robert.83 27.09.09, 11:23 ...Fotką z innego forum. o tą poniżej pytam. Gdzie chcielibyście mieszkać? Macie swoje wymarzone marzenie? Dla mnie takie miejsce to mistrzostwo świata: Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aglajaaa Re: Zainspirowany... 27.09.09, 11:34 Byłam tam... znaczy na forum na podwórku... Cuuuuudo... zdjęcie ukradłam... miałam chyba podobne skojarzenie, pierwsza myśl "ja tu chcę(!)" Jest boskie Odpowiedz Link
robert.83 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 11:37 Wyobrażasz sobie stukanie butów po TAKIM bruku? Poezja. Jak wielokrotnie pełniejsze jest życie w otoczeniu mającym charakter? Bardzo wielokrotnie. Odpowiedz Link
aglajaaa Re: Zainspirowany... 27.09.09, 11:47 I to sklepienie w przejściu bramnym... chce się je zobaczyć, dotknąć... Uwielbiam takie cudnie porośnięte... wyobrażasz sobie te gałazki wdzierające się do środka kiedy otwierasz okno(?) Odpowiedz Link
robert.83 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 11:54 Nad bramami jest zawsze trochę chłodno w zimie. Ale cóż to za problem, jeśli masz wielki piec kaflowy, lekko suche powietrze pachnące węglem. Otwierasz okno i widzisz sąsiada - jednego z może 10ciu... wszystkich jesteś w stanie poznać nie tylko z imienia. Dzieci bawią się wspólnie pod okiem którejkolwiek z sąsiadek... Ja byłem takim dzieciakiem. Odpowiedz Link
siamese67 A jeśli dom będę miał... 27.09.09, 13:16 Ależ pięknie marzysz, Robercie... Takie proste, zwyczajne, codzienne... Dom z prawdziwym piecem, w którym płonie ogień, kiedy za oknem zimno. Autentyczne ciepło domowego ogniska Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Zainspirowany... 27.09.09, 11:54 zawsze marzyłam o anglii, zawsze chciałam mieszkać w londynie - po swoich perypetiach wiem jednak, ze marzenia mogą jednak rozminąć się z rzeczywistością. warto jednak marzyć i tez mam takie ukochane miejsca, do których chcę wracać, nowe, do których chciałbym pojechać. uwielbiam uczucie, gdy jestem w innym mieście i wyobrażam sobie, że właśnie tam gdzieś jest moje lokum a ja jestem autochtonką - cudowne. na pewno chciałbym pomieszkać w mieście większym od wawy, w miejscu z rozmachem - nowy jork, albo w innym klimacie miami. mogłabym pomieszkać w paryżu bądź w bacelonie. z chęcią zwiedziłabym skandynawię, ale tam chyba bym nie zapuściła korzeni. na 100% mogłabym mieszkać w maleńkim portowym miasteczku na południu europy, na jakiejś greckiej wyspie - słońce, lazur, owoce morza, wino i piękni, namiętni mężczyźni ;-D to moje wymarzone miasteczko: to moja chata: tu robię zakupy: moze kiedyś chociaz się na wakacje tam wybiorę Odpowiedz Link
frip0 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 12:01 Rumunska Ty od Skandynawii sie 3maj z daleka, trole ja chcą opanowac Odpowiedz Link
robert.83 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 12:04 Na rejsie odwiedziłem kiedyś kilka angielskich i walijskich miasteczek (Kanał Angielski, La Manche chyba się pisze). Coś niesamowitego. Niektóre przystanie wypełnione były tak luksusowymi lub stylowymi jachtami, że czuliśmy się jak obdartusy na naszym Wodniku II z ręcznikami, klapkami, gaciami suszącymi się dosłownie wszędzie. Ale wracając... dwupiętrowe domki a przed nimi często zamiast samochodu - od razu prywatny pomost i łódka. Tam są wysokie pływy (no kilka metrów różnicy poziomów przy odpływie i przypływie)... w jednym porcie była zrobiona coś jakby... wanna. To znaczy przy wysokiej wodzie łódki mogły wpływać do takiego prywatnego basenu portowego... a kiedy zaczynał się odpływ woda nie uciekała całkiem, bo była zatrzymywana podwodną "murkościanką"... Najciekawsze było tempo życia... samochody jeżdżące dużo wolniej niż u nas, ludzie znają się ze sobą i są bardziej otwarci... Chyba nie chciałbym już większego miasta niż Wawa. Dla mnie to zawodowe optimum, a z czasem chciałbym dać dyla na prowincję. Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Zainspirowany... 27.09.09, 12:21 pamiętam piękne, romantyczne klify z dover, nie mogłam nacieszyć oka tym widokiem: a potem owce na łąkach, tak jak na naszych polach jałóweczki i konie. nigdy nie sądziłam, że będę zmęczona warszawą, tempem życia, rush hour - evry hour praktycznie. cóż, cechą człowieka starzejącego się jest to, ze zaczyna go męczyć miasto ;-D jak się człowiek wyszaleje, wyklubuje, a nocne balety spowszednieją, to się tęskni do własnego ogródka i pomidorków z własnego krzaczorka... o, proszę, jakie piękne skierniewice, godzinkę eskaemką do wawy centrum i już jestem w pracy Odpowiedz Link
robert.83 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 12:31 "to się tęskni do własnego ogródka i pomidorków z własnego krzaczorka..." U mnie do tego jeszcze daleko. Ja jestem na etapie dostawania świra z powodu krótkich urlopów i "korpo-pseudo-życia". Samych krótkich urlopów też z resztą nie było prawie wcale... Zmiana otoczenia na rok, dwa. potem zmiana otoczenia... potem zmiana otoczenia... Kusi. Chcę uciec, mało tego, w zasadzie mogę. Ta myśl jest jak nabity pistolet w szufladzie biurka. Coś o tym. Ekt Gdynia - Emeryt. Odpowiedz Link
robert.83 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 12:53 Znaczy czemu nie zrobiłem tak jak napisałem? Bo chcę skończyć pewien etap w życiu, w który zainwestowałem 5 lat. Studia. Mam czas do 15 grudnia na złożenie pracy. Potem już tego łańcucha nie będzie. Bo kiedy zaczynam się rzucać w pracy zostaję obłaskawiony jakimś drobiazgiem. A nadal lubię to co robię i nadal nie znam nikogo w firmie, kto miałby ciekawsze zajęcie. Jeszcze mnie to nie znudziło po prostu dostatecznie. Bo wbrew pozorom doceniam to co mam i wiem, że dookoła nie jest różowo. Nie chcę żałować. Bo to skok na bambo - decyzja ważąca na może i całym życiu. Takie są moje obawy... to mnie powstrzymuje/ Większość sprowadza się do bezpieczeństwa finansowego. Odpowiedz Link
frip0 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 13:01 aaaaa mgr i kasa No to rozumiem W sumie Rumunska napisała cos mądrego, że ucieczka i tak nic nie zmieni...Ale ja i tak to sprawdze Odpowiedz Link
robert.83 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 13:18 No dokładnie tak właśnie. Nie chcę się martwić o pieniądze przez całe życie... Nie muszę w niej pływać, ale zamiana frustracji z powodu braku czasu na frustrację z powodu braku kasy to dyskusyjna rzecz. Zazdroszczę tym, którzy wywalczyli sobie stan równowagi zawodowo-prywatnej. Weźmy architektów, pisarzy, przedsiębiorczych ludzi nauki, właścicieli biznesów niszowych, prawników... Prawie żadnemu z nich zapewne nie było łatwo. Ale w tym zawodach po pewnym czasie i wytrwałości można dojść do momentu, kiedy prowadzisz zdrowe i względnie spokojne życie w zdrowej kondycji finansowej. Kiedy dzieci wiedzą że tata to tata, i jak ma na imię i jak wygląda. A żona może myśleć o czymś więcej niż jazda na drugi koniec miasta po najtańsze ziemniaki. Niby niewiele, a tak rzadko spotykane w przyrodzie. PS. Rany... myszka mi się przed chwilą zepsuła. Musiałem ją wymienić. Chyba dość już mojego siedzenia na forum. Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Zainspirowany... 27.09.09, 13:29 frip - pisałam o swoich doświadczeniach, a ja mam taką wrażliwość, jaką mam. nie oznacza to, że inni nie potrafią się odnaleźć w innych krajach, kulturach. wiem jedno, niezależnie od szerokości geograficznej, je zawsze pozostane sobą, zmiana miejsca nie zmienia mnie, moich problemów. tylko człowiek szczęśliwy tu i teraz, może być szczęśliwy gdzieś indziej, w innym czasie. zmiana szerokości geograficznej nie zmaże problemów, co więcej, przysporzy nowych, może zmienić dotychczasowe, ale nie ma związku przyczynowo skutkowego między miejscem zamieszkania a wnętrzem osoby. ja tę lekcję już odrobiłam. dlatego skupiam się na szczęśliwym życiu tutaj, nad pracą nad samą sobą - bo wszystko ma swój początek i koniec we mnie. robercie - złoty środek, cel poszukiwań filozofów, cel wszystkich ludzi na planecie zwanej ziemią Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: Zainspirowany... 27.09.09, 12:44 ale uciec przed czym? i dokąd? ja raz juz uciekłam i wróciłam, bo... ból wszędzie boli tak samo, wszędzie trzeba zarabiać pieniądze, nie ma świata idealnego. chciałabym mieć miejsce, do którego mogę zawsze wrócić po dniu ciężkiej pracy i i wiedzieć, że warto się starać i trudzić, mieć cel w tym trudzie. wówczas trud nabiera innego znaczenia i nie chcę się przed nim uciekać. oczywiście warto tez mieć marzenia, tylko trzeba uważać, by przyszłość nie zdominowała teraźniejszości. bo chwile "tu i teraz" są najważniejsze i najcenniejsze - jutro może nas tu nie być. Odpowiedz Link
mappi Re: Zainspirowany... 27.09.09, 11:59 bardzo przypomina mi to zdjęcie dubrovnik...stare miasto...tam jest podobnie... w uliczce przed domem...można spotkać rybaka tkającego sieć...z rudym kotem przy boku....towarzyszem ja coś takiego widziałam i bardzo mi się to wpisuje w ten klimat Odpowiedz Link
siamese67 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 13:22 No, mnie też się to jakoś tak kojarzy z domami i miastami gdzieś nad Morzem Śródziemnym, Adriatykiem, Egejskim... Jest jeszcze jedno takie miejsce, gdzie bardzo, bardzo chciałbym pomieszkać. Może na emeryturze. W Komiży. Na wyspie Vis w Chorwacji. Urocze miasteczko rybackie, łódki w porcie, stare kamienne domy, ogrody za murkiem, na murku koty, w ogrodach granaty, figowce, winorośl, oliwki... Kwitnące drzewka pomarańczowe i cytrynowe... Jeszcze kiedyś tam wrócę. Z odpowiednim człowiekiem. Odpowiedz Link
zabelina Re: Zainspirowany... 27.09.09, 19:06 siamese67 napisała: > No, mnie też się to jakoś tak kojarzy z domami i miastami gdzieś nad Morzem Śró > dziemnym, Adriatykiem, Egejskim... > > Jest jeszcze jedno takie miejsce, gdzie bardzo, bardzo chciałbym pomieszkać. Mo > że na emeryturze. W Komiży. Na wyspie Vis w Chorwacji. Urocze miasteczko ryback > ie, łódki w porcie, stare kamienne domy, ogrody za murkiem, na murku koty, w og > rodach granaty, figowce, winorośl, oliwki... Kwitnące drzewka pomarańczowe i cy > trynowe... > Jeszcze kiedyś tam wrócę. Z odpowiednim człowiekiem. Też mam takie miejsce ulubione, tyle że na wyspie Hvar, w takiej cipkiej miejscowości, gdzie mam zaprzyjaźnioną serbsko-chorwacką rodzinę...Gospodarze nawet rozglądali się w swoim czasie za odpowiednim dla mnie "kawalerem" w okolicy cobym mogła tam na stałe zamieszkać Odpowiedz Link
sorrento_8 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 13:27 Wymarzone wygląda tak, albo bardzo podobnie Posiadam w swoich zbiorach zbiorach świetne zdjęcie krakowskiego podwórka, ale może autorka wstawi je w tym wątku sama, bo ja bez jej zgody mam lekkie obawy Odpowiedz Link
gapuchna Re: Zainspirowany... 27.09.09, 13:37 Sorrento, a propos krakowskich podwórek Poszłam kiedyś w Krakowie zaproszona do takej knajpki. Okolice Kazimierza. Knajpka typowo krakowska: stareńkie stoliki, różnorodne kzresła, na ścianach mnóstwo pzredwojennych zdjęc, tu jakieś koronki, tam szydełkowa serwetka..... nastrój Siedziałyśmy na pzreciwko podwórka. Także typowego. Schody okalające piętra wnętzra kamienicy, podcienia, bruk, małe okienka, zachowane okiennice... Równie urokliwe. Długi czas później, szperam sobie w starych fotografiach na allegro i nagle! - widze znajome podwórko! Wiem, ze już tam byłam! Patrzę do opisu - fotografia z lat trzydziestych, Kraków, Kazimierz Miły zbieg okoliczności. Odpowiedz Link
czarny.onyks Re: Zainspirowany... 27.09.09, 14:22 nooooo.... piękne miejsce tez mogłabym tam zamieszkać....dodałabym jeszcze do tego plażę przed domem i blisko morze.... natomiast jakkolwiek zdjęcie pierwsze Roberta mnie zauroczyło to nie chciałabym tam mieszkać wolę nowoczesne budownictwo....przestronne, nowoczesne wnętrza.... duże okna, otwarte przestrzenie piece kaflowe piękne...ale nie chciałoby mi się palić w starych domach są stare, wysokie schodzy, brak wind.... widzę raczej utrudnienia....zwłaszcza na starośc może za duzo widziałam takich zaniedbanych kamienic... o moje zdjęcie chodzi??? wstawiaj....bo nawet nie pamietam jakie;D Odpowiedz Link
zabelina Re: Zainspirowany... 27.09.09, 19:10 Mnie się kiedyś zdarzyło mieszkać w takiej kamienicy z klimatem w centrum mojego miasta...Marzyło mi się to do czasu...gdy nie umiejąc pewnego dnia rozpalić w piecu spędziłam całe popołudnie i wieczór pod ciepłą kołderka w łóżku...gdy okno kilka dni po umyciu umorusane było grubo od sadzy..gdy wspięłam się z sobotnimi zakupami na te "ochnaste" piętro po tych wysokich schodach... Odpowiedz Link
17lipiec1976 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 19:33 moje marzenie jest calkiem blisko. tylko musze je wyremontowac, jakos nie moge sie z tym zebrac, chociaz powoli cos tam zaczynam robic Odpowiedz Link
b.wicia Re: Zainspirowany... 27.09.09, 20:32 w drewnianym domku- nie za dużym, żebyśmy się z Julijką godzinami nie szukały; za oknem pasące się koniki gdzieś na wsi, ale blisko miasta, ewentualnie obrzeża miasta (nie Wrocław- już nigdy więcej). Gdzieś, gdzie będzie cicho, zielono, spokojnie... Odpowiedz Link
tapatik Re: Zainspirowany... 27.09.09, 20:42 Drewniany domek pod lasem. Z dużym podwórkiem, basenem, pełen roślinności... Odpowiedz Link
raf.1 Re: Zainspirowany... 27.09.09, 20:52 Lubię mój dom. W moim domu jest jakby jaśniej niż wszędzie, jakby coś przytulało łagodną poświatą .. Tam cicho istnieje najspokojniejszy z dramatów, niemym istnieniem chowa się po kątach.. Czyta nieistotne słowa i z zachwytem zwleka przed codziennym błękitem, przed deszczem się chroni W moim domu parasolom już nie wypada. Ciepło jest, dach jest spokojnych marzeń pod dostatkiem. Odpowiedz Link