Dodaj do ulubionych

zdradzilam go

10.06.04, 14:58
witam wszystkich,mam straszny problem. Jestem w związku z mężczyzną 10lat.
Nasz związek się sypie a ja nie wiem dlaczego. Dwa lata temu poznałam tego
drugiego. Zauroczył mnie ale traktowałam to jako oderwanie od problemów.
Między nami doszło do pocałunków, ale nic pozatym. Chyba się w nim
zakochałam, aż wstyd się przyznać ale nie mogłam nad tym zapanować. ( w moim
związku nie było wtedy najlepiej, miałam dosyć bycia tylko'dziewczyną'). Po
powrocie do domu, bo to było na wyjeździe,powiedziałam o wszystkim mojemu
facetowi. Płakaliśmy oboje. Wtedy stała się rzecz dziwna, on zaczął ze mną
rozmawiać , jak nalezy wszystko naprawić, jakie błędy popełnialiśmy itp.
przez jakiś czas było dobrze ale potem... wszystko się zmieniło,
zaczął 'wyżywać' się na mnie że go skrzywdziałam. Ciągle się kłóciliśmy,
stracił do mnie zupełnie szacunek, traktował mnie okropnie. Sam się do tego
przyznał, że jest hamem- tłumaczył ze nie ma na to wpływu, bo ciągle cierpi
że go tak skrzywdziłam. Dlatego pozwalalam na takie traktowanie bardzo długo,
bo zasłużyłam sobie na to. Pewnego dnia powiedziałam dość. Albo mi wybaczy i
będzie normalnie, albo się rozstaniemy. Zostaliśmy razem, nie wiem jak ale
zaczęło nam się układać.
Problem jest taki ze nic nie mogę mu zarzucić ani mieć jakiekolwiek pretensji
bo kończy się to kłotnią i wypominaniem mi ze ja go zdradziłam, i to moja
wina, że tak jest. Przestał mnie przepraszać jesli zrobi mi przykrość, bo jak
twierdzi - nic złego nie zrobił. Zawsze ja jestem winna, kiedyś bylo zupełnie
na odwrót. Wiem sama jestem sobie winna ale.. kiedyś to on mnie zdradził,
fakt był b. młody i byl to też tylko pocalunek, przyznał się a ja bardzo
cierpiałam, ale postanowiłam zostać z nim i mu wybaczyć. I wybaczyłam , nie
mściłam się . Jak mówię ze on też mnie skrzywdził kiedyś, to twierdzi żebym
nawet nie porównywała tego.
Nie mogę zrozumiec go, to po co ze mną jest? A jak jest to czemu mnie
krzywdzi? Wiem że mnie kocha,okazuje mi to na każdym kroku. Może chciałby
odejść ale jest ze mną bo mnie kocha. I boi się . Ale jak kocha to czy nie
lepiej prestać ranić i zyć na nowo? Moze ktoś był zdradzony, może ktoś z was
go rozumie, dlaczego tak robi? i czy jest szansa że to przejdzie? Czy lepiej
mam odejść.
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: zdradzilam go 10.06.04, 15:52
      Twoj facet znalazl sobie dobry pretekst zeby cie moc wciaz sprowadzac do
      parteru i jak widac robi to z upodobaniem.
      Najpierw cie zdradzil, potem traktowal okropnie, jestes wciaz "tylko
      dziewczyna"lekcewazy i poniza. Ty popelnilam najgorszy grzech a on nic takiego
      nie zrobil-z tym ze to sie odnosi do jednej sytuacji pocalunku z kims trzecim.
      Zastanow sie czy masz ochote wytrzymywac takie traktowanie do konca zycia,
      jesli nie uciekaj, jesli tak- do nieba w brudnych butach przyjma cie na 100%.
    • bettyy Re: zdradzilam go 10.06.04, 17:29
      Powiem krótko.... wątpliwe aby to się skończyło, będzie cię ranił i wypominał
      zdradę na każdym kroku... czy masz dość siły aby temu stawić czoła? a poza tym
      czy masz pewność że jest ci teraz wierny? bo ja podejrzewam, że może się teraz
      na tobie odegrać....

      Powodzenia....
    • blindy Re: zdradzilam go 10.06.04, 18:26
      ..nie mozesz pozwolic mu sie tak traktowac!!! ... kazdy z nas ma prawo do
      popelniania bledow, a milosc jest m.in. od tego by wybaczac !! jesli on nie
      jest w stanie Ci wybaczyc to ten zwiazek nie ma sensu, bo meczycie sie oboje!!
      jedynym rozwiazaniem jest wybaczenie! a jesli Ci wybaczyl to nie powinien sie
      mscic...
      poza tym ty nie powinnas ciagle czuc sie winna szczegolnie ze on zrobil kiedys
      to samo ... teraz rozumie przez co ty przeszls wtedy!!!a jednak mu wybaczylas
      bo go kochasz!! podstawowe pytanie czy po tym co zrobilac jest on w stanie Cie
      kochac!!

