sosna_2006
16.12.06, 21:18
napiszę krótko. przynajmniej się postaram :)
wzięłam we wrześniu ślub ze starym przyjacielem - znamy się 10 lat. zawsze o
mnie zabiegał, ja miałam innych, ale ostatecznie wyszło tak, że to jego
oświadczyny przyjęłam. emocjonalnie: nie mogę powiedzieć, że jestem w nim na
śmierć i życie zakochana, ale ogółem da się żyć i nie jest źle. niemniej
żadnych motyli w brzuchu, fal namiętności, fascynacji drugą osobą (nie tylko
na poziomie fizycznym).
w tej chwili w moim życiu pojawił się mój długoletni facet sprzed około 5 lat.
byliśmy razem długo i był to najlepszy związek, jaki kiedykolwiek miałam. był
on niestety na odległość, w pewnym momencie nie dałam rady, mniejsza o powody.
chodzi mi o obecną sytuację. facet jest świetny, zmienił się na lepsze przez
te kilka lat. zabiega o mnie, wiem, że chce, abym została jego żoną, jest
zakochany do szaleństwa.
co zrobić?
ślub z moim obecnym miał być za rok, przyspieszony bo coś tam, mam wrażenie,
że niesłusznie. jestem rozdarta, serce woła za tamtym, ale temu coś obiecałam
no i ach to uwicie gniazdka, już uwite.
nie planuję dzieci w następnych latach, nie jestem w ciąży, jestem mobilna.
jednocześnie nie umiem oszukiwać drugiej osoby i nie zdradzę męża (nie
prześpię się z tamtym, nawet za rękę go nie wezmę), po prostu muszę za jakiś
czas wybrać.
wyzłośliwiającym się dziękuję, proszę o radę zwłaszcza tych, które przeżyły
podobną sytuację...
dziękuję.