moja samotność jest jak ogromna czarna studnia bez dna. próbuję ją zasypać zakupami, jedzeniem i alkoholem, ale wszystko znika bez echa....
a nie przepraszam, tyłek mi rośnie

czasami mam wrażenie, że imploduję, zapadnę się
nie potrzebuję tłumu ludzi wokół siebie, wręcz przeciwnie
i nawet mam kilka przyjaciółek
tylko z facetami nie mogę dojść do ładu
a im starsza, tym bardziej samotna
tak tylko piszę, żeby się wygadać, bo już przestałam wierzyć, że kiedyś cokolwiek się zmieni