agnieszka_z-d
30.03.06, 21:28
Kurczę... Przez to nasze forum zrobiła mi się jakaś blokada mózgowa;-) Doszło
do tego, że absolutnie straciłam szacunek dla rzeczy osiągniętych przez kogoś
pracą jego rodziców. Zdałam sobie z tego sprawę wczoraj w takiej oto sytuacji:
Pewien kolega ode mnie z uczelni chodził i niedyskretnie pokazywał, że ma
nowego Palmtopa. No i mój drugi kolega się tym bardzo podniecił i w
gadkę "łał... ale fajny... dasz się pobawić?? pokażesz to cudo??" Ja tak się
patrzę - i niechcący głośno skomentowałam sytuację stwierdzeniem "i czym on
się chwali, przecież sam sobie tego nie kupił". Kolega na to do mnie "jak to
nie za swoje, właśnie że za swoje go kupił". Ja na to: "tak? a skąd te swoje
wziął". "SPRZEDAŁ POPRZEDNIEGO". Na co ja (sądzę, że konstruktywnie),
zauważyłam - "ale przecież poprzedniego kupili mu rodzice. Więc czym tu
chwalić??"
Nie wiem - jakoś nie potrafię tego zrozumieć. Czy ja jestem dziwna?? Uważam,
że jak 23-letni chłopak (rzec można nawet facet) chwali się swoim nowym
sprzętem, który kupili mu rodzice, to naprawdę nie ma powodów, aby być pod
wrażeniem. Czyż nie??
Choć... tak teraz myślę, że osobniki płci męskiej są w stosunku do kobiet
trochę "cofnięte w rozwoju";-) Może to ich nieco usprawiedliwia??