Dodaj do ulubionych

moj rywal - komputer....

29.07.04, 09:04
Musze sie troszke pozalic :) I to nawet nie dlatego, ze szukam rady co z tym
fantem zrobic, tylko musze sie wygadac.
"Forumuje" biernie juz blisko rok, odzywam sie rzadko, to prawda. Mezatka
jestem od miesiaca i troszke. Wczesniej z juz-mezem razem nie mieszkalismy i
jak to bywa teraz wychodza rozne "kwiatki" we wspolnym zyciu... Jednym z nich
jest wirtualny swiat komputera i RPG. Troche na to bylam przygotowana, bo
mnie sama siec potrafi wciagnac na dlugi czas (wbrew rozsadkowi) np. forum.
Sama przed soba tlumacze sie, ze reaguje tak i czuje sie poszkodowana z
powodu przeprowadzki, chwilowej przerwy w pracy i tego ze malo mam tu
znajomych (vide przeprowadzka :) No i powiedzcie same, niby wszystko rozumowo
potrafie sobie wytlumaczyc i sama sie dziwie SKAD ta zazdrosc sie bierze?
Powiedzcie czy Waszym mezom tez zdarza sie tak "wsiaknac" w komputer, albo
jakies inne hobby, ze swiata nie widza?

Nie gniewajcie sie, ten sam post umiescilam na emamie... tez sa tam fajne
dziewczyny i czesto z duzym doswiadczeniem zyciowym :)

pozdrawiam Was cieplutko
Summer
Obserwuj wątek
    • gosiek19 Re: moj rywal - komputer.... 29.07.04, 09:27
      :))))))))))))) mamy tego samego rywala ,mnie juz krew powoli zalewa ,czasami
      mysle o tym zeby wziąść nozyczki i poprzecinać kable od kompa tak na
      centymetrowe kawałki ,mąż jak przyjdzie z pracy i siądzie przed kompem to
      potrafi tak siedzieć 4-5 godzin i może sie palic i walić a jego nic nie
      ruszy ,czasami ma dni ze wogóle przy kompie nie siedzi ...........U nas komp
      chodzi od rana do wieczora ,jak męża nie ma w domu to nikt przy nim nie
      siedzi ,ja czasami siąde i napisze do znajomych na GG ale to pestka w
      porównaniu z siedzeniem męża :)))))))))))
      pozdrawiam Gosiek -mama Wiktorii i Kacperka
      • annakto Re: moj rywal - komputer.... 29.07.04, 11:22
        no to dołaczam sie i ja z 16 miesiecznym syniem zanim otrzymam pomoc od meza to
        mija kilkanascie dobrych minut bo on cos tam instaluje a tu dziecko wrzeszczy
        no po prostu koszmar u nas komp stoji w kuchni jak ide cos tam zrobic to no
        mnie njazwyczajniej wkurza sama korzystam z gg czy emama ale wg mojego meza i
        tak spedzam tu wiecej czasu no nie wiem pozdrawiam wszystkie kobietki
        rywalizujące z kompem kiedys czytałam co mąz robi po przyjsciu z pracy na tym
        forum chyba polecam
        • karierowiczka Re: moj rywal - komputer.... 30.07.04, 08:06
          Mój mąż ma jedną wielką pasję i miłość... MOTOCYKL W warsztacie spędza bardzo
          dużo czasu. Jeżeli nie ma go w warsztacie to jest u kolegów. Kiedy mu
          zarzuciłam, że spędzamy za mało czasu razem to on powiedział "no przecież
          jeździmy razem na zakupy" !!!! czarna rozpacz
          • eve.hq Re: moj rywal - komputer.... 30.07.04, 12:39
            kurczeeeę...chyba powinnam się cieszyć, bo mój mąż mimo ,że informatyk i o
            komputerze wie wszystko to nie siedzi non stop color przed nim, może dzieje się
            tak dlatego ,że w pracy siedzi przed monitorem i jak już wraca do domu to rzuca
            mi się na szyję ,że się za mną stęsknił:)) oczywiście wygrywam "batalię" z
            komputerem ale z jego inną pasją - fotografią nie próbuję walczyć , bo ona mnie
            rónież pociąga:)"ubocznym" efektem tejże pasji mojego mężczyzny są piękne
            fotki z podróży ale takze nasze codzienne chwile uchwycone w locie, no i moje
            portrety ma się rozumieć:))sprzęt fotograficzny to rzeczy na które nie żałuje
            sporych pieniedzy ale o moje potrzeby też się troszczy ,więc wszystko jest ok:))
            a propo przecianania kabli od komp. to taki zły pomysł może nie jest ,ale
            funkcjonuje góra 2 dni, bo pewnikiem zaraz, by jeden z drugim poleciał kupić
            nowy kabel, takie to życie , cały czas trzeba się uczyć kompromisu:)))

            Ewa.
            --

            "Nasze czasy przede wszystkim odkryły szybkość, a zagubiły mądrość..."

          • ktopyta Re: moj rywal - komputer.... 30.09.04, 10:18
            ręce precz od motocyklistów
            lepiej żeby miał kochankę ?
    • tomoe Re: moj rywal - komputer.... 01.08.04, 16:47
      Czemu rywal? moze też zainteresuj się komputerem i RPG? Wtedy będziecie się
      nawzajem odpychać od kompa ;) Mój mąż też czasem zasiedzi się kilka godzin, ale
      ja wtedy jedynie załuję, ze to nie ja siedzę.. a jak zainteresował się
      fotografią, dołączyłam się - i teraz razem grzebiemy w aparacie, obrabiamy
      zdjęcia komputerowo i focimy na wyjazdach. Filmy kung fu oglądamy razem.
      Właściwie nie ma rzeczy, której nie mozemy robić wspólnie. Mam nardzieję , że
      jak pojawi się dziceko, on też się nim zaintersuje ;)
    • romilka Re: moj rywal - komputer.... 07.08.04, 11:41
      mysle ze powinnas odpuscic!!kazdy ma prawo do własnych samotnych chwil.moj maz
      tez czesto siedzi przed kompem,kiedys mnie to złosciło ateraz kiedy on przed
      kompem to ja ide poczytac,posłuchac muzyki.kazdy zajmuje sie czym chce.dodam e
      przez cały dzien sie nie widzimy ale on tez chce w domu zrobic cos dla
      siebie.jestesmy 2 miesiace po slubie ,ale mieszkalismy ze soba przed slubem 8
      miesiecy.jest super.nie czepiam sie go tylko delikatnie staram sie wytłumaczyc
      co powinien zmienic.jeatesmy szczesl;iwi i zyjemy w zgodzie...powodzenia i
      wiecej cierpliwosci i...wyrozumiałosci.daj znac jak ci idzie!!pozdro
      • summerdays Re: moj rywal - komputer.... 07.08.04, 23:49
        Gwoli scislosci slow kilka :)
        mamy dwa komputery :) I zdarza sie, ze pracujemy "na cztery rece" tlumaczac i
        robiac korekte i zdarza sie, ze rozmawiamy przez GG siedzac w jednym pokoju (!) :)
        Faktycznie mysle, ze Twoja rada Romilko jest dla mnie wlasciwa :) zwlaszcza, ze
        to problem, ktory siedzi u mnie w glowie i nie demonstruje go na zewnatrz zbyt
        gwaltownie :) Od dzis zatem bede patrzyla na sprawe tak: Maz przed komputerem?
        OK! Jestem pania swojego czasu :)
        Romilko, wiesz zdaje mi sie, ze slubowalysmy dokladnie tego samego dnia :)

        Pozdrawiam serdecznie
        Summer
        • xena_music Re: moj rywal - komputer.... 08.08.04, 23:09
          no JA SIĘ DOŁANCZAM DO TEGO GRONA..Czasem w zartach mówie że komputer to
          kochanka męza...ale tak na serio, ja też siedze przed kompem sporo-bo z racji
          zawodu muzyka szukam tekstów, aranzy, prowadzę strone internetową dot slubów
          iwesel..trochę jest roboty, a mój slubn zwariował na punkcie kompa,
          allegro,...aż mnie trafia..
          do czego zmierzam? Nie było by w tym nic złego gdyby nie to-
          mąz wraca o 21 do domu, godz. 22.30-23.00-juz pokolacji slęczy przed kompem,
          wykąpałam się, wypachniłam...wracam do łózeczka,"kochanie kładx sie koło
          mnie" "JUZ', ewentualnie zaraz, za moment..itp. po 15 min, ja znów, "czy
          mógłbyś sie połozyc wreszcie?" "JUŻ"i znów to samo,godz 00.00, sorki, ja idę
          spac!!!!!!!!!mam dośc czekania, o ile wcześniej nie usnęłam.
          Gdy śpie w najlepsze od dłuższego czasu, mój maż raczy nsie położyć


          I co mam zrobić??
          To nie jest sporadycznie, ale praktycznie codziennie!!!!!I jaki efekt??
          Ze kochamy się raz w tygodniu albo zadziej, bo mój mąż ma ochote czasem
          czesciej kiedy mnie juz dopadnie sen na dobre, a mam świadomość ze to ja wstaje
          do małej rano nie on.....

          Moze i mnie cos doradzicie........
          • paula_blue Re: moj rywal - komputer.... 09.08.04, 13:14
            skąd ja znam to "JUŻ"... u mnie jest "za chwilę", mój mąż jest informatykiem,
            mamy w domu dwa kompy w sieci i na okrągło jakieś 5 szt. akurat "na
            warsztacie"... a to instalki, servispaki, antywirusy, apgrejdy i stos wielu
            "bardzo przydatnych" rzeczy, które akurat w tym momencie trzeba wrzucić do
            swojego kompa, komputerów znajomych, no i klientów. poza tym robimy strony (to
            juz razem pracujemy), no i są gry, ostatnio Need for Speed - cały tydzień mąż
            miał większy Need na samochodziki na ekranie niz na mnie. I tak jak ty Xena:
            23.00 czekam na mężusia, koło północy walczę z sennością, a potem budzę się koło
            czwartej i wiesz co? czasami też go nie ma... jak on sie kładzie, to ja wstaję o
            szóstej z dzieckiem i tak w kółko.
            Ostatnio rozmawiałam z nim na ten temat, postanowił poprawę ( a raczej przeszedł
            juz całą grę...), zobaczymy co z tego będzie.
            A w sprawie seksu, to chyba trzeba rozmawiać z nimi jasno i dosyc klarownie
            wyrażac swoją chęć na miłość. spróbuję nastepnym razem jak bedzie zajęty. hi hi.
            ciekawe czy powie "za chwilę..."

            trzymaj sie
            Paula

            • xena_music Re: moj rywal - komputer.... 11.08.04, 18:19
              Ja już testowałam to:((mój nie gra tylko albo kopiuje płytki, albo własnie
              kończy mu sie jakas aukcja, a on kupuje cześci komputerowe, albo ostatnio
              naprawiał samochód(i bardziej go popsuł niż naprawił) do 2 w nocy, w garażu:((,
              albo własnie cos instaluje, robi abgejt, albo coś jeszcze...ja juz naprawdę nie
              mam siły ..i wiesz co..tak naprawdę to mnie skręca, jesteśmy dwa lata po
              ślubie, a sex uprawiamy raz na tydzień albo żadziej, nie to ze mamy takie
              potrzeby, ale to że on wiecznie zajety...Jeszcze rok temu potrafiliśmy sie
              kochać prawia codziennie, oczywiscie bez przesady, aby sie nie znudziło, na
              brak fantazji też nie narzekam...więc nie wiem co......
              • nineczkas Re: moj rywal - komputer.... 11.08.04, 18:41
                Moj maz pracuje na komputerze wiec jak wraca do domu to nie ma juz ochoty na spedzanie czasu
                przed monitorem. Choc oczywiscie sprawdzi poczte czy czasami czyta jakis artykul z
                internetowych gazet. Raczej nie musze ryzwalizowac z niczym, bo gdy tylko cos robi a ja go
                potrzebuje nawet tylko do tego zeby przyszedl do mnie i sie ze mna polozyl, to zostawia to co
                robi i idzie do mnie. Ale ma jedna malutka wade (choc moze to i nie wada), ze jak cos robi np.
                czyta ksiazke to musze mowic cos kilka razy zanim zorientuje sie, ze mowie do niego :))..
                podobno ma to po tacie. Po prostu tak sie koncentruje, ze wylacza sie ze swiata zewnetrznego.. w
                ogole ciezko mu robic dwie rzeczy na raz :)
    • gosiaplock28 Re: moj rywal - komputer.... 17.08.04, 22:26

      • rabidurbian Re: moj rywal - komputer.... 18.08.04, 11:05
        Poszedł sobie do mamy??? Wiesz co? Jestem informatykiem, uwielbiam grać, ale
        kocham bardzo moją żonę i zawsze jak o coś mnie poprosi, nie ważne co robię
        przy komputerze, to wtedy staram się spełniać jej prośbę. Nigdy bym nie poszedł
        do "mamy". Wydaje mi się takie zachowanie trywialne i dziecinne. To tak jakby
        zabrał swoje zabawki z piaskownicy i poszedł do domu. Mój brat, z zawodu
        informatyk, także uwielbia grać. Ale robi to kiedy wszyscy pójdą już spać.
        Wtedy ma czas i nie dochodzi do spięć. Pozatym znalazłe świetne rozwiązanie
        problemu komputerowego. Jest jedna gra, którą moja żona uwielbia, więc często
        gramy w nią razem. :))
        Pozdrawiam.
    • linka123 Re: moj rywal - komputer.... 27.09.04, 17:32
      Ja też mam ten problem, już nawet o tym dziasiaj pisałam, ale co tam...
      To nawet niet to ile czasu mój mąz spędza na internecie, chodzi mi co on tam
      oglada. Czy to na porządku dziennym, że on siedzi przewaznie jak mnie nie ma w
      domu i ogląda gołe baby, ma do tego ich zdjecia w swoim pliku i się
      masturbuje.... czy to ok, bo ja jestem cholernie zazdrosna!!
      • linka123 powiedzcie co myślicie 27.09.04, 17:34
        powiedzcie co myślicie na moj poprzedni tekst, czy u Was tez tak jest???
      • dr_tusia Re: moj rywal - komputer.... 30.09.04, 07:32
        Ja sie juz wypowiedzialam conieco w watku o pornolach. Nie wytrzymalabym tego.
    • blecku Re: moj rywal - komputer.... 28.09.04, 11:56
      Moj mąż rano wstaje włącza kompa, wyłącza jak idzie spać, a czasami zostawia na
      noc, bo film dobrze się ściąga. Godzinami siedzi przy nim, pstryka, pstryka i
      pstryka. Nie wiem co on przy nim tyle czasu robi. Ze spacerami nie marudzi, jak
      mówie że idziemy, to idziemy, tylko że przed wyjściem pstryknie jeszcze pare
      razy i gotowy do wyjścia. Mimo swego nałogu jest bardzo kochanym mężem i ojcem,
      zawsze znajdzie czas by przewinąć córkę, wykąpać, pobawić się. Pozdrawiam.
      • kasian00 Re: moj rywal - komputer.... 28.09.04, 12:34
        he,he...czytając Wasze posty widzę siebie z przed paru lat.Też próbowłam
        walczyć abym to ja była na pierwszym miejscu a nie komputer.Ale nic z tego-
        komputer bierze góre.A odkąd mamy internet w domu to ja się domagam aby zająć
        miejsce przed kompem.A oprócz tego to spotykam się ze znajomymi,chodzę na
        siłownie ,roli i na kurs tańca.I wszystko to robię bez męża.I jest super!!!
        Musicie się z tym pogodzić.Niestety, albo i stety :-)))
        Pozdrawiam
        Kasia
        • chrisb004 Re: moj rywal - komputer.... 29.09.04, 10:50
          Jestem informatyk, prowadze wlasna firme a do tego entuzjasta.
          Uwielbiam robic wszystko z pasja. znam z autopsji te sytuacje
          kiedy zona czeka o 23, czeka o 24, zasypia, budzi sie mnie nie ma ...
          A ja uwielbiam obejrzec caly film, zagrac i przejsc cala gre, skonczyc
          montaz zdjecia az do wydruku itd.
          Jak my sobie z tym poradzilismy:
          - unikam gier RPG, za mocno wciagają, to samo z NeedForSpeed czy strategie.
          No coz cos trzeba w zyciu poswiecic w imie milosci.
          - staram sie zainteresowac Żonę tym co robie, we dwoje zawsze razniej,
          - jezeli poswiece na cos za wiele na cos caly dzien czy nocke,
          to w ramach rewanzu, jest dluzszy spacer, kafejka, wspolne kino.
          - jesli jakies pornoski czy zdjecia, to we dwojke jako cos nowego,
          jako cos co ma nam podsunac nowe pomysly.
          - komp pracuje caly dzien ale tylko dlatego ze leca z niego MP3 czy ogladamy
          filmy.
          - jezeli oboje mamy na to ochote giercamy w sieci,
          - jezeli cos musze zrobic do firmy czy dla klienta, to ustalamy wczesniej
          kiedy i ile czasu nam to zajmie. Oczywiscie z marginesem +2 godziny bo tak to z
          tymi maszynami juz jest. wtedy Żonka moze cos zaplanowac co sama bedzie robić.

          To nasze zasady, wypracowane po latach sprzeczek i takich sytuacji jak
          opisujesz. jedyna rada - musicie oboje stworzyc pewne ramy. Inaczej wszystko
          sie rozejdzie, niekoniecznie po kosciach.
          Kazde z Was musi pojsc na kompromis.
          Powodzenia, to nie jest latwy temat.

          • karo_lina79 Do chrisba004 29.09.04, 10:58
            Jesteś super:)
            • chrisb004 Re: Do chrisba004 29.09.04, 12:54
              Karola - nie jestem, chciałbym być. Moja Żonka za swe życie na ziemi na pewno
              pójdzie do nieba. Za swoja cierpliwosc.
              Mam swoje ciemne strony ale mam tez kogos dla kogo chce je zmieniać.
              Poza tym grunt zrozumiec swoje miejsce w zyciu, w malzenstwie, w milosci.
              Poswiecenie sie dla pracy, dla kasy, dla kumpli, dla wódy, dla komputera,
              dla internetu dla innych lasek jest zawsze porazką.
              Tylko ze trzeba sie do niej przyznać i probować ją zwalczyć. Tyle. :-)
              Tak samo jak kobieta musi czasem postawic tez ultimatum, zabronic czegos,
              nauczyc.
              Sorki ze tak powiem, ale ktos kto woli gole suczki w pornolach, czy na
              zdjeciach, gierki RPG, Internet, GG itp zabawki od wlasnej żonki nie jest
              kochającym męzem. Jest kimś kto sie nieco zagubił. I taki chwilowy wystrzał,
              mały stresik czy choćby groźba porzucenia moze go z tego wybudzić.
              Nie łudźcie sie że jesli ma obraczke to kocha. Musi oprocz tego KOCHAĆ !
              Czego Wam życze.
              • karo_lina79 Jeszcze raz do chrisba004 29.09.04, 23:21
                Zgadzam się z Tobą w zupełności, ale tym bardziej jest wspaniałe to, co
                napisałeś, bo mężczyźni wydają mi się mniej wyrozumiali dla pewnych spraw.
                Chociaż nie mam takiego problemu jak wyżej zgromadzone panie (nadal jestem
                bardziej atrakcyjna od komputera;)), to miło przeczytać takie słowa.
                Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dużo szczęścia ze swoją żoną.
                • chrisb004 Re: Jeszcze raz do chrisba004 30.09.04, 07:13
                  Wiesz, to nie jest tak ze sa mniej wyrozumiali,
                  są poprostu inni. Zupełnie inaczej patrzą na wiele spraw.
                  Dlatego trudniej zrozumiec im ze stwarzaja takie problemy.
                  A teraz zagadka: zona wychodzi do pracy na 7, maz na 8,
                  wiec kiedy zona wychodzi do pracy maz nadal tkwi w lazience.
                  Po toalecie zasuwa do kuchni, robi sobie sniadanie i nieodzowną kawę,
                  konsumuje to wszystko w towarzystwie Niani do dziecka, rozmawiajac
                  z Nia, przez co czasem sie zagada i wyjdzie z domu powiedzmy o 8.
                  Czy slusznie Żona robi mu o to kłótnie ?
                  Czy Mąż powinien wstać o 5, wyszykowac sie i zjesc sniadanie tak zeby pozegnac
                  Żonę i wyjsc z Nią o 7, oczywiscie nie zamieniajac slowa z Nianią ?

                  Chris
                  • dr_tusia Re: Jeszcze raz do chrisba004 30.09.04, 07:23
                    Zakladam, ze kochający sie ludzie wcale nie powinni robic sobie kłótni.
                    Codzienne pogawędki z Nianią... hmmm... a czy Niania jest mloda i ladna?:) jest
                    w typie męża?:)
                    Chyba najprosciej pogadac- ja na miejscu zony zapytalabym wprost: "podoba Ci
                    sie?" Praktykukejmy taka metode, zawsze wiemy, kto sie drugiemu podoba i
                    toulatwia zycie, jest przyczynkiem do zartow, a nie klotni. Za to sniadanko, to
                    wolalabym, zeby maz zjadl ze mna:))
                    • chrisb004 Re: Jeszcze raz do chrisba004 01.10.04, 16:40
                      To nie sa pogawedki.
                      Siedze w kuchni robie sobie sniadanie, pije kawe. Niania przygotowuje sniadanko
                      dla naszej Małej, pije kawe, rozmawiamy. Koncze snaidanie, myje naczynia i do
                      pracy. To wszystko.
                      Niania jest w wieku interesujacym (38) lat - ja 30 tak na marginesie,
                      ladna zgrabna, ale ja w niej nie szukam kobiety, tylko Nianie dziecka.
                      Wszystko oceniam przez pryzmat czy to jest dobre dla naszej Małej.
                      A nawet gdyby mi sie podobala, nigdy o niej tak nie pomyslalem. NIGDY !
                      Szczerzej juz sie nie da.
                      Zreszta nawet gdyby, to i tak nie moglbym powiedziec prawdy, dopiero by byla
                      zadyma.
                      czy w moim typie - NIE TRAKTUJE JEJ W TEN SPOSOB ! :-))
                      A na moje nieszczescie moja zona, nie jada sniadan.
                  • karo_lina79 Re: Jeszcze raz do chrisba004 30.09.04, 09:08
                    Ja bym nie tylko zrobiła awanturę, ale zwolniłabym niańkę, dając jej kopniaka w
                    tyłek na pożegnanie.
                    Mam taką zasadę, że tępię wszelkie babstwo znajdujące się obok mojego
                    ukochanego. Zamieniam się w potwora i jestem tak nieludzko niemiła i złośliwa,
                    że każda baba ucieka.
                    Przyjaciółka mojego chłopaka na mój widok zapada się w ziemię, a jak
                    przypadkiem spotyka mojego chłopaka na ulicy, pyta czy czasem zaraz nie nadejdę.
                    Dzięki temu mam w miarę spokój, że się mała cholera nie będzie do niego
                    dobierać!

                    Wracając do niani - czyżbyście mieli problem w domu? To jest ten kryzys z
                    innego wątku???
                    Powiem Ci, że ja się wcale Twojej żonie/kobiecie z opowiastki nie dziwię. Juz
                    dawno schowałam sobie przesadną tolerancję dla znajomości damsko-męskich mojego
                    chłopaka. Wolę dmuchać na zimne, niż potem pluć sobie w brodę.
                    Lepiej żeby te wszystkie baby trzymały się z daleka - ze strachu przede mną.
                    Ja jestem spokojniejsza, a i mój ukochany nie wodzon jest na pokuszenie.

                    A na miejsce zamiast niańki zatrudniłabym niańka:)
                    • chrisb004 Re: Jeszcze raz do chrisba004 30.09.04, 09:43
                      No to pieknie. Widze ze musze nieco rozwinac temat. Ale OK.
                      Jakis czas temu dorwalem swietna ksiazke, "Jak rozwalic zwiazek z wlasnej
                      glupoty i naprawic go pozniej." Zrozumialem jak wiele musze zmienic.
                      Wielu spraw poprostu unikam. Naczynia w kuchni to moja specjalnosc,
                      wyprowadzanie psa, sprzatanie zolwiom tez moje, Organizacja wspolnych wyjazdow
                      na weekendy - tez ja. Jakies wspolne obiadki, kawki itp. drobne przyjemnosci -
                      tez ja.
                      Nic nie mowie jak koszula jest niewyprasowana - zakladam na nia bluze i jest ok.
                      Silownia to co najwyzej 1,5h trzy razy w tygodniu w porach takich zebysmy mieli
                      tez czas dla siebie. Nie opowiadam w domu o zadnych kobietach, nie dostaje
                      SMSów. Staram sie zebysmy wieczory spedzali razem, np ogladajac romant. filmy
                      czy wyskakujac do kina.
                      Poranek - Niania przychodzi 6:55, Zonka wychodzi 7:10, ja ok. 8.
                      Zanim wyjde jak mam ochote robie sobie sniadanie, a czesto kawe. Nianka robi
                      SOBIE kawe (celowo to podkreslilem). Poniewaz Mała spi zwykle do 9, to zanim
                      wyjde, rozmawiamy o tym jakie maja plany na dzis, jak bylo wczoraj i na inne
                      tematy, typu ostatnie filmy czy polscy politycy. Zadnych zarcikow czy zalotów.
                      Nigdy nie wypowiadalem sie o jej urodzie czy figurze, nawet mi to nigdy przez
                      mysl nie przeszlo.
                      A Niani nie zmienie. Wole juz chodzi do pracy na 6 i siedziec do 16,
                      bo przynajmniej wiem ze nasz Maluch ma dobra opiekę.

                      Chris

                      Ps. Sorki ze sie tak wyzalam, ale ja nie wiem co zle robie.
                      A z drugiej strony nie naleze do tych ktorzy zaniedbuja swoje Połowice.
                      • karo_lina79 I znowu do chrisba004 01.10.04, 10:21
                        Wiesz, przeczytałam Twoją wypowiedź i tak się zastanawiam....
                        To sytuacja trochę podobna do mojej - chociaż oczywiści i niestety nie mieszkam
                        z moim chłopakiem.
                        No więc podobieństwo zasadza się na tym, że mój chłopak też jest w porządku
                        wobec mnie. Mogę mu ufać, bo wiem, że nic głupiego nie strzeli mu do głowy.
                        ALE: co jakiś czas nabieram podejrzeń. I stwierdzam, że dalej tak nie może być
                        i on na pewno zwróci baczną uwagę na tę Basię/Kasię/Anię czy inna cholerę.
                        Przecież z nią rozmawiał!!!
                        No i zaczyna się jazda. Urządzam takie sceny zazdrości, że telenowela
                        brazylijska wysiada.
                        Płaczę.
                        Wyłaczam komórkę.
                        Właczam komórkę i wysyłam tragiczne smsy...
                        Mój chłopak cierpliwie czeka, czeka, czeka, a jak wreszcie wracam grzeczna i
                        skruszona i przepraszam za spotęgowaną głupotę - zaczynamy rozmawiać i wiem, że
                        jest ok.
                        Kiedyś umówiliśmy się, że nie robimy nic, czego byśmy nie chcieli od siebie
                        usłyszeć.
                        To ja pierwsza byłam o krok od zrady i żeby było śmiesznej do tej pory
                        utrzymuję kontakt z tamtym mężczyzną. Mój chłopak o tym wie, ale chyba nie jest
                        zazdrosny, bo tylko czasem do siebie mailujemy w czysto koleżeńskim tonie.
                        No i ponieważ wiem, jak łatwo można się dać komuś zauroczyć (a facet był...
                        mniam, chociaż teraz w ogóle nie rozumiem, co ja w nim widziałam?!?!?!),
                        dlatego boję się, że mój chłopak też kiedyś ulegnie jakiejś powabnej dziewce
                        (nawet gdyby mieli się tylko pocałować).

                        Moim zdaniem Twoja żona:
                        - czuje się mniej atrakcyjna od niani --> moja zazdrość bierze się z tego, że
                        niestety urody wybitnie mi brak, a niektóre z przyjaciółek i koleżanek mojego
                        chłopaka są naprawdę zgrabne i piękne,
                        - naoglądała się amerykańskich filmów i wie, czym się kończy mąż + opiekunka do
                        dziecka w pustym mieszkaniu --> ja też mam ten stereotyp,
                        - jest zazdrosna sama z siebie --> też mi się to zdarza,
                        - coś przeskrobała i kombinuje, jak wywołać w Tobie poczucie winy, aby być
                        potem łagodniej osądzoną --> kiedyś tak robiłam.

                        Wiesz, ale jak czytam Twoje posty, to zastanawiam się, czemu Twoja żona tego
                        nie docenia.
                        Bardzo bym chciała, żeby mój chłopak był kiedyś taki.
                        Żeby doceniał to co mamy i to co razem zbudowaliśmy, że to jest cenniejsze niż
                        uleganie pokusom. Wiem - bo po tamtej historii zrozumiałam wiele spraw i już
                        nigdy nie dopuszczę dotego, żeby jakiś obcy facet zbliżył się za bardzo,
                        również w sensie psychicznym.
                        Chciałabym, aby mój chłopak też to czuł i rozumiał.

                        I dlatego, może podeślij swoją żonę tutaj? Może my z nią "porozmawiamy"?
                        Uświadomimy jej, że ma skarb w domu. Tym razem mówię to zupełnie bez żartu.
                        Wiesz chrisb, jak czasem jakaś moja koleżanka mówi mi, że mam świetnego faceta,
                        to bardzo mi to pomoga.

                        I nie napiszę - "pogadaj z żoną", bo pewnie już to dawno zrobiłeś.

                        Pozdrawiam serdecznie,
                        Karolina
                        • chrisb004 Re: I znowu do chrisba004 01.10.04, 16:51
                          No karola, strasznie dlugi jest twoj post, ale za te slodkie slowa,
                          odpisze natychmiast. Fajnie ze wiesz kiedy przegniesz, przyznajesz sie do tego.
                          Nie wiem jak ale u nas z reguly to niby ja jestem winny.
                          - czuje się mniej atrakcyjna od niani - jest 8 lat mlodsza, ladniejsza,
                          Jak mam to sprawdzic ???
                          > - naoglądała się amerykańskich filmów i wie, czym się kończy mąż + opiekunka -
                          a czym sie konczy bo ja nie wiem ? Nigdy nie wypowiadam sie o urodzie Niani,
                          jej strojeach, w ogole rozmawiam o niej wylacznie jak o pracowniku.
                          - jest zazdrosna sama z siebie - o tak tego ma ze starczyloby dla kilku.
                          - coś przeskrobała i kombinuje, jak wywołać w Tobie poczucie winy, aby być
                          potem łagodniej osądzoną - nie, o to w zyciu bym jej nie posadzil.

                          Wiesz co i ja nie wiem czy to ona nie docenia. Moze lepiej mnie zna.
                          Moze wie o mnie wiecej niz nawet ja sam. Juz glupi jestem. Fakt, ze byly
                          sytuacje ktore moglyby wskazywac na wiele. Ale to bylo lata temu ...
                          Z zadna z tych osob, na prosbe Żonki nie utrzymuje kontaktu.
                          A o forum na bank jej nie powiem. To byloby rownoznaczne z pogrzebem.
                          Nie dosc ze opowiadam tu o niej, to jeszcze o naszych ... hmmm, niesnaskach.
                          Cos Ty to byloby najgorsze rozwiazanie.
                          A jak mojej żonie ktoś mówi ze ma fajnego meza, albo jaki on zdolny,
                          to moze sie to dla niej zle skonczyc. Wiec lepiej dla Was nie mowcie tak.

                          > I nie napiszę - "pogadaj z żoną", bo pewnie już to dawno zrobiłeś. - to nam w
                          ogole nie wyszlo. Moze dzis jak nerwy obojgu przejda. Idzie weekend, trzeba go
                          spedzic milo i rodzinnie.
                    • dr_tusia Re: Jeszcze raz do chrisba004 30.09.04, 10:44
                      A ja takiej postawy nie rozumiem- bujne zycie towarzyskie wzbogaca zwiazek,
                      urozmaica, buduje zaufanie, a nie oslabia go !! Oboje mamy licznych wspolnych
                      znajomych plci obojga, spedzamy czas w roznych konfiguracjach i do glowy by mi
                      nie przyszlo sie niepokoic. Nie rob tego, Karolina, facet sie moze wystraszyc,
                      naprawde! Jak chce byc wierny, jak cie kocha, to bedzie wierny, jak cos
                      szwankuje miedzy Wami albo w poczuciu lojalnosci jednej ze stron, to nie
                      zmienisz tego awantura- a juz na pewno nie na lepsze...
                      • karo_lina79 Tym razem do Tusi 01.10.04, 10:34
                        Tusia, ja wiem, że to nie jest dobre zachowanie.
                        Ale naprawdę mam ochotę nie tylko krzyczeć, ale wręcz mordować!
                        Mój chłopak ma taką przyjaciółkę, w której się chyba kiedyś podkochiwał,
                        jeszcze nim mnie poznał.
                        Nawet kiedyś powiedział mi, że gdyby miał więcej odwagi, to by ją poprosił o
                        chodzenie.

                        Tłumaczę sobie, że to co było kiedyś, to przeszłość, a przecież jesteśmy razem
                        i on tyle ze mną wytrzymał, że to musi być miłość.
                        Z drugiej strony powiedział mi też, ale niedawno, że on nie wie, czy ja jestem
                        dla niego "tą" kobietą. On jest dla mnie "tym" i nie zamieniłabym go na nikogo
                        innego. Ale widocznie dla niego nie jestem "tą", bo jak się jest, to się to wie.

                        No i powiedz mi, jak z taką świadomością mam spokojnie znosić jego wyjście z tą
                        małą wydrą do pubu???
                        Najgorsze było, gdy w zimie opowiadał mi, jak siedzieli pod akademikiem i
                        upijali się tanim winem, bo malutka, słodka M. miała ze sobą butelkę. A potem
                        poleciała w krzaki wymiotować.
                        Jak mi się ta historia przypomni, to zastanawiam się, czy jej czasem twarzy
                        potem nie wycierał....

                        On tego nie ukrywa, że M. mu się podoba. Wieć zawsze wynajduję jej wady i niby
                        tak od niechcenia mówię "zauważyłeś jak M. nieestetycznie przytyła?".
                        Albo "zobacz, jaki ona ma wielki tyłek!!!".
                        On po namyśle przyznaje mi rację :))) Chyba nie jest więc opętany.

                        Uważam, że takie kontakty nie wzbogacają mu życia. Niech się towarzysko udziela
                        ile chce. Ale z kolegami. Niech się upija do upadłego. Ale z kolegami.

                        A swoją drogą ostatnią awanturę zrobiłam... ponad rok temu, jeśli dobrze sobie
                        przypominam. A więc udaje mi się zapanować nad nerwami:) Chyba teraz częściej
                        się obrażam, chociaż na krótko, bo zdecydowanie wolę poważną szczerą rozmowę.
                        O tym co boli i o tym, czego się oczekuje.
                        Masz rację, krzykiem nieczego się nie zwojuje.

                        Ale złośliwa dla M. i innych potencjalnych niebezpiecznych jednak nie przestanę
                        być. To jeste takie przyjemne, gdy ta mała wydra wije się pod moim lodowatym
                        spojrzeniem albo obrywa słowem niczym rózgą...
                        Teraz wyjechała za ranicę i niech tam sobie znajdzie męża i nie wraca.
                        • dr_tusia Re: Tym razem do Tusi 01.10.04, 16:09
                          No tak, chodzenie z kims do pubu wieczorem, zwlaszcza z kims, kto sie podoba i
                          podkochuje, to nie jest wskazane. Ale takie dramatyczne awantury chyba po
                          prostu nie sa w moim stylu- a na pewno nie z takiego drobnego na razie powodu.
                          Ale i tak Cie lubie, chociaz niezla z Ciebie agentka:))))))
                          • karo_lina79 Re: Tym razem do Tusi 01.10.04, 16:22
                            hehe, "agentka"?
                            Potraktuję to jako komplement:)
                            Ale z awanturami daję sobie spokój - czas do końca dorosnąć (co chyba nie jest
                            jednak w moi stylu).
                            Jak ten mój luby bez awantur wytrzyma???

                            Pozdrawiam!
              • dr_tusia Re: Do chrisba004 30.09.04, 07:31
                Gratulki- rzadko faceci tak rozsądnie sie wypowiadaja, rzadko im sie chce
                analizowac pewne rzeczy i zrozumiec je tak dobrze. Zaraz zacznaiemy Cie tu
                wszystkie rozpieszczac, hehe:), ale naprawde jestes fajny:) Pozdrowionka i
                wszystkiego milego zycze:))
                • chrisb004 Re: Do chrisba004 - rozpieszczaniu stop. 30.09.04, 10:01
                  Tusia, ale nie tylko:
                  faceci sa z innej gliny, inaczej patrza na wiele spraw, czego innego oczekują,
                  inaczej odbieraja. Wielu z nas, lubi kawę na ławę i tyle. Sam do nich sie tez
                  zaliczam. kwestia jest tylko, czy w momencie kiedy ten schemat przestaje dzialac
                  czy potrafimy zatrzymac sie i zbadac tego przyczyny i co najwazniejsze zmienić
                  to.
                  Dot. i odzywania sie do siebie - ilosc nie zawsze idzie w parze z jakoscia, i
                  korzystania z kompa - swiat wirtualny jest łatwy ale pusty, bez tego żaru który
                  rozpala kontak z partnerką,
                  i pornoli - byle z umiarem i swiadomoscia,
                  i masturbacji - jezeli pomoze mu to rozladowac napiecie, oczekiwanie, rozlake,
                  to lepiej tak niz poprzez gwałt drugiej osoby, byle tylko nie zastapil dlonia
                  wlasnej zony,
                  i tesciow - ich krytyka, chocby partner ja popieral i tak bedzie orac jego
                  serce, trzeba im dziekowac za partnerka ale umiec czasem ją i siebie obronic
                  przed ich miłością
                  i wielu innych spraw.
                  Musielibysmy tu siedziec cale noce i gadac o tym.

                  Poza tym od zawsze facet mial byc twardy, mial nie pokazywac swoich bolaczek,
                  swoich boli - teraz to wychodzi. Ja mam gleboko stereotypy i nie obawiam sie
                  mowic co czuje.

                  A rozpieszczac sie nie pozwole, mimo ze pokusa (mlode sympatyczne inteligentne
                  mezatki) jest wielka. Pisalem juz o tym chcialbym zeby nauczka z moich bledow
                  dala komus wskazowke, niech jego kobietka nie cierpi jak moja.
                  Milosc zwycieza ale trzeba jej dostarczyć "żołnierzy", sama jest bezbronna.

                  Pzodrawiam,
                  Chris
                  • karo_lina79 Re: Do chrisba004 - rozpieszczaniu stop. 01.10.04, 10:39
                    > A rozpieszczac sie nie pozwole, mimo ze pokusa (mlode sympatyczne
                    inteligentne
                    > mezatki) jest wielka. Pisalem juz o tym chcialbym zeby nauczka z moich bledow
                    > dala komus wskazowke, niech jego kobietka nie cierpi jak moja.
                    > Milosc zwycieza ale trzeba jej dostarczyć "żołnierzy", sama jest bezbronna.

                    Aha - to nie-mężatki (jak ja!) już nie są ani młode, ani sympatyczne, ani
                    inteligentne?

                    A takiego faceta jak Ty trzeba rozpieszczać. Właśnie za to, że jest jednym z
                    nielicznych i za takie zdanie jak to powyżej, chociaż rozpieszczać powinna
                    żona, a nie forum:P

                    I tak mi przyszło właśnie do głowy, że może niania też czyta to forum..? :)
                    Nianiu, odezwij się do nas!
                    • chrisb004 Rozpieszczaniu stop ! 01.10.04, 16:36
                      Sorki Karolcia, uogólniłem, ze wzgledu na tytul.
                      prawidłowy tejst powinien być: (mlode sympatyczne inteligentne kobietki)
                      Jeszcze raz przepraszam.
                      Choc miedzy nami, mezatki jakos szybciej zdobywaja moje zainteresowanie. :-)))

                      Dlaczego nie powinno sie rozpieszczac zwlaszcza na forum, bo szybko moze
                      stracic glowe. Poza tym jego kobiecie na pewno by sie to nie spodobalo.

                      Niania, raczej tego nie czyta. Ale kryzysik chyba wyhamowal. Tym bardziej
                      ze ostatnio wychodze z domu zanim wszyscy wstana a wracam jak wszyscy spią,
                      wiec nikogo nie jestesm w stanie rozpieszczać rozmową. :-))
                      Tyle ze na razie nie bylo rozmowy co z Tym zrobic a to nieuniknione.
                      Takie problemy nie mogą sie rozwiazywac same (kurcze i zebym chociaz ja sie
                      obejrzal za ta Nianią- kto zrozumie kobietę).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka