Wściekły weekend :(

21.08.04, 18:25
Może to i nudne, ale chyba zacznę kolejny wątek pt. "Teściowa". Dzisiaj
zachowanie tej pani przeszło wszelkie granice - kiedy tłumaczyłam jej, w co
przebrać małego, kiedy przebrać Pampersa i nakarmić itp., ostentacyjnie
odwróciła się do mnie plecami i poszła do drugiego pokoju. Szlag mnie trafił,
męża też, wkurzyliśmy się - ale najgorsze jest to, że runęło moje marzenie o
powrocie do pracy, bo nie stać nas na opiekunkę. A miało być tak pięknie i
znów kobiecie odbiło. Ależ jestem rozgoryczona. Strasznie :( Za to teraz wiem
na pewno, że już w życiu nie spróbuję, choć naprawdę się starałam...to chyba
jednak bezcelowe, bo ile razy można dawać się tak upokarzać i znieważać -
słowem, gestem... Ech, potrzebowałam się wyżalić.
    • czaroffnica24 Re: Wściekły weekend :( 21.08.04, 18:34
      Najlepsze miejsce dla teściowej: sto metrów od domu, dwa metry pod ziemią.

      I tak cię podziwiam, że dajesz tej kobiecie szanse. Ja ze swoją nie gadam od
      grudnia 2002r. I nie mam zamiaru. A mężatką jestem od maja 2002r.
      • pandora_ Re: Wściekły weekend :( 21.08.04, 18:41
        Szanse były już różnorakie, ale za każdym razem kończyło się tak samo: albo
        łzami, kiedy nie chciała ode mnie prezentu (!), albo jej rzucaniem talerzem z
        jedzeniem (oj, nie chce mi się pisać), a w sumie zaczęło się za czasów
        narzeczeńskich, kiedy zostałam sklasyfikowana jako nieodpowiednia i do teraz
        jestem... Mam takie zdjęcie ze ślubu, gdzie wszyscy się uśmiechają, my -
        całujemy, a moja teściowa ma taką minę, jakby napiła się nie octu, ale
        elektrolitu z akumulatora. Kiedyś mnie to drażniło, bawiło, smieszyło (dorosła
        kobieta wpadająca w histerię bez powodu), było mi jej żal (że nie chodzi do
        lekarza i nie stosuje HRT albo czegoś, bo ciągle się uskarża na uderzenia
        gorąca i inne efekty menopauzy), ale teraz jestem przerażona. Nawet na własne
        mieszkanie nie ma jak odłożyć, bo wynajmujemy, byle być dalej - mieliśmy plany
        zagospodarowania sobie pokoiku w ich domu na roczek, może mniej i zakupu
        mieszkania, ale to padło. Więc wymysliłam pójście do pracy - i chyba też będa z
        tego nici, cholera jasna. Jeszcze może moja mama, ale ona to ma daleeeeko i nie
        mam jak jej przenocować, bo mieszkamy w kawalerce. Qpa, jednym słowem. Trudno
        się mówi, poradzimy sobie. No, ale mi aż lżej, idę bawić się z małym i wymyślac
        sposoby...
        • czaroffnica24 Re: Wściekły weekend :( 21.08.04, 18:47
          Nie martw się, ja też jestem tą "nieodpowiednią" :). Jazdy były takie, że
          policja interweniowała. Ale nauczyłam się uśmiechać, a raczej śmiać z niej.
          Szkoda nerwów, szkoda zdrowia.

          Co do mieszkania. Moja siostra po 7 latach tułania się po wynajmowanych
          dorobiła się w końcu dwupokojowego mieszkanka w nowym budownictwie. Też mieli
          dzieciaka (a to zawsze dodatkowe koszty). Trzymaj się, będzie dobrze. Tylko
          myśl pozytywnie. :)
          • pandora_ Re: Wściekły weekend :( 21.08.04, 20:41
            Ulżyło mi :) Policji jeszcze nie było, ale kto wie :D Ja też staram się
            uśmiechać, ale... Nooo, co będę tłumaczyć. Mieszkanie to mamy do wykupienia,
            ale właśnie te parę groszy, ktore bym zarobiła, pozwoliłoby nam je kupić i
            urządzić w miarę jako-tako (nie ma tam nawet wyposażenia kuchni, zlewu itd.).
            No i klops. Ale coś się wymyśli, pomału uczymy się kombinować zajadle. W
            ostateczności moja mama przytupta choćby i przez góry, lasy, doliny i ocean :)
            Jak patrzę na moje śpiące dziecko, to i złość przechodzi... jaki on śliczny :)
            • dziewojka Re: Wściekły weekend :( 21.08.04, 21:44
              Ach, te teściowe!
              Jam też nieodpowiednia dla teściów (oboje walczą zaciekle), dlatego nawet nie
              mamy zamiaru zapraszać ich na nasz ślub. Kilka lat próbowaliśmy oboje coś
              zaradzić, wyciągaliśmy rękę do zgody, staraliśmy się- było coraz gorzej.
              Dlatego odsunęliśmy się jako para od nich zupełnie, nie przyjada na ślub, nie
              będą zostawali sami z naszymi dziećmi (już dziś opowiadają wielu ludziom wokół,
              że jestem szatanem wcielonym..), nie będą nas odwiedzali. Tylko mój prawie-mąż
              (a to 'prawie' to chyba też ich skutek..) jako ich syn czasem odwiedzi. Już
              dziś jednak, gdy tylko tam jedzie i zaczyna słuchać kazań o kobiecie-szatanie,
              szybko wraca do mnie..
              Życzę dobrego pomyślunku, wymyślenia dobrych dróg prowadzących do celu,
              powodzenia, sił do tego, żeby zawsze można się było mimo-wszystko-uśmiechnąć,
              ściskam, Dziewojka
              • czaroffnica24 Re: Wściekły weekend :( 21.08.04, 22:02
                dziewojka :)))))))))))))))))))))

                Przy mnie teściu Radio Maryja włanczał, a jak raz się spił to z krzyżem nam się
                do pokoju wpakował, stwierdzając, z dumą w głosie, że jednak jestem "szatan" bo
                się obudziłam na widok krzyża (była 2 w nocy). Ha ha

                pozdrawiam, my kobiety-szatanki powinnyśmy trzymać się razem, he he, :)))
                • dr_tusia Re: Wściekły weekend :( 21.08.04, 22:15
                  Ha, sam nie wiem, co lepsze- otwarta wojna czy udawanie? Moja tesciowa nigdy
                  nie twierdzila,ze jetem nieodpowiednia, z szatanami tez nie bywalam
                  kojarzona,zawsze byly pozory slodyczy przy jednoczesnym olewaniu totalnie tego,
                  co nas dotyczylo. Jedyne, co robila, to drogie prezenty od czasu do czasu, a to
                  wtedy jszcze bardziej irytuje... Jakby kasa wszystko zalatwiala.
                  A kiedy zaczely sie przygotowania do slubu, to juz klawiatura nie wytrzyma tej
                  opowiesci;). Ukoronowaniem byl fakt, ze na nasz kameralny 11-osobowy obiad po
                  slubie, ktorego szczegoly ustalalismy od roku, przyprowadzila bez uprzedzenia 2
                  osoby!! Wyobrazacie sobie podobna sytuacje? Cale szczescie, ze moj maz
                  zareagowal- zwykle niestety jest dosc bierny, kiedy tesciowa albo
                  szwagier /mlodszy brat meza i ukochany synek mamusi- kilka miesiecy mlodszy ode
                  mnie/ zrobia kolejny numer. Ale szwagier to osobny temat:)
                  Synowe wszystkich krajow- łączcie sie!!
                • dziewojka Re: Wściekły weekend :( 21.08.04, 22:21
                  Więc jest jakiś kawałek prawdy w tym, że najlepsza teściowa to ta, którą bardzo
                  kocha mój mąż, a która mieszka conajmniej 300 km od nas. O ile to nie Cała
                  Prawda...
                  Spotkałam jednak przed paroma dniami koleżankę, która wracała z podróży ze
                  swoją teściową i obie wyglądały kwitnąco i radośnie, że ha! A jednak to
                  mozliwe :)
                  Dziewojka
                  P.S. Tak. Wszystkie kobiety-szatanki łączmy się ;)) (Moi teściowie nie są
                  katolikami, więc radio Maryja mi nie włączą ni z krzyżem nie biegają, ale ich
                  metody bywają równie nieznośne, brrr :)
                  • pandora_ Re: Wściekły weekend :( 23.08.04, 09:10
                    No tak. Ja też jestem szatanka :) Witam w klubie...
                    • babeczkaa do pandory 23.08.04, 09:49

                      kochana, nie przejmuj sie, masz slicznego PITulka, oglądałam przed chwilą Twój blog ale szkoda, że dawno nie aktualizowany, pozdrowionka i życzę Wam wszystkiego dobrego, zdrówka i nie daj się!!!!!
    • elasz4 Do Pandory - a może żłobek 23.08.04, 10:45
      A nie zastanawialiście się nad żłobkiem ?
      • pandora_ Re: Do Pandory - a może żłobek 23.08.04, 13:38
        Niestety, żłobek też nie wchodzi w grę, bo moja praca jest mocno nienormowana -
        ale jej zaletą byłoby to, że miałabym 2-3 dni w tygodniu wolne; tylko w
        pozostałe byłoby inaczej - liczyłam tak bardzo na babcię, bo mogłabym spędzić z
        małym więcej czasu no i nie musiałabym się tłuc po mieście z wózkiem. Ale mam
        jeszcze tydzień, cos na pewno wymyslę :) Trzymajcie kciuki.
    • kokosia1 Re: Wściekły weekend :( 23.08.04, 11:15
      Trzymam kciuki. Znajdzie się na pewno jakies rozwiazanie i bedziesz mogła
      spokaojnie wrócić do pracy. Główka do góry!:)
Pełna wersja