Dodaj do ulubionych

Wyleczona :-)

30.08.10, 12:16
Tak wlasnie czuje.
Nareszcie wolna od toksyn.
Tym razem jego zachowanie otworzylo mi oczy na wiele spraw :

-jestem z jednym z tych toksycznych typow,o ktorych wiele czyta sie
na tym forum,ze potrafia latami rujnowac zycie wszystkim w swoim
otoczeniu

-on nigdy sie nie zmieni,te szarpanine bedzie fundowal mi przez
dlugie lata,a moze nawet przez cale zycie

-rozwod to tylko regulacja biurokratyczna,a zmiany w nim ciagle sie
nie dokonaly i nie dokonuja

-podjal decyzje i nie akceptuje ich konsekwencji (cierpienia
zony,zbuntowania corki),chce byc ciagle widziany jako ten dobry
wrazliwy i nie chce zaakceptowac,ze tak sie nie da.

-chore relacje z corka : on jej ksiaze,ona jego ksiezniczka,ciagle
trwaja,a my wszyscy wokol tanczymy jak dziewczynka zagra.

-on nieswiadomy przeprowadza eksperymenty,zeby dowiedziec sie,co tak
naprawde sprawia,ze jest szczesliwy,a my (byla zona,corka i ja)
jestesmy marnymi kroliczkami doswiadczalnymi, to jedna to druga.

Nie taka osobe pokachalam.Nie z taka chcialam byc.Ciagle mi
zalezy,bo glupie serce kocha.Jezeli mnie zauwazy w tym tygodniu (a
watpie,bo zbyt pochloniety jest rozmyslaniami o swojej ksiezniczce)
chce mu przypomniec jak dobrze bylo nam razem.A potem
zniknac.Zostawic samego z jego terapia u psychologa z ktora wiazemy
oboje wiele nadziei.Znikne z jego zycia,ale zrobie wszystko by miec
sile isc do przodu.Zaczne od szukania pracy.Chce miec swoj rytm
zycia.Nie czekac wciaz az sie skonczy koszmar patrzac w sufit,bo
moze nigdy sie nie skonczyc.Bede Was potrzebowala w chwilach
kryzysu,bo pewnie bedzie nieunikniony.Pomozcie,a moze uda sie
zapomniec,odciac na zawsze.

Obserwuj wątek
    • alamakota7 Re: Wyleczona :-) 30.08.10, 12:52
      Miasaro, bardzo Ci współczuję, nie jest łatwo kolejny zderzyc sie z
      rzeczywistością. Ty nie jestes "wyleczona", jesteś zmęczona i przez
      Twoje "oczadzenie" przebił się zdrowy rozsądek, widzisz sprawy
      takimi jakimi są.Co nie znaczy, że za kilka dni,nie zepchniesz w
      głąb siebie wątpliwości i z nowa ufnością nie pociagniesz tego
      dalej....az do nastepnego wyczerpania.
      Mnie sie podoba wyczytane gdzies zdanie " Bezwarunkowa miłośc
      istnieje w stosunku do dziecka, wszystko inne jest uzaleznieniem i
      to sie leczy"

      Ciesze się, że w koncu to dostrzegasz- cierpienie zony tego
      pana.Teraz stanęłas obok niej, po tej samej stronie. Jestes z nim
      bardzo krotko i nie potrafisz odejść, pomysl, co zrobiły z nią lata
      spedzone z nim.

      To nie musi byc dramat, kobieta za jakis czas da sobie rade z sobą.
      Pewnie stanie mocno na nogi i bedzie szczęsliwa bez swojego nalogu.

      Silny mężczyzna, pewny siebie i kochajacy corkę, wytlumaczylby jej,
      ze inna kobieta w jego zyciu, nigdy nie zabierze jej ojca. Chcialby
      sie z nią często spotykac, ale nie skamlałby o to, żeby księzniczka
      nie poczuła władzy. duzo taktu, nie narzucania swojej pani, ale
      wymagac dla niej szacunku.
      Niechby dziewczyna poczula, ze moze stracic ojca, jak nie dorosnie.


      Miasaro, on taki biedaczek, tak mu zle, psychologiem sie wspiera...
      A co z Tobą? Straciłas dziecko...on do cholery ma swoja córke, a Ty
      juz nie. Przezyłas cięzko rozstanie, czy Ty masz jakąś pomoc???????


      Wie, ze jego depresja Cie niszczy, dlaczego tego nie widzi???


      Lepiej "umrzec" raz i sie odrodzic, niz umierac na raty, po kawałku .

      Nie rob niczego w emocjach, poczekaj. Chłodz swoje uczucia przy nim,
      bo bez niego jak bez narkotyku. Nie jestes jego MATKA , mężczyzna
      jest od wsparcia. Twoj blad polegal na tym, ze uznalas jego zone za
      wariatkę, pomysl, jaka musiala byc nieszczesliwa. Moze ona nie
      walczy o niego, a o siebie...
      trzymaj sie



    • miasara Re: Wyleczona :-) 30.08.10, 22:45
      Nie mu15121980, to niestety nie tylko panika.

      Nie wytrzymalam.
      Najpierw napisalam dlugi list,a pozniej wyjechalam na cale
      popoludnie,ale jeszcze wiele mialabym do powiedzenia,niz to,co
      zamiescilam w liscie.Tylko czy warto?

      Zadzwonil dopiero wieczorem.Spotkalismy sie w domu i znow mialam
      przed soba te sama twarz,co w styczniu.Ta twarz nie klamie.Nie chce
      byc z nim pod jednym dachem.Oznajmilam,ze wyjezdzam.W sobote,bo
      wczesniej nie dam rady sie zorganizowac.Chce mnie odwiezc.Jaki on
      uprzejmy...Juz raz stanal twarza w twarz z moimi rodzicami,by ich
      zapewnic o jego wielkim uczuciu i szczerych intencjach.Teraz stanie
      przed nimi znow,by powiedziec,ze to jednak pomylka i mnie
      oddaje.Troszke szczuplejsza niz wzial i znow troszke do remontu.
      Napawal sie radoscia jutrzejszego spotkania z corcia.
      Jak wspaniale,ze wszystko mu sie uklada.
      Tylko od spotkania z nia zaczal pic.Co wieczor.
      • alamakota7 Re: Wyleczona :-) 30.08.10, 23:35
        Szkoda, ze uciekasz.Mogłaś poobserwować, nawet nie po to, żeby dać
        mu szanse, tylko po to, zeby nabrac pewności, że dasz radę odejść.
        Bo co z tego, ze wrocisz do rodziców, skoro tam dopadnie Cie rozpacz.
        I co? odzzyska córeczkę, ale straci Ciebie i taniec zacznie sie od
        nowa.On Ciebie nie zostawi.Znajdzie inne słowa, inne metody...bardzo
        zagubiony człowiek.
        Teraz jest na pewno zraniony, bo jak to...rozumialas i nagle
        przestalas? Dla niego to jakas zdrada.
        Dziwne, tamta rodzina nie istnieje, a corka przejęła rolę matki? Też
        trenuje swoją władzę nad ojcem. Zbytnie okazywanie uczucia nigdy nie
        wychodzi na dobre, gdyby tak o nia nie zabiegal..

        Radzę , zanim wyjedziesz, porozmawiaj z nim. Zamknął się, to nie
        znaczy, ze jest obojetny. Tak reagują faceci.

        Poradzisz sobie? Łatwiej porozmawiac i zostac.Nastepny powrot bedzie
        bez radości, a nadal nie bedziesz umiala zapomniec.
        • miasara Re: Wyleczona :-) 31.08.10, 07:31
          Ale czy on alamakota7 pomimo moich wielkich lekow,ze historia sie
          powtorzy moze pozwolic sobie na jakakolwiek zachowania,ktore
          sprawia,ze poczuje znow watpliwosci gdzies gleboko w nim?

          Izoluje sie ode mnie,bo bylo ciezko uczyc sie byc razem po tym calym
          dramacie,Ale wczesniej mial sile do walki. Spotkanie z corka go tak
          diametralnie zmienilo.Dla mnie to wielkie poczucie
          zagrozenia,ktorego on nie powinien mi juz fundowac,po tym,co
          zaszlo...

          Ja tez mam swoje uczucia i potrzeby.Tez nie jest mi latwo,ale to ja
          musze teraz byc zamknieta w domu,bo on ma ochote pobyc sam.Nie
          chodze do pracy,bo mnie o to prosil.Czy to nie totalny egoizm?Ja tez
          mam potrzebe wyjscia z domu i spotkania sie z ludzmi.Zajecia umyslu
          czyms innym,niz tylko rozmyslaniem o tym dramacie.

          Juz dzis zdazylismy "porozmawiac" mimo wczesnej pory.Przyszedl do
          mnie.Oczywiscie nie mialo to sensu.Nie udalo mi sie nie wyrzygac
          przeszlosci.Jest mi z tym bardzo zle.Musze do soboty jakos mijac sie
          z nim w domu.Niech zostanie sam.Bez mojego dreczenia.

          Uciekam,bo chce sie poddac.Wyleczyc sie z tej
          milosci.Zapomniec.Dluzej juz nie potrafie.
          • alamakota7 Re: Wyleczona :-) 31.08.10, 09:22
            Droga Miasaro, kiedy odeszłas ostatnim razem, bardzo chcialam Cie
            przekonać, że dobrze zrobiłas. Do tej pory juz bys zyła swoim zyciem.
            A skoro podjełas decyzje, to bądz wierna sobie i ...jemu. Odejśc
            mozna w jednej chwili.

            Silnych wiezów nie da sie zerwać, dlatego znowu byliscie razem.
            Zaufałas, mimo traumatycznych przezyć, kochałas.

            Trzeba teraz byc konsekwentnym, albo kochasz i bierzesz go takim
            jaki jest : chwiejny, słaby, depresyjny, albo rozstajesz sie
            ostatecznie. Wez pod uwage, ze to moga byc Wasze ostatnie wspolne
            chwile, może juz nie przyjedzie po Ciebie.
            Nie zwracaj uwagi na jego chłód, TO FACET. Zrób to dla siebie,
            wyciągnij rekę. Pokaz, że Twoja miłośc jest większa niz urażona
            ambicja. Zebys sobie potem nie robiła wyrzutów.

            Ucieczka, to nie sposób, to dobrze wyglada w literaturze, w zyciu
            niedokonczone, niedopowiedziane sprawy strasznie bolą.

            I chyba przesadzasz, nie rywalizuj z 15-latką, robisz to co ona. A
            niech sie spotykaja sami, bo co Ci przebywanie z kims, kto Cie
            nienawidzi. Odetnij sie od tego, to nie Twoje dziecko.Smieszne
            troche, to wiek, kiedy dzieciaki odcinaja sie od rodzicow, lataja za
            chlopakami. Zaraz sie zakocha i da wam spokoj.


            Nie sądze, zeby to byl az tak pokrecony facet jak myslisz. Żal cie
            zaslepia: albo cudowny i wyjatkowy, albo popapraniec smile


            Miasaro, wyobraz sobie, ze jestes juz w Polsce, że minęła duzo
            czasu, wracasz myslami i ....co bys zrobila?


            • alamakota7 Re: Wyleczona :-) 31.08.10, 09:28
              Miasaro, nie rob mu wymowek typu : zabral mnie od rodzicow,
              deklarując...
              Nie jestes niewinna dziewica, nie jestes dzieckim, to byla Twoja
              decyzja. Wiesz jaka to okropna presja dla niego?
              Patrzyl ludziom w oczy i ...zawiódł. TAK NIE MOZNA.
              Czy Ty go nie szmacisz grając wyniosłą księżniczkę, ktorej
              wymaganiom znowu nie sprostał??

              Miasaro, albo cos zrobisz teraz, albo masz nastepne pol roku z
              glowy. Trzymam kciuka za WASsmile)))))
              • miasara Re: Wyleczona :-) 31.08.10, 11:19
                A czy mozna ciagle zawodzic?
                To prawda.On faktycznie znow zawiodl.Niech stanie przed lutrem i
                przyzna sie do tego.Moze nie mozna ufac ludziom,ktorzy przysiegaja i
                przynajmniej raz zawodza.Co tam moi rodzice.To dla niego obcy ludzie
                gadajacy w dziwnym jezyku.Swojej zonie tez przysiegal,ze az do
                smierci.Bylo duzo trudniej przyznac,ze sie pomylil,bo spedzil z nia
                kupe czasu.Co tam dla niego wiec moi rodzice? Sa mu obojetni
                emocjonalnie.Przysiegal jej,mi i im.Potem po razie wszystkich
                zawiodl.Ktoz powiedzial,ze od tej chwili jest nieomylny?Ale czy nie
                za duzo tych pomylek jak na jedna osobe?

                Moze to wszystko tylko roi mi sie w glowie.Gdzies w srodku wiem,ze
                to dobry czlowiek zniszczony trudna sytuacja.Pogubil sie,bo nie wie
                jakie rozwiazanie jest sluszne zeby wilk byl syty i owca cala.Moze
                tylko potrzebuje troche spokoju.Moze to faktycznie tylko taka
                reakcja na spotkanie z jego dzieckiem.Osoba bardzo wazna dla
                niego.Moze potrzebuje tylko troche czasu i z pewnosciu spokoju.A ja
                mu to bardzo utrudniam,bo znow umieram z niepewnosci.Tylko dlaczego
                spotkanie z nia zachwialo nasze relacje?Ma prawo mowic,ze jest mu
                zle,ale nie odsuwac mnie od siebie,nie zmieniac sie w stosunku do
                mnie,nie niepokoic mnie,ze znow zniknie...

                Tak czy siak wszyscy jestesmy egostami.Ja tez.Wiec bardzo mi z tym
                zle,ze musze znikac,kiedy on tego potrzebuje.Chodzic na
                paluszkach,bo jest mu zle.Usiasc w kacie i nie przeszkadzac,bo taki
                jest jego nastroj.Nie moc okazac swoich uczuc,bo on tego teraz nie
                potrzebuje.A gdzie jestem ja?Gdzie sa moje potrzeby?Czy ja jestem
                mniej wazna?Stworzona tylko do tego,zeby chodzic na paluszkach?Byc
                blisko kiedy on tego chce i usuwac sie na bok kiedy chce?Ja tez
                zyje!!!!!!!!!!!!

                Mimo to nie bede utrudniac.Znow napisalam list.Tym razem tylko:

                "Jestem blisko kiedy bedziesz mnie potrzebowal.
                Na wyciagniecie reki.
                Wez caly swoj czas."

                Zrobie to dla niego,bo faktycznie jest pod wielka
                presja.Zwlaszcze,ze w pracy tez ma teraz masssakre.
                Co ma byc to bedzie.Znikam do poznego wieczora.
                • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 31.08.10, 11:38
                  Na litość Boską ile można. Kiedy w końcu posadzi każdego na swoim
                  miejscu do cholery. Dziecko to dziecko Ty to Ty. Nie lituj się nad
                  nim, jakie Ty masz poczucie bezpieczeństwa przy nim. Raz tak raz
                  siak. Dziecku się nic nie dzieje ma fanaberie podjudzane przez
                  mamusie. A on to marionetka w ich rękach i nic nie wskazuje na to,
                  że się zmieni. Niech to szlag......Wkurzyłam się. Jeszcze chce Cię
                  odwieść no nie to jakiś kosmita. Miasara chyba tego za wiele!!!!!
                  • ani_chybi wyleczona...na 5 min 31.08.10, 13:10
                    Nie chodzisz do pracy? Więc to nie byla kwestia jednego dnia,nadal
                    musisz sie ukrywać,bo do biura przychodzi córka,a on boi sie
                    konfrontacji.Nie chce zeby cala firma usłyszala co co mysli o tobie
                    dziecko ktoremu zniszczylas rodzinę.
                    Jutro juz bedziesz mogla pracowac bo mloda zacznie szkolę? A moze
                    skroci ci godziny pracy,bo ona po zajęciach bedzie nadal wpadac do
                    ojca? Wyprowadzil sie teraz od ciebie bo twierdzi ze potrzebuje byc
                    sam,zeby to przemysleć?
                    Nie,wyprowadzil sie bo corka wie gdzie mieszkasz ,a on boi sie zostac
                    przez nia z tobą przyłapany .Byc moze przyrzekł jej ze nie bedzie
                    sie z toba spotykał,byc moze ona to na nim wymusila obietnicą poprawy
                    stosunkow między nimi.

                    Tak Miasaro,daj mu czas.Koniecznie .Duuuuzo ,duuuużo czasu.Masz go
                    sporo,jesteś młoda.Mozesz czekać jeszcze rok ,dwa ,trzy... Wytrzymasz
                    prawda?
                    Warto bo to taka piękna milosc i taki szlachetny i dobry czlowiek.
                    Z tej szlachetnosci zaczął zdradzać żonę zaraz po ślubie i jak sama
                    piszesz robil to notorycznie.Z tej szlachetnosci i dobroci zaczął
                    romans w trakcie trwania małżenstwa i zostawil cie w ciąży wracając
                    do zony.Przez niego w stresie stracilas dziecko ale to przeciez co
                    podkreślasz "fantastyczny material na ojca."
                    Nawet jesli cie teraz znow zostawi,to za jakis czas wrocisz dac mu
                    kolejna szansę bo przeciez on na nią zasluguje.
                    No bo czy to jego wina ze pogubil sie biedaczysko?
                    Prostowanie mu sciezek wypełni ci zycie.
                    Powodzeniasmile
                    • bell-a30 Re: wyleczona...na 5 min 31.08.10, 13:25
                      Bardzo dobrze napisane,popieram. Niema co oskarżać żony czy córki za
                      nieudolość tego szlechetnego człowieka. Miasiara szybko zapomina i
                      szybko zmienia zdanie. Ale on przecież taki dobry i szlachetny i
                      jeszcze u niego pracuje. Nie dość że zależna emocjonalnie to jeszcze
                      finansowo.
                • maracooja Re: Wyleczona :-) 31.08.10, 12:18
                  Przeczytałam całą Twoją historię.
                  Dziewczyno, uciekaj od niego.
                  Przestań czytać o poświęceniu w imię miłości i konieczości trwania
                  przy tym pajacu, bo to w tym przypadku pie...lenie jedno wielkie.
                  Miłośc buduje, nie niszczy.
                  Z nim NIGDY nie będzie lepiej.
                  Każdy dzień przy nim jest stracony.
                  Dano nam jedno życie i czasu, który teraz tracisz NIGDY nie
                  odzyskasz.

                  TY jesteś dla siebie najważniejsza. Chociaż jeszcze nie rozumiesz
                  tych słów ale zrozumiesz, nawet nie wiesz jak prędko...

                  Może i w duszy jest dobry - ale kto z nas nie jest? Facet jest
                  cienki, nie udźwignął tematu, zranił Ciebie i rani cały czas, nie
                  potrafi się pozbierać. JEGO problem.
                  Kobiety są bardzo silne - wstań, znajdź pracę, cokolwiek, by uwolnić
                  się od niego i JEGO problemów. Inaczej zwariujesz.
                  Nie buduje się wspólnej przyszłości jak przeszłośc nie została
                  zamknięta. Jego poczucie winy mu na to nie pozwala.
                  Ale nie może być Was w tym związku troje: Ty, on i jego poczucie
                  winy. Nic z tego nie będzie.

                  Jak się pozbiera i stanie na nogi, niech zapyta, może go jeszcze
                  zechcesz. Ale NAJPIERW niech swoje szambo oczyści - SAM.

                  Ty nie jesteś niczyją pocieszycielką i wspieraczką z dostawą do
                  łożka.

                  Jak wiele kobiet z tego forum o tym zapomina!

                  • alamakota7 Re: Wyleczona :-) 31.08.10, 13:56
                    Wszystkie macie rację. Jednak, Miasara moze być za slaba na to, zeby
                    naprawde odejśc i nigdy nie wracać.Podjęła decyzję, zeby dać mu
                    szanse, więc niech ją da. Lepiej teraz poznac go do konca,
                    zrozumiec, niz za pare miesięcy żałować i wracać. Wygas te uczucia
                    przy nim, albo je uratuj.Łatwo mówic komuś- odejdz, zdązy to zrobic.
                  • marylka1111 Re: Wyleczona :-) 31.08.10, 19:23
                    Maracooja świetnie napisała.... to prawda, że miłość buduje nie niszczy...
                    jednak każdy ma swoją granicę...granicę do deptania przez drugą osobę, jednak im
                    ta granica jest dalej tym gorzej dla nas uncertain z dalszej podróży gorzej się wraca
                    do rzeczywistości ...
    • miasara Re: Wyleczona :-) 02.09.10, 16:04
      Znow rozdziera mnie bol od wewnatrz.
      Boze jak mi zle...
      Alamakota7 leczenie przy nim to skuteczna metoda.
      Nie potrafi dotrzymac swoich obietnic.
      Rodzicielska milosc zwyciezyla.
      Znow zostawia mnie dla corki.
      Nie mysli nad powrotem do zony.Wie,ze nas obu (czyt. mnie i coreczki) miec nie moze...Wybral.

      Jest wrakiem czlowieka przy tym.Ma ataki lekow.Czuje ciagly niepokoj.Bol brzucha.

      Jakie to niedorzeczne,absurdalne...ja czy corka? Nie takie mialo byc pytanie...

      Jutro jak na ironie losu jego urodzinki.Kilka dni temu przygotowalam prezentacje multimedialna
      zdjec z calej naszej historii z piosenka "nasza" w tle.Nie zrezygnuje.Dam mu ja.A potem w sobote
      rano odwiezie mnie do domu.Na zawsze.Po prostu o mnie zapomni.

      Jezu jak mi zle.
      Calymi dniami wlocze sie po miescie.
      Nie mam tu nikogo.
      Mialam tylko jego...mialam.
      Chce wyc z rozpaczy,ale nie mam sily.
      • on99 Re: Wyleczona :-) 02.09.10, 16:46
        Miasara,

        Ten ból będzie Cię rozdzierał. Sam musiałem dokonać takiego wyboru więc powiem Ci, że nie zapomni. Że będzie cierpiał tak samo jak Ty. Ja na dodatek zrobiłem wszystko aby Ona mnie znienawidziła i mogła sobie ułożyć życie. To dopiero boli ... sama świadomość, że osoba którą się kocha, która jest niemal na wyciągnięcie ręki nienawidzi cię tak samo mocno jak ty ją kochasz ...

        Jeżeli rzeczywiście Cię kochał i rzeczywiście musiał wybrać to możesz być pewna, że o Tobie nie zapomni ... Może będzie miał na tyle odwagi aby zmienić zdanie ... ja nie miałem a teraz już wyboru nie ma ...
      • on99 Re: Wyleczona :-) 02.09.10, 16:51
        Miasara,

        Ten ból będzie Cię rozdzierał. Sam musiałem dokonać takiego wyboru więc powiem
        Ci, że nie zapomni. Że będzie cierpiał tak samo jak Ty. Ja na dodatek zrobiłem
        wszystko aby Ona mnie znienawidziła i mogła sobie ułożyć życie. To dopiero boli
        ... sama świadomość, że osoba którą się kocha, która jest niemal na wyciągnięcie
        ręki nienawidzi cię tak samo mocno jak ty ją kochasz ...

        Jeżeli rzeczywiście Cię kochał i rzeczywiście musiał wybrać to możesz być pewna,
        że o Tobie nie zapomni ... Może będzie miał na tyle odwagi aby zmienić zdanie
        ... ja nie miałem a teraz już wyboru nie ma ...
        • miasara Re: Wyleczona :-) 02.09.10, 20:32
          I co?
          Jestes zadowolony ze swojego wyboru?
          Zostales sam?A moze wrociles do zonki i bzykasz ja latami rozmyslajac o tamtej?
          Twoja corka jest zadowolona,ze dla jej egoistycznej postawy juz zawsze bedziesz nieszczesliwy?
          Jestes w stanie patrzec na nia tymi samymi oczyma jak wczesniej?
          Dokonales wlasciwego wyboru?
          Juz zrozumiales,ze corka wyfrunie z gniazdka i tatus pojdzie w odstawke czy jest jeszcze za mloda i
          ciagle jestes jej ksieciem?
          A moze drzysz na mysl,ze dorasta,a Ty zostaniesz ze swoim dramatem zyciowym sam?
          • alamakota7 Re: Wyleczona :-) 02.09.10, 21:13
            Miasaro, bardzo mi przykro. Wziął na siebie odpowiedzialnośc , walczyl, to rownie wiążące jak slub.
            Mogłabym go zrozumiec, gdyby mial kilkoro małych dzieci, jakies dobre uczucia dla zony, a
            tak...niewiarygodne. Ta corka ,to niedojrzale dziecko jeszcze. Najgorsze jest to, że wy sie
            rozstaniecie, a ona mu nie wybaczy, ze z Toba był. To poswięcenie nic nie da, ona go znowu może
            ignorować, zeby ukarać. Nie wiem, szkoda, że nie dali Ci szansy. Zamiast Cie ukrywac, mogl
            zaaranzowac wasze spotkanie. Moze gdyby uslyszala od Ciebie, ze tata ja kocha i ze nie jestes
            rywalką...Zresztą co to za zycie posrodku czyjegoś bagienka, na ktore pracowali wiele lat.Nie dla
            Ciebie. Próbowałaś, inaczej zawsze byś myslala, jak by było, juz wiesz. Mimo, ze bardzo mi Ciebie zal,
            to dobrze ,ze stalo sie to dośc szybko.
            Nie zgadzam sie z tym, ze on bedzie cierpial wielkie męki, juz teraz by sie tego bal i
            zapobiegł...zdobyl i przestalo mu zalezec. Obudzi sie , to pewne. Wroc wtedy do tych postow.
            Trzymaj sie ,teraz będzie tylko lepiej. Jak poznasz swoja prawdziwa milosc zycia, bedziesz
            zadowolona, ze tak sie stalo. Ach nie przesadzajmy, nie cierpi sie bez konca, polowa z tego to
            zawiedzione nadzieje, urazona ambicja. Fajnie będzie wrócic do Polski.
            Wiesz ta aktorka Mia Sara, zawsze mi sie podobalasmile
          • on99 Re: Wyleczona :-) 02.09.10, 21:47
            Nie wiem czemu mnie atakujesz. Nie znam Twojej historii, odpowiedziałem Ci tylko na pytanie czy będzie bolało oraz pokazałem jak to może wyglądać z drugiej strony (może nie znaczy, że musi).

            Czy jestem zadowolony ze swojego wyboru ? Czasem tak, czasem nie. Czasem ból jest tak wielki, że dziękuję Bogu, iż spaliłem most za sobą i w Jej oczach nie jestem człowiekiem. Nie zostałem sam, zostałem z rodziną. Moje dzieci są zbyt małe aby miały jakieś egoistyczne postawy. Dla nich, w ich oczach jestem najszczęśliwszym ojcem pod słońcem i bardzo często patrząc na nie przez chwilę tak właśnie czuję. Nigdy ich nie winiłem za swoje wybory, za to co zrobiłem bo to nie jest ich wina. Winę ponoszę ja - to ja pozwoliłem sobie zakochać się w chwili, kiedy byłem żonaty i miałem dzieci. Nie zauroczyć, nie zafascynować ale pokochać kogoś. Czy dokonałem właściwego wyboru ? Tego się pewnie nigdy nie dowiem - musiałbym przeżyć równolegle życie idąc tą drugą drogą. Chcę wierzyć, że mój wybór był na tyle właściwy, iż pozwoli moim dzieciom wejść w dorosłe życie bez bagażu jaki ja dostałem od swoich rodziców. Mam świadomość, że dzieci wcześniej czy później "wyfruną z gniazdka" lecz nie drżę na tę myśl - ja już jestem sam z tym co zrobiłem, z decyzją którą podjąłem. Wiesz, że przez te kilka lat od rozstania z Nią nie zasnąłem i nie obudziłem się nie myśląc o Niej ? Jest przy mnie cały czas, pewnie bardzo mocno wyidealizowana, ale jest.

            Mam nadzieję, że w Twoim przypadku nie była to miłość Twojego życia i z czasem otrząśniesz się z tego co było i pokochasz kogoś tak bardzo, że to co teraz przeżywasz zostanie przez tą miłość odsunięte w najdalsze zakątki Twojej pamięci.
          • ani_chybi Re: Wyleczona :-) 02.09.10, 23:22
            Tak ,tak ,oczywiscie twoj kochaś na zawsze juz będzie nieszczesliwy,zostanie ze swoim dramatem
            zyciowym sam,a żonke bedzie bzykał latami rozmyslając o tobiesmile))
            Karmisz sie zludzeniami Miasaro,łykasz je jak pelikan.
            On nie wraca do corki,on wraca do rodziny.
            Cierpisz z bólu po ledwo rocznym romansie, a prawo do cierpienia odebralas zonie,ktora go kocha
            lat piętnascie . Kocha skoro gotowa jest go przyjąc z powrotem po zdradzie.Kocha skoro
            zdesperowana i zrozpaczona probowala sie zabic . Kocha skoro walczyla o niego .
            Deprecjonowałas jej uczucie uwazając swoja milosc za mocniejsza i piekniejsza .
            Kryształowo czysta miłosc...w moralnym bagnie.

            Miasaro nie pielęgnuj tego uczucia,bedzie krocej bolec.
            Zyczę ci zebys spotkała mlodego chlopaka,bez zony ,bez dzieci ,bez zobowiązań,ktory pokocha cie
            mocno i na zawsze.Ktoremu po wielu latach spędzonych z tobą nie zawroci w glowie panienka
            dwadziescia lat mlodsza.
            Zebys nigdy nie musiala przezywac tego co przezywala przez ostatni rok zona twojego kochanka.
            Nie placz i nie rozpaczaj. Wbrew temu co teraz czujesz i myslisz historia zakonczyla sie dla ciebie
            szczesliwie.Naprawdęsmile

            • on99 Re: Wyleczona :-) 03.09.10, 09:39
              Widzę, iż trafiłem na osobę, która wie wszystko. Prawda jest taka, że ani ja ani
              Ty nie wiemy co się w nim dzieje - być może jest tak jak ja mówię, być może jest
              tak jak Ty mówisz a być może prawda jest wypośrodkowana.

              Całkowicie przyznaję Ci rację w tym co mówisz do Masiary. On wybrał, może
              walczył może nie ale wybrał i dlatego powinna teraz zająć się sobą.

              Masiaro - posłuchaj tego co mówi ani_chybi - on nie miał odwagi być z Tobą i to
              będzie bolało. Lecz mam nadzieję, iż po jakimś czasie będziesz w stanie znów
              pokochać.
    • miasara Re: Wyleczona :-) 03.09.10, 08:08
      Do on99 :
      To nie byl atak,tylko czysta ciekawosc...Przepraszam za sposob mowienia,ale ponioslo mnie wczoraj.

      Do alamakota7 :
      To pytanie jest do mnie czy do onego99?
      A moj nick to z wloskiego "moja" + Sara - imie,ktore wybralismy razem dla naszego dzieciatka,ktore
      nigdy sie nie urodzilo.

      Do ani_chybi :
      Wiem,ze masz racje prawie we wszystkim,ale on nie wraca do rodziny.Wybral bycie samemu,bo nie
      mial odwagi powiedziec swojej corci,ze spedzamy Boze Narodzenie we troje,albo wcale.Zostawilby
      mnie sama i poszedl z nia,gdyby doszlo do takiej sytuacji.Wiem,ze liczy na to,ze uda mu sie w jakis
      sposob jeszcze zmienic sytuacje...ale ja go pozbede zludzen.Nie takiego mezczyzne chce miec u
      boku.Nie takiego ojca dla moich dzieci! Juz nigdy mnie nie skrzywdzi.
    • miasara Re: Wyleczona :-) 03.09.10, 10:31
      Jak dla mnie moze je spedzic nawet z papiezem.
      Wiem,ze ja spedze je wsrod osob,ktore mnie kochaja.
      Nie spedze kolejnego Bozego Narodzenia pod koldra placzac,ze on nie dostal zyczen od corci...
      • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 03.09.10, 17:02
        Twoi rodzice wiedzą już, że wracasz? Powiedz mi jak on reaguje na Twój wyjazd
        wiem że chce Cię odwieść (łaskawca). Chodzi mi o to czy próbował Cię jakoś
        zatrzymać?
        • miasara Re: Wyleczona :-) 05.09.10, 11:45
          Tak mu15121980,musiałam poinformować rodziców.Nie chciałam podnosić alarmu,więc nie
          powiedziałam o tym,co się stało.Czy próbował mnie zatrzymać?Hmmm...Próbował
          rozmawiać.Mówić,że faktycznie chce oczyścić swoje szambo dla "naszego dobra"...
          Ale dla mnie było już za pózno na te rozmowy.Za bardzo czuję się zraniona.Jego metody moim
          zdaniem są bardzo złe...
          Cóż to za metoda tym razem?Pokażmy wszystkim,że zniknęłaś?Wzniećmi znowu nadzieje,że wrócę
          do domu? Odnowię moje relację z córką,bo...? bo mnie nie ma a jak wrócę to relacje znowu się
          pogorszą i mój horror wróci?

          Jak może nie widzieć jak bardzo się myli.Nie tędy droga...
          Nie wzruszały mnie już jego łzy,całkowite wyniszczenie,nic...

          Nie potrafi sobie radzić,a nie chce posłuchać moich rad.Nie liczy się ze mną.Jestem przecież
          paczuszką,która wozi się w tę i spowrotem.Roślinką,która nic nie ma w życiu.A nawet jeżeli coś
          stworzy,to w imię miłości za każdym razem wyrzuci wszystko i pobiegnie...W końcu już to zrobiła...

          W domu się zorientuje,że nie ma już moich numerów w telefonie.Jest mi dobrze.
          Moje życie zaczynam od poniedziałku.Nie mogę utkwić w łóżku.Nie tym razem.

          Dałam mu mój ostatni podarunek.Malutkie buciki mojej Sary.Nie umiałam ich zlikwidować z mojego
          życia.Wiem,że on poradzi sobie z tym lepiej.W imię miłości ojcowskiej...do jedynej córci!
          • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 05.09.10, 16:39
            Dobrze zrobiłaś. Chce "oczyścić szambo dla waszego dobra" - śmieszne. Udobrucha
            ją Ty wrócisz ona się dowie znów się obrazi więc będziesz musiała znikać i tak w
            koło. Strasznie Ci współczuję cały czas myślę o Tobie. Nie wiem czy czytałaś co
            pisałam Ci w e-mailu miałam podobnie lecz na razie się uspokoiło. Gówniara sama
            ukręciła bat na swoją dupę. Bądź dobra dla siebie proszę Cię postaraj się
            zmienić swoje życie. Czytałam wszystkie rady i opinie pod Twoim postem oni mają
            rację. Po co jeździł po Ciebie? Przekonywał rodziców? Porażka na całej lini.
            Kiedyś zrozumie swój błąd.....Ściskam Cię mocno i trzymam kciuki.
          • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 09:42
            Miasaro,

            Po pierwsze przepraszam, iż przekręcałem Twój nick wcześniej - robiłem to
            nieświadomie.

            Miałem chwilę czasu w czasie weekendu więc przeczytałem Twoją historię w innym
            wątku. Moim zdaniem on Cię jednak kocha. Kocha też swoje dziecko, które jest w
            "najgłupszym" możliwym wieku - wciąż jeszcze jest dzieckiem, które strasznie
            potrzebuje miłości zarówno matki jak i ojca a jednocześnie jest już nastolatkiem
            świadomym swojego wpływu na rodziców. Czy można jego córkę winić za to, że robi
            wszystko aby mieć ojca na wyłączność ? Nie, szczególnie że ta córka jest
            jedynaczką. Wg mnie przegraliście oboje - zarówno Ty jak i on. Przegraliście z
            czymś z czym nie da się wygrać - z miłością do własnego dziecka.
            Najprawdopodobniej oboje się kochacie (mimo, iż starasz się mówić że w Tobie już
            nie ma uczucia miłości do niego) lecz on kocha swoją córkę i dopóki nie będzie w
            stanie przekonać jej (w taki czy inny sposób), że powinna Ciebie (lub
            kogokolwiek innego) zaakceptować, dopóty będzie w związku, w którym jest.

            Dzieci mają na nas ogromny wpływ. Zmienia się on wraz z ich wiekiem. Malutkie
            dzieci potrzebują miłości rodziców wspartej dużą ilością dotyku, przytulania, po
            prostu bycia z nimi przez cały czas. Trochę większe potrzebują rozmów, wsparcia,
            czasem możliwości wypłakania się. Jego córka jest takim właśnie trochę większym
            dzieckiem. Widziałem tutaj głosy, że jest nieodpowiedzialna, egoistyczna itp.
            Osoby, które to pisały zapomniały o tym, iż 15-to latka to jeszcze dziecko. Ma
            prawo zarówno do nieodpowiedzialności jak i egoizmu. A na pewno ma prawo do tego
            aby używać całej swojej siły aby osiągnąć cel. Najprawdopodobniej jak dorośnie
            to zrozumie, iż to co teraz robi nie jest najlepszym rozwiązaniem. Lecz
            zrozumieć taką rzecz może tylko jako osoba dorosła. On zaś, będąc ojcem,
            poświęci całego siebie, własne szczęście aby córka była szczęśliwa, nie mogąc
            poradzić sobie z jej płaczem, z tym co się w niej dzieje. Czy to świadczy źle o
            nim jako człowieku ? Wydaje mi się, że nie.

            Kończąc mój przydługi wywód chciałbym Cię poprosić abyś przemyślała sobie
            wszystko. Najprawdopodobniej on się do Ciebie odezwie, być może uda mu się
            przekonać córkę, że tak będzie dla wszystkich najlepiej. Z tego co pisałaś
            wnioskuję, iż jest w nim ogromna miłość do Ciebie. Świadczy o tym choćby fakt,
            iż chciał mieć z Tobą dziecko. Mężczyzna nie decyduje się na taki krok w chwili,
            kiedy kobiety, przyszłej matka jego dzieci, nie kocha. U podnóża świadomie
            podjętej decyzji o dziecku zawsze jest miłość oraz ufność w to, że ta a nie inna
            kobieta jest tą, z którą chce iść się przez życie. Nie poradził sobie jedynie z
            miłością do dziecka, które przez 15 lat było dla niego całym światem. Przemyśl
            więc wszystko i zastanów się czy nie warto jednak dać mu wtedy jeszcze jednej
            szansy. Kochacie się, to widać w Twoich wiadomościach. Może jednak warto o to
            zawalczyć.
            • maracooja Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 11:07
              Nie, no swietnie, naprawdę, dziewczyna ledwo żyje, miota się, wypala, popada w depresję ale najważniejsze, ze się kochają!
              No ja bardzo przepraszam ale co to za miłośc, która skazuje druga stronę na powolne wyniszczanie?
              Widocznie on NIE DORÓSŁ do dojrzałej miłości. Usprawiedliwianie zachowania miłościa do córki jest własnie tego przejawem. O nie potrafi kochać ani córki, ani miasary.

              Jakby mądrze kochał, to by zachowywał się inaczej. A tak rani wszystkich, łącznie z samym soba. Tyle tylko, że miasara nie musi za to płacić.
              • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 11:30
                Odwołam się w tym miejscu do argumentu, który nie jest w tym forum mile widziany - on zdecydował się na związek z Miasarą mając dziecko a Miasara na związek z facetem, który ma dziecko. Z tego co widzę to ani jedna ani druga strona sobie z tym nie poradziła. Tego typu związek nie jest związkiem łatwym i przyjemnym i nie znam osób, które sobie z podobnymi sytuacjami poradziły wzorcowo.

                Wiesz skąd moja prośba o przemyślenie sobie wszystkiego jeszcze raz ? Widzę tutaj dwoje ludzi, którzy się kochają lecz nawzajem nie rozumieją - Miasara nie rozumie tego co on przeżywa ponieważ nie ma swoich dzieci i nie zna siły miłości do dziecka, on rozumie tego co Miasara ponieważ ma zupełnie inny punkt odniesienia. Lecz jednak i jednemu i drugiemu zależy. Czy Tobie się wydaje, że codziennie spotyka się osoby, w których można się zakochać ? Jeżeli tak to chyba inaczej pojmujemy miłość. Oni siebie spotkali, stanęli przed bardzo trudnym zadaniem - może warto aby dali sobie szanse ? Bardzo łatwo jest zrezygnować ... naprawdę ...

                Takie jest moje zdanie i mam świadomość, iż jestem tutaj w mniejszości ...
                • maracooja Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 13:34
                  Nie wypowiadałabym się w temacie, gdybym sama nie przeszła tego na własnej skórze.
                  Wiem, co to znaczy mieć pasierba nie majac samej dzieci.
                  Też doświadczyłam przykrości, bo to jest w pewnej mierze nieuniknione.
                  Ale nie aż takiej.
                  Miasara nie dorosła? Spójrz ile ona z siebie poświęciła, właśnie dla dobra związku, jego córki. Tyle tylko, że to juz za długo trwa! Ona czekała choć bardzo cierpiała. Straciła dziecko, kiedy jego z nią nie było... właśnie w imię miłości dała mu szansę. I on ją zaprzepaścił. Powtarzam raz jeszcze: miłość to budowanie, nie zgliszcza. Ma dziewczyna prawo oczekiwać, że po długim przecież czasie i trwania związku zacznie sie cos lepszego. Ze odetchnie. A tego nie ma. Czy on dał im szansę?
                  Z własnego, wcale nie małego doświadczenia wiem, że wchodzenie w nieuporzadkowany związek ZAWSZE odbija sie czkwawką. Przeważnie ze strony kobiety. A przecież druga partnerka nie jest miotłą w rękach faceta, żeby zamiał nią swoje przeszłe zycie.
                  Miłość nie musi być spełnioną, żeby być miłością. A z takiej miłości jak tych dwojga został już tylko popiół i zgliszcza. Patrząc na to, czego doświadczyła miasara i na to, jak zachowuje się jej (mam nadzieję) były, lepiej by było leczyć rany a nie je rozdrapywać postępującą nieuchroną agonią.
                  Kiedy w człowieku coś pęka to miłość umiera.
                  Miasara ma jeszcze szansę ułożyć sobie zycie i powinna jak najszybciej staąć na nogi. Z nim nie ma takiej szansy, bo on swoją postawą wobec córki codzinnei będzie ją ranił. ile mozna znieść, pytam?

                  • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 14:19
                    Przyznaje Ci rację - miłość to budowanie nie zgliszcza. Poza tym nie napisałem, iż Miasara nie jest dorosła tylko, że oboje nie poradzili sobie z tym przed czym stanęli.

                    Oczywiście, że druga partnerka nie jest miotłą w rękach faceta i nie powinien nią zamiatać sobie życia lecz powinna ona jednak pamiętać, że chcąc być z mężczyzną, który ma dzieci nie będzie to takie różowe jak związek z kimś kto dopiero wstępuje na tę drogę. Niestety, w przypadku kiedy oboje mają dzieci mają o wiele większą szansę - piszę to z doświadczenia par, które znam. W przypadku gdy jedno (nieważne czy on czy ona) posiada dzieci a drugie nie to temu drugiemu niezmiernie trudno (a często jest to niemożliwe) zrozumieć powody pewnych zachowań, decyzji a przede wszystkim tego, że się nie jest w centrum uwagi. Bo w centrum uwagi zawsze będą dzieci. Ktoś mi kiedyś powiedział, że się nie da żyć dla dzieci - wg mnie da się a nawet jest to najbardziej naturalne z tego co nas może spotkać.

                    Czy z tych dwojga pozostał już tylko popiół i zgliszcza ? Nie wiem. Wiem jednak, że jeżeli się spotkało osobę, która jest odzwierciedleniem ciebie samego to nie warto jej po prostu przekreślać. Nie piszę aby Miasara siedziała i czekała aż on się "otrząśnie". Proponuję aby w razie czego dała mu szansę. Bo miłość jaką on żywi do własnego dziecka jest jedynym akceptowalnym usprawiedliwieniem tego co się teraz z nimi dzieje. Rodzic dla swojego dziecka zrobi absolutnie wszystko i nikogo nie powinno to dziwić. Przede wszystkim, szczęście dziecka postawi ponad własnym.
                    • maracooja Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 16:51
                      A co to znaczy - kochać dziecko? Dawać mu się manipulować, ustępować kiedy tupnie?
                      Miłość to coś więcej niż sprawianie, by dziecko miało co chce - miłość to mądre wychowywanie i KONSEKWENCJA, To pokazywania jak walczyć o swoje szczęście, jak szanować siebie i własne marzenia. Nawet jeśli pozornie stoją w sprzeczności z doraźnymi oczekiwaniami bliskich. Bo tamtej rodziny już NIE MA a córka nie przyjmuje tego do wiadomości.
                      A co facet miasary pokazuje swojej córce? Pokazuje, że jej arsenał środków do manipulacji działa!
                      Ale i tak nie do końca, bo On teraz bardziej córke rozdziera i rani niż gdyby był z miasarą.

                      Jak pisałam, mam pasierba. Nie było od razu różowo, miałam milion wątpliwości i także przykre sytuacje, też musiałam przez pewien czas ukrywać swoje istnienie. To czemuś służyło, był w tym jakiś cel i plan. Racjonalny i wspólny. Da się wszystko poukładać. Było dużo pracy, psycholog, książki. Udało się i teraz nasze wspólne dziecko ma wspaniałego przyrodniego brata, którego szczerze lubię. Gdyby facet miasary był mądry i konsekwentny, postrzegałby swoją miłość do córki nie przez pryzmat jej płaczów i histerii. To by w przyszłości zaprocentowało. A tak, szykuje sobie córeczkę manipulantkę i swój głęboko ukryty żal do niej, do siebie, do całego świata, że przegrał swoje życie.

                      • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 17:00
                        Dlatego właśnie napisałem, iż oboje nie poradzili sobie z tym. Przed nim jeszcze sporo pracy aby wytłumaczyć dziecku, że tej rodziny już nie ma, i że to nie jest koniec świata. Dziecko ma prawo tego nie przyjmować do wiadomości i potrzebować więcej czasu - jest tylko dzieckiem więc nie należy oczekiwać od niej aby zachowywała się jak dorosła. Powiem więcej - oczekiwanie, iż będzie dorosłą w wieku 15 lat jest czymś co jej szkodzi. Tak jak piszesz - dużo pracy, psycholog itp. Ale na to potrzeba czasu, niekiedy znacznie więcej niż byśmy chcieli.

                        Czy naturalne oczekiwanie dziecka, iż tata będzie przy nim jest oczekiwaniem doraźnym ? Wątpię. Trzeba się skupić na tym aby dziecko (szczególnie 15-to letnie, kiedy wiele rzeczy jest znacznie prostszych) dalej czuło, iż tata jest przy nim mimo, że mieszka gdzieś indziej.
                        • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 17:14
                          Maraccoja święte słowa. On99 przestań bo mam wrażenie że się usprawiedliwiasz. Ja miałam to samo z osiemnastolatką z którą tata dwa lata nie mieszkał. Raz jej pasowało a za chwilę już nie.
                          • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 18:16
                            Usprawiedliwiać ? Daję Ci słowo, iż z Miasarą nie mam nic wspólnego smile

                            Widzisz niejaką różnicę pomiędzy 15-sto a 18-sto latką ? Ja widzę - ta pierwsza to dziecko, ta druga to kobieta. Dwa zupełnie odmienne podejścia do tematu.
                            • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 18:53
                              Dokonałeś też wyboru czytałam co pisałeś. Widzę różnicę między 18 i 16 latką. Ja mam córkę 7 lat. Musiała zamieszkać z kimś inny niż jej ojciec. Myślisz że nie było problemu. Były mąż buntował. Dzięki uporowi i nieustępliwości dziś wszyscy żyją w zgodzie. Moja córka, były mąż, ja i obecny partner. Jak dała bym się sterroryzować dziś była bym SAMA.
                                  • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 19:21
                                    Skąd takie zdziwienie w Twoim głosie ? Skoro się rozeszliście to chyba normalne, że zamieszka albo z mamą albo z tatą. Pewnie jakiś powód tego, iż Wasza decyzja była taka a nie inna.
                                • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 19:22
                                  My z córką jesteśmy jednością ona ma 7 lat i jest niesamowita. Dużo z nią rozmawiałam i wiesz co mi powiedziała? "Chcę mamo żebyś była zadowolona. Spróbujemy." A tatuś wcale nie chciał żeby z nim mieszkała chciał namieszać. Gdybym wtedy się ugięła zrobiła bym błąd. A dziś widzę jej uśmiech na twarzy w domu spokój i radość. Spokój którego nie miała w domu w którym matka darła koty z ojcem. Warto było......A Ty nawet nie spróbowałeś.....Uciekłeś bo nie kochałeś....Nie wiesz jak ułożyło by ci się z dziećmi po rozstaniu z ich matką. NIE KOCHAŁEŚ...
                                  • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 19:38
                                    Zapytałaś ojca czy nie chce z nią zamieszkać czy też po prostu uznałaś, iż jesteście jednością więc tak być powinno ?

                                    Poza tym z tego co widzę to absolutnie wszyscy chcą mieszać w Twoim życiu ...

                                    Któż Ci powiedział, iż nie wiem jakby mi się ułożyło z dziećmi po rozstaniu z ich matką ?

                                    Tak jak mówiłem, chętnie porozmawiałbym z Tobą za jakieś 20 lat ...
                                    • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 19:44
                                      Wszyscy?? Były mąż i rozpieszczony gówniarz?? To wszyscy. Tak rozmawiałam z mężem nie chciał i córka też nie chciała. Wykorzystałeś kobietę a potem poczułeś laktację i zacząłeś karmić piersią. Nie mam ochoty z tobą dyskutować ani teraz ani za dwadzieścia lat. Dojrzały egoista. Jesteś śmieszny.
                                      • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 19:52
                                        Z tego co pisałaś to też eksżona obecnego Twojego partnera oraz ich dzieci ... które "źle na tym wyszły" ...

                                        To Ty zamiast dyskutować uderzyłaś w prywatne tony.

                                        Co do wykorzystania kobiety i laktacji to nie będę Cię wyprowadzał z błędu ... bo i po co ...
                                        • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 20:09
                                          Ja oskarżam partnera?? Kiedy?? Jest cudowny dla mnie mojej córki i swoich dzieci ma ich dwoje z czego jedne wyrodne a drugie mądre i młodsze (z jednego drzewa jest i krzyż i łopata). Na początku też miał wątpliwości ale zawalczył bo kocha nie tak jak ty. Skończyłam z tobą dyskusję która jest pozbawiona sensu.
                                          • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 20:16
                                            Czytanie ze zrozumieniem to jednak sztuka ... Pisałem o eksżonie partnera i ich dzieciach. Gdzie ? Tutaj : forum.gazeta.pl/forum/w,30835,107021330,109833752,Re_Kim_bylam_ja_a_kim_jest_ona_.html

                                            Dyskusja, moja droga, skończyła się w chwili, kiedy postanowiłaś wejść na prywatne tony i coś, w sumie to nie za bardzo wiem co, udowodnić. Potem już była jedynie pyskówka, której (przyznaję się bez bicia) nie wiem czemu nie przerwałem ...

                                            Szkoda tylko tego wątku na Twoje dowartościowywanie się ...
                                          • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 20:21
                                            A co do mojej skromnej osoby to tak jak napisałem - dokonałem wyboru. Skąd wzięłaś informację jakiego ? Nie mam zielonego pojęcia. Pewnie coś założyłaś - w tym wypadku bardzo nietrafnie.

                                            Tak więc jeżeli będziesz chciała podyskutować w temacie wątku to proszę bardzo. Ale wycieczki osobiste pozostaw dla siebie - do tego poziomu więcej się nie zniżę.
                                            • ajmj Re: Wyleczona :-) 07.09.10, 12:54
                                              On99, czytam sobie i wiesz? Uwierz, że gdyby Twoja żona znała PRAWDZIWE uczucia o których piszesz, nie chciałaby być z Tobą. To co piszesz jest straszne. I, zeby była jasność- nie potępiam Ciebie w ogóle - nie rozumiem tylko tego co zrobiłeś... Nie uszczęśliwiłes tak naprawdę nikogo. Siebie - skrzywdziłes, Ją - skzywdziłes, Żonę - swoimi uczuciami - mimo, ze o nich nie wie - krzywdzisz (bo jaka normalna kobieta chce być kim kto kocha inną kobietę?) Dzieci - hm... czas pokaże...
                                              Przeczytaj książkę: Kochałem ją...
                                              Serdecznie pozdrawiam
                                              • on99 Re: Wyleczona :-) 07.09.10, 14:22
                                                Ajmj - dziękuję iż mnie nie potępiasz. Aby zrozumieć to co zrobiłem należałoby znać pełną historię a ujawnieniem jej, tak jak mówiłem, nie jestem zainteresowany. Nawet wtedy niekoniecznie się mnie zrozumie oraz zaakceptuje.

                                                Tak naprawdę czas pokaże. Mam nadzieję, iż kiedyś będę potrafił spojrzeć w lustro.

                                                Czyjego autorstwa jest to książka ? Chętnie przeczytam.

                                                Pozdrawiam
                                                • ajmj Re: Wyleczona :-) 07.09.10, 15:54
                                                  Wiesz, nikt nie wie jak postąpi. Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono i Nigdy nie mów Nigdysmile To sa moje ulubione powiedzonkasmile
                                                  A... autora podam Ci jak wróce z pracy do domu...
                                                  Pozdrawiam
                                    • mu15121980 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 19:47
                                      on99 napisał:

                                      > Zapytałaś ojca czy nie chce z nią zamieszkać czy też po prostu uznałaś, iż jest
                                      > eście jednością więc tak być powinno ?
                                      >
                                      > Poza tym z tego co widzę to absolutnie wszyscy chcą mieszać w Twoim życiu ...
                                      > Widzę???? Słabo widzisz dwie osoby to nie wszyscy. Zafunduj sobie wizytę u okulisty.
                                      > Któż Ci powiedział, iż nie wiem jakby mi się ułożyło z dziećmi po rozstaniu z i
                                      > ch matką ?
                                      >
                                      > Tak jak mówiłem, chętnie porozmawiałbym z Tobą za jakieś 20 lat ...
                              • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 19:19
                                Poza tym czytaj ze zrozumieniem, proszę. Nigdzie nie napisałem, iż Miasara powinna czekać na niego czy cokolwiek w tym guście. Napisałem jedynie, że powinna jednak rozważyć danie mu szansy w chwili, kiedy on się upora z sobą samym.

                                Jak już udowodniłem, iż nie jestem wielbłądem to możemy kontynuować tę fascynującą dyskusję w jej temacie. Wątek osobisty mi całkowicie nie odpowiada (może właśnie dlatego, że nie mam najmniejszej ochoty z czegokolwiek się usprawiedliwiać jak to zostało przez Ciebie odebrane).
                              • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 19:03
                                Przykro mi ale wulgarność na tym forum nie robi na mnie najmniejszego wrażenia.

                                Poczytałem to co pisałaś w innych wątkach i chętnie bym porozmawiał z Tobą za jakieś 20 lat ... Może będzie okazja.

                                Pozdrawiam ...
                        • maracooja Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 17:20
                          Niech pokazuje dziecku, że jest, że kocha ale też niech daje czytelny komunikat: jestem z inną kobietą, bo ją kocham. 15 letnie dziecko już dużo rozumie. Albo powinno rozumieć. To nie bezwolny rozkapryszony trzylatek. Dziewczyna radzi sobie jak umie, to prawda, ale też radzi sobie tak, jak jej tatuś pozwala. Z ogromną krzywdą dla niej samej. Bo nie można zjeść ciastka i mieć ciastko. Jak chciał niezmąconego szczęscia córki mógł zostać z zoną i odejść jak córka wyjdzie z domu. A on podjął decyzję i wymiękł na starcie - opadły spodnie, goła dupa i wielki wstyd.

                          A miasara sobie nie poradziła, bo przy takim jego podejściu NIKT by sobie nie poradził.
                          • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 18:22
                            Nie jestem skłonny ferować wyroków nie znając ani jej ani jego ani dziecka. 15 latek, wbrew temu co myślisz, nie jest osobą dorosłą lecz dzieckiem - mimo, iż to dziecko próbuje pokazywać jak bardzo jest dorosłą. Zdanie swoje podtrzymuje - nie on ani nie ona lecz oni oboje sobie w tej sytuacji nie poradzili. Czy nikt by sobie nie poradził ? Nie wiem.

                            Co do trzylatków to sprawa ma się zupełnie inaczej. No ale to temat nie na tę dyskusję ...
          • on99 Re: Wyleczona :-) 06.09.10, 10:38
            Zapomniałem jeszcze o jednym - to, iż nie ma Twoich numerów telefonów w telefonie na pewno nie będzie dla niego przeszkodą aby się z Tobą skontaktować. Jeżeli komuś naprawdę zależy to ani brak numeru, ani jakieś blokady i inne tego typu wynalazki nie uniemożliwią mu kontaktu. Oczywiście jeżeli komuś naprawdę zależy ...
    • bestiatko Re: Wyleczona :-) 05.09.10, 20:01
      I sprawdzily sie moje slowa ze kochanka niezaleznie od sytuacji zawsze zostaje po dupie. a jakie
      bylo oburzenie ze strony niektorych osob. Moze wrescie zrozumiecie ze jak facet ma zone to z nia
      zawsze bedzie a kochanki bedzie zmienial jak rekawiczki. Nigdy nie dopusci do rozwodu bo wtedy
      juz nie bedzie atrakcyjny dla was. miedzy wami jest tylko chemia a na niej nie zajedziecie dalej.
      Niekiedy pisze ze niektore osoby moge obrazac ale nie cierpie obludy i falszu jak kochanka daje
      dupe innemu facetowi to suka a jak facet puszcza sie nie ze swoja zona to cham i swinia. Tutaj sa
      porownania do praw natury zwierzecej.
    • ajmj Re: Wyleczona :-) 09.09.10, 12:19
      On99
      Autor: Anna Gavalda

      "Pierre w młodości odtrącił miłość swojego życia - tak mu nakazywało poczucie obowiązku wobec żony i dzieci. Dziś, będąc już starszym mężczyzną, nie jest pewien słuszności swego kroku. Cień Matyldy towarzyszy mu przez całe życie. Po 30 latach historia zatoczyła koło. Oto jego syn Adrien, mąż Chloé i ojciec dwóch córek, odszedł do innej kobiety...

      Autorka nie zajmuje stanowiska wobec tych dwóch skrajnych postaw. Interesuje ją stan ducha osób porzuconych i porzucających. W obu przypadkach udręka psychiczna jest nie do zniesienia"
    • seniaa witam 11.09.10, 18:03
      prowadzę blogaska na temat córeczek tatusia C.T. [link poniżej] temat bardzo obszerny i przebadany na mojej skórze.
      Wina jeśli w ogóle używamy tego słowa leży po obu stronach. Kochankami prawie zawsze zostają dorosłe C.T. ponieważ zdrowa kobieta nigdy nie zniesie dłużej niż kilka tygodniu układu w którym jej wybranek zakisza ogóra w żonie. Natomiast dla CT żona jest mamą kochanka, osobnikiem do rywalizacji. Kochanek jest tylko narzędziem dokuczenia Kobiecie-Żonie-Matce. CT jako "córunia" wybranka dopuszcza mysl o kontakcie fizycznym z innymi kobietami byle tylko ją kochał miłością czystą, nieinteresowną i bezgraniczną, jak dziecko > patrz C.T.

      Oczywiście koleś i jego dorastająca zaburzona CT też są szurnięci.
    • miasara Re: Wyleczona :-) 28.09.10, 09:42
      Cześć mu...
      Już minął prawie miesiąc odkąd się rozstaliśmy i jeśli miałabym, podsumować moje dokonania hmmm..... to nie wiem czy mam z czego być dumna.
      Codziennie walczyłam,żeby zebrać dupe w kupe i wstać z łóżka.Czasami nawet się udawało.
      Wzięłam się za szukanie roboty.Mam za sobą kilka rozmów kwalifikacyjnych ale bez większych sukcesów.Co do pracy to staję na głowie,bo wiem,że codzienny rytm życia bardzo by mi pomógł...ale rynek pracy hmmm.... wszyscy wiemy jak jest.
      Parę dni temu będąc w kinie patrząć na scenę łóżkową uświadomiłam sobie,że seks wzbudza we mnie wstręt, wręcz obrzydzenie. Tak też miałam w lutym. Jakby ktoś dokonał gwałtu.Gwałtu na moim życiu...
      Mam za sobą spotkanie ze starą miłością,które sama zainicjowałam,ale cóż potrzebne mi to było tylko po to,żeby zdać sobie sprawę,że męska część populacji na dzień dzisiejszy zupełnie mnie nie interesuje!
      Z "czcigodnym bohaterem" zerwałam kontakt dopiero kilka dni temu.Chyba musiałam dojrzeć do tego.Teraz jest mi z tym znośnie.Wcześniej nie dałabym rady.Pożegnałam się nie pozostawiając nadziei :
      "Wyczerpałeś limit robienia mi krzywdy.
      Myliłeś się,wierząc,że wytrzymam wszystko.
      Wracaj skąd przyszedłeś"
      Naturalnie mój telefon ciągle dzwoni.No i te gorące smsy,że niby dlaczego nie potrafiłam zrozumieć jak bardzo mnie kocha....ehhhh
      Alamakota7 chyba potrzebuję Twoich drogowskazów.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka