Dodaj do ulubionych

gdy miłośc odchodzi

02.07.06, 12:20
gdy odchodzi miłośc, a nie ma dzieci, to czy warto zostać w małżeństwie? gdy
nie mozna sie dogadać, gdy widac tylko niedopasowanie?
Czy ta przysięga nic nie znaczy bo lepiej sie po prostu dłużej nie męczyć??

Poradźcie co robic, jak zyć?
Obserwuj wątek
    • ich11 nie warto! każdy ma jedno życie! 02.07.06, 12:49
      Ja pozostawałem w związku ze względu na intakt rodzinę, ostatnio syn (25 lat)
      mi zakomunikował, że on i tak by utrzymywał kontakt z obojgiem rodziców, ba,
      zarzucił mi wręcz, dlaczego wcześniej nie odszedłem od mamy!
      • ich11 dodam jeszcze: ze względu na "intakt familie" 02.07.06, 12:50
        dałem się wywieźć do Niemiec! :)))))))))))))))
        • annajustyna Oj, biednys Ty! I jak Cie wywozili, to co? Byles 02.07.06, 20:54
          jeszcze moze zwiazany??? A tak w ogole, to szkoda, ze Wqam sie nie ulozylo. ich,
          amozesz zdradzic (moze byc na @), jak Twoj syn (jest juz po 1. panstwowym???)
          ma na imie??? Pzdr!
    • samotnatoja Re: gdy miłośc odchodzi 02.07.06, 13:02
      nie warto, milosc odchodzi z roznych powodów, czasem tylko przygasnie i na nowo
      mozna ja wzniecic, ale jesli odeszla bez powrotnie to uwazam ze nie warto robic
      czegos wbrew sobie. kazdy ma prawo do szczescia, kochac i byc kochanym. ja
      jeszcze kocham ale zakonczylam malzensto, dzieci nie mamy. kazde z nas poszlo w
      inna strone. dla mnie malzenstwo i milosc byla najwazniejsza i o nia walczylam.
      walczylam z niczym, to jak walka z wiatrakami. w koncu przestalam walczyc.
      kiedys przekonam sie ze dobrze zrobilam.
      • woman-in-love Re: gdy miłośc odchodzi 02.07.06, 13:09
        ani chwili dłużej w tym więzieniu.
        • anula36 Re: gdy miłośc odchodzi 02.07.06, 13:15
          ja bym odeszla nawet z dzieckiem. Jakos z reguly dzieci nie sa wdzieczne za
          trwanie razem dla ich dobra, ze mna wlacznie.
          • magisterium Re: gdy miłośc odchodzi 02.07.06, 13:38
            najprościej gdy oboje w tym samym momencie wiedzą, ze to juz koniec. a co gdy
            jedna ze stron wciąz kocha i chce ratowac małżeństwo? nie zważac na to, tylko
            myslec o sobie?
            • anula36 Re: gdy miłośc odchodzi 02.07.06, 13:58
              ok ale ida za tymi deklaracjami ratowania malzenstwa jakies czyny?? Czy
              wszystko pozostaje w sferze deklaracji?
              Jesli sa jakies opzytywne czyny i czujesz ze chcesz ratowac to malzenstwo- to
              do roboty. Jesli druga strona nie budzi, w tobie w tej chwili zadnych
              pozytywnych emocji mozna jeszcze sprobowac wyjechac na chwile solo i zobaczyc
              czy zatesknisz.
    • deodyma Re: gdy miłośc odchodzi 02.07.06, 14:52
      no coz, to zalezy z jakich powodow ta milosc odchodzi. osobiscie uwazam, ze
      jesli milosc odchodzi a w zwiazku nie ma dzieci, lepiej sie rozejsc.
    • triss_merigold6 Nie warto. n/t 02.07.06, 20:51
    • annajustyna No dobrze, a przysiega?????????? 02.07.06, 20:56
      Nie zebym, byla zwolenniczka zamurowania sie zywcem w imie przysiag...W sumie
      ludzie maja prawo do bledow etc., ale jednak przysiega wiaze, i co???
      • magisterium Re: No dobrze, a przysiega?????????? 02.07.06, 20:59
        a to żeście mnie zmartwili. myslałam, że usłyszę rady, zeby ratowac to co
        nadwątlone, a tu lipa... Dzieki za wpisy, daje to do myslenia, tylko człowiek
        nie jest tak do końca pewien czy skończyc czy dac szansę, prawda? A zerwac jest
        naprościej, duzo trudniej walczyc,.
        Pozdrawiam
        • annajustyna Re: No dobrze, a przysiega?????????? 02.07.06, 21:01
          Ja bym walczyla. Chocby ze wzgledu na przysiege...Chyba, ze naprawde sprawy juz
          zaszly za daleko, ale jesli to "tylko" wypalenie, to stawaj do walki! Trzymam
          kciuki!
          • magisterium Re: No dobrze, a przysiega?????????? 02.07.06, 21:05
            własnie sie upijam na smutno czy raczej wesolo, czekam na mojego faceta i
            prosto w oczy bez owijania w bawełnę, powiem, ze mam na niego ochote. Wiem, ze
            powie, że nie jest zainteresowany, ale po takiej dawce alkoholu jakos to
            zniosę.:-))
            cóż, trezba walczyć, bo kurde, miłośc odchodzi, ale z jego strony, a nie mojej,
            hehe
            • g0sik Re: No dobrze, a przysiega?????????? 02.07.06, 21:25
              A nie lepiej zachować resztki godności? Nie ma nic bardziej żałosnego niż
              pijana kobieta proponująca seks facetowi który nie jest już nią
              zainteresowany....Zresztą faceci rzadko odchodzą w pustkę....jeśli kogoś ma,
              tym bardziej nie warto się poniżać...
              • annajustyna Re: No dobrze, a przysiega?????????? 02.07.06, 21:27
                Oj, trudne to wszystko...Ciezko radzic, nie znajac wszystkich
                szczegolow...Magisterium, podejrzewasz/wyczuwasz, ze maz kogos ma????
                • anula36 Re: No dobrze, a przysiega?????????? 02.07.06, 21:49
                  wpadnij na forum " Brak sesku w malzestwie"
    • caysee Re: gdy miłośc odchodzi 03.07.06, 09:13
      Wg mnie warto probowac przywrocic to, co bylo. W koncu kiedys, gdy braliscie
      slub, pewnie sie kochaliscie, byliscie szczesliwi... ja bym walczyla i dopiero
      jesli nic by to nie dalo decydowalabym sie na rozstanie.
      • magisterium Re: gdy miłośc odchodzi 03.07.06, 09:34
        słuchajcie, upiłam sie pod humorek a nie na smutno i nie zległam plackiem przed
        nim:-)))
        powalczę i zobaczę czy to odniesie skutek. Ale jak przywrócic to co było?
        powspominać? Oplakatowac ściany zdjeciami? napisać list?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka