Dodaj do ulubionych

Brak rozsądku

05.09.07, 14:27
Czytam różne fora i chciałabym poddać pod dyskusje pewien temat:
sporo kobiet płacze na forach że mają z meżem tylko 1,500-2000 (i
mniej)tysiące miesięcznie na utrzymanie 3 osobowej rodziny (w dużym
miescie- w mniejszych myslę że ta kwota starcza na życie)i co mają
ze soba robić. Zastanawiam się co/jak myslą ludzie którzy decydują
się na dziecko mając dochody niewystarczające na utrzymanie
(powtarzam w dużym mieście) nawet jednej osoby lub np. dziecko w
drodze a żadne nie pracuje. Czy tacy ludzie liczą na pomoc innych?
Mama da, opieka społeczna da...ludzie na forum po współczują..
Czekam na Wasze opinie:)
Obserwuj wątek
    • nives1 Re: Brak rozsądku 05.09.07, 15:13
      Nie znosze takiego marudzenia :/ Sami zaczynaliśmy od niskich pensji
      z mężem i z czasem jest lepiej - dokształcamy sie, zmieniamy prace
      na lepsze bo już mamy większe doświadczenie. Od takiego gadania mi
      się niedobrze robi - czasami mi się ciśnie na jezyk - że jak sie nie
      chciało uczyć i inwestowac w siebie to się teraz g.... ma
      I nie mówcie mi ze wszystkiemu jest winna sytuacja na rynku pracy -
      sama na nim funkcjonuję.
      Decyzji o dziecku przy takiej sytuacji ciężko komentowac - czekac za
      długo bezsensu, mieć dziecko bez pieniędzy - tez bezsensu.
    • zosiaczek25 Re: Brak rozsądku 05.09.07, 15:50
      wiesz, znam taka, ktora mieszka na wsi i nie wystarczaly jej 4 tys. zl
      miesiecznie na utrzymanie siebie i malego dziecka. A za caly dom placi
      miesiecznie az (!) 100 zl czynszu. Maz dawal kase, tesciowie i sasiedzi robili
      zakupy za wlasne pieniadze, a ona i tak robila dlugi. Dzis, gdy maz stracil
      prace (z jej winy), wymyslila historie o znecaniu sie i wsadzila go do kicia.
      Poczym zabrala mu portfel (nawet dowodu nie zostawila), karte do bankomatu i juz
      snuje wizje podzialu majatku. Niektorym, chocby zarabiali miliony, nie wystarczy
      nigdy. A ja mieszkajac w miescie, zarabialam 700zl. To motywowalo. Gdzies tam
      jeszcze sie znalazlo pol etatu, jakies korki i 1300 miesiecznie mozna bylo
      wyciagnac. Przez rok zdazylam nawet zaoszczedzic na komputer. :)
      • bogini_kiczu Re: Brak rozsądku 06.09.07, 10:31
        my jestesmy wlasnie taka rodzina ktora nie nie miala pieniedzy,
        urodzila dziecko i radzi sobie z wszystkim. naprawde, do tego nie
        trzeba milionow tylko checi. czlowiek jest w stanie dostosowac sie
        do kazdej sytuacji i nawet kiedy sie u niego nie przelewa, jest w
        stanie tak sobie zorganizowac zycie, ze starczy mu na wszystko.
        kiedy zaszlam w ciaze, pracowalismyu obydwoje- maz na caly etat, ja
        na pol. po porodzie skonczyl mi sie macierzynski i do dzis utrzymuje
        nas tylko maz ze swojej niezbyt wysokiej pensji. a w brzuchu mam
        drugie dziecko :) i wiecie,wogole nie boje sie tego co bedzie. nie
        licze na pieniadze rodziny, nigdy nie liczylam ze beda mnie
        utrzymywac po wyprowadzce z domu.na opieke spoleczna tez nie
        liczylam choc korzystac z przyslugujacego mi zasilku w wysokosci 48
        zl. wiedzialam ze damy rade. i dalismy. wierze w Boga ktory nad nami
        czuwa i wiem ze dzieki Niemu nigdy nic nam nie brakowalo choc bywalo
        cieeezko. zawsze jakos udalo sie wyjsc z tarapatow. jestesmy
        szczesliwi. kiedy urodzi sie dziecko pewnie przez rok conajmniej
        bedziemy zyli tylko z pensji meza ale nie boje sie bo wiem ze tak
        sobie wszystko poukladamy ze bedziemy zyc skromnie ale nic nam nie
        zabraknie. tak wiec dziewczyny odwagi, nie odkladajcie macierzynstwa
        na potem bo zawsze cos wam wyskoczy co bedzie te plany przesuwac.
        jak pocznie sie dziecko to wszystko sie ulozy,zobaczycie.odkryjecie
        w sobie i waszych mezach takie pomysly i potencjal ze same sie
        zdziwicie. pozdrawiam
        • nives1 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 11:41
          Odkładanie macierzyństwa to jedno i z tym się zgadzam.
          Jednakże ciekawa jestem jak twój mąż utrzyma was przy 5 -tym
          dziecku?? też Wam Bóg pomoże?? No to zazdroszczę takich kontaktór "z
          góra".
          Ja liczę na siebie i męża.
          • memphis90 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 12:34
            Przeczytałam kiedyś w jednej ksiażce- człowiek, który nie umiejąc pływać skacze
            do rzeki, pełen wiary, ze Bóg go ocali- jest głupcem. W tej ksiażce uznali to za
            herezję (akcja działa się w średniowieczu), w Polsce byłoby to herezją do dzis.
            Na jednych naukach przedślubnych padły słowa- po piątym dziecu Bóg zsyła
            mieszkanie... Mam komentować?

            Żeby utrzymac dziecko nie trzeba mieć willi, dwóch mercedesów, trzech wycieczek
            rocznie w tropiki. Dziecku niepotrzebne są markowe adidaski, czapeczki za 400zł
            i prywatne lekcje gry na harfie. Ale pewne minimum trzeba mieć. Pewną bazę- żeby
            opłacić dom, jedzenie, ubezpieczenia, ubrania, mieć choć trochę grosza na
            ksiażki czy czasopisma; opłacić żłobek, przedszkole, jak kogoś stać- to nianię;
            fajnie mieć auto, żeby nie tłuc się z maluchem autobusami do owego złobka. Potem
            trzeba trochę poprzewidywać- a jeśli będę chora ja/mąż/dzieci- czy będzie nas
            stać na utratę pracy, leczenie? A jeśli będziemy bezrobotni? Czy wystarczy nam
            jedna pensja? Postawa- mąż zarabia grosze, ja nie pracuję, drugie dziecko w
            drodze, ale JAKOS TO BĘDZIE-jest nieodpowiedzialna.
            • umber82 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 15:18
              To co ty opisujesz to jest jakieś 3-4 tys miesięcnzie min.

              Więc daruj sobie te wywody o nieodpowiedzialności bo smieszny to co
              piszesz, nie porównuj byka do indyka..




              • martunia19811 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 15:28
                Wybacz ale nie wyobrażam sobie utrzymania 3 osobowej rodziny w
                Warszawie za mniej niż 3 tys netto (przy załóżeniu że mieszkanie
                mają swoje a nie wynajęte).Może za 2,5 dało by radę ale to już
                wegetacja a nie życie.
              • iminlove Re: Brak rozsądku 06.09.07, 17:39
                Ja tam się zgadzam z memphis - to jest nieodpowiedzialność. Bo zawsze można zachorować, dziecko może zachorować, mąż może odejść. Trzeba mieć jakiś zapas - choćby po to, by móc wysłać dziecko na kolonię, zaprowadzić do dentysty czy kupić zabawkę, o której marzy. A te 3-4 tys. miesięcznie jest chyba do osiągnięcia, jeśli dwie osoby pracują.
              • daria_nowak Re: Brak rozsądku 07.09.07, 13:00
                A dlaczego 3-4 tysiące mają być śmieszne? Przecież to podstawa, a w
                Warszawie minimum. I jeśli 2 osoby coś sobą reprezentują, to nie są
                to wysokie pensje!
            • annajustyna Re: Brak rozsądku 09.09.07, 14:01
              Wedke nauki KK grzechem jest nieodpowiedzialne poczecie dziecka...
          • martunia19811 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 15:41
            Bogini kiczy z czego Wy żyjecie? Jedna mała pensja na 4 osoby?
            Rozumiem, że skromnie ale powietrze do garnka wkładasz, chodzicie z
            meżem w spólnych butach?
            • umber82 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 15:55
              skoro sobie nie wyobrażasz znaczy że nie jesteś z Warszawy skoro nie
              jesteś to nie masz pojęcia o tym co piszesz, a idąc dalej nasuwa się
              prosty wniosek że nie potrafisz się gospodarować tak niskim budżetem
              i faktycznie nie powinnaś skazywać siebie i dziecka na wegetacje!

              przy takim budżecie można jeszcze odłożyć !!!



              • kawka74 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 17:00
                > przy takim budżecie można jeszcze odłożyć !!!
                chyba na fartuszek kuchenny
                oczywiście można skrobać papier po margarynie i żywić się mortadelą, tylko qrna
                rozbestwione i niegospodarne społeczeństwo nie docenia uroków oszczędnego żywota
                • deela kawka mozna mozna 06.09.07, 19:25
                  o co ci chodzi? ja mieszkam w wawie i wynajmuje mikromieszkanie i mam jedno
                  dziecko a byl moment ze w sumie zaranialismy z mezem jakies 2500 zl i wiesz co?
                  starczalo na wszystko i jakos nigdy nie prosilismy nikogo o pomoc
                  zal cie de sciska ze ty bys nie potrafila?
                  • kawka74 Re: kawka mozna mozna 06.09.07, 19:39
                    ściska jak cholera, że tej margaryny nie wyskrobuję z papierka i fartuszka się
                    nie dorobię
                    czeka mnie bezsenna noc
                    rusz główką i pokombinuj, czy aby na pewno 'wszystko' oznacza dla każdego to samo
                    mnie qrna margaryna nie wystarcza
                    • brak.polskich.liter No, cos Ty, Kawka 06.09.07, 20:00
                      Nie lubisz margaryny? Ani zarcia z Biedronki? Znaczy sie, materialistka wredna
                      jestes. Wstydz sie, a nieladnie tak sugerowac, ze z samej, czystej miuosci sie
                      obiadu nie ugotuje i swoim materializmem epatowac, a fe! P
                      Uslyszysz, ze miuosc prawdziwa i czysta sprawia, ze zjelczala margaryna bedzie
                      smakowac jak kawior albo inny losos, o!
              • swinka-morska Re: Brak rozsądku 06.09.07, 19:57
                > skoro sobie nie wyobrażasz znaczy że nie jesteś z Warszawy

                A to ciekawe.

                > przy takim budżecie można jeszcze odłożyć !!!

                Można odłożyć - zrobienie zakupów, na bliżej nieokreśloną przyszłość.
                • chiara76 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 20:18

                  >
                  > > przy takim budżecie można jeszcze odłożyć !!!
                  >

                  chyba na lekarza, jak się tym tanim, a co za tym idzie,często chemicznie mocno
                  podkręcanym jedzeniem człowiek podtruje...
                  > Można odłożyć - zrobienie zakupów, na bliżej nieokreśloną przyszłość.
              • brak.polskich.liter Re: Brak rozsądku 06.09.07, 20:02
                umber82 napisała:

                > przy takim budżecie można jeszcze odłożyć !!!

                Glownie sadlo na brzuchu z powodu jedzenia smieciowego zarcia.
                • triss_merigold6 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 21:09
                  Pfe, zazdrościsz tym co miłością żyją i dobrym słowem.P
                  • brak.polskich.liter Re: Brak rozsądku 06.09.07, 21:18
                    A, pewnie, ze tak. Co wieczor slimtam w poduszke z tesknoty za Krolewiczem Z
                    Bialym Koniem (KZBK), co to swoja miuosciom by sprawil, ze chleb z pasztetowa
                    bym zarla... Bez KZBK pasztetowa nie wchodzi, ni cholery :P
              • martunia19811 Re: Brak rozsądku 08.09.07, 22:06
                Właśnie jestem z Warszawy:)1000 pln kosztuje mnie mieszkanie+wszystkie opłaty
                (łącznie z 2 miesięcznymi, internetem, telewizją kablową, prącem i wodą)Myślę że
                z 700 pln wydajemy na samo jedzenie. Dorzucam do tego jeszcze z 200 pln na
                chemię. Już teraz wychodzi 1900 pln. To nazywam wegetacją. Do tego trzeba
                dorzucić kilka stówek awaryjnych np. buty sie rozpadną, ząb rozboli. 2500 na 2
                osoby to w warszawie absolutne minimum żeby żyć na skromnym poziomie (jeśli ma
                sie swoje mieszkanie). Jak jeszcze w tej kwocie zmieścić dziecko to sobie nie
                wyobrażam.
                Ucinam wszelkie spekulacje....mam budżet grubo powyżej 10000 miesięcznie i nie
                jestem sfrustrowana.
                • iminlove Re: Brak rozsądku 09.09.07, 11:23
                  Gdzie to mieszkanie, że tylko 1000? Własnościowe?
                • martunia19811 Re: Brak rozsądku 09.09.07, 13:16
                  Tak własnościowe. Tylko w takiej sytuacji 2 osoby w warszawie moga wyżyć za 2,5
                  tysiąca. jeśli się wynajmuje jest to kwota absolutnie niewystarczająca
                  (kawalerki są w tej chwili po 1,500 +opłaty).
                  • iminlove Re: Brak rozsądku 09.09.07, 15:59
                    Mieszkam z facetem w mieszkaniu studenckim, w sumie placimy za pokoj 1000 zl + internet. Mamy ok. 3 tys. i nie jest zle:) A za 1000 zl to rzeczywiscie nie da sie wynajac osobnego mieszkania, no chyba, ze jest to kawalerka 19 m^2 :) Dlatego lepiej jednak jak narazie pokoj;)
        • mapi9 Re: Brak rozsądku 06.09.07, 21:30
          bogini_kiczu napisała:

          > my jestesmy wlasnie taka rodzina ktora nie nie miala pieniedzy,
          > urodzila dziecko i radzi sobie z wszystkim. naprawde, do tego nie
          > trzeba milionow tylko checi. czlowiek jest w stanie dostosowac sie
          > do kazdej sytuacji i nawet kiedy sie u niego nie przelewa, jest w
          > stanie tak sobie zorganizowac zycie, ze starczy mu na wszystko.
          > kiedy zaszlam w ciaze, pracowalismyu obydwoje- maz na caly etat,
          ja
          > na pol. po porodzie skonczyl mi sie macierzynski i do dzis
          utrzymuje
          > nas tylko maz ze swojej niezbyt wysokiej pensji. a w brzuchu mam
          > drugie dziecko :) i wiecie,wogole nie boje sie tego co bedzie. nie
          > licze na pieniadze rodziny, nigdy nie liczylam ze beda mnie
          > utrzymywac po wyprowadzce z domu.na opieke spoleczna tez nie
          > liczylam choc korzystac z przyslugujacego mi zasilku w wysokosci
          48
          > zl. wiedzialam ze damy rade. i dalismy. wierze w Boga ktory nad
          nami
          > czuwa i wiem ze dzieki Niemu nigdy nic nam nie brakowalo choc
          bywalo
          > cieeezko. zawsze jakos udalo sie wyjsc z tarapatow. jestesmy
          > szczesliwi. kiedy urodzi sie dziecko pewnie przez rok conajmniej
          > bedziemy zyli tylko z pensji meza ale nie boje sie bo wiem ze tak
          > sobie wszystko poukladamy ze bedziemy zyc skromnie ale nic nam nie
          > zabraknie. tak wiec dziewczyny odwagi, nie odkladajcie
          macierzynstwa
          > na potem bo zawsze cos wam wyskoczy co bedzie te plany przesuwac.
          > jak pocznie sie dziecko to wszystko sie
          ulozy,zobaczycie.odkryjecie
          > w sobie i waszych mezach takie pomysly i potencjal ze same sie
          > zdziwicie. pozdrawiam


          Boże ;)oj zapomniałam,żeby Nie brać imienia Pana Boga Twego
          nadaremnie
        • daria_nowak Re: Brak rozsądku 07.09.07, 13:03
          Tak Cię czytam i czytam i zastanawiam się, czy to podpucha, czy
          faktycznie mózg do myślenia Ci nie służy?
          Czowiek moze się dostosować do rożnych sytuacji, może nawet przez
          miesiąc nie jeść. i co z tego? To jest argument na to, zeby żywić
          się suchyb chlebem? Bo w porównaniu z niczym - to już luksus?
          Gratuluje perspektywicznego myslenia... 2 dzieci, jedna pensyjka i
          zdolności przystosowawcze i potencjał!
          P.S. Nie mylisz czasem odwagi z bezmyślnością?
    • nighthrill Re: Brak rozsądku 08.09.07, 14:46
      Mąż zarabia w tym momencie 1600 zł, ja biorę korepetycje, zlecone tłumaczenia i
      mam zasiłek z powodu dużej wady wzroku ( całe 150 zł:)). Kiedy mam dużo
      korepetycji dochodzimy do 2500 zł, a nawet więcej, ale na dziecko nigdy bym się
      teraz nie zdecydowała - choć nie jestem już najmłodsza.
      NIGDY nie mogłam zrozumieć ludzi, którzy utrzymują siebie i dwoje czy troje
      dzieci za 1200 zł, czyli jedną niewielką pensję. Na co to starcza? Szkoda mi
      tych dzieci, bo może można skromnie zjeść za taką kwotę, ale oni nowych książek
      nie mają, ani na wycieczkę klasową nie pojadą...
      W cienkich momentach potrafiłam zrobić obiad za 5 zł - nie jemy mięsa i innych
      przetworów zwierzęcych, więc trzeba się nakombinować, ale i tańsze to wszystko,
      i zdrowsze. Nie oszczędzam na jedzeniu, na książkach, gazetach, często chodzimy
      do kina i na koncerty. Nie kupuję nowych ciuchów i nie używam kosmetyków ( z
      wyjątkiem tych do mycia, oczywiście), ale to z wyboru. Na wszystko starcza i
      rzadko musimy się ograniczać, wybierać np. między obiadem a wyjazdem na koncert.
      Dziecko za jakieś 3 lata, i postaram się stworzyć mu dobre warunki. Teraz bardzo
      boję się ciąży, z wielu względów. Urodzę, gdy naprawdę będę mieć co temu dziecku
      dać - oprócz miłości, bo to mogę dać zawsze:)
      • martunia19811 Re: Brak rozsądku 08.09.07, 22:14
        Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dużo pozytywnych zmian w Twoim życiu. Nie
        chodzi o to żeby super zarabiać (to ruletka, raz jest dobrze a za chwile nie ma
        nic) ale o to żeby się nie poddawać i stawiać czoło przeciwnościom.Trzymam kciuki:)
    • elkam80 Re: Brak rozsądku 10.09.07, 17:16
      Nie obraźcie się dziewczyny, ale tak Was czytając można dojść do
      wniosku że nigdy nie ma odpowiedniego momentu na dziecko.
      Piszecie że małe dochody i zdecydowanie się na dziecko to
      nieodpowiedzialność. A co jeśli nawet ma się dobrą pracę, przyjdzie
      dziecko na świat, a po jakimś czasie ta praca się "ulotni"?
      Wtedy wystawicie dziecko za okno, albo podrzucicie pod drzwi bo 1
      pensja to będzie za mało? Czy będziecie w stanie utrzymać taki
      poziom materialny jak w okresie podjęcia decyzji na dziecko?Los lubi
      płatać różne figle, nigdy nie wiecie jak potoczy się Wasze życie.
      Może w takim razie większą odpowiedzialnością jest to żeby w ogóle w
      takim razie nie decydować się na potomstwo?
      Są rodziny które potrafią poradzić sobie przy niezbyt dużym
      budżecie. I wiecie co jest w tym najlepsze? Że w takich rodzinach
      jest często więcej miłości i serdeczności niż w tych które już mają
      jakiś status materialny. Dlaczego? Bo wiedzą że są od siebie
      zależni, jeden musi pomagać drugiemu, opiekować się nim.
      W "bogatszych" rodzinach niestety pogoń za pieniądzem jest trochę
      większa i zanikają niektóre relacje.
    • marta.pio Re: Brak rozsądku 12.09.07, 17:27
      Moim zdaniem memphis ładnie to ujęła - nie trzeba być bogaczem żeby
      mieć dziecko, zgadzam się, ale podstawowe minimum trzeba mu zapewnić.
      Nie wiem jak bogini_kiczu wyobraża sobie życie 4-osobowej rodziny za
      jedną marną pensję.. Udaje się? Sczerze podziwiam. Ale ja w takiej
      rodzinie żyć bym nie chciała.
      Dziecko musi mieć zapewnione jedzenie (porządne co by później
      fortuny na lekarza nie wydawać), ubranie (nie tylko znoszone po
      kimś, powinno czasem też mieć coś nowego), własny kąt (nie mówię tu
      o wielkim metrażu ale o komfortowym kącie do nauki i do pobycia
      samemu w ciszy i spokoju), wykształcenie (rozumiane nie tylko przez
      edukację podstawową ale i wszelkie wyjazdy, wycieczki kulturalne,
      kino, teatr, muzea, uprawianie sportu - to akurat konieczne dla
      zdrowia przede wszystkim) - mogłabym jeszcze długo wymieniać.
      Owszem, może za skromną pensyjkę wyżyć się da, jak trzeba to zawsze
      jakieś rozwiązanie się znajdzie. Ale co w tzw. sytuacjach
      awaryjnych? Kiedy dziecko jest chore i trzeba NATYCHMIAST iść do
      specjalisty nie czekając aż NFZ raczy przyjąć cię po pół roku
      czekania (moja przyjaciółka z rocznym dzieckiem z poważnym
      schorzeniem skórnym musiała tyle czekać na wizytę u dermatologa - na
      szczęście było ją stać na prywatną wizytę i wykupienie leków), co w
      styuacji gdy w nocy maluch się rozchoruje, trzeba jechac do lekarza
      a samochodu brak a na taxi zwyczajnie cię nie stać? Takich sytuacji
      jest mnóstwo. Dziecko też musi mieć równe szanse w szkole, bo nie
      każde jest genialne i w lot łapie wszystko co usłyszy na lekcji. I
      co powiesz: przykro mi synku,ale nie stać mnie na korepetycje? Radź
      sobie sam? Przy dziecku takich sytuacji jest mnóstwo, widzę to na
      przykładzie mojego chrześniaka (2 lata) i czasem bywały sytuacje, że
      właśnie przez brak pieniędzy wszystko się waliło. A nie zawsze można
      liczyć na innych.
      Jak dla mnie to takim osobom trochę brak wyobraźni, przecież nie
      samym chlebem człowiek żyje.
      • elkam80 Re: Brak rozsądku 12.09.07, 18:51
        Hm... i znowu nie mogę się zgodzić do końca. Rozumiem leki itp.,ale
        na to myślę się zawsze znajdzie. Nie zgadzam się jeśli chodzi o
        korki. Dla mnie to jest trochę lenistwo - a przynajmniej jeśli
        chodzi o dziecko w szkole podstawowej, gimnazjum. Oczywiście
        lenistwo głównie ze strony rodziców. Kiedy ja chodziłam do szkoły (a
        nie są to znowu takie zamierzchłe czasy - nie jestem jakąś starą
        raszplą) korepetycji w sumie nie było. Za to rodzice potrafili
        poświęcić trochę czasu i wytłumaczyć większość rzeczy. A teraz?
        Najlepiej iść na łatwiznę, zapłacić komuś i mieć to z głowy. Ja
        rozumiem że nie każdy jest omnibusem, ale chyba na poziome
        podstawowym wiedzę posiada.
        Problem też po części leży w samej edukacji. Pamiętam że jeszcze
        parę lat temu słabsi uczniowie mieli możliwość skorzystania z "zajęć
        wyrównawczych" (tak to się chyba nazywało). Była to po prostu
        dodatkowa godzina czy 2 w tygodniu prowadzone przez nauczyciela, na
        których słabsi uczniowie mogli powoli zrozumieć i przećwiczyć to z
        czym mieli problem.
        Po prostu towarzystwo się teraz "lekko" rozleniwiło i rozpaskudziło.
        Ludzie po prostu przywykli do wygody.
        • marta.pio Re: Brak rozsądku 12.09.07, 19:16
          i tu ja się też z Tobą nie zgodzę:)

          Kiedy ja chodziłam do szkoły (a
          > nie są to znowu takie zamierzchłe czasy - nie jestem jakąś starą
          > raszplą) korepetycji w sumie nie było. Za to rodzice potrafili
          > poświęcić trochę czasu i wytłumaczyć większość rzeczy. A teraz?
          > Najlepiej iść na łatwiznę, zapłacić komuś i mieć to z głowy. Ja
          > rozumiem że nie każdy jest omnibusem, ale chyba na poziome
          > podstawowym wiedzę posiada.

          No właśnie, na poziomie podstawowym może tak. Ale na gimnazjalnym
          czy licealnym już nie koniecznie. A wtedy dziecko też jest na
          utrzymaniu rodziców i do szkoły chodzić musi. Sama pobierałam
          korepetycje, bo nie radziłam sobie z matmy (na tzw. zajęcia
          dodatkowe też chodziłam akurat z tego przedmiotu) i nie było to
          naprawdę spowodowane lenistwem a jedynie brakiem zdolności
          matematycznych. I jestem wdzięczna rodzicom za to, że zapewnili mi
          te korepetycje bo dzięki nim może nie kiblowałam w żadnej klasie z
          powodu braku zdolności do jednego przedmiotu.
          Osobną kwestią jest czas, który rodzice mogą dzieciom poświęcić.
          Często nie jest to związane z brakiem chęci a brakiem czasu (pracują
          żeby móc się utrzymać) a także zwykłym brakiem kompetencji i wiedzy.
          Nie każdy rodzic ma wyższe wykształcenie, i może pomóc dziecku w
          każdej dziedzinie wiedzy. Co z rodzicami np. z wykształceniem
          zawodowym? Zaraz powiesz, że mogli się uczyć za młodu, ale to też
          nie takie proste. Nie każdy miał takie możliwości bo: i wracamy do
          punktu wyjścia np. jego rodziców nie było stać na wykształcenie
          dziecka. I koło się zamyka. Zobacz dlaczego nawet mało bystre dzieci
          bogatych rodziców jednak w większości kończą studia/ znają języki/
          robią kariery? Bo im to umożliwiono. Dzięki pieniądzom oczywiście.

          Rozumiem leki itp.,ale
          > na to myślę się zawsze znajdzie.

          Wiesz ilu ludzi nie wykupuje recept bo zwyczajnie nie mają ich za co
          zrealizować? Wystarczy posłuchac czasami tego, co się dzieje w
          aptece. Myśląc takimi kategoriami można stwierdzić, że mając tysiąc
          złotych na rękę na rodzinę znajdą się też pieniądze na jedzenie
          homarów czy codzienne wypady do filharmonii.. Jak ledwo wiążesz
          koniec z końcem to jak masz nagle wytrzasnąć kasę na leki? I nie
          mówię tu o zwykłym rutinoscorbinie za 6 zł tylko o lekach
          kosztujących po kilkaset zł bo takie też są.
          Trochę to niefrasobliwe myślenie - będzie co ma być. Niektórzy tak
          umieją - i niech tak będzie - pomoc społeczna będzie miała pełne
          ręce roboty. Ja tak myśleć po prostu nie potrafię.
          • elkam80 Re: Brak rozsądku 12.09.07, 20:02
            I tu się zgodzę, ale zwróć uwagę, że część z powyższych postów mówi
            też o tym że 2,5 tys to mało. Owszem, 1 tys. zł to jest ciężko i tu
            się zgadzam. Ale przy tej wyższej kwocie już sobie idzie poradzić.
            Wyobraź sobie, że w czasach panieńskich mieszkając z rodzicami
            żyliśmy właściwie tylko z pensji taty, mam dwójkę rodzeństwa, tak
            więc była nas w sumie 5. Mama krótko po urodzeniu bliźniaków
            straciła pracę a później trudno już było jej ją znaleźć (mimo że
            mama ma wykształcenie wyższe, ale urodziła dzieciaki w wieku 40 lat
            więc po odchowaniu zaczęły się czasu niezatrudniania
            osób "starszych"). I muszę Ci powiedzieć, że byliśmy (jesteśmy)
            naprawdę szczęśliwą rodzinką. Ja również skończyłam studia, po
            studiach skończyłam jeszcze 2 szkoły (drugą kończyłam będąc już
            mężatką) i mimo wszystko udało się to zrealizować. Korepetycje też
            miałam, ale w sumie może z 3 razy - również z matmy, a największym
            śmiechem na sali okazało się to że skończyłam Fizykę Techniczną na
            Polibudzie.
            Jeszcze krótko po ślubie mieliśmy z mężem niewiele więcej, część
            odchodziła na moją szkołę, reszta zstawała na życie.
            Na dziecko bym się nie zdecydowała. Teraz pracujemy oboje i co?
            Nadal nie jest odpowiedni czas na dziecko.

            Generalnie chodzi mi o to, że nie trzeba mieć kupy kasy żeby mieć
            dziecko. Bo ze wszystkim można sobie poradzić.

            Wcześniejszy post napisałam trochę przerażona tym co dziewczyny
            pisały właśnie o kwotach jakie to mają i że to jeszcze sytuacja
            powątpiewająca. A właśnie pytam jeszcze o to - co z dzieckiem kiedy
            się okaże, że ta wspaniała wymarzona praca prysła jak bańca mydlana.
            Traci się źródło dochodu i co wtedy? Co zrobić z dziećmi które
            pojawiły się przecież jak status materialny był och i ach.
            O to mi głównie chodziło!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka