Dodaj do ulubionych

Zawiły problem rodzinny

25.03.05, 15:02
Jestem z moim mężczyzną już 2 lata, mamy dużo planów na przyszłość, niebawem
chcemy ustalić datę ślubu. Na początku naszego związku (a właściwie jeszcze
zanim się związaliśmy) zadurzył się we mnie brat mojego faceta, mówił że mnie
kocha, wysyłał listy, przynosił kwiaty. Gdy już oficjalnie zaczęłam się
spotykać z moim obecnym facetem jego brat mnie znienawidził, obrzucał mnie
obelgami, opowiadał moim (i swoim) znajomym różne okropne rzeczy na mój temat,
nastawił negatywnie swoich rodziców do mojej osoby, wydzwaniał do mnie o
różnych porach dnia i nocy, oskarżał mnie (również przed rodziną) o wszystkie
swoje niepowodzenia życiowe, wszystko to robił oficjalnie, głośno, żeby
wszyscy wiedzieli kim jestem. Mój mężczyzna też usłyszał wiele niemiłych słów
na swój temat z racji tego że się ze mną spotyka, ale w żaden sposób nie
reagował, ich stosunki co prawda bardzo się ochłodziły, przez pewien czas nie
rozmawiali ze sobą, teraz rozmawiają ale nadal z dużym dystansem i w sumie
dosć rzadko. Ani ja ani mój facet nigdy nie usłyszeliśmy słowa 'przepraszam'
(zresztą nadal jesteśmy dla niego intruzami), przez tego człowieka wszyscy
byli przeciwko temu związkowi, jego rodzina nadal mnie nie akceptuje, wielu
'znajomych' wciąż wierzy w te historie o mnie, czuję do tego człowieka
niechęć, nie mam ochoty na niego patrzeć, spotykać się z nim, mam za złe
mojemu mężczyźnie że byłby gotów mu wybaczyć (tak żeby wszystko wróciło do
normy), zwłaszcza gdy ja nie usłyszałam 'przepraszam', mężczyzna powinien
stawać w obronie kobiety i mój facet powinien wymagać od tego człowieka przede
wszytskim przeprosin dla mnie - czy dobrze myślę? Bo może jestem w błędzie??
Poza tym nie wiem jak rozwiązać kwestię ślubu, spotkań rodzinnych, mój facet
mówi że po prostu go nie zaprosimy, ale kiedyś w końcu będziemy musieli się
spotkać - choćby święta, no bo przecież nie będziemy zawsze unikać spotkań z
jego rodziną. Czy mam rację? Czy mam prawo wymagać takiej lojalności od
ukochanego? Jeśli tak jak mu to wytłumaczyć żeby nie poczuł że chcę go skłócić
z rodziną?
Obserwuj wątek
    • czaroffnica24 Re: Zawiły problem rodzinny 25.03.05, 15:07
      A pomyślałaś jak mu jest ciężko? Skoro jest z Tobą to jednak jest lojalny,
      wybrał Ciebie i związek z Tobą, zamiast dobrych stosunków z bratem.
      Powiem Ci, że w pewien sposób jestem w podobnej sytuacji, z tym, że o mne
      pierdół naopowiadała była dziewczyna męża <trzy lata po moim ślubie, ona dalej
      do moich teściów mówi mamusiu i tatusiu, z resztą siedzi u nich codziennie>.
      I na początku denerwowało mnie, bolało, że nie znają mnie a tak się o mnie
      wyrażają, nie dają się poznać, ale w końcu doszłam do wniosku, że mam w d***e
      ich opinie na mój temat. Ważne, że ja, mój facet i moi przyjaciele znają
      prawdę. Opinia takich ludzi mnie nie interesuje.
      Może spróbuj nie zwracać na nich uwagi, bądź sobą, a na rodzinnych
      uroczystościach bądź po prostu kulturalna, miła i nic po za tym.
      • ppetitka Re: Zawiły problem rodzinny 25.03.05, 15:25
        Staram się, zawsze jestem kulturalna, bez wylewności. Obawiam się tylko sytuacji
        kiedy mój facet już dogada się z bratem, ja się nie dogadam, bo mimo moich chęci
        nie zauważyłam u niego zainteresowania rozmową czy wyjaśnieniem sprawy (ostatnio
        zaprzestałam jakichkolwiek działań, bo jego postawa w stosunku do mnie się nie
        zmienia). Obecnie mówimy sobie 'cześć' jeśli wogóle dochodzi do spotkania, i to
        jest wielka łaska z jego strony, a potem wychodzi z domu i dalej obrabia mi
        tyłek za plecami. Wtedy kiedy już oni się pogodzą, ja nie mam zamiaru zapomnieć
        o wszystkim zwłaszcza że nie usłyszałam magicznego słowa, poza tym nie widzę
        wogóle żeby ten człowiek chciał się ze mną porozumieć. Obawiam się, że wtedy to
        ja będę przyczyną kłótni, bo przecież już jest wszytsko OK, a ja nie chce jechać
        na jakieś spotkanie rodzinne, albo że nie chcę z nim rozmawiać itp. Nie chcę być
        postawiona w takiej sytuacji, oczekuję od tego człowieka przeprosin i rozmowy,
        która wszystko wyjaśni i to musi wyjść od niego, bo ja próbowałam się z nim
        dogadać jakoś. Natomiast mój facet uważa że wystarczy że brat przeprosi jego i o
        wszystkim można zapomnieć, tylko wtedy to ja będę 'dzikuską' która unika spotkań
        z rodzinką. Mam nadzieję że nie zrozumiecie tego źle, nie wiem za bardzo jak to
        wytłumaczyć :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka