Dodaj do ulubionych

zdrada i kara

15.05.07, 07:07
pisze pierwszy raz na tym forum (tylko podczytuje), ale naszly mnie refleksje
po spotkaniu z kolezanka
kilka lat rozwiodla sie - ma obecnie tuz po 30. Rozwod - z winy meza, przed
sadem tak zamotal, ze byl za obopolna zgoda. Powod stary jak swiat, facet
spotkal inna. I moze nie byloby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, ze
ta "inna" na poczatku miala romans z bratem mojej kolezanki. Dwa malzenstwa
przeszly kryzys, brata jakos z tego wyszlo (bardziej na powierzchni niz
rzeczywiscie), bo bylo male dziecko i tak bardziej dla niego sie zeszli, a
"inna" zwiazala sie z mezem kolezanki. Po wspanialych wakacjach kolezanki z
mezem na jednej z wysp morza srodziemnego, wakacjach, na ktorych starali sie o
dziecko, maz kolezanki oswiadczyl, ze to koniec, ze odchodzi do tej "innej". I
tak rozwiedli sie po 2 latach malzenstwa i 4 latach bycia razem przed slubem.
Od rozwodu minely juz ze 3 lata, kolezanka zostala bez mieszkania (bylo jego,
a byla w tak zlym stanie psychicznym, ze nie walczyla o rzeczy, ktore kupowala
do mieszkania), jest sama - nic zupelnie nie wychodzi jej z facetami, marzy o
rodzinie itp. Jest nieszczesliwa, zupelnie nie moze sie pozbierac... A byly
maz kwitnie na tej samej wyspie, na ktorej z byla zona mieli ostatnie wakacje,
wyjechal z "inna", sa szczesliwi, GW nawet wywiad z nimi zrobila. Maja wlasne
forum na gazecie, na ktorym opisuje szczesliwe zycie i wlasny biznes na wyspie
. Wiem, ze nie ma sprawiedliwosci, tylko zaczelam sie zastanawiac: po co
jestesmy uczciwi, szlachetni, wierni itp., skoro w efekcie to sie nie oplaca.
Jak patrze na moja kolezanke, swietna dziewczyne, ktora nadal nie moze sie
pozbierac, to mysle, ze takie porzadne zycie nie ma sensu. Jak to jest, ze jej
byly kwitnie i nie ma znaczenia, ze swoje szczescie zbudowal na czyjejs
krzywdzie.
I tylko czasem jak wejde na to ich forum, to mam ochote cos im zrobic..... za
kolezanke
Obserwuj wątek
    • grodzio74 Re: zdrada i kara 15.05.07, 12:49
      Witaj nie ma niestety sprawiedliwości na tym chorym świecie.Ja też miałem
      rodzinę ale żoneczka mnie zdradzała.Rozwiodłem się po 10 latach bycia razem i
      cóż z tego skoro ona się bawi a ja nie mogę się odnależć w tym
      świecie.Najbardziej chore jest to że mieszkamy razem.Życie jest niezrozumiałe
      • brak.polskich.liter Re: zdrada i kara 15.05.07, 14:46
        Jesoo, to zamieszkajcie oddzielnie (mieszkanie razem po rozwodzie to chory
        uklad), jedno z Was musi ruszyc tylek i sie wyprowadzic, a Ty zamiast
        kontemplowac swoje nieszczescie i pograzac sie w chronicznym cierpieniu szoruj
        do psychologa, wyjdz do ludzi i przestan kwekac.
        Masochizm to jest fajny, owszem, ale w filmach porno.
    • brak.polskich.liter Re: zdrada i kara 15.05.07, 14:42
      Rozumiem, ze odskok w bok ukochanego mezczyzny ku innej pani to rzecz
      nieprzyjemna, ale - w chwili obecnej - nic chyba nie stoi na przeszkodzie, zeby
      kolezanka ulozyla sobie zycie i byla szczesliwa. Jesli ciezko jej dojsc ze soba
      do ladu i pogodziec sie z zaistniala sytuacja, powinna pojsc na terapie,
      zamiast siedziec na zadku, babrac sie w przeszlosci i winic ex-meza za kazdy
      syf, jaki ja spotyka.
      • maeve_binchy Re: zdrada i kara 15.05.07, 15:15
        Do ladu ze soba to ona doszla (co nie znaczy, ze ex wybaczyla), ale po prostu
        nie wychodzi jej z innymi facetami. Nie zalezy jej na ex, tylko po prostu jej
        sie nie wiedzie, a ex-wi, mimo, ze ja skrzywdzil - owszem.
        Wiem, zycie nie jest sprawiedliwe, tylko zastanawiaja mnie zawsze pelne
        oburzenia opinie innych dotyczace zdradzajacych. Watki typu: "zdradzam
        meza/zone" spotykaja sie z gwaltowna [negatywna] reakcja czytajacych, ale brak
        konsekwencji dla tych wyzej potepionych zdradzajacych - juz nie.
        • brak.polskich.liter Re: zdrada i kara 15.05.07, 15:42
          Widzisz, ja osobiscie akurat jestem dosc daleka od potepiania w czambul kazdej
          zdrady malzonka/partnera. Sa w zyciu takie sytuacje, kiedy zdrade mozna IMO
          usprawiedliwic, albo przynajmniej zrozumiec. Ale chyba niezupelnie o to Ci
          chodzi.
          Ze kolezance nie wychodzi z facetami - powodow moga byc setki i trudno tu
          cokolwiek wyrokowac czy radzic. Moze zle szuka, moze pociagaja ja faceci,
          ktorzy nie bardzo sie nadaja do tworzenia zwiazkow, moze desperacko chwyta, co
          popadnie, a moze po prostu jeszcze nie trafila na kolesia, z ktorym by
          "zagralo" i znalezienie jest kwestia czasu, Ze eksowi sie wiedzie - coz, na
          dzien dzisiejszy jest idylla, jutro - byc moze - dostanie po rogach albo pozna
          kogos nastepnego i uczyni kolejny odskok ku nastepnej pani. Roznie bywa. W
          kazdym razie oczekiwanie sprawiedliwosci typu "za dobre - nagroda, za zle -
          kara" jest deko naiwne.
          • maeve_binchy Re: zdrada i kara 15.05.07, 16:06
            > Widzisz, ja osobiscie akurat jestem dosc daleka od potepiania w czambul
            kazdej
            > zdrady malzonka/partnera. Sa w zyciu takie sytuacje, kiedy zdrade mozna IMO
            > usprawiedliwic, albo przynajmniej zrozumiec. Ale chyba niezupelnie o to Ci
            > chodzi.

            wiem, ze sa takie sytuacje - nazwalabym to raczej "mozna zrozumiec", bo
            usprawiedliwic mi trudno, kiedy widze cierpienie drugiej strony
            z drugiej jednak strony jest roznica miedzy rozpadem malzenstwa i zdrada jako
            skutek a udawaniem, ze wszystko gra (np.: staraniem sie o dziecko) i zdrada
            jako przyczyna malzenstwa.
            natomiast wyzej opisany ex i jego nowa milosc powinni miec chociaz odrobine
            przyzwoitosci, zeby nie pchac sie na strony popularnej gazety czy wystepowac w
            tv, albo informowac wspolnych znajomych o wielkim szczesciu, skoro zyskali je
            rozbijajac po drodze dwa malzenstwa
            • maeve_binchy Re: zdrada i kara 15.05.07, 16:06
              errata* jako przyczyna konca malzenstwa
    • caysee Re: zdrada i kara 15.05.07, 17:20
      Sprawiedliwosci na swiecie nie ma, to normalne. Po prostu inni maja wiecej
      pecha, a inni mniej. Co do zdrady, to dla mnie jest ona nie do wybaczenia,
      jednak potrafie zrozumiec odejscie do innej kobiety z powodu uczuc. Roznie bywa...

      A daj linka do tego forum? ;)
      • maeve_binchy Re: zdrada i kara 16.05.07, 10:17
        > A daj linka do tego forum? ;)

        hm.... a czy to etyczne az tak otwarcie ich obgadywac? :)
        szukaj na prywatnych turystycznych...
    • fiat501 Re: nie zgodzę się z tobą, 15.05.07, 17:31
      że porządne życie nie ma sensu, należy żyć uczciwie, ale też dbać o swoje
      interesy i np. spisać intercyzę przed ślubem, skoro czasy i ludzie są niepewni.
      A co do tego kolesia, to nie jest ani tobie, ani innym wiadome co go czeka,
      radość i szczęście to częściej epizody niż zasadnicza treść życia. Twoja
      koleżanaka, jeżeli jak piszesz jest świetną dziewczyną, to pewnie się pozbiera,
      ale z tego co napisałaś wynika, że nie zależy jej, powinnaś ją zachęcić, jeżeli
      możesz pomóc, życie nie kończy się na jednej nieszczęśliwej miłości i jednym
      nieudanym małżeństwie.
    • oxygen100 Re: zdrada i kara 15.05.07, 20:34
      Okropna historia. Ale kolezanka jeszzce chyba nie umiera? Ma przed soba miec
      nalezy nadzieje dlugie zycie. Jak je przezyje? Jej decyzja. Moze po prostu nie
      jest jeszcze gotowa na nowy zwiazek. 3 lata to i duzo i malo zeby wyjsc
      mentalnie z gowna. IMO nie powinna robic niz wbrew sobei tylko dlatego ze np.
      JUZ stuknela jej 30-tka. Albo tego ze minie jej czas na drugie dziecko itp.
      Zycie nalezy chyba brac na mietko ale byc twardym i sie nie dac:p
      Wiem wiem latwo pogadac
      • glicea3 Re: zdrada i kara 15.05.07, 22:49
        Można mieć tylko nadzieję i trzymać kciuki, że takiej fajnej dziewczynie się
        znowu powiedzie. Fakt, życie nie jest sprawiedliwe ale do dobrych ludzi los też
        się czasem usmiecha.
        • maeve_binchy Re: zdrada i kara 16.05.07, 10:23
          staram sie ja wspierac, zobaczymy co bedzie...
          • oxygen100 Re: zdrada i kara 16.05.07, 13:37
            a czy ona ma cisnienie na faceta tak sama z siebie czy z presji otoczenia? czy
            moze w ogole nie ma a wydaje jej sie ze powinna bo lata mijaja?
            • maeve_binchy Re: zdrada i kara 16.05.07, 17:23
              > a czy ona ma cisnienie na faceta tak sama z siebie czy z presji otoczenia?
              czy
              > moze w ogole nie ma a wydaje jej sie ze powinna bo lata mijaja?

              laczenie sie w pary to naturalna potrzeba. nie jest to kwestia powinnosci czy
              presji. wydaje mi sie, ze to nie "cisnienie na faceta", tylko w tej chwili brak
              wiary w siebie, w swoja atrakcyjnosc jest u niej problemem. nie wierzy, ze cos
              dobrego jeszcze ja spotka, ze jest tego warta. kazda przelotna nieudana
              znajomosc jeszcze ja w tym utwierdza. nie wiem, czy mozna to nazwac depresja,
              ale na pewno wpadla w marazm. nie wiadomo, jak ja z niego wyciagnac,
              szczegolnie, ze taki stan to nie tylko z powodu rozwodu, braku faceta, ale
              takze konsekwencja wielu innych czynnikow zewnetrznych. najgorsze jest to, ze
              nie wystarczy powiedziec wez sie w garsc, zainteresuj sie czyms, odkryj pasje
              do...; taka natura - jednym daje sile partner, milosc, udane zycie rodzinne,
              inni tego az tak nie potrzebuja.
              • wielorak Re: zdrada i kara 16.05.07, 21:14
                jeszcze nie spojrzeliście na to z innej strony, może w ich związku było coś nie
                tak, koleżanka koleżanką można ją lubić i uważać za fajną dziewczynę ale może
                mieli jakieś inne problemy w małżeństwie i wina nie leży tylko po jego stronie

                a osobiście też mnie przeraża coraz większa liczba zdrad i rozwodów z tego
                powodu ale dobro zawsze powraca :-) no i sumienie jest czyste i żyje się lepiej
                bez skoków
    • dr.tapczan Re: zdrada i kara 22.05.07, 12:21
      menedżer z dużej korporacji i "inna" asystentka zarządu, też z dużej korporacji?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka