17.07.10, 14:01
Trosze poszperałam i bardzo mi przykro, że ciągle zwalasz wine na innych i
ładujesz sobie baterie atakując innych. Na kawalerke każdy może zapracowac.
jestem sama z dzieckiem i jakos nie narzekam. jest cała masa mozliwości. Nie
mam tu rodziny nikogo. Mam pracę, która pozwala mi zajmowac się dzieckiem, mam
awaryjnie nianie, mam mieszkanie itd... A jestem baba. Więc skoro Ty
twierdzisz, że kawalerka to kredyt do konca zycia no to wybacz. Może dlatego
jestes singlem - co to za facet co tylko marudzi i nic nie robi. A jak juz
jest b. zle to sie zbiera tylek i wyjezdza do roboty. ZAWSZE jest jakies
wyjscie, na sentymentach nie mozna sie utrzymac - albo albo - sa wybory. Do
tego mieszkanie z rodzicami moze frustrowac - no ale masz widze male pole
manewru bo nie załatwisz mieszkania wiec musisz siedziec i pisac narzekadła.
Strasznie mi przykro, ze kobieta, której swiat zawalil sie na głowe w swojej
tragedii jest bardzij zaradna niz Ty. Moze czas sie rozpedzic i uderzyc głową
w scianę - a nóż zrozumiesz, że trzeba cos robic, cokolwiek...
Obserwuj wątek
    • sloncetoskanii79 Re: noajdde 17.07.10, 14:18
      Baskany: oczywiście nie chcę bronić Noajdde i uważam, że generalnie masz
      racje, ale...
      Ale uważam, że nie dokońca. Każdy ma inną psychikę, każdy jest inny. To,
      że teoretycznie masz trudniejszą sytuację wcale nie jest argumentem, że i
      noajdde powinien sobie dać radę.
      Jak pisałam - każdy jest inny. Dla każdego coś innego może być tragedią
      zyciową. Moim zdaniem nie należy tak generalizować. A tym bardziej na
      każdym kroku stawiać siebie i swoją sytuację za przykład.

      Wiem to z autopsji. Sama teoretycznie mam "prawie wszystko". Tak mówią
      inni. A mimo to nie radzę sobie ze swoim życiem. Na zewnątrz ludzie
      również mówią, że przesadzam, marudzę. Pewnie po trosze tak jest. Ale
      prawie każdy ma jakiś swój mały dramat.

      Być może N. gdyby został sam z dzieckiem wówczas dałby sobie radę. Teraz
      jest sam (i chyba mieszka z rodzicami - nie wiem, nie śledziłam watku) i
      ma problem ze sobą, co wcale nie oznacza, że Jego problem wydający się dla
      innych mały i łatwy do rozwiązania dla Niego osobistą tragedią.

      Tak jak pisałam, nie bronię N. Nie podoba mi sie to, że ktoś co któryś
      wątek pokazuje, że został sam z dzieckiem i stawia ten problem ponad
      wszystkie inne.

      Baskany - nie zrozum mnie proszę źle. Nie atakuję Cię, nie szukam
      zaczepki, ani nie umniejszam sytuacji w jakiej jesteś.
      Po prostu próbuję uświadomić, że życie nie jest czarne, ani białe.
      Coś co dla Ciebie może być śmiesznym, łatwym do rozwiązania problem dla
      innych jest tragedią.
      • baskany Re: noajdde 17.07.10, 14:36
        Absolutnie się nie gniewam smile Masz rację. Ja chyba zbyt mocno to ujełam. Chodzi
        mi o to, że kazdy moze narzekac do woli ale nalezy zapomina w tym narzekaniu o
        działaniu. Sama narzekam na nasza polską rzeczywistośc i nie wiem czy tu z
        dzieckiem zostane. Postawiłam sobie za cel pewien poziom zycia co ma się
        konkretnie do rozwoju dziecka, mieszkania itd. Planuję to osiagnąc ale jesli nie
        zrobie tego tutaj - wyjadę i też pewnie będe narzekac - ale COS ROBIĘ,
        rozumiesz. Zdaje sobie też sprawę, że pewne rzeczy nie są do przeskoczenia
        zarowno ze zwględu na nasz charakter jak i realia zycia. Ale dzialac trzeba. A
        ja odniosłam wrażenie że nasz kolega TYLKO NARZEKA a przy tym w niemiły sposób
        czepia się innych aby w ten sposób podnieśc swoj wizerunek we własnych oczach.
        To nie jest ok. W ten sposób zaplata się w siec obłudy. A szczerze mu tego NIE
        życze bo po mojej tragedii sama do tej pory zwalczam wlasnie taka postawe "swiat
        jest przeciwko mnie" i wiem jak jest z tym czlowiekowi żle.Noajdde - wez się w
        garsc.

        sloncetos..... bedziesz dzisiaj?
        • sloncetoskanii79 Re: noajdde 17.07.10, 14:38
          właśnie nie dam radysad

          lecę zaraz spotkać sie z dziewczynami...jedna jest w ciąży i ma problem z
          fecetem więc nie moge Jej zostawić.


          Next time - chętnie!
          A dokąd w końcu idziecie?
    • ms_jazzify Re: noajdde 17.07.10, 14:41
      ale że o co cho z tą kawalerką? to jakiś szczyt luksusu czy kolejny wyznacznik
      szczęścia? big_grin od roku jestem posiadaczką własnej mini hacjendy właśnie, nie na
      kredyt, nie za wygraną w totka i nie zasponsorowali mi jej rodzice. szału nie
      robię i nie czuje się lepsza od ludzi którzy wynajmują.

      mało znam natomiast osób które kupiły mieszkanie za gotówkę, nie wspomagając się
      żadnym kredytem. jedna z nich kupiła własne mieszkanie w wieku 37 lat (wcześniej
      mieszkała z matką), odkładała na nie od czasu studiów. inna jest bananowym
      dzieckiem i kupili jej je rodzice.
      mnie nie dziwi, że ludzi nie stać na kupno własnego mieszkania bo jetem
      realistką i wiem w jakim kraju żyję (co do wyjazdów - owszem, można śmiało, ale
      trzeba też brać poprawkę na to i że tam gdzie nas nie ma skończyło się finansowe
      eldorado - mam rodzinę poza Polską, więc nie piszę tego z powietrza - i można
      zarobić ale już nie tak szybko jak kiedyś, zwłaszcza jeśli jedzie się samemu).

      natomiast jestem za tym by w miarę szybko się usamodzielniać, odciążać rodziców
      i wybywać z domów choćby na stancję czy skrzykniętą wynajemkę w kilku znajomych.
      dlaczego? może dlatego, że z przyczyn ode mnie niezależnych w wieku 17 lat
      zamieszkałam już sama i musiałam ogarniać. i ogarniałam (większej lekcji życia,
      pokory, zaradności i obrotności w życiu nie dostałam). może też dlatego, że
      widzę jak znajomi mieszkają z rodzicami i co z tego wychodzi (zwykle nic dobrego).
      • baskany Re: noajdde 17.07.10, 14:45
        zgadzam sie - z rodzicami mieszkac to...hmmm.. Ale z ta zagranica - ja
        mieszkalam tam kawal zycia - tyeraz wrocilam do kraju i trzeba brac poprawke, ze
        ciagle slyszalam narzekania Polaków a zyli na dobrym poziomie. jak sie posiedzi
        rok, dwa i zobaczy jak to faktycznie wyglada - zmienia sie zdanie. O europie nie
        wiem - nie byłam. Ale chyba mozna smialo powiedziec, ze jak ktos jest w miare
        zaradny to i pod Leningradem sie dorobi smile
        • ms_jazzify Re: noajdde 17.07.10, 14:59
          baskany - a bo narzekanie to przecież nasza narodowa cecha, nje? wink ale ja nie o
          tym, mam rodzinę rozrzuconą po Europie, zarobki nie były głównym powodem ich
          wyjazdu z kraju.
          podam Ci przykład Wielkiej Brytanii (bliskiej dla wieluwink) - wyjechałam do UK
          cztery lata temu, zaraz po zdanej maturze, kurs funta stał wtedy na poziomie 6-7
          pln. dziś kosztuje niecałe 5 pln (i ma tendencję spadkową) więc trzeba obecnie
          pracować więcej/dłużej by osiągnąć podobny zarobek niż wówczas, to logiczne
          (zakładając tą samą stawkę, w tej samej pracy). nikt natomiast z mojej rodziny
          nie planuje powrotu do kraju i nikt nie płacze jak to tam im źle w tym świecie.
          choć bywa różnie, tak samo jak i tutaj.
          jako jedyna uchowałam się póki co w Polszy, ale jak się wkurwię to pewnie też
          mnie poniesie gdzieś. wink

          prawda jest taka, że jak człowiek jest robotny i uparcie do czegoś dąży to nosem
          się będzie podpierał i parł do osiągnięcia założonego celu. ale najłatwiej jest
          siąść i płakać jak to mi ciężko, ooo.

          mam znajomego który zapieprza aż miło, ale uśmiech mu z facjaty nigdy nie
          schodzi i nie skarży się na swój los. i takie osoby podziwiam.
          • baskany Re: noajdde 17.07.10, 15:10
            to ja tez dam przyklad - znajomi mieszkaja na Florydzie na FV czyli jednej z
            najdrozszych dzielnic. Dom z basenem - sredniej kalsy jak na taka dzielnice ale
            jak to zobaczylam...WOW. tylko kilka sypialni, pare lazienek itd. I słyszę pana
            domu jak gada z bratek w Polsce przez tel. "No cieniutko, kryzys nas dopadł bla
            bla bla". Po pewnym czasie doszłam o co chodziło - Pan domu musiał zrezygnowac z
            kupna kolejnej lodzi bo cora szła na studia.Smieszna sytuacja - ale zazdroszcze
            im podejscia. Chce miec tyle samozaparcia i chceci do pracy jak oni - i kiedys
            jak oni narzekac ze druga łódx to ja moze za rok dopiero kupie smile)))))))))))
            Ale dla nich to faktycznie problem - postawili sobie inne cele i maja inne
            standardy zycia - obysmy doczekali takich realiow smile
            • ms_jazzify Re: noajdde 17.07.10, 15:35
              baskany, opisałaś klimat zupełnie jak u mojej siostry ciotecznej. big_grin mieszka z
              mężem i synkiem w Moskwie, w ścisłym centrum, hacjenda z marmurami i kijami na
              cudu (bałam się tam cokolwiek dotknąć i chciałam chodzić w ochraniaczach na buty
              po domubig_grin) wakacje po pięć razy do roku, takie typowo w pytkę i też narzeka, że
              w tym roku niestety nie kupią sobie kolejnego apartamentu gdzieś w świecie bo
              cienko u nich teraz, cienko. big_grin

              przy okazji pomyślałam sobie właśnie, że zupełnie nie mam odjazdów na dużą kasę
              i chciałabym paść owce w górach. big_grin wink
              • baskany Re: noajdde 17.07.10, 15:41
                no tak - super klimat ale zeby jeszcze z tego zyc sie dalo. ja nawet kury moge
                miec.... ale zycie rolnika w naszym kraju nie dla amatora smile
                • ms_jazzify Re: noajdde 17.07.10, 15:47
                  kury? njeee. ja mam lęk przed ptactwem. zarówno lotnym jak i nielotnym. ale
                  takie owce i kozy to są całkiem w pytkę. mogłabym je paść, naprawdę.

                  no właśnie... żeby dało się z tego żyć... problem w tym, że ja mam ciągoty do
                  samych takich rzeczy z których się na chleb nie wydryga. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka