Żegnam.
Stało się coś, ponad moje siły.
Nie pozwolę na to, by ktoś tak się zachowywał.
A na pożegnanie zacytuję pewnego Bardzo Mądrego Człowieka:
forum.gazeta.pl/forum/w,12359,101357600,101360381,nie_wolno.html
I jeszcze to:
tym razem spoczko pytanie, ale mające raczej mały związek z Miłością, a większy
z terroryzmem chyba..
Gdy prawdziwe kochanie istnieje, brzmi i ma sens, niczego nie trzeba wyczyniać,
stawać na głowie, kupować, ożutowca prywatnego itp.
Niczego nie trzeba, trzeba tylko być i "UMieć" dawać siebie siebie dla drugiej
strony, ta umiejętność sama się stwarza.
Jeśli zaczyna sie "zabieganie" o drugą połowę, to już zaczyna być męczące..
[Rafał, mam nadzieję, że mi wybaczysz, że tak Twoje texty wykorzystuję, ale wiesz...

]
Bawcie się dobrze. Może tu wrócę ze zmienioną osobowością