      PS. nigdy nie mow facetowi z ktorym chcesz byc, ze go zdradzilas(to nie ma
      sensu, a poza tym oni nie chca tego wiedziec(wiem bo pytalam kilku)),
      oczywiscie jesli ta zdrada to jednorazowy wyskok!!
      • mysz54 Re: zdradzilam go 10.06.04, 18:52
        Teraz to wiem że nie warto było mówić prawdę. Ale chciałam być w porządku,
        myślałam że doceni ze jestem szczera aż do... bólu. I byłam tak przekonana ze
        on szybko o tym zapomni. Nawet przez myśl nie przeszło mi że moze być inaczej.
        Bo był dla mnie tak wspaniały, pełen ciepła i miłości. Koleżanka radziła mi
        wtedy-nie mów! a ja dziwiłam się jak mozna budować miłosć na kłamstwie. Teraz
        już chyba w nic nie wierzę, wszystkie wartości jakie wyznawałam są bez sensu.
        Owszem, wybaczył mi, mam stertę listów, w których opisuje ze mi wybaczył bo:
        każdy popełnia błędy i każdy zasluguje na drugą szansę. Tylko jakoś w praktyce
        wyglada to inaczej.
        • blindy Re: zdradzilam go 11.06.04, 19:49
          w praktyce ? przeciez to przede wszystkim czyny mowia o milosci a nie slowa! o
          wybaczeniu tez ...
        • dagg Re: zdradzilam go 19.06.04, 19:28
          A ja znam taki przypadek. Naprawdę to nie wróży dobrze! Osobno źle, ale czy nie
          z przyzwyczajenia razem?
          Moi znajomi, którzy byli w podobnej sytuacji (tyle, że "zdrada" była w czasie,
          kiedy się pierwszy raz rozstali). Było parę powrotów, parę rozstań, a planowany
          ślub odwołany na miesiąc przed terminem.
          I całe szczęście!
          Obie strony cierpiały, obie rozpaczały i chyba cud sprawił, że znowu się nie
          zeszli. Teraz ona nie może uwierzyć, że dusiła się w takim związku przez 7 lat.
          Poznała innego faceta, teraz są po ślubie i spodziewają sie dziecka. I wiecie
          co? Ona znowu wygląda jak kiedyś, z przed lat. I nie patrzy z lękiem na męża,
          nie ma ciągle poczucia winy.
          On też jest teraz innym człowiekiem, złagodniał, poweselał.
          Moim zdaniem "nie byli sobie pisani", chociaż bardzo chcieli w to wierzyć.
          On jej nie wybaczył, czyli nie kochał.
          Ona całkowicie mu ulegała i jego "złe zachowanie" tłumaczyła tamtym
          wybrykiem... (który tak naprawdę był nieistotny, nawet pocałunku nie było).

          Zmierzam do tego, że chociaż to trudne, taki związek trzeba w miarę szybko
          przerwać.
          Wyobraźcie sobie takie całe życie. Przecież tak nie powinno być! Żyje się po
          to, aby być szczęśliwym!
          Wiem, że to trudne i nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji, ale moim
          zdaniem nie ma innej drogi
          Pozdrawiam i życzę szczęścia!
          Dagmara

          Jeszcze się taaam żagiel bieli...
      • justynek13 Re: zdradzilam go 19.06.04, 19:36
        zgadzam sie , nigdy nie mów
    • luxonna Re: zdradzilam go 11.06.04, 19:19
      :(((
      jestem w prawie identycznej sytuacji... i też nie wiem co robić... bo "razem
      ciężko żyć, osobno źle..." :((( 3maj sie cieplutko...
    • iksel1 Re: zdradzilam go 21.06.04, 16:35
      > Nie mogę zrozumiec go, to po co ze mną jest? A jak jest to czemu mnie
      > krzywdzi? Wiem że mnie kocha,okazuje mi to na każdym kroku. Może chciałby
      > odejść ale jest ze mną bo mnie kocha. I boi się . Ale jak kocha to czy nie
      > lepiej prestać ranić i zyć na nowo? Moze ktoś był zdradzony, może ktoś z was
      > go rozumie, dlaczego tak robi? i czy jest szansa że to przejdzie? Czy lepiej
      > mam odejść.


      ON CIĘ SPRAWDZA!!!
      czy dasz radę tak wiele znieść........, czy może przy pierwszym lepszym spięciu
      będziesz chciała odejść....., czy wogóle go rozumiesz......,
      Czy rzeczywiście go kochasz?? (bo jakiś skok w bok może świadczyć że jest nie
      do końca tak jak jest);
      ..............CZY WYTRZYMASZ DO CZASU.......no właśnie do jakiego czasu???? ...
      ty się tego nie dowiesz, ty masz dotrwać...


      Pewnie kocha - gdyby nie kochał odszedł by bez mrugnięcia - kocha i dlatego
      cierpii i dręczy ciebie.....
      Wiesz kazdy przeżywa zdradę na swój sposób - po prostu nie powinno się być w
      takiej sytuacji.
      Jeśli tak to przezywa to znaczy, że mu zależy...

      Czy to przejdzie??
      pewnie kiedyś znormalniej, uciszy się, może przejdzie zupełnie - myslę, ze
      specjalista by się przydał bo będzie ciężko


      Oczywiście może być jeszcze wiele innych motywów, cech charakteru,
      sytyacji............. może po prostu z natury jest "wredny".....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka