ala77
11.06.04, 16:43
hej. chcialam sie z wami podzielic moja historia i kilka slow od was
uslyszec..Mojego chlopaka poznlam rok temu na necie . Po miesiacu
spotkalismy sie na zywo. Dzieli nas 75km. Pierwszysch kilka miesiecy bylo jak
z bajki... Spotkania co tydzien lub dwa..On zaocznie studiuje i pracuje wiec
to nam utrudnia spotkania.. Jakies 1,5 mies zaczelo sie psuc. Pierw poslal mi
meila w ktorym napisal ze "podsluchiwal" moje gg i ze zna hasla na kazde
miejsce w jamim na necie bywam i czytal moja poczte. Oki wybaczylam , obiecal
juz ni sledzic mnie...Jak sie spotykamy na zywo ejst oki choc od tego meila
nie udalo nam sie spotkac na dluzej niz kilka godzin i mam odczucie ze to ja
na nim te spotkania wymuszam. Faktem jest ze ma teraz sesje i b duzo nauki
ale przeciez tez powinien dla mnie meic chwile czasu.Czuje jakby sie doemnie
oddalal mimo ze twierdzi ze mnie kocha.Chcialam do niego pojechac ( a i ja
mam duzo obowiazkow wiec wyrwanie mi sie nie jest proste) ale ze wiemz e
jest b zajety to kzlm mu ybrac akis termin ze mi poswieci kilkagodzin. Mial
to byc sroda ale sie okazaloz e musi sie uczyc. Wczoraj tez mu nie pasowalo
bo mail nauke. Jak tamz adzwonilam biz nalazlam cos czegos zukal okazalo sie
ze z siostra poszedl na miasto i ze b puzno wroci..Az sie we mnie zagotowalo
ze smutku. Dla mnie nie mial czasu a samz siostra gdzies wybyl. jak mu o tym
powiedzialam to wydarl sie na mnie ze przeciez ma prawo spedzic czas z
siostra....Dzis jak sie zaczelam dopytywac czy mam przyjechac to odpisal ze..
widocznie mi sie nudziz e chce przyjechac..Heh strasznie mnie to
zdolowalo..ale czy slusznie? Dzieli nas wiele km i spotkac nam jest strasznie
trudno..