psp21
18.12.06, 17:54
mam nastepujacy problem: moj narzeczony czesto nie panuje nad swoimi emocjami
i czesto mowi mi przykre rzeczy. nie wyzywa, ale i tak sa to slowa, ktore
sprawiaja mi przykorsc, np. dzis kiedy nie zrobilam takiej tam malo waznej
rzeczy i powiedzialam,ze ja sie po prostu na tym nie znam, zaczal na mnie
strasznie krzyczec: "a na czym ty sie w ogole ku... znasz!!!!!"
teraz udaje obrazona i sie nie odzywam, ale czy to ma sens?? wlasciwie to wg
mnie chodzi o to,ze on jest bardzo niedowartosciowany i czesto probuje mi
pokazac,jaka to jestem glupia (z drugiej strony tez czesto mnie chwali), a
sprawa jest dosyc jasna: on skonczyl LO bez matury, ja studia i w tym caly
sek. ma taki zwiazek sens?? prosze niech mi ktos poradzi.