kiciek78
30.06.07, 13:24
wyjechal na weekend na tzw. ryby do Szkocji , z dwoma kolegami ktorzy sa
samotni i bardzo chetni do wszelkich uzywek. a ja od wczoraj zamiast siedziec
i zakuwac do egzaminu, pojsc na poczte czy posprzatac to placze. Literalnie
siedze i rycze z tesknoty. Pierwsze rozstanie od sierpnia a on nic. Jak
zadzwonilam wczoraj o 10 wieczor to byl na rybach.
Cale zycie myslalm ze mezowi trzeba pozwalac na swobode i niezaleznosc.
Ludzie ktorzy znaja jego kolegow mowili mi ze chyba zwariowalam. Ale ja nie
twardo. Po prostu mnie nie kocha albo zrobil cos takiego ze sie boi
zadzwonic.