Dodaj do ulubionych

To straszne:(((

18.10.04, 22:51
Czytam i czytam i przeraża mnie to co piszecie.... tyle bulu i tyle smutku...
a mialo być tak pięknie.
Zastanawiam się dlaczego tak jest,
i stąd moje pytanie, czy mieszkałyście ze swoimi( strasznymi mężami przed
ślubem)
czy tak jak zwykle bywa, randki, słodkie bączki, ślub...i otrzeźwienie...

bardzo mi was żal dziewczyny,
moze warto napisać o tym czego wcześniej nie widziałyście, a co teraz
wylazło, o tem jakie sygnały zbagatelizowałyście, a teraz maja ogromne
znaczenie,
moze to pomoze innym ...
co wy na to?
Obserwuj wątek
    • eve.hq mnie nie musisz żałować:) 18.10.04, 23:31
      Jestem od ponad roku szczęśliwą mężatką, mam wspaniałego, kochającego męża:)
      nie mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem z zasady:)i wyszło to nam na zdrowie:D na
      to nie ma reguły , bo znam pary , które mieszkały ze sobą przed ślubem, znały
      się długo i dobrze, a tuż po ślubie nastąpił ich rychły rozwód:( Co do mnie i
      męża to we wszystkich sferach życia jest nam dobrze ze sobą :D a receptą na
      udany związek jest szczera rozmowa, wspólne rozwiazywanie problemów i poczucie
      humoru , które działa jak najlepszy amortyzator:D aha jako ciekawostkę
      dodam ,ze przed ślubem znaliśmy się krótko bo jakieś 9 miesiecy , a oświadczyny
      były po dwóch tygodniach od dnia poznania:D moje małżeństwo i mąż to mój
      największy życiowy sukces i strzał w dziesiatkę:D gdyby wszyscy dobierali się
      tak jak ja z mezem to nie byłoby na świecie rozwodów:D w moi przypadku było
      pięknie, ślub jak z bajki , jest pięknie:D i całe życie nasze będzie piękne:D
      moja intuicja nigdy mnie nie zawiodła i nie zawiedzie:D

      PS Czytaj wszystkie wątki, nie tylko te dramatyczne, szczęśliwych mężatek tu
      nie brakuje:D
    • karolina_23_81 nie takie straszne:) 19.10.04, 09:20
      Jestem mężatką jak wiekszość na tym forum...
      Męża znałam 2 lata, mieszkałam z nim wcześniej ale na studenckich zasadach
      Jestem szczęśliwa
      co nie znaczy że czasem sobie nie ponarzekam na forum:)

      Pozdrawiam.
    • martaglowacka Re: To straszne:((( 19.10.04, 11:08
      Ja od ponad 3 lat jestem szczęśliwą Mężatką, a Męża znałam 9 lat przed
      Ślubem :) Poznałam go mając 13 lat :) Przed Ślubem nie mieszkaliśmy ze sobą,
      ale pomieszkiwalsmy razem (mieliśmy mieszkanie, ale dopiero po Ślubie
      zrobiliśmy remont, który uzdatnił je do możliwości zamieszkiwania na stałe).
      Mamy wspaniałego syneczka - przedszkolaka, a w brzuszku drugie Maleństwo -
      Fasolkę :) Jest naprawdę dobrze, a ja rzadko narzekam :)
      Pozdrawiam
      Marta

    • chrisb004 Re: To straszne:((( 19.10.04, 11:35
      Jest pieknie, tylko kiedy czasem pojawi sie problem
      a ktos nie daje sobie z nim rady, to wpada na forum
      i radzi sie innych.
      Ja jestem 9 lat po slubie, wczesniej 2 lata sie znalismy,
      potem po slubie 5 lat mieszkalismy razem z tesciami (tam zaczely sie problemy)
      obecnie jestesmy juz we trojke na swoim i chociaz czasem jest bardzo ciezko
      wytrzymac ze soba, to potem znow przychodza piekne dni.
      Sygnaly sa ciagle, bo w zwiazku nie mozesz sobie pozwolic na przestój...
      Caly czas musisz reagowac, sloneczkiem na sloneczko, usmiechem na usmiech i
      rozmowa jesli cos przestaje sie tlic. :-))

      Pozdrawiam,
      Chris

      • tiffi Re: To straszne:((( 19.10.04, 12:08
        No wiesz, tu ludzie szukaja pocieszenia i chca sie komus wyzalic, to nie jest
        tak, ze tak strasznie jest zawsze i kazdemu :) Ja bylam z moim 3,5 roku przed
        slubem, po 2,5 roku byly zareczyny, a teraz jestesmy 4 miesiace po slubie.
        Mieszkalismy razem 2 lata przed slubem i ja sie z tego ciesze, chociaz nie
        uwazam, ze to niezbedne. Moj problem jest specyficzny, chodzi o to, ze z mezem
        jest wszystko ok, jest kochany, kocha mnie, jest dobry itd, ale ja sie
        zakochalam w innym. Ale to inny temat. Czego odradzam? Mieszkania z rodzicami,
        na pewno, szczegolnie przed slubem i tuz po, kiedy trzeba do siebie dotrzec,
        ulozyc sobie swoje zycie... poza tym zadac sobie pytanie: czy go kocham, czy
        chce byc tylko z nim i z nikim innym, czy przetrwamy wszystko, nawet najwieksze
        trudnosci, nastepnie zastanowic sie jaki on jest dla mnie? czy jest
        wartosciowym czlowiekiem, czy mozna mu ufac i zawsze na niego liczyc, czy jest
        dobrym czlowiekiem, jakim bedzie ojcem dla twoich dzieci? i czy jest sklonny do
        kompromisow, bo to podstawa, czy mozesz byc przy nim soba, czy tez cos udajesz,
        cos ukrywasz, robisz cos wbrew sobie, wbrew twoim przekonaniom i zasadom, tylko
        dlatego, ze on tak chce? I starac sie spojrzec trzezwo na to wszystko, na te
        wszsytstkie lata przezyte razem, na to jak wam jest razem na co dzien :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka