merda
05.05.06, 18:09
Emocje jeszcze nie opadly, wiec moj post moze byc utrzymany w nieco nerwowej
atmosferze za co z gory przepraszam.W skrocie (na ile to mozliwe).
Mieszkam z chlopakiem w domu,ktory kupili jego rodzice,z duzym
ogrodem,jeszcze niezagospodarowanym.Na wsi.Wloskiej wsi.A po drugiej stronie
ulicy mieszkaja jego rodzice z bratem oraz zaraz obok moja swoj sklep z
kurtkami ze skory,to tak na marginesie.
Jakies dwa tygodnie temu postanowilam wyjsc do ogrodu poopalac sie.Wiec
rozlozylam lezak,poszlam na trawe obok domu (byl to ogrod rzecz jasna)ubrana
w najnormalniejszy na swiecie stroj kapielowy.Po jakis dwoch godzinach,dzwoni
tata mojego chlopaka do niego i mowi:jak ty sie nie wsydzisz,ona tak w
kostiumie paraduje przed wszystkimi (czytaj leze na lezaku,zmieniam
pozycje),co ludzie powiedza,tak nie mozna,co za wstyd itp.Moj chlopak go
wysmial i powiedzial,ze sie nie wsydzimy,bo nie ma czego.PO jakims czasie
powtorzylam moj pobyt w ogrodzie.Znowu telefon z tymi samymi
argumentami.Znowu stwierdzilismy,ze nie robie nic zlego.
Od trzech dni (jest piekna pogoda)wychodze na pol godziny,40 minut do ogrodu
(w czasie przerwy na obiad,ktora tu obowiazuje).i...DZis wybuchla awantura.
Przyszla jego mama (tj mama mojego chlopaka) powiedzial,ze nie moge wychodzic
do ogrodu poniewaz ludzie do niej,do jej meza oraz syna(brata chlopaka)
przychodza i mowia,ze jestem, mowiac lagodnie"dziewczyna lekkich
obyczajow",ze jak tak mozna,czy moj chlopak sie nie wstydzi z taka byc itp.
(szkoda pisac,bo sie jeszcze bardziej denerwuje).Powiedziala,ze sie wszyscy
za mnie wstydza,ze takie obowiazuja zasady na tej wsi(nie wiedzial,ze
obowiazuje regulamin).Praktycznie sie przy mnie rozplakala,mowila,ze placze
przez to od kilku dni,ze ja zaladek boli.Spytalam dlaczego nie wyslala tych
ludzi do diabla i stanela w mojej obronie mowiac zeby sie interesowali swoim
zyciem,a kim jestem ja to ona wie.Odpowiedziala,ze na tej wsi sa takie zasady
i koniec.
Z mojej strony:
Po pierwsze nie obchodza mnie idiotyczne gadania ludzi,nie uwazam,ze przez
opalanie sie w swoim ogrodzie nie szanuje sie lub zachowuje jak latwa
dziewczyna (a co to ma wspolnego?)
Po drugie nie obchodza mnie zasady wsi,ktore ludzie narzucaj,kiedy im sie
tylko podoba lub ktore wynikaja z zazdrosci.
Po trzecie przykro mi ,ze rodzice mojego chlopaka nie staneli w mojej
obronie.Dla przykladu moi zawsze bronia mojego partnera,jezeli ktos im
wymysla,a ze to wloch to napewno ku....rz itp.Jego na opowiesci o mnie ze
jestem ku...a ,nic sie nie odzywaja i kaza postepowac jak inni sobie zycza
po czwarte moi rodzice uwazaja,ze nic takiego nie robie i niech sobie ludzie
gadaja.
DZiewczyny prosze powiedzcie co o tym myslicie,bo mam metlik w glowie i
nikogo,komu moglabym sie zwierzyc w chwili obecnej.Chcialabym poznac opinie
innych czy faktycznie moje zachowanie jest karygodne czy po prostu ludzie to
swinie i czepiaja sie byle czego.Pozdrawiam