Dodaj do ulubionych

PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

20.07.06, 12:50
Postanowiłam, że chociaż na forum się wyżalę :/
Jestem mężatką od roku, mieszkamy z mężem u mnie w domu z moimi rodzicami. W
tej chwili jesteśmy na wspólnej kuchni, ale to tylko kwestia czasu bo
zaczynamy urządzać własne mieszkanie tzn. "górę" domu. Nie sądziłam, że aż
tak bardzo będą się wtrącać w nasze życie moi rodzice (szczególnie tata). On
chce abyśmy ciągle się czuli tak że to on jest panem i włądcą. Chce abyś,my
się podporządkowali jego zasadom. To jest dziwne, ale taka jest prawda.
Jeszcze chwila a będzie w domu wielka awantura bo nie pozwolę aby dyktował
nam - dorosłym ludziom co mamy robić. Dla przykładu: Chodzi już kilka dni
zdenerwowany bo z mężem pojechałam do teściów, że w niedzielę nie wstałam o 7
rano i nie gotowałam obiadu, że nie pojechaliśmy do kościoła itp. Do tego
czasu się nie odzywałam bo nie chciałam kłótni, ale widzę że dłużej tak już
nie wytrzymam. Przez to kłócę się też z mężem a tak nie powinno być!
Chcemy urządzić mieszkanie i nie chcę aby kiedyś wypominał mi że jesteśmy u
niego. Trzeba jakoś to załatwić tylko jak??? Ewentualnie dojdzie do tego, że
nie będziemy się odzywać, ale nie widzę innego wyjścia bo nie poświęcę
naszego szczęścia na jego KAPRYSY!!!
Dodat tylko, że wyprowadzka nie wchodzi w grę, ponieważ nas na to nie stać. A
na zakup mieszkania pewnie nie uzyskalibyśmy nawet kredytu.
Doradźcie coś - proszę.
Obserwuj wątek
    • annb a co Ci mozna doradzic? 20.07.06, 12:53
      monisia1003 jak nie wyprowadzkę?
      ojca nie zmienisz
      szkoda zycia na kłotnie
      i tyle
    • oxygen100 Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 12:53
      doradzam glocka
    • kabaste Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 12:58
      Wiesz co bo to jest tak, że ten kto jest właścicielem domu uważa, że ma prawo
      dyktować warunki - jest to jego własność więc spodziewa się, że się
      podporządkujecie. Wiele zależy na pewno od człowieka. Ja też z moim mężem
      mieszkamy w domu moich rodziców - i też zajmujemy górę domku - ale oni są ok -
      nie wtrącają się, nie dyktują warunków.
      Może spróbuj porozmawiać z rodzicami - w cztery oczy - bez męża. Musisz
      wytłumaczyć swojemu ojcu co ci nie pasuje - on może o tym nie wiedzieć albo
      może nadal jesteś dla niego jego małą córeczką i tak cię traktuje.
      • monisia1003 Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 13:04
        On traktuje mnie nie jak małą córeczkę tylko jak osobę której można rozkazywać.
        Nie mogę już tak dłużej na to patrzeć. Wiem, że rozmowa jest nieunikniona i po
        niej chyba nie będzie tak dobrze. Ale najważniejszy jest dla mnie mąż a widzę
        że on też ma tego dość.
        • annb Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 14:30
          czasem lepiej o chlebie i wodzie ale ze świetym spokojem :)
          niektórzy się nie zmieniają
          rozmowa moze nic nei dac
          kuuj srodowe gazety-tam jest duzo ogłoszeń -mieszkania-wynajem
          • nimfffa Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 16:03
            nnb napisała:

            > czasem lepiej o chlebie i wodzie ale ze świetym spokojem :)

            amen
    • deela nas tez nie stac bylo 20.07.06, 13:21
      ale wyprowadzilismy sie od tesciow w pizdu po pol roku mieszkania, chociaz zdarzylismy zainwestowac kase w pierwsze przerobki, teraz zyjemy bidnie, spodziewamy sie dziecka (wyprowadzilismy sie jak bylam w 5 m-cu teraz jestem w 7mym) ale na swoim (wynajetym) po swojemu ze soba i dla siebie
      i tak jest o niebo lepiej
    • caysee Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 16:14
      monisia,

      A jak mieszkalas z nimi bez meza, to bylo inaczej?!
      • monisia1003 Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 17:20
        Jak mieszkałam przed ślubem to było podobnie, ale myślałam że jak założę własną
        rodzinę to sie wtedy to zmieni. Tak bynajmniej mówił, że wtedy żyjemy sami.
        Tylko że takl nie jest i ciągle narzuca bam swoje zasady.
        • caysee Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 19:36
          No to naiwna bylas, niby czemu mialoby sie to zmienic po slubie. Myslenie
          magiczne to sie nazywa :)
    • kajtunia Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 17:26
      nie wiem jak powinnas rozwiazac ta sprawe, wszyscy radza wyprowadzke, ja kiedys
      tez tak myslalam, co prawda nie jestem mezatka ale nie pomoglo. jak mieszkalam
      z rodzicami to bylo mniej wiecej to samo co u ciebie (tyle ze nie bylo meza:))
      myslalam ze jak sie wyprowadze to bedzie spokoj, gdzie tam w sumie to jest
      jeszcze gorzej. sama na siebie zarabiam, sama mieszkam, jestem dorosla, a moj
      ojciec teraz to dopiero chce mnie kontrolowac, nie przeszkadza mu nawet to ze
      ja mieszkam w innym miescie. kazda wizyta rodzicow u mnie konczy sie awantura,
      ojciec sie czepia wszystkiego, kontroluje co trzymam w szafkach, grzebie mi w
      regalach, nie potrafi zrozumiec ze np u mnie w mieszkaniu sie nie pali, tylko
      twierdzi ze on bedzie robil co chce, ja mu zwracam uwage no i sie zaczyna
      jazda, w koncu trzaska drzwiami i wychodzi, matka zaczyna plakac no i starzy
      zaczynaja sie klocic miedzy soba. ja do nich wogole nie jezdze. jesli nie
      zgodze sie zeby do mnie przyjechali tzn np ojciec dzwoni ze wlasnie sie do mnie
      wybiaraja, ja mowie ze nie bedzie mnie w domu albo cos innego, no to juz przez
      telefon mam awanture ze sie wlocze nie wiadomo gdzie, ze mam siedziec w domu i
      czekac. kazda rzecz ktora sobie kupie wedlug mojego ojca jest mi nie potrzebna,
      sa wazniejsze wydatki. ostatnio zmienilam prace, ojciec gdzies niby sie
      dowiedzial ze w tej firmie to bardzo dobrze placa, wiec teraz chcialby
      dysponowac moimi pieniedzmi. ostatnio stwierdzil nawet ze powinnam cala pensje
      oddawac rodzicom bo im jest bardzo ciezko bo malo zarabiaja a ja mieszkam sama
      wiec nie mam zadnych zobowiazan , oni porobia oplaty za swoje mieszkanie i za
      moje mieszkanie, no i troche mi dadza na zycie.bo ja przeciez mieszkam sama
      wiec nie mam zadnych zobowiazan i nie potrzebuje calej swojej pensji. jak mu
      poweidzialam ze mam swoje plany, chce zalozyc rodzine itd to wydarl sie na mnie
      ze ja juz mam rodzine (m.in jego) i tej rodzinie mam oddawac pieniadze a nie
      wydawac na obcych ludzi (czyt. ewentualnego meza). mnie sie juz skonczyly
      pomysly jak sobie z tym poradzic.
      jedno co moge ci poradzic, wiem ze bedzie to drastyczne, ale jesli twoj ojcice
      ma taki sam charakterek jak moj to wyprowadz sie i nie podawaj swoim rodzicom
      zadnego adresu i calkowicie sie odetnij od nich.
      • deela twoj stary jest chory na glowe 21.07.06, 10:56
    • jolex4 chcesz rady? 20.07.06, 18:30
      Jedyne co mi przychodzi teraz do głowy to truizm, ze musicie byc oddzielnie.
      Absolutnie odradzam urządzania się na górze tego samego domu. Zróbcie wszystko
      co mozliwe i przeprowadzcie się nawet do czegos malego i ciasnego, ale
      wlasnego. Stawajcie na głowie,szukajcie pracy,wezcie kredyt, no nie wiem co
      jeszcze...Jarek wczoraj cos tam obiecywal:)
      Nie wkładajcie pieniędzy w ten remont bo zmarnujecie sobie życie, bedzie tylko
      gorzej, wiem cos o tym...
    • panisiusia Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 19:14
      Niestety, ale rodzice nie mają już obowiązku utrzymywać Ciebie i Twojego męża.
      TO JEST dom ojca, to ON w nim rządzi. To czy ma ochotę Ci określać reguły
      mieszkania u niego, to jego prawo a nie kaprys.
      Oczywiście ojciec mógłby inaczej traktować córkę, ale na to nie ma reguły.
      Póki co widać, że wiele wymagasz, narzekasz na to, co masz, a nie chcesz sama
      działać.
      Może tata nie jest taki zły, jak to tu przedstawiasz, tylko próbuje zmobilizować
      Was do efektywniejszego działania? Może to Wy jemu przeszkadzacie i nie chce być
      miły?
      A jeśli taki był, jest i nie ma zamiaru się zmienić, a Wy nie macie zamiaru się
      wyprowadzać, to może poproście go, by dał Wam prywatność, Wy mu będziecie czynsz
      płacić.
      • monisia1003 To nie tak. 20.07.06, 20:31
        Mój ojciec nas nie utrzymuje. Ja i mąż pracujemy. Tu chodzi o relacje między
        nami. On chce abyśmy robili tak jak on chce, np. pytać się czy mogę w tę sobotę
        jechać do znajomych - to jest śmieszne! Chodzi mi tylko o to aby wreszcie
        zrozumiał, że my mamy już własne życie i własne zasady. On nie powinien się w
        to wtrącać. A jeśli nie chce abyśmy z nimi mieszkali to niech powie to wprost.
        • yehudee Re: To nie tak. 20.07.06, 20:42
          Racja. Co innego określać zasady mieszkania a co innego sposób życia...
        • annb twój ojciec chce abyście z nim mieszkali 20.07.06, 21:06
          i zrobi wszystko abyście się nie wyprowadzili
          bedzie wam mówi ze was nie stac
          będzie opowiadał o nieuczciwych włascicielach mieszkań
          bedzie snuł wizje was jako bankrutów-bo spłukacie się na wynajem

          a dlaczego chce abyscie z nim mieszkali?

          aby miał kim dyrygowac/rządzić/stawiać do kąta
          jesteście mu potrzebni
          po prostu
          ten typ tak ma
          i się nie zmieni
          bo po co
        • panisiusia Re: To nie tak. 20.07.06, 22:54
          Utrzymuje Was: "stawia" Wam mieszkanie. Gdybyście wynajmowali, lub spłacali
          kredyt, to prawdopodobnie(bo piszesz, że nie macie zdolności kredytowej) jedna
          pensja by szła na sam czynsz. To JEST utrzymywanie. A darowanemu koniowi nie
          zagląda się w zęby...
          Nie poieram działania Twojego ojca, rozumiem Wasze sfrustrowanie, ale doceń to,
          że w ogóle macie gdzie mieszkać i nie traktuj swojego ojca jak wroga, pogadaj z
          rodzicami. Jeśli nic nie wskórasz, no to co możemy innego doradzić?
    • joda28 Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.07.06, 22:41
      Jakbym czytała o sobie sprzed kilku lat.Dosłownie.Słuchaj,my z mężem
      wyprowadziliśmy się 200 km od rodziców za dosłownie pożyczone pieniądze.Na
      początku było nam bardzo ciężko,brak pracy,brak pieniędzy.Czasem bywało tak
      krucho,że na jedzenie nie starczało.A mimo wszystko byliśmy szczęśliwi.I z
      perspektywy tych kilku lat obydwoje twierdzimy,że było warto.Nic tak nas nie
      zachartowało i nie zbliżyło jak to doświadczenie.Pozostając w domu rodzinnym z
      apodyktycznym ojcem pewnie byłabym już rozwódką.Życzę wszystkiego dobrego i
      trzymam za Was kciuki
      • lenka30a nie daj się! 21.07.06, 08:50
        Nie daj sobą rządzić, musisz mu pokazać, że nie jesteś juz małą dziewczynką,
        dasz sobie rade!Na pewno na początku atmosfera nie będzie ok, ale chyba nie
        macie innego wyjścia, prawda?
        Ojciec powinien Was szanować, nawet jeśli to Jego dom, to macie prawo zyć tak
        jak chcecie

        p.s. a wypowiedzi Paniusi mnie po prostu śmieszą, głupota ludzka nie ma granic

        pozdrawiam
        • panisiusia Re: nie daj się! 22.07.06, 09:58
          Ale cóż jest śmiesznego w obiektywnej prawdzie?

          Nigdzie nie napisałam, ze wyznaję takie stanowisko, jak opisuję. Po prostu
          próbuję zrozumieć argumenty ojca. I tyle.
          Gratuluję umiejętności czytania ze zrozumieniem.
    • lenka30a Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.07.06, 08:52
      przepraszam - chodzi mi o panisiusie
      • monisia1003 Do lenka30a 21.07.06, 09:57
        Witaj :)
        Dzięki, że tak piszesz i wiesz co czuje. Jest tak właśnie jak napisałas. Chodzi
        nam tylko o to aby tata zrozumiał że ja już mam własne życie i własne sprawy.
        Nie muszę już tłumaczyć się mu po co, na co biorę kredyt. Tak nie powinno być
        prawda. Pozdrawiam serdecznie :)
        • lenka30a Re: Do lenka30a 21.07.06, 10:36
          oczywiście Twój tata może się okazać niereformowalny i wtedy jedynym wyjściem
          będzie wyprowadzka.Wiem, że to nie łatwe, ale mniemam, że jesteście młodymi
          ludźmi, zycie przed Wami, trzeba walczyć o lepsze zarobki, może spróbujcie
          poszukac lepszej pracy?
        • burza4 Re: Do lenka30a 22.07.06, 08:27
          monisia1003 napisała:

          > nam tylko o to aby tata zrozumiał że ja już mam własne życie i własne sprawy.
          > Nie muszę już tłumaczyć się mu po co, na co biorę kredyt. Tak nie powinno być
          > prawda.

          łel, teoretycznie tak. Ale jak zawsze - diabeł tkwi w szczegółach. Mieszkacie u
          niego - dokładacie się do opłat, prowadzicie osobną kuchnię, żyjecie na swój
          rachunek? jeśli rodzice wam pomagają (skoro nie macie zdolności kredytowej, to
          zakładam, że zarobki raczej marne)- to nie dziwię się że ojciec miałby coś do
          powiedzenia, gdybyście kupili sobie np. DVD na raty.

          moja kuzynka była zdaje się taką wtrącającą się mamusią. Ale jak się nie
          odezwać, jeśli młodzi mieszkający u niej i żyjący na jej koszt z kasy z
          skromnego wesela kupują... aparat cyfrowy, a cały zakup wyprawki dla dziecka
          rozkosznie pozostawiają rodzicom? soł, wszystko zależy od punktu widzenia.
    • kabaste Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.07.06, 11:30
      Monisiu a kto wam finansował ślub?
      • cytrusowa Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.07.06, 12:21
        straszne to jest, nie da sie ukryc.
        zal mi was, ale mysle ze wyprowadzka sporo zmieni.

        co o finansowania slubu to nie jest regulą, ze jak rodzice placą, to potem sie
        wtracają.
        w naszym przypadku calosc pokryli moi rodizce, tesciowa nawet nie raczyla
        zaproponowac, ze sie dolozy. nawet prezentu slubnego od niej nie dostalismy, a
        moi rodizce jak najbardziej obdarowali nas pięknym obrazkiem i kartką.

        i kto sie wtrąca? moja tesiowa! bo ona o wszystkim musi wiedziec, oczywiscie
        chce dobrze, ale bez przesady. czuje sie inwigilowana. i nigdy wiecej przy
        okazji przyjazdu do Pl nie bede u iej ani kawalka nocy nocowac.
        to byl horror, a ja czulam sie jak mala dziewczynka odpytywana na kazdym kroku.
        oczywiscie w dobrej wierze.

        o sprzataniu naszych rzeczy, ukladaniu,s cieleniu lozka nie wspomne. pare
        perelek by sie znalazlo.

        ale kobieta ponoc chce dobrze

        moi rodzice są takotwni, no moze moja mama czasem,a le widze, ze sie bardzo
        zmienila. na pocz po slubie tez troche probowala sie wtracac, ale szybko to
        przeszlo.

        Zycze wam rychlej przeprowadzi i jak najmniej tlumaczenia sie rodzicom!!!!
        • monisia1003 Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.07.06, 12:46
          Wesele finansowali nam rodzice po połowie. Ale czy to znaczy że mają się do
          wszystkiego wtrącać. Najlepsze to jest to że później kłócę się przez nich z
          mężem np. kiedyś pojechał coś załatwić z kolegą a ja oczywiście o tym
          wiedziałam, bo wszuystko sobie mówimy no i znów tata wielka "obraza" jak on
          mógł jechać beze mnie! Normalnie wzrasta mi ciśnienie jak o tym piszę :(
          • kabaste Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.07.06, 13:00
            Bo mi chodziło o to, że jak np. twój ojciec finansował wam wesele to pewnie
            uważa, że to normalna sprawa, że będzie wam dyktował warunki.
            Może rzeczywiście jeżeli rozmowa nic nie da trzeba się odciąć całkowicie - może
            wtedy twój ojciec wszystko przemyśli i zmieni zachowanie.
          • iron_wanienka Re: PROBLEM - RODZICE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.07.06, 16:38
            a nie mozecie zalozyc na gorze zamka, tak zeby twoj ojciec nie wszedl na
            gore?powiedz wprost ze ma sie nie wtracac i tyle-na zimno.obrazi sie raz, drugi
            a potem sie odczepi.z domu was przeciez nie wyrzuci...
    • karolcia56 tez to przezylam-moja historia 22.07.06, 17:24
      mieszkalam ze mezem przez 2,5 roku z moimi rodzicami.tylko my w bloku.2
      pokoje.oni jeden my drugi.bylo strasznie.wszystko trzeba bylo robic jak oni
      chcieli.dotyczylo to np. miejsca odstawienia kubka,ulozenia pilotow na
      lawie.kazdy szczegol byl zauwazany i krytykowany.kiedys moj maz poprowadzil
      jeden kabelek bo chcial pomoc(jest elektrykiem wiec zna sie na tym)bo po
      remoncie nie mial kto tego zrobic.ale byla afera!!miesiac sie nie
      odzywaismy.moi rodzice chowali swoja kawe do swojego barku w swoim pokoju.nawet
      kielbase tam trzymali!!.wiele bylo taki przykladow,najbardziej bolesny byl ze
      slubem.tez sie klocilam z mezem.naszczescie meza rodzice sa
      normalni.wyjechalismy ponad 500km oklamujac moich rodzicow ze bedzie mial tam
      prace i tak dalej.jechalismy w ciemno bylam w tedy w 5 mies ciazy i wlasnie ze
      wzgledu na dziecko wyjechalismy.ulozylo nam sie.na odleglosc jest ok.niestety
      dalej mieszkamy u tesciow ale narazie nie mozemy kupic wlasnego m.zastanow sie
      czy napewno chcesz tam zyc.bo zapewniam cie ze jak bedziesz miala gore to nie
      wiele sie zmieni.dalej beda zadzic bo to bedzie gora w ich domu.jestes pewna ze
      wasze malzenstwo to przetrwa?powodzenia
      • monisia1003 Re: tez to przezylam-moja historia 26.07.06, 11:37
        Dziękuję Wam za rady. Musimy zostać u mnie w domu bo nie mamy innej możliwości.
        Już za miesiąc zaczynamy urządzać mieszkanie u góry. Mam nadzieję, że się to
        poprawi ale boję się że w dalszym ciągu będą między nami "spięcia". Może być
        tak że za kilka lat będziemy sie musieli wyprowadzić :/ Nie wiem, ale jedno
        jest pewne że muszę dbać o nasze małżeństwo a nie o to żeby uszczęśliwić tatę
        czy mamę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka