Dodaj do ulubionych

takie małe moje podsumowanie

18.07.10, 23:39

zerkam sobie na forum i czytam, jak się spotykacie i jak planujecie
imprezy, i muffiny, i piwko też.....

i naszły mnie takie refleksje: "kiedyś" też mi się chciało, "kiedyś"
też chodziłam, "kiedyś" chciało mi się zakombinować by się gdzieś
wyrwać....dziś już nie....spotkania jeden na jeden tak...ale
znów nowi ludzie, znów im opowiadać swoją
historię.....hmmm.....raczej nie

o wiele gorzej znosze te wakacje niż minione....Młoda u babci,
pusty dom, mniej pracy, więcej czasu dla siebie....no właśnie dla
siebie tylko po co.....już się ze sobą długo znam, nawet
bywa że się ze sobą lubimy, tylko powraca pytanie ale po co

i jeszcze jedna natrętna myśl, że im dłużej jestem sama tym bardziej
dziczeje i świruje, tym bardziej już mi się nie chce, tym bardziej
zaprzeczam jakimś oczywistym prawdom ...chociażby takiej, że lepiej
we dwoje i już....

dziś jestem w pracy i mój szef się śmieje, że mam napęd do pracy
żółwia co się własnie rozpędza....ale mi się nie chce nawet próbować
rozpędzać sad ...a kiedyś to i na wódeczkę się bardziej miało
ochotę, i był na to czas.....ale i to mija....

i jeszcze sobie uświadomiłam jedną prawdę: że moja samotność tak
naprawdę dociera do mnie w ścianach pustego domu, nie podczas roku
szkolnego jak łazi po nim Młoda, czasem Mama, czasem Brat...teraz ją
najłatwiej zauważyć....i co najciekawsze, i co mi zarzucają moi
znajomi....właśnie w takie chwile często wyłączam telefon, często
siedzie sama w tym domu....po co ?? hmmm...


i niby się bardziej pragnie Kogoś a mniej się go szuka........a i
lęk większy bo niby był czas na szukanie, dopasowywanie i
obwąchywanie się nawzajem....kurde a może za dużo filozofowania,
może by trzeba po prostu Komuś Zaufać, Szanować się Nawzajem i
ZYC...i tyle....aż tyle.

Obserwuj wątek
    • bursztynula Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 00:22
      kawamija napisała:

      > może by trzeba po prostu Komuś Zaufać, Szanować się Nawzajem i
      > ZYC...i tyle....aż tyle.

      może właśnie trzeba się pozbyć tego "może", może to w nim cały sękwink
      zwłaszcza skoro już nie ma potrzeby opowiadania, którego zresztą
      chyba nie było na spotkaniach w poprzedniej turze, może ze względu
      na większą ilość osób... mnie się takie rozmowy jednak bardziej
      kojarzą ze spotkaniami jednoosobowymi... a na tych grupowych chyba
      właśnie jest życie... takie tu i teraz...
      smile
    • rafae Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 00:34
      Bo widzicie "drogie" Panny wink, nie liczy się ilość, tylko jakość i w
      poszukiwaniu tej ostatniej niekoniecznie musimy pozostawać tylko w ilości. A
      jeśli nie odnajdujemy jakości? Takiej Specjalnej i Tylko dla nas? Cóż. Można też
      rozmawiać z samym sobą. Zapewniam, jest to możliwe.
      I wcale nie jest chore. Jest naturalnym następstwem braku jakości, jest
      symptomem bylejakości, euforycznych i krótkotrwałych lotów.
    • hellish.monster A ja bym chciała... 19.07.10, 07:25
      ...wreszcie być dla siebie, a nie dla kogoś. Pragnę pokochać samą siebie. Marzę o tym, żeby umieć przebywać sama ze sobą. Ja już nie chcę walczyć o czyjąś miłość, nie chcę o nią żebrać. Nie chce mi się już starać dla kogoś, chcę wreszcie postarać się dla siebie. Teraz będę miała okazję. Po n-tym kopie w dupę [ostatnim już], teraz rzeczywiście będę miała czas tylko dla siebie i będę chciała ten czas naprawdę zacnie wykorzystać. Już najwyższa pora! Stosy książek do przeczytania, zaległości filmowe do nadrobienia... A znajomi? Jak będą mieli dla mnie czas, to dobrze. Jak będą organizowane spotkania forumowe - będę chodzić na każde. Nie chcę się zamykać na ludzi. Zamykam się na mężczyzn. Nie chcę już nikogo dobijać moją miłością, moją nadgorliwością, zaborczością, zazdrością. I nie chcę, nie zniosę już więcej żadnego kopa w dupę.
      Może tak naprawdę to JA nie potrafię być z kimś? Chociaż się staram... Sama już nie wiem, to wszystko jakieś takie za bardzo pokręcone jest.

      "może by trzeba po prostu Komuś Zaufać, Szanować się Nawzajem
      i ZYC...i tyle....aż tyle."


      żyć można - ale dla siebie przede wszystkim. nie dla kogoś - bo może ten ktoś sobie tego nie życzyć... Szanować się - z tym jest najtrudniej. I zazwyczaj szacunek jest jednostronny, niestety... A i z zaufaniem... kiepsko... suspicious

      Ja już nie będę szukać. Nie mam siły. Pragnę, kocham, ale już nie mogę. Nie chcę!

      Nie chcę?
      Hmmmm... to dlaczego obudziłam się dzisiaj z płaczem...?
      • hellish.monster Re: A ja bym chciała... 19.07.10, 08:15

        I coraz bardziej lubię niebieskie sukienki
        Coraz szybciej jeżdżę samochodem
        Coraz częściej jest mi wszystko jedno
        I milczę coraz częściej!

        • aretah Re: A ja bym chciała... 19.07.10, 09:26
          ja dzis w ten desen od rana
          www.youtube.com/watch?v=2SvIVNsZxAY
    • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 08:17
      • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 08:31
        Taki stan "niechcenia" to miałam tylko po ciężkim rozstaniu- teraz
        chcę bardzo spotykać nowych ludzi- i wcale nie mam na myśli tylko i
        wyłącznie mężczyzn. Nie jestem typem samotnika- ludzie są dla mnie
        jak tlensmile a jeszcze jak są otwarci to jest super. I może nie
        spotkam miłości swojego życia, ale poznam ludzi, dla których ja nie
        będę obojętna i dla mnie oni też. I to jest już coś...
        PS. Nie znam takiej Kawy- poznałam żywiołową kobietę - zrzucam to na
        jakiś dół.
        Kawa nikt nie każe ci mówić o sobie - można tez po prostu słuchać...
    • kawamija Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 09:19

      ładnie piszecie, żeby siebie kochać, żeby byc otwartym, żeby
      ufać, żeby dawać szansę, że ludzie są potrzebni jak tlen, że czas z
      sobą i dla siebie jest tez bardzo wazny....tak
      oczywiście....przychodzi jednak czas podsumowań....

      wyszło mi na to, że ja właściwie o żadnego faceta
      nie "walczyłam"....że mam przyjaciół - takich od "stu" lat ale
      zbyt mało dla nich czasu....ostatnio spotkałam sie z exem i taka tam
      rozmowa o niczym....a on jakis tekt do mnie, że ja to się zachowuje
      jakbym była doskonała....jakoś mnie to pieprznęło...no właśnie ja
      lubie siebie, myśle sobie że jestem spoko babka i co ? i tu też
      może być niebezpieczeństwo, że się nie jest wrażliwym na innych, za
      mało się jest dla nich....za mało im sie pokazuje, jak są ważni.

      i jeszcze coś....często pisałam na forum, że nie znoszę rywalizacji,
      stawiania wymagań innym , wyścigów, jakiejś kontroli nad tą drugą
      osobą....a może tak łatwiej, to po prostu zajebiste
      wytłumaczenie....bo jak sie pozornie nie staje do rywalizaji, to nie
      mozna przegrać....o tak sobie myśle dziś.

      w poprzednie wakacje tez gdzieś mój hurra optymizm się zagubił, w te
      tym bardziej....hhmmm...

      wychodze z pracy, jade do Młodej, może chociaż jej zrobie dobrze
      jakims basenem czy jak wink
      • aretah Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 09:34
        kawamija napisała:

        >
        >.bo jak sie pozornie nie staje do rywalizaji, to nie
        > mozna przegrać....o tak sobie myśle dziś.
        >
        A może jak się nie staje do rywalizacji, to juz się przegrało? A moze to tchórzostwo? A może trzeba walczyć? Na kazdym kroku nieustannie kazdy o coś walczy. Tak wygląda dzisiejszy świat.
        Tak sobie myślę, ze jestem tchórzem...
        Oddaję swoje życie walkowerem.
        Przegrałam?
        • bursztynula Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 09:53
          eee Ar w każdym amerykańskim filmie kiedy ktoś zaginie, wszyscy poza
          jedną osobą ruszają na poszukiwania a ta jedna zostaje na miejscu,
          gdyby zaginiona osoba się sama odnalazła...
          nie dałabyś się odnalaeźć??
          może nie wszyscy muszą szukać... może niektórzy powinni dać się
          odnaleźć...
          smile
          • hellish.monster Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 09:58
            bursztynula napisała:


            > może nie wszyscy muszą szukać... może niektórzy powinni dać się
            > odnaleźć...
            > smile

            Przez 29 lat nikt mnie nie odnalazł.
            Zawsze to ja szukałam. I już nie chcę szukać.
            Może jak przestanę szukać, to wreszcie ktoś mnie odnajdzie.
            Tylko czy ja dam się odnaleźć - po tylu porażkach związkowych to wielki strach
            mnie ogarnia...
            • bursztynula Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 10:24
              może już z 5 razy był po Ciebie... tylko Cię nie było...wink
              może sobie dopiszę do sygnaturki, ze tylko w jedno nie wierzę... w
              rzeczy niemożliwewink
            • tapatik Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 11:51
              hellish.monster napisała:

              > Przez 29 lat nikt mnie nie odnalazł.
              > Zawsze to ja szukałam. I już nie chcę szukać.
              > Może jak przestanę szukać, to wreszcie ktoś mnie odnajdzie.
              > Tylko czy ja dam się odnaleźć - po tylu porażkach związkowych to
              > wielki strach mnie ogarnia...

              Zwycięzca to ktoś, kto podniósł swoją dupę o jeden raz więcej niż przegrany.
              Swoją drogą to fajna była.
              • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 12:08
                Swoją drogą to fajna była. smile smile smile
        • hellish.monster Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 09:56
          Ja przegrywam sama ze sobą.
          Przegrałam już ostatecznie.
          I dzisiaj stwierdzam - nie chce mi się już.
          Jestem zmęczona walką.
          Jestem zmęczona moją permanentną przegraną.
      • robert.83 Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 09:45
        ostatnio spotkałam sie z exem i taka tam
        > rozmowa o niczym....a on jakis tekt do mnie, że ja to się zachowuje
        > jakbym była doskonała....jakoś mnie to pieprznęło...no właśnie ja
        > lubie siebie, myśle sobie że jestem spoko babka i co ? i tu też
        > może być niebezpieczeństwo, że się nie jest wrażliwym na innych, za
        > mało się jest dla nich....za mało im sie pokazuje, jak są ważni.

        TAK. Wydaje mi się, że dochodzę do tych samych wniosków.

        Zawsze wydawało mi się, że jestem całkowicie otwarty na ludzi, że nie tworzę
        dystansu. Ale jednocześnie gdzieś tam w środku było przeświadczenie o tym, że
        nie do końca pasuję. Że czasem ci ludzie nie rozumieją mnie, czasem ja ich ale
        po prostu te przestrzenie zrozumienia się nie pokrywają. Nazwijmy to poczuciem
        wyższości lub niższości - zależnie od sytuacjismile.

        Teraz widzę, że tworzyłem dystans! I to spory. Ludzie dookoła mnie po prostu się
        znajdywali - jakby wyrastali spod ziemi. Jedyne co musiałem robić to
        "sprawiedliwie" wybierać z kim spędzę czas. Biernie. Ta bierność zaczęła w końcu
        procentować.

        Od początku tego roku w zasadzie moim głównym odkryciem jest to, że trzeba
        zadbać o innych - jeśli są ważni to dać im to odczuć. Że da się to robić z
        własnej inicjatywy.

        To prawda, że człeka nachodzi czasem po prostu zniechęcenie. Jakaś taka
        niezdolność do akcji - tym głębsza im tej akcji mniej. Wtedy, jeśli ktoś takich
        ma, można liczyć na przyjaciół, którzy nas z tej spirali wytrącą. Jeśli akurat
        nie - to chyba dobrze jest zrobić coś wbrew sobie. Zapomnieć na chwilę o
        marazmowych podszeptach "serca" i zrobić to co sugeruje "mózg". Bo czasem widać
        potencjalne efekty (nie)działań na tyle wyraźnie, że można im przeciwdziałać
        zawczasu.

        Tak sobie myślę, że zachowujemy się jakbyśmy chcieli złowić jakąś mega rybęsmile,
        tak bardzo unikatową, że aż nie chce się brać wędki do rękismile. No ale... jeśli
        nie będziemy próbować to WIEMY jak dalej będzie. Wybór więc chyba prosty jest.
      • hellish.monster Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 09:49
        A ja... właśnie to ja zawsze walczyłam o drugą osobę, o znajomych - ja zawsze
        miałam czas dla "przyjaciółek" - byłam na każde zawołanie. Jak przyszło co do
        czego, to mnie zostawiono. O facetów też to zawsze ja walczyłam, teraz
        sobie myślę jak bardzo to było uwłaczające dla mnie.

        Zazdroszczę Ci tego, że nie znosisz rywalizacji i kontroli. Ja jestem na tyle
        jebnięta [sorry Uny], że rywalizuję z innymi kobietami. Nie stawiam wymagań
        drugiej osobie, tylko stawiam jakies chore wymagania sama sobie - chcę dorównać
        innym kobietom, żeby mężczyzna, który ze mną jest nie szukał czegoś gdzie
        indziej. Ale tak się nie da. Bo nawet jak staję na rzęsach, jak robię wszystko
        dla tej drugiej osoby, to i tak znajdzie się jakaś lepsza, fajniejsza,
        ładniejsza, mądrzejsza, bardziej oczytana, słuchająca tej lepszej muzyki,
        z fajniejszym tyłkiem i lepszymi cyckami, ładniej się ubierająca. Sama siebie
        wpędzam w jakąś paranoję, ale - już tu kiedyś o tym pisałam. Sytuacja jest
        chora. Ja jestem chora. I pewnie dlatego zostanę sama. Bo chyba żaden facet
        nigdy nie będzie w pełni ze mnie zadowolony i nie będzie mnie akceptował na
        tyle, by ze mną wytrzymać. Tak musi być...

        I pomimo tego, że zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę co jest nie tak... to
        pewnych rzeczy nie potrafię zmienić... nie wiem jak...
        • robert.83 Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 10:53
          > Bo chyba żaden facet
          > nigdy nie będzie w pełni ze mnie zadowolony i nie będzie mnie akceptował na
          > tyle, by ze mną wytrzymać. Tak musi być...

          Hellish, co Ty mówisz?

          Masz w swoim ręku wszystkie składniki do przepisu. Nie wiem czy mogę tak tu
          pisać, że jesteś atrakcyjna i w jaki sposób. Pozostańmy przy tym, że masz takie
          cechy, które nam (no wiadomo, kto to są mysmile) się podobają. To nie faceci są
          Twoim problemem chyba... tylko TY.

          Jak patrzę na Ciebie to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jedyne czego brakuje w
          tym obrazku, jak wisienki na torcie, to Twoja własna akceptacja.

          Trudna sprawa, nie?smile No bo co tu zrobić? Teraz rozumiem o co chodziło Ci z tą
          zimną suką chyba. Sprawiałabyś wrażenie władczej i zawsze pewnej siebie kobiety
          kontrolującej sytuację. A tak... tworzysz idealny obrazek prawdziwej kobiety,
          która do pełni siebie potrzebuje jakiegoś lustra, własnego odbicia pokazującego
          jej samej kim jest co w niej jest pięknego.

          Ić Tysmile.
          • bursztynula Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 10:56
            przyganiał kocioł garnkowi...
            • aretah Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 11:21
              takich kotłow i garnków całe masy na tym swiecie
              poobtłukiwane, z naderwanymi uszami, z obskrobaną emalią

              a, cholera jasna, jakie ekstra zurki gotują...
    • tapatik Napiszę krótko 19.07.10, 09:48
      Do Kraka jedziesz obowiązkowo.
      • tapatik Re: Napiszę krótko 19.07.10, 09:48
        Choćby u mnie w bagażniku tongue_out
        • bursztynula Re: Napiszę krótko 19.07.10, 09:51
          tam są jakieś czakry czy cuś, może trzeba poprzystawiać człowieka i
          się poodblokowywuje... wink
    • timiy2 Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 09:55
      kawamija napisała:


      >
      > i jeszcze jedna natrętna myśl, że im dłużej jestem sama tym bardziej
      > dziczeje i świruje, tym bardziej już mi się nie chce, tym bardziej
      > zaprzeczam jakimś oczywistym prawdom ...chociażby takiej, że lepiej
      > we dwoje i już....

      o to to, ostatnio mam bardzo podobne myśli...
      • baskany hellish...... i wielu 19.07.10, 10:08
        Monsterka i wielu innych uważam napisało święte słowa. Ja uważam, że nie mozna
        prawdziwie pokochac jeśli nie pokocha się w pierwszej kolejności siebie. Ja
        własnie w odległym ho ho kraju doszłam w tym do perfekcji, byłam soba wręcz
        zachwycona zarówno wewnętrznie (nie organami smile ) oraz wygladem. Czułam sie jak
        księżniczka. To trwało ale udało się. I w tym momencie mojej osobiście
        odczuwalnej perfekcji pojawił sie on - mój mąż - miłoś zycia. I może dlatego
        była prawdziwa i czysta bo miałam na czysto pozałatwiane sprawy sama ze soba...
        Ponoc nie można pokochac innych bez pokochania siebie - w takiej kolejności. Nie
        ma szans ofiarowac komus cos czego sami nie mamy.
        • hellish.monster Re: hellish...... i wielu 19.07.10, 10:15
          Widzisz, ja przez ostatnie cztery miesiące już siebie kochałam. Czułam się
          cudownie... Tylko jest tak, że wystarczy jakaś porażka [k..a! wcale nie
          jakaś] i cała moja miłość własna sięga dna... i teraz znowu misterne
          odbudowywanie tego wszystkiego... kilkumiesięczne...

          Szlag by to trafił...
          • hellish.monster bład 19.07.10, 10:19
            Wiem, jaki popełniam.
            To czy w danym momencie kocham samą siebie uzależniam od tego, czy ktoś kocha/
            lubi mnie [mężczyzna w sensie]. No przecież to chore!

            • aretah Re: bład 19.07.10, 10:30
              chore, chore
              jak znajdziesz na to lekarstwo podrzuć
            • waganiemama Re: bład 19.07.10, 11:22
              hellish
              bo to nie jest tak, że pokochasz siebie raz-dwa, jak pstryknięcie palcami i tak
              już zostanie i nic tego nie zmieni
              różne są potknięcia i porażki po drodze, które usilnie chcą cię z tego poczucia
              własnej wartości wyprowadzić
              i o to trzeba wtedy walczyć, żeby się nie dać, odpędzać głupie myśli

              i faktycznie, to powinno wychodzić Z CIEBIE, a nie być od kogoś z zewnątrz
              bo wiesz jak to jest, ktoś da, a za chwilę zabierze sad

              a jak się ma W SOBIE, to i innych można obdarować

              będą górki i dołki, ale
              nie poddawaj się, Dziewczyno smile
            • tapatik Re: bład 20.07.10, 00:17
              hellish.monster napisała:

              > Wiem, jaki popełniam.
              > To czy w danym momencie kocham samą siebie uzależniam od tego, czy ktoś
              > kocha/lubi mnie [mężczyzna w sensie]. No przecież to chore!

              Zgadzam się. To chore. Rozumiem, że ten błąd od dziś eliminujesz ze swojego
              życia i cieszysz się nim bez względu na to czy jesteś sama czy z kimś.

              Poproszę o potwierdzenie, że się cieszysz.
    • rafae alle.. 19.07.10, 10:33
      Alle łontek tu się fajny zrobił.. dawno takiego nie było, oj dawno.
      Miło czytać.
      Może częściej zacznę pisać "normalnie" a nie tylko głupoty jakieś po pijaku, bo
      już aż tak wątpię w tą głębię, że aż wydaje mi się, że jestem sam, samiutki, a
      cała reszta jest trzeźwa. big_grin
      • 17lipiec1976 moja refleksja 19.07.10, 11:21
        ktoś dwa dni temu życzył mi poukładania sobie życia....

        Poukładać sobie życie...w jakim sensie? Zarówno w wymiarze materialnym jak i w
        relacjach międzyludzkich to trudna rzecz, zwłaszcza mając za sobą bagaż
        doświadczeń.
        Ludziom młodym, stojącym u progu dorosłego życia jest łatwiej, są ufni, raczej
        bez kalkulacji i zastanawiania dają się ponieść namiętnościom, emocjom, potrafią
        zaryzykować, bo nie wiedzą co może ich spotkać, mają nadzieję, ba, są nawet
        pewni, że zaczynając coś, poznając kogoś, żeniąc się, będzie trwać to do końca
        życia, sama taka byłam, tak myślałam.
        Teraz jest zupełnie inaczej. Wiem, że na starcie jestem spalona. Bardzo rzadko
        się zdarza, że po przejściach można stworzyć nowy związek, sa jednak
        szczęściarze, mają niesamowite szczęście...

        Samotność jest destrukcyjna i nie uwierzę nikomu, jeśli powie, że jest mu dobrze
        żyjąc w samotności, bo to gówno prawda.
        Człowiek jest zwierzęciem stadnym, nikt i nic tego nie zmieni.
        Życie jest puste bez miłości, to namiastka.
        Im dłużej się jest samotnym, tym trudniej z tej samotności wyjść. To się
        pogłębia i niszczy człowieka. Zawsze czegoś/kogoś brakuje. Nie ma celu, takie
        życie to wegetacja. Staram się, żeby moje takie nie było, ale pustka jest, cały
        czas.

        Wczoraj ktoś inny powiedział mi, iż myśląc, że nie mam już szans na związek,
        mam zniewolony umysł absurdalnymi wyobrażeniami na swój temat, może
        trochę zdanie to wyrwane z kontekstu, ale może coś w tym jest, bo jedyne granice
        to te, które są w naszych głowach.
        • z-e-u-s Re: moja refleksja 19.07.10, 23:28
          >Bardzo rzadko się zdarza, że po przejściach można stworzyć nowy związek
          Nie jest to prawdą, większość osób po przejściach tworzy nowe, udane związki.
          Udane - kwestia wymagań ale po przejściach człowiek wie zwykle, co jest w życiu
          naprawdę istotne, a na co nie warto zwracać uwagi.
          > Im dłużej się jest samotnym, tym trudniej z tej samotności wyjść. To się
          pogłębia i niszczy człowieka. Zawsze czegoś/kogoś brakuje. Nie ma celu, takie
          życie to wegetacja. Staram się, żeby moje takie nie było, ale pustka jest, cały
          czas.
          Spróbuj inaczej podejść do życia, mniej poważnie. Nie szukaj związku trwałego,
          twórz luźne, przelotne znajomości i bierz z nich, ile się tylko da. Odzyskasz
          wigor a z nim o wiele łatwiej zainteresujesz sobą mężczyznę "na poważnie".
          • one.kozie.death Re: moja refleksja na związki po przejściach 20.07.10, 09:31
            www.youtube.com/watch?v=pEIoxBSBCsc
      • rybki-dwie Re: alle.. 19.07.10, 16:04
        ...o! i na to czekam,bo Dziewczyn,które piszą ,,normalne"
        teksty,które są jak balsam na duszę jest wiele,ale czasem marzy się
        facet,który po facetowemu pomyśli----bo myślicie inaczej i podzieli
        sie tym,co gdzieś w serduchu---Ty to potrafisz,gdy chcesz i często
        nikt nie odpowiada na to co piszesz,ale to tylko dlatego,że nic
        więcej dodać nie trzeba.Pisz tego więcej.
      • z_malej_litery Re: alle.. 20.07.10, 12:30
        masz rację smile mądre słowa czyta się z chęcią i w jakimś skupieniu smile
    • naya Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 12:17
      Już nie chce mi się szukać, stwierdziłam, że nie umiem, nawet nie chce mi się z domu wychodzić, jak to mówią "do ludzi". Patrzę na siebie i nie widzę nic, co mogłoby kogoś zainteresować. Mam przyjaciół, znajomych, słyszałam, że miło się ze mną rozmawia, ale widocznie urodziłam się bez tego "czegoś", co przyciąga płeć przeciwną. Albo tak zdziwaczałam i ześwirowałam, że podświadomie działam odpychająco. Albo wszystko razem.
    • listopad02 Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 21:58
      Uśmiechaj się Kawasmile
      Dobrej nocy.
      • ms_jazzify Re: takie małe moje podsumowanie 19.07.10, 23:04
        tak was czytam i stwierdzam, że jestem nienormalna.

        w zasadzie mam olewczy stosunek do wszystkiego (lata ćwiczenia) i mało co jest już w stanie mnie zachwiać, zasmucić, zadziwić, ukłuć. bo sięgnęłam już swojego dna i byłam wtedy zupełnie sama. sama się też z niego podniosłam bez żadnej pomocnej ręki. i myślę sobie teraz, że jak już przeżyłam to wszystko to i dalej jakoś popchnę do przodu ten grajdołek.

        poza tym nigdy za nikim nie goniłam, nigdy o nikogo nie zabiegałam, nie konkurowałam, dobrze sobie radzę sama i znośnie się czuję sama ze sobą.

        zawsze mnie zadziwiało, że ludzie się do mnie garną mimo, że wcale się o to nie proszę i nie zależy mi na tym szczerze mówiąc żeby na hurrra być duszą towarzystwa mieć multum kontaktów i być taka dżezi społecznie. równie dobrze mogłabym żyć jak pustelnik. smile

        nie mam też rozterek, że jestem głupsza/brzydsza etc niż XYZ czy ktokolwiek inny. nie jestem w siebie bezgranicznie zapatrzonym narcyzem, ale w gruncie rzeczy myślę sobie, że jestem fajna. i jeśli ktoś tego nie widzi to raczej już nie mój problem i nie moja strata. smile
        o.

        • robert.83 Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 10:13
          No i masz rację w tym wszystkim.

          Dla mnie wszystko sprowadza się do wspólnego mianownika, jakim jest osiąganie satysfakcji ze swojego życia. Banał, nie? Może.
          Problem pojawia się wtedy, kiedy każdy dzień staje się podobny do drugiego i jedyne co czujesz to upływ czasu. O takie coś łatwiej kiedy jesteś solo, ale zdarza się i we dwoje.

          W moim przypadku historia była dość prosta - studia były fajne, po nich wpadłem w ostre zasuwanie, jakiś tam rozwój zawodowy. To mnie kręciło i przez jakiś czas, może z rok, było bardziej powodem do dumy niż problemem. Po jakimś czasie straciłem równowagę... Poczułem mocniej bezsens tego podniecania się sprawami firmy, to wykorzystywanie moich pomysłów itp. Poczułem, że brakuje mi odskoczni, innej adrenaliny, fajnych ludzi obok mnie. Pojawiło się forum i różne takie... smile.

          Nadal jestem gdzieś kurde pośrodku tej drogi, żeby wszystko fajnie pospinać. Po środku dlatego, że mniej więcej wiem czego chcę, że widzę swoje błędy itp. Ale nadal jestem na głodzie tej swojej życiowej satysfakcji. Nadal za często kładę się z poczuciem takiego-se dnia, z myślą, że to nie może być to!

          Zmiana życia trochę trwa. Mogłaby trwać jeden dzieńsmile - wystarczyłoby po prostu inaczej rozegrać nową dobę.... Mogłaby, gdyby w układanie w dyńce było prostsze.
          • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 10:28
            życiowa satysfakcja - i co? Osiągniesz i usiądziesz na pupie?
            Właśnie o to chodzi, że ciągle musimy do czegoś dążyć - wtedy jest
            mobilizacja i działanie. To, co nieosiągalne to to, co
            nas "podnieca”smile
            • robert.83 Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 10:41

              Nie chodzi mi o to, żeby coś osiągnąć "i ju". Chodzi mi o satysfakcję z każdego
              dnia. Żeby cieszyło osiąganie małych/dużych celów ale i żeby zwykła proza życia
              była możliwie ciekawa.
              • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 10:43
                Jak to w tej chwili wyglada u Ciebie 50/50?
                • robert.83 Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 10:49

                  Powiedzmy, że dotarło do mnie to co miało dotrzeć, ale zostaje dużo do zrobienia.
                  • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 10:53
                    Najważniejsze żeby Cie to mobilizowałosmile
                    • robert.83 Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 11:12

                      Mobilizujesmile.
                      • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 11:15
                        to gites smile
                        • z_malej_litery Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 12:28
                          Po równo 10 latach pracy jestem nią znudzona. zrobię jeszcze tylko
                          jeden skok i będzie to bardziej skok finansowy niż satysfakcja
                          zawodowa - i koniec.
                          I niestety, w przeciwieństwie do Roberta chociażby, mam dużo lat.
                          Zaczynam smutno wątpić, czy uda mi się cokolwiek zmienić.
                          Jakiś czas temu chciałam, ale z pomocą kogoś, to usłyszałam zdanie
                          pewnie prawdziwe, ale z tych idących w pięty.
                          samemu ciężko zmienić, z kimś - nie udaje się.
                          Chciałabym spalać się w pracy, chciałabym by dawała mi satysfakcję...

                          takie życie... sad
                          • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 12:43
                            Po równo 10 latach pracy jestem nią znudzona.- to ogólne
                            stażowe czy mowa o tej konretnej pracy?


                            mam dużo lat.- tu mnie zaintrygowałaś , bo Twój styl nie
                            przypomina kogoś "starszego" że tak to nazwę.

                            Chciałabym spalać się w pracy, chciałabym by dawała mi
                            satysfakcję...

                            - spalać sie nie chcę , satysfakcja i rowój osobisty to by było
                            coś.Pracę traktuję jako coś co trzeba wykonać.
                            • z_malej_litery Re: takie małe moje podsumowanie 21.07.10, 00:24
                              smile
                              będzie ok. już się nie skarżę smile
                              • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 21.07.10, 08:11
                                z_malej_litery napisała:

                                > smile
                                > będzie ok. już się nie skarżę smile


                                Jeśli masz ochotę sie poskarżyć - to spokojnie pisz...Chodź ja też
                                chyba jakoś mało potrafię o swoich problemach lub dołach pisać.
    • bar8 Re: takie małe moje podsumowanie 20.07.10, 12:25
      oooooj mógłbym napisać to samo gdybym na to wpadł pięknie piszesz nawet o swojej samotności masz spostrzegawczy dar mogłabyś pisać coś wiekszego mnie się podoba i kupiłbym to,pozdrawiam też samotny
    • mm.par Re: takie małe moje podsumowanie 24.07.10, 18:45
      Ratunku!Niech ktoś mi powie, że da się nie zwariować.
      Właśnie po 2o(!)latach starań o mężczyznę,który był dla mnie
      wszystkim,pozwoliłam mu odejść,bo wiedziałam,że tego chce,tylko czeka aż ja
      zrobię pierwszy krok. Czuję ulgę,bo skończyła się szarpanina emocjonalna,i
      potworny strach,że to koniec,nic mnie już nie czeka.Nie mam 20 paru lat jak
      nietóre samotne tu piszące.
      • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 24.07.10, 18:51
        Nie ważne ile sie ma lat- rozstania tworza w naszych głowach myśl-
        że nic juz nas dobrego w życiu nie czeka.Chodź ja już sie
        pozbierałam dawno - też ciągle myśle że zostane sama.Ale na facetach
        życie sie przecież nie kończy.
        • mm.par Re: takie małe moje podsumowanie 24.07.10, 19:01
          Chwała Bogu,że na facetach życie się nie kończy,bo wtedy to już chyba tylko
          stryczek.Wiem,że ja też się pozbieram.Mam 3 cudownych synów.Tylko,poza tym ,że
          jestem matką,ciągle jestem kobietą.I do tego porzuconą.Gorzka pigułka.Ale chyba
          lepsze to niż chory związek.
          • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 24.07.10, 19:08
            zazdroszcze dzieci <przytulam>
            • mm.par Re: takie małe moje podsumowanie 24.07.10, 19:38
              Dziwne uczucie,po raz pierwszy piszę do kogoś kogo na oczy nie widziałam.To byl
              dzisiaj jakiś impuls,rozpaczliwa potrzeba wygadania się właśnie w ten sposób.I
              proszę,miłe zaskoczenie!
              Jedno słowo,a ile może!Dzięki.
              • gyubal_wahazar Re: takie małe moje podsumowanie 24.07.10, 22:06
                To łap jeszcze jedno i witaj MM w naszej przytulnej melynie smile
            • mm.par Re: takie małe moje podsumowanie 24.07.10, 19:43
              Jeszcze jedno,ane-tal,jestem pewna,że masz coś czego ja mogłabym Ci pozazdrościć.
              • ane-tal Re: takie małe moje podsumowanie 25.07.10, 14:21
                Zazdrość może być zdrową emocją smile
      • bursztynula Re: takie małe moje podsumowanie 24.07.10, 22:29
        mm.par napisała:

        > po 2o(!)latach starań o mężczyznę,który był dla mnie
        > wszystkim,pozwoliłam mu odejść

        bo nie wolno o nich zabiegać, jeśli to nie oni zabiegają to i tak
        nic z tego nie będzie, szkoda czasu i wysiłków
        tylko taki, który straci głowę i jesteś pewna, że dla Ciebie wart
        jest jakiejkolwiek uwagi...
        taka tam myśl luźna...

        Witajsmile
        • mm.par Re: takie małe moje podsumowanie 25.07.10, 12:20
          Bursztynula pisze,że nie wolno o nich zabiegać.Dzisiaj ja też to wiem.Próbuję
          wyleczyć się z chorego uczucia,ale jestem jak zbity pies.
          Miło tu u Was.Dzięki za dobre słowo.Będę tu zaglądać.
    • czarny.onyks Re: takie małe moje podsumowanie 25.07.10, 15:01
      Kawo...chwilami czułam się tak jakbym czytała o sobie...

      mnie też czasami się nie chce..
      tylko, że u mnie dochodzi jeszcze zmęczenie po pracy...jednej... drugiej...

      coś kosztem czegoś...
      czasem zastanawiam się po co...
      albo samodzielność....albo mieszkanie z rodzicami
      nie narzekam, nie żałuję poczynionych kroków
      ale czasem zwyczajnie mi się nie chce wyjść....

      i spotkania ...
      po których nic nie wychodzi, bo spotykam ludzi jakby z innego świata...
      i mężczyzn, którzy chcą się bawić....
      i boja się odpowiedzialności...
      swoją samotność lubię..ale jej nie akceptuję
      brakuje mi drugiego człowieka...
      niby szukam, ale po tylu próbach zaczynam odczuwać zniechęcenie


      nawet forum zaczyna męczyć....
      tez wylewane żale, frustracje, złośliwości....
      a dodatkową złość wywołują we mnie niektóre wpisy na forum....
      zarzucanie nam kobietom cech, których nie posiadamy....
      bo każda z nas jest inna...
      potrafimy kochać, pieniądze nie są sensem naszego życia
      ale tak najłatwiej powiedzieć....
      potrafimy kochać...tylko kogo???
      zamkniętych w swoich 4 katach mężczyzn, którzy nie wierzą w siebie?
      nie umiejących wyjść z inicjatywą?

      ale generalnie nie narzekamwink
      wręcz przeciwnie...A dziś wreszcie chłodniejbig_grin
    • kawamija Re: takie małe moje podsumowanie 25.07.10, 17:01
      Onyks....che,che wink

      no i tak sobie szukam pewnych odpowiedzi....i tymczasem wymyśliłam
      tak: po pierwsze jak już pisałam -> nigdy o żadnego faceta nie
      walczyłam, nie błagałam......najlepiej funcjonuje na poziomie
      prostych, krótkich komunikatów ......chciałabym, czy mogę, może
      jutro być coś tam..... i nie za bardzo umiem komplementować,
      opowiadać jaki facet jest super, i jak bez niego to już nie istnieje
      i takie tam teksty, które chyba większośc z nas jednak chciałaby
      usłyszeć.............hmmm........a z drugiej strony echh gdyby
      ktoś był
      .....i nie skupiał się na gadaniu, tylko na innych
      fajowych sprawach.........nooo....kończę, bo się rozmarzyłam a tu po
      dziecko czas jechać wink

      dbać o innych....i mówić im, że są dla nas ważni....i że
      tęsknimy......ooo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka