claire.ampres 17.03.10, 12:50 czasami powiedzenie prawdy o sobie wszystko zmienia i wiele przekreśla. Nic nie dodam i nic nie ujmę. Ot, podzieliłam się. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mankatoja Re: Bo... 17.03.10, 13:44 Tak, choc i tak powiedzenie prawdy zawsze jest lepsze po stokroc od kłamstwa. Odpowiedz Link
ane-tal Re: Bo... 17.03.10, 14:16 To chyba dobrze - jasność sytacji jest. Albo w tą albo w tamtą Odpowiedz Link
kawamija Re: Bo... 17.03.10, 15:51 ja zawszę mam taki lęk, gdzie tak naprawdę leży ta prawda ? i kiedy "walimy" ową prawdą między oczy, by pomóc.....a kiedy by móc jakoś nadal żyć....bo my już z tymi "prawdami" sobie nie radzimy.... ciekawy ale trudny temat. aaaa i jeszcze niby na marginesie refleksja kogos, kto wiele lat był w związku....może najważniejsze jest to ,by owe "prawdy" sobie na bieżaco mówić, bo po dłuższym czasie można już nie być pewnym co było prawdą a co......może się tak naprawdę nie wydarzyło ? Odpowiedz Link
aglajaa.a Re: Bo... 17.03.10, 17:45 Noo oczywiście, że tak.. ale to konieczne, przecież... bo jak inaczej(?) żyć w szczątkach prawdy, by nie powiedzieć w kłamstwie(?) Wyobrażasz sobie ukrywanie czegoś i świadomość tego, że nie jesteś w porządku, i pewność, że to i tak kiedyś wypłynie... A że przez to powiedzenie prawdy traci się szanse, cóż można uzupełnić braki i próbować ponownie... nie zawsze, nie w każdej sytuacji ale czasami mozna.. Odpowiedz Link