Dodaj do ulubionych

"Bezkresy"

28.05.10, 20:54
Słowem wyjaśnienia - do udziału w filmie zgłosiło się 6 osób, więc każda z nich dostała rolę wink Ci, co się nie zgłosili, nie zostali ujęci w akcji filmu big_grin (z małym wyjątkiem, ale bardzo delikatnym wink)

Cały tekst jest oparty na naszych forumowych rozmowach, wybranych skeczach Monty Pythona oraz niewielkim polocie Ekspapugi, pani reżyser i autorki scenariusza w jednej osobie (hehe, brzmi dumnie).
Dla postronnego czytelnika część tych tekstów może nie mieć sensu, jednak zapewniam, że każdy szczegół ma tu znaczenie czy też odniesienie do zaistniałych wcześniej sytuacji lub wypowiedzi.

Miłej lektury wink
Obserwuj wątek
    • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 20:55
      Bezkresy.

      Obsada:

      Koza – Milka
      Konica – Mappi
      Muchomorka – Bugi
      Kakaowiec – Gubiś
      Kamień – Timi
      Tygrysica – Tygi
      Ekspapuga - Claire


      Scena I
      Łąka. Pochmurne niebo, ptakom się nawet nie chce jazgotać, muchom brzęczeć, trawie rosnąć. Pośrodku zielonego kobierca stoi Koza tuż przy Konicy i leniwie mielą źdźbła nicnierobiącej w tym filmie trawy.
      Obok łąki miedza, za miedzą droga. Tuż przy drodze leży przydrożny obelisk z napisem „Grób nieznanego dowcipu”. Z szerokiego planu kamera zjeżdża na sylwetkę rozłożystego Kakaowca otulającego swymi konarami obelisk. Kakaowiec z powodu nudy zaczyna swoimi zdrewniałymi ustami wygwizdywać „Łynd of czeńdż” w nadziei, że to sprawi, że scena, w której nic się nie dzieje, w po trzykroć cudowny sposób przemieni się w film właściwy.
      Po chwili Kakaowiec widząc, że nic nie wskóra, wyciąga korzenie z ziemi, niechcący przewracając obelisk, i podciągając nieco zmurszałe portki, wyrusza w podróż dookoła wsi. „Teeejjjkk miii tu de medżik of de moment of de glooori najt…” podśpiewuje. Z tego rozglądania się za przygodą, nie zauważa leżącego przy drodze kamienia, o który się potyka. Postanawia jednak nie zachmurniać swojego kakaowego oblicza. Wystarczy, że niebo dziś pochmurne. Tak więc ze słońcem w duszy i na obliczu swym raźno maszeruje polną drogą.
      - Pi pi piii… – nagle słyszy zza pleców.
      - Co za „pppiii”? – huknął gromko, odwracając się w stronę, z której przyszedł.
      - A taaak tylko. Myślałem, że nie usłyszysz – odpowiedź była wyraźna, jednak nie miał pojęcia, skąd dochodziła i kto do niego przemawiał.
      - Zarrra! Co jest?! Kto tam?! – zagrzmiał zdezorientowany.
      - To ja… Kamyk Polny. Przed chwilą się o mnie potknąłeś, ale ja się nie gniewam. Chcesz, możesz spróbować jeszcze raz. Będzie mi miło jeśli się skusisz.
      - Jak panią Bożenkę z monopolowego kocham! Gadający Kamyk!
      - Gadający czy nie gadający. Myślałem, że liczy się to, że uprzejmy a nie, że gadający! – obruszył się kamyk.
      - Ależ liczy się, a jakże! Bardzo się liczy! – zmitygował się Kakaowiec. - Wiesz… w gruncie rzeczy to miły i dobry z Ciebie Kamyk… chcesz? To zabiorę Cię ze sobą w moją podróż dookoła wioski. Zobaczysz trochę świata, może trafimy na jakie fajne dziewuchi, w rozbieranego pokerka z nimi przytniemy… zacnie będzie!
      - Kakaooowcu…! Naprawdę? Naprawdę mnie weźmiesz w podróż dookoła wioski? I zostaniemy przyjaciółmi? I będziemy podrywać dziewuchi?
      - Jak nie jak tak, Kamyku! Wskakuj do prawej dziupli w moich portaskach i w drogę!
      Kamyk radośnie wturlał się do dziupli Kakaowca i razem ruszyli w poszukiwaniu przygód. W stronę słońca, oczywiście. Niejeden Listek drżał z radości w jego czuprynie.
    • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 20:55
      Scena II
      Kamera wraca do pasących się na łące Kozy i Konicy. Konica intensywnie coś przemyśliwuje, w końcu nie wytrzymuje i wybucha do wolno przeżuwającej Kozy w te słowy:
      - Pani kochana! Te dzisiejsze tygrysy to pożal się boże! Mówię, tłumaczę, że ekologicznie trzeba żyć, zamiast mięso wpierniczać – trawę by pojadły, albo ze mnie przykład wzięły i chlebem się pożywiły, jak porządne, nowoczesne wiejskie zwierzęta… ale nie! Myszy im się zachciewa! Ptaki wyłapują i żrą, pani kochana! Żrą rycząc zawzięcie z ukontentowania! A ja się pytam – kto za to zapłaci?
      - My-y-y zapłacimy! Ja-a-a zapłacę… pa-a-ani zapła-a-aci… cała wio-o-oska zapła-a-aci. Ta-a-aki wstyd przed świa-a-atem, taki wstyd! – smutno zadumała się koza.
      - O tak, przempaniom! Pewnie, że wstyd! Ptaki potrafiom nie jeść mięsa, kozy potrafiom, konie potrafiom, tylko Tygrysice nie potrafiom! – Konica nagle podejrzliwie spogląda na sąsiadkę – A pani to przepraszam co zrobiła z leniwymi pierogami, które dałam pani na przechowanie do niedzieli?
      - E-e-e-e…- powiedziała lekko speszona koza. – Zniknę-ę-ęły w niewyjaśnio-o-onych okoliczno-o-ościach!
      - Jak to zniknęły! To co ja w niedzielę zjem na obiad?! Poniedziałek – chleb, wtorek – chleb, środek – chleb, czwartek – chleb, piątek – moja droga – chleb, sobota – chleb, a jakże!, a niedziela? Pierogi miałam zjeść! Jak to się stało, takie nieszczęście?!
      - To by-y-ył Mo-o-oment… - meknęła i schowała się za swoją bujnie podtapirowaną grzywką.
      Wtedy Konica stanęła na tylnych kopytach i z rasowym flamenco przytupem żałośnie zarżała:
      - Ay ay ay ay,
      ay ay mi amor,
      ay mi pierogi
      de mi corazòn!
      - E-e-ech… Chyba mi nie podpisze wniosku o urlop – pomyślała z żalem Koza.
    • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 20:55
      Scena III

      Tymczasem kakaowiec z Kamykiem w dziupli szedł po bezdrożach chcąc trafić do wioski pełnej dziouszek o licach jak malyny. Kiedy tak wędrował ku przygodzie, poczuł głęboko w trzewiach pragnienie. Od samego koniuszka korzeni czuł, że musi się napić. Przystanął obok znikąd pojawiającej się ławki i w te słowy zwrócił się do Kamyka:
      - Kamyku, słyszałem, że od tej ławki to już tylko rzut beretem do wódopoju, ale sęk w tym, że nie posiadam beretu. Cóż poradzić?
      Kamyk zmarszczył kamienne brwi i postanowił:
      - Rzuć mną!
      - Tobą mam rzucić? Naprawdę mogę?
      - A juści! Przecież jestem miłym i uczynnym Kamykiem.
      - No dobrze, tylko jak trafisz do wódopoju, to nie zaczynaj pić beze mnie!
      Kakaowiec chwycił Kamyka w swój największy i najsilniejszy konar, zamachnął się srogo i ciiiisnął Kamykiem w siną dal.
    • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 20:56
      Scena IV

      - Ałłłłaaaaaa!!! – rozpłakała się Muchomorka. - Ktoś mnie strzelił kamieniem w mój rumiany kapelusiiikk…
      - Przepraszam Muchomorko – przejął się bardzo boleścią Muchomorki Kamyk. – Nie chciałem Cię skrzywdzić. Kakaowiec rzucił mną w Twoją stronę, żeby dotrzeć do wodopoju, bo słyszał, że od ławki dotąd to tylko rzut beretem, a skoro nie miał beretu…
      - Paskudo Ty! Chciałeś się zaczaić na mój sok z saturatora! A sio! Uciekaj mi stąd, ale chyżo! Jestem na obczasach i nie zawaham się ich użyć!
      - Ale… - Kamyk zrobił krok w stronę Muchomorki chcąc ją pogłaskać po kapelusiku.
      - Dzie mi tu! Nie ma żadnego „ale”! A sio mi stąd!
      - Chwylunia!!! – zadął w miechy nadchodzący raźnym krokiem Kakaowiec. – Muchomorko miła! Nie złość się na Kamyka. Podaj nam po seteczce a i Ty golnij z nami duszkiem jednego, przegryź paprykarzem, co to jesienia jeszcze był na gwarancji i od razu się uśmiechniesz!
      Muchomorka spąsowiała nieco, jej białe kropy pojaśniały, a ona sama szybko spuściła z tonu.
    • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 20:57
      Scena V

      Tymczasem do saturatora dotarły Koza z Konicą. Przysiadły na krągłych zadach, zamówiły świeżą wodę i kontynuowały pogawędkę, zerkając z niemałym zainteresowaniem w stronę Kakaowca i Kamyka. Kakaowiec, jak na niechmurnego osobnika przystało, co i rusz radośnie pohukiwał: „A to znacie?” sypiąc dowcipami na prawo i lewo. Po dłuższej chwili obie panie zalotnie zaśmiewały się z kawałów Kakaowca, dorzucając od siebie nieśmiałe uwagi, a Kamyk siedząc obok, radośnie popiskiwał, ciesząc się, że Kakaowiec podrywa obiecane mu dziewuchi. W ogólnym gwarze i śmiaciu do rozpuku Konica zaproponowała Kakaowcowi, żeby ten polizał jej łokieć. Muchomorka podskakiwała wysoko, żeby wszyscy dobrze słyszeli, jak opowiada o swoich przyjaciołach z lasu i wspólnych przygodach, aby mieli możliwość odpowiedzieć, gdy pytała: „Też tak macie?”
      - Sok w końplecie z wutką!!! – nagle powietrze przeszył okrzyk z naprzeciwka.
      - No kto to widział takie zachowanie! – zarżała Konica.
      - E-e-e… to ktoś bardzo nie-e-ewychowany! – dorzuciła Koza.
      - Może być też płynna szarlotka! – to Tygrysica zeskoczyła z zaparkowanego nieopodal czołgu i zmierzała ku wesołej gromadce.
      Stężały miny pań. Jeszcze bardziej rozjaśniły się oblicza panów.
      - A pani to zupełnie nie dba o ekologię. Mięso pani je. A tak prosiłam… - zaczęła wyprostowana jak struna Konica.
      - Wła-a-aśnie. Kto to wi-i-idział! T-a-aki wstyd przed świa-a-atem, taki wstyd! – zawtórowała jej oburzona Koza.
      - Tak, tak! My w lesie też dbamy o to, by nie jeść mięsa. Wszystkie chopy i wszystkie dziouchy go nie jedzo! Też tak macie?
      - Też tak nie mamy! – ryknęła spieniona Czołgistka. – Jestem jaka jestem i nic tego nie zmieni! I zamierzam robić swoje z siłom i godnościom osobistom!
      - Bezczelna! – niedowierzała Konica.
      - E-e-egoistyczna-a-a! – konstatowała Koza.
      - Phi! Z mięsożercami nie gadam. Idę umyć szyby w moim saturatorze. Od wczoraj ich nie myłam!
      Tygrysica najeżyła się, wyciągnęła pazury i prychnęła:
      - Jak komu nie pasuje, to niech stąd zmiata! Ja mam czołg i mogę wszystko! Zgnieść was mogę! Przejechać! Ostrzelać! Osaczyć! Otumanić! Lufą przycymbalić! A jeśli to mogę, to i jeść mnięso będę. Nikt mi tu nie podskoczy! I mam was w dópie! – i obrażona usiadła w kącie liżąc swoje pazury i myjąc się za uszami.
      Kwasowa atmosfera zapanowała w towarzystwie. Frasowali się, trapili, kłopotali. Sytuacja stała się nie do zniesienia. W końcu Kakaowiec wstał i wyartykułował:
      - Tak nie może być. Przecież wszyscy jesteśmy zgraną bandą, fajne z nas chopaki i miłe dziewuchi… Nie możemy się tak kłócić. Nie wypada się tak obrażać. Coś z tym trzeba zrobić.
      - Ale co? – nieśmiało spytał Kamyk.
      - Ihahaha! – nerwowo zarżała Konica.
      - E-e-e – niepewnie zameczała Koza.
      Muchomorka tylko ze złością rzucała gromami w oczach to w jedną, to w drugą stronę, zaciekle szorując swoje szyby.
      - Już wiem! – zakrzyknął Kakaowiec. - A może na początek zacząć od negatywnego myślenia o negatywnym myśleniu?
      Tygrysica nagle zaszlochała.
      - Myślicie, że nie chciałabym się zmienić? Że nie chciałabym być taka jak wy? Nie krzywdzić myszek, ptaszków? Chciałabym, chciała… ale jak walczyć z naturą? O… - zza pazuchy wyciągnęła martwą papugę – to była dobra papuga. A wszystko się zaczęło od tego, jak poszłam z kumplami się napić i z czystej ciekawości spróbowałam polowania. Na początku byłam zaszokowana, ale potem zaczęłam się czuć na pełnym luzie wśród innych łowców… Od tego dnia nie mogłam już przestać łowić. Nałóg jest silniejszy ode mnie…
      Cała gromadka zaczęła pocieszać Tygrysicę. Kakaowiec wyszukiwał różne sposoby radzenia sobie z nałogiem, Kamyk mu wtórował, Muchomorka zaproponowała pomoc w postaci e-pazura, Koza tuliła Tygrysicę do swej pierwsi, a Konica umilała czas stepem w takt skocznych melodii. Kiedy skończyły się napoje z saturatora, Muchomorka stanęła zakłopotana i rozkładając bezradnie małe rączki spytała:
      - Co teraz?
      - A teraz coś z zupełnie innej beczki! – podpowiedziała zniecierpliwiona martwa papuga. Była to ekspapuga. Bezwarunkowo nie żyła. Chciała wprawdzie pójść na spotkanie ze swoim Stwórcą i skrzeczeć w jego anielskim chórze, jednak głupie pytania nie pozwalały jej przejść bezpowrotnie na drugą stronę.
      Tygrysica uspokojona i podtrzymana na duchu rozweseliła się wkrótce. Postanowiła spróbować zawalczyć z niszczącym ją nałogiem. Cała paczka pijąc trunki różnej maści na nowo zaczęła się bawić i opowiadać sobie anegdoty.
      - A gdzie jest jakiś grajek? – zamiauczała Tygrysica – Grajku, graj!
      - Łą… och Ziuta… - zaintonował Kakaowiec, a Tygrysica zamruczała z zadowolenia.
      I rozpętał się pokój.

      Płęta:
      Po co komu obeliski
      Obeliski wrzuć do miski
      Pomnik słusznie nie wytrzymał
      Do dziś leży biedaczyna.

      Morał z tej historii taki:
      Dbaj o wszystkie nieżywe ptaki!
      Kochaj ludzi i zwierzęta
      A nie powinie Ci się pięta!

      KONIEC
      • waganiemama Re: "Bezkresy" 28.05.10, 22:43
        big_grin

        ależ to rewelacyjne jest!
        claire, dzięki Tobie się dziś uśmiechłam
        • claire.ampres Re: "Bezkresy" 29.05.10, 00:12
          Dopiero zobaczyłam, co napisałaś smile
          Cieszę się, że się uśmiechłaś, właśnie dzisiaj smile
          (w sensie, że wczoraj, ale dla mnie dopóki się nie położę to jeszcze jest
          dzisiaj big_grin)
          Dziękuję smile
    • gyubal_wahazar Re: "Bezkresy" 28.05.10, 21:15
      Noooo Klerciu smile

      Bardzo ładna bajeczka ! Będę ją sobie czytał jak się nauczę smile
      Malownicza scenografia, figlarne dialogi a obsada - palce lizać smile

      Czy 'konica' to coś jak klacz w ogólnym zarysie ? Gugiel mi wciska, że
      to pewnie 'konnica' albo 'kłonica', ale rzadko wpada na foruma, więc co
      on tam może wiedzieć.

      Conajmniej do końca wakacji na dobranoc będzie leciał odcinek ? smile)
      • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 21:23
        Konica to klacz, ale klacz brzmi brzydko, a konica jakoś lepiej wink
    • bugelka Re: "Bezkresy" 28.05.10, 21:17
      ależ się pani spisała! big_grinbig_grinbig_grin
      drugi sezon będzie? musi!
      smile
      • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 21:25
        Zajedziecie mnie! big_grin
        Koniec tego dobrego tongue_out jestem wypruta, już nic więcej z siebie nie wykrzesam. Zróbmy casting na nowego reżysera i scenarzystę big_grin
        • bugelka Re: "Bezkresy" 28.05.10, 21:29
          Dobrze Ci wychodzi big_grin
          forum odkryło talent smile

          Bezkresy jak Lost wink
        • gyubal_wahazar Re: "Bezkresy" 28.05.10, 22:07
          Dziewczyno, jak Ty to w 1 dzień machnęłaś, to rzuć te tańce na rurce !
          Zgnieciesz Haraka jak karalucha, tylko weź mnie na impresaria smile
          • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 22:16
            No wiesz. Jedni w parę godzin piszą scenariusze, inni nie mogą w tydzień zgrać
            wiadomo-czego tongue_out
            Ci drudzy będą się smażyć w kotle, zobaczysz big_grin
        • mappi Re: "Bezkresy" 28.05.10, 22:34
          a po cholore konkurs nowy rozpisywać
          scenariusz otwarty
          poczatek wyśmienity
          ...dopisujmy dalej

          każdy machnie ścenkę od siebiesmile
          i będzie git

          ...może i obsada się zwiększy...przy ogólnym zainteresowaniu forumkuf pozostałych


          obśmiałam się jak nie przymierzając mój były prezydent oślinił...był się
          onegdaj na wieży
          big_grin
          haha
          • gyubal_wahazar Re: "Bezkresy" 28.05.10, 23:03
            To ten co żadnej nie przepuścił ? Dasz cynk jak jak będą nowego szukać ?
            Obiecuję zawęzić przedział wiekowy i zaczynać od serenady
        • konwaliowa1 Re: "Bezkresy" 29.05.10, 14:19
          Gratuluję, masz talent pisarski .smile smile
          <banan>
          • claire.ampres Re: "Bezkresy" 29.05.10, 23:26
            Dziękuję Konwalijko smile
            (chociaż to prędzej talent jajcarski przejawiający się głównie w pisaniu, z pisarstwem zaś niewiele ma wspólnego winkale dziękuję, dziękuję)
    • mappi Re: "Bezkresy" 28.05.10, 22:59
      z dobrych źródeł wiem
      że konica popadnie w załamanie nerwowe..bliskie depresji

      z powodu...nagłego pragnienia zostania KONIEM
      ech
      big_grin
      • gyubal_wahazar Re: "Bezkresy" 28.05.10, 23:08
        O masz ! Mowy nie ma !! Marychy na tej polanie się nawcinała czy kisiur ?!
        smile
        • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 23:13
          Oj Gubiś... trochę wyrozumiałości dla końskich marzeń... big_grin
        • mappi Re: "Bezkresy" 28.05.10, 23:13
          no to wyobraź sobie KONIA tańczącego flamenco
          no wyobraź!!!


          sam widziszbig_grin
      • claire.ampres Re: "Bezkresy" 28.05.10, 23:12
        Hahaha big_grin Mappi, bardzo kibicuję Konicy w przemienieniu! big_grin
    • bugelka Re: "Bezkresy" 28.05.10, 23:56
      Cler, a jak będziesz pisała II sezon, to... jakiś watek miłośny by
      się zdał...
      z przemianą z konicy w konia... sugeruję cud...


      • claire.ampres Re: "Bezkresy" 29.05.10, 00:03
        Bugi, zgubo! To nie serial! tongue_out
        Ale pomysł Mappi by różni osobnicy (big_grin) kontynuowali rozpoczętą historię jest dobry wink Debestest, bym rzekła wink
        • bugelka Re: "Bezkresy" 29.05.10, 00:09
          od razu zgubo! smile
          przylazłąm tu nieplanowanie... ide spać.

          a pomysł Mappi nie trafia do mię; talętu w tym kierunku mi brak.
          i serial oczywiście że jest. jak chcesz innych bohaterów upchnąć?
          kolejka aktor ow już się robi big_grin
          • mappi Re: "Bezkresy" 29.05.10, 00:12
            chciałam okragła cyfre strzlic sobie na forum'teraz
            oooo
            tym postem
          • claire.ampres Re: "Bezkresy" 29.05.10, 00:13
            Kolejka? Bugi, z tego "zgubiania się" w oczach Ci się coś namnożyło big_grin
            Dobranoc, kororowych wink
            • bugelka Re: "Bezkresy" 29.05.10, 11:32
              Nooo... po tak wspaniale i wiele obiecującym scenariuszu, to i
              kolejka kastingowa chyba jeeeest.

              PS
              jakie gupoty misie dziś śniły...
              spotkanie jakieś wymieszane forumowo-pracowo-klasowe...
              • buena_luna Re: "Bezkresy" 29.05.10, 13:56
                Świetne! To jest słuszna
                koncepcja wink

                Pani Rezyserzu z takim scenariuszem, obsadą i całą resztą...to od razu Oscar za
                całokształt twórczy.... "moda na sukces" to przy tym to jak wenezuelski chłam ze
                szwedzkim dubbingiem na licencji rodem in China wink

                p.s.
                Kiedy odbędzie się najbliższy casting? Bo ja dla kariery psze Pani to mogie grać
                dziecko do nagonki albo zabitego Niemca leżącego na brzuchu z twarzą w dół wink
                • claire.ampres Re: "Bezkresy" 29.05.10, 23:28
                  Haha, Lusia! big_grin Dostaniesz zawiadomienie o kastingu jak się tylko pojawi koncepcja, umowa stoi? big_grin Myślę, że każdą rolę byś zagrała wkładając w nią serce i duszę swom big_grin
    • mi-l-ja Re: "Bezkresy" 29.05.10, 17:07
      buahahahhahaha big_grin dobre dobre bardzo dobre big_grin

      P.S.

      jak widać już się odbraziłam hihi nie umiem tak długo wytrzymać, bo
      zaczynam się sama sobie wydawać potwornie śmieszna big_grin big_grin
      • bugelka Re: "Bezkresy" 29.05.10, 17:19
        mi-l-ja napisała:


        > P.S.
        >
        > jak widać już się odbraziłam hihi nie umiem tak długo wytrzymać,

        o! dzięki ci matkozcorkoihenryku
        ufff...

        big_grin

        • mappi Re: "Bezkresy" 29.05.10, 18:28
          acha
          to Milka w postanowieniu trwała??

          hehebig_grin
          to się porobiło
          • mi-l-ja ha! 29.05.10, 19:07
            normalnie sie ze mnie nabijaja no ! wink chyba znowu sie obrażę big_grin big_grin
            • bugelka Re: ha! 29.05.10, 19:22
              nie dokazuj, Milka, nie dokazuj big_grin

              kiss
      • claire.ampres Re: "Bezkresy" 29.05.10, 23:29
        > jak widać już się odbraziłam hihi nie umiem tak długo wytrzymać, bo
        > zaczynam się sama sobie wydawać potwornie śmieszna big_grin big_grin

        Rozkładasz mnie na łopatki, Milciu big_grin Łelkam bak!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka