marti_ka82
20.11.05, 20:02
wiem to moj blad, moja wina, ze zycie potoczyło sie tak czy inaczej, zapewne
niejedna osoba czytajac ten watek wyda taka a nie inna ocene, a jednak
napisze moze ktos powie cos co mi pomoze... zaczne od poczatku 3 lata temu
zakochalam sie w swoim rowiesniku, przed splot wiele roznych spraw nie
zostalismy para, ja balam sie otworzyc, gdyz on wowczas mial problemy z
narkotykami, a nie jedna osoba wie co znaczy zyc z kims kto jest od
czegokolwiek uzalezniony, a on myslal ze mnie cos laczy z jego przyjacielem,
ot taka dziecinada mozna by powiedziec, zrobilam tak jak mowi ta dewiza=>
jesli cos kochasz pusc to wolno, jesli wroci jest twoje, jesli nie- nigdy
tego nie było... czekałam, moj blad bezczynnie czekalam nie wiem na co, ze
gwiazdka mi z nieba spadnie, czy na wielki znak od boga, jakis kopniak od
losu.. nie wiem ... po drodze spotykalam sie z 2 0s0bami, jedna stala mi sie
bliska, ale raczej jak brat niz jako mezczyzna, ale fakt iz byl przy mnie gdy
tracilam wiare w zycie i stalam na krawedzi, walczylam o to by zyc... na
OIOM`ie... wspieral mnie...po 15 miesiacach wzielam z nim slub cywilny,
koscielny jest planowany na czerwiec, on nie przebywa teraz w polsce... bo
wczesniej wrocil tylko na jakis czas dla mnie... jest starszy o 5 lat...
wkrotce po slubie cywilnym tomek bo tak ma na imie ten moj rowiesnik,
otworzyl sie przede mna, jest nam ciezko... bo kazde z nas czuje cos do
drugiej osoby, a boi sie zrobic krok... tomek sie boi ze zrobie krok,
rozwiode sie... a jesli cos nie wyjdzie to on bedzie sie cuzl winny, ze cos
stracilam... ze zaryzykowalam i nic... on nie chce mnie skrzywdzic... (dodam
ze juz nie ma nic wpsolnego z narkotykami od poltora roku, pracuje, zarabia,
utrzymuje sie sam, awansowal ostatnio jest odpowiedzialnym czlowiekiem), on
wie, ze ja wiecej ryzykuje... naprawde nie wiem co zrobic.. nie chce nikogo
zranic, nie chce by ktokolwiek przeze mnie cierpial... ale cokolwiek zrobie
to i tak zostana ranni... chce kochac i byc kochana... ale czy bede miala
pewnosc, ze to co jest i bylo miedzy mna a tomkiem nie jest zwyklym
zauroczeniem? i ze to co mnie wiaze z moim mezem cywilnym jest miloscia tylko
ze zaslepiona tego nie zauwazam? boje sie ze jestem z moim mezem z
wdziecznosci, ze byl kiedy walczylam i mnie wspieral... pokomlikowalam sobie
te zycie... nie wiem co robic...