Dodaj do ulubionych

Jestem dziewicą- mam 26 lat

12.11.06, 17:27
Jestem z moim chłopakiem od trzech lat i jeszcze ze soba nie spaliśmy, za
miesiąc mamy ślub. Zawsze chciałam, żeby był to prezent dla mojego męża.
Ostatnio powiedziałam o tym mojej przyjaciółce i o mało nie spadła z krzesła
a komentarz jej był taki " YYY a tak między nami to może kobiety Cie
pociągaja?" zrobiło mi się przykro jak cholera. Czy może ktoraś z Was czekała
z Tym , aż do ślubu?
Obserwuj wątek
    • obid Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 17:27
      watek zamieszcam jeszce na innym forum.
      • dr_kaczusia Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 17:41
        znam dziewczyny, ktore czekaly i nie narzejaka, wiazalo sie to u nich z wiara i
        wychowaniem. Nie uwazam, zeby takie kobiety mozna bylo uwazac od razu za
        lesbijki bo wiem, ze zachowanie dziewictwa bylo tez dla nich wyzwaniem i walka z
        namietnosciami. Takze w gruncie rzeczy trzeba uszanowac wytrwalosc i stalosc
        pogladow takiej osoby.

        A to, ze ja ogolnie rzecz biorac nie popieram takiego zachowania to zupelnie
        inna bajka. Wg mnie czlowiek powinien sie poznac przed slubem i w tej sferze,
        zeby potem nie bylo rozczarowan. Jak to brutalnie okreslil kiedys moj kolega
        "nie kupuje sie kota w worku"...
      • annajustyna Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 17:42
        Podziwiam, ale jestes pewna, ze nie masz zaburzen popedu? Tak na wszelki wypadek
        pytam, czasem sie to zdarza...A jesli w tej sferze u Was obojga wszytsko ok, to
        gratuluje wytrwalosci i wspanialej nocy poslubnej!
    • czarna.manka Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 17:42
      Jakos nie moge sobie tego wyobrazic!
      Strafa seksualnosci jest wazna w zwiazku, a moze sie okazac ze sie nie
      dopasowaliscie i co potem?
      • obid Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 17:45
        Mieszkamy razem od 1,5 roku i spimy w jednym łózku. Czasem było cięzko z tą
        wytrwałością. Też zastanawiam się czasem czy pasujemy do siebie, aczkolwiek jak
        juz tyle wytrzymałam...
        • czarna.manka Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 17:54
          To znaczy ze z popedem seksualnym i u ciebie i u niego jest w porzadku. Nie bede
          sie wypowiadala, jesli powstrzymuja was religijne wzgledy- to zbyt abstrakcyjne
          dla mnie; jestem niewierzaca a pozatym nie popieram zsuwania seksualnosci
          czlowieka na brudny margines przez KK.
          Uwazam tylko, ze seks jest tak samo wazny w zwiazku jak uczucia; moze na innej
          plaszczyznie, ale nie mozna go bagatelizowac. Nie przywiazuje tez znaczenia do
          dziewictwa. Wiernosc i zaufanie w zwaiazku sa wazne,; ale tak idiotycznie
          techniczna sprawa jak posiadanie blony dziewiczej a co za tym idzie
          "niespenatrowany"otwor to juz wymysl ludzi.
          • czarna.manka Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 17:56
            Mam na mysli Podciagenie "niespenetrowanego otworu" pod etyczne i moralne zasady
            - jak dla mnie absurd!
          • ardnaa Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 17:57
            ojj obid a mamusia z Tobą na ten temat rozmawiała czy to był temat
            tabu???????????????????????????? a moze seks jest feeeeeeeeee?
            • czarna.manka gdzie jest opcja kosza na smieci? 12.11.06, 18:00

              • czarna.manka Re: gdzie jest opcja kosza na smieci? 12.11.06, 18:01
                za wczesnie mi sie wyslalo.
                Kiedys byla taka opcja na forum, niektore wypowiedzi nic nie wnosza do dyskusji
                a tylko zasmiecaja watek.
                • annajustyna Re: gdzie jest opcja kosza na smieci? 12.11.06, 19:28
                  Opcja "kosz" jest niedostepna na forach prywatnych.
              • ardnaa Re: gdzie jest opcja kosza na smieci? 12.11.06, 18:02
                a tak wogóle, to masz szcescie ze Tobie natłukła ze sie z chlopem nie spi, bo
                gorzej bys miała gdyby ten temat pomineła i w ciazy bys przyszła
          • panisiusia Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 19:35
            >pozatym nie popieram zsuwania seksualnosci
            > czlowieka na brudny margines przez KK.

            Masz błędne /stereotypowe wyobrażenie na temat nauczania KK odnośnie
            seksualności człowieka. Rozumiem, że jako niewierząca nie musisz się wgłębiać w
            nauczanie KK, ale proszę, nie obrażaj rzymskich katolików rozpowszechnianiem i
            utrwalaniem błędnych stereotypów.
            Pozdr
            • annajustyna Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 19:39
              Uprzedzilas mnie tym postem;)))). Wezmy chocby encyklike BXVI "Deus caritas
              est", wychwalajaca seksualnosc malzonkow...
            • czarna.manka Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 19:54
              Nie chce nikogo obrazac. Jesli sa to bledne stereotypy, to prosze bardzo,
              wyprowadz mnie z bledu.
              Dlaczego kobieta, nie moze czerpac zdrowej przyjemnosci ( a tego trzeba sie
              nauczyc, to nie przychodzi tak od razu) z aktu seksualnego bez uprzedniego
              sakramentu slubu? Dlaczego znajduje sie to juz w strefie grzechu?
              Przyznaje, ze jakiekolwiek argumenty teologiczne do mnie nie trafia, bo nie
              wierze w boga. Nie rozumiem takze, dlaczego tyle wagi przywiazuje sie do blony
              dziewiczej a co za tym idzie tworzenia tabu wokol otworu sluzacemu ku prokreacji :D
              • panisiusia Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 20:22
                > Dlaczego kobieta, nie moze czerpac zdrowej przyjemnosci ( a tego trzeba sie
                > nauczyc, to nie przychodzi tak od razu) z aktu seksualnego bez uprzedniego
                > sakramentu slubu?

                Po pierwsze w KK jest równouprawnienie, mężczyzna też nie może;)

                Dużo piszesz o błonie dziewiczej i "otworze", to wcale nie jest dla KK
                najważniejsze. Najważniejsza jest głowa. Chodzi o świadomy i dobrowolny akt
                ofiarowania siebie drugiej osobie. Wiąże się to z tym, że KK nie oddziela ciała
                od duszy. Sakrament małżeństwa to jedyny sakrament, którego nie udziela
                kapłan(no może w wyjątkowych sytuacjach jeszcze przy chrzcie sa wyjątki), ale
                dwoje ludzi sobie nawzajem.
                Seks nie jest grzechem, nie jest brudny, można z niego czerpać przyjemność.
                Należy pamiętać/wiedzieć, że wszelkie zasady nie wynikają z chęci zabronienia
                komukolwiek przyjemności, wpędzenia w poczucie winy. Przykazanie "Nie cudzołóż"
                wynika po prostu z największego szacunku. I z tego przykazania wynika też wielki
                szacunek. Człowieka dla człowieka. Nie traktuję swojego ani czyjegoś ciała jako
                zabawki, narzędzia zniewolenia, upokorzenia.
                • aintha amen n/t 12.11.06, 20:29
                  ------------------------------
                  Nasza Fasolka
                  Fasolkowo-Filmowo
                • czarna.manka Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 20:36
                  No to pomimo odmiennych swiatopogladow zgadzamy sie ze soba. Bo ja tez nie
                  oddzielam "dolu" od "gory" , wierze w obopolny szacunek i zaufanie, we wzajemne
                  czerpanie przyjemnosci i dotrzymywanie wiernosci.
                  Mozliwe, ze dostrzegam problem "dziewictwa" zbyt mechanicznie, ale post
                  rozpoczynajacy ten watek sygnalizuje wlasnie ten problem. Zlozenie siebie w
                  ofierze, prezent w postaci dziewictwa. A gdzie wspolne dojrzewanie nie do
                  momentu wyznaczonego sakrementu w kosciele, ale dojrzewanie do zblizenia?
                  Wspolne poszukiwanie i uczenie sie bez ustalania w kalendarzu nocy poslubnej?
                  Jesli ma buc to sakrament dwojga ludzi, to tym bardziej problem blony dziewiczej
                  nie powinien istniec.
                  • panisiusia Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 21:05
                    > No to pomimo odmiennych swiatopogladow zgadzamy sie ze soba.

                    No to fajnie :)

                    Dodam jeszcze tylko, że w KK wierność małżeńska oznacza wierność "wzdłuż i
                    wszerz" ;). Ktoś kiedyś powiedział(naprawdę nie wiem kto), że obecnie w naszej
                    kulturze najbardziej popularna jest poligamia rozłożona w czasie. KK proponuje
                    monogamię totalną.
                    • czarna.manka Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 21:35
                      Nie no...
                      Wzdluz to nie moze byc. nie da rady!
                      • fizia-kulawa Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 21:39
                        rosa_de_vratislavia napisała: "Bo w świetle nauki KK wszelkie zachowania o
                        podtekście seksualnym są przed
                        slubem niedopuszczalne - a zatem podniecające przytulanie, całowanie etc."

                        Co za bzdura. Skąd ty to wzięłaś?
                        • rosa_de_vratislavia Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 22:16
                          fizia-kulawa napisała:

                          > rosa_de_vratislavia napisała: "Bo w świetle nauki KK wszelkie zachowania o
                          > podtekście seksualnym są przed
                          > slubem niedopuszczalne - a zatem podniecające przytulanie, całowanie etc."
                          >
                          > Co za bzdura. Skąd ty to wzięłaś?

                          Ze strony Liga Małżeństwo Małżeństwu, czy jakoś tak....sama byłam zdziwiona.
                          Kościół mówi o "czystości przedmałżeńskiej". I nie jest to wstrzymywanie się od
                          stosunku tylko od KAŻDEJ aktywności, która wywołuje podniecenie. Serio.
                          • panisiusia Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 22:55
                            No cóż, Radio Maryja też się uważa za katolickie...
                            A na przykładzie kariery PiS powinnaś już wiedzieć, że wiele wątpliwej reputacji
                            próbuje podczepiać się pod popularność Kościoła.
                            • rosa_de_vratislavia Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 23:05
                              panisiusia napisała:

                              > No cóż, Radio Maryja też się uważa za katolickie...

                              No dobra, to jak tak sobie tu gaworzymy...która wie, jakie jest stanowisko
                              Kościoła w sprawie seksualności PRZEDMAŁŻENSKIEJ?
                              Co rozumie się przez "czystość przedmałżeńską"?
                              IMO nie tylko "powstrzymywanie się od stosunku waginalnego". Co z
                              pieszczotami? Co ze spaniem w jednym łożu?
                              > A na przykładzie kariery PiS powinnaś już wiedzieć, że wiele wątpliwej
                              reputacj
                              > i
                              > próbuje podczepiać się pod popularność Kościoła.
                              • annajustyna Re: blona dziewicz w prezencie? 13.11.06, 10:20
                                Spanie w jednym lozku to nie grzech, jesli sie powstrzymacie przed stosunkiem i
                                b. zazawansowanymi pieszczotami. Ba, nawet malzenstwa niesakramentalne (czyli
                                mieszkajace razem) moga przystepowac do komunii, jesli zyja jak brat z siostra.
                                Faktycznie zaleca sie nie mieszkac pod jednym dachem osobom przygotowujacym sie
                                do sakramnetu malz, aby nie stwarzac okazji (niektorzy ksieza starej daty
                                argumentuja to tez zgorszeniem wynikajacym ze wspolnego zamieszkania;)))).
                                Pocalunki narzeczenskie to tez nie grzech. Sluza przygotowaniu do malzenstwa.
                                Czytajcie dalej, co pisza te Ligii sw. Rodzin i zglupiejecie;)))). Ja sie czasem
                                zastanawiam, czy nie sa to osoby aseksualne, odrzucajaje wrecz cielesnosc jako
                                cos gorszego (taki usankcjonowany manicheizm;)))). A jak sie czyta, co pisza o
                                milosci tzw. francuskiej, to sie dziwie, ze w ogole zdecydowali sie na
                                malzenstwo, skoro sie tak brzydza wlasna cielesnoscia...
                                • trusia29 Re: blona dziewicz w prezencie? 13.11.06, 19:11
                                  o rany......... to ja z moim drugim malżonkiem też powinnam żyć jak brat z
                                  siostrą :)) gdybyśmy byli wierzący :))))
                      • panisiusia Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 22:22
                        Da radę :)

                        A co do kwestii konieczności wypróbowanie się przed ślubem: nie wiem nawet jak
                        to jest całować się z kim innym niż mój facet więc może po prostu nie znam się
                        na "tych sprawach";), ale jakoś trudno mi uwierzyć w to, że jeśli z kimś się
                        dogaduję co do światopoglądu, ulubionych filmów, muzyki, planów na przyszłość,
                        kolorów ścian w łazience to nie będę w stanie "dogadać się" z nim w sprawach seksu.
                        • mlody_zonkos Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 22:24
                          to sie wlasnie nazywa - "zostac zaskoczonym przez zycie" ;)
                        • ewik_75 panisiusia, 12.11.06, 22:52
                          to sie mozesz zdziwic...

                          Poza tym w seksie nie wystarczy sie "dogadac", tu sie nie gada,
                          tu sie... dzieje...

                          Zobaczysz..

                          Ale moze najpierw poczytajcie sobie oboje, bo twoje poglady w tej kwestii
                          strasznie traca naiwnoscia..
                          • panisiusia Re: panisiusia, 13.11.06, 00:00
                            > Poza tym w seksie nie wystarczy sie "dogadac", tu sie nie gada,
                            > tu sie... dzieje...

                            Napisałam "dogadać", bo doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że to nie jest
                            odpowiednie słowo.

                            Tak w zasadzie to nie bardzo sobie wyobrażam, co by mnie mogło zdziwić :)

                            Co do naiwności: to jest nasze wspólne, wypracowane przez lata stanowisko;).
                            Jeśli byśmy to robili tylko dlatego, że ktoś tak kazał, albo dlatego, że tak
                            wypada, to wierz, że już dawno byśmy zrezygnowali.

                            Trudno to wyjaśnić na forum, ale spróbuję choć z grubsza napisać:
                            Zaręczyliśmy się jeszcze jako nastolatkowie. Już wtedy wiedzieliśmy, że chcemy
                            ze sobą być do końca życia. Wiedzieliśmy, że żeby to było możliwe musimy po
                            prostu na to pracować. Świadomie i konsekwentnie przygotowywaliśmy się do
                            małżeństwa. Tak z czysto praktycznego punktu widzenia: w życiu są różne okresy i
                            te wspaniałe i te beznadziejne. Były takie sytuacje, że się kłóciliśmy,
                            ścieraliśmy. Śmiem wątpić, czy gdyby nie to postanowienie, bylibyśmy dziś ze
                            sobą. Czasem po prostu łatwiej rzucić wszystko i liczyć na spotkanie ideału.
                            Inną sprawą jest to, że jesteśmy głęboko wierzącymi ludźmi. Trudno to napisać,
                            żeby nie strywializować, ale spróbujcie potraktować to poważnie;) : my chcemy
                            być świętymi, chcemy żyć tak, by i po śmierci żyć (razem) w niebie. Także
                            dlatego nie wyobrażam sobie, by być z kim innym.
                            To nie jest mój wymysł, moje marzenia. No jest wspólna decyzja i rzeczywistość.

                            Po prostu kocham go jako osobę. Tak bardzo mi w nim wszystko odpowiada, że po
                            prostu nie widzę takiej możliwości, by coś mogło nas poróżnić, zniechęcić do siebie.
                            A to, że jest pięknym, wysportowanym, wysokim, silnym blondynem o zniewalającym
                            uśmiechu chyba jakoś przeboleję ;)

                            Dla mnie większą naiwnością niż to, co powyżej napisałam ;) jest wiara w to, że
                            seks jest podstawowym budulcem związku. Bywa tak, że namiętności się wypalają,
                            zdarzają się choroby wymagające abstynencji seksualnej i nie pozostaje między
                            dwojgiem ludzi nic więcej.
                            Wiele przykładów, choćby i z tego forum, świadczy o tym, że są ludzie którzy
                            cierpią w związkach mimo iż życie seksualne mają raczej udane(czego dowodami są
                            dzieci na przykład).
                            • ewik_75 Re: panisiusia, 13.11.06, 11:05
                              panisiusia napisała:


                              > Tak w zasadzie to nie bardzo sobie wyobrażam, co by mnie mogło zdziwić :)

                              I to właśnie swiadczy o Twej naiwności.


                              > Trudno to wyjaśnić na forum, ale spróbuję choć z grubsza napisać (... ciach)

                              To bardzo piękne, co piszesz. Ale co to ma wspólnego z powstrzymywaniem się od
                              seksu? To, że o siebie dbacie, wlaczycie, pztryacie w tym samym kierunku,
                              podchodzicie poważnie do swojego związku - to super. Ale seks w tym wcale nie
                              przeszkadza.... Skąd takie podejście? Rozumiem aspekt religijny.. Ale reszta z
                              opisanych przez Ciebie spraw wcale nie stoi z seksem w sprzeczności!


                              > Dla mnie większą naiwnością niż to, co powyżej napisałam ;) jest wiara w to,
                              > że seks jest podstawowym budulcem związku.

                              Bo nie jest. I nie powinine być. Ale to, że się go uprawia przed ślubem nie
                              znaczy jeszcze, że jest on podstawowym budulcem związku.


                              > Wiele przykładów, choćby i z tego forum, świadczy o tym, że są ludzie którzy
                              > cierpią w związkach mimo iż życie seksualne mają raczej udane(czego dowodami
                              są dzieci na przykład).

                              Co nie znaczy, że gdyby się od seksu powstrzymali przed ślubem, to byliby teraz
                              szczęśliwsi.

                              zadziwai mnie to podjeście - będziemy czekać do ślubu, to potem będzie lepiej
                              pod każdym względem - to nie ma żadnego zwiazku !
                              • panisiusia Re: panisiusia, 13.11.06, 11:58
                                > I to właśnie swiadczy o Twej naiwności.

                                To, że znam swojego faceta?(nie w sensie biblijnym) Proszę, napisz wprost, co
                                takiego zadziwiającego może się jeszcze okazać...Argumentacja "tak, bo tak"
                                jakoś mnie nie przekonuje :)

                                > podchodzicie poważnie do swojego związku - to super. Ale seks w tym wcale nie
                                > przeszkadza.... Skąd takie podejście? Rozumiem aspekt religijny..

                                No właśnie przemyślenie aspektu religijnego, a nie traktowanie szóstego
                                przykazania, jako bezmyślnej zasady, którą i tak wszyscy łamią sprawia, że
                                postępujemy tak a nie inaczej.
                                W jaki sposób rozumiesz aspekt religijny? Może właśnie nie rozumiesz i stąd
                                niemożność porozumienia?
                                > To bardzo piękne, co piszesz. Ale co to ma wspólnego z powstrzymywaniem się od
                                > seksu?

                                Wspólnego może w Twoich oczach ma niewiele, ale napisałam to nie po to, żeby
                                udowodnić, że zachowywanie dziewictwa jest lepsze, ale dlatego, żeby zapytać,
                                jak na takim związku mógłby zaważyć seks.

                                > Bo nie jest. I nie powinine być. Ale to, że się go uprawia przed ślubem nie
                                > znaczy jeszcze, że jest on podstawowym budulcem związku.

                                Skoro nie jest, to dlaczego tak wiele osób widzi konieczność "wypróbowania się"?
                                Skoro nie jest, to dlaczego miałby zaważyć o decyzji ślubu?
                                Różnica polega na tym, że według mnie mąż nie jest tylko prostym narzędziem do
                                zaspokojenia moich potrzeb. Ani seksualnych, ani finansowych, ani żadnych innych.

                                > Co nie znaczy, że gdyby się od seksu powstrzymali przed ślubem, to byliby teraz
                                >
                                > szczęśliwsi.

                                Ale gdyby pomyśleli na przykład o porozmawianiu o kwestiach finansowych, albo o
                                tym kiedy dziecko, gdzie mieszkać i czy na pewno z rodzicami ZAMIAST budowania
                                związku na jakichś swoich fantastycznych, opartych na emocjach wyobrażeniach
                                szanse są większe.
                                Każdy jest kowalem swojego losu, nie ma prostej recepty na szczęśliwe życie.
                                Według mnie nauczanie KK jest warte przemyślenia, bo ma na celu dobro człowieka,
                                a nie dręczenie go.

                                > zadziwai mnie to podjeście - będziemy czekać do ślubu, to potem będzie lepiej
                                > pod każdym względem - to nie ma żadnego zwiazku !

                                Ale co "wszystko"? Już jest lepiej, potem będzie jedynie pełniej jeśli chodzi
                                tylko o aspekt seksu.
                                • ewik_75 Re: panisiusia, 13.11.06, 13:26
                                  panisiusia napisała:

                                  > > I to właśnie swiadczy o Twej naiwności.
                                  >
                                  > To, że znam swojego faceta?(nie w sensie biblijnym)

                                  Nie, to że pytasz "a co jeszcze może mnie zaskoczyć?"
                                  W seksie - bardzo wiele.
                                  To, że zadajesz takie pytanie oznacza, że nie zdajesz sobie sprawy, jak
                                  urozmaicona jest to dziedzina.
                                  Nauczyć się ciała partnera i jego samego w sensie fizyczno-psychicznym to
                                  bardzo złożona kwestia,
                                  To może trwać miesiącami, latami, a niektórym parom nigdy się nie udaje.
                                  Poczytaj.

                                  >


                                  > W jaki sposób rozumiesz aspekt religijny? Może właśnie nie rozumiesz i stąd
                                  > niemożność porozumienia?

                                  Rozumiem, rozumiem...

                                  >
                                  > ale dlatego, żeby zapytać,
                                  > jak na takim związku mógłby zaważyć seks.



                                  Seks ma to do siebie, że w normalnym związku dwojga dorosłych ludzi jest bardzo
                                  ważny.
                                  Moim zdaniem - z którym oczywiście wiele osób może się nie zgodzić - decyduje w
                                  mniej -więcej 30% o tym, czy związek jest udany, czy nie.
                                  Bardzo wiele rozwodów odbywa się dlatego, ze ludzie się nie dopasowali.
                                  Jest takie forum "Brak seksu w małżeństwie" - poczytaj.
                                  Nie jest tak, że normalne małżeństwo może funkcjonować jako białe.
                                  To, że zaczniecie się kochac po slubie to nie znaczy, że będzie Wam z tym
                                  dobrze, że się dogracie, że nie okaże się np, że macie inne temperamenty i/lub
                                  potrzeby.
                                  Temat jest naprawdę złożony.
                                  Dlatego warto poznać się przed ślubem również w tym aspekcie.

                                  Seks może zaważyć na każdym związku. I często waży.


                                  > Skoro nie jest, to dlaczego tak wiele osób widzi konieczność "wypróbowania
                                  się"
                                  > ?
                                  > Skoro nie jest, to dlaczego miałby zaważyć o decyzji ślubu?

                                  Dlatego, że 70% udanego związku to za mało, żeby wiazać się na całe życie.
                                  Dlatego, że nieudane pożycie małżeńskie rzutuje na wszystko - przede wszystkim
                                  na psychikę, a poprzez to - na to, jak się czujesz, jak odnosisz się do innych,
                                  jak pracujesz, czy odnosisz sukcesy, czy nie itp.
                                  Znów odsyłam do literatury na ten temat. Jest naprawdę bogata.
                                  Zycie seksualne człowieka to bardzo ważny fragment całości, nie powinno się go
                                  lekceważyć.


                                  > Ale gdyby pomyśleli na przykład o porozmawianiu o kwestiach finansowych, albo
                                  o
                                  > tym kiedy dziecko, gdzie mieszkać i czy na pewno z rodzicami ZAMIAST budowania
                                  > związku na jakichś swoich fantastycznych, opartych na emocjach wyobrażeniach
                                  > szanse są większe.

                                  a dlaczego ZAMIAST? jedno drugiego nie wyklucza!!! To, ze kochali się przed
                                  śłubem to nie znaczy, że nie myśleli i nie rozmawiali o całej reszcie !


                                  > Każdy jest kowalem swojego losu, nie ma prostej recepty na szczęśliwe życie.
                                  > Według mnie nauczanie KK jest warte przemyślenia, bo ma na celu dobro
                                  człowieka
                                  > ,
                                  > a nie dręczenie go.

                                  Mam inne przemyślenia…. Zwłaszcza, kiedy słucham/czytam wypowiedzi niektórych
                                  księży na temat roli kobiety w rodzinie/społeczeństwie itp…. Ale nie mówmy o
                                  tym teraz.

                                  >
                                  > Ale co "wszystko"? Już jest lepiej, potem będzie jedynie pełniej jeśli chodzi
                                  > tylko o aspekt seksu.

                                  Niekoniecznie.
                                  Jeszcze raz odsyłam do literatury.
                                  Żebyście się nie rozczarowali i nie zniechęcili.
                                  Seksu też się trzeba nauczyć.

                                  • panisiusia Re: panisiusia, 13.11.06, 14:01
                                    > Nie, to że pytasz "a co jeszcze może mnie zaskoczyć?"
                                    > W seksie - bardzo wiele.
                                    > To, że zadajesz takie pytanie oznacza, że nie zdajesz sobie sprawy, jak
                                    > urozmaicona jest to dziedzina.
                                    > Nauczyć się ciała partnera i jego samego w sensie fizyczno-psychicznym to
                                    > bardzo złożona kwestia,
                                    > To może trwać miesiącami, latami, a niektórym parom nigdy się nie udaje.
                                    > Poczytaj.

                                    A czy gdziekolwiek napisałam, że nie chcę się uczyć? Przecież właśnie próbuję
                                    udowodnić, że jeśli kocha się jakąś osobę, to nie skreśla się jej dlatego, że w
                                    łóżku jest nie taka, jak byśmy chcieli, tylko się uczy, daje się sobie czas.

                                    Nie wiem, skąd bierzesz te procenty. Wydaje mi się, że po prostu próbujesz swój
                                    światopogląd wyrazić jako obiektywny fakt. Dodatkowo "straszysz" mnie tym, że
                                    "zobaczę, przekonam się" po ślubie...Sugerujesz, że temperamentu, pewnych
                                    predyspozycji nie da się odkryć wcześniej niż w momencie stosunku?
                                    Myślisz, że dwoje dorosłych ludzi pragnących się pobrać nie rozmawia ze sobą o
                                    seksie? Że udajemy, że to jest nieważne? Że nie znam jego ciała?
                                    Sugerujesz, że nauka Kościoła deprecjonuje rolę seksu w małżeństwie? Że katolicy
                                    nie czytają innych książek niż Biblia? Doprawdy nie wiem, skąd u Ciebie taka
                                    potrzeba odsyłania mnie do "fachowej" literatury...

                                    A kończąc temat: dla mnie podstawowym argumentem jest wierność. Chcę być wierna
                                    swojemu mężowi. Współżycie przed ślubem to też niewierność. Taki układ mi
                                    odpowiada, cieszę się, że człowiek, z którym jestem myśli tak samo, jak ja. Z
                                    powodów czysto merkantylnych cieszę się, że nie muszę zastanawiać się, czy mnie
                                    zdradza z koleżanką, nie muszę przeszukiwać mu komórki, odpada mi problem "czy
                                    pozwolić mu na wyjazd na konferencję".
                                    Przykro mi, że opinię o nauczaniu KK budujesz na swoich wrażeniach po rozmowie z
                                    jakimś księdzem, ale wierzę, że tak jest łatwiej to nauczanie negować. I czuć
                                    się dobrze z tym, że się w tych "idiotycznych zakazach"' nie ma udziału.
                                    Pozdrawiam
                                    EOT
                                    • daria_nowak Wybacz głupie pytanie 13.11.06, 14:29
                                      Ale - czystość przed ślubem ma gwarantować wierność po??? Bo może ja coś źle
                                      zrozumiałam...
                                      • annajustyna Re: Wybacz głupie pytanie 13.11.06, 14:44
                                        Generalnie cwiczenie wstrzemiezliwosci i nietraktowanie seksu tylko jako srodka
                                        do zaspokojenia potrzeb i osiagniecia przyjemnosci na pewno w tym nie zaszkodza.
                                        A i darem nieprzecietnym dla Boga beda.
                                    • ewik_75 Re: panisiusia, 13.11.06, 15:28
                                      panisiusia napisała:

                                      >
                                      > A czy gdziekolwiek napisałam, że nie chcę się uczyć?


                                      Chcieć się uczyć, a niekiedy nawet się uczyć to za mało, żeby się nauczyć.
                                      Teraz zapewne trwacie oboje w oczekiwaniu i obydwoje macie jakieś wyobrażenia
                                      na ten temat.
                                      Doświadczenia z różnych dziedzin pokazują że oczekiwania zderzone z
                                      rzeczywistością, jeśli to zderzenie będzie trudne, różnie mogą się skończyć.


                                      > Nie wiem, skąd bierzesz te procenty.

                                      To tylko moja, jak najbardziej subiektywna ocena oparta na doświadczeniach
                                      moich i moich najbliższych znajomych.
                                      Niereprezentatywna.
                                      U Ciebie może być inaczej.
                                      Ba - pewnie będzie....

                                      Wydaje mi się, że po prostu próbujesz swój
                                      > światopogląd wyrazić jako obiektywny fakt. Dodatkowo "straszysz" mnie tym, że
                                      > "zobaczę, przekonam się" po ślubie...Sugerujesz, że temperamentu, pewnych
                                      > predyspozycji nie da się odkryć wcześniej niż w momencie stosunku?

                                      Nie utożsamiam seksu ze stosunkiem.
                                      Temperament seksualny odkryć wcześniej niż podczas zbliżenia?
                                      Oczywiście, że nie! Chyba, że się jest wróżką.

                                      > Że nie znam jego ciała?

                                      A skąd znasz jego ciało?
                                      Ze wspólnych wypraw na basen?
                                      I co w ogóle rozumiesz przez to pojęcie?

                                      > Sugerujesz, że nauka Kościoła deprecjonuje rolę seksu w małżeństwie?

                                      Jeszcze do bardzo niedawna KK stal na stanowisku, że seks powinno się uprawiać
                                      jedynie w celu prokreacyjnym. Dopiero Jan Paweł II, pisząc encyklikę na ten
                                      temat zliberalizował tę kwestię. Dotarło to jednak w zasadzei tylko do
                                      katolików "świadomych" jak to nazwała ładnie annajustyna, większość dalej zyje
                                      w przekonaniu, że jest inaczej. Także - coż - i tak i nie...


                                      > Że katolicy nie czytają innych książek niż Biblia?


                                      A to jest absolutna nadinterpretacja.
                                      Nic takiego nigdzie nie napisałam. A moja chęć odsyłania Cię do literatury
                                      wynika z Twojej naiwności w tej kwestii.
                                      "A co mnie jeszcze może zaskoczyć", "Przecież się rozumiemy i kochamy", "dużo
                                      rozmawiamy". Brakuje tylko, żebyś napisała "Kochamy się i to wystarczy, reszta
                                      się sama ułoży". Niemniej zdarza się to nie tylko Katolikom, dlatego bynajmniej
                                      tych dwóch rzeczy nie utożsamiam.



                                      > A kończąc temat: dla mnie podstawowym argumentem jest wierność. Chcę być
                                      wierna
                                      > swojemu mężowi. Współżycie przed ślubem to też niewierność.

                                      ????????????????????

                                      Taki układ mi
                                      > odpowiada, cieszę się, że człowiek, z którym jestem myśli tak samo, jak ja. Z
                                      > powodów czysto merkantylnych cieszę się, że nie muszę zastanawiać się, czy
                                      mnie
                                      > zdradza z koleżanką, nie muszę przeszukiwać mu komórki, odpada mi problem "czy
                                      > pozwolić mu na wyjazd na konferencję".

                                      A to dlaczego? Zanikłoby wzajemne zaufanie? Bylibyście innymi ludźmi? Całe
                                      wasze porozumeinie diabli by wzięli?
                                      Chyba nie sądzisz, że seks=brak jakiegokolwiek zaufania? O co chodzi?

                                      A jak się już pobierzecie, to te problemy zaczną Cię dotyczyć, czy nie?

                                      A tak poza tym, to właśnie teraz powinny Cię one dotyczyć bardziej...
                                      Mężczyźnie trudniej jest powstrzymać popęd niż kobiecie..
                                      To mężczyźni częściej zdradzają, nie kobiety....
                                      A mężczyzna niezaspokojny i kobieta, która kusi zakazanym, pachnącym owocem to
                                      zupełnie co innego,
                                      Niż sytuacja, kiedy ten sam owoc czeka w domu....

                            • chicarica Re: panisiusia, 13.11.06, 11:50
                              Ależ seks JEST jednym z podstawowych budulców związku. Tzn nie jest
                              najważniejszy, ale jest tak samo ważny jak kilka innych spraw. Zresztą, nawet w
                              KK można małżeństwo "non consummatum" uznać za zawarte nieważnie, więc nawet i
                              dla KK ten seks jest na tyle ważny, że bez niego małżeństwo nie istnieje.
                            • tadaam Re: panisiusia, 13.11.06, 14:12
                              --------Jeśli byśmy to robili tylko dlatego, że ktoś tak kazał, albo dlatego,
                              że tak wypada, to wierz, że już dawno byśmy zrezygnowali------------

                              aaaaa jak do tego się ma to, co każe ci robić KK?
                              • panisiusia Re: panisiusia, 13.11.06, 14:27
                                Nie wiedziałam, że KK, który z resztą sama też tworzę, każe mi coś robić.
                                Pozdrawiam wszystkich domorosłych teologów :)
                                • tadaam ja za to wiedziałam, 13.11.06, 14:40
                                  że u domorosłych katolików wiara działa wybiórczo :)
                                  • annajustyna Re: ja za to wiedziałam, 13.11.06, 14:46
                                    Patrz, a ja tego nie zauwazylam;)))). A powaznie: nie utozsamiaj katolicyzmu
                                    swiadomego, ksztaltowanego codziennie poprzez modlitwe i refleksje z tzw.
                                    katolicyzmem ludowym...
                                    • tadaam to do mnie? 13.11.06, 15:12
                                      bo jak tak, to też je rozrózniam - stąd uzycie słowa "domorosli"
                                      :)))
                                      • panisiusia Re: to do mnie? 13.11.06, 19:54
                                        To w takim razie jak postępuje "niedomorosły"?
                                        P.S. Nie wiedziałam, że na PAT uczę się wersji "domorosłej".
                                • ewik_75 Re: panisiusia, 13.11.06, 14:57

                                  > Nie wiedziałam, że KK, który z resztą sama też tworzę, każe mi coś robić.

                                  A przykazania to co ?
                                  Zauważ - słowo "przykazanie" pochodzi od "kazać"....
                                  Także - KK owszem, każe Ci..
                                  Co więcej - robisz, co każe.
                                  Sama pisałaś niżej o przestrzeganiu 6 przyKAZANIA....

                                  Ha?
                              • panisiusia Re: panisiusia, 13.11.06, 20:21
                                Katolicyzm polega na tym, że każdy człowiek jest wolny. Od woli jednostki zależy
                                to, czy chce postępować dobrze, czy źle. Przestrzeganie "zasad" z wyrachowania a
                                nie z miłości do Boga jest nic nie warte.
                                Nikt niczego mi nie każe, jak już to wskazuje. Podstawa słowotwórcza ta sama,
                                ale sen zgoła inny. Do tego kłania się gramatyka historyczna: współczesna
                                polszczyzna różni się często treścią i zakresem wyrazów od tej dawnej.
                                • ewik_75 Re: panisiusia, 13.11.06, 20:50
                                  panisiusia napisała:

                                  > Katolicyzm polega na tym, że każdy człowiek jest wolny. Od woli jednostki zależ
                                  > y
                                  > to, czy chce postępować dobrze, czy źle.

                                  Jasne - od woli jednostki zależy też, czy chce przestrzegać tego, co nakazują
                                  jej zasady religijne, czy nie. Nie kwestionuję tego. Ty wybrałaś przestrzeganie
                                  przykazań. I OK. Niemniej - każda religia narzuca swoim wyznawcom zasady,
                                  których Ci powinni przestrzegać. Na tym to polega.

                                  Przestrzeganie "zasad" z wyrachowania
                                  > a
                                  > nie z miłości do Boga jest nic nie warte.

                                  Niemniej - jest przestrzeganiem zasad i nakazów.

                                  > Nikt niczego mi nie każe, jak już to wskazuje.

                                  Ciekawe.....
                                  Napisałaś wyzej że przestrzegasz przykazań, więc chyba jednak nakazuje.
                                  Jesteś niekonsekwentna.

                                  Podstawa słowotwórcza ta sama,
                                  > ale sen zgoła inny.

                                  Nieprawda....

                                  Do tego kłania się gramatyka historyczna: współczesna
                                  > polszczyzna różni się często treścią i zakresem wyrazów od tej dawnej.

                                  Ale nie w tym przypadku.
                            • tadaam o żesz... i jeszcze to: 13.11.06, 14:14
                              -------------Wiele przykładów, choćby i z tego forum, świadczy o tym, że są
                              ludzie którzy cierpią w związkach mimo iż życie seksualne mają raczej udane
                              (czego dowodami są
                              dzieci na przykład)------------------

                              ????????????????????????????????

                              • malgorzata_i_mistrz Re: o żesz... i jeszcze to: 13.11.06, 14:20
                                Myślę, że na postawie tego zdania można wysnuć całą nową teorię antykoncepcyjną.
                                Wstępnie nazwać ją można "Tylko rób tak, żeby orgazmu nie było" ;))))))))))

                                ___________________________

                                Gown removed carelessly. Head, less so.
                              • annajustyna Re: o żesz... i jeszcze to: 13.11.06, 14:48
                                Akurat to zbytnie uogolnienie. Tak rozumujac, to i okaleczone kobiety w Afryce
                                maja satysfakcjonujace zycie seksualne://// albo zony gwalcone przez mezow...
                              • panisiusia Re: o żesz... i jeszcze to: 13.11.06, 20:09
                                Wiesz, idiotycznie to brzmi wyrwane z kontekstu.
                                Po prostu nie uważam, że przygotowywanie się do ślubu wymaga łóżkowego castingu.
                                Sprawność seksualna/doświadczenie/umiejętności w żadnym stopniu nie daje
                                gwarancji porozumienia w kwestiach, no nie wiem, ustalania sposobu spędzania
                                urlopu.

                                Tak samo, jak nie dobieram sobie przyjaciół po kątem umiejętności
                                tańca/gotowania, tak samo nie każę potencjalnemu mężowi zaliczać sypialniowego
                                toru przeszkód.
                                No nie wiem, może po prostu kocham głową i to, co w niej decyduje o przyjemności?
        • dr_kaczusia Re: blona dziewicz w prezencie? 12.11.06, 22:13
          "Mieszkamy razem od 1,5 roku i spimy w jednym łózku. Czasem było cięzko z tą
          wytrwałością."

          hmmm... w tym swietle to juz kompletnie Cie nie rozumiem...
          troche taka "sztuka dla sztuki" z tym zachowaniem dziewictwa.

          Kolezanki, o ktorych wspominalam w swoim pierwszym poscie owszem zachowaly
          dziewictwo do slubu, ale tez nie mieszkaly ani nie sypialy ze swoimi chlopakami.
          I w takim wydaniu jest to dla mnie jakies spojne i konsekwentne zachowanie,
          wynikajace (dla nich) z wiary i wychowania, ktore jestem w stanie zrozumiec.
    • dr_kaczusia Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 20:54
      do poczytania:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=50298120
    • rosa_de_vratislavia Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 21:09
      obid napisała:

      > Jestem z moim chłopakiem od trzech lat i jeszcze ze soba nie spaliśmy, za
      > miesiąc mamy ślub. Zawsze chciałam, żeby był to prezent dla mojego męża.

      "Dziewictwo" jako "prezent"? Hmmm....dziwne podejście i jak dla mnie opiera
      się na jakimś dziwacznym założeniu, żekobieta-dziewcia jest trochę bardziej
      wartościowa od "niedziewicy".

      Szanuję i znam osoby, które z seksem czekały aż do nocy poślubnej.
      Jestem w stanie przyjąć i zrozumieć ich argumenty.
      Szanuję to.
      Ale błona dziewicza jako "prezent"...to...to...to mi jakąś perwersją wręcz
      trąci.BTW, rozumiem, że mąż jest prawiczkiem.
      Inaczej cała ta sytuacja byłaby conajmniej dziwna.

      A najdziwniejsze jest to, że ŚPICIE W JEDNYM ŁÓŻKU.
      Co zatem rozumiesz przez dziewictwo? Wstrzymywanie się od stosunku?
      Bo w świetle nauki KK wszelkie zachowania o podtekście seksualnym są przed
      slubem niedopuszczalne - a zatem podniecające przytulanie, całowanie etc.
      • kaatrin Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 13.11.06, 03:13
        Z tego co wiem to mieszkanie razem przed slubem tez nie jest przez KK mile
        widziane. A na pewno spanie w jednym lozku. Moja znajoma mieszkala z
        narzeczonym i przy spowiedzi przedslubnej byly spore problemy, musiala
        przysiac, ze nie beda w 1 lozku spali az do slubu. Inaczej nie byloby
        rozgrzeszenia.
    • mlody_zonkos Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 21:20
      no coz
      wspolczuje :)
    • triss_merigold6 Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 21:22
      Serdeczne wyrazy współczucia dla chłopa.
      • mlody_zonkos Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 21:24
        nooo
        wyglada na to, ze nawet po slubie reka mu nie odpocznie
        • ardnaa Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 22:20
          Zwolenniczka PiSu!!! Pisiory
        • snatcher Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 23:02
          mlody_zonkos napisał:

          > nooo
          > wyglada na to, ze nawet po slubie reka mu nie odpocznie

          A ty rozumiesz prymitywie ze sa ludzie ktorzy maja zasady? wiesz co to? czy
          radosny "postepowy" laicyzm rzucil ci sie tak na mozg ze koniecznie musisz
          wrzucac swoje glupie 3 grosze.
          • mlody_zonkos Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 13.11.06, 08:43
            > A ty rozumiesz prymitywie ze sa ludzie ktorzy maja zasady?

            no ja rozumiem zasady, ale zeby az tak glupim byc?
            rozumiem, ze zadna kobitka sie do ciebie nie dotknie, ale przynajmniej jakbys
            sobie sam dobrze zrobil, albo cos dmuchanego kupil, toby ci moze cisnienie
            zeszlo i troche bys znormalnial?
            wiem, ze prawdopodobienstwo jest male, ale moze warto sprobowac? :)


            • oxygen100 Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 13.11.06, 10:14
              Ale sex analny nie narusza blony, a odpowiednio posmarowany bywa przyjemny.
              Moze chociaz w tym narzadzie dasz upust frustracji narzeczonego, albo sex
              oralny przynajmniej. Przeciez i tak w obliczu Boga bedziesz mu mogla spokojnie
              powiedziec "strzeglam siebie dla ciebie"
              Zasady zasady. W tym momecie bardziej wlasciwe bylyby raczej hm.... WSADY.
              -
              • tadaam rosa, kaczusia, kaatrin i Ty... 13.11.06, 14:20
                pieknie to ujęłyscie. Inaczej musiałabym napisac straaaasznie długi post. A w
                pracy jestem :)
                • dr_kaczusia Re: rosa, kaczusia, kaatrin i Ty... 13.11.06, 14:57
                  az sie zaczerwienilam ;)

                  to nie zagladaj "na slub i wesele" bo tam juz laski dojechaly do 152 postow na
                  ten temat ;)
    • enith Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 23:15
      Obid, a co Ty sądzisz generalnie o seksie? Czy Twój przyszły małżonek Cię
      pociąga? Chcesz z nim uprawiać seks po ślubie? Czy za maską religijności nie
      kryje się u Ciebie niechęć do spółkowania w ogóle? A co jeśli Twój mąż będzie
      beznadziejnym kochankiem? A co, jeśli Ty będziesz? A co jeśli on mam naprawdę
      małego? Co, jeśli będziecie kompletnie niekompatybilni w łóżku?

      Sorry, takie mam jakieś depresyjne myśli w tę deszczową niedzielę...
      • anxx Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 12.11.06, 23:38
        ja tez, n8ie martw się,
        choc 3 tyg t2emu wyszłam za mąż
        wszystkop w zyciu ma swoją przyczynę
        • enith Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 13.11.06, 00:21
          Jesteś mężatką od 3 tygodni i nadal dziewicą? Jakie są tego powody? Próbujecie
          chociaż jakoś to naprostować?
          • yvona73pol Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 13.11.06, 05:24
            gwoli scislosci - moga byc zgrzyty, jesli libido malzonkow bedzie
            niekompatybilne (jedno lubi raz na miesiac, drugie - codziennie); zakladam
            jednakowoz, ze nie nalezysz do osob, ktore uwazaja, ze "to" robi sie jak sie
            chce miec dzieci, a potem to po co?....
            no i odnotuj tez malzonki, ktore "daja" na zasadzie handlu, tzw. kija i
            marchewki, czyli kupcza seksem dla swoich celow...
            to tak w temacie: co bedzie jak sie nie zgraja....
            ale tylko mala dygresja ;)
    • annajustyna Od razu dodam, ze zgodnie z nauka KK, ta 13.11.06, 10:26
      rodzina nie powinna miec 12 dzieci. Po prostu powinni powstrzymywac sie od
      stosunkow cielesnych. Ale coz, pewnie maz strasznie chcial, a moze oboje byli
      niezaspokojenia??? Straszna tragedia, ale naprawde nie o to chodzi w zaleceniu
      "Badzcie plodni i rozmnazajcie sie"...Wg nauk KK powinno sie miec tyle dzieci,
      na ile mozemy sobie pozwolic...
      fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/37-latka-zmarla-po-urodzeniu-dwunastego-dziecka,815955,2943
      • annb Re: Od razu dodam, ze zgodnie z nauka KK, ta 13.11.06, 10:28
        annajustyna zyciowy watek ale pani pisze ze jest dziewica
        a ty jej z 12 tka wyjezdzasz
        toc sie zamknei w sobie i dziewica umrze ;)
        • annajustyna Re: Od razu dodam, ze zgodnie z nauka KK, ta 13.11.06, 10:44
          Jak umrze dziewica, skoro slub niebawem, a potem noc poslubna???
          • annajustyna Aha, moj watek dotyczyl postow Panisiusi i dyskusj 13.11.06, 10:49
            jaka wokol nich wybuchla...
          • annb Re: Od razu dodam, ze zgodnie z nauka KK, ta 13.11.06, 10:53
            annojustyno-jak bedziesz takie smaczki podrzucac to sie pani zaprze i nie
            wpusci
            • annajustyna Re: Od razu dodam, ze zgodnie z nauka KK, ta 13.11.06, 10:57
              Wpusci przynajmniej do osiagniecia pozadanej liczby dzieci, a potem odstawi;))))).
    • oxygen100 Hucznie apeluje 13.11.06, 11:01
      nie straszcie naszej Liliji. Taki stres moze tylko zaowocować pochwicą. I beda
      cierpieli oboje!!:))
      • ambx Przez 2 tys. lat świat się zmienił... 13.11.06, 14:17
        ...gdy na Bliskim Wschodzie rodzina kupowała młodemu chłopakowi nastoletnią
        żonę, wymagano, by "towar" był zapieczętowany. Było też wiele innych zasad,
        chroniących zdrowie i ład społeczny - bezwzględny zakaz spożywania wieprzowiny,
        osobne naczynia do potraw mlecznych, mięsnych i rybnych - wszystko bardzo
        rozsądne, gdy nie było chłodziarek, a naczynia gliniane wchłaniały zapachy. Ale
        minęło dwa tysiące lat i nasz świat się zmienił. Zgodnie z polskim prawem osoba
        15 letnia ma już prawo przyzwolić na współżycie. Małżeństwo zawiera się czasem
        kilkanaście lat później. Teraz młodzi ludzie poznają się sami, pokazują swym
        rodzicom partnera już dawno "sprawdzonego w akcji" i zwykle takiego którym
        można się pochwalić. Odmawianie sobie prawa do intymności przez okres, gdy
        hormony buzują, a studia nadal trwają, jest moim zdaniem biologicznym i
        socjologicznym absurdem, bez względu na dokrtynalne uzasadnienia. Mamy
        skuteczne środki antykoncepcyjne, badania genetyczne, dające absolutną
        potwierdzenie lub zaprzeczenie ojcowstwa i wszelkie argumenty za
        zachowaniem "wianuszka" do nocy poślubnej, odbywanej gdzieś około 30 -
        dziestki, są równie zwiędłe jak ów wianuszek.
        • angee11 Re: Przez 2 tys. lat świat się zmienił... 13.11.06, 14:59
          większość z was jak tu czytam ma cokolwiek spaczone i tendencyjne poglady na
          kwestię tak osobistą dla kazdego:
          według was jesli ktoś ma 26 lat i jeszce tego nie zrobił, jest nienormalny i
          inne takie
          nie róznicie sie w swym rozumowaniu wiele od szanownych babć, które myslą, ze
          jak ich wnuczka wychodzi w kusej spódniczce na imprezę, to juz na pewno się
          puszcza, i "co ludzie powiedzą"
          musze się przyznać ze tez napisałam tu kiedyś o sobie, na inny temat.
          odpowiedzi dostałam takie że az mnie "poraziła" - wasza inteligencja i
          przenikliwośc rzecz jasna
          mam nadzieję ze autorka postu ma na tyle poukładane, ze nie bedzie brała sobie
          wszych uwag do serca
          co dla jednego jest zwiędłym wianuszkiem, dla innego jest noca poślubną wlaśnie
          kwestia umiejętności postrzegania
          i tolerancji dla innego postrzegania przedmiotu
          a tutaj... cóż...
          • trypel Re: Przez 2 tys. lat świat się zmienił... 13.11.06, 15:12
            • Re: blona dziewicz w prezencie?
            obid 12.11.06, 17:45

            Mieszkamy razem od 1,5 roku i spimy w jednym łózku. Czasem było cięzko z tą
            wytrwałością.

            A ja chciałbym sie zapytać o coś innego - załóżmy że Ty faktycznie wytrzymujesz,
            masz małe potrzeby, wiara itd ale co z Twoim chłopakiem????? Jest w wieku kiedy
            to mówiąc brutalnie za co przepraszam - sperma mu uszami wyłazi. Jeśli od 3 lat
            leży w łóżku obok kobiety i nic nie może to albo a)nabawił się już nerwicy
            seksualnej b) onanizuje się 3 x dziennie c) nie ma potrzeb w tej dziedzinie
            Jak Ty podchodzisz do tego problemu?
            • panisiusia Re: Przez 2 tys. lat świat się zmienił... 13.11.06, 20:13
              Zabawa polega na tym, że pewne praktyki religijne, czy to w buddyzmie, czy w
              rzymskimkatolicyzmie, prowadzą do tego, że człowiek uczy się panować nad swoimi
              popędami. Tak w przeciwieństwie do zwierzątek...
              • ewik_75 Re: Przez 2 tys. lat świat się zmienił... 13.11.06, 20:17
                panisiusia napisała:

                > Zabawa polega na tym, że pewne praktyki religijne, czy to w buddyzmie, czy w
                > rzymskimkatolicyzmie, prowadzą do tego, że człowiek uczy się panować nad swoimi
                > popędami. Tak w przeciwieństwie do zwierzątek...

                Uczy się, albo i nie...
                A czytałaś posta, do któreo jedna z forumowiczek podała tu linka?
                A poza tym - po cholerę Aż W TYM STOPNIU nad tym "panować"?
                To naturalna, NIORMALNA potrzeba każdego człowieka
              • trypel Re: Przez 2 tys. lat świat się zmienił... 13.11.06, 21:49
                A po co? Bo naprawdę nie rozumiem. Po co się męczyć 3 lata obok siebie i
                rezygnować z tak ważnej części wspólnego życia z kochaną osobą?
                Ciekawe czy za 50 lat nie będziesz żałowała tych 3 straconych lat... No i życzę
                Ci żeby on faktycznie nie miał po tym nerwicy - chociaż wtedy zaciśniesz zęby i
                stwierdzisz pewnie cóż widocznie tak musi być :)
          • enith Re: Przez 2 tys. lat świat się zmienił... 13.11.06, 20:11
            angee11, zgadzam się z Tobą w kwestii utraty dziewictwa tylko po to, by mieć to
            z głowy. Ale autorka wątku od lat pozostaje w związku, który niebawem zostanie
            sfinalizowany. Szanuję, a jakże, jej decycję o dotrwaniu w czystości do nocy
            poślubnej. To sprawa niezwykle intymna, jak napisałaś, nikomu (poza autorką i
            jej przyszłym mężem) nic do tego. Podziwiam ją, ale... nie zrobiłabym tego
            samego. Za dużo się nasłuchałam, naczytałam i naoglądałam o niedopasowaniu
            seksualnym partnerów (a w jednym ze swoich związków także przerobiłam
            osobiście). Nie twierdzę, że sprawdzenie się przed ślubem daje gwarancję, że po
            slubie też będzie dobrze, bo to nieprawda. Po ślubie często to, co było super
            przed ślubem przestaje być super. Ale NIE SPRAWDZENIE się przed ślubem powoduje
            , że ryzyko, że partnerzy będą jednak niedopasowani, drastycznie rośnie i ja
            nigdy nie odważyłabym się tego ryzyka podjąć. Jeśli autorce wątku się uda, jeśli
            oboje będą mieć w miarę wyrównane potrzeby i będą umieli o nich mówić, to super.
            Ale teraz to jest naprawdę to, co ktoś powiedział wyżej: "kupowanie kota w
            worku". Niemniej jednak trzymam za autorkę wątku i jej małżeństwo kciuki.
    • ela.buu Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 13.11.06, 16:48
      SEX po slubie jest wiekszym wyzwaniem niz przed
      wymaga wiecej wytrwalosci i prawie zawsze przez
      okolo rok czasem jest nieciekawie
      Zawsze moze to ci wam sie nie przytrafic
      polecam tez lektore forum

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=51025387
      • czarna.manka seks to n ie wyzwanie 13.11.06, 19:27
        ...ale przyjemnosc. Nie po to wychodze za maz zeby wyzwania przyjmowac. Jak ja
        kocham takie demonizowanie!
        a blona dziewicza nie jest prezentem, ale kawalkiem tkanki
        • ledzeppelin3 Re: seks to n ie wyzwanie 13.11.06, 21:38
          Śpią w jednym łóżku i się nie bzykają z przekonania? Perwery!
        • justysialek Re: seks to n ie wyzwanie 15.11.06, 17:21
          Według mnie małżeństwo to ogromne wyzwanie!
    • judith79 Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 14.11.06, 13:31
      dla mnie to totalna porazka, jak sie chce komus robic prezent w tej kategorii
      to chyba jednak fajniej jest wysilic sie na jakis ekstra numerek z
      przebierankami, olejkami, sexutensyliami... a nie bolesne postekiwania i krwawa
      plama na przescieradle, nie wiem co to za radocha dla faceta.
    • magdusinska Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 14.11.06, 14:16
      No nieźle. Wpuściłaś faceta do swojego domu i łóżka ale do siebie nie
      dopuszczasz. Ciarki przechodzą jak 26-letnia kobieta ma taki tok myślenia.
    • cosmo_pl Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 15.11.06, 03:00
      Nie przejmuj się, koleżanką Ci poprostu zazdrości. To nic złego, pokazuje jak bardzo jesteś oddana i kochasz swojego chłopaka, a on szanuje Cię i jesteś dla niego najcenniejsza na świecię. Mam wrażenie, że będziecie wspaniałą parą i o niczym nie świadczy, że ze sobą nie spaliście.
    • deodyma Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 15.11.06, 15:31
      co tam 26 lat. znam dziewice, ktore maja po 30 lat i nawet wiecej.
      • ewik_75 Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 15.11.06, 17:00
        deodyma napisała:

        > co tam 26 lat. znam dziewice, ktore maja po 30 lat i nawet wiecej.

        No bo czekają na tego jedynego, jak Pan Bog przykazal...
        A jak co do czego przyjdzie, to chirurgicznie trzeba bedzie przecinac, bo
        ciensza sie ta blona z czasem nie robi....
        Oj biedny ten rozprawiczający, biedny...
        • dr_kaczusia Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 15.11.06, 17:23
          > A jak co do czego przyjdzie, to chirurgicznie trzeba bedzie przecinac

          ano bywa i tak :)
        • deodyma Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 16.11.06, 00:41
          czy Jak Pan Bog przykazal... tego bym nie powiedziala. sa okropnie wybredne
          jesli chodzi o dobor partnera.
    • chiara76 Re: Jestem dziewicą- mam 26 lat 15.11.06, 17:20
      trzeba było uprzedzić koleżankę, że masz dla niej hardcorową wieść, toby się
      biedactwo nie omsknęło z krzesła...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka