kachaa17
21.08.06, 08:32
Czy któraś z was ma taki problem, że źle interpretuje słowa męża? Bo wg mego
męża ja źle interpretuję jego słowa i słyszę to czego on nie powiedział.
Podam przykład. Mąż robił gipsy naokoło drzwi u nas w mieszkaniu. I
ja powiedziałam (coś odnosnie gipsów): no ty to masz głowę na karku (w tym
sensie, ze dobrze z czymś pomyslał)a on: no ktos tu musi mieć. I dla mnie to
oznaczało, ze w zwiazku z tym to ja nie mam głowy na karku i, ze jestem
głupia. Takie właśnie sytuacje są u nas na porządku dziennym i stanowią
źródło naszych problemów. Właśnie takie wydawałoby się pierdoły. Wiekszych
problemów poza tym nie mamy. Oboje pracujemy, mamy mieszkanie. Brakuje nam
tylko do szcześcia dziecka. A mimo to nie jest dobrze. Ciągłe tłumaczenie
sobie co sie miało na mysli. Czy mozliwe jest rozwiązanie tego problemu? Już
nie wiem co mam robić. Czy rzeczywiscie przesadzam i powinnam
odpuścić "czepianie się"?