wilma_flinstone
07.12.04, 10:31
boje sie tescia ...
wczorja znowu mial "atak" gniewu ... darl sie jak cholera i to znowu o bzdury
... boje sie go ... nie chce dawac mu synka (codziennie zabiera go i sie z nim
bawi) ale boje sie ze wtedy sie fkurzy i zacznie mi go wyrywac ... ten
czlowiek jest nieobliczalny...
nerwy mam zszargane. jakas taka ciamajda sie zrobilam ,wszystko mi z rak leci
i bardzo szybko sie denerwuje.(zal mi mojego synka bo to na nim sie odbija
:(((( ).noi maj maz obrywa jak tylko przyjdzie z pracy ... non stop
nerwowka(nienawidze siebie za to ze nie moge nad tym zapanowac, nie radze
sobie z ciaglym stresem...i nienawidze byc "niedobra" dla mezusia) ...
noi postanowilismy ... wyprowadzimy sie ... bedzie trzeba wynajmowac :( . ale
lepsze to niz mieszkanie z tym potworem. trzeba tylko sprzedac samochod, ktory
jest wspolny meza i tescia(kupno na spolke to cos czego moj maz ciagle zaluje
i sam sie sobie dziwi ze taki blad zrobil). a potem sie wyprowadzimy.
ale ja juz mam wyrzuty sumienia :((((
tesciowa tu ze tesciem sama chyba "wykituje" . jak ona(68) zachoruje albo cos
sobie zlamie(ma zaawansowana osteoropoze) to przeciez tesc sie nie nie
zajmie(straszny egoista). co z nia bedzie? albo jak tesc(76) umrze? kto jej
pomoze z tym duzym domem??
na prawde sie martwie.
nie jest dobrze ...
:((((((