Dodaj do ulubionych

docieranie po ślubie

30.11.04, 08:05
Dziewczyny, jak długo u was trwało docieranie się z mężem po ślubie? Ja już
powoli wymiękam, bo u mnie jest to proces długi i bardzo burzliwy. Potrzebuję
wsparcia. Pozdrawiam ciepło - Ania
Obserwuj wątek
    • kasiuncia25 Re: docieranie po ślubie 30.11.04, 08:43
      W moim przypadku typowego docierania sie nie było. Jestem mężatką od prawie
      roku i obyło sie bez większych spięć. Ale docieranie sie to normalna sprawa.
      Wychwaliście sie w różnych domach, macie swoje przyzwyczajenia no i pewnie
      mieliście w domu różne obowiązki. Najlepszym wyjściem jest kompromis.
      Podam Ci przykład z mojego małżeństwa: kotlety schabowe. Moja mama i mama
      mojego męża robią kotlety zupełnie w inny sposób. Wiadomo że mi smakują
      najbardziej takie jak jadłam w domu a mężowi takie jak robiła jego mama. Więc
      jak są u nas na obiad schabowe to ja robie sobie swój po swojemu a mąż swój i
      oboje jesteśmy zadowoleni bo jemy takie jak lubimy. Może to głupi przykład ale
      pokazuje jak można iść na kompromis żeby wilk był syty i owca cała :-)
      Nie wiem co jest u Was przyczyną sporów ale myśle że każdą kwestie da sie
      obgadać i dojść do jakiegoś porozumienia nawet jeśli jest to błachostka.
      Najważniejsze jest żeby ze sobą rozmawiać i starać sie na wzajem siebie
      zrozumieć.
      Może podasz jakieś konkretne przykłady?
      Głowa do góry bo będzie dobrze, przecież sie kochacie a to jest najważniejsze.
      Pozdrawiam
    • chrisb004 Re: docieranie po ślubie 30.11.04, 09:04
      My jestesmy po slubie prawie 10 lat
      a i tak pewne sprawy nadal docieramy.
      najgorsze w czlowieku sa jego przyzwyczajenia.
      Na szczescie we wszystkim mozna znaleźć kompromis.
      Co do gotowania, żonka uczyla się od poczatku sama
      wiec oboje uwielbiamy jej kuchnię. :-)))

      Co do innych spraw - najwazniejsze nie naciskac,
      ale znalezc w roznicy wspolne cechy i je podkreslic,
      a potem wypracowac swoje rozwiazanie.

      Chris
    • maksima131 Re: docieranie po ślubie 30.11.04, 12:52
      U nas chyba najbardziej burzliwy byl pierwszy rok- trzeba było nauczyć się mieszkać we dwoje, iśc na
      ustępstwa, a na inne rzeczy przymykać oczy..... teraz jest już chyba ok....
    • xapur Nie jestem dziewczyną, ale też coś dorzucę... 30.11.04, 15:21
      Nie jestem też jeszcze żonaty, choć mieszkam z lubą ok. 2 lat (związek 6 lat).
      Docieramy się stale, aczkolwiek w wielu sprawach mamy tak zbliżone poglądy i
      upodobania, że nie specjalnych problemów. Poza tym przyzywczailiśmy się do
      siebie. Np. kiedyś słodziłem herbatę - ona nie. Teraz w ogóle nie słodzę. Itp.
      Kiedyś ona lubiła się obrażać. Mnie to irytowało i teraz rzadko jej się to
      zdarza i dużo delikatniej. :)
      Natomiast o poważnych sprawach rozmawialiśmy już dawno. Nie wyobrażałem sobie
      zagłębiania się w związek bez ustalenia pewnych kwestii. Np. ile i kiedy chcemy
      mieć dzieci, jakie mamy zapatrywania finansowy, gdzie chcielibyśmy mieszkać
      itp. itd.
    • izzunia Re: docieranie po ślubie 30.11.04, 16:04
      to moze i ja cos dorzuce:)
      mieszkamy juz z soba prawie 2 lata, od wrzesnia jestesmy malzenstwem,
      jak cos jest nie tak, to od razu rozmawiamy, zeby dalo sie rozwiazac problem,
      inaczej narasta konflikt - ja jestem zla i obrazona, on jest zly, a jak
      wszystko sie wyjasnia od razu, to nawet jesli lzy poleca, to juz jest lepiej.
      w ciagu calego mieszkania razem chyba ze 2 razy byly ciezkie chwile (raz ja
      przesadzilam, drugi raz on zapomnial o moich urodzinach i bylam mocno zla:)),
      ale staramy sie wszystko uzgadniac razem - np. ze gdy ja mowie, ze robie
      lazanki, to znaczy bedzie makaron lazanki z kapusta i boczkiem, jesli on mowi,
      ze robi lazanki, to znaczy ze bedzie pomidorowa z makaronem typu lazanki:)
      problem balaganu i sprzatania rozwiazalismy bardzo ugodowo: on wynaja pania do
      sprzatania i przychodzi co tydzien sprzatac:) ja nie krzycze ze balagan, on ma
      swiety spokoj:)
      I praktycznie ze wszystkim tak samo - ustepstwa i ustepstwa, ale nie mozna we
      wszystkim ustepowac, bo skonczy sie tak, jak ktos napisal juz: nastapil podzial
      obowiazkow i przywilejow - ona ma obowiazki on przywileje (moze byc odwrotnie)

      Iza
    • tomoe Re: docieranie po ślubie 01.12.04, 23:35
      Nie wiem, jak długie jest Wasze docieranie i w jakich dziedzinach sie
      docieracie, więc trudno coś powiedzieć... w każdym razie współczuję, bo jednak
      odmienne charaktery to męcząca sprawa w związku. Ja z jednym gościem tarłam się
      4 lata i nic to nie dało, a z moim obecnym mężęm nie docieraliśmy się wcale - od
      razu było wszystko jak trzeba. Ale znam też praę, która rok się męczyła a potem
      było już dobrze. Wszystko zależy od tego, jakie sa przyczyny konfliktów. Jeśli u
      źródła leżą jakieś spaczenia osobowości, to ciężka sprawa. Jeśli po prostu
      niedojrzałosć, albo różnice w wychowaniu, jest nadzieja. Zawsze można dojrzeć. A
      odnośnie schabowych, robienie dwóch kotletów metodą "każdy po swojemu" to chyba
      nie jest kompromis... Komprobis byłby, gdyby wymyślili swój własny, małżeński
      sposób na kotleta. Teraz to jest uparte tkwienie każde przy swoim. Jeśli to się
      przekłada na poglądy, to za 20 lat moga w ogóle przestać ze soba gadać...;)
      • daimona bez przesady 04.12.04, 18:23
        to, że w pokoju każdy robi kotleta na swój sposób, i nie przeszkadza to drugiej
        osobie, to jest KOMPROMIS. To, co próbujesz im wmówić, przypomina mi sytuację,
        że gdzieś na wyjeździe, gdzie gotowaliśmy sami (tzn. kluchy lub ryż, bo reszta
        była juz gotowa, powekowana w słoikach), była dziewczyna mojego brata miała do
        mnie pretensję, że nie jadam kluch. Bo nie lubię, zatem jak oni gotowali sobie
        kluchy, to ja gotowałam sobie ryż i uważałam, że wszystko jest OK. Według
        tamtej panienki byłam jednak aspołeczna ;) A jak sama mięsa nie jadła i
        wydłubywała je z gotowych weków, to było bardzo prospołeczne :-)))
        Z mojej strony był kompromis, a z jej strony - narzucanie własnej wizji świata.
        I teraz Ty też tak robisz.
    • oxygen100 Re: docieranie po ślubie 01.12.04, 23:42
      Dlugo oj dlugo i czasami burzliwie:)) Teraz tez (7 lat po slubie w zwiazku
      hm..........15)tylko ze raczej sie Ocieramy:))
      • xapur Taa, grunt to dobre natarcie :) 02.12.04, 23:25
        Jak widać każdy ma różne doświadczenia. Zastanawiam się co odpowiem na takie
        pytanie za 10 lat.
      • xapur Do oxygen. Kotek ładny - mam podobnego. 02.12.04, 23:30
        Straszny urwis. Ale co gorsza - TCHÓRZ!!! W pierwszej w swoim życiu bijatyce
        dostał wciry od kotki sąsiadów, a w dodatku zostawiła mu na nosie pamiątkę -
        piękną szramę. Wygląda bardziej bojowo :). Tyle, że nadal się nie zrewanżował.
        Mało tego - przy następnym spotkaniu wziął nogi za pas na sam jej widok.
        WSTYD!!! Podobnie zareagował przy spotkaniu kocura innego sąsiada. A ja
        myślałem, że wyhoduję sobie kocura jak się patrzy, co przegoni to całe
        tałatajstwo zostawiające swoje "cudowne" zapachy wokół domu. Tymczasem, chyba
        nici z tego :(
        Tak poza tym - jest tam jakaś twoja fotka?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka