Dodaj do ulubionych

moja historia...

11.06.04, 16:43
hej. chcialam sie z wami podzielic moja historia i kilka slow od was
uslyszec..Mojego chlopaka poznlam rok temu na necie . Po miesiacu
spotkalismy sie na zywo. Dzieli nas 75km. Pierwszysch kilka miesiecy bylo jak
z bajki... Spotkania co tydzien lub dwa..On zaocznie studiuje i pracuje wiec
to nam utrudnia spotkania.. Jakies 1,5 mies zaczelo sie psuc. Pierw poslal mi
meila w ktorym napisal ze "podsluchiwal" moje gg i ze zna hasla na kazde
miejsce w jamim na necie bywam i czytal moja poczte. Oki wybaczylam , obiecal
juz ni sledzic mnie...Jak sie spotykamy na zywo ejst oki choc od tego meila
nie udalo nam sie spotkac na dluzej niz kilka godzin i mam odczucie ze to ja
na nim te spotkania wymuszam. Faktem jest ze ma teraz sesje i b duzo nauki
ale przeciez tez powinien dla mnie meic chwile czasu.Czuje jakby sie doemnie
oddalal mimo ze twierdzi ze mnie kocha.Chcialam do niego pojechac ( a i ja
mam duzo obowiazkow wiec wyrwanie mi sie nie jest proste) ale ze wiemz e
jest b zajety to kzlm mu ybrac akis termin ze mi poswieci kilkagodzin. Mial
to byc sroda ale sie okazaloz e musi sie uczyc. Wczoraj tez mu nie pasowalo
bo mail nauke. Jak tamz adzwonilam biz nalazlam cos czegos zukal okazalo sie
ze z siostra poszedl na miasto i ze b puzno wroci..Az sie we mnie zagotowalo
ze smutku. Dla mnie nie mial czasu a samz siostra gdzies wybyl. jak mu o tym
powiedzialam to wydarl sie na mnie ze przeciez ma prawo spedzic czas z
siostra....Dzis jak sie zaczelam dopytywac czy mam przyjechac to odpisal ze..
widocznie mi sie nudziz e chce przyjechac..Heh strasznie mnie to
zdolowalo..ale czy slusznie? Dzieli nas wiele km i spotkac nam jest strasznie
trudno..
Obserwuj wątek
    • maedel Re: moja historia... 11.06.04, 20:39
      Alu, czytając Twoją historię, niestety odniosłam wrażenie, że chłopakowi nie
      zależy na byciu z Tobą. :(
      Co to za wymówki : nauka (większość z nas się uczyła i znajdowała mimo to czas
      dla ukochanej osoby), nie ma czasu, że pewnie Ci się nudzi, że chcesz do niego
      przyjechać. Brzmi to, jak dla mnie, nieprzekonywująco. Widujecie się rzadko,
      więc te spotkania powinny być cenne także dla niego. A wynika z twoich słów, że
      tak nie jest.
      I odległość 75 km to wcale nie jest dużo, jeśli komuś zależy.
      Mnie i mojego męża dzieliło równo 1000 km a mimo to potrafiliśmy pielęgnować
      naszą miłość i pobraliśmy się.
      Alu, nie chsę Ci nic doradzać, ale przemyśl, czy warto angażować się w związek,
      który już na początku kuleje i to przy tak podstawowych sprawach.
    • ala77 Re: moja historia... 11.06.04, 23:02
      On ma teraz b duzo egzaminow i nie chce nic zawalic...Ja sama chciala bym sie
      jaknajszybciej obronic...ja go poczesciz ta szkola rozumi..i on twierdzi ze i
      jemu jest ciezko ze tak malo mi czasu poswieca. Jak ejstesmy z soba na zywo to
      naprawde wspaniale ejst tylko ..jak nam przyjdzie sie komunikowac przez gg to
      wychodza take niedomowienia..naprawde nie wiem czy ciagnac ten zwiazek bo
      bardzo go kocham czy zrezygnowac?bo moze byc jeszcze gozej. Planujemy wspolny 2
      tygodniowy wyjazd... badzo na nim mi zalezy bo wtedy chc troszke dluzej z soba
      pobedziemy.. tylkoc zy ansz zwiazek przetrwa do wrzesnia?kiedy to chcemy
      pojechac?
    • ala77 Re: moja historia... 11.06.04, 23:25
      heh ja przeczekam jego sesje i jesli sie nie zmieni odejde..jak mial poprzednia
      sesje tez sie miedzy nami nienajlepiej ukladalo...ale jak pozdawal zrobilo sie
      oki...
      • 18lipiec 1 sprawa - KOLES SCIEMNIA . 12.06.04, 11:53
        Daj sobie z nim spokoj.
    • oliviaa Re: moja historia... 12.06.04, 14:10
      daj sobie z nim spokój dziewczyno....
    • ele7 Re: moja historia... 12.06.04, 15:07
      Ja zaczęłabym cos podejrzewać juz po tym mailu.Nie wybaczyłabym chłopakowi
      jeśli bez zgody naruszał moją prywatną korespondencje.Może powinnaś pojechać do
      niego bez żadnego uprzedzenia.Bardziej rozejrzałabys się w sytuacji gdybyś
      odwiedzila go tak z "zaskoczenia".Trzymaj sie cieplutko:-)
    • ala77 Re: moja historia... 14.06.04, 14:43
      a ja jednk chce by z nim.. Wyjasnilismy sobie duzo spraw..i kilka dni bylo oki
      i znow sie li grrr
    • ala77 Re: moja historia... 14.06.04, 21:05
      I odszedl odemnie.. zostawil mnie... ON odsedl a nie ja.. powiedzialz e jego
      zazdrosc o mnie go przerosla... Zostalam sama.. za 2 tyg moze przyjedzie po
      swoje rzeczy..
    • ewmag Re: moja historia... 16.06.04, 15:32
      wiesz, mojego juz meza i mnie dzielilo ponad 300 km, ja bylam w Warszawie, on w
      Krakowie i jak sie umawialismy, ze sie spotykamy, to jechalismy do siebie albo
      gdzies indziej, czasem z roznych powodow spotkania byly przekladane, ale
      poniewaz widywalismy sie srednio co 2 tygodnie, oboje na te spotkania sie
      strasznie cieszylismy i nie wyobrazam sobie, ze moglabym od niego uslyszec
      tekst "chyba ci sie nudzi, skoro chcesz przyjechac", daj sobe spokoj z tym
      gosciem, bo nawet jesli mowi ci, ze kocha, to takimi tekstami i swoim
      zachowaniem temu zaprzecza
      • ewmag Re: moja historia... 16.06.04, 15:35
        wlasnie przeczytalam Twoj ostatni wpis... wyslij mu te rzeczy poczta, na koszt
        odbiorcy, nie warto tracic czasu na petaka, uszy do gory!
    • zlosia Re: moja historia... 16.06.04, 23:11
      Uwazam ,że facet nie jest Ciebie wart. Powinnaś jak najszybciej zerwac z nim
      kontakt.
      • waranka ALA!!!!!! 21.06.04, 19:35
        ala słuchaj to gnój.Mozeszgo kochac mozesz z nim byc ,mozecie sie
        zejśc ,mozesz miec do niego sentyment,ale to gnój.Słaby bez zasad gnój.Az
        dreszce mnie pzreszły jak przeczytałam,ze zazdrośc o Ciebie go przerosła..sam
        chyba widzisz ,że facet chrzani głodne kawałki.Miłość,a szacunek czy zaufanie
        do drugiej osoby to dwie rózne sprawy,jeszce nie widziałam na marginesie
        zazdrośnika który spokojnie by odszedł.Wyslij mu te rzeczy jak nie chcesz go
        więcej widziec,bo faktycznie to straszna menda.Takie byle co.Twoja rzecz jeśli
        chcesz znim byc.Ale menda.
    • j-p Re: moja historia... 25.06.04, 20:18
      Alu, daj sobie z tym facetem spokoj!!!! Nie Pros go o czas dla ciebie!!!!! Nie
      chce, wiec nie zabiegaj o jego wzgledy, tym bardziej po tym co zrobil.
      Jak widze to nie tylko moje zdanie, ale Ty oczywiscie zrobisz co uwazasz.
      Tak na marginesie , uwazam, ze tak milosc na odleglosc nie ma sensu.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka