jakvbym swoją teściową rok temu słyszała. Pierwsze ich wizyty to był
              koszmar. Nie dali złamanego grosza, a krytykowali wszystko, co się da.
              Oczywiście oberwało się moim rodzicom, że za małe mieszkanie kupili - 68 metrów
              w Warszawie ;). Jeśli chodzi o kuchnię i zmywarkę - bez komentarza. Znacznie
              większe emocje wzbudziła lodówka.
              Jeśli chodzi o śniadanka i gotowanie - na przyjazd teściów eksponuję w kuchni
              poradniki o zdrowym żywieniu. Mam ich kilka... W lodówce jest tylko tyle, żeby
              wystarczyło na śniadanie dla odpowiedniej ilości osób. Potem idę z teściową na
              bazar i kupuję, to co jest potrzebne. Zawsze pytam na co mają ochotę i to
              kupujemy. Czasem gotujemy razem - inaczej się nie da. Niestety wizyty teściów
              to nie najlepszy czas na odsypianie - sama mam takie nerwy, że spać nie mogę...
              Co do zmywarki - mąż "ładuje maszynę" po wielkim obiedzie, a ja z teściową
              piję kawę ;))))
              pozdrawiam
              andzia
              • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 30.03.04, 09:12
                Widzisz, u mnie tesciowa to zapewne jak przyjedzie to z kuchni nie wyjdzie...
                Zreszta przekonam sie, bo bedzie u nas dopeiro drugi raz, jak byla wczesniej to
                kuchni jeszcze nie bylo i biedactwo szalalo na gazowej, wiesz takiej
                podlaczanej do czerwonej butli ;)) Myslalam ze blok w powietrze wysadzi :))
                Jezeli chodzi o wspolne gotowanie to u nas odpada. Ona we mnie w ogole nie
                wierzy. Maz twierdzi ze robie najlepsze obiadki na swiecie i najlepsze ciasta i
                najlepsza pizze. Ale tesciowa jakos tak... Raz jak bylismy u nich pomyslalam
                sobie: pokazre jej ze ja takze potrafie i zaproponowalam zrobienie pizzy.
                Poszlam do sklepu, kupilam co trzeba noi... Otrzymalam pomoc tesciowej.
                Wlasciewie pomoc... Ja tylko zagnitlam ciasto, ona reszta sama pokroila,
                polozyla i upiekla. Nie dala mi sie do niczego dotknac!! Nastepnym razem jak
                przyjechalismy to mowi: Violu, moze bysmy razem upiekly pizze?? Ja ze ok, a
                ona " popatrz mam tu juz wsyztsko pokrohjone, a cisto juz rosnie..... Noi jak
                tu sie nie denerwowac??
                Jeszcze jedna sprawa: mowienie do nich mamo i tato... Jakos mi nie przechodzi.
                Nie moge!! Nie chce!! A ona sie czepia. Ja mam jedna Mame i jednego Tate!!
                Najkochanszych na swiecie!! I nie bede do niej szczegolnie mowila mamo... Mam
                nadzieje, ze kiedys zrozumie... chociaz watpie....
                Pozdrawiam :))
                • annb twoja kuchnia 30.03.04, 09:16
                  ucz się asertywności
                  jestescie goścmi więc zapraszam do pokoju...mąż się wami zajmie....i do skutku,
                  zdarta płyta i takie tam,
                  a co do mówienia mamo tato to ja bezosobowo lub Wy
                  :)
                  • violetta76 Re: twoja kuchnia 30.03.04, 09:40
                    Nie znasz jej. To jest taki babsztyl, ktory w kuchni molby spac :)) Naprawde.
                    Do niej nie doeciera, ze nie jest u siebie tylko w gosciach i robi po swojemu.
                    Niestety. A jak my wyjdziemy od pracy, to kto ja powtrzyma od siedzienia w
                    mojej kuchni i gotowania?? Nikt!! Aby tylko po szafkach nie grzebala i nie
                    przestawiala... Zreszta jak przyjade bede zdawac relacje na bierzaco :))
                    • annb przeczekac 30.03.04, 10:31
                      trudno
                      przeczekac,
                      jeść tyle ile chcesz ani deka więcej
                      na pytanie
                      nie sprobowałaś - odpowiadasz
                      dziekuję sprobowałam nie smakuje mi,
                      a po wyjezdzie iść na długi spacer i nie wyżywać się na mężu...chociaz on pod
                      reką...
                      • violetta76 Re: przeczekac 30.03.04, 10:56
                        Tak wlasnie zrobie, jezeli w ogole dozyje do tych swiat.
                        Jak na razie lapie coraz wiekszego dola, zaczynam myslec obsesyjnie o ich
                        wizycie. Tu juz niewiele ponad tydzien...
                        Pocieszm sie, ze przyjada, pomarudza i odjada i przyjada dopiero za rok :))
                        Te 200 km ratuje mi zycie!!
                        Pzdr
                        Violka
                        • annb Re: przeczekac 30.03.04, 12:44
                          masz @ na gazetowej :)
                • anuteczek Re: znowu teściowie - pomocy!! 30.03.04, 13:53
                  wiolu, wiolu,
                  nie zamartwiaj się aż tak, bo osiwiejesz.
                  wiesz co podejmij ich w dzień przyjazdu obiadem,
                  najlepsze będzie pieczone mięso np. karkówka, do tego podaj kluski śląskie (kup
                  je wcześniej i koniecznie przełóż do jakieś miski (opakowania zniszcz). Do tego
                  proponuję sos myśliwski (Knorr - jest rewelacyjny) i michę sałaty ze śmietaną.
                  Możesz też zrobić zupę cebulową. Bardzo tradycyjnie, na pewno im zaimponujesz.
                  Na deser podaj swoje ulubione ciasto.
                  W sumie przygotowanie takiego obiadu nie zajmuje dużo czasu, a efekty są
                  oszałamiające (teścia z pewnością kupisz).
                  Przeczekanie, przeczekaniem, ale Ty walcz o szacunek, bo Ci się należy!
                  Jeśli będziesz miała problem z karkówką lub zupą cebulową to pisz, podam Ci
                  sprawdzone przepisy - moja karkówka jest podobno rewelacyjna - piszę podobno,
                  bo jak pisałam wyżej - wieprzowiny nie jadam. Na cebulową też podam Ci dobry
                  przepis.
                  A z tym zwracaniem się - to koszmar, nie wiem kto takie formy wymyślił, ja
                  najczęściej mówię bezosobowo.
                  duużo cierpliwości Ci życzę
                  Andzia
    • trinity5 Re: znowu teściowie - pomocy!! 29.03.04, 11:38
      Witam,

      doskonale cie rozumiem,u nas na poczätku sie wträcali,teraz juz tego nie
      robia,ale za to drazni mnie fakt,ze caly czas chcä i oczekujä pomocy od mojego
      meza,tj.zawiez mnie tam,odbierz mnie tu,nagraj mi piosenki na
      cd,itp.przynajmniej raz na dwa tygodnie cos chcä.Dzwonia dwa razy w
      tygodniu,mäz do nich röwniez tyle.Ja z moimi rodzicami kontaktuje sie raz na
      tydzien i oni ze mnä tez raz.Rodzice mojego meza chcieliby zebysmy najlepiej
      przyjezdzali do nich raz w tygodniu,a jak nie przyjedziemy to möwiä ze wpadamy
      do nich od swieta,oni nie rozumiä tego ze my mamy swoje zycie,i wszysto nie
      kreci sie woköl nich.Mäz boi sie im to powiedziec bo nie chce ich urazic,ciägle
      cos wymysla ze mamy duzo pracy w domu,i caly czas sä jakies niedomöwienia,i nie
      wiem jak to mamy wyjasnic,raz na zawsze.

      Pozdrawiam i zycze duzo sily w swieta.
    • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 07.04.04, 13:05
      Witajcie
      Zostaly 2 dni do ich przyjazdu i sie zaczelo na dobre. Telefony poszly w ruch.
      Juz np wiem jakie miesko tesciowa mi przywiieze i ile!! Ile jajek (ona przywozi
      zawsze po 50 szt, bo prawdziwe wiejskie, wy tu w miescie jakies marne macie...).
      Rozmawialam nawet z nia i powiedzialam, ze ja cisto zrobie na swieta, ale ona
      powiedziala jak chcesz dziecko, ja i tak zrobie sernik. Ja na to, ze bez sensu,
      bo ja z mezam nie jadamy duzo ciasta i jak beda dwa to sie ktores zmarnuje, ale
      ona jak to swiata maja byc bez JEJ sernika, to juz ty dziecko lepiej nie mecz
      sie nad swoim cistaem... Ale ja lubie!! I zrobie!!!
      Violu, jakiego koloru mam wam kupic reczniki?? Ja na to, ze dzikeujemy mamy
      juz, a ona ze dlaczego nie chcmey?? Delikatnie jej mowie, ze mam cala szafe
      recznikow, od niej miedzyinnymi i od mojej mamy, ale ona twierdzi, ze te od
      mojej mamy sa jakies stare... Hmmmmm Co za babsztyl!! Nie sa wcale stare!!
      Pytala sie czy mamy koszyczek na swieconke, ja ze owszem. A ona to ja wam tez
      kupilam. Ja mowie dziekuje, ale koszyczek juz mamy, ze moja Mama nam sciereczke
      do srodka kupila, a ona, ze napewno nie taki jak trzeba itp...
      Znowu bedzie mowila, ze nie umiem gotowac, ale z drugiej strony do kuchni mnie
      nie dopusci.....
      Przepraszam, ze pisze o takich drobnostkach, ale tylko tu moge wyzalic sie na
      nia i wiem ze Wy mnie zrozumiecie!!
      Pozdrawiam
      Violka
      • annb Re: znowu teściowie - pomocy!! 07.04.04, 13:13
        no cóz
        minutą ciszy
        musisz to przezyć
        a sernik...a niech się zmarnuje, albo lepiej nie. może jest koło ciebie jakas
        rodzian w potrzebie?ucieszą się z sernika na pewno :)
      • kokosia Re: znowu teściowie - pomocy!! 15.04.04, 10:16
        Nigdy nie zapomnę jak moja tesciowa ukradkiem wypisała nam ok 70 zaproszeń na
        wesele. Pomijając, że okropnymi kulfonami to jeszcze pomyliła godzinę.
        Wyrzuciłam wszystkie.
    • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 13.04.04, 11:28
      Witajcie po Swietach...
      Ufffffff
      Koszmar, te Swieta byly koszmarne. Owszem przezylam ich wizyte, ale...
      Przyjehali w piatek: od razu krytyka, ze dlaczego dywan takiego koloru
      zakupilismy, ze dlaczego to tak, ze tutaj powinien byc stol tip... Oczywiscie
      naprzywozila gore jedzenie, nawet ogorki i majonez przywiozla... Zrobilam
      obiad, ale bylo nie tak, bo za malo itp...
      Sobota: mam za maly koszyczek na swieconke, zle pokuladalam, ona by jeszcze
      wlaozyla jakiegos miecha... Zostalo po mojemu, lazila caly dzin naburmuszona.
      Skoczylismy w miedzyczasie do mojej Babci zlozyc zyczenia, to zle, bo po co,
      napewno was nie nakarmila itp...
      Niedziela: nie kapcie sie, bo sie w swieta nie kapie... Bylsmy zaprszeni do
      moich Rodzocw, a tesciowa: Violu, u twoich rodzicow to jes biednie, bo twoja
      mama miesa nie jada, a tata nie lubi drobiu. Jak mozna tak zyc... A musimy w
      ogole tam jechac?? Tesc dorzucul swoje: na wlasnie, przeciez Rodzicow masz na
      codzien, wiec w swieta nie musisz sie z nimi widziec... Zagryzlam wargi,
      zacisnelam dlonie, grzecznie odpowiedzialam, ze swieta spedza sie z najblizsza
      rodzina, a moi Rodzice sa wlasnie dla mnie najblizsza rodzina. Wyszlam sie
      kapac... Zaraz oni wyszli do kosicola i mi wsyztsko puscilo. Rozryczalam sie
      Mezowi, nigy jeszcze nikt nie doprowadzil mnie do takeigo stanu!! Nigdy!!
      Wyrzucilam z siebie wsyztsko, powiedzialam mu co o nich sadze, ze wcale nie
      musza jechac do moich Rodzicow, zeby mnie tam sama zawiozl i przyjedzie po mnie
      jak oni pojada... Maz powiedzial, ze moze tak zrobic, ale zebym sie nie
      przejmowala, bo im sie zawsze nie podoba, oni nie moga zaakceptowac naszego
      stylu zycia, ze nie sa juz nawazniejsci. Powiedzial, ze zdaje sobie sprawe z
      tego ze sa prosci, ale ze on sie juz przyzwyczail jak gadaja glupoty, ze sie
      wylacza i ich poprostu nie slucha. Ze tak samo robi jego siostra i szwagier i
      ze ja sie tego z czasem takze naucze... Powiedzial, ze juz nie zaprosimy ich do
      nas, ze nie bedziemy jezdzcic, chyba ze bede chciala i ze jak juz trzeba bedzie
      pojechac to mozemy pojechac tylko na jeden dzien...
      Wrocili z kosciola i chyba wyczuli zmiane w nas... Bo jakos tak maksyzmalnie
      chlodno sie zrobilo. U moich tez bylo zle, bo za malo jedzenia ( a jak
      siedzieli, to ojej jak duzo, jakie pysznosci), noi jak wrocilismy prawie w
      srodku nocy to ona od razu szykuje kolacje..... Probowalam byc nawet mila,
      rozmawialam... Ona wieczna krytyka... Chodzilismy do sasiadow kota karmic, to
      zle bo po co, nie maja nikogo innego itp... Ze gdzies jedzimy na wakacje, to
      zle bo po co, ze juz przeciez w zeszlym roku bylismy, za na lodkach to sie
      potopimy, ze w gorach to napewno nogi polamiemy. Na spotkaniu u moich Rodzicw
      byla moja Babcia, toz to maruda starszna powiedzila moja tesicowa. Nie ma co
      robic tylko czytac ksiazki... Jak tak blisko mieszka to mogla by wam obiadki
      gotowac... Violu, a ty znowu czytasz, jak ty na to czas zanjdujesz, zajebla bys
      sie domem i gotowaniem :/ Poszlam sie kapac po raz kolejny, to tesc mnie
      opieprzyl ze wode z Mezem marnujemy, bo kto to slyszl aby sie dwa razy dziennie
      kapac (oni przez 3 dni sie ani razu nie wykapali).
      Poniedzialek 8 rano, spimy z Mezem, a tesciowa lata po domu i do tescia
      krzyczy, ze kto to tak slyszal aby tak dlugo spac, ze sa swieta i trzeba
      jesc... Polezalam chyba do 10, potem do lazienki... Tesciowie chyba nie
      wytzrymali, bo sami sobie sniadanie zrobili i okolo 13 sie spakowali i
      wyjechali.....
      Tesc lazil i wszedzie kaloryfery odkrecal, bo mu zimnno, nawet w naszej
      sypilni!! Czajnik powinen stac tak i tlumczaenie ze stoi tak to dlatego aby
      para na szafke nie leciala nic nie dalo... Teciowa mi zrobia przezent. A
      jakze... Kupila maksylamlnie bazarowa pizamke i mowi: Violu zauwazylam ze nie
      masz pozadnej pizamy, tylko jakos dziwnie... hehe, jasne nie jej sprawa jak
      sypiam (jak oni sa to spie w t-shercie i bokserakch ;)) Hmmm, bedziemy mieli
      pomaranczowe scierki do podlogi.....
      Dzis jestem jeszcze pobudzona, ale za pare dni mi przejdzie i zapomne. Ciesze
      sie, ze pogadalam w koncu z Mezem na ten temat, ze on juz wie co sadze i za ja
      wiem ze on mysli tak samo!! Dlugo mnie teraz moi "kochani" tesciowie nie
      zobacza... Oj dlugo!!! Najgorsze, ze nie mozna im zwrocic uwagi bezposrednio
      pownieaw do nich to nie doecira. Oni nie rozmieja. Jak sie im cos powie, zwroci
      uwage, nawet deikatnie to oni od razu placza i potrafia jakies rzeczy (Mezowi)
      wypomniec, cos co sie zdazrylo x lat temu... Kiedys pamietam tak bylo dzien po
      naszym slubie, jak Maz powiedzial do tescia aby sobie darowal (jakas glupie
      uwaga, powtorzona po raz 10, wiec kazdy by sie zdenerowal) to tesc i tesciowa
      sie poplakali, wygarneli Mezowi, ze wesele bylo nie po ich mysli, ze jedziemy
      na podroz poslubna itp... Wiem jak sie moj Maz wtedy czul i jak mielsmy zwalony
      pierwszy tydzien naszego malzenstwa...
      Dziewczyny, moja rada na dzien dziesejszy: wyplakac sie porzadnie Mezowi.
      Jezeli on was kocha to zrozumie ze jego rozdzice rania i moze cos sie zmieni.
      Ja jestem dobrej mysli!!
      Pozdrawiam :))
    • kokosia Re: znowu teściowie - pomocy!! 14.04.04, 09:29
      mam ten sam problem. Głównie z teściową. Teść od miesiąca nie żyje - nie miał
      wielkiego wyboru i tak długo wytrzymał .
      Tesciowa to osoba pusta, brzydka i gruba. Celem jej zycia jest pełna lodówka.
      Uwaza siebie za ideał, podczas kiedy nie reprezentuje sobą nic. Umiera od
      dwudziestu lat i jak na razie umarli wszyscy z bliskiej rodziny mający z nią
      kontakt. Ciągle to gadanie, co jej włozyć do trumny. Czasem chodzę do kościoła
      błagać Boga o wybaczenie, bo chwilami wolałabym żeby umarła.Ona teraz
      stwierdziła, że jest sparalizowana i nie chodzi. Wiem, że biega po domu, kiedy
      nikogo nie ma.
      Jeden jej telefon wytrąca mnie z równowagi na cały dzień. Moja corka nie chce
      jej widzieć.Mam egzaminy - nie radze sobie z nimi przez tego maszkarona. Moi
      rodzice dyplomatycznie nie odzywają sie, płacząc po nocach nad moim losem.
      Kocham męża i martwię sie, co dalej będzie. Niestety mieszkamy w tym samym
      mieście. Ty masz w tym względzie komfortową sytuację, która rozwiąże twoje
      problemy. A jak będziecie już kiedyś mieli dziecko pochłonie was do reszty i o
      wielu innych rzeczach zapomnisz - mąż i tak ciebie posłucha.o nic się nie martw.
      Wyrządziła mi wiele zła. Ja jej po prostu nienawidzę. I to jest najgorsze.
      • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 14.04.04, 11:55
        kokosia
        Wspolczuje Ci bardzo. Moja mieszka daleko, a mimio to czuje jej obecnosc...
        Wiec moge sobie wyobrazic co Ty czujesz...
        Ja po ich wizycie nabralam odwagi. Jeszcze tym razem nic nie powiedzialam im
        bezposrednio, ale jezeli kiedys do nich pojade i uslysze jakis glupi krytyczny
        tekst w moja czy Meza strone i jezeli jeszcze raz kiedykolwiek powiedza, ze po
        co odwiedzac moich Rodzicow, to nie bede miala skrupolow...
        Ale wiesz, wspolczuje im. jakie oni maja biedne, przezyemne zycie. Nic nie
        wiedza, nic!! Podstawowych pojec, nie wiem rzeczy, jakis takich ogolnych, o
        filmach o wydazeniach bierzacych... Niby ogladaja wiadomosci ale chyba nic z
        nih nie rozumeija. Wszytkiemu sie dziwia, wszystko krytykuja. Tylko reklamy,
        kolorowe durne pisemka, noi oczywiscie wszystkie seriale, klan, m jak milosc i
        inne... Ona to sie pol dnia dziwila, ze moj Tato nie widzial ani jednego
        odcianka m jak milosc!! Byla wrecz oburzona!!
        Ja sie tez mam uczucie bardzo negatywne do nich, nie wiem niechec, obrzydzenie
        przechodzace czasmi w nienawisc... Wiesz, chcialabym juz nigdy ich nie
        zobaczyc!! I wstyd mi, ze kiedys moje dziceko bedzi mialo takich dziadkow...
        Moze niektore z Was pomysla: glupia, przejmuje sie babsztylem, ktore jest 200km
        od niej, ale uwierzcie mi: to jest sielniejsze odemnie!! Martwi mnie to, boli,
        ze sa tacy...
        • kokosia Re: znowu teściowie - pomocy!! 14.04.04, 12:21
          Teraz przeprowadzam się na drugi koniec miasta. Zdaję egzamin sędziowski i
          potrzebuję spokoju. Mam tylko pieć ostatnich miesięcy na naukę. Odłączam
          telefon albo kupię z wyświetlaczem numeru, zeby nie odbierac JEJ telefonów (
          nęka nas nocami )
          Moim jedynym wsparciem jest córcia i mąż - czasem nie mogę pojąc jak taka
          wiedźma była w stanie urodzić tak wspanialego człowieka. Szacunek( chociaz
          bardzo chłodny) jaki jej okazuję bierze się tylko i wyłącznie z miłości do
          męża.Ale rozumiem już dlaczego w latach młodzieńczych moj mąż uciekał z domu,
          jeździł tygodniami stopem po Europie i miesiącami przemierzał Syberię żeby
          dotrzeć do Chin. Mowił, ze w potrzebie przygody. Może. Ale nie tylko.
          Moja tesciowa zdała mature w szkole wieczorowej mając 24 lata. Wtedy wszyscy
          zdawali.Od tamtej chwili już niczego nie przeczytała, z wyjątkiem etykiet na
          lekarstwach. Nigdy nie pracowała i od zawsze jest na rencie.W jej mieszkaniu
          był zawsze bałagan. w lodówce słonina. Na naszych zaręczynach posłodziła sobie
          wytrawne wino ( mój tato zdębiał)bo "nie lubi kwasu".Na pytanie czy chce
          szparagów odpowiedziała że "tygo swinstwa nie bierze do ust". Potem się
          wyjasniło, że myślała o owocach morza. Potem cała ich rodzina huczała, że
          Tomasz znalazł sobie damulkę w koronkowych rękawiczkach, co czyta poezje, a "un
          z głodu zemrze".
          moja mama nigdy nie miała watpliwości co do kwestii naszego ślubu, ale po tych
          zaręczynach zapytała, czy jestem pewna tego, co robię.
          Teraz wiem, że powinnam była wyjechać za granicę zaraz po slubie i nie wracać.
          200 Km nie uratowałoby mojego spokoju przy tej wiedźmie.
          • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 14.04.04, 14:07
            Ja kupilam telefon z identyfikacja i kiedy widze, ze ONI dzwonia, nie dobieram
            tylko daja sluchawke Mezowi. Tescie oczywiscie zawsze sie pytaja co robie, ale
            cokowiek moj Maz powie, ze robie (ze np czytam ksiazke, albo sie kapie, albo
            wyszlam do koleznaki) to zawsze jest zle, no chyba ze bym akurat siedziala w
            kuchni :/ Jak jestem sama w domu to w ogole ich telefonow nie odbieram, a jak
            dzwonia na moja komorke, to zawsze potem Maz mnie tlumaczy jakims spotkaniem
            waznym czy cos :)))
            Moja tesciowa zarzuca mi, ze nie umiem szyc (ona byla krawcowa). Smieje sie z
            tego wrecz!!
            Ja podbnie jak Ty, ze wzgledu na Meza, ze jest takiw spanial w relacjach ja-
            oni, tylko dlatego toleruje ich obecnosc w naszym zyciu. W koncu to jego
            rodzice... Dal mnei wielka zagadka takze jest jak ONI mogli go wychowac i on
            jest taki jaki jest!! Nie wiem... Moze tez nie miala zbyt duzego wplywu, bo
            pozostawil go samaemu sobie po podstawowce i gdyby nie jego upor i chce to by
            nie mial mozliwosci studiowania. Szbko wiec wyjechal do innego misata na
            studiach, poznal mnie i zostal :))
            Smiac mi sie chcialo, jak tescie pwoedzieli, ze dla nich to wielki zaszczyt
            spedzac swieta w Warszawie, heheh... Ze ponoc wszystcy od nich im tego
            zazdroszcza... Naprwde maja wsiowe podjescie!!
            Kokosia, rob swoje!! Olej ja!! Powedz Mezowi, ze ona ci przeszkadza, ze cie
            rozprasza!! Albo ppwiedz jej wprost!! Ja wiem, ze to nie tak latwo poeidziec
            wprost, sama jak durna i dobrze wychowana sie powstrzymuje, ale moze Ty
            bedziesz miala wiecej odwagi!!
            I zycze powodzenia w nauce i na egzaminie :))
            Violka
            • capa_negra oo boshh 14.04.04, 15:00
              Tak sobie czytam ten watek i wielu po drodze wspólczuje tym bardziej, że sama
              mam tesciów którym daleko do ideału ale wypowiedzi zarówno wioli jak i kokosi w
              ostatnich paru postach ( nie we wszystkich) sa porażające.
              Wydajecie sie sobie takie super i takie ekstra w przeciwieństwie do swoich
              teściów którzy narzucaja wam swój styl zycia , a same co robicie ???
              Dokładnie to samo.
              Oni tacy be i tacy fuj.
              I robicie to duzo poniżej na poziomu magla - czego wiec wymagacie od prostych
              ludzi skoro wy takie podobno wykształcone jestescie tak odpychające w woich
              ostatnich paru wypowiedziach.
              Chciało by się zapytać: w której kolejce zeście stały jak takt i klase
              rozdawali ???
              • violetta76 Re: oo boshh 14.04.04, 19:14
                Przepraszam bardzo, ale nie wiem czy napisalbys tak gdybys byla u mnie w domu w
                niedziele i zobaczyla mnie doslownie ryczaca!!
                Owszem krytykujemy ich, moze w sposob malo kulturalny sie o nich wyrazamy, ale
                chyba nie zdajesz sobie sprawy jak oni nas rania!! I tutaj na tym forum mozna
                sie wygadac, wiedzac ze ktos nas zrozumie, bo duoz dziewczyn ma podobne
                probelmy.
                Ja nie probuje zmienic ich zycia, moge tylko wyrazic swoje zdanie, a ONI chca
                nasze zmieniac, wstracaja sie!! Chce tylko aby sobie darowali glupie uwagi.
                Niech zaakaceptuja nas takimi jakimi jestesmy, a wlascieiw mnie, albo jezeli za
                duzo wymagam, to aby sobie samo miedzy soba pokrytykowali i nie mowili nam o
                tym. Wczesniej powiedzialam: nie przeszkadzaja mi prosci ludzie, ale
                przeszkadzaja mi prosci, ktorzy uwarzaja sie za bardzo madrych!!
                Czy ja do nich przyjezdzam i panosze sie u niej w kuchni?? Czy ja jej cos
                przestwaiam?? Nie!!
                Staram sie, jestem mila i co?? Czym sie odplacaja??
                Wiec prosze, nie oceniaj nas, bo nie znasz ani mnie ano kokosi i nie wiesz
                jakie sa nasze tesciowe. Opisami naprawde nie da sie do konca wyrazic tego co
                sie u nas dzieje.
                pozdrawiam
                Violka
              • kokosia Re: oo boshh 15.04.04, 09:29
                Nic nie możesz powiedziec o moim zyciu, bo nie masz o nim pojęcia. i nie
                oceniaj pochopnie, bo nie zdajesz sobie sprawy z naszego umęczenia.To forum
                jest także po to, żeby wygadac się i wyrzucic z siebie to, co dusi i męczy.
                Kiedy umierał moj teść i jeszcze mówił i widział, jedyne, co zaprzątało mu
                myśli, to co bedzie teraz z nami. Bo bał się o nasze małzenstwo o nasze plany.
                Teściowa nie płacze po nim. Ona po prostu nie potrafi płakać. Nie pozwala nam
                takze na jakąkolwiek refleksję, żałobę, wspomnienie. Czeka na rentę po meżu i
                to w zasadzie jest najwazniejsze.
                Kiedyś powiedziała w ataku szału do mojego męża a swojego syna, że i tak
                nadejdzie moment, w którym bedzie pielęgnowała bratki na jego grobie. Byłam w
                szoku.
                Nie uwazam siebie za "super i ekstra". Nikomu w garnki nie zaglądam i nie
                narzucam stylu życia. Narzuca się go mnie. I to jest nietaktem.
                W pracy napatrzyłam sie juz na ogrom krzywdy rodzącej się w rodzinach. Krzywda
                ta bowiem narasta latami. Jeden człowiek bowiem łatwo może zniszczyć życie i
                szczeście innych ludzi.
                W niechęci do teściowej nie jestem odosobniona. Lekarze nie chcą jej leczyć (
                nie chca obelg), urzednicy obsługiwac, rodzina odwiedzac a znajomi ojca mieć
                jakikolwiek kontakt.
                Zrozum, nasze życie to katorga przez ta kobietę. W tym jest dzieciństwo corki,
                która codzień słyszy o śmierci, trumnach, chorobach, trupach,wymiotach itd.
                Moje dziecko nie chce widywać babci i ja jej na to pozwalam.
                I mów sobie , co chcesz.
                • capa_negra Dziewczyny 15.04.04, 10:31
                  Ja nie neguje ze wasze teściowe sa zdolne zmienic wam zycie w koszmar
                  Rozumiem ,ze macie serdecznie dość.
                  W zasadzie cały wątek współczułam wioli, ale ... ale ostatnich paru postach
                  tak jak byście sie zapetliły - tyle jadu w jednym miejscu i czasie trudno
                  spodkać.
                  Poprostu zeszłyście do poziomu waszych wrednych teściowych i tyle.
                  Nie tyle poraziła mnie treść wszych wypowiedzi co ich styl i dobór słów.
                  • kokosia Re: Dziewczyny 15.04.04, 20:44
                    Agresja nie powstaje znikad. Ja po prostu zbyt blisko mieszkam. Po
                    przeprowadzce duzo sie zmieni.
                    Do poziomu mojej tesciowej nie zeszlam. Trudno by bylo.
      • iwonaw2 Re: znowu teściowie - pomocy!! 16.04.04, 12:41
        Witaj w klubie. Ja tez nienawidze swojej teściowej.
        Mieszkałam z nią 1,5 miesiąca. Dłużej nie wytrzymałam i powiedziałam męzowi, że
        się wyprowadzam a on niech robi co chce.
        Wyprowadził się ze mną, ale długo miał żal, że przez to że nie chciałam się do
        niej dopasowac on musiał opuścić "mamusię".

        Pozdrawiam

        Iwona
        • kokosia Re: znowu teściowie - pomocy!! 16.04.04, 13:17
          Ja po ślubie zabrałam męża do mojego mieszkania. Od 18 ego roku życia nie
          mieszkam z moimi rodzicami, nie jestem córeczką mamusi i tatusia.Życia łatwego
          nie miałam Wychowywał mnie dziadek, który kupił mi małe mieszkanko.Owszem,
          trochę za blisko moich rodziców - dlatego teraz je zmieniam.
          Tym bardziej niewyobrażalne było dla mnie mieszkanie z teściową. Ale ona
          myślała odwrotnie. Kiedy mąż zaczął się pakować dostała histerii.Niczego nie
          narzucałam wtedy, pomyślałam żeby mąż sam zdecydował. I zabrał walizki i
          poszedł za mną.Tak powinno zaczynać się małżeństwo.Inaczej szybko się skończy.
          Usłyszałam wiele obelg, w tym, że "pewnie niepłodna" itd, z godnością wszystkie
          przełknęłam. Repertuar sie wyczerpał po paru latach, pozostała we mnie niechęć
          do tej kobiety tak silna,że walczyć z tym trudno
        • annb i opuścisz 16.04.04, 14:29
          matkę swoja i ojca swego i zamieszkasz z żoną swoja
          tak mówi Pismo świete
          ale nasz naród w 99 % katolicki jakoś ma problem własnie z tym
          fragmentem...pozdrawiam dziewczyny i trzymajcie się
          (nie mieszkałam nigdy z tesciową ani u mamy z mężem bo wolałam bulić za wynajem
          i miec swięty spokój)
    • sabuu Re: znowu teściowie - pomocy!! 14.04.04, 15:31
      Oj, violka, to niestety temat strasznie mi bliski... "To Ty mu jedzenie
      wydzielasz?", "Jak bedziesz miec dzieci to na pewno przytyjesz kilka kilo i
      tego nie da sie zrzucic", "ja na nic nie mam czasu" (siedzi cały dzień w
      domu...) Jedyny sposób: nie wdawaj się w dyskusje, jeśli powiedzą, czy Twoi
      Rodzice nie mogliby dać pieniędzy, spytaj z uśmiechem: a czemu nie Wy? A
      jeszcze lepiej: namów męza, żeby z nimi porozmawiał, jego się będą bardziej
      słuchać niż Ciebie. No i ciesz się, że mieszkasz 200 km dalej: ja w tym samym
      mieście, Rodzice moi daleko,a w dodatku jestem wegetarianką... Co się dzieje,
      to nie będę Ci opisywać... Ostatnio ojciec mego lubego miał pretensje, że oni
      będą musieli MI wyprawić wesele, a tradycja każe, żeby wszystko kupowała panna
      młoda... A chodziło tylko o to, że każdy płaci za swoich gości. Nie mówiąc o
      tym, że moi Rodzice kupują nam mieszkanie - przecież tradycja każe, żeby to
      panna młoda... Więc nie przejmuj się i głowa do góry. Inaczej zwariujesz!!!
    • pacynka15 Re: znowu teściowie - pomocy!! 16.04.04, 15:54
      ja jak w duchu przeklinam tesciowa to nie mysle do jakiego poziomu
      schodze...jest mi czasami bardzo ciezko i naprawde sobie nie radze z ta
      kobieta. czuje tylko cos takiego ze jej mozna wszystko powiedziec i nic nie
      bedzie nietaktowne, ja musze milczec. raz sie odezwalam i powiedzialam ze ja
      nie musze jej sluchac...po dzis dzien ze soba nie rozmawiamy, a jak sie
      widzialysmy w miedzy czasie to powiedziala mi ze "z wielka dupa wszedzie
      wejdziesz ale z wielka geba nie"- to odnosnie mojego powyzszego zdania ze ja
      nie musze jej sluchac. to byla aluzja do tego ze zamknij "gebe" nastepnym razem
      bo jeszcze mozesz nas potrzebowac. jeszcze dodala ze zmusilam mojego meza do
      tego malzenstwa...dobre co? a moj maz siedzial obok jak ciele i slowa nie
      powiedzial...tlumaczylam mu potem ze ona moze mowic za siebie, ale jak mowi za
      niego to moglby powiedziec cos do niej. on mi odpwiedzial ze te jej teksty to
      go po prostu zatykaja...i chyba ja mu wierze bo takiego prostaka jak ona to ja
      jeszcze nie widzialam...zastanawiam sie czy to jest wogule zazdrosc o syna. ja
      mysle ze to jest bardzo czesto brak kompletnej kultury.
      • edytek1 Re: znowu teściowie - pomocy!! 19.04.04, 01:38
        Za mną juz prawie 4l bycia żoną. I co Wam mogę doradzić to głeboki oddech. Nie
        dajcie przestawiać mebli w mieszkaniu, ale jak odkręcaja grzejniki a są z tych
        oszczędnych to powiedzcie, że to kosztuje... ustępujcie w sprawach mało waznych
        chce robic kotlety proszę bardzo a potem nadwyżkę oddajcie lub wyrzućcie. My
        juz umiemy jednym uchem wpuścić a 2 wypuścic. Z weselem ustąpiliśmy , ale 0 6
        rano juz siedzielismy w samolocie( o 3 opuścilismy imprezę) poprawiny robili
        sobie sami... W nosie mielismy ich opinie. Na hasło po co kupiliśmy mówimy, bo
        fajne, bo chcieliśmy mieć. Dobre rady zaczęly się jak urodziła się córcia bo:
        ma za drogie ciuszki, wózeki nie taki nie ma śliniaczka i pieluszek z tetry...
        Oni to by inaczej... i wtedy mąz mówi, że oni już mieli sznsę w postaci nas...
        Moi teściowie są wykształceni, ale niereformowalni dla nich też życie kręci się
        wobec jedzenia i niestety papierochów ( trzeba zapalić ! ) a myc to się też nie
        lubią. Mój mąz przez 7 dni lipca był pod prysznicem raz! Co było czuć
        ! Na szczęście czytają, zle co innego niz ja.( teściowa romanse a teść fantasty)
        Karolinka ma już 2 latka.
        • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 19.04.04, 08:52
          Głęboki oddech mówisz...
          Jak mam wziąć głęboki oddach jeśli się wczoraj dowiedziłam (od szwagierki przez
          telefon) że teściowie sa na nas źli po ostatniej wizycie?? Obrazili się wielcy
          państwo....
          Bo: było za mało jedzenia (a ja jak głupia gotowałam dla nich, starałam się i
          mam wrażenie, że całe święta to prawie w kuchni spędziłam), że jestem
          bezczelna, bo zostawiałam ich i pojechaliśmy na godzinkę złozyć życzenia mojej
          Babci, a oni przeciez z daleka przyjechali... Coś tam podobnosz krytykowali
          moich Rodziców, że jeżdżą na wycieczki zamiast nam kase dawać... Że mój Mąż
          zamisat posłuchać matki, a nie mnie, nie odkurzył w niedziele wielkanocną!!
          Noi, że głodzę napewno mojego Męża, że nie je odpowiednio tłustych mięs, za
          dużo warzyw i kto to słyszał aby w ogóle ziemniaków nie jeść tylko ryż... Że
          nie czytamy "porządnych gazet" typu naj, pani domu itp... I że ona się
          nudziła...
          I jak tutaj mieć jakąś klasę?? No jak?? Nic im nie odpowiada, dosłownie nic!!
          Ale mam to gdzieś, już mi powoli na nich złość mija, w koncu mam perspektywę
          nie widzenia ich ze 3 miesiące!!!!
          Pozdrawiam w poniedzielek
          Violka
          • edytek1 Re: znowu teściowie - pomocy!! 20.04.04, 14:19
            I trudno, że się obrazili.Przy najbiższym telefonie powiedż, żę szwagierka
            powiedziała, że... ciekawe co powiedzą. A ziemniaki im ugotuj jak przyjadą
            itylko zagoń teściową do dotowania. U nas ani moi rodzice ani teściowie ryżu
            nie uznają. ( cyt: To chińczyki jedzą i mają skośne oczy od tego). Olej takie
            komentaże o dużo warzyw .Pzrecież nikt im na siłę tego do gardła nie wsadza.
            Niech jedzą te swoje kotlety co przywieżli z łyżką zieleniny. Nie ustępuj i
            powiedż, że do baci jeżdzić będziesz i koniec. I nie dyskutuj w tej kwestii .
            Idziesz dobaci , bo to jest dla ciebie ważne.
            A co do dzielenia kasą u innych to powiedź raz a konketnie, że ty swoim
            rodzicom do kieszeni nie zagladasz chcą dają Wam nie to nie, bo jesteś
            dorośli, na swoim i zarabiacie.
        • edytek1 Re: znowu teściowie - pomocy!! 20.04.04, 14:03
          O boże napisałam , że mój nie mył się wlipcu a chodziło mi o teścia... Męża bym
          z domu wywalila.
    • violetta76 jade tam - pomocy!!!! :((( 16.06.04, 09:09
      Dziewczyny!! Ratunku!!

      Musze tam pojechac na najblizszy weekend!! Mam dola, z kazdym dniem coraz
      wiekszego!!
      Myslalam, ze uda mi sie jeszcze przesunac te wizyte, ale oni ciagle dzwonia i
      dzwonia, ze dlaczego nie przyjezdzamy. (widzielismy sie z nimi na wielkoanoc)
      Juz dwa razy sie Mezowi dostalo: raz po majowym weekendzie, ze im nie
      powiedzielsmy, ze gdzies wyjezdzamy (a nie powiedzielismy celowo, aby znowu nie
      krytykowali), drugi raz, ze jak mielismy teraz tydzien wolnego, to nie
      pojechalismy do nich na CALY TYDZIEN, tylko do znajmoych na dzilke...
      Uslyszalam, tez od tesciowej, ze dlaczego i po co odwiedzalismy moja Mame na
      dzien matki...
      Ale wczoraj tesc zadzwonil i powiedzial, ze jada na caly tydzien w gory (szok,
      ale zaraz ochlonelam, bo okazalo sie, ze jada bo zaklad pracy tescia zwraca im
      koszty, sami z siebie by nie pojechali) i ze my mamy wziac tydzien urlopu
      (skoro tak lubimy jezdzic) i mamy jechac w gory razem z nimi.... Dobrze, ze ja
      mam akurat delegacje zagraniczna, bo inaczej trudno by bylo ich przekonac
      dlaczego nie chcemy jechac...
      Maz im powiedzial, aby nie gotowali za duzo na nasz przyjazd, diecie (chyba nam
      razem za dobrze, bo oboje sie troszke zaokraglilismy), na co tesc, ze pewnie
      sie glodzimy i ze mamy nas dokarmi....
      Wiec ogolnie czeka mnie weekend niedospany, pelen pretensji i gory zarcia,
      ktore koniecznie bedzimy musieli zjesc
      Trzymajcie kciuki, aby mnie nie ponioslo!!
      Pozdrawiam
      Wiola
      • anula36 Re: jade tam - pomocy!!!! :((( 16.06.04, 11:32
        Jednego nei moge zrozumiec, jak inteligentna, wysztalcona kobieta daje sie tak
        psychicznie dolowac parze tesciow-mekolow.
        Czemu sie tak przejmujesz co powiedzieli po wizycieuz sie przekonalas,ze im nie
        dogodzisz,chocbys wyszla ze skory i stanela obok. Moze nalezysz do tych "zawsze
        w porzadku" co by tak chcieli,zeby wszyscy byli szczeliwi tu sie tak nieda!!
        Strawic jakos ten weekend,skoro masz takie 4 w roku,pretensje zywac
        zartami,zarcia sprobowac,reszte zostawic na talerzu,zaczna cie karmic?
        dziwie sie,ze twoj maz nie utworzy z toba wspolnego frontu. Mzoe ty utworz,tzn,
        nie przejmuj sie tak dziewczyno.
        a w ogole musisz tam jechac? maz nie moze sam?
        Wiekszosc naszych rodzicow i tesciow tak zyje jak oni.
        Moi praowe tesciowie sa fajni ale maja tez rozne przywary, do tego bombarduja
        miloscia, a ja lubie dystans.
        Ale ja jestem dziewczynka -olewaczka i sie tym nei przejmuje:)
        • anula36 Re: jade tam - pomocy!!!! :((( 16.06.04, 11:35
          Poza tym mam wlasnie laptwiej o tyle,ze z wszystkimi dyskusjami z rodzicami
          mojego faceta to on od razu je ucina, wlasnie w stylu "czemu sobie kupiliscie"-
          bo nam sie podobalo
          • violetta76 Re: jade tam - pomocy!!!! :((( 16.06.04, 12:19
            Sprawa wygalda tak, ze ja pierwszy raz w zyciu mam stycznosc z takimi ludzmi i
            jeszcze sie nie przyzwyczailam. Mysle, ze za jakis czas, bede to olewac,
            przestane sluchac ich tekstow. W koncu sa daleko i faktycznie widujemy ich
            dosyc rzadko, a i ten wekeend mozna zagryzc zeby i przetrwac.
            A z nimi nie da sie dyskutowac. Oni wszystko wiedza najlepiej. Kiedys opisalam,
            sytuacje jak Maz zwrocil im delikatnie uwage, co bylo, jaka histeria i naprawde
            nie chce tego przezywac po raz drugi.
            Na jedno tylko nie pozwole: na to aby krytykowali moich Rodzicow przy mnie. Bo
            malo ich znaja, a pozatym naprawde nie maja ku temu powodow. I nie maja prawa
            komentowac na co moi Rodzice wydaja pieniadze, bo to nie ich sprawa.
            Mnie generelanie nie zbyt obchodzi co oni sabie o mnie mysla, czy mnie lubia
            itp. Juz nie, kiedys mi zalezalo...
            Nie zycze sobie tylko aby ktos ciagle w kolko negowal moje postepowanie.
            • anula36 Re: jade tam - pomocy!!!! :((( 16.06.04, 13:01
              Ale ich nei zmienisz i tak beda jojczyc i krytykowac:)
              Wierze,ze to dla ciebie stres i nic milego,ale wiesz jest takie
              powiedzonko"Panie daj sile zmienic to co zmienic moge i sile zaaakcetowania
              tego czego zmienic nei moge"
              Nie namawiam do akceptacji- po prostu przetrwaj, mow sobie caly czas, ze to
              rodzice twojego meza i robisz to dla niego, ze to tylko 2 dni, ze wrocicie do
              siebie i bedzie znow bosko, znow bez tesciow. I pomysl co by bylo gdyby
              mieszkali w jednym miescie i domagali sie coniedzielnych obiadkow:)
              Tak naprawde maza sobei wybieramy , a tesciowie sa w promocji z nim:)Jak to
              produkt z promocji, czasem niezjadliwy.
              Nie warto nadmiernie wojowac, bo szkoda zdrowia, a twoim rodzicom i tak nie
              zaszkodza ich niepochlebe opinie.
              Bedzie dobrze nim przyjedziesz, juz sie bedziecie zbierac:) Zobaczysz. Trzymam
              kciuki.
      • rianon Re: jade tam - pomocy!!!! :((( 16.06.04, 13:12
        Z jednego możesz chyba spokojnie zrezygnować z gór żarcia. Po prostu jak Ci
        teściowa coś nałoży to spróbuj, odłóż sztućce i stwierdź, że kiedyś lepiej
        gotowała a teraz to się zjeść nie da bo... (i tu trochę wymyślić za słone, za
        gęste itp.) a w ogóle to Twoja mama robi to o wiele lepiej i mozesz przysłać
        teściowej przepis od niej. Niestety istnieje jedna niedogodność możesz po takim
        tekście przeżyć weekend o chlebie i wodzie. Pretensji niesłyszeć albo lepiej
        uprzedzać po co to kupiliście przecież to niepotrzebne (pokonać teściów ich
        bronią). A na niedospanie tylko jedna rada wziąść dzień wolnego po weekendzie i
        się wyspać. A w dodatku u teściów kąpać sie co najmniej 2-3 razy dziennie bo
        teraz tak ciepło. Następnym razem głęboko się zastanowią nad zaproszeniem tak
        nieoszczednych gości.
        Generalnie to współczuję teściów.
    • blindy Re: znowu teściowie - pomocy!! 17.06.04, 09:53
      wiesz, moi tesciowie som podobni ... tyle tylko ze ja z nimi musze mieszkac...
      bylabym w niebowzietagdybym mogla widywac ich tylko raz na jakis czas a nie
      codziennie ...
      ale rozumiem Cie i zycze Ci duuuuzo cierpliwosci ...
      • stokrotka_k Re: znowu teściowie - pomocy!! 17.06.04, 11:27
        nie jesteś sama. Ja też nie lubię jeździć do teściów. Kiedyś jeździliśmy co dwa
        tygodnie w zimie i co tydzień w lato, wyjeżdżając bezpośrednio z pracy w piątek
        i wracając w poniedziałek rano też bezpośrednio do pracy (wyjazd był wtedy już
        o 5.30 rano). POza zmęczeniem było nawet nawet ale z czasem teściowa zaczęła
        wchodzić nam na głowę, organizowala każdą minutkę , najchętniej ciągala nas do
        drugiej synowej, która nie miąła ochoty nas gościć. Głupio mi było odezwać si ę
        na początku ale kiedy się już nazbierało to się postawiłam. Teraz jest dystans,
        jeżdzimy raz na dwa miesiące na jeden dzień. Da się przeżyć. Mój mąż też nie
        narzeka że zmieniły się zasady odwiedzin. Sam beze mnie i dzieci nie chce
        jeździć. Teściowa obraziła się i jużnas nie odwiedza, kiedyś potrafiła siedzieć
        u nas cały tydzień, przywożąc przy okazji drugiego syna i jego dzieci.
        Teść całkiem fajny facet, można z nim sobie pogadać jak teściowej nie ma w
        pobliżu. I z powodu teścia mi jest smutno. Bo szkoda faceta.
        • zdrowazocha Re: znowu teściowie - pomocy!! 17.06.04, 16:29
          ja juz jestem tak nabuzowana ze przy najblizszej okazji chyba wygarne im
          wszystko co mi nie daje spokoju. przeciez ja ostatnio prez nich ciagle rycze!
          jestem naprawde jeszcze mlode dziewcze, malo asertywne, ale powoli mnie szlak
          trafia. chyba nie dam sie dluzej manipulowac, trzymajcie za mnie kciuki :)
    • anete Re: znowu teściowie - pomocy!! 19.06.04, 10:41
      Kurcze, skad ja to znam. moi teściowie tez pochodzą z małego miasteczka. Gdy
      pierwszy raz do nich pzyjechałam, to bardzo zimn mnie przyjęli i jest tak po
      dzisiejszy dzień. Uważają mnie za "pannę z duzego miasta, która ma inne
      myslenie niż oni". Ślub i wesele mój i mojego męża sie im nie podobał, nie
      takie tradycje jak u nich w mieście, nie o tej porze tort, nie o tej porze
      oczepiny. MOja teściowa cały ślub i wesele był nadęta jak żaba. Słowem się do
      mnie nie odezwała. Jak jedziemy do teściów i na nasz wyjazd dają nam cos np. do
      jedzenia, to ngdy nie pytaja sie mnie, tylko mojego mężą, co on chce. Jaqkbym
      nie istniała. Zreszta cała tamtejsza rodzina traktuje mnie jak powietrze, a juz
      najbardziej moja szwagierka, wielka "Matka Polka", która nie odzywa sie do
      mnie, bo ja nie mam dziecka. Tamta rodzina juz mysli, że jestem bezpłodna.
      Przed ślubem i nawet teraz nastawiają mojego męża przeciwko mnie. Ostatnio
      próbowałam mojego męża odchudzać, gdy byliśmy u nich to ja nakładałam mu
      porcję, na co teściowa widząc, że bardzo przytył, co źle wpływa na jego
      zdrowie, powiedziała mi, że jak on jest u niej to ona nim rządzi. MOja teściowa
      krytykuje, że nie gotuje mu ziemniaków i nie smażę dzień w dzień kotletów
      schabowych, bo ona to przez wiele lat robiła. jak ostatnio była to chciałam
      wykazać się swoimi zdolnościami kulinarnymi, oczywiście im nie smakowało.
      MIeszkanie nowe źle urządzam, męża źle ubieram (jak by moja teściowa nadal go
      ubierala tak jak kiedys to wstyd byłoby się z nim gdziekolwiek pokazać). MOja
      teściowa bardzo był zszokowana, że ja nie lubie prasowac i w ogóle nie jestem
      wzorową żona (czytaj -kuchtą domową). Zresztą, niestety tak synka, a mojego
      męża nauczyła, że on do prac jakichkowleik w domu ma lewe ręce. Okna na IV
      piętrze myje ja, choc mam lęk wysokości, nigdy w życiu nie umył toalety (rączki
      by mu odpadły).
      W tej chwili moje małżeństwo przezywa kryzys i być może skończy sie to
      separacja sądową lub nawet rozwodem. Wreszcie moja teściowa będzie zachwycona,
      że ta wredna zołza (czyli ja) zostawi jej synusia w spokoju.
      • karierowiczka Re: znowu teściowie - pomocy!! 21.06.04, 12:20
        Anete doskonale cie rozumiem. Mojej teściowej też nigdy nic nie pasowało.
        Ciągle pokazuje jaką jest wspaniałą gospodynią, jaki ma wspaniały ogród itp.
        Nie odzywa się do mnie od prawie dwóch lat. Mój mąż też nic nie potrafi zrobić.
        Czasami wracam z pracy a w domu łóżko nawet nie pościelone (mąż pracuje w
        domu). Jakieś dwa tygodnie naprawdę już pakowałam walizki i chciałam to
        wszystko rzucać w cholerę. Ale kocham swojego męża i naprawdę nie wyobrażam
        sobie życia bez niego. Przecież moja teściewa by triumfowała gdybym go
        zostawiła. Cały czas mam nadzieje że kiedyś w końcu to się zmieni
    • violetta76 Re: znowu teściowie - pomocy!! 21.06.04, 13:31
      Witajcie
      Juz po, ufff
      Nie bylo nawet tak strasznie, jak myslalam. A moze to ja zmienilam do nich
      podjescie, tak jak mi radzilyscie i olalam ich?? ALbo moze oni po ostatniej
      wizycie troszke chodziaz zrozumieli, ze ciagla krytyka, a przedewszystkim
      ciaglym czepianiem sie moich Rodzicow sprawiaja mi przykrosc??
      Tym razem nie bylo pytan w stylu: po co czytam ksizaki, a twoi rodzice to jakas
      kase mogli by wam dac... Pod tym wzgledem bylo naprawde w porzadku, nie mam sie
      do czego przyczepic i gdyby nie ich wariacje z jedzeniem to byla by to w miare
      udana wizyta.
      Opowiem ze szczegolami:
      Jeszcze przed wyjazem do nich, Maz mowil aby nic specjalnie nie szykowali, bo
      ja sie odchudzam (juz tydzien ograniczam jedzenie, jem tylko sniadanie, potem
      kanapke w pracy i obiad po pracy, nie slodze herbaty i nie jem zadnych
      slodyczy, no ale oglenie bardzo pilnuje aby nie jesc po 18, czyli na conajmniej
      4 h przed snem). Przyjechalismy ok 22 w piatek i od razu zarcie, a jakze!!
      Zjadlam na sile nalesnika, ona w miare zrozumiela, ze nie chce wiecej, ale tesc
      nie!! Wyjal tort i piec razy mnie prosil abym sprobowala. Ja mu kulturalnie i
      grzecznie, ze dziekuje, ze slodyczy w ogole nie jadam. Ale on swoje. Potam
      gadal z pol godziny, ze ja glodna jestem, ze tylko nalesnika zjadlam.
      Sobota: sniadanie, zjadlam kontrolnie dwie kanapki, tesc sie wydzieral ze za
      malo, ze dlaczego juz herbaty nie slodze itp... poszlismy do sklepow, chcialam
      isc tylko z Mezem, ale oni poszli z nami. Tesciowa prowadzil mnie do takich
      koszmarnych sklepow z bazarowa odieza , a tesc potam gadal, ze jaki to ja mam
      beznadziejny gust, ze mi sie nic nie podoba!!
      Godzina 14 obiad: zjadlam kotleta, pare zimniakow i kalafiora. Po obiedzie i w
      trakcie krzyk tescia, ze za malo, ze bede glodna, potem ze jak ja smiem nie
      zjesc tortu i lodow na deeer. Maz tez sie hamowal z jedzniem, tesciowa sie
      smiala z jego brzucha ale na sile mu wciskala zarcie. A tesc jeszcze bardziej.
      Po obiedzie poszlismy sami na dlugi spacer. Wrocilismy, od razu zarcie. Ja sie
      nie dalam, a wieczorem poszlismy na piwo, bo nie chcielsmy z nimi siedziec i
      ogladac telewizji. Jak wrocilismy to ja bylam lekko spiaca, wiec od razu sie
      polozylam, a Maz tez sie polozyl i wlaczyl mecz (w ogole to jest kochany, bo
      nie katuje mnie tymi meczami, jak ja chce ogladac cos innego to przelacza i
      tylko co jakis czas sprawdza kontrolnie wynik noi jakas tam tabelke w wynikami
      uzupelnia w gazecie :)) Jak usypialam, to przez sen slyszalam jak tesc namawial
      Meza na kolacje i kazal mnie budzic, bo jak mozna isc spac bez kolacji...
      Niedzile 8 rano: ja spie, a wlacieiwe probuje spac, bo oni juz laza, glosno
      gadaja ( w pokoju, w kotrym zawsze spimy nie maja drzwi) i slysze jak tesc
      mowi, ze ja to pewnie oslabiona jestem, bo kolacji nie jadlam... Spalam do 11 i
      slyszlam ten tekst przez sen ze 3 razy jak tesc mowi do Meza. Zjadlam potam 2
      kanapeczki (bo wiedzialam ze o 13 bedzie obiad, bo chcielsmy szybko jechac do
      domu). Obiadek zjadlam malutki, tesc powtarzal to z 5 razy, wyliczal ile
      zjadlam kotletow i ile ziemniakow i ze ja kolacji wczoraj nie jadlam...
      Wyjecahalismy okolo 13!! Ja te wizyte potraktowalam na luzie totalnym i nawet
      ani razu sie nie zirytowalam. Za to Meza wyprowadzili z roznowagi. Jak zaczal
      na nich gadac!! Szczegolnie na ojca, ze sie maruda zrobil, ze z tym jedzenim to
      mu sie miesza... Ehhhhh
      Niby sa mili, ale maja takie glupie przywzyczajemnia. Jak polozysz minimalnie
      krzywo buty to ci je poprawia. Jak spalam to tesc mi przychodzil i ciagle okno
      zamykal, ja potem otwieralam, to on za 5 minut znowu zamykal. I tak w kolko.
      Albo mi kapcie ukladal, aby rowno staly. Scielil lozlko, jak przyejchalismy to
      po swojemu ulozyl nasze torby, w jakim konice aby nie staly na widoku. Nasze
      zakupy tez jak wyszlismy to poprzestwaial. Po co?? Jak w ogole tak mozna??
      Pare razy tesc cos wspominal, ze jak bedizmy jechac w wakacje nam morze, to oni
      by sie z nami zabrali. Az mi ciarki przeslzy... A jak Maz powiedzil, ze my
      raczej w tym roku nie bedzimy tam jechac to od razu pretenseje, jakto, dlaczego
      itp...

      Jeszcze pare slow o teciowej. Jest gruba jak slon!!! Od pobytu u nas w
      Wielkanoc przytyla z 5 kg, przynajmniej tak mowila. No ale ona sie przeciez
      odchudza, tz tak twierdzi. Kupila sobie takie plastry odchudzajace za 100 zl,
      co sie je przylepia na plecy i niby odchudzaja. Ale jezeli ona sie obrzera
      slodyczami, tlustym miecham to jej zadne plastry nie pomoga!! Zreszta ja i tak
      nie wierze w dzialanie ich, powiedzialam jej to. ALe delikatnie, ze jak sobie
      robi takie bajery (ponoc jeszcze jakies tabletki na odchudzanie bierze) to nie
      powinna tyle jesc, tylko sie prouszac itp... A ona, ze ona przeice nie je, ale
      za 5 minut wyskakuje z duza porcja tortu i mowi ze ona to ma gdzies i sie nie
      odchudza... Ze ona nic na to nie poradzi, ze ma taki apetyt. Tesc do tego ja
      utwierdzil, ze przeciez co czlowiek moze miec z zycia jak nie jedzenie,ze
      przeciez to jest najprzyjemnisjsza rzecz. Jak Maz ich opieprzyl i powiedzial, w
      pewnym momencie aby sobie darowali z tym jedzeniem, bo tylko o tym w kolko
      gadaja i ze nie kazdy tym sie tak przejmuje, to tesc byl oburzony...
      Ehhh, juz koncze!!!! Dlugo mi wyszlo, ale czuje totalny luz!! Nie dalam sie z
      jedzeniem, nie sprowokowali mnie do placzu!!
      Moge teraz o nich zapomniec na jakies 2 miesiace canajmniej:))
      Pozdrawiam i milego dnia
      Wiola :))
      • anula36 Re: znowu teściowie - pomocy!! 21.06.04, 14:09
        Jakbym miala takich tesciow to bym zjadla tego torta a potem zygnela im na
        stol,jak slowo daje.
      • oldbay Re: znowu teściowie - pomocy!! 22.06.04, 13:34
        Violetta, ja to czytam i mi ciarki przechodzą po plecach. Jak można ciągle
        gadać o jedzeniu!? To jakaś choroba! Bardzo ci współczuję bo to musi buć
        niesamowicie ciężko tak odmawiać i odmawiać... Po jakimś czasie to bym już
        zaczęła być wulgarna..
        • annka78 Re: znowu teściowie - pomocy!! 22.06.04, 21:50
          hej,
          a ja zastanwiam sie czy Ty sie nie "nakrecasz". W Twoich opisach jest najwiecej
          o tym jak wymigiwałaś się od tego jedzenie, które Oni Ci wciskaja.
          Fakt ze to upierdliwe tak na siłę komuś wciskać jedzenie, ale znam ten "typ" -
          moi teściowie są bardzo podobni w tym :) Myślę jednak ze to jest ich sposob
          okazania goscinnosci. przeciez nie biorą łyzki i nie karmią Cie jak małe
          dziecko. Po prostu za bardzo się przejmujesz tym co mówią. Na ich "namawianie"
          ja po prostu w kółko: dziękuję, ale nie jestem głodna, już się najadłam, nie
          jem aż tyle, już mi się nie zmieści, itp. itd. Juz się przyzwyczaiłam że
          podczas weekendu muszę tych zdań użyć wieeeelokrotnie :) Ale nie daję się
          zwariować i nie psuje mi to całego weekendu. Bez przesady.
          • anula36 Re: znowu teściowie - pomocy!! 22.06.04, 22:55
            Bo grunt to nie dac sie zwariowac:) Tylkko nie wszyscy potrafia zachowac taki
            spokoj:)
            • rabidurbian Re: znowu teściowie - pomocy!! 23.06.04, 10:22
              Wiecie co dziewczyny? Ja także mam teściów którzy często częstują mnie różnymi
              smakołykami. Fakt że robi super jedzenie i bardzo dobre ciasta ;), ale ja ze
              względu na charakter mojej pracy (jestem informatykiem, więc cały czas siedzę)
              nie mogę jeść tyle co np. teść (który jest hydraulikiem i często wykonuje
              bardzo ciężką pracę fizyczną). Bardzo ich jednak kocham i zdaję sobie sprawę,
              że to jest właśnie forma okazywania gościnności. Kiedyś (za komuny) ludzie nie
              mieli dostępu prawie do niczego. Mieli tylko siebie, więc jak się spotykali,
              szczególnie w małych miasteczkach, to wóda i żarło. Ja to doskonale rozumiem,
              nie wściekam się, bardzo ich kocham (jak własnych rodziców :) ) i zwyczajnie z
              teściem kielicha wypijam, popróbuję smakołyków teściowej i żyję ;). Chodzi o to
              że do teściów jeździmy raz na miesiąc, a ostatnio nie byliśmy u nich z 2
              miesiące. Więc nawet większe porcje żywności nam nie zaszkodzą.
              Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka