manienstwo 08.04.06, 20:06 mój pies mnie ugryzł. mam dość. oddaje go. tylko gdzie? do schroniska nie chcę, ale nie mogę trzymać go w domu. jestem wściekła, siedze i ryczę. jak ten dureń mógł?! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
edavenpo Re: zwątpiłam. oddaję psa. 09.04.06, 14:54 Ale co sie dokladnie stalo? Dlaczego ugryzl? W jakiej sytuacji? Odpowiedz Link
lirael Re: zwątpiłam. oddaję psa. 09.04.06, 16:34 Witaj, Jeżeli nie wchodzi w grę choroba psychiczna psa, a to może stwierdzić weterynarz, Twój jamnik uważa się za przewodnika stada i postanowił Cię za coś skarcić. Nie spodoba Ci się może to co napiszę, ale to nie jego wina, że uznaje się za dominanta, tylko zasługa domowników. Nie możesz winić psa za to, że wykonuje funkcję, którą mu przyznano. A jamniki są mistrzami w konsekwentnym i skutecznym, aczkolwiek często potajemnym, zdobywaniu tej roli. Jeśli Twój pies rezyduje na łóżkach i kanapach, jest karmiony przed posiłkiem rodziny lub dokarmiany w trakcie, wychodzi przez drzwi wyprzedzając człowieka, w innych formach narzuca swoją wolę, to znaczy że uważa się za szefa, a szef ma prawo okazywać humorki. Żelazną konsekwencją możesz doprowadzić go do porządku. Są świetne książki na ten temat, możesz porozmawiać z zaufanym weterynarzem lub bardziej doświadczonymi włascicielami czworonogów. Moja jamniczka ugryzła mnie raz,kiedy miała rok, co przeżyłam bardzo. W tej chwili ma 7 lat i taka wpadka już się się nie powtórzyła. Trzymam za was kciuki. Nie rezygnuj z tego psa tak łatwo. Pozdrowienia. Odpowiedz Link
hashi-tess Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.08.06, 17:38 Witam! Ja też mam 2 letniego psiurka. Jest ciągle przewodnikiem stada. Codziennie trwa walka między mną i nim o przywództwo. Pewnego dnia najpierw ugryzł mojego męża a potem mnie. Do tej pory nie toleruje panów postury męża. Wyjście wspólne z rodziną jest niemożliwe. Jamnior obszczekuje nas wszystkich - bez przerwy. Powiem, że to nie jest wcale takie zabawne, kiedy idziemy ulicą i pies szczeka. Przechodnie sądzą, że robimy mu straszną krzywdę. Rok temu zostawiłam go w domu z kundelkiem - dorosłą suką. Niestety musiałam wymienić drzwi wejściowe. Prawdopodobnie oboje zniszczyli drzwi. Codzienna walka o przywództwo staje się koszmarem. Jeszcze nie wiem co zrobię, bo w domu jamnioorek jest cudnym kochanym pieskiem. Odpowiedz Link
lajlah Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.04.06, 10:10 Manieństwo, nie działaj pochopnie. Pies oddany będzie bardzo tęsknił, niewykluczone nawet, ze zdechnie z tęsknoty. Zastanów się dlaczego tak zrobił, niektore jamniki majatak silny instynkt przywodczy, ze potrafią ugryźć. Nasz pis też kiedyś ugryzł męża. To był jedyny raz kiedy po tym co zrobił został skarcony uderzeniem. To było widocznie potrzebne, bo zaczął traktować męża jak swego jedynego pana i tylko jego się słucha. Nigdy więcej nikogo nei ugryzł, a ma 9 lat, ale zdarza się, że na nas ostrzegawczo warczy. Na męża nigdy. Natomiast nasza suczka jest tak uległa, że nie słyszałam jeszcze żeby na kogokolwiek warknęła, mimo, że też jamnik. Taka sama rasa a zupełnie inne charaktery. Zastanow sie, przeanalizuj wszystko. Pozdrawiam i trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie. Odpowiedz Link
manienstwo Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.04.06, 11:43 oczywiście, że nie oddam buraka. choć nie da się ukryć, że jestem na niego wściekła. widać, że chłopak jest załamany ;-). zaraz po "incydencie" trafił na kilka godzin do toalety. mam nadzieję, że więcej takiego numeru nie wywinie. obecnie ma zakaz wstępu do pokoju. jest bardzo smutny. żal mi psiny, ale nie daruję mu. gryzł nas nie będzie. coś mi się wydaje, że będę musiała wprowadzić pewne zmiany w jego radosnym i beztroskim życiu :( a szkoda. Odpowiedz Link
lajlah Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.04.06, 15:47 uffff, no odetchnęłam. A porządny opieprz należy mu się jak najbardziej:) Nie martw sie, chyba każdy jamnik miał taki incydent, może myślał "spróbuję, a nóż się uda i będą tańczyli jak im zagram";) Odpowiedz Link
marekatlanta71 Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.04.06, 18:11 Moja na mnie dzis warknela jak ja chcialem wygonic z lozka... Odpowiedz Link
kakq Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.04.06, 18:46 ufff to dobrze ze nie oddasz jamnika mój to dopiero diabeł wyżarl kanapę szczeka na mnie jak chce sie bawic - czyli cały czas:) i na dodatek piszczy jak nie może czegoś dostac a bardzo tego chce więc pokarz kto tu jest Panem :) i KOCHAJ JAMNIKA KOCHAJ bo ich nie da SIE nie kochac:))))))))))))))))) PZDR Odpowiedz Link
lajlah Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.04.06, 18:49 Bozę , powiedzcie mi co z moją jamnicą? Boi się dosłownie wszystkiego, balona, maskotki, wyjścia na balkon(mamy balkon na poddaszu, wiec niewysoko), głośnego śmiechu (nawet naszego, a przecież nas zna), dzieci i obcych. Nigdy nie była uderzona, karcona najwyzej stanowczym głosem, a nie krzykiem. Gdybym nie wiedziała, ze to jamnik, nie uwierzyłabym , że może być tak uległa. A co najlepsze, z naszym psem robi co chce, gryzie go( w zabawie), zabiera mu zabawki, a on nic. Ma już prawie 10 m-cy i jeszcze nei słyszałam, żeby warczała, nawet w zabawie. W ogole nie widziałam tak posłusznego i uległego psa. Myślałam, że moze wszystkei suki są takie, bo dotąd mieliśmy zawsze psy. Odpowiedz Link
kakq Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.04.06, 19:27 :) wiem wiem tez miałam jamniczkę reagowała tak samo była płochliwa takie istne ciele nic nie obgryzła w domu, słuchała sie nas taka słodka mordka, chyba suczki juz tak maja są spokojniejsze teraz mam psa jamnika i to jest istny diabeł pozdrawiam Odpowiedz Link
lajlah Re: zwątpiłam. oddaję psa. 11.04.06, 11:42 tak, jamniki, to gadziny:) a jamniczki są słodkie chociaż moja obgryza wszystko, ale jest taka strachliwa, że jak już obgryzie , to od razu brzuchem do góry i przewala tymi ślepiami:) Odpowiedz Link
manienstwo Re: zwątpiłam. oddaję psa. 13.04.06, 23:14 chyba znalazłam przyczynę, pośrednią oczywiście, ataku. najpewniej chłopakowi bije na wiosnę; tęskni za jakąś żoną :/. ale to nie zwalnia go z odpowiedzialności za popełniony czyn. kara nie zostanie złagodzona, bo pańcię boli nie tylko ręka, ale i serducho. Odpowiedz Link
lajlah Re: zwątpiłam. oddaję psa. 14.04.06, 10:11 :DDD Moj stary pies wczoraj na spacerze oszalał. Wyczuł jakąś suczkę i poczuł się jakby miał z siedem lat mniej. Nawet mój mąż go nie zatrzymał, a zawsze Tłuczek słucha go jak szeregowy sierżanta. Wrocił skruszony do domu, dostał reprymendę. Na szczęście Fifi już po cieczce, chwała Bogu. Odpowiedz Link
janie_funiette Mimo wszystko - nie zamykaj go w toalecie. 22.05.06, 16:51 Poza chęcią szefowania stadu - Twój pies ma swoją psychike, a więc i swoje strachy i deprechy. W opisanej sytuacji, którą znakomicie opisano wyżej (poczuł się szefem!), lepszy jest prosty strzał z gazety w pupę, który robi wiecej hałasu, niż zadanie prawdziwego bólu albo odtrącenie, jakim jest zamknięcie w samotni. Nie kazr go w ten sposób - nie zamykaj psa w strasznym dla niego karcerze, jakim jest wc. On nie wie, że to tymczasowe więzienie i może się zwyczajnie bac, że został ze stada wykluczony. A to już są zupełnie inne reperkusje, pies się robi osowialy i cierpi miesiącami, bo żyje w przeświadczeniu, że może sam nie przetrwać na swiecie. W stadach psów drobne kąśnięcie działa jak klaps i wystarcza do ustanowienia hierarchii. Twój jamnik, jak tylko się zorientuje, że jest numerem dwa lub trzy, zaakceptuje tę pozycję i będzie szczęśliwy, gdyz nawet taka pozycja oznacza bardzo wiele - że mimo wszystko jest ważny i potrzebny. :)) janie Odpowiedz Link
mini45 Re: zwątpiłam. oddaję psa. 14.08.06, 13:36 Witam, Tez mam jamnika z bardzo silnym charakterkiem jednakże dzięki konsekwencji i szkoleniu udało mi sie wychować bardzo fajnego pieska, oczywiście czasami próbuje coś wywalczyc warknięciem ale wystarczy jedno moje słowo i wie że przegiął. Nie jestem zwolenniczka bicia psa ani karania go, wole wychowywanie przez nagrody- czyli dobrze postąpiłeś dostaniesz nagrode , źle sie zachowujesz to będę cię ignorować - to duża kara dla psiaka. Musimy pamiętać że pies bardzo krótko po nieprzyjemnym incydencie pamieta co zrobił wiec jeżeli już chcemy go ukarać to nasz reakcja musi być natychmiastowa jednakże nie długa (nie zamykaj na długo psa bo po paru minutach on juz nie wie za co tam siedzi). Potem musimy go pochwalić po ukaraniu- ta właśnie robia przywódcy stada u wilków- mówiąc ok źle zrobileś- spotkała cię kara- ale teraz jest juz ok, nadal cię kocham. Pozdrawiam i zycze powodzenia Odpowiedz Link
megasoft Re: zwątpiłam. oddaję psa. 29.05.06, 20:27 Wybacz mu!!!Za jeden incydent na nic mu nie pozwalać??? Odpowiedz Link
tutusia_24 Re: zwątpiłam. oddaję psa. 10.08.06, 19:01 o nie to ja mojego 13-to latka juz ze 100 razy powinnam oddac.Ma swój charakterek a i mojej winy tez jest duzo.Teraz - to już wogóle nami rządzi i zachowuje się jak stary zgredek. Mimo tego strasznie go lubimy. Odpowiedz Link
kropka119 Re: zwątpiłam. oddaję psa. 17.12.06, 01:26 no i bardzo dobrze,że nie oddajesz,jamniczki są słodkie chociaż złośliwe. Ja mam suczkę dziwaczkę- jest płochliwa jak gdzieś z nią jestem to siedzi mi cały czas na kolanach.Natomiast w domu rządzi,mnie nie ugryzła,ale za to paru gości już tak.Jak ktoś do mnie przychodzi,kogo on nie zna,to muszę łapać ją w locie co by nie złapała za łydkę.Jak to jest z waszymi jamniorkami. Odpowiedz Link
siebercik Re: zwątpiłam. oddaję psa. 11.10.06, 13:02 Mój jamnik też mnie ugryzł, parę dni temu, a własciwie pogryzł, boto nie było jednorazowe dziabnięcie, tylko atak rozjuszonego dorminatora.....cale szczęscie, że maiłam polarową bluzę, a on już jest stary i ma utarte zębiska.....:-))))) Mam tylko sliczne żołte siniaki na obu nadgarstakch...Jak wcześniej napisała mądra pani, mój jamniczek, który w mojej rodzinie ma pozycję samac alfa, postanowił mnie skarcić, gdyż nie pozwoliłam mu wskoczyć na kolanka sąsiadki w cieniutkich rajstopkach....Chyba w końcu jednak wskoczył :-))nie wiem bo zajęłam się ogladaniem nadgarstków....Też byłam w szoku całe popołudnie i w ogóle sie do niego nie zbliżałam ale w końcu zdałam sobie sprawę, że mój pupilek pokąsał mnie, bo jest wredny, rozpuszczony i rządzi w tym domu.....No cóż kiedy przyszła pora spania Dudek uznał chyba, że juz starczy tych fochów, bo wskoczył do łóżka podciągnął nosem rękaw piżamy i dokładnie wylizał pokąsane miejsca....czyli najpierw skarcił, a potem pochwalił, wszystko się zgadadza, jak u wilków. Resztę nocy spędzilismy jak zwykle, czyli on rozwalony na mojej poduszcze, a ja obok. Jedyne, w czym się nie zgadzam z mądra panią, to to, że psy szybko zapominają - co to, to nie. Mój jamnik jest pamiętliwy niczym bracia Kaczyński razem wzięci, a i sam dobrze wie, kiedy przegiął.....choć nie zauważyłam żeby się przejmował....Prawda jest taka, że nasze jamniki tresują nas jak chcą, a my nic możemy na to poradzić - z miłości do ich wrednej natury. Moja konkuzja, więc jest taka, że miłośnicy tej rasy muszą mieć mosochistyczne skłonności :-))) .....ale miło jest pomyśleć, że nie tylko ja tak mam :-). Pozdrawiam wszyskich jamniofilów!!!! Odpowiedz Link
lajlah Re: zwątpiłam. oddaję psa. 12.10.06, 12:05 o przepraszam, nie zgodzę się z tym co napisałaś. Nie wszystkie jamniki są takie jak Twoj, moje np. są bardzo dobrze wychowane i nie zdarzyło mi się , żeby ktorykolwiek mnie lub kogoś pogryzł, chociaż za młodu probowały pokazywać, że to one są panami, szczerząc się i warcząc, ale szybko zrozumiały gdzie ich miejsce w domowej hierarchii. Psa trzeba wychować. Odpowiedz Link
siebercik Re: zwątpiłam. oddaję psa. 12.10.06, 17:42 No pewnie, że nie wszystkie jamniki są takie wredne, na 10 z jeden trafi się grzeczny :-)))). Ja przez całe swoje 30 - letnie życie nawet znałam taką jedna suczkę, Kropkę...., a znam wiele jamników, bo cała moja rodzina i znajomi są zajamniczeni :-), choć może te znajomości to dobieram pod katem jamników właśnie :-). To prawda, że wszystko zależy od tego jak się psa wychowa i temperuje od małego ale mnie nie było dane oglądać go w wieku szczenięcym. Przygarnęłam go ze schroniska, co prawda młodego ale już dorosłego psa o ukształtowanym charakterze i mogę się cieszyć jedynie, że jak na psa o nieznanej przeszłości i doświadczeniach i tak nie jest taki zły :-)). Charakterek ma dominujący, i owszem ale przy tym dość spolegliwy - nie burczy na nas na każdym kroku, pogryzł mnie w ciągu 12 lat pierwszy raz (i jeszcze kiedys mojego ojca ale się wtedy bał), jedzenie i piłeczki pozwala sobie zabrać,( chociaż piłeczek broni, jedzenia nie ), terroryzuje nasz przez miałczenie :-)), a nie przez warczenie, nie jest agresywny w stosunku do innych psów ( nie lubi tylko białych pudli), wszelkich gości uwielbia, szkód w domu nie robi ( zjadł jedynie szlafrok mojego ojca, gdy ten leżał w szpiatlu po zawale ale to i tak w sumie nieźle). Jak na to, że nie wychowywałam psa od małego, jestem całkiem zadowolona. Znam o wiele gorsze potwory, chowane od szczeniaka, a mój nie jest przynajmniej złośliwy..... Dzieki łagodności i miłości dał się stopniowo oswoić do zabiegów pielęganacyjnych, bo po adopcji nie pozwalał się nawet wykąpać, tak że dziś sama go strzygę, czyszczę uszy, wycinam kłaki, między poduszeczkami itp. Boi się tych zabiegów w dalszym ciągu i nikt obcy nie może się do niego zbliżyć z nożyczkami.... Trafił do nas ze stanem zapalnym uszu, skaleczona małżowiną (byc może ktoś niewłaściwie zabierał się do ich pielęgnacji i stąd ten jego uraz) i skołtunioną sierścią, tak że nie było nawet widać, że to jamnik....Wyszło szydło z wora dopiero po ostrzyżeniu :-)) Mój pies jest nie wychowany ale to świadoma decyzja - po przykrych doświadczeniach, które przeszedł uznaliśmy, że teraz będzie tylko rozpieszczany i że będzie miał najlepsze psie życie, jakie może mieć, bo sobie na to zasłużył...., więc kiedy mnie już dziabął, nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogłabym go oddać. Pozdrawiam, A. Odpowiedz Link
lajlah Re: zwątpiłam. oddaję psa. 13.10.06, 14:55 jesli tak sprawa wygląda, to co innego. rzeczywiscie biorąć psa dorosłego mamy o woele mniejszy wpływ na jego wychowanie. Zwracam honor:) Zresztą moje od małego wychowywane psy, też nie są aniołami. Np. roczna suka potrafi wygryźć dziurę w nowym kocu, a ostatnio gdy zrobiło sięchłodno, rozpalilismy pierwszy raz w tym sezonie w kominku. Mamy otwarte palenisko i Fifi siedziała dosłownie na tej wystającej części od koninka przez połtorej godziny, aż ogień wygasł, tak była zachwycona płomieniami. Wsadziła ryjek za blisko i zabolało, ale nawet to jej nie zraziło i za żadne skarby nie odeszła od ognia, chociaż kusiliśmy ją smakołykami:) Nasz drugi pies w ogole nie przejawiał zainteresowania, oprocz tego, że był blisko bo ciepło.Pozdrawiamy:) Odpowiedz Link
mamonka01 Re: zwątpiłam. oddaję psa. 13.01.07, 20:31 Jamniki to psy bardzo inteligentne a przy tym samodzielne. Lubią same decydować o sobie, z trudem poddają się przywództwu alfy. Niestety bardzo łatwo zrobić z tego psa domowego tyrana. Te psy powinny mieć właścicieli o zdecydowanych i silnych charakterach. Niestety większość z nas ulega wdziękowi jamnika i tym sposobem stwarza mu okazje do przejęcia władzy w domu. Często sami hodujemy sobie domowego satrapę. Najwyższa pora pozbawić jamnika przywilejów. Wykopać go z naszego łóżka - niech sypia u siebie.Zganiać z fotela lub kanapy, ot tak dla zasady, niech wie, że ma ustąpić szefowi :) (na fotel można wejść tylko gdy pańcia wyraźnie pozwoli ) Nie zwracać uwagi na żebranie i karmić delikwenta dopiero po tym jak cała rodzina skończy już posiłek. To podstawowe ABC w wychowaniu każdego psa. Sprawdziło się u mojego jamnika i później u ON-ka. Odpowiedz Link
escott Re: zwątpiłam. oddaję psa. 13.01.07, 21:23 Najwyższa pora pozbawić jamnika przywilejów. Wykopać g > o > z naszego łóżka - niech sypia u siebie.Zganiać z fotela lub kanapy, ot tak dla > zasady, niech wie, że ma ustąpić szefowi :) (na fotel można wejść tylko gdy > pańcia wyraźnie pozwoli ) Moje jamole tarzają się po poduszce ze śmiechu... ;DDD > Te psy powinny mieć właścicieli o zdecydowanych i > silnych charakterach. Ja też... :D Mamonka01, gdybyś nie napisała, myślałabym, że te wszystkie zasady to tylko takie żarciki autorów książek o układaniu psów :)) Szczerze gratuluję, bo sama...ummm...no, powiedzmy, że odrobinkę brakuje mi tego zdecydowania... Odpowiedz Link
mamonka01 Re: zwątpiłam. oddaję psa. 13.01.07, 23:07 Jamnika można okiełzać :-/ niestety, to żmudna praca. Pamiętam moje boje toczone z jamniczką cioci, którą to jamniczką opiekowałam się w domu ciotki podczas jej urlopu .Pierwsze dwie noce były nieprzespane, bo jaśnie wielmożna jamniora kochała spanie rozłożona centralnie na mojej poduszce. Konsekwentne zwalanie psa z poduszki prosto na podłogę(wyłożoną puchatym kocykiem coby się pies nie potłukł) przyniosło efekty :) Już drugiej nocy uznała że wystarczy jej do spania fotel z własną poduchą. Doszła też szybko do wniosku,że na MOJE łóżko nie warto wchodzić. Jamniki to jednak inteligentne bestyjki :)) Odpowiedz Link
escott Re: zwątpiłam. oddaję psa. 14.01.07, 10:10 Hm, tylko, że ja - mam nadzieję, że to nie dotrze do tych kłapciastych uszu - uwielbiam większość z tych wszystkich numerów:) Przeszkadzają mi wyłącznie wygłupy, które zagrażają samym gadzinom (np. zżeranie drzazg), mojej pracy (wynoszenie i zbyt intensywne czytanie moich papierów, notatek etc., dewastowanie sprzętu elektornicznego ;) i mojej równowadze psychicznej (nadgryzanie książek). Ale nie jestem w stanie zdobyć się na konsekwencję... Bo, naprawdę, nie mówcie nikomu, ale walka o miejsce na kanapie i ganianie za urwisem z moim butem w pysku to dla mnie frajda:) -- Sherlock Holmes Odpowiedz Link