ag_nes
06.02.05, 10:18
Jestem z moim chlopakiem od 6 lat, 2 lata jestesmy po oficjalnych zareczynach, ale ostatnio tzn jakies pol roku targają mną straszne emocje. Otóż nie jestem pewna czy ja go jeszcze kocham. Czasem nie mam ochoty się w ogóle z nim spotkać, wszystko co mówi - drażni mnie. Kiedyś podczas kłótni zawsze płakałam i to zawsze ja wyciągałam rękę na zgodę - teraz mi jest wszystko jedno, a zamiast wylewać łzy - śmieję się. Aporpo kłotni dodam jeszcze, że on nigdy nie oszczędza w słowach i potrafi na mnie wykrzyczeć najgorsze obelgi, a gdy mu mówię, że coś mi nie pasuje - twierdzi, że postawił swoje warunki, a jak mi się coś nie podoba - to spier... On jest typem faceta lubiącego siedzieć w domu, ustabilizowanego, mama nauczyła go, że wszystko ma podane jak na tacy - nie ukrywam, że ja też przez wiele lat robiłam wszystko, aby on się czuł jak król. Teraz zaczynam tego żałować. Moje życie polega na tym, żeby to jemu było dobrze. Wychodzimy tylko wtedy, kiedy on chce, robimy to na co on ma ochote, nie mogę mieć swojego zdania. Nie wolno mi nigdzie bez niego iść, ale jedyny plus - on też beze mnie nigdzie nie pójdzie... W każdym razie ostatnio mam ochotę od niego odejść, ale boję się, że nie dam sobie rady (mam 21lat więc najlepsze lata spędziłam z nim), że zostanę sama, że nigdy nie znajdę kogoś takiego jak on. Przeraża mnie w ogóle perpektywa rozmowy z nim, nie wiem jak miałabym mu powiedzieć to co czuję... Powiedzcie dziewczyny, czy może byłyście w takiej sytuacji, jak się z nią uporałyście, jak zaczęłyście rozmowę... dziękuję i pozdrawiam :)