Dodaj do ulubionych

On chce jechać...

11.04.07, 12:43
Taki się mały problem pojawił. Małżon chce sobie na wyjazd firmowy pojechać.
Na cały weekend. Zabranie partnerów/współmałżonków nie jest przewidziane.
Kurcze, szczerze mówiąc nie chcę, żeby jechał, bo mi szkoda wspólnego wekendu.
Mało mamy czasu tylko dla siebie, bo w tygodniu - praca, studia. W wekend też
zwykle się czegoś uczymy...
No ale nie wiem.
puścić go? Przecierpieć dwie noce w samotności?
Obserwuj wątek
    • bacha1979 Re: On chce jechać... 11.04.07, 12:47
      No jasne, co Ty!Jeden weekend?
    • anulka_1 Re: On chce jechać... 11.04.07, 12:53
      Nie przesadzaj- 2 noce w samotności jakoś "przecierpisz" ;-) Będziesz miała
      weekend tylko dla siebie, możesz się przecież spotkać z koleżankami, połazić po
      sklepach, poczytać książkę. Dla mnie takie pytanie "puścić go czy nie" nie
      istnieje. Tym bardziej, że jak piszesz "małżon CHCE jechać". Czasem na taki
      wyjazd firmowy po prostu jechać wypada.

      PS. Po tytule myślałam że chce wyjechać zagranicę, na staż czy coś takiego -
      wtedy jest problem. Wyjazd na weekend problemem nie jest.
      • dr_kaczusia Re: On chce jechać... 11.04.07, 13:01
        > PS. Po tytule myślałam że chce wyjechać zagranicę, na staż czy coś takiego -
        > wtedy jest problem.

        wg mnie to tez nie problem, nie mozna przeciez sie ograniczac, jesli czlowiek ma
        okazje sie doksztalcic to dlaczego mu zabraniac? Potem okaze sie, ze Ty masz
        podobna okazje, a on Ci zabroni jechac? i co? zla bedziesz ;) wiem, ze to nie na
        temat ;)

        co do weekendu, zgadzam sie, czasem po prostu wypada jechac bo wszyscy jada.
        Poza tym on chce jechac, chce sie zintegrowac, potem beda sobie w pracy jeszcze
        wspominac wyjazd i chce byc w temacie ;) Teraz pojedzie, a nastepny weekend
        niech sobie zarezerwuje dla Ciebie, wyskoczycie sobie gdzies i bedzie milo.
        • anulka_1 Re: On chce jechać... 11.04.07, 13:14
          dr_kaczusia - pisząc, że wyjazd na dłużej to problem miałam na mysli to, że
          wtedy rzeczywiście jest powód do dyskusji, zastanawiania się jak to
          zorganizować, jak się spotykać itd. Bynajmnniej nie oznacza to ograniczania czy
          zabraniania komuś wyjazdu. Ale w takim przypadku tęsknota rzeczywiście może
          dokuczać - w przeciwieństwie do opisanego w pierwszym wątku wyjazdu na weekend.
    • magda7710 Re: On chce jechać... 11.04.07, 13:01
      Też uważam niech jedzie.
    • golinda veevaa 11.04.07, 13:05
      ja mam propozycję do ciebie:
      zgłoś się do programu "zamiana żon", ja też się zgłoszę i ty zamieszkasz na 2
      tygodnie z moim mężem, a ja z twoim :-)
      zobaczysz ile ludzie potrafią jeździć
      i ja wyjeżdżam i on - tylko raz w roku na wspólną świąteczną imprezę z jego
      firmy
      pozostałe są przewidziane tylko bez osob tow. (i całe szczęście - to największa
      porażka jaką można sobie wyobrazić)
      nie powiem, żeby mi było super wesoło w samotne weekendy, ale prawda jest taka,
      że przyjemnie się wydaje pieniądze, a one z nieba nie lecą...
      na emeryturze posiedzicie sobie razem aż wam się odechce ;-)
      głowa do góry! jak ci będzie smutno, możesz wpaść do mnie, napijemy się winka ;-
      )
      • veevaa Re: veevaa 11.04.07, 13:17

        No generalnie to problem jest maly. Fakt, ze obiecalismy sobie, ze bez siebie
        nie jezdzimy.Ale to tylko wekend. To moze faktycznie nie robic problemow? Ale
        mam nadzieje, ze to nie bedzie wstep do jezdzenia wszedzie osobno:D
        • ashton Re: veevaa 11.04.07, 13:21
          Kurcze, chylę czoła przed obietnicą "bez siebie nie jeździmy". Ale sama bym tak
          nie mogła. Czasem dwa dni tylko dla samej/samego siebie są potrzebne, fajne i w
          ogóle. I tym milej się do małżonka/i wraca :-)
          Niech jedzie.
          • veevaa Re: veevaa 11.04.07, 13:35
            Nie no, wszystko ok, tylko wlasnie mowie, ze szkoda mi wekendu: zwykle w
            tygodniu widujemy sie albo o 21, albo o 17, biegiem do nauki... Na nic nie ma
            czasu. W wekend odzywamy sobie:)
    • chiara76 Re: On chce jechać... 11.04.07, 13:29
      a gdzie taka firma, gdzie współmałżonek może decydować o tym, czy wyjedzie, czy
      nie?
      Bo nie bardzo rozumiem. Jest wyjazd, pan jedzie i tyle.
      Chyba, że coś mnie ominęło i może ja też powinnam się dąsać, jak mój Mąż
      wyjeżdża na wyjazdy z pracy. Hmm.
      • annb raz nie pojedzie 11.04.07, 13:31
        drugi raz tez
        a trzeciego razu nie bedzie
        wpisza w akta ze nieuzyty i nie chce sie integrowac
        i nie lubi pracy zespolowej
        i podziekuja
        no ale obiecali sobie
        chiara-slowo klucz-obiecali
        • chiara76 Re: raz nie pojedzie 11.04.07, 13:34
          annb napisała:

          > drugi raz tez
          > a trzeciego razu nie bedzie
          > wpisza w akta ze nieuzyty i nie chce sie integrowac
          > i nie lubi pracy zespolowej
          > i podziekuja

          ja wiem, wiem, mnie tłumaczyć nie musisz;)
          niestety, wiem, jak teraz jest i dąsów nie czynię, bo w dzisiejszych czasach
          takiej dobrej pracy Mąż by łatwo nie znalazł w Polsce. A na razie emigrować nam
          się nie chce.
          > no ale obiecali sobie
          > chiara-slowo klucz-obiecali
          >
          > aaaa, w tym tkwi sedno;))
        • veevaa Re: raz nie pojedzie 11.04.07, 13:37
          Eee? Co wy gadacie? te wyjazdy sa dobrowolne calkowicie. Nikt nikogo nie zmusza.
          Bez przesady. Przymusy to byly pare lat temu.
          To jest wyjazd integracyjny,a nie delegacja.
          WYjazdy sa 1-2 razy w roku, czesciej sa imprezy intergracyjne.
          Duzo osob na to nie jezdzi, jesli nie chce.
          • annb Re: raz nie pojedzie 11.04.07, 13:39
            veevaa i dlatego on ma nie jechac bo duzo osob nie jezdzi
            a jesli facet chce jechac to co?
            jakby mi ktos zabranial to nie wiem
            no qrcze
            puszcza to sie nieletnie dzieci na kolonie ewentualnie baki..ale nei w
            towarzystwie
            a nie doroslego faceta
            • veevaa Re: raz nie pojedzie 11.04.07, 13:40
              On wyrazil chec pojechania, a nie glebokie pragnienie.
              Ja nie zabronilam pod grozba samobojstwa.
              Po prostu kwestia dogadania sie...
              Wiecie co, kazdy sobie mysli po swojemu troszke, musicie mnie tak biczowac?
              • annb Re: raz nie pojedzie 11.04.07, 14:05
                veevaa -e tam zaraz biczowac
                to jest po prostu takie
                slodkie
                "puscic go"?

                jak o dziecku, nie o mezu
          • chiara76 Re: raz nie pojedzie 11.04.07, 13:48
            no wiesz, w firmie mojego Męża też niby nikt nikogo pistoletem do zgody nie
            zmusza, a jednak jest tak, że kierownictwo dobrze patrzy, kto jedzie na owe
            integracyjne wyjazdy. Dokładnie jak napisałą Annb patrzą, kto jest prospołeczny
            i integruje się, jak sama nazwa wskazuje, z firmą. Taki nowy model. Wiesz, nie
            dziwiłabym się, gdyby to pokolenie naszych rodziców się dziwiło , chociaż może
            to zły przykład , bo mój teść jeździł swego czasu bardzo bardzo dużo i teściowa
            jakoś musiała to przeżyć, ale że młode osoby się dziwią, to mnie zaciekawiło.
            Dlateggo spytałam, co to za firma, gdzie tak sobie można powiedzieć, czy mąż
            pojedzie, czy nie pojedzie.
            Wiesz, po prostu życzę, żebyś mu tym działaniem nie zaszkodziła, ale co to ja
            się znam w sumie, wasza sprawa, nie?
    • maya28 Re: On chce jechać... 11.04.07, 13:37
      Jak mozna zabronic jezeli chce??? Zabraniają to chyba rodzice dzieciom iść na
      imprezę itp., a nie małżonkowi.. Ja może mam świra na punkcie niezależności,
      ale gdyby mi mąż, zabronił gdzieś iść to chyba by byla pierwsza awantura. Ja
      wiem, ze to nie jest wesolo siedziec w domu, jak maz sie bawi, ale trzeba sobie
      jaks zorganizowac czas, chociazby na winku z kolezanka, czy z ksiazka i winkiem
      ( też dobrze) i 1000 innych sposobów.
      Natomaist swoja droga uważam, ze wyjazdy firmowe powinny być w ciągu dni
      pracujących, a nie kosztem czasu wolnego pracowników. To już jest wygoda firmy.
      W mojej, kilku pracownikow z tego powodu nie pojechało.
      Natomiast na jedną imprezę (w srodku tygodnia) zabrał ze soba zonę ( była w
      zaawansowanej ciąży) I powiem Wam , ze chyba jeszcze bardziej jej bylo smutno,
      jak sie błąkala po hotelu, a my mielismy super imprezy integracyjne, zawody
      najróżniejsze itp. A mąż wyszedl troche dziwnie w oczach firmy. Jeżeli tak nie
      moga bez siebie zyc, to powinni we dwoje czas spedzic. Bo tak, to ciągle krążył
      między nami ( grupa chyba 200 osób) a żoną, która spędzała czas na basenach. i
      tak zle, i tak nie dobrze, i wszystkim bylo glupio, ze ona taka odseparowana od
      calosci. No ale jak zintegrowac jedna osobe towarzyszaca? To chyba nie OK w
      stosunku do tych, ktore zostaly w domach...
      • veevaa Re: On chce jechać... 11.04.07, 13:38
        Ja nie chce zabronic.
        Zdradzac mu zabronilam.
        Chce uslyszec, ze "niech sobie jedzie"...
        • golinda Re: On chce jechać... 11.04.07, 14:07
          jedna uwaga:
          w pracy nie ma wyjazdów dobrowolnych!
          jak już ktoś wcześniej napisał: jeden raz nie pojedziesz, drugi, a za trzecim w
          ogóle ci podziękują, bo jesteś jednostką aspołeczną i nie nadajesz się do pracy
          w zespole...
          i niech nikomu się nie wydaje, że jest inaczej
          poza tym taki pracownik, którego nie było na integracji baaaardzo dużo traci -
          jest na marginesie firmowego życia towarzyskiego przez długi czas..., a to
          dobre nie jest.
    • florencja29 Re: On chce jechać... 11.04.07, 14:06
      Ja ostanio byłam na tkim wyjeździe. Ale u nas nie ma czegoś takiego, że ktoś nie
      jedzie.
      A poza tym było b. fajnie i praca też jest fajna.
    • bugbuddy Re: On chce jechać... 11.04.07, 14:39
      Tylko potem nie miej pretensji do niego gdy powie, że go ograniczasz.
    • komyszka Re: On chce jechać... 11.04.07, 15:30
      to ja dziwna jestem bo tez szkoda było by mi wspólnie spedzonego czasu z meżem.
      wiecej- byłoby mi przykro gdyby zadeklarował chęć pojechania w sytuacji gdy mamy
      niewiele czasu dla siebie. ALE- wiele zalezy od sytuacji. czy wyjazd jest
      obligatoryjny (oficjalnie badź mniej oficjalnie ale wiadomo ze "trzeba")? czy
      inicjuje go szefowstwo czy Marek z działu marketingu? czy wyjazdy są raz na
      tydzien/dwa czy raz na 2-3 miesiace?. wbrew pozorom takich "przymusowych
      integracyjnych wyjazdów słuzbowych" wcale nie jest tak duzo w ciagu roku mnoza
      sie natomiast "prywatki" czyli inicjowane przez jedna dwie osoby spędy
      towarzyskie noszace szumnie nazwe "wyjazdu firmowego". i jesli o takowy wyjazd
      by chodziło - ja postawiłabym sprawe jasno i powiedziała ze jest przykro, smutno
      etc. jesli natomiast w gre wchodzi naprawde "służbówka" -odpusciłabym. bo to w
      zasadzie czesc pracy słuzaca poprawie jej jakosci i wydajnosci.
      • bugbuddy Re: On chce jechać... 11.04.07, 16:01
        Dlaczego jesteście kobiety tak zaborcze? Nie rozumiecie, że facet (ten kochający
        także) też chce czasem odpocząć od swojej kobiety? Zabawić się z kolegami z
        pracy przy ognisku a nie siedzieć i trzymać za rączkę...
        • maya28 Re: On chce jechać... 11.04.07, 16:14
          Niestety, często postępują tak kobiety które same się nie realizują zawodowo w
          firmach. Ktore nie jeżdzą na takie imprezy i zwyczajnie tego nie rozumieją.
          Gdyby sama w przyszly miesiącu miała wizje takiej imprezy to inaczej by do tego
          podchodziła. Niestety albo stety imprezy firmowe to nieodłączny element pracy w
          korporacjach. Uważam tylko, ze powinny być organizowane w trakcie dni
          pracujacych. I lepsze firmy raczej tak to rozwiązują. Ewentualnie powrót jest w
          soboty.
    • mloda_zoneczka Re: On chce jechać... 11.04.07, 21:03
      a będzie chciał wracać??? ;))))
      • anula36 Re: On chce jechać... 11.04.07, 21:40
        moze napisz mu do szefa zwolnienie z wyjazdu, jak sie pisze dzieciom zwolnienia z WF:P
        • basiabjork Re: On chce jechać... 12.04.07, 12:59
          Wlasnie. Ludzie, ja chyba w innym swiecie zyje. Moj maz przyjezadza do domu raz
          na 2 tygodnie, na dluzszy weekend i tak juz od wielu miesiecy. Ani on
          specjalnie nie cierpi, ani ja. Chyba nawet jestesmy sobie blizsi teraz niz
          kiedykolwiek...
          • mloda_zoneczka Re: On chce jechać... 12.04.07, 21:54
            Nie polecam jednak takiego rozwiązania. Mojego nie ma z przerwami więcej niż pół
            roku w roku i nie powiem aby taka sytuacja nas zbliżyła. Wyjazdy jednak
            oddalają, choć początkowo może się wydawać inaczej. Człowiek po prostu się
            przyzwyczaja, czas robi swoje. Przecież życie składa się z drobiazgów, z których
            buduje się pewną całość, a skoro budowniczy jest tylko jeden trudno mówić o
            więzi. To jednak tylko moja bardzo subiektywna opinia. Jednakże jednorazowa
            chwila na oddech jest jak najbardziej potrzebna, więc takowego weekendu nie
            obawiałabym się zupełnie.
            Pozdrawiam
    • pampkini Po co mu koledzy, przecież teraz ma żonę 12.04.07, 14:02
      Kategorycznie zabronić i nie puścić. I oznajmić mu, że po pracy ma natychmiast
      wracać do domu, a pieniążki oddawać żonie do ręki.
      • bugbuddy Re: Po co mu koledzy, przecież teraz ma żonę 12.04.07, 14:50
        A jak po pracy dłużej będzie tankował samochód to nie odzywać się za karę przez
        trzy dni. Żeby sobie nie pomyślał.
      • veevaa EOT 12.04.07, 19:11
        Ale jestescie demoniczne. Potrzebowalam pomocy, prawda? A nie skazania mnie za
        to, ze nie mysle tak jak wy... Na psychiatrow to sie nie nadajecie.
        Ale ok. Pojedzie;) Jak bedzie chcial.
        W ej firmie obowiazku wyjazdow nie ma. Jak rowniez chodzenia na firmowe imprezy
        (czesto po prostu czyjesc poglady religijne niejako uniemozliwiaja uczestnczenie
        w imprezie). Jest to wyjazd, by sie lepiej poznac, nie ma przymusu i nikt na
        takie osoby kirzywo nie patrzy. W firmie jest 200 osob okolo.
        • woman-in-love Re: EOT 12.04.07, 19:31
          Ja bym zawetowała, mówiąc, że mi okropnie przykro. Skoro nie ma obowiązku, to
          znaczy, ze nie musi.
        • anulka_1 Re: EOT 13.04.07, 09:30
          U mnie wyjazdy firmowe nie są obowiązkowe - i ja nie na wszystkie takie wyjazdy
          jeżdzę i nie na wszystkie imprezy firmowe chodzę. Na pewno jeżeli mam do wyboru
          urodziny męża a imprezę firmową to wybiorę urodziny męża. Generalnie wolę
          spędzać czas z mężem niż ze znajomymi z pracy, ale od czasu do czasu na taką
          imprezę warto pójść. I na pewno nie zabraniałabym mężowi wyjazdu.
          • anula36 do autorki watku 15.04.07, 15:05
            nic nie wspominalas ze to sprawa tak powazna ze az opinii psychiatry trzeba:)Bylo mowic od razu, to bysmy sie wczuly odpowiednio:)
            • veevaa Re: do autorki watku 16.04.07, 09:54
              Dobra, koniec zartow:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